przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie Prezydencie, kiedy kilkadziesiąt lat temu NATO powstawało, świat był podzielony według czytelnego kryterium. Dziś go właściwie nie ma i mówi się, że wrogiem NATO jest terroryzm. Ale to jest wróg NATO czy Stanów Zjednoczonych?
Prezydent RP:
To jest wróg wszystkich, szerzej niż NATO, to jest wróg całego cywilizowanego świata, bo oznacza, że może przyjść w każdej chwili i z nieznanych powodów zabijać ludzi, porywać, terroryzować. Przeżyliśmy tyle zupełnie niewyobrażalnych przypadków jak 11 września w Nowym Jorku, jak turyści na Bali, jak widzowie w teatrze w Moskwie, itd. Terroryzm jest niestety plagą XXI wieku, to już widać. Są różne tego przyczyny. Na pewno sama walka z terroryzmem jest niewystarczająca, my musimy sięgać do źródeł, do nierówności społecznych, do fundamentalizmów, do nietolerancji, do ksenofobii, do tego wszystkiego, co stanowi podłoże. Ale trzeba też walczyć z tym zorganizowanym terroryzmem, bo nie będziemy już znali ani dnia, ani godziny, więc to jest na pewno sprawa NATO, Stanów Zjednoczonych, ale to jest sprawa świata. Myślę, że część moich rodaków nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo to jest nasz wspólny problem.

Ale część rodaków nie tylko przygląda się, jak różnie do walki z terroryzmem podchodzą Amerykanie i ich Europejscy sojusznicy i z tego można wyciągać wniosek, że to bardziej wróg Ameryki niż Europy?
Prezydent RP:
Ameryka przeżyła swoje – i to bardzo traumatyczne – doświadczenie. Nowy Jork wydawał się przez dziesiątki lat najbezpieczniejszym miejscem – nie na ulicy, bo tam byli przestępcy, ale w sensie politycznym o terrorystach nikt nie myślał. Więc Ameryka reaguje na to, co się zdarzyło. W Europie my też to widzimy, a jeśli chodzi o Polskę, to też przygotowujemy się. Gra operacyjna „Kierownictwo 2002” parę dni temu między innymi to było również zastanowienie się, jak struktury państwa powinny poradzić sobie z taki – oby teoretycznym, podkreślam – zagrożeniem. Terroryzm jest wielkim problemem dlatego, że często jest niezidentyfikowany, nieznany, nie domyślamy się, skąd przyjdzie, działa w sposób najbardziej zaskakujący i – najgorzej – terroryzm nie szanuje człowieka, życia ludzkiego. Nawet na wojnie prawdziwi żołnierze wiedzą, że istnieje coś takiego jak etyka wojny, etyka wojenna, choć oczywiście to bardzo dyskusyjne, ale wiadomo, co robić, jak zachowywać się na froncie, jak traktować jeńca. A tutaj nie, tutaj okazuje się, że każdy chwyt jest dozwolony, każde działanie. Stąd naprawdę jesteśmy jako NATO zobowiązani wręcz, żeby podjąć właściwe wysiłki.

Piętro pod nami, wśród setek korespondentów, często pojawia się takie pytanie, które już w Warszawie było słychać: padną dziś deklaracje, czy zapadną decyzje?
Prezydent RP:
Padają decyzje, ważne. przyjęliśmy wiele ważnych oświadczeń od rozszerzenia, co jest na pewno historyczną decyzją. Siedem nowych państw, w tym nasi sąsiedzi Litwa i Słowacja. To są bardzo dobre wiadomości dla Polski. Przyjęliśmy decyzję o budowaniu sił szybkiego reagowania, o innych modernizacjach, które mają stać się w NATO, o współpracy z Rosją, o współpracy z Ukrainą, także stanowisko popierające rezolucję Narodów Zjednoczonych jeśli chodzi o Irak. Jeżeli Pan przeczyta dokument, który został dzisiaj przyjęty, to on jest wyjątkowo konkretny.

