przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Nie ma powodów do niepokoju



Rozmawiał: Wiesław Molak

Dzień dobry Państwu. Jesteśmy gośćmi w Sali Białej Pałacu Prezydenckiego. Dzień dobry, Panie Prezydencie.
Prezydent RP
: Witam Pana, dzień dobry wszystkim Państwu.

Wreszcie się ochłodziło, pogoda stała się bardziej przyjazna. Czy gorące dni w polskiej polityce też już minęły?
Prezydent RP
: Jeśli chodzi o zmiany w rządzie, myślę, że tak. I w ogóle mam nadzieję, że wchodzimy w trochę spokojniejszy, wakacyjny nastrój, to znaczy kto ma pracować ciężko, to pracuje (oczywiście mam na myśli ministra finansów, członków rządu, także prezydenta, który za chwilę pojedzie do Ameryki z oficjalną wizytą), a kto ma czas na wypoczynek, to życzę, żeby tego słońca jednak nie zabrakło.

Zagraniczni inwestorzy pozbyli się w ostatnich dniach obligacji skarbowych wartych prawie 3 miliardy złotych. Teraz, kiedy fala paniki minęła, czekają na to, co zrobi minister finansów Grzegorz Kołodko. Od jego decyzji będzie zależało, czy zdecydują się o wycofaniu z inwestycji w Polsce. A minister milczy. Nie martwi Pana to milczenie?
Prezydent RP
: Nie tylko, że nie martwi, a poza tym zauważam tutaj istotne niekonsekwencje. Zdaje się, wczoraj też mówił o tym pan marszałek Borowski na tej antenie. Jeżeli tak szybko działają inwestorzy, to mówimy o inwestorach w dużej mierze spekulacyjnych, którzy pod kątem takiego, a nie innego kursu albo kupują złotego, albo go sprzedają, więc to nie jest ten kapitał, na którym można budować jakieś dalekosiężne plany. I dlatego bym też nie wpadał tu w jakikolwiek popłoch.
Po drugie – mówiliśmy (i mówił to premier, mówił to także poprzedni minister finansów – ja zgadzałem się z tą opinią), iż złoty jest bardzo mocny, jest za mocny i na przykład utrudnia sytuację polskich eksporterów, co jest ogromne ważne, bo ci eksporterzy przecież produkują towary, dają miejsca pracy, a ich działalność jest na poziomie zerowej rentowności albo nawet poniżej, no to mamy w tej chwili ewidentne odbicie. Najpierw ono nastąpiło bez naszego udziału, ponieważ euro poszedł do góry w wyniku tych wszystkich turbulencji na giełdzie amerykańskiej, a teraz może trochę związanej z czynnikiem wewnątrzpolskim, czyli zmianami na stanowisku ministra finansów. Ale kierunek jest właściwy, to znaczy złoty nieradykalnie, ale pomaleńku się osłabia, w ten sposób zwiększając rentowność eksporterów. To oczywiście ma swoje również negatywne konsekwencje, jak podrożenie importu, a więc możliwy wzrost niektórych cen, ale też przecież w bardzo niewielkim zakresie – kilkuprocentowym.
I myślę, że generalnie nie ma w ogóle powodów do jakichkolwiek nerwowych wypowiedzi czy działań i ten spokój premiera Kołodki jest dla mnie zrozumiały, to znaczy on szykuje, on zapoznaje się w tej chwili z dokumentami, przygotowuje koncepcję i na pewno jak będzie to koncepcja dojrzała i po rozmowach z partnerami (wśród tych partnerów niewątpliwie Bank Centralny, Rada Polityki Pieniężnej) powie, jakie ma zamiary. Natomiast nie możemy tak z jednej skrajności przechodzić w drugą. Z jednej strony rozmawiać, co zrobić, bo złoty jest za mocny, a teraz natychmiast ubolewać, że złoty słabnie. No to o co nam chodzi? Czy nam chodzi o to, żeby mieć ciastko i zjeść ciastko? Tego się nie da.

A czy Pan, Panie Prezydencie, sam namawia Grzegorza Kołodkę do powściągliwości?
Prezydent RP
: Tak, dlatego że Grzegorz Kołodko znalazł się w bardzo trudnej sytuacji – musiał podjąć decyzję bardzo szybko wobec niespodziewanej dymisji prof. Belki i uważam, znając zresztą naturę mediów, że to nie skończy się na jednym pytaniu, tylko jest pytanie następne, kolejne, że takie nieprzygotowane wypowiadanie sądów w sprawach zasadniczych (bo gospodarka to są sprawy zasadnicze) do niczego dobrego nie prowadzi. Więc uzbrójmy się w cierpliwość. Na rynku finansowym nie dzieje się nic strasznego, eksporterzy powinni zacierać ręce, bo mają w tej chwili lepsze ceny, lepiej wygląda ich rentowność. Trochę, być może, w kłopocie są ci, którzy do tej pory nie kupili wakacji, bo będą musieli zapłacić nieco więcej, ale przypominam – kto kupuje wakacje w połowie lipca? To też trochę późno. Więc nie ma tak, żeby wszyscy byli zadowoleni. Na pewno część osób mniej się cieszy, ale generalnie nie ma żadnych powodów ani zasadniczego niepokoju, a już tym bardziej nie ma powodu do paniki.

