przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Szczyt NATO w Pradze

Ważne wydarzenie polityczne za naszą południową granicą. Szczyt NATO w Pradze i właśnie stamtąd, z Pragi dziś specjalny gość Sygnałów Dnia - prezydent RP Aleksander Kwaśniewski. W Pradze jest nasz specjalny wysłannik Krzysztof Wojna.

Panie prezydencie, NATO będzie znacznie większe, czy coraz większe, czy to nie jest zagrożeniem dla skuteczności Sojuszu? Decyzje NATO podejmowane są jednomyślnie. Jednomyślność w gronie blisko 30 krajów może wymagać długich uzgodnień, a czas zwłaszcza w przypadku operacji wojskowych ma kluczowe znaczenie.
Prezydent RP:
Jestem przekonany, że rozszerzenie NATO to jest dobra decyzja i tak jak wczoraj mówiłem, ona wzmacnia Sojusz, a nie osłabia. Przede wszystkim, gdy spojrzymy na strefę bezpieczeństwa w Europie, ona się rozszerzyła. Gdyby spojrzeć na to tylko z polskiego punktu widzenia, to to już jest bardzo dobrze, ponieważ mamy w NATO naszych sąsiadów Litwę i Słowację, a więc ta granica Polski z krajami, które nie są w NATO skróciła się. Więcej... szczególnie te kraje, które dobrze przygotowały się do obecności w NATO, to jest wzmocnienie Sojuszu, natomiast jeśli chodzi o procedury podejmowania decyzji, to one muszą być uproszczone, one muszą być rzeczywiście skuteczne, odpowiadać temu, że często reagować trzeba natychmiast. Ale wczoraj obserwując to, co się dzieje zauważyłem, że ze strony tych nowych państw - jak sądzę - będzie najwięcej energii w Sojuszu. To znaczy one będą gotowe podejmować decyzje szybciej, aniżeli ci tradycyjni i starzy członkowie NATO, którzy przyzwyczaili się już do pewnego rytmu, nie tylko rytuału, ale i rutyny. Ja myślę, że to nie jest zagrożenie dla procedur podejmowania decyzji, natomiast to jest rzeczywiste wzmocnienie bezpieczeństwa europejskiego i rad jestem, że rozszerzyliśmy NATO.

Nie jest tajemnicą, że Amerykanie na każdym kroku wytykają europejskim sojusznikom, że zbyt mało pieniędzy przeznaczają na budżety wojskowe. Czy ta sytuacja, która utrzymuje się od lat, nie prowadzi do tego, że tak naprawdę wojskowo liczyć się będą Stany Zjednoczone i może 2, 3 sojuszników?
Prezydent RP:
To jest największy problem jak sądzę. Ameryka w tej chwili uzyskała tak ogromną przewagę, jeśli chodzi o potencjał militarny, nie tylko wobec państw NATO, ale w ogóle w świecie. Musimy sobie postawić istotne pytanie, czy chcemy uczestniczyć i ponosić współodpowiedzialność za bezpieczeństwo, czy chcemy wyłącznie korzystać z parasola amerykańskiego. To jest ten dylemat. Europa nie może być pasywna, Europa nie może korzystać tylko z owego parasola tym bardziej, że przecież taki parasol może być otwarty, albo i nie. My musimy mieć własny potencjał i sądzę, że ten szczyt i bardzo usilne starania Sekretarza Generalnego spowodują, że kraje natowskie conajmniej spełnią swoje zobowiązania. To znaczy, że wydatki na obronność będą w granicach 2% PKB i że będziemy partnerem poważnym. Nie oczywiście konkurującym z Ameryką, bo nie powodu, żeby kraje europejskie podejmowały konkurencję, co do zasobów militarnych z USA, ale będziemy partnerem poważnym, będziemy partnerem, który będzie na przykład potrafił stworzyć siły szybkiego reagowania, o czym była wczoraj mowa, że będzie to kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy dobrze przygotowanych do różnych akcji, do natychmiastowego przetransportowania i podjęcia działań. Sądzę, że Europa musi ze względów politycznych to uczynić, żeby pokazać iż ma swoją wagę, chce odgrywać istotną rolę i stać Europę na to. Mówiąc zupełnie szczerze, to nie jest wydatek ponad miarę.

Jaką rolę widzi Pan w NATO dla Polski? Amerykanie bardzo na nas liczą, niedawno spotkał się Pan z niezwykle ciepłym przyjęciem w USA. Czy nie boi się Pan, że możemy rozczarować Amerykanów choćby dlatego, że nie mamy takich pieniędzy, jakie byłyby potrzebne, by zaspokoić wojskowe oczekiwania Waszyngtonu.
Prezydent RP:
Nie, myślę, że akurat jeśli chodzi o sprawy wydatków, Polska jest krajem, który dokonuje ogromnych przedsięwzięć. Pamiętajmy, że my poza wydawaniem tych blisko 2% PKB na obronność, rozpoczynamy wielki projekt modernizacyjny, szczególnie jeśli chodzi o samoloty wielozadaniowe. A tych 48 samolotów, które w przyszłości będą latać w polskim lotnictwie, to przecież nie jest tylko nowocześniejsza polska armia, to jest nowocześniejsze całe NATO. Więc ja sądzę, że w stosunku do Polski nie można dzisiaj formułować żadnych zastrzeżeń, iż wydajemy zbyt mało. My wydajemy naprawdę tyle, ile możemy, a nawet bym powiedział nieco więcej. Ale taka jest potrzeba.

