przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Dziękujemy Panie Prezydencie za zaproszenie do Pałacu Prezydenckiego, a jednocześnie Pan jest gościem naszego programu.
Prezydent RP
: Tym bardziej jest mi przyjemnie.

W historii tego programu jest Pan najwyższym rangą komentatorem. Ponieważ ma Pan w swoim życiorysie dość długi epizod dziennikarski „ITD.”, „Sztandar Młodych”, w związku z tym musimy odnotować ten fakt, że tej rangi komentatora jeszcze nie mieliśmy. Zaprosił Pan nas do przepięknego miejsca, które się nazywa „Salon Zimowy”. Od niedawna funkcjonuje w Pałacu, tak?
Prezydent RP
: Tak. Dwa lata temu otwieraliśmy.

Za oknem przepiękne kasztany. Otoczenie przepiękne. W związku z tym możemy porozmawiać o Unii. Tydzień był pełen wydarzeń unijnych. Jesteśmy po inauguracji kampanii informacyjnej, rządowej. Po paradzie Schumana, po spotkaniu w przepięknych ogrodach prezydenckich, po Pana spotkaniu z przedstawicielami Episkopatu. Męczący tydzień dla Pana Prezydenta?
Prezydent RP
: Może nie tyle męczący, bo nie różnił się w sensie aktywności od innych, natomiast ważny dlatego, że wyraźnie widać, iż kampania europejska w Polsce przybiera na tempie. Staje się coraz bardziej powszechna. Nie tylko prowadzona przez rząd, przez media, ale także przez wiele organizacji pozarządowych, jak choćby Fundacja Schumana, która organizowała paradę. A więc widać, że ten front proeuropejski w Polsce się umacnia. A to jest tym bardziej ważne, że przeżyliśmy poprzedni tydzień, który pokazywał, że w Europie również fronty antyeuropejskie są całkiem silne. Zyskujemy równowagę.

Panie Prezydencie dlaczego ta kampania nie jest kampanią wspólną? Rząd, urząd Prezydenta. Dlaczego wszystkie ośrodki władzy, które kształtują politykę zagraniczną nie występują razem, w ramach jednej wielkiej kampanii?
Prezydent RP
: Występujemy w istocie razem. Główny ciężar spoczywa na rządzie, dlatego że rząd ma pieniądze. I to jakby rozstrzyga kto jest koordynatorem tego programu i skąd możemy mieć środki na informacje, na te tzw. klipy czy obrazy filmowe, audycje radiowe itd. Natomiast współdziałamy z Kancelarią Premiera z Ministerstwem Spraw Zagranicznych. I myślę, że ta aktywność, która szczególnie będzie związana z obecnością moją czy moich współpracowników, będzie w pełni skoordynowana. Nie będzie tak, że z premierem będziemy sobie przeszkadzać, czy będziemy występować w tym samym czasie telewizyjnym z ministrem spraw zagranicznych. Natomiast niewątpliwie koordynacja musi być ze strony rządu, bo tam są wszystkie instrumenty,

Kampania informacyjna mówi głównie o pozytywach naszego wejścia do Unii Europejskiej. Ale czy my nie powinniśmy, tzn. rząd, Pan, jako prezydent, nie powinien również mówić o tym, szczerze mówić, o negatywach, o pewnych zagrożeniach, które przecież jednak istnieją?
Prezydent RP
: Mówić o negatywach dla mnie o tyle trudno, że oczywiście widzę zagrożenia, ale uważam, że one są stosunkowo mało realne, czy mało istotne. Byłem człowiekiem zaangażowanym w ideę europejską zanim zostałem prezydentem. Jestem przekonany, że to jest dla Polski najlepszy wybór, więc trudno, abym prowadził kontrpropagandę wobec własnych poglądów i własnych przekonań. Natomiast to co jest ważne w tej kampanii, myślę, że tutaj musi być zapewnione, to jest obecność osób, które mają stosunek do zjednoczenia europejskiego czy polskiej obecności w Unii, krytyczny czy wręcz negatywny. Oni też muszą mieć swoje możliwości wypowiedzenia się. Sądzę, że takie możliwości będą. Będę tu trochę złośliwy. W moim przekonaniu pokazywanie przeciwników Unii często jest bardzo dobrą reklamą dla Unii bo widać co może być alternatywą jeżeli nie obecność w Unii Europejskiej. Ale powiedziałem, ten komentarz jest złośliwy.

