przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie Prezydencie, czy jest Pan w szoku, podobnie, jak premier Leszek Miller, po lekturze raportu o spółkach skarbu państwa?
Prezydent RP
: W szoku może nie, natomiast to robi wrażenie. Stopień niegospodarności, nieuczciwości, decyzji nie tyle może ryzykownych, co nie moralnych i niekompetentnych jest o wiele za dużo, jak na spółki Skarbu Państwa.

A co zrobić, żeby kolejne rządy nie traktowały spółek jako łupu?
Prezydent RP
: Ten raport jest ważny dlatego, że został opublikowany i mam nadzieję, że będzie przestrogą. I ludzie z rządu Leszka Millera znają mechanizm. Wiedzą jak może dojść do takich sytuacji. Mam nadzieję, że wyciągną wszystkie niezbędne wnioski. Natomiast jak uniknąć tego w perspektywie nie tylko tego rządu, ale kolejnych - myślę, że trzeba bardzo poważnie zastanowić się nad strukturą własności czyli jednak nad prywatyzowaniem...

No właśnie, ale rząd nie zamierza prywatyzować tylko spowalnia prywatyzację. To wszyscy recenzenci tego raportu mówią, że najlepiej by było, żeby była szybka prywatyzacja...
Prezydent RP
: Szybka prywatyzacja nie jest dobrą receptą, bo szybka prywatyzacja grozi tym, że ona odbędzie się w sposób niekorzystny, czy bardziej nerwowy, z łatwością wykorzystywany przez partnerów, którzy wiedzą, że nam się spieszy i w ten sposób chcą wykorzystać tę niepotrzebną nerwowość. Natomiast niewątpliwie ten raport jest dowodem, że strasznie trudno jest mieć nadzór nad wieloma tysiącami firm, które są własnością Skarbu Państwa...

Może lepiej prywatyzować?
Prezydent RP
: Trzeba je prywatyzować. Jest to logiczne. Tam, gdzie jest to logiczne, tam, gdzie jest to ekonomicznie uzasadnione, tam, gdzie jest to związane z wejściem dobrego, uczciwego kapitału z możliwością unowocześnienia, to trzeba to robić. Po drugie trzeba niewątpliwie zapewnić wysoki poziom zarządzania. To jest obowiązek każdego rządu, aby wybierać menadżerów, a nie polityków, żeby trafiali...

No właśnie, ale taki przykład. Strasznie chciał się sprawdzić w biznesie Stanisław Dobrzański, dlatego został szefem Polskich Sieci Elektroenergetycznych
Prezydent RP
: Mówi Pani o Stanisławie Dobrzańskim, którego znam. Uważam, że to jest dobry menadżer.

Zacytowałam słowa Pana ministra Kaczmarka
Prezydent RP
: Może on powiedział to zbyt protekcjonalnie. Natomiast ja akurat Stanisława Dobrzańskiego znam i uważam, że to jest dobry menadżer i jestem przekonany, że on się może sprawdzić. Ale też chcę powiedzieć, że gdyby się okazało za dwa, trzy miesiące, że niektórzy nowo mianowani szefowie nie sprawdzają się, to należy ich odwoływać i to bez żadnych sentymentów, bez oglądania się na koligacje polityczne czy partyjne, po prostu trzeba odwoływać, dlatego że zapewnienie wysokiego poziomu zarządzania jest kolejnym warunkiem, żeby ta sytuacja się poprawiła. Następny warunek: winni powinni być ukarani. Trzymam za słowo Panią minister sprawiedliwości, dlatego, że rzeczywiście, tam gdzie było złamanie prawa powinni być ukarani ludzie i mają rację ministrowie ekipy premiera Buzka, że nie mogli wszystkiego dopatrzeć. Za każdą aferą, nazwijmy to, stoją konkretni ludzie. I czwarty, istotny warunek, to że działalność tych firm spółek Skarbu Państwa musi być transparentna. Musimy wiedzieć co zamierzają, jakie są ich strategie rozwojowe, na czym polegają plany marketingowe, żeby to nie było wszystko gdzieś tam na marginesach, czy zupełnie w ciemnościach.

