przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

TVN 24: Jak może Pan Prezydent skomentować nową datę rozszerzenia Unii Europejskiej, czy jest to nowe zagrożenie?
Prezydent RP:
Rozszerzenie będzie miało miejsce i jestem przekonany, że wśród tych państw, które wejdą będzie Polska, a mówiąc nieco żartobliwie, to dobrze, że nie postanowiliśmy zlikwidować święta 1 maja z polskiego kalendarza, bo dzisiaj jest jak znalazł. Będzie okazja żeby w przyszłości świętować 1 maja jako wejście Polskie do Unii Europejskiej. Jest w tym jakiś paradoks historii, ale myślę, że w sumie dobry.

TVN 24: A nie czuje Pan Prezydent takiego rozczarowania, że tak wszystko sprowadza się w tej chwili do liczenia pieniędzy, że to takie święto księgowych
Prezydent RP:
Wielokrotnie w moich rozmowach z partnerami z Unii mówiłem - słuchajcie, przypominacie mi tą zmienioną zasadę nie - proletariusze wszystkich krajów - ale finansiści i księgowi łączcie się. I oczywiście czyniłem to tak trochę przekornie, żeby zmusić ich do rozmowy i do myślenia o sprawach zasadniczych, o wartościach, o historii, o tym, co się naprawdę dokonuje, a dokonuje się rzecz wielka - prawdziwe zjednoczenie Europy po tych dziesiątkach lat, a nawet można by powiedzieć wieków wojen, tragedii, nieszczęść, mordów, podziałów. Ale oni też maja odpowiedź, którą trzeba przyjąć do wiadomości: mamy w pamięci historię, ale nie sposób nie mówić o też części praktycznej, nie sposób nie mówić o pieniądzach, o budżecie, o dopłatach, o funduszach, dlatego, że jeżeli Unia nie byłaby sprawnym, dobrze zorganizowanym mechanizmem, to jej wartość też byłaby niewielka. My mamy organizacje, które mają wspaniałe cele, ale kiedy okazują się nieskuteczne to wszyscy złorzeczymy, dobry przykład - Narody Zjednoczone. Więc Unia musi zachować równowagę między tym, co wzniosłe, tym, co dotyczy wartości największych, a tym, co bardzo praktyczne, czasami wręcz przyziemne i myślę, że jesteśmy na dobrej drodze żeby jakiś stan równowagi jednak był znaleziony
.
TVN24: Leci Pan, Panie Prezydencie do Pragi, rozpoczyna się tam szczyt, nazwany historycznym szczytem NATO, na czym polega ta historyczność?
Prezydent RP:
Z paru powodów - po pierwsze Szczyt NATO, który odbywa się w kraju byłego bloku radzieckiego, po drugie, że to będzie Szczyt rozszerzający NATO o 7 krajów bardzo szczególnych, ponieważ wśród tej siódemki jest Łotwa, Litwa i Estonia, czyli pierwsze kraje radzieckie, które były członkami, czy częścią, wtopione, włączone do Związku Radzieckiego