No dobrze, a gdy to milczenie zostanie przerwane i usłyszymy wcześniejsze propozycje ministra finansów: skokowe osłabienie złotego, zwiększenie deficytu budżetowego, wprowadzenie podatku importowego, to co wtedy?
Prezydent RP
: No, ale teraz to już Pan mnie zaprasza do jakiejś zupełnie teoretycznej dyskusji.

Wiemy, jakie były zapowiedzi wcześniejsze.
Prezydent RP
: Były, ale między innymi dlatego, że takie wypowiedzi były, to w tej chwili prof. Kołodko musi mieć czasy, żeby wiele z tych pomysłów zweryfikować. Ja uważam, że część z nich jest do dyskusji, część nie. Pamiętajmy, że działania ministra finansów odbywają się w konkretnym kontekście, choćby naszych negocjacji z Unią Europejską. My kilka miesięcy przed finałem negocjacji (wczoraj miałem długą rozmowę z komisarzem Verheugenem wieczorem) nie możemy zepsuć tego wszystkiego, co z wielkim trudem, kosztem wielu wyrzeczeń milionów Polaków udało się osiągnąć. Tutaj margines błędu dla rządu jest bardzo niewielki i można proponować różne interesujące rzeczy, ale one na przykład w konkretnym układzie negocjacji z Unią Europejską mogą się okazać bardzo ryzykowne, a wręcz katastrofalne. Więc naprawdę dajmy chwilę czasu, dajmy możliwość porozmawiania. Mam nadzieję w poniedziałek mieć taką rozmowę z prof. Kołodką, bo wczoraj prosiłem, żebyśmy spotkali się przed moim wyjazdem do Stanów Zjednoczonych. Więc trochę cierpliwości. Jedną z cech Polaków jest to, że wykazują czasami niepotrzebną niecierpliwość.

Jeszcze jedno pytanie. W Sejmie trwają prace nad projektami ustaw, które według szacunków zwiększają przyszłoroczne wydatki budżetowe o około 5 miliardów złotych. Gdyby do tego dodać prawie 3 miliardy na realizację Karty Nauczyciela oraz trudne do oszacowania skutków pomysłu ministra zdrowia – leki za złotówkę dla emerytów – wydatki mogą być nieporównywalnie większe.
Prezydent RP
: Tylko pamiętajmy, że działamy w konkretnym systemie parlamentarnym. Oczywiście w Parlamencie może być bardzo wiele pomysłów – i nawet pomysłów płynących z najlepszych intencji, bo kto by nie chciał, żeby komuś było lepiej, żeby ulżyć jego trudnemu losowi i tak dalej? Wszyscy. Natomiast rząd proponuje budżet, rząd bierze za budżet całą odpowiedzialność i rząd póki co (a wierzę, że i trwale) dysponuje większością w Parlamencie. Nie wyobrażam sobie, żeby przez ten Sejm mogły przejść propozycje, które są przez rząd nieakceptowane. A rząd doskonale wie, na co go stać. Czy stać go na leki za złotówkę, czy za dwa złote.

A na przykład tanie kredyty budowlane, mieszkaniowe?
Prezydent RP
: No, jak mówię, tu trzeba pytać, jak to się składa w budżecie rządowym. Pamiętajmy, że prof. Belka zakończył swoją działalność, prezentując założenia budżetu na przyszły rok, które zostały – co chcę podkreślić – jednomyślnie przyjęte przez Radę Ministrów, a te główne wskaźniki, to jest wydatki nie więcej niż 192,5 miliarda złotych, deficyt póki co na poziomie 43 miliardów, ale z możliwością zmniejszenia go, gdyby okazało się, że realne są dodatkowe wpływy. I myślę, że tych parametrów jeżeli będziemy się trzymać, to tylko można mówić o przesunięciach środków w ramach budżetu i chyba tak rzeczywiście to się skończy.