A co Pan powie o słowach Pana premiera Millera, który pytany o to, że jego syn był zatrudniany w KGH Miedź, czyli w spółce, która była najbardziej niegospodarna, jak wynika z tego raportu, odpowiedział, że jego syn był szykanowany, bo zarabiał tylko 5 tys. zł., czyli prawie o sześć razy mniej niż kierowca
Prezydent RP
: Rozumiem, że to był taki żart, którego ja bym nie wypowiadał. Syn premiera jest dorosłym człowiekiem i jemu trzeba zadawać pytania co robi, gdzie pracuje. Myślę, że premier nie musi o wszystkim wiedzieć, a już na pewno ja nie muszę wiedzieć, ani osoby postronne. Natomiast nie żartowałbym w ogóle z wydatków firm Skarbu Państwa, dlatego, że jak wynika z tego raportu, one były nadmierne. One nie były związane z racjonalnością. Nie mówię akurat o tym przypadku, mówię w ogóle o tym, że na wydatki, na koszty w firmach państwowych patrzy się za słabo, bo jest właśnie przekonanie, że gdyby się nie udało, to budżet i tak będzie musiał tę pigułkę połknąć. I, niestety, zbyt często jest, można powiedzieć, taka demoralizacja, to przekonanie, że skoro za nami stoi gwarancja państwa, budżet państwa, to nie musimy być rozważni, oszczędni, skrupulatni, jeśli chodzi o zadawanie kosztów.

A co będzie z pigułką, która się nazywa „zbyt mocny złoty”? Co Pan by doradził rządowi, Panie Prezydencie?
Prezydent RP
: Powiedziałbym tak, on jest zbyt mocny i to jest niewątpliwie utrapienie eksporterów. Spotykam się z tymi ludźmi często i oni apelują o różne metody poprawienia rentowności, dlatego, że w tej chwili polscy eksporterzy znaleźli się na granicy rentowności.

Czy powinien interweniować Bank Centralny?
Prezydent RP
: Uważam, że Bank Centralny powinien tę sprawę bardzo poważnie rozpatrzeć. I skorzystam z najbliższej okazji, w moich rozmowach z prezesem NBP, żebyśmy porozmawiali, dlatego, że niewątpliwie ten złoty jest bardzo mocny i on może okazać się największą przeszkodą dla polskiego eksportu. Powtarzam to, co powiedziałem...

Czy interwencja, według Pana, Banku?
Prezydent RP
: Nie chciałbym w tej chwili mówić o metodach ekonomicznych, które są możliwe. Wiele ich nie jest możliwych. Tutaj instrumentarium jest bardzo ograniczone, natomiast niewątpliwie problem jest. Złoty jest bardzo mocny, złoty jest za mocny, siła złotego jest dla polskich eksporterów w tej chwili wyniszczająca. Co można zrobić? To jest pytanie do ekspertów. Rozmawiałem na ten temat z premierem Belką, będę rozmawiał z prezesem Balcerowiczem. Jestem za używaniem instrumentów ekonomicznych, a nie politycznych w tej mierze. Natomiast nie możemy na to tak spokojnie patrzeć.

No właśnie. I obciąża się za to RPP. Dzisiaj wicepremier Belka krytykował Radę Polityki Pieniężnej.
Prezydent RP
: Niewątpliwie Rada Polityki Pieniężnej ponosi także odpowiedzialność. Tak kształtuje swoją politykę, że wskaźniki makroekonomiczne jedne nas bardzo cieszą, niska inflacja, natomiast już na przykład ten przewartościowany zbyt mocno złoty jest problemem z którym trzeba sobie poradzić.

Za słabo obniża stopy procentowe?
Prezydent RP
: Obniża i to jest bardzo ważne. Natomiast chyba niezbyt głęboko. Tu wypowiadam swój sąd. Nie chcę uzurpować do roli eksperta ekonomicznego. Natomiast niewątpliwie te stopy, choć zmiany idą we właściwym kierunku i te obniżenia w ostatnim czasie są bardzo poważne, to chyba jeszcze jakieś pole manewru pozostało. I wierzę, że po niezbędnych analizach Rada Polityki Pieniężnej podejmie właściwe decyzje. One idą w dobrym kierunku. Chodzi o to, żeby one były odważniejsze i żeby bardziej pomagały polskiemu eksportowi.