Panie Prezydencie, jak się podoba Panu teza, że Polska chce wejść do Unii, ale Unia musi wejść do Polski i w ogóle do Europy Środkowej?
Prezydent RP
: Jeżeli rozumiemy „musi”, że ma tu swoje interesy i że chce o nie zadbać, to jest to teza prawdziwa. Natomiast ja bym chciał podnieść dyskusję o Unii Europejskiej na wyższy poziom, nie tylko ten ekonomiczno-techniczny, bo on, niestety, dominuje, a to jest tylko część naszej rozmowy o Unii Europejskiej, o Polsce, o Unii w Polsce. Pytanie zasadnicze, które trzeba sobie postawić – jaka ma być Europa w XXI wieku i czy obalenie komunizmu, Muru Berlińskiego jest rzeczywiście wykorzystaną szansą do zintegrowania Europy, jako całości w sensie geograficznym, a także jako całości w sensie duchowym, tych samych korzeni kulturowych, społecznych, politycznych. I moja odpowiedź brzmi tak: chcemy zintegrowania Europy i w tym sensie Europa Zachodnia powinna być zainteresowana włączeniem nieobecnego obszaru Europy Środkowej i Wschodniej do tych samych struktur, a więc to dalece wykracza poza interes czysto rynkowy, czy interes własnego eksportu do krajów Europy Środkowej. To jest również pewna duchowa spuścizna do której nawiązujemy i która już miała miejsce tysiąc lat temu kiedy Chrobry spotykał się z Ottonem. To już wtedy toczyły się rozmowy o zjednoczonej Europie.

Wcześniej Panie Prezydencie, kiedy Mieszko I chrzest przyjmował. Niektórzy powołują się...
Prezydent RP
: Wtedy mówiliśmy o zjednoczeniu Europy Środkowej. Myślę, że chrzest to jest bardziej sygnał na nasze możliwości regionalne. Z chrztu pozytywne wnioski powinna wyciągać Grupa Wyszehradzka, natomiast ze Zjazdu Gnieźnieńskiego to już powinni wyciągać wnioski zarówno na Wschodzie jak i Zachodzie, jako koncepcję zjednoczenia europejskiego. Ale nie ma co sięgać aż tak daleko. Jest niewątpliwie w ostatniej dekadzie wyjątkowa szansa, żeby tę podzieloną, rozpołowioną, brutalnie zresztą, Europę nie tylko posklejać, ale rzeczywiście połączyć. I my musimy więcej mówić o tym wymiarze również integracji, nie tylko tym technicznym, ekonomicznym, który dominuje. Ile dopłat, jakie kwoty na produkcję, jakie zasady przekraczania granicy. To jest ważne, ale to jest tylko część tego wielkiego projektu.