Czy dalej jest Pan rozczarowany i rozżalony po odejściu ministra Belki? Słowa „rozczarowany” i „rozżalony” to dosyć mocne słowa w języku prezydenta.
Prezydent RP
: Mocne, ale wyrażające prawdziwe uczucia. Żal, bo uważam, że straciliśmy bardzo dobrego fachowca, a my nie jesteśmy krajem, gdzie tych fachowców się spotyka na każdym rogu ulicy, więc żal. A rozczarowanie, bo decyzja była niespodziewana, bo mimo przekonywania prof. Belki podtrzymał on swoją decyzję. Oczywiście ja rozumiem motywy osobiste, ale nie zmieniam niczego z tego oświadczenia, które wypowiedziałem zaraz po decyzji profesora. Żal, bo to świetny fachowiec, a rozczarowanie, bo odszedł.

A dlaczego musiała odejść pani minister Piwnik? Podobno działacze Sojuszu Lewicy Demokratycznej mówili: „Piwnik robi błędy na nasze konto, a nawet nie należy do Sojuszu Lewicy Demokratycznej”.
Prezydent RP
: Myślę, że premier dokonał oceny wsłuchując się w to, o czym mówiło jego zaplecze polityczne, ale także o czym pisali dziennikarze, o tym, co mówiło się w szeroko rozumianej opinii publicznej, i wyciągnął wnioski. Uważam, że premier, który słucha tego, co się mówi, wyciąga wnioski to jest dobry premier, a nie zły. I mogę tylko powiedzieć tyle, że nie zawsze obsady kadrowe są trafione. Czasami podejmuje się ryzyko, czasami wydaje się, że to może się udać, potem praktyka okazuje się bardziej przykra. Pamiętajmy, że Ministerstwo Sprawiedliwości, szerzej: wymiar sprawiedliwości to jest ten dział, który jest naprawdę bardzo trudny, skomplikowany, częściowo niedoinwestowany, ale także nie wolny od takich wewnętrznych słabości czy nawet patologii. I to jest zadanie dla tytana, nawet w sensie takiej siły fizycznej, siły sprawczej. I być może, czego nie wykluczałbym, także jest to zadanie dla ministra, który ma jasne, czytelne zaplecze polityczne.

A te ciągle zmiany prokuratorów nie niepokoją Pana?
Prezydent RP
: To są merytoryczne decyzje. Trudno mi je oceniać. One są prawem ministra sprawiedliwości, natomiast chciałbym, żeby ministrowi Kurczukowi udało się zrobić to, o czym on mówi, to znaczy żeby rzeczywiście tą – jak to powiedział – męską ręką zaprowadzić więcej porządku. A dzisiaj, gdy mówimy o porządku w wymiarze sprawiedliwości, to bym powiedział tak: to jest konieczność skrócenia procedur, ponieważ wszystko, co w Polsce się dzieje w sądach, trwa bardzo długo i daje poczucie bezkarności, bo moment przestępstwa i ukaranie jest bardzo odległe od siebie. To nawet nie chodzi o tego przestępcę, który wie, że będzie ukarany, ale chodzi o wrażenie opinii publicznej.
I drugie poważne zadanie to jest takie zorganizowanie pracy, żeby nie było miejsca ani na biurokrację, ani na jakieś niezrozumiałe wpadki, ani na korupcję, bowiem nie da się wytłumaczyć sytuacji, gdzie z sali sądowej oskarżony wychodzi przy obecności kamer i podglądów, i ochrony. I jeżeli ktoś będzie chciał udowodnić tezę (nawet być może prawdziwą), że nie było w tym żadnego większego spisku, to nikt w to po prostu nie uwierzy. Więc wymiar sprawiedliwości musi być czuły nie tylko na to, co się tam dzieje, ale jak jest oceniany przez społeczeństwo.

Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało projekt ustawy – żądają zwiększenia kar przede wszystkim za korupcję. Podpisałby Pan taką ustawę?
Prezydent RP
: Złożyłem swoje propozycje nowelizacji Kodeksu karnego i tam wprowadzamy w ogóle cały katalog kar za korupcję. Myślę, że w stosunku do tego, co było w poprzednim Kodeksie karnym są dwie nowości, to znaczy szerzej potraktowane problemy korupcji i terroryzmu czy w ogóle aktów o charakterze terrorystycznym, co jest doświadczeniem najświeższym, bo po 11 września. Nie znam jeszcze propozycji tego projektu społecznego, ale decyzją marszałka Sejmu oba projekty, czyli mój i społeczny, będzie dyskutowany razem i oby z tego wyszła najlepsza koncepcja – spójna, czytelna i odstraszająca w jakimś sensie, prewencyjna wobec tych wszystkich, którzy gotowi są działać nielegalnie, przyjmować korzyści majątkowe czy krótko mówiąc: być skorumpowanym.

