przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Jolanta Pieńkowska: Dzień dobry. Dziś gościem Salonu Politycznego Trójki jest prezydent Aleksander Kwaśniewski.
Prezydent RP:Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Panie prezydencie, czy nauczył się pan już mówić "dzień dobry" po japońsku ?
Prezydent RP:
Bardziej uczono mnie wczoraj. Ale pamiętam "dziękuję " i pamiętam "do widzenia". Natomiast "dzień dobry " ,jest jakoś, ale nie chciałbym przekręcać.

A takie zwykłe polskie "dzień dobry" mówi pan jeszcze Leszkowi Millerowi ?
Prezydent RP:
Oczywiście. Wczoraj widzieliśmy się dwukrotnie. I mówimy sobie "dzień dobry , co słychać". Informujemy się o różnych sprawach.

I podajecie sobie panowie ręce ?
Prezydent RP:
Oczywiście .

A to jest takie powitanie z uśmiechem przyjacielskie, czy szorstkie ?
Prezydent RP:
Z tym szorstkim nie przesadzajmy. To jest po prostu normalne powitanie. Ja współpracuję z kolejnym rządem, w przekonaniu, że dobrze byłoby i dobrze będzie, jeżeli Polska ma dobre rządy i dobrych premierów. Więc moja życzliwość dla każdego premiera, niezależnie od tego, z jakiej jest formacji jest duża. A jeżeli do tego jest to człowiek, którego znam tyle lat, to jest oczywiste, że staram się, żeby te kontakty były jak najbardziej partnerskie i naturalne.

Czyli to wszystko, o czym pisze prasa, o czym mówią media, o konflikcie między premierem i prezydentem , czy o wojnie, to jest wyssane z palca ?
Prezydent RP:
To jest wyssane z palca . Wczoraj bodajże, czy w poniedziałek czytałem jeden z tygodników poza warszawskich, gdzie już zupełne są konfabulacje. Pierwszą reakcja, jeżeli to warto dementować, czy prostować. Ale później wpada się na taki oto pomysł, że może lepiej nie, gdyż każde dementowane informacje żyją swoim później życiem . Powiem zupełnie jasno. Nie ma tutaj żadnego konfliktu, tym bardziej nie ma wojny . Natomiast zdarzają się, co jest naturalne, różnice poglądów, o których mówimy także i głośno, publicznie. Ale to są to różnice merytoryczne, dotyczące pewnej strategii , scenariusza jak najlepszego do Polski. Na pewno określają nas pozycje, jakie zajmujemy. Jako prezydent muszę dbać o całość. Dla mnie na przykład sprawa konstytucji jest zupełnie zasadnicza. I dziwię się, kiedy politycy traktują konstytucje jako jedną z ustaw, którą można zmieniać. Choć rozumie, że dla wielu polityków, którzy chcą zrealizować swój cel , cel określony w czasie, to czasami ta konstytucja uwiera. Ale wtedy zadaniem prezydenta jest powiedzieć :"...słuchajcie, nie starajcie się tu niczego fastrygować, bo ten kostium, który uszyliśmy dla Polski na najbliższych kilka jeszcze lat jest po prostu dobrym strojem. S6trojem, w którym polska demokracja może się i rozwijać i może być skuteczna..."

Panie prezydencie, mówi pan, że spieracie z premierem w kwestiach merytorycznych. W swoim oświadczeniu po rezygnacji ministra Belki napisał pan, że jest pan rozczarowany i rozżalony . Czy nominacja Grzegorza Kołodki też była dla pana rozczarowaniem ?
Prezydent RP:
Nie. Ja myślę, że , ja po pierwsze Grzegorza Kołodkę znam bardzo długo . Znam go dłużej od premiera.

Ale to lepiej dla Grzegorza Kołodki, czy gorzej ?
Prezydent RP:
To jest lepiej, bo się dobrze znamy. Ale to jest także i gorzej, jak przy dłuższych znajomościach więcej wiemy o swoich słabościach i niedoskonałościach , żeby nie powiedzieć wadach. To w ogóle jest taka pułapka w polityce, ze łatwiej się akceptuje ludzi, których się w ogóle nie zna , bo oni dysponują ogromnym kredytem na przyszłość . A trudniej tych, których się zna, jak przysłowiowy zły szeląg. Więc jest to niesprawiedliwe , bo powinniśmy bardziej ufać tym, których znamy , niż ludziom zupełnie nie znanym.