No właśnie, ale czy znaczna część tego sporu o członkostwo Polski w Unii Europejskiej dotyczy właśnie tych wartości tego europejskiego systemu, tych samych wartości. Przeciwnicy Unii w Polsce powiadają, że zatracimy własne wartości, że zatracimy dorobek tysiąclecia duchowy, kulturę itd. itd.
Prezydent RP
: No i tu prowadzimy spór, bo uważam, że jest dokładnie odwrotnie. Pamiętam swoją wypowiedź jeszcze jako parlamentarzysta w debacie nad umową stowarzyszeniową z Unią Europejską, gdzie podobne argumenty były przedstawiane przez niektórych polityków z ZChN, nie wszystkich, bo na przykład p. poseł Niesiołowski był dużo bardziej otwarty na kwestie europejskie, jak pamiętam. Wtedy mówiłem, że ten dylemat jest fałszywy, dlatego że jeżeli my widzimy jedyną szansę na obronę naszych wartości narodowych i naszej tożsamości w zamykaniu się, w izolacji, to prowadzimy do skansenu. To znaczy, że uważamy, że to są wartości tak słabe, że mogą mieć jedynie wartość muzealną. Muszą być chronione za szybą, najlepiej pancerną i zginą w jakiejkolwiek konfrontacji. Uważam, że jest odwrotnie, że dorobek Polski, nasze zakotwiczenie europejskie jest tak silne, że my w tej konkurencji nie dość, że damy sobie radę, to w niektórych dziedzinach możemy być w czołówce europejskiej. Możemy proponować rozwiązania czy idee, które będą dalece bardziej nowoczesne czy interesujące, aniżeli to co dzisiaj proponuje Zachód Europy. Więc to jest spór, który, moim zdaniem, także praktycznie został rozstrzygnięty w wielu krajach, bo ci, którzy obawiali się o tożsamość hiszpańską czy portugalską czy grecką czy irlandzką w Unii Europejskiej po wielu latach stwierdzają, że tego zagrożenia nie ma, że można mówić w swoim języku, można troszczyć się o rozwój własnej kultury i można zdobywać literackie nagrody Nobla, jak chociażby Irlandczycy. I nie ma tutaj żadnego zagrożenia dla tożsamości.

Jest to ukoronowanie sukcesu, który rozpoczął się w Polsce w 1989 roku transformacji ustrojowej. Jest to kropka nad „i”
Prezydent RP
: To jest kropka nad „i”. Europa, która jest zjednoczona, to co to znaczy? Jest silniejsza gospodarczo, bo może ze sobą lepiej współpracować, może lepiej wykorzystywać ten potencjał, który również tkwi w Polsce. 40 milionów inteligentnych ludzi. Z drugiej strony Europa jest bezpieczniejsza, bo pamiętajmy fenomenem Unii Europejskiej od początku jest to, że między krajami zwaśnionymi stworzono takie reguły działania i współpracy, że nie było tam żadnej wojny. Pamiętajmy, że Unia Europejska została stworzona....

Największe wojny są o truskawki
Prezydent RP
: Tak. A Unia została stworzona przez kraje, które były w stanie wojny. Przecież Niemcy z Francuzami i Brytyjczykami, czy Włosi z Francuzami i Brytyjczykami, jeszcze 10 lat wcześniej były w stanie wojny. Więc to też jest poczucie bezpieczeństwa dla nas. To jest również możliwość skorzystania z całoeuropejskiego dorobku cywilizacyjnego do którego idziemy, do którego mieliśmy zamknięty dostęp.

To tylko od nas zależy, czy skorzystamy z tego wszystkiego. Bo coraz głośniej wyrażane są obawy żebyśmy nie stali się członkiem drugiej kategorii. Żeby tak się nie stało powinniśmy wypracować swój styl walki o pozycję i nasze interesy w Unii Europejskiej. Na czym mógłby polegać ten styl walki?
Prezydent RP
: Nie obawiam się o to, że my wchodząc do Unii Europejskiej będziemy traktowani gorzej jeśli chodzi o struktury polityczne, o sposób podejmowania decyzji aniżeli kraje, które już są w Unii Europejskiej. Będziemy mieli odpowiednią ilość reprezentantów w Parlamencie Europejskim, będziemy uczestniczyli we wszystkich forach europejskich z prawem głosu. Tego się nie obawiam. Jeżeli obawiam się gorszego traktowania, to jest to co wynika z okresów przejściowych chociażby subsydium dla rolnictwa. Te okresy przejściowe również, które sami proponowaliśmy, mogą być wykorzystywane przeciwko nam. Będzie argument: „Widzicie, Polacy sami nie są jeszcze gotowi i proszą o ten czas do przygotowania”