Panie Prezydencie, co Pan myśli czytając między innymi takie tytułu gazet, tygodników: „Miller wygrał bitwę w wojnie z Kwaśniewskim”.
Prezydent RP
: Że czymś muszą się te tygodniki zajmować i piszą to, co im się zdaje, natomiast to jest jak najdalsze od prawdy, bo tu po pierwsze nie ma żadnej bitwy, a po drugie podkreślam już po raz kolejny może już do znudzenia – naprawdę chciałbym, żeby Polska za każdym razem miała jak najlepszy rząd, jak najlepszych ministrów i premiera, żeby działało to wszystko skutecznie, z pożytkiem dla Polski. I to jest punkt widzenia nie tylko mój jako prezydenta i również obowiązek, żeby tak z każdym (podkreślam: każdym, niezależnie od politycznej barwy) z rządem współpracować, ale taka jest również moja postawa jako obywatela. Nawet gdybym nie głosował na SLD, to bym dzisiaj wcale się nie cieszył z porażek SLD, bo porażki SLD są porażkami kraju i myślę, że chcielibyśmy to, co rząd robi dla dobra wspólnego, dla Rzeczpospolitej, żeby to się udawało. Dlatego mówienie o konfliktach, jakiejś prestiżowej walce między tymi ośrodkami władzy, czyli rząd i prezydent, to jest takie spekulowanie wygodne szczególnie w okresie wakacyjnym, bo o czymś pisać trzeba.

Konfliktu nie ma?
Prezydent RP
: Jedynka gotuje zupę, co moim zdaniem, jest dużo bardziej praktyczne i treściwe, no a inni piszą takie rzeczy.

Nominacją prof. Kołodki Leszek Miller osiągnął szybko to, czego nie udało się w wielotygodniowej wojnie z Radą Polityki Pieniężnej – złotówka osłabła. Jakie będą według Pana dalsze stosunki między rządem a Radą Polityki Pieniężnej, Narodowym Bankiem Polskim?
Prezydent RP
: Powiem krótko: oczekuję, że to będzie stała, merytoryczna dyskusja, taka, gdzie się będą czasami zgadzać, czasami będą nie zgadzać, ale będzie to merytoryczna dyskusja. Natomiast mam nadzieję, że nie będzie tutaj słów niepotrzebnych czy obraźliwych, nie będzie właśnie utrudniania tego dialogu i nie będzie również decyzji, które konstytucyjnie są wątpliwe, a które natychmiast wywołują wrażenie, że ktoś chce przejąć czy zawłaszczyć kompetencje drugiej strony. I ten apel o dialog i apel o rezygnację z takich słów ciężkich, które mogą utrudniać rozmowy kieruję do obu stron, to znaczy do rządu i do Rady Polityki Pieniężnej.

Będzie Pan mediował jeszcze?
Prezydent RP
: W tej chwili nie widzę takiej potrzeby. Wiem, że do spotkania nowego ministra finansów i szefa Banku i Rady Polityki Pieniężnej ma dojść. Poza tym my musimy też wiedzieć jedno, dziennikarze powinni wiedzieć: to całe środowisko finansistów, ekonomistów ono się znakomicie zna. To nie jest tak, że mediacje są potrzebne, bo osoby się nie znają, muszą nabrać do siebie zaufania. To są często te same szkoły ekonomiczne. Prof. Kołodko, prof. Balcerowicz, prezes Wójtowicz, prof. Rosati – to jest Szkoła Główna Handlowa, kiedyś SGPiS. Grabowski, Pruski, Belka wcześniej, prof. Józefiak – to jest szkoła znowu łódzka, Uniwersytet Łódzki i tak dalej, i tak dalej. Więc myślę, że czasami właśnie trzeba stworzyć klimat, żeby ta rozmowa była bardziej szczera i konstruktywna aniżeli prowadzić same mediacje.

Sprawa Unii Europejskiej – komisarz Guenther Verheugen powiedział wczoraj w Warszawie, że jeżeli Polacy chcą równości w postaci 100% dopłat do rolnictwa od początku członkostwa, to wtedy standardy w Polsce w momencie przystąpienia powinny być takie same jak w Unii, a wówczas możemy odłożyć przystąpienie Polski nawet na 20 lat.
Prezydent RP
: Trudno nie liczyć się i z takim punktem widzenia, to znaczy my to tłumaczymy z innej strony, dla siebie korzystniejszej – to jest nasze prawo. Chcemy równych warunków konkurencji. Kiedy dopłaty są różne, to oczywiście trudno mówić o równych warunkach konkurencji. Unia mówi: jak chcecie mieć dopłaty na poziomie unijnym, to spełnijcie wszystkie standardy unijne, co oczywiście jest niemożliwe. I jest jakaś droga pośrodku, którą idziemy, to znaczy, że jest okres przejściowy, w którym my będziemy dochodzić do standardów europejskich, a Unia będzie ujednolicać dopłaty bezpośrednie. W tej chwili mówi się o okresie 7-letnim. Myślę, że zobaczymy, czym się skończą te negocjacje. Wczoraj komisarz Verheugen zapewniał mnie, że pole manewru dla Unii jest tu bardzo ograniczone.