Polska chce swoje wojsko zmodernizować i tu nie będzie żadnych pretensji. Politycznie jesteśmy bardzo aktywni i to też myślę Amerykanie doceniają, że nasza rola w regionie, nasze działania mają tutaj swoje znaczenie, nasi partnerzy z Europy środkowej mają zaufanie do Polski. Natomiast znamy swoje miejsce w szeregu, nie da się dzisiaj porównać naszego potencjału w żaden sposób z Brytyjczykami, z Niemcami, czy z Holendrami. Jeżeli mówimy o wysłaniu kilku tysięcy żołnierzy do Afganistanu - wczoraj o tym była mowa - to odpowiedzieć pozytywnie na taką ofertę mogą Niemcy i Holendrzy. Natomiast my mamy swoich stu kilkudziesięciu żołnierzy w Bagram i to jest to, co możemy zaoferować, jeśli chodzi o Afganistan. Tutaj jednak wskaźnik decydujący o możliwości udziału kontrybucji, to jest ten wskaźnik dochodu narodowego na głowę. A my nie jesteśmy na początku listy, odwrotnie - jesteśmy na końcu tej listy i to Amerykanie też wiedzą. Więc, żeby krótko podsumować, jestem przekonany, że Amerykanie znają nasze plusy i minusy, tak samo jak inni partnerzy NATO i my jesteśmy rzetelnym, wiarygodnym i co wydaje się ogromnie ważne, my jesteśmy aktywnym, pełnym energii partnerem, bo to co jest problemem takich struktur jak NATO po 50 latach, że wielu członków jest - że tak powiem - znużonych. Nowe siły, nowe spojrzenie, świeże powietrze, które przynoszą nowi partnerzy jest bardzo ważne, bo ono w jakimś sensie rewitalizuje tę organizację, odbudowuje ją.

W NATO uznaje się naszą szczególną rolę w kontaktach ze wschodnimi sąsiadami Sojuszu, czy rzeczywiście odnosimy w tej dziedzinie jakieś sukcesy? Prezydent Białorusi w ogóle nie dostał wizy na szczyt w Pradze, prezydent Ukrainy spotyka się wśród przywódców NATO, no mówiąc delikatnie z pewną niechęcią... Można odnosić wrażenie, że w miarę upływu czasu na naszej wschodniej granicy przynajmniej pod względem politycznym, robi się coraz gorzej.
Prezydent RP:
Na pewno jest to trudny teren i te stosunki są bardzo skomplikowane. Jeśli chodzi o Białoruś, to nie chcę już wracać, iż sami mamy kłopot, już nie mówię o NATO, ani Unii Europejskiej. Sami mamy kłopot, żeby utrzymywać kontakty z władzami Białorusi ze względu na ich zachowania, na ich wypowiedzi, na nieskrywane niechęci, więc to jest problem. Jeśli chodzi o Ukrainę, prezydent Kuczma przybył tutaj. Życie okazuje się często bardziej bogate od nawet najpotężniejszych dyskusji politycznych, bo prawie kilka tygodni trwała debata, czy Kuczma powinien przyjechać, czy nie. Czy zapraszać, czy nie. Czy on przyjedzie, czy nie. Ja byłem zdecydowanie za tym, żeby przyjechał, żeby można było ten szczyt ukraińsko - natowski przeprowadzić, żebyśmy zastanowili się jak to wszystko rozwiązać i żebyśmy również mieli szansę do krytycznych uwag wobec prezydenta Kuczmy. Wczoraj też mówiłem w czasie roboczego lunchu dość długo na ten temat.

No i przybył prezydent Kuczma i ku naszemu ogromnemu zdumieniu - co było całkowitym przypadkiem - na początku uroczystej kolacji, kiedy było małe przedstawienie taneczne, pierwsze rzędy były zarezerwowane dla oficjalnych gości. Okazało się, że prezydent Kuczma usiadł wcześniej na swoim krześle, za sąsiada miał prezydenta Busha i jego małżonkę. Myślę, że obie strony były co najmniej zdumione tym faktem, a my widzący to z daleka właśnie zastanawialiśmy się, jak to często przypadek może pokrzyżować wielkie polityczne debaty i zamierzenia. Ale już całkiem poważnie, to Ukraina jest potrzebna NATO i NATO jest potrzebne Ukrainie. Oczywiście nie sposób z wieloma działaniami, które mają miejsce na Ukrainie zgodzić się, ale z drugiej strony jest pytanie - czy jeżeli nie zgadzamy się i będziemy nieobecni, będziemy odwracali się plecami, to coś lepszego z tego wyniknie, czy nie. W moim przekonaniu nie. W moim przekonaniu nasza aktywność polityczna, rozmowy z różnymi siłami politycznymi na Ukrainie, współdziałanie ekonomiczne, to jest coś, co może zapewnić w przyszłości dobre relacje Ukrainy z Europą i więcej pokoju w naszej części świata.

A też trzeba dodać, że przecież ten szczyt odbywa się z taką obecnością i nieobecnością Rosji. Jest tu Minister Spraw Zagranicznych Iwanow i też z nim wczoraj rozmawiałem, dla nich na pewno ten szczyt i jego decyzje nie są łatwe do przełknięcia. Bo po raz pierwszy kraje byłego ZSRR stają się członkami NATO. My to traktujemy, jako sprawiedliwość, bo tak jest, że Litwa, Łotwa, Estonia wreszcie uzyskały te same możliwości co inni. Natomiast dla Rosjan jest to bardziej bolesne, ale Rosjanie są... Rada Rosja - NATO działa. Prezydent Bush leci jutro bodajże do Petersburga, będą rozmowy, więc z partnerem stosunki są niezimne, czy nieprzyjemne, a praktyczne, więc nie jest na wschodzie łatwo, ale są szanse.

Dziękujemy bardzo, że znalazł Pan w Pradze chwilę czasu dla Polskiego Radia.
Prezydent RP:
Dziękuję. Pozdrawiam wszystkich słuchaczy, do zobaczenia w Warszawie.



 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.