Ale nie ma dat ani terminów?
Prezydent RP:
Dla jednych spraw są daty. W sprawie Iraku to bym powiedział, że może lepiej, że nie ma daty. Dlatego, że my ciągle czekamy na efekty misji inspektorów, na stanowisko irackie, na opamiętanie się Saddama Husajna. Może nie trzeba będzie stosować działań militarnych. Więc to, że nie ma dat w jednych sprawach to lepiej, a to, że nie ma w innych, jak na przykład tworzenie różnego rodzaju oddziałów, to wynika z faktów, że w tej chwili te decyzje polityczne zostaną przełożone na język organizacyjny, wojskowy, a oficerowie mają to do siebie, że już napiszą, bardzo precyzyjnie, kiedy, co, jak, jakimi środkami. Ten szczyt pod tym względem – muszę powiedzieć – jest bardzo konkretny.

A propos środków – George Robertson mówiąc o grupie państw, które deklarują zwiększenie nakładów na wojskowość, mówi też o Polsce.
Prezydent RP:
Mówi nie dlatego, że my zwiększmy w budżecie udział nakładów na obronność, to jest niemożliwe. My wypełniamy ten standard natowski, który mówi, że powinniśmy wydawać około 2 procent produktu krajowego brutto, z wielkim trudem dochodzimy do tej kwoty. Ale pamiętajmy, że Polska podjęła wielki trud modernizacyjny, że na przykład kupujemy samoloty wielozadaniowe, transportery opancerzone, że dokonujemy zakupów na przykład samolotów transportowych, czy chcemy kupować je dla polskiej armii. To wszystko oznacza, że te nakłady są i że one modernizują polską armię. A skoro tak, to znaczy, że modernizujemy również NATO. Jesteśmy w końcu częścią NATO i to, że będzie w Polsce latało 48 samolotów wielozadaniowych najwyższej klasy, nie wiem jeszcze jakiej firmy, ale na pewno najwyższej klasy, to to jest pożytek i dla nas, ale także dla całego NATO. Siła NATO dzięki temu wzrasta. Więc słusznie sekretarz Robertson wlicza te nakłady i te wydatki Polski jako nasz wkład do Sojuszu.

Premier Szpindla powiedział, że gdyby rezolucja ONZ nie była wypełniona, to Czesi wesprą militarnie sojusz. A Polska?
Prezydent RP:
Tak, my to mówimy od samego początku. Gdyby się okazało, że zagrożenie bronią masowego rażenia można zlikwidować wyłącznie w wyniku działań operacyjnych, wojskowych, to oczywiście i politycznie, i być może również w inny sposób będziemy to wspierali. Jeżeli o tej drugiej części mówię tak niejasno, to dlatego, że jeszcze nie rozmawialiśmy, co Polska mogłaby przedstawić do dyspozycji w ramach jakiejś akcji militarnej, gdyby taka miała miejsce. Ale podkreślam, do końca lutego inspektorzy pracują. Miejmy nadzieję, choć niektórzy twierdzą, że to jest łudzenie się, miejmy nadzieję, że na drodze dyplomatycznej czy politycznej ten problem da się rozwiązać. Co dzisiaj w dyskusji jest istotne? Prezydent Bush chce współpracować z sojusznikami, nie chce, aby tego typu decyzje dotyczące Iraku zapadały jednostronnie i to jest bardzo ważna deklaracja. Z drugiej strony słuszne jest oczekiwanie Amerykanów, że w walce z terroryzmem, z bronią masowego rażenia, będzie pełna determinacja wszystkich sojuszników. To znaczy, że Saddam Husajn nie będzie mógł łatwo znajdować miękkich punktów naszej koalicji uznając, że nie dość, że nic nie zrobią, to jeszcze pokłócą się między sobą. To byłoby fatalne. Ja dzisiaj mówiłem prezydentowi Bushowi, że jego cierpliwość jest godna szacunku i że cierpliwość w takich sprawach jest też wartością samą w sobie. Oczywiście ona nie może być w nieskończoność, ale wykorzystanie tych wszystkich elementów, procedury, jakie są, to jest dobra polityka.