Ale to określenie Grzegorz Kołodko i zły szeląg ?
Prezydent RP:
To nie dotyczy Grzegorza Kołodki. To dotyczy pewnego stanu w dobieraniu ludzi , z którymi mamy do czynienia. Natomiast, jeżeli chodzi o Grzegorza Kołodkę, to znam go bardzo długo . Uważam go za człowieka ogromnie uzdolnionego i nadzwyczaj pracowitego . Konsekwentnego. Utalentowanego i nadzwyczaj trudnego. Człwoiek o rozlicznych talentach jest niełatwym partnerem . Co czasami ma swoje dobre strony, jeżeli chce konsekwentnie zrealizować swoje dobre pomysły. A czasami ma złe strony w sprawach, które są bądź nie do przeprowadzenia, bądź może niewłaściwe. Ale ja uważam, że w tym momencie, w którym znalazł się rząd i osobiście premier Miller, ten wybór był właściwy.

A wierzy pan w to, znając trudny charakter Grzegorza Kołodki , ze polepszą się stosunki między Radą Polityki Pieniężnej , a rządem ?
Prezydent RP:
Mam nadzieję, bo wydaje mi się, że po tych 5 latach nieobecności w rządzie i Grzegorz jest człowiekiem, który przede wszystkim będzie chciał zrealizować swój cel i będzie szukał do tego partnerów , a nie pól konfliktu. Więc wierzę, że będzie starał się przekonać do swoich racji merytorycznych Radę i NBP , i innych partnerów.

I będzie chciał dobrych kontaktów z Leszkiem Balcerowiczem ?
Prezydent RP:
Nie wiem, czy dobrych, ale merytorycznych. To nie o to chodzi, żeby były dobre kontakty i żeby nic z tego nie wynikało. Moim zdaniem Kołodkę stać na to, żeby przedstawić dojrzałą i wartą dyskusji koncepcję przyspieszenia wzrostu gospodarczego. I wierzę, że znajdzie dla takiej dyskusji partnerów w Radzie Polityki Pieniężnej , bo to jest pytanie , co zrobić, żeby polska gospodarka rozwijała się szybciej i potrzebne jest mądre konsylium specjalistów, żeby się pochylili nad tym i zaproponowali nam rozwiązanie.

Ale jeżeli Grzegorz Kołodko obiecuje w takim swoim wystąpieniu do dziennikarzy w sobotę, że produkcja będzie rosła , bezrobocie spadało, a ludziom będzie żyło się lepiej, to mnie się przypomina takie powiedzenie przewodniczącego SLD przed wyborami, który mówił, przed wyborami, że jak SLD zadekretuje, żeby gruszki rosły na wierzbach, to wyrosną. To są takie kolejne gruszki na wierzbie ?
Prezydent RP:
Nie. Ja bym powiedział, zupełnie szczerze, że chciałbym, żeby to, co obiecuje Grzegorz Kołodko się sprawdziło.

To każdy by chciał .
Prezydent RP:
Ale cóż ma powiedzieć w pierwszym oświadczeniu. Że będzie robił wszystko, czy, że gospodarka upadnie , ludzie będą przymierali głodem, a złoty poleci na łeb, na szyję. Przecież to nieprawda. Nie o takie paradoksy chodzi, ani o takie żarty, zresztą dosyć czarne. Ja uważam, że ten cel , o którym mówi Grzegorz Kołodko i mówił wcześniej, jako publicysta jest celem wartym poważnej dyskusji. Pamiętajmy, że moment ,w którym rozpoczyna działalność Grzegorz Kołodko nie jest momentem dramatycznym. Dlatego, że budżet tegoroczny nie jest łatwy, ale jest realizowany dosyć sprawnie. Nie mamy żadnych napięć. Tych napięć jest w ogóle dużo mniej, jeśli chodzi o sprawy finansów publicznych , a niżeli rok temu. Mamy przygotowane założenia budżetu na rok następny.