TVN 24: Powiedzmy sobie szczerze, że to trochę Pana dzieci Panie Prezydencie
Prezydent RP:
Przez cały proces rozszerzenia ja byłem od samego początku, mało tego, mam satysfakcje, że prezydent Adamkus, który po szczycie w sobotę będzie najpierw gościł prezydenta Busha, zadzwonił do mnie i powiedział - słuchaj musisz być wieczorem na koncercie, bo ja chce ci podziękować oficjalnie za twój wkład i przyjedź i w związku z tym będę w sobotę w operze wileńskiej, ponad tysiąc ludzi gdzie będziemy ten fakt świętować. Ale dlaczego to rozszerzenie jest tak ważne - bo w moim przekonaniu tu się dopełnia ten rachunek powojenny, tu ostatecznie przełamujemy nie tylko Jałtę i Poczdam, ale i układ Ribbentrop - Mołotow. I myślę, że tym trzem niewielkim, ale bardzo godnym, bardzo pracowitym narodom należy się ta historyczna satysfakcja, mówię o Estończykach, Łotyszach i Litwinach. Czyli to jest drugi element historyczny, a trzeci moim zdaniem może nie tyle historyczny, co bardzo ważny dla przyszłości - w Pradze będziemy dyskutowali o zmianie formuły NATO, co uczynić żeby było nowocześniejsze, żeby mogło reagować skuteczniej wobec bieżących zagrożeń, szczególnie terroryzmu, konfliktów regionalnych, będziemy mówić o konieczności stworzenia sił szybkiego reagowania, o niezbędnych nakładach modernizacyjnych na NATO, o zmianie doktryny. Być może także o specjalizacji w ramach NATO, która wydaje mi się bardzo istotnym postulatem, żeby nie wszyscy rozwijali w tym samym stopniu te same rodzaje sił zbrojnych i te same specjalizacje tylko, żeby przyjąć, że w Europie jedni są lepsi w wojskach lądowych, inni w marynarce, inni w lotnictwie, inni w ochronie przeciwlotniczej, jeszcze inni w zwalczaniu zagrożeń chemicznych, a jeszcze inni w logistyce itd.. Dlatego, że z tego potencjału europejskiego może wyniknąć i więcej bezpieczeństwa dla samej Europy, ale także bardziej skuteczne działanie zewnętrzne, czy na tych tzw. teatrach wojennych, które mogą być w różnych miejscach świata.

TVN 24: Powiedział Pan, Panie Prezydencie o modernizacji, powiedział Pan też wcześniej o kłopotach gospodarczych Europy. Jak można modernizować armię, jak można rywalizować ze Stanami Zjednoczonymi, które tak naprawdę maja ogromną przewagę, jeśli chodzi o militaria, o pieniądze na wojsko?
Prezydent RP:
W przypadku europejskiej części NATO nie chodzi o rywalizację z Ameryką, to dzisiaj byłoby absurdalne, dlaczego mamy rywalizować z Ameryką. Ameryka zajęła pozycję póki, co bezkonkurencyjną, my jako sojusznik Ameryki nie mamy z tego powody, co się martwić. Europę stać na to, żeby, co najmniej łożyć na wojsko jak do tej pory, a trzeba pamiętać, że nakłady na wojsko, nakłady na zbrojenia w wojsku, one również maja efekt pozytywny dla gospodarki. Amerykanie to wiedza i uważam, że w Europie trzeba zrobić to samo - aktywność, żeby dojść do polskiego, czy grippena, czy miraża w walce o polskie niebo z tego wynikają. Oni wiedza, ze te nakłady pociągną za sobą również szanse rozwoju dla gospodarki. Pamiętajmy, że w Europie jest bardzo wiele form wyspecjalizowanych w różnych dziedzinach przemysłu zbrojeniowego, więc nakłady na zbrojenia, to nie są pieniądze wyrzucone w błoto. To są pieniądze, które dają postęp technologiczny, które dają miejsca pracy, które dają wzrost koniunktury itd. Oczywiście oczekiwanie, że Europa mogłaby jakoś radykalnie zwiększyć te nakłady dzisiaj jest bezpodstawne, nie ma takiej szansy. Ale żeby utrzymać na tym poziomie, o którym dawno się mówi jako przyzwoity, czyli 2% PKB brutto, to jest możliwe i o tym będziemy mówić w Pradze. I jestem przekonany, że musimy się do tego zobowiązać. Polska akurat jest gdzieś tam właśnie w okolicach tej kwoty.