No i czasu coraz mniej.
Prezydent RP
: I czasu coraz mniej. Ale nawet to merytoryczne pole jest ograniczone, bo tu można mówić o jakiejś kwocie, która jest liczona w pieniądzach, te pieniądze muszą być; no i w czasie, który dzisiaj już jest nie 10 lat, a 7 – może jest tu jakaś rezerwa. W każdym razie powinniśmy to stanowisko zrozumieć, że kompromis właśnie gdzieś powinien być określony czasem, w którym dochodzimy do stanu, w którym Polska może w pełni, na identycznych zasadach konkurować z produktami – także rolnymi – Unii, a z drugiej strony my będziemy mieli czas, żeby standardy unijne spełnić.

Na początku żeby więcej nie wpłacać...
Prezydent RP
: To, że więcej nie wpłacać, to jest oczywiste. Zresztą to z rachunku wynika, że takiego ryzyka nie ma. Polska musi być odbiorcą środków i wczoraj mówiliśmy nawet z komisarzem o konkretnych kwotach, ale nie chcę o tym mówić, bo to trzeba trzy razy sprawdzić. Natomiast my będziemy musieli w końcówce negocjacji (myślę, raczej z satysfakcją) powiedzieć, co oznacza wejście do Unii z punktu widzenia kwot, które przypłyną do Polski.

I jeszcze może jedna uwaga ważna: komisarz Verheugen był bardzo zdziwiony, że właściwie wszyscy, którzy z nim wczoraj rozmawiali, mówili o rolnictwie: i Komisja Sejmowa, i premier, wicepremier, ministrowie, nawet Gazeta Wyborcza, z którą miał wywiad, wyłącznie o rolnictwie. I mówi, że gdyby na tej podstawie miał formułować swoje wrażenie o Polsce, to by stwierdził, że Polska to jest 100% rolnictwo, rolnicy i właściwie nikt tu inny nie żyje. Może warto też i z tego wyciągnąć wnioski. Pieniądze z Unii Europejskiej będą szły w różnych kierunkach i myślę, że one są dla Polski nie mniej potrzebne – nie tylko w rolnictwie, ale na przykład w infrastrukturze – na budowę dróg, obwodnic, autostrad, na ochronę środowiska na przykład i tak dalej, i tak dalej. Więc nie zapominajmy, że jest wiele dziedzin, które również muszą skorzystać ze środków unijnych, także dla dobra wsi i rolnictwa.

I następna uwaga, o której warto powiedzieć: tak jest, drodzy Państwo, że w Polsce mieszkają nie tylko rolnicy, a dopłaty bezpośrednie otrzymają tylko rolnicy. Tu można powiedzieć, że oczywiście to odbije się na cenach produktów, ich jakości, a więc konsumenci skorzystają w ogóle, to prawda, ale pamiętajmy, że my – poza wszystkim – będziemy mieli jako państwo problemy z wieloma grupami, które choćby ze względu na restrukturyzację znajdują się w trudnym położeniu: górnicy, hutnicy, stoczniowcy, przemysł zbrojeniowy.

I można by tak wymieniać i wymieniać.
Prezydent RP
: Tak. I tu nie ma żadnych dopłat bezpośrednich, więc też zachowajmy należyte proporcje i pamiętajmy, że dla nas wejście do Unii Europejskiej to musi być modernizacja całego państwa i szansa rozwojowa dla każdego fragmentu polskiego społeczeństwa, dla każdej grupy i zawodowej, i grupy społecznej. I my nie możemy się skupić wyłącznie i uczynić z dopłat bezpośrednich to polskie być albo nie być, bo po prostu możemy stracić i tu, i w wielu innych dziedzinach. Więc zachowajmy należyte proporcje.