Tylko pytanie, czy Grzegorz Kołodko będzie je realizował ?
Prezydent RP:
Ale to są dobre podstawy. Kiedy mówimy o planie, który został przez rząd przyjęty, wzrostu gospodarczego 1-3-5 , to to już jest plan rozwoju. Jeżeli Grzegorz Kołodko ma plan, żeby to było 1-4-6, czy 2-4-6, czy tak , jak mówi 1-5-7 , to różne liczby można przytaczać. Natomiast to wszystko oznacza dyskusję , gdzie znaleźć impulsy rozwojowe, żeby gospodarka mogła się rozwijać szybciej. Bo jest oczywiste, że szybciej się rozwijająca gospodarka to jest więcej miejsc pracy, to jest więcej pieniędzy w budżecie, to jest więcej możliwości dla przedsiębiorstw.

Ale póki co Grzegorz Kołodko obciął włosy i nie odezwał się wczoraj ani na Radzie Ministrów, kiedy ministrowie mówili, że mówił oszczędnie, ani po Radzie Ministrów . I co się dzieje . Złotówka gwałtownie spada, a inwestorzy sprzedają obligacje.
Prezydent RP:
Przez długi czas mówiliśmy, że jednym z ograniczeń dla przyspieszenia gospodarczego jest zbyt wysoki kurs złotego. Więc osiągamy ten cel. Na początku osiągnęliśmy istotny wzrost w stosunku do euro zupełnie bez swojej zasługi, dlatego, że ten wzrost euro wyniknął z trudności, jakie są w tej chwili w Stanach Zjednoczonych. Te upadające koncerny oparte o fałszywe audyty i tak dalej. I o 12% wzrosło euro . Jeżeli celem, o którym publicysta Kołodko pisał jest złoty do euro 4,35, to się może okazać za chwilę , ze bez żadnych wielkich kłótni, czy dyskusji z RPP będziemy to mieli.

Pod warunkiem, że Grzegorz Kołodko będzie się dalej nie odzywał ?
Prezydent RP:
Nie wiem, czy to jest warunek. Nie ma co się tym przejmować. Osłabienie złotego jest niewątpliwie pomocą dla polskich eksporterów. Powoduje, że rentowność eksportu i rentowność tych przedsiębiorstw wzrasta. Ja bym tutaj szat nie rozdzierał . Być może jest to trudne dla tych, którzy jeszcze nie wykupili wakacji , bo zapłacą nieco więcej. Ale pamiętajmy, że większość osób wakacje zaplanowała wcześniej i wykupiła. Jesteśmy prawie w połowie lipca. Ja uważam, ze tu nie ma na razie żadnego powodu do dramatyzowania . Raczej spełnia się ten scenariusz, który jeszcze niedawno i rząd i poprzedni minister finansów uważali za potrzebny. A jeżeli chodzi o milczenie profesora Kołodki, to ja się przyznam , ze sam też go namawiam do powściągliwości w wyrażaniu sądów, dlatego, że objął ten urząd w sytuacji niespodziewanej . Dymisja profesora Belki była niespodziewana, następstwo było nagłe i teraz profesor Kołodko potrzebuje czasu na rozmowy , na zapoznanie się z wieloma informacjami, z dokumentami , żeby część ze swoich poglądów umocnić, z części zrezygnować , bowiem zweryfikuje je na podstawie danych. Żeby spotkać się na dłużej z premierem, z kolegami z rządu i ze mną. I z przedstawicielami NBP i Rady. A ponieważ akurat tak się składa, że sezon wakacyjny , więc tym bardziej myślę, że setki tysięcy ludzi, którzy są dzisiaj na trasach turystycznych , na plażach niekoniecznie czekają na ogłoszenie jakiś rewelacji ekonomicznych . A nawet uważam, że byłoby to kontrproduktywne . W moim przekonaniu profesor Kołodko ma w tej chwili zdrowy miesiąc czasu na to, żeby to wszystko ogarnąć i zastanowić się nad dojrzałymi, podkreślam dojrzałymi propozycjami na przyszłość.