Ale dostaliśmy ten czas
Prezydent RP
: Dostaliśmy ten czas, ale jak mówię, my się z tego cieszymy. Ale pamiętajmy, że w zewnętrznym odbiorze może być traktowane,” przecież słuchajcie, sami się przyznają, że jeszcze są niegotowi”. Więc tu jest groźba poważniejsza, ale okresy przejściowe miną szybciej niż nam się zdaje. Bo nawet 7 lat, to dzisiaj wydaje się strasznie długo. Ale jestem siódmy rok prezydentem i wiem jak to szybko biegnie. To jest chwila, moment. Natomiast czego się naprawdę obawiam, obawiam się że możemy mieć kłopot za 10, 15 lat w ulokowaniu Polski, jeśli chodzi o potencjał gospodarczy, o naszą umiejętność konkurowania, i pewną siłę i gospodarki i społeczeństwa wśród tych krajów do których powinniśmy równać. Bo jeżeli stawiamy sobie cel strategiczny w Unii Europejskiej, to na pewno nie może być tym celem bycie silniejszym od Niemców, bo to jest nie realne. Natomiast bycie krajem podobnym w potencjale i w sposobie oddziaływania jak Hiszpania, to powinien być ten cel. Czy w ciągu 15-20 lat uda się to zrobić, to ......

Panie Prezydencie a mówiąc o imperatywach wymieniliśmy ekonomiczne aspekty, kulturowe, moralne. Buduje się z tego wielka, wspaniała Europa, najważniejsza i najpotężniejsza siła o rozmaitych walorach we współczesnym świecie. Ale nie jesteśmy sami na tym świecie będąc już w Europie ponieważ jednoczy się ku kulturowemu modelowi zmierza rejon Pacyfiku. Jednocząca się Azja, czyli coś co będzie w przyszłości odtworzeniem Unii Europejskiej, ale zwielokrotnionej w tamtym świecie, do czego będzie należała zarówno Ameryka Północna jak i Azja Wschodnia. Mówiąc o tym imperatywie, że Unia musi dojść do Europy Środkowej miałem na myśli konieczność rozwoju Europy po to, żebyśmy się nie stali Albanią jako kontynent w zestawieniu z tym co rośnie nad Pacyfikiem.
Prezydent RP
: Tu nie ma żadnego sporu. Myślę, że to jest przez światłych Europejczyków zrozumiane. XXI wiek to będą trzy centra cywilizacyjne. Stąd będą płynęły impulsy dla rozwoju cywilizacji i także niektóre zagrożenia, ale też będzie wielka odpowiedzialność tych centrów. To jest Ameryka Północna, NAFTA, mówiąc umownie, Stany Zjednoczone, Kanada, Meksyk także z wielkimi związkami z Ameryką Południową. To jest to co Pan wspomniał przed chwilą Azja i Pacyfik z rosnącą niebywale rolą Chin, o czym trzeba wiedzieć i oczywiście Europa, która im bardziej będzie zjednoczona, im bardziej będzie korzystała z całego potencjału europejskiego tym będzie lepsza. Nie mówię, że będzie wspaniała, bo to jest naiwnością, ale będzie lepsza. Nie mam wątpliwości. I naturalnie integracja europejska, bezpieczeństwo europejskie czyli nie tracenie sił, pieniędzy i krwi na niepotrzebne konflikty, jak chociażby ostatni bałkański, to będzie ten potencjał, który albo stanie się i wykorzystamy go i będziemy tym jednym z istotnych centrów z trzech cywilizacyjnych bądź nie. Jestem optymistą. Moim zdaniem Europa mimo wszystkich trudności, które przeżywa, a także spowolnienia rozwoju gospodarczego, Le Pena i tego typu ludzi, ona będzie taką rolę odgrywać, nie peryferiów globalnych, ale jednego z trzech najważniejszych centrów globalnych świata i w tym wieku i na pewno w następnych, ale to już nas mniej interesuje....

A rywalizacja ze Stanami Zjednoczonymi?
Prezydent RP
: Rywalizacja ze Stanami Zjednoczonymi będzie niewątpliwa jeśli chodzi o rynki, o pola ekonomiczne i sądzę, że będzie daleko idąca współpraca polityczna amerykańsko-europejska, bo ona jest w interesie obu partnerów. Czasami jest podważana, niesłusznie, i w Ameryce i w Europie. Natomiast uważam, z punktu widzenia politycznego, bezpieczeństwa i możliwości działania na rzecz bezpieczeństwa, że ta strefa euroatlantycka, czyli natowska mówiąc jeszcze konkretniej pozostaje ważna i będzie miała co najmniej taką samą wartość jak do tej pory, a może i większą. Uważam, że rozszerzone NATO będzie miało zasadniczy wpływ na bezpieczeństwo światowe w najbliższych dekadach.