Za chwilę będzie debata w Sejmie na temat ustawy o NBP. Czy dzisiaj jeszcze raz Pan powie, że zawetuje tę ustawę?
Prezydent RP
: Powtarzam to o czym mówiłem. Niezależność Banku jest normą konstytucyjną. Stabilność Banku Centralnego jest ważna dla opinii o Polsce, naszego prestiżu międzynarodowego. Ten prestiż jest ważny bo od tego zależy czy napływają do Polski inwestycje i pieniądze, a więc nie można sobie ot, tak łatwo nad tym wszystkim przechodzić do porządku dziennego. I powtarzam, gdyby z Sejmu wychodziły propozycje, które zagrażają, czy to zapisanej w Konstytucji niezależności, czy dobrej opinii o Polsce, to będę temu przeciwdziałał.

I mówi Pan „nie”?
Prezydent RP
: Powtarzam to, co cały czas mówiłem. Zdania nie zmieniłem.

A jakie Pan ma zdanie w sprawie wyborów samorządowych. Czy jest dobra propozycja SLD, który nam proponuje dwie tury wyborów, a właściwie jedną turę wyborów?
Prezydent RP
: Myślę, że to będzie rozstrzygnięte w ciągu, może, najbliższych godzin. SLD wyszedł z bardzo ważną ustrojową propozycją, mianowicie bezpośrednich wyborów. Oczekuję, że będzie w tej mierze konsekwentny. Wybór bezpośredni to jest nowa jakość w polskim samorządzie. Zresztą bardzo różnie oceniana, bo nawet wśród wielkich zwolenników rozwoju samorządności są również przeciwnicy tego konceptu, którzy uważają, że być może to będzie powodowało wyłanianie się miejscowych watażków, czy małych dyktatorów. Takich obaw nie mam. Wierzę w opinię publiczną, wierzę w wyborców. Ale, żeby oni wybierali, żeby chcieli pójść głosować, muszą mieć bardzo czytelne reguły, a te czytelne reguły to są dwie tury wyborcze. Wygrywa ten, który uzyskał 50 proc. plus jeden głos. I tyle.

A nie uzależnienie, że jak będzie frekwencja odpowiednia, to wtedy zaakceptujemy?
Prezydent RP
: Frekwencja w polskich warunkach jest bardzo ryzykownym pomysłem, dlatego, że ta frekwencja niestety, w Polsce jest niska. Poza wyborami prezydenckimi ona jest niska i w wyborach parlamentarnych, i w referendach, i w referendum konstytucyjnym, które było. Więc ja bym od frekwencji niczego nie uzależniał. Natomiast przejrzystość reguł jest ważna. Ja rozumiem, bo przecież to nie jest tak, że na świecie nie ma systemów, że np. kandydat, który uzyskał powyżej 40 proc. głosów i dużo więcej od następnego, też jest wybrany. To wynika z chęci oszczędzania pieniędzy, czy nie angażowania ludzi w wybory, które są dosyć oczywiste. Ale uważam, że wartością również jest przejrzystość reguł. Ta przejrzystość reguł powinna być zachowana w tej ordynacji, przyjęta w ordynacji, żeby zachęcać ludzi do głosowania.

Czy nie jest Panu przykra, kiedy czyta Pan Washington Post, który pisze o premierze Leszku Millerze, że nie smakuje mu demokracja i że ma zakusy na wolność mediów?
Prezydent RP
: Oceniam, że ta opinia jest absolutnie zbyt daleko idąca, natomiast, oczywiście wolałbym, żeby o Polsce pisano dobrze i żeby...

O Panu w tym artykule, akurat, jest dobrze że Pan będzie bronił polskiej wolności mediów
Prezydent RP
: To jest, że tak powiem, na osłodę co najwyżej, ponieważ nie jest dobrze, jeżeli o Polsce pisze się źle, a niestety w ostatnim czasie były dwie sprawy, które były w mediach światowych. Jedna, to jest ten spór, umownie mówiąc, o niezależność mediów, czyli o ustawę o telewizji, a druga to była sprawa arcybiskupa Poetza. Tak się złożyło, że byłem w Ameryce Południowej, i właściwie to były jedyne tematy, które były opisywane zarówno przez poważne