A czy to dobrze się stało, że przy okazji rezygnacji premiera Belki premier Miller wymienił jeszcze dwóch ministrów ?
Prezydent RP:
W sensie praktycznym myślę, że tak. Bo w ten sposób uczynił to, co uważał, że będzie lepiej służyło skuteczności rządu. Ma do tego pełne prawo. Tak jest w konstytucji zapisane, że to premier jest szefem w sensie autorskim nawet składu rządu. I to prawo nie może być podważone niezależnie od tego, kto jest premierem i z jakiej partii pochodzi.

Nawet, jeżeli są to decyzje zaskakujące prezydenta ?
Prezydent RP:
One nie były tak bardzo zaskakujące , bo przy pierwszej rozmowie, kiedy pojawiła się sprawa dymisji profesora Belki premier dzielił się taką koncepcją szerszej zmiany , pewnej rekonstrukcji. Też z pewnym celem , nazwijmy to społecznym. To znaczy, żeby pokazać ludziom, że nie jest głuchy na różnego rodzaju opinie i uwagi, które płyną.

Ale ci pewni ludzie, to terenowi działacze SLD , którzy namawiali premiera do tego, żeby takich zmian dokonał ?
Prezydent RP:
Nie ma świecie polityka, który w systemie parlamentarnym może nie liczyć się ze swoim zapleczem politycznym . Bo to oni będą później głosowali w sejmie jakieś ustawy, czy propozycje rządowe , a nie ci, którzy są poza sejmem. Więc , czy to jest niemiecki chadek, czy to jest brytyjski labourzysta, to wszyscy muszą się liczyć ze swoim zapleczem politycznym. A myślę, że te zmiany zaproponowane przez premiera Millera one mają również wymiar społeczny. One mają za zadanie pokazanie wyborcom i społeczeństwu , ze słucha krytyki i reaguje. I to jest również sygnał dla innych ministrów, którzy pozostają w rządzie, żeby też wiedzieli, ze premier na krytykę zewnętrzną reaguje. Że to nie jest ta drużyna, w której się mówi, ze jeden za wszystkich, wszyscy za jednego , choćby po nas potop. To jest drużyna, która podlega ocenie i weryfikacjom.

Ale z drugiej strony można zapytać, dlaczego w rządzie z drugiej strony pozostają ministrowie , bardzo niepopularnie ,ale za to mający bardzo duże wsparcie terenowych działaczy SLD ?
Prezydent RP:
Dlatego, że mają wsparcie terenowych działaczy. Ale ja uważam, że te decyzje premiera Millera pokazują, że nikt nie może być spokojny. To znaczy oceny w rządzie będą miały charakter trwały. I dla mnie na przykład nie byłoby zdziwieniem, gdyby doszło do pewnych kolejnych na przykład zmian i wyciągnięcia wniosków z wyborów samorządowych , ktŽóe będą takim już czytelnym sygnałem dla rządu i jego popularności, oceny jego działalności, słabości w niektórych regionach , także pozycje tych liderów regionalnych będą zweryfikowane po wyborach. Będzie widać, kto tam popracował, a kto się zadowoli blaskiem rządu jedynie.

Panie prezydencie, premier dokonuje tych zmian, bo chce poprawić notowania, czy wizerunek tego rządu w sondażach. A jeśli okaże się, że sondaże ani drgną albo jeszcze spadną ?
Prezydent RP:
Nie sądzę, żeby one jakoś radykalnie drgnęły. Nie wydaje mi się, żeby mogły jeszcze spaść. To znaczy całe doświadczenie i polskie i zewnętrzne pokazuje, że po takich rekonstrukcjach minimalnie, ale zawsze kredyt zaufania się odnawia wobec rządu.