Bez wątpienia najważniejszą decyzją tego szczytu jest przyjęcie nowych członków, ale gdyby założyć, że z NATO, tak jak z każdym organizmem jest tak, że jest tak silne a to jest najsłabszy jego element , to czy rozszerzenie to nie jest jego osłabianie, biorąc pod uwagę kondycję krajów, które stały się członkami NATO ?
Prezydent RP:
Nie, nie. Oczywiście, gdyby zapytać, czy walkę z terroryzmem może przejąć na siebie Estonia i Słowenia, nie mam nic przeciwko tym krajom, bardzo je lubię, ale oczywiście to jest absurdalne. Ale to jest tylko część prawdy. Już np. wejście Rumunii z potencjałem wojskowy, logistycznym, jest już niebagatelne. Dzisiaj prezydent Iliescu mówił, że prawie 10 tys. żołnierzy rumuńskich w ostatnich latach służyło w różnych operacjach pokojowych, partnerstwa dla pokoju. To są dane, które warto zauważyć. Natomiast co jest ważne – wejście tych państw do NATO oznacza, że strefa bezpieczeństwa w Europie poszerza się, że żadne zagrożenie nie będzie już płynęło ani z krajów bałtyckich, ani z Rumunii, ani z Bułgarii. Mamy również szansę uregulować sprawy na Bałkanach. Obecność Słowenii jest tego nadzieją, ale także aspirowanie do NATO Słowacji, Macedonii, Albanii. Każdy kraj w NATO oznacza mniej konfliktów w Europie. Trzymanie się standardów, zasad, obowiązek bycia krajem demokratycznym, szanowania mniejszości narodowej. To jest tak jak wejście do klubu, gdzie panuja twarde reguły, a więc w tym sensie jest to wzmocnienie. Natomiast, musimy sobie też powiedzieć prawdę, długo jeszcze ciężar głównych działań militarnych, ale także i politycznych w Sojuszu będą miały te kraje najzamożniejsze, najbardziej przygotowane. Stany Zjednoczone są dzisiaj z wielką przewagą nad całą resztą, jeśli chodzi o środki militarne w dyspozycji. Nikt nie zmieni siły francuskiej, brytyjskiej, niemieckiej. My jako Polska powinniśmy się starać, aby nasza pozycja konsekwentnie rosła. Z dumą dzisiaj słuchałem prezydenta Busha i innych liderów, którzy mówili, że to przyjęcie Polski, Węgier i Czech parę lat temu okazało się posunięciem słusznym. Sprawdziło się. To jest ważne. Gdyby nie dobre sprawowanie i nasz rzeczywisty wkład w budowanie siły Sojuszu, prawdopodobnie drzwi dla nowych członków nie byłyby otwarte. Myśmy poprzez swój przykład zachęcali, dodawali kurażu dla państw natowskich dla kolejnego kroku. I to nam się udało I za to wdzięczni są nam ci, którzy dzisiaj wstępują, bo wiedzą, że myśmy ich nie tylko politycznie wspierali, myśmy przede wszystkim przez własny przykład, przez własny udział w działaniach natowskich pokazywali, że nowi członkowie mogą być wartościowi. Polska niewątpliwie jest bardzo wartościowym sojusznikiem. Mówię to nie jako prezydent, mówię to jako obiektywny obserwator tego całego procesu.

NATO będzie inne pojutrze
Prezydent RP:
Będzie silniejsze. Powiedziałem to dzisiaj, ono będzie mocniejsze, ono będzie lepsze a nie gorsze, będzie silniejsze a nie słabsze i będzie miało perspektywę dla dalszego rozwoju. Drzwi otwarte muszą pozostać dla krajów bałkańskich. Jest szansa, że NATO będzie tym głównym paktem militarno-politycznym, dobrze współpracującym z UE, który zapewni i naszemu kontynentowi bezpieczeństwo i trzymanie się tych samych standardów wszędzie w Europie, szacunek wzajemny, a także gotowość do działania tam, gdzie przychodzi zagrożenie czy np. skuteczność walki z terroryzmem. Jestem absolutnie pewnym, że dzisiaj w Pradze mieliśmy wydarzenie historyczne i dobre, bardzo dobre.

Dziekuje Panie Prezydencie
Prezydent RP:
Dziekuje bardzo za uwagę

Tekst wywiadu przed adiustacją



 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.