Panie Prezydencie, 61. rocznica mordu w Jedwabnem, zakończyło się śledztwo Instytutu Pamięci Narodowej. To sąsiedzi zabili, koniec. A tymczasem Yad Vashem wystąpił z postulatem, by zmienić treść napisu na pomniku i napisać, że to Polacy zabili. Więc nie koniec całej sprawy.
Prezydent RP
: Powiedziałbym tak i tu kieruję te słowa i do Yad Vashem, i wszystkich naszych żydowskich partnerów i przyjaciół: Wykażcie nieco zrozumienia i pewnej wrażliwości. Uważam, że jest czymś właśnie pozbawionym wrażliwości, kiedy dzień po zakończeniu śledztwa, po ogłoszeniu bardzo gorzkiej, bardzo trudnej prawdy dla Polaków, formułuje się następne oczekiwania. Ja nie twierdzę, że o tablicy w Jedwabnem nie powinniśmy rozmawiać. Zapewne trzeba rozmawiać. Śledztwo wyjaśniło wiele rzeczy, choć nie wszystko, na przykład nie wiemy do końca, jaka jest – i pewnie już nigdy nie poznamy – jaka była liczba ofiar, ale to trzeba uczynić wszystko w spokoju i we wzajemnym szacunku, żeby nie rozdrażniać, nie ranić, bo te rany są i one zasychają nieco dzięki obchodom rok temu, dzięki zakończonemu śledztwu, dzięki temu, że prawda zostaje ogłoszona, że nie ma tutaj żadnego tuszowania ani ucieczki od tej bardzo przykrej czy nawet tragicznej prawdy. Więc jak mówię – wrażliwość jest potrzebna, a o tablicach będziemy rozmawiać. My rozmawiamy z Ukraińcami o tablicach na Cmentarzu Orląt, będziemy rozmawiać o innych tablicach. Jest podstawa do tych rozmów, bo prawda materialne jest udowodniona. Natomiast mój apel i nie ma dzisiaj go w Polsce, bo wyjechał na kilka dni poza kraj, ale dobrze znający polską naturę, mentalność, historię, ambasador Izraela, były spiker parlamentu Knesetu izraelskiego, pan Szewach Weiss, myślę, mógłby tutaj odegrać istotną rolę, żeby właśnie powiedzieć swoim rodakom: Słuchajcie, dajcie Polakom oswoić się i z tymi wynikami śledztwa, i z tą wiedzą, dajcie to przeżyć, bo to przeżycie głębokie, ono przyniesie na pewno ozdrowieńcze skutki. Natomiast dzisiaj rozpoczynanie kolejnej batalii byłoby fatalne, choć – jak mówię – o tablicy na pewno będziemy rozmawiać jak przyjdzie na to pora.

W najbliższy wtorek leci Pan do Stanów Zjednoczonych. To pierwsza od 10 lat wizyta polskiego prezydenta w Stanach. Kogo Pan zabiera ze sobą?
Prezydent RP
: To jest, jak Pan powiedział, wizyta oficjalna, druga dopiero za prezydentury George’a W. Busha. Cały ceremoniał, bardzo wiele wydarzeń, dwa posiłki w Białym Domu, później wyjazd wspólnie z prezydentem Bushem jego samolotem Air Force 1 do Troy w stanie Illinois, gdzie będzie wiec ze środowiskami – polskimi także. No więc jest to taka wizyta nadzwyczajna, podkreślająca jakość stosunków polsko-amerykańskich i to, że Ameryka do Polski czuje sentyment i ten historyczny, i ten związany z przemianami ostatnich lat, a również jest wdzięczna, że Polska – mimo swoich kłopotów – stanowi pewien wzór przekształceń, transformacji dla całego regionu.

Kto jedzie? Jedzie minister spraw zagranicznych i minister obrony narodowej, jedzie minister skarbu jako szef grupy ekonomicznej, a poza tym zaprosiłem do delegacji wybitne postaci z różnych sfer naszego życia, a więc kulturę będzie reprezentowała pani prof. Abakanowicz – wspaniała rzeźbiarka, znana bardzo i ceniona w Stanach Zjednoczonych; naukę prof. Wolszczan – astronom czy astrofizyk nawet, osoba, która ma niepodważalne osiągnięcia naukowe, znane w Ameryce.

Czekamy na Nobla.
Prezydent RP
: To jest trochę trudna dziedzina, ale bylibyśmy szczęśliwi, gdyby po Marii Curie-Skłodowskiej w naukach ścisłych czy naukach w tej części nagród Polacy zapisali się ponownie. W każdym razie jadą również przedstawiciele biznesu, jadą przedstawiciele polskich przedsiębiorców, Konfederacja Polskich Pracodawców. A więc nieduża delegacja, ale bardzo godna. I mam nadzieję, że te rozmowy będą dotyczyć wielkiej polityki, ale także stosunków dwustronnych, a także gospodarki i przyniosą postęp.

Ale nie leci minister finansów.
Prezydent RP
: Nie leci właśnie z tego względu, że nastąpiła zmiana i że on musi mieć czas na pracę tutaj, w Polsce. I więcej – myślę, że w Stanach Zjednoczonych znalazłby się w sytuacji koniecznie programu, a uważam, że byłoby to niestosowne, żeby program ogłaszano w Waszyngtonie, a nie w Warszawie, więc to też było ważny czynnikiem decyzji, żeby prof. Kołodko został w Warszawie i żeby tutaj właśnie mógł powiedzieć to, co ma do powiedzenia.