Ale jeśli nie ?
Prezydent RP:
To nie będzie zmiana istotna. Ale jeśli nie, to oznacza, że zmiany muszą być głębsze i być może nie personalia, a na pewno nie personalia decydują , a widome sygnały płynące z gospodarki. To znaczy poczucie , ze przedsiębiorstwo złapało oddech, że może spokojnie patrzeć w przyszłość , ze ludzie nie muszą bać się o swoją przyszłość , pracę. Że jest więcej pieniędzy, że nie ma trudności z wypłatami. To są takie czynniki, które podnoszą zadowolenie, bądź odwrotnie. Sądze, że jeżeli chodzi o firmy eksportowe , to można spodziewać się, że drugie półrocze będzie udane. Jeśli chodzi o duże przedsiębiorstwa, które podlegają restrukturyzacji, to tu boję się , będziemy mieli drugie półrocze bardzo trudne i przykład Stoczni Szczecińskiej nie musi być niestety przykładem odosobnionym. Wiele dużych firm wpadło w istotne tarapaty w wyniku złego zarządzania . No i tu mogą być kłopoty.

Za które być może zapłaci minister gospodarki ?
Prezydent RP:
Nie wiem. Moim zdaniem zapłaciłby trochę za niewinność w tej sprawie, ale też może w pewnym momencie uznać, że ma dosyć, że ten potencjał energetyczny jest wyczerpany. Natomiast pamiętajmy, że to, co jest kluczowe dla całości społeczeństwa, to jest samopoczucie konsumpcyjne, czyli wynikające z możliwości każdego gospodarstwa domowego. Sądzę, że to będzie się poprawiało, gdyby patrzeć tylko na statystykę. Bo inflacja jest niska . To oznacza, że płacimy mniej, a nie więcej za różnego rodzaju dobra. A z drugiej strony, minimalny wzrost gospodarczy , on jest ciągle mało odczuwalny, bo jest na poziomie 1% . jednak przynajmniej będzie stabilizował nastroje. On nie daje powodów do paniki, do strachu. Do jakiś nadmiernych obaw. Gdyby w przyszłym roku okazało się, że wchodzimy na poziom wzrostu 3% , to to już jest odczuwalne i można sądzić, że te nastroje konsumpcyjne, optymizmu wyraźnie się poprawią.

Za kilka dni leci pan do Stanów Zjednoczonych. To będzie pierwsza od 10 lat oficjalna wizyta polskiego prezydenta w Ameryce. Czy po zmianach, które zaszły w rządzie, a zwłaszcza po dymisji profesora Belki ta wizyta nie będzie trudniejsza. Bo to on miał zaufanie amerykańskich inwestorów. To on gwarantował wiarygodność polskiej gospodarki. Z profesorem Kołodką już tak prosto może nie być ?
Prezydent RP:
Miał lecieć profesor Belka. Profesor Kołodko ze względu na obowiązki krajowe zostanie. Będzie szefem ekipy gospodarczej minister Kaczmarek . Na pewno łatwiej byłoby rozmawiać o tym wszystkim, gdyby nie było tego dodatkowego tematu. Ale sam fakt, że to przesilenie było krótkotrwałe , ze decyzje zostały podjęte. Że pojawił się człowiek, który jest znany. Bo przecież profesor Kołodko spędził mnóstwo czasu w Stanach Zjednoczonych i w Banku Światowym.

Ale już nie mający tak świetnych notowań, jak profesor Marek Belka ?
Prezydent RP:
U jednych tak, u innych nie. Jest bardziej kontrowersyjny, bo traka jest jego natura. Ale myślę, że to nie będzie żadnym zasadniczym problemem. Jestem przekonany, że ta wizyta, choćby z tego względu, że to Amerykanie ją zaproponowali , ze to będzie druga oficjalna wizyta za prezydentury George`a Busha po prezydencie Meksyku . To ten fakt pokazuje, że Amerykanie chcą sukcesu , chcą pokazać, że Polska jest ważnym partnerem i również w sprawach gospodarczych możemy liczyć się z tym, że prezydent Bush, administracja będzie chciała namówić inwestorów amerykańskich do powrotu do dużej aktywności w Polsce. I to nie tylko na rynku finansowym, ale przede wszystkim jeżeli chodzi o inwestycje , o te inwestycje, których potrzebujemy najbardziej , które tworzą miejsca pracy, dają nowe technologie.