TVN 24: Czy to rozszerzenie, o którym decyzja zapadnie przesądzi się, to rozszerzenie w Pradze, czy to rozszerzenie zmieni zdanie Pana Prezydenta? Sojusz chciał bardziej polityczne a mniej obronne czy militarne.
Prezydent RP:
Może, ale gdyby się okazało, że przede wszystkim ze strony tych najbogatszych państw NATO brakuje skłonności do finansowania własnego rozwoju to oczywiście może się okazać, że to całe NATO staje się taką strukturą dość przestarzałą. Bo przecież mówmy jasno. Jeżeli sądzimy, że modernizację NATO zapewni Słowenia czy Estonia to znaczy, żeśmy zwariowali. Oczywiście, odpowiedzialność spoczywa na Brytyjczykach, na Niemcach, na Francuzach, na Hiszpanach, na Włochach itd. Kraje kandydujące mają za zadanie podciągnąć się i wykorzystać pewną istotną przewagę tak zwanej renty opóźnienia. Niech pan zważy, że my na przykład nie mając samolotów kolejnej generacji możemy kupić dzisiaj samoloty bardzo nowoczesne i natychmiast przeskoczyć ileś etapów rozwojowych. To dotyczy również innych elementów zbrojenia, innych systemów. Choćby łączności itd. To samo mogą zrobić inne kraje kandydujące. My nie musimy po kolei przechodzić tych wszystkich etapów. Jest w tym pewna szansa. Dlatego, że oczywiście przyszłość NATO zależy od stanowiska tych głównych krajów europejskich. To, że chcemy tworzyć wspólne europejskiego siły szybkiego reagowania. To, że będziemy o tym rozmawiać wydaje się dobrym znakiem. To znaczy, że Europa zdaje sobie sprawę ze swojej odpowiedzialności. Natomiast, co zrobić żeby nie przekształcić to w klub polityczny. No właśnie nie zaniedbać modernizacji NATO. Nie zaniedbać nakładów, które są konieczne i Polska jest dobrym akurat przykładem troski. I wykorzystać nowy fakt, który dla Europy ma kolosalne znaczenie. Wejście nowych państw do NATO oznacza, że strefa bezpieczeństwa europejskiego, strefa, w której działamy według tych samych standardów tych samych wartości poszerza się. To znaczy, że nie ma, co już bać się konfliktu rumuńsko-węgierskiego. Czy nie ma, co się obawiać, że coś się wydarzy na Słowenii Czy nie ma, co martwić się, że Łotysze nie dogadają się z Litwinami itd. To oznacza. To jest ogromny postęp i to jest rzeczywiście stworzenie całej bardzo dużej europejskiej przestrzeni gdzie działamy według tych samych zasad. Więc ten sam fakt już wzmacnia NATO i moim zdaniem, jeżeli dodamy to, o czym mówiłem wcześniej. To znaczy, jeżeli nie zaniedbamy obowiązków to NATO nie będzie klubem politycznym a będzie cały czas bardzo silną bardzo ważną strukturą polityczno-militarną. I jeszcze może warunek jeden dość oczywisty, ale może trzeba powiedzieć o nim. Najgorsza wiadomość dla NATO, jaka mogłaby się przydarzyć to jest taka, że Amerykanie zdecydują się zdystansować od NATO albo w ogóle wyjść.

TVN 24: No właśnie. Panie Prezydencie, to mowa o siłach szybkiego reagowania europejskich czy to nie stoi troszkę w konflikcie z NATO, bo wojsko Unijne tak jak rozumiem, które będzie złożone z różnych części armii narodowych nie podlegałoby wtedy dowództwu NATO, byłoby czymś osobnym.
Prezydent RP:
No wie pan, to jest kwestia bardziej techniczna niż polityczna. Dlaczego? Dlatego, że chcemy po pierwsze na początek wystawić 20 tysięcy tych żołnierzy to oznacza gotowość 60 tysięcy, bo trzeba pamiętać, że to jest razy trzy zawsze.

TVN 24: Mówi Pan Prezydent o Europie?
Prezydent RP:
Mówię o części europejskiej o tych tak zwanych europejskich siłach szybkiego reagowania. I teraz jak zapewnić żeby tu była spójność między decyzjami NATO i unijnymi, to będą oczywiście siły NATO w pierwszej kolejności. Natomiast to się da zapewnić, dlatego, że jeżeli proces rozszerzenia Unii pójdzie tak jak mówimy, to okaże się, że krajów, które są w NATO a nie są w Unii Europejskiej jest bardzo niewiele. Poza Stanami Zjednoczonymi to będzie Norwegia, Islandia. Tak to jest w tej chwili. No i będzie Bułgaria i Rumunia.