Ale między Europą i Azją leży Rosja?
Prezydent RP
: To jest prawda.

Rosja powinna być i tu i tu?
Prezydent RP
: To jest pytanie do Rosjan. Miałem bardzo interesującą dyskusję z prezydentem Putinem na ten temat. Prezydent Putin jest zorientowany bardzo europejsko. To wynika z jego miejsca urodzenia. Urodził się w Leningradzie, w Petersburgu. Przeżył wiele lat w NRD, co było dla nas jednak Zachodem. Jego postawa, żona jego jest z Kaliningradu, więc jego postawa proeuropejska jest charakterystyczna. A myślę, że i Piotr Wielki jest dla niego wielkim wzorcem, tego nurtu europejskiego Rosji. Natomiast on zdaje sobie sprawę, że zasadniczy dylemat przed którym stoi Rosja to jest dokonanie określenia własnej roli, definicji czym ma być Rosja, czy jest to kraj, który włącza się do struktur europejskich i euroatlantyckich, co ma swój praktyczny wymiar choćby w bliskiej współpracy z NATO, czy szuka swojego miejsca jako kraj euroazjatycki ze szczególną rolą łącznika między tymi dwoma centrami, które już nazwaliśmy, centrum azjatyckim i centrum europejskim. Wydaje mi się, że wśród rosyjskich polityków, intelektualistów, dziennikarzy, nie mam jeszcze odpowiedzi na to pytanie. Te dwie tendencje jakby ciągle ze sobą spierają się, tzn. czy być bardziej europejskim, czy być bardziej jednak...

Oni się już boją, że powstanie, może nie żelazna kurtyna, ale dość szczelna. Mówi się o linii Bugu, jako linii Europy.
Prezydent RP
: W tym sensie oczywiście mogą być obawy, ale dzisiaj np. odpowiedź przez praktykę jest bardziej odpowiedzią europejskoatlantycką. I to co stało się 11 września i reakcja rosyjska po 11 września jakby przepchnęła Rosję i politykę rosyjską w tym kierunku. Pamiętajmy, że decyzja z 11 września była decyzją o ogromnym znaczeniu. Mówię o decyzji prezydenta Putina, i wcale niełatwą, bo on miał wielu oponentów, którzy mówili słuchajcie, to jest ten moment w którym Rosja może wrócić do gry międzynarodowej, jako reprezentant ucieśnionych, którzy z głodu, z nędzy, z nieszczęścia sięgają po metody terrorystyczne, bo tak walczą o swoje.

Część dowódców z całą pewnością tak nie sądzi
Prezydent RP
: Tak myślała, ale z drugiej strony prezydent Putin doskonale wiedział, że ma Czeczenię i wie co to jest terroryzm i zachował się tak jak się zachował, to ma daleko idące konsekwencje. Zobaczymy czy ta polityka się utrzyma. Oceniam, że ona będzie jeszcze podlegała, może nie publicznej, debacie wśród struktur władzy w Rosji. Natomiast jak mówimy o Schengen, to trzeba zrobić wszystko, żeby Schengen nie zamykało tej drogi kontaktów między ludźmi. Często używam takiego przykładu, że w latach dawnych często mówiliśmy o granicy przyjaźni. To taki zwrot używany w naszym bloku i te granice nie dość, że nie były granicami przyjaźni, to jeszcze często były trudne do przekroczenia ze wszystkimi biurokratycznymi i politycznymi barierami. Dzisiaj nie chodzi o to, żeby były granice przyjaźni, ale granice powinny być przyjazne, przyjazne dla biznesu, dla turystyki, dla młodzieży, dla ludzi. Natomiast oczywiście chroniące nas przed tym co złe, terroryzmem, narkomanią...

Ale jak to zrobić? Skoro Rosjanie będą musieli mieć....
Prezydent RP
: Zrobić można. Trzeba zrobić, żeby ten reżim wizowy był jak najbardziej otwarty, tzn. żebyśmy dawali wizy wieloletnie, żeby one były dostępne, sieć polskich konsulatów musi być bogatsza niż do tej pory. Być może trzeba maksymalnie jeszcze ułatwić wszystkie procedury przed datą 1 lipca 2003 r. Wielka odpowiedzialność spoczywa na nas, żeby rzeczywiście przez moment nie było wrażenia, że Polska idąc w stronę Unii Europejskiej plecami odwraca się do swoich partnerów na Wschodzie. Moim zdaniem to jest możliwe dlatego, że i technika i komputery pozwala na działania dużo bardziej szybkie, skuteczne i bez biurokratycznych ograniczeń.

Wspomniał Pan o 11 września. W tym Pałacu w bardzo szybkim terminie odbyła się wielka konferencja, z Pańskiej inicjatywy. Nie peszy Pana fakt, że jednak Bin Laden nie został ujęty?
Prezydent RP
: Wolałbym, żeby był ujęty chociaż zdaję sobie sprawę, że tego typu osoba korzysta z wielkich pieniędzy i wielkich możliwości ukrywania się, ochrony. I jest jak jest. Natomiast trzeba pamiętać, że być może, jak wszystko na świecie, ma to i dobrą stronę. Nie ma tego złego co by na dobre nie wychodziło, dlatego że nie ujęty Bin Laden cały czas powoduje, że walka z terroryzmem jest cały czas aktualna. Że ona jest nie zakończona, to musimy wiedzieć, że to nie jest wysiłek jednorazowy, tylko to jest tak, jak to mówił prezydent Bush w swoim wystąpieniu, że ta walka jest na lata, że ta walka będzie wymagała ogromnej cierpliwości i konsekwencji, także i ofiar, niestety. Więc sądzę, że obecność Bin Ladena, a pamiętajmy, że Bin Laden ujęty to wcale nie znaczy, że już się skończyło. Może być Bin Laden bis, Bin Laden kolejny. Sądzę, że musimy liczyć się z tym, że jednym z takich nieprzyjemnych zjawisk najbliższych lat będzie nieustająca walka z terroryzmem, czyli cały czas zagrożenie terroryzmem.

Ciągłość po drugiej stronie zagrożenia jest ewidentna. Moim zdaniem 11 wrzesień jeszcze może się powtórzyć co najmniej raz albo dwa, odpukać w niemalowane drzewo, żeby to się nie stało. Ale Panie Prezydencie, czy nie obawia się Pan przykładu francuskiego przy głosowaniu w czasie referendum unijnym, że mianowicie, ci którzy chcą wejść do Unii nie pójdą do głosowania bo i tak wiedzą, że wejdziemy. Natomiast, ci którzy chcą obalić rząd premiera Millera pójdą nie po to, żeby głosować przeciwko Unii, ale przeciwko rządowi?
Prezydent RP
: Przykład francuski będzie, sądzę, jakąś nauczką. Więc ci, którzy chcą bronić demokracji powinni wyciągnąć wnioski i chodzić na wybory. Czy one dotyczą Unii Europejskiej czy samorządów, po prostu demokracja musi mieć potwierdzenie w obecności przy urnach wyborczych. Demokracja, która związana jest z absencją, niestety, martwieje, karleje i może się przerodzić w jakieś zupełnie inne systemy.

Ale Pan przewiduje, z tego co wiem, że referendum będzie wygrane?
Prezydent RP
: Do dzisiaj wszystko na to wskazuje. Poza tym wierzę w młodych ludzi. Ponieważ coraz więcej młodych ludzi będzie głosowało, a jestem przekonany, że dla polskiego 18-20 latka wizja Unii Europejskiej nie jest ani związana ze strachem, obawami tylko jest, myślę, bardzo inspirująca, wręcz pasjonująca. Młodzi Polacy mówią w obcych językach, są dobrze wykształceni i świetnie się poruszają po świecie. Oni widzieli Europę nie raz, nie dwa. I nie widzę tych wszystkich zahamowań, które są typowe dla pokoleń starszych. Ufam, że młodzi ludzie rozstrzygną o wyniku referendum. Jestem przekonany, że możemy mieć frekwencję jedna z wyższych i oczywiście będziemy rzetelnie informowali o temacie tego referendum i o historycznej wadze tego głosowania.

Ale przyzna Pan, Panie Prezydencie, że wszystko również może zależeć od sposobu zredagowania pytań?
Prezydent RP
: Pracujemy nad tym. Powołałem specjalny zespół i w tej chwili pracuję nad całą koncepcją. Musi być specjalna ustawa o referendum europejskim, którą będę chciał przedstawić w ciągu najbliższych miesięcy Parlamentowi. Tam musi się znaleźć również pytanie. Dzisiaj, ale proszę to traktować, jako pierwsze przybliżenie, dzisiaj gdybym miał to pytanie formułować, to ono byłoby takie: Czy przyjmujesz wynegocjowane porozumienie Rzeczpospolitej Polskiej z Unią Europejską po wejściu Polski do Unii. My musimy dołączyć do tego coś wiążącego, dokument negocjacyjny....

Dokument negocjatorów?
Prezydent RP
: Tak. Dziś on będzie długi. Zapewne znacząca albo i większość społeczeństwa tego nie przeczyta, ale to musi być uczciwe postawienie sprawy, że ten dokument, który będzie liczył dziesiątki kartek jest jednak później zobowiązaniem, jakie musimy wypełniać.

To może nie będzie referendum, ale może to będzie ratyfikacja na ulicach?
Prezydent RP
: W jakimś sensie będzie, bo pozytywny wynik referendum oznacza, że cała procedura jest przesądzona. Tedy już, ani Parlament, ani ja nie mamy możliwości manewru, powiedzenia, że nie ratyfikujemy czy czegoś nie możemy zrobić. W tym sensie oczywiście decyzje referendum będą wiążące jako ratyfikacja, jako decyzja ostateczna. Od początku byłem zwolennikiem referendum między innymi dlatego, że to jest taka decyzja, która wymaga tej pieczęci szczególnej, pieczęci narodu. I choć różni eksperci mówili mi, że to wcale to tak nie wynika z ...

... dyskusje czy to jest obligatoryjne czy nie
Prezydent RP
: Być może nie wynika, tylko obawiam się, że gdybyśmy przeprowadzili tę decyzję bez referendum, to przy pierwszych trudnościach, które są niewykluczone i które są naturalne już po wejściu do Unii, zawsze odzywałyby się głosy, że wprowadziliście nas do klubu do którego wcale nie chcieliśmy wejść. I trudno byłoby odeprzeć ten argument, że było inaczej, bo głosował Parlament, bo podpisał prezydent, które ma swoje uprawnienia w tej mierze. Więc wydaje mi się, że referendum będzie niezwykle ważne, udane. Musimy się do niego przygotować. Jest trochę czasu. I odegra tak samo dobrą rolę jak referendum konstytucyjne, które przyjęło Konstytucję 1997 roku. Ta Konstytucja dzięki referendum jest silniejsza. Ta pieczęć narodu powoduje, że moc wiążąca Konstytucji jest nieporównywalna z konstytucją, ot, przyjętą w Parlamencie.

Powoli kończymy, Panie Prezydencie. Zacznie się teraz długi okres, wielomiesięczny dyskusji na temat Unii Europejskiej. Przygotowania do tego referendum. Włączyliśmy się do tej dyskusji dość szybko. Od samego początku, jeśli chodzi o Unię Europejską. Nasz program często podejmował tę tematykę. No i zobaczymy. Ja nie kryję, że jestem euroentuzjastą, ale szanuję inne również głosy i staram się w nie wsłuchiwać bardzo uważnie. I tego rodzaju argumentację również w naszych programach pokazywać. Dziękuję pięknie jeszcze raz.
Prezydent RP
: Dziękuję bardzo. Do zobaczenia.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.