Nie leci minister finansów, leci minister skarbu. A czy zabiera pan ze sobą ministra obrony ?
Prezydent RP:
Tak. Ekipa jest bardzo poważna. Bo ze mną będzie minister obrony, minister spraw zagranicznych , będzie minister skarbu, jako szef tej części ekonomicznej. Mocna grupa.

A co jeśli Amerykanie będą po raz kolejny namawiać nas na F-16 ?
Prezydent RP:
Na pewno będą namawiać na F-16 , Oni to traktują jako bardzo ważny element naszej współpracy. Ale nasza odpowiedź jest precyzyjna. Mamy przyjęty plan , także terminaż. Ten terminaż się wyczerpuje z końcem roku . I oferty będą oceniane według ich wartości. I Amerykanie muszą zrozumieć, że my nie możemy zdecydować się na tak wielki kontrakt, na świetne niewątpliwie samoloty amerykańskie , nie mając tego offsetu. Czyli nie mając realnego, liczonego w duże pieniądze zaangażowania amerykańskiego w projekty przemysłowe w Polsce . I to nie tylko projekty dotyczące przemysłu zbrojeniowego . to mogą być również projekty dotyczące innych dziedzin, infrastruktury . Dlatego, ze oferty innych partnerów są bardzo poważne. I oni muszą to wiedzieć. I tu Polska musi przede wszystkim patrzeć na swój interes. Na to, chce osiągnąć. A my potrzebujemy i samolotu wielozadaniowego i pieniędzy na rozwój gospodarki , a szczególnie przemysłu zbrojeniowego , który impulsu finansowego bardzo potrzebuje.

Spotykamy się 10 lipca. Rok temu o tej porze był pan w Jedwabnem , wczoraj IPN ogłosił wyniki śledztwa. Czy dobrze się stało, że tak to się zakończyło ?
Prezydent RP:
Dobrze, że się śledztwo zakończyło, bo to pokazuje naszą wiarygodność , że wobec bardzo trudnej sprawy , niezwykle bolesnej, drażliwej, która także dzieli przecież Polaków. I na pewno jest taka traumatyczna dla wszystkich nas . Było dochodzenie, zostało ono przeprowadzone ze wszystkimi kanonami sztuki prokuratorskiej. Zostało publicznie ogłoszone . I można powiedzieć, że mamy wiedzę, która jest dla nas bardzo ciążącą , bardzo przykrą. Ale wiedzę, która jest prawdą . I powinniśmy tę prawdę uszanować. Więc oceniam działalność IPN jako bardzo odpowiedzialną. I tu kieruję słowa uznania do profesora Leona Kieresa , z którym cały czas byłem w kontakcie , który przed zakończeniem i ogłoszeniem wyników śledztwa poinformował mnie o tym wszystkim . Jemu było bardzo trudno. Był także niesprawiedliwie atakowany, ale wykazał się rzeczywiście dzielnością. I druga rzecz, która dla mnie jest ważna . Dobrze, że w zeszłym roku byliśmy w Jedwabnem, że te uroczystości miały miejsce, że odsłoniliśmy pomnik na miejscu zbrodni. Że upamiętniliśmy wszystkie ofiary. Dobrze, że powiedziałem to, co powiedziałem , bo gdyby tego nie było. To dzisiaj w kontekście wyników śledztwa myślę, że mielibyśmy takie poważne , moralne wyrzuty sumienia . I każda reakcja dzisiaj, byłaby już w sensie politycznym , czy oficjalną byłaby bardzo spóźniona . Byłaby reakcją wymuszona, która byłaby niejako wyrwana z naszego gardła. A tak możemy powiedzieć uczciwie, że dla prawdy , dla pojednania między ludźmi, dla wyrażenia żalu , smutku i przeprosin wobec rodzin ofiar, uczyniliśmy wszystko co należało. Choć , jak mówię , to jest bardzo tragiczna, bardzo bolesna karta w polskiej historii. O której musimy pamiętać.

Dziękuję bardzo za rozmowę.


Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.