TVN 24: Czego Amerykanie oczekują od NATO? Prezydent Bush mówi, że nie oczekuje od członków NATO tego, że będą aktywnie brać udział w ewentualnej interwencji w Iraku. Więc czego się oczekuje w tej chwili. Wsparcia moralnego, politycznego..?
Prezydent RP:
Wie pan. W Ameryce też są różne spojrzenia. Jedno z tych spojrzeń jest bardzo niebezpieczne. Ja odrzucam to spojrzenie, które na szczęście w Ameryce nie ma szans, to jest w ogóle amerykański izolacjonizm, czyli uznanie, że jesteśmy jedynym supermocarstwem, reszta nam nie dorasta do pięt, na nas spoczywa odpowiedzialność za przyszły świat, w związku z tym dajmy sobie spokój z tymi wszystkimi sojuszami, paktami.

TVN 24: Nowa strategia militarna?
Prezydent RP:
Nie, nawet jak pan spojrzy na kolejne kroki, nawet, jeśli gdzieś tam taki akcent padał, to później wyraźnie wracano do pozycji wyjściowych, czyli jednak współdziałania międzynarodowego. Ale moim zdaniem koncepcja izolacjonizmu nie ma szans. Druga również dla nas, szczególnie w tej chwili jako członków NATO niebezpieczna, dla samego NATO niebezpieczna, to przekonanie, które jest wśród niektórych polityków amerykańskich, że można dogadywać się ponad NATO, ale tak naprawdę rozstrzygać trzeba losy świata z wielkimi, a kto to jest dziś wielkim, Chiny są wielkie, Rosja zachowuje jakąś tam swoją pozycję, Unia Europejska, ale w całości - jak trzeba, Brazylia w Ameryce Łacińskiej, takie mniej więcej koncepcje. To jest ryzykowne, bo to by oznaczało, że rzeczywiście rola takich sojuszy militarno politycznych jak NATO słabnie, już nie mówiąc o tym, że to byłoby fatalnie dla np. Narodów Zjednoczonych, rola takiej organizacji zupełnie marginalna

TVN 24: Czy jeszcze parę lat temu można było sobie wyobrazić, że Rosja nie będzie miała żadnych pretensji o to, że się rozszerza NATO o Litwę, Łotwę i Estonię.
Prezydent RP:
Wie Pan trudno, oczywiście, że to było prawie niewyobrażalne. Pamiętam moją pierwszą rozmowę z Prezydentem Jelcynem w czasie oficjalnej wizyty w 1996 roku, gdzie on połowę czasu wykorzystał, żeby swoim tubalnym głosem mówić, - na co Wam NATO, a po co wy do tego NATO, a dlaczego NATO, itd. I wtedy oczywiście nasze wejście do NATO wydawało się trudnym zadaniem do spełnienia, a co dopiero Litwa, Łotwa i Estonia. Ale na szczęście dwa żywioły się spotkały, jeden - to jednak wola świata, żeby być demokratycznym, otwartym, a z drugiej strony wielka wola tych narodów, żeby znaleźć się w strukturach natowskich i żeby wyzwolić się od Związku Radzieckiego. Pamiętajmy, że to, co w latach 90- tych działo się w tamtych krajach, to dopiero dzisiaj widzimy, jaka to była odwaga, to była jednak też wielka decyzja tych niewielkich nacji, które zdecydowały się twardo powiedzieć - tak, chcemy niepodległości, należy nam się ta niepodległość niepodległość wolność i będziemy umieli z niej skorzystać i oni skorzystali. Nie wiem, czy pan dobrze zna te kraje, ale one naprawdę dokonały ogromnego postępu. Ja je znam właśnie z połowy lat 70- tych, z wycieczek studenckich, to muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem tego, co tam zrobiono, jak utrzymano tam tożsamość, przez tyle lat, wobec tylu nacisków, poprzez całej fali rusyfikacyjnej, ateistycznej, tak, że należy im się miejsce w NATO i przyznam szczerze, że jak będę słyszał te formuły o ich zaproszeniu to będę to odczuwał bardzo osobiście, nawet chyba z łezką w oku, bo coś się wydarzy



 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.