Ile jest prawdy w tym, że miał Pan w czasie tej wizyty powiedzieć, że bierzemy amerykańskie F-16 w leasing i że rezygnujemy z przetargu, ale premier Miller i minister obrony Szmajdziński nie zgodzili się stanowczo na to? To kolejny artykuł.
Prezydent RP
: Ale cóż ja mam powiedzieć? Czytam te artykuły, bo mam niestety takie przyzwyczajenie, że gazet czytam dużo i zastanawiam się, czy każdą tego typu informację należy dementować. Po pierwsze nie mam nawet takiego aparatu wykonawczego, żeby można było to wszystko dementować.

Ale czytają to miliony ludzi.
Prezydent RP
: To dobrze, że Pan mnie pyta, bo mogę powiedzieć. Oczywiście, proszę Państwa, nie ma takiej ani możliwości, ani nie było takiego planu, ani nie oczekiwaliśmy, że Amerykanie uczynią jakiś prezent w czasie tej wizyty, bo F-16 na prezenty słabo się nadaje. To jest po prostu za drogi samolot i za poważny kontrakt. Oczywiście (już sobie trochę żartuję), gdyby prezydent Bush chciał koniecznie nam jakieś F-16 darmo dawać, to z ministrem Szmajdzińskim będziemy zastanawiać się, co z tym zrobić. Ale przecież tak nie będzie, więc proszę o tym nie myśleć. Jest ogłoszony przetarg, są określone zasady przetargu i terminarz, decyzje będą podejmowane pod koniec roku, jest bardzo interesująca propozycja europejska i oczekujemy na skonkretyzowanie propozycji amerykańskiej. To, co Amerykanie muszą usłyszeć ode mnie, od członków mojej delegacji to jest to, że jesteśmy zainteresowani współpracą w tej dziedzinie ze Stanami Zjednoczonymi, także ze względów politycznych, ale dla nas kluczowe w wyborze ostatecznie samolotu będzie po prostu zaangażowanie partnerów w polską gospodarkę, w ten tak zwany offset, czyli na ile Amerykanie czy Europejczycy będą chcieli w Polsce zainwestować w przemyśle zbrojeniowym i nie tylko, także w innych przemysłach. Na ile ten wielki kontrakt – jak go się już nazywało kontrakt stulecia – rzeczywiście wielomiliardowy, potrzebny polskiemu wojsku niewątpliwie, ale na ile będzie również mechanizmem wzmacniającym polską gospodarkę, uruchamiającym rozwój polskiej gospodarki. Jestem przekonany, że taka argumentacja będzie zrozumiana przez prezydenta Busha, który na końcu na pewno – tak jak wszyscy amerykańscy partnerzy – powie: No tak, ale pamiętajcie, że F-16 jest najlepszy. Ja rozmawiałem choćby w siedzibie NATO z szefem NATO, lotnikiem, i pytam go: – Niech Pan Generał mi powie jako doświadczony pilot, jak ocenia te różne samoloty? To była taka niezobowiązująca rozmowa. Więc oceniał bardzo wysoko wszystkie samoloty, a zakończył tym: – Ale żeby Pan był pewien, ja znam wszystkie samoloty. Najlepszy jest F-16.

Czy to dobry czas na wizytę? Stany Zjednoczone żyją gonitwą skandali. George Bush wypowiedział wojnę oszustom w białych kołnierzykach, wiceprezydent Chenney oskarżony o oszustwa księgowe i tak dalej, i tak dalej.
Prezydent RP
: Ambasador Stanów Zjednoczonych, z którym rozmawiałem przed wyjazdem szykując się do tej wizyty, mówi: – Musi Pan wiedzieć, że mimo wszystkich kłopotów w Polsce z ministrem finansów i tak dalej, to jedzie Pan z bardzo spokojnego kraju do kraju, który przeżywa różne napięcia. Więc tak to jest w polityce. Nie ma takiego czasu, gdzie byłby sam spokój. Myślę, że gdyby wizyty zagraniczne odbywać tylko w czasach, kiedy jest spokój, cisza, to w ogóle tych wizyt by nie było. Jest wizyta pary cesarskiej w Warszawie, historyczna, nigdy takiej nie było, są tajfuny w Japonii, cesarz bardzo się tym martwi, niepokoi, ale cóż ma zrobić? Tak to w tym życiu jest, że czasów spokojnych już w istocie nie ma i to trzeba sobie zapamiętać.

