przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Szczyt nadziei



Pana wizyta w Stanach jest dopiero drugą oficjalną wizytą głowy państwa w USA po ataku terrorystycznym 11 września. Skąd takie wyróżnienie?
Prezydent RP:
: Prezydent Bush traktuje nas jako kraj ważny w regionie, w Sojuszu Północnoatlantyckim i w koalicji antyterrorystycznej. Mamy też silną Polonię, z którą USA muszą liczyć się w polityce wewnętrznej.

A czy nie dlatego, że Polska jako jedno z ostatnich państw w Europie darzy Stany szczególną sympatią?
Prezydent RP:
Nie. Pierwszym przywódcą, który pojechał do Stanów po 11 września, był prezydent Francji Jacques Chirac, choć Francuzi uważani są za naród, który ma do Amerykanów najwięcej różnego rodzaju ansów. Jednak, jak przychodzi co do czego, wszyscy chcą być proamerykańscy.

Panie prezydencie, czuje pan wsparcie dla poszerzenia NATO także ze strony państw europejskich?
Prezydent RP:
To już dziś nie wzbudza kontrowersji, choć różny jest poziom entuzjazmu. Wreszcie dojdzie do historycznego momentu, w którym pierwsze kraje byłego ZSRR wejdą do NATO i ten fakt nie zmniejszy spójności Paktu ani możliwości jego działania. NATO pozostanie bardzo istotnym paktem polityczno-militarnym, który rozszerzając się, zwiększa strefę bezpieczeństwa.

Dlaczego Grzegorz Kołodko nie jedzie z panem do USA? Przecież Marek Belka miał panu towarzyszyć. Kto będzie uspokajać inwestorów zagranicznych, zaniepokojonych ewentualnymi zmianami w polityce gospodarczej?
Prezydent RP:
Minister skarbu Wiesław Kaczmarek. Ja również ze swej strony będę przekonywał Amerykanów, że Polska jest krajem stabilnym, a gospodarka nie skręca w złym kierunku.

Dlaczego nie ma Kołodki?
Prezydent RP:
Profesor Kołodko swój plan powinien ogłosić w Warszawie, a nie w Waszyngtonie, bo Polacy są czuli na tym punkcie. Musi mieć też czas na zapoznanie się z sytuacją.

Pan daje Kołodce miesiąc na opracowanie programu, choć coraz więcej inwestorów zagranicznych wycofuje się z polskiego rynku. Zamieniają złote na dolary. Będą pytania ze strony biznesu amerykańskiego.
Prezydent RP:
Radziłbym Amerykanom powściągliwość. Wzrost kursu euro do złotego wynikał głównie nie z zamieszania w Polsce, tylko w Stanach Zjednoczonych. Dlatego dla nas dużo ciekawsza będzie odpowiedź administracji amerykańskiej na pytanie, co zrobi z aferami księgowymi w wielkich koncernach, takich jak Enron czy WorldCom. Tu tkwi prawdziwe zagrożenie dla gospodarki światowej. Choć na razie na tym zamieszaniu skorzystali nasi eksporterzy. Euro wzrosło o 16 procent, a w tej walucie rozliczamy 70 procent transakcji handlowych.

Osłabienie złotego jest efektem nie tylko rozchwiania Wall Street, ale w połowie niepewnością, w jakim kierunku pójdzie Grzegorz Kołodko.
Prezydent RP:
To jest kompetentny i odpowiedzialny ekonomista.

Rynek nie jest o tym tak bardzo przekonany. Ekonomiści przestrzegają, że jeżeli Kołodko postawi przede wszystkim na wzrost gospodarczy, inflacja pójdzie w górę. (żachnięcie) - Słuchajcie, w sprawie inflacji osiągnęliśmy kolosalny sukces. Mamy ją poniżej poziomu, jaki występuje w wielu krajach europejskich. Ale istnieje niebezpieczeństwo...
Prezydent RP:
... niebezpieczeństwo czyha za każdym rogiem ulicy, w ogóle życie jest niebezpieczne. Powtarzam: nie ma przesłanek, by w Polsce nastąpiło jakieś istotne odbicie inflacyjne.

Są. Polsce niezbędna jest reforma finansów publicznych, ale o tym ani nie mówi Kołodko, ani nie ma jej śladu w założeniach budżetowych na rok 2003. Za to mówi się o wzroście gospodarczym za wszelką cenę.
Prezydent RP:
Chodzi oczywiście o wzrost gospodarczy nie za każdą cenę, lecz o połączenie szybszego wzrostu ze stabilną gospodarką. Pozostaje zasadnicze pytanie - dla rządu, ministra finansów, ale także dla mnie - jakich instrumentów użyć, żeby można było przyspieszyć wzrost gospodarczy, który jest szansą na dogonienie Europy, nowe miejsca pracy, na zmniejszenie napięć społecznych, które są.
Belka zostawił projekt, który umożliwia w kolejnych latach wzrost o 1-3-5 procent PKB. Teraz Kołodko musi odpowiedzieć sobie, czy istnieje możliwość bezpiecznego przyspieszenia tego wzrostu.

Chodzi właśnie o te mechanizmy. Spadek złotego może przyczynić się do wzrostu gospodarczego, ale na krótko. W dłuższej perspektywie słaby złoty i rozdęte wydatki sprawią, że nie odbijemy się od dna.
Prezydent RP:
Nie wierzę, by rząd Leszka Millera przedstawił budżet, który zrujnuje gospodarkę. Nie wierzę, żeby pod takim budżetem podpisał się Grzegorz Kołodko. Ci wszyscy koledzy ministrowie, którzy sądzą, że Kołodko będzie wygodnym partnerem do znajdowania pieniędzy w budżecie, bardzo szybko się rozczarują.

Mamy tego sygnały. Rząd już zamroził podwyżki czynszów. Akceptuje też pomysły: leki za złotówkę, oddłużenie szpitali. Po pierwszym posiedzeniu rządu z udziałem Kołodki wyasygnowano ponad 20 mln zł na wyprawki szkolne dla 103 tysięcy pierwszoklasistów. To prezenty lub ich zapowiedzi przed wyborami samorządowymi.
Prezydent RP:
Ale to ani prezenty, ani zapowiedzi Grzegorza Kołodki. Wyprawki będą we wrześniu, a wybory samorządowe najwcześniej w październiku, a nawet później, choć przestrzegam tych wszystkich, którzy myślą, że na wiosnę uzyskają więcej. Nic nie uzyskają, a przesunięcie terminu wyborów samorządowych byłoby błędem. Rząd składa się z doświadczonych polityków, więc nie sądzę, by chcieli dawać takie prezenty, bo tu nie ma prostego przełożenia.

Minister finansów wciąż jednak milczy, a pytanie o jego stosunek do prowyborczych zachowań Leszka Millera najwidoczniej niepokoi inwestorów i ekonomistów.
Prezydent RP:
Żaden minister finansów nie jest w takich zapędach miłym partnerem. Profesor Kołodko ze względu na swoje emploi będzie odpowiadał bardziej zdecydowanie niż Marek Belka. Mam do prof. Kołodki pełne zaufanie, to odpowiedzialny ekonomista o kompetencjach, które nie pozwolą na to, byśmy poszli z takimi wydatkami budżetowymi czy z takim deficytem, które uniemożliwiłyby nam wypełnienie zasad układu z Maastricht. Jestem o to spokojny.


A prasa już spekulowała, że nie dowierzał pan Kołodce. Wprawdzie był uścisk niedźwiedzia podczas nominacji...
Prezydent RP:
Uścisk był, bo chwilę wcześniej odbyliśmy trudną rozmowę. Profesor Kołodko jest człowiekiem odpowiedzialnym, to nie jest mężczyzna, który przestępował z nogi na nogę, żeby zostać ministrem i wicepremierem.

Mieliśmy inne wrażenie
Prezydent RP:
Właśnie nie! Wicepremier miał wątpliwości. A jeśli ja miałem, to dlatego, że żadne powroty w Ministerstwie Finansów nie zakończyły się spektakularnymi sukcesami.

Może do trzech razy sztuka?
Prezydent RP:
Oby. Życzę jak najlepiej profesorowi Kołodce. I rozumiem argumenty premiera - z Kołodką wiąże się wielkie nadzieje wewnątrz SLD i PSL. Gdyby ministrem został ktoś inny, to zawsze mogłoby się pojawić pytanie: co by było, gdyby był Kołodko?. A więc przekonajmy się. Często mówi się, że "Newsweek" ma wręcz talmudyczne podejście do linii Balcerowicza jako tej właściwie nie do zmiany. Może trzeba dać szansę na pewne autorskie akcenty innych ekonomistów, oczywiście przy trzymaniu się głównych zasad. Najgorsze będzie jednak, gdy ludzie zaczną mówić: Kołodko miał dokonać cudu w gospodarce, a cudu nie ma. Ale jest to problem tych, co wierzą w cuda, i Kołodki, który na szczęście w cuda nie wierzy. Jest człowiekiem ambitnym, pełnym optymizmu, ale przede wszystkim jest realistą.

Rozmawiali Anna Bogusz, Tomasz Wróblewski

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.