A czy ma się dużą tremę stojąc, rozmawiając, opowiadając, oprowadzając japońską parę cesarską, jeszcze kilkadziesiąt lat temu boską parę przecież?
Prezydent RP
: Oczywiście, że na początku jest taka może już nie trema w moim przypadku, bo tutaj przecież gościłem i królową brytyjską, i wiele koronowanych głów, ale na pewno taki niepokój, jak to będzie, bo jest bardzo wiele ograniczeń protokolarnych, takich bardzo trudnych w sumie do spełnienia: nie odwracać się plecami, nie być bliżej niż pół metra...

Nie podawać pierwszy ręki.
Prezydent RP
: Nie podawać też ręki i tak dalej. I na szczęście to bardzo wiele zależy też i od gospodarza, ale też wiele zależy od gości. Te wszystkie napięcia pękają, jak się widzi ludzi bardzo sympatycznych, ogromnie życzliwych, zainteresowanych Polską, dobrze znających Polskę w sensie teoretycznym i to nie tak na pokaz. Jeżeli cesarz mówi, że czytał Sienkiewicza „Quo vadis” jeszcze jako dziecko w tłumaczeniu, to wierzę, bo to tłumaczenie z angielskiego na japoński, rzeczywiście zna tego Sienkiewicza, wie, że jest noblistą, wie, o czym pisał. Jeżeli rozmawiają z Andrzejem Wajdą, to znają filmy Wajdy. Może nie wszystkie, ale oglądali na przykład „Pana Tadeusza” w ramach przygotowań do wizyty w Polsce. I kiedy w samolocie pytałem o to, jak to oceniają, mówią, że piękny film, ale trudny dla nich do zrozumienia. Bo jest on rzeczywiście tak bardzo polski...

I łączy nas muzyka Chopina.
Prezydent RP
: A muzyka Chopina na pewno tak. Więc ja mówię: – Wasze Wysokości (czy Wasze Cesarskie Mości), ten sam problem mamy po polskiej stronie, kiedy oglądamy filmy Kurosawy. Historia samurajska i tak dalej jest piękna, jest poruszająca jeżeli chodzi o wartości uniwersalne, ale taka trochę trudna do zrozumienia. Są niezwykle mili, niezwykle sympatyczni, bardzo ciepło byli przyjmowani tu, w Warszawie, w Krakowie, wzruszająco. Okazuje się, że w Polsce jest mnóstwo Japończyków, o czym ja się mogłem przekonać.

Mówiących po polsku?
Prezydent RP
: Mówiących i nawet małżeństwa mieszane. To jest częściowo już dorobek inwestycji japońskich, bo te małżeństwa mieszane to jest wiele z Isuzu, z fabryki w Tychach. Teraz będzie Toyota w Wałbrzychu, więc sądzę, że dalej będziemy umacniać przyjaźń polsko-japońską przez małżeństwa mieszane. Ładne dzieci są zresztą z tych małżeństw.

Panie Prezydencie, tak na zakończenie – wprawdzie trzeba to było zrobić przed wakacjami, ale ja mam chyba szczególne prawo, żeby zadać to pytanie: jak Pan to robi, że tak szybko potrafi Pan tak bardzo schudnąć?
Prezydent RP
: Ale proszę Pana, to nie jest szybko, niestety. I od razu chcę powiedzieć, że ja tu patrzę na Pana i tak na oko chcę powiedzieć, że jeżeli chce Pan osiągnąć efekt, to trzeba założyć pracę w Pana przypadku od 6 miesięcy do roku. Tak że to nie jest szybko.

Kawał czasu.
Prezydent RP
: To jest kawał czasu i to właśnie jest pierwsza rzecz, którą chcę wszystkim Państwu powiedzieć. Nie wierzcie w żadne ani cudowne recepty, ani w diety-cud. To jest po prostu duża dyscyplina i wyrzeczenia, które trzeba sobie założyć na wiele miesięcy. W moim przypadku to są już ponad 4 miesiące. No i jak chce się takie mniej więcej efekty, to 4 miesiące, a później utrzymanie tego nie jest proste przy takich skłonnościach, niestety, do nadwagi. No, a jak jest więcej do stracenia (przepraszam, że patrzę znowu na Pana), to musi być więcej czasu.

Rok?
Prezydent RP
: Nie, nie, do roku. Gdyby Pan chciał posłuchać moich rad, to gwarantuję, że za rok będzie Pan nie do rozpoznania.

Z góry dziękuję. Dziękuję bardzo za rozmowę. Byliśmy gośćmi w Sali Białej Pałacu Prezydenckiego. Rozmawialiśmy z Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej, Aleksandrem Kwaśniewskim.
Prezydent RP
: Dziękuję Państwu, do usłyszenia. Wszystkim na wakacjach słońca, a tym w pracy, żeby im się też dobrze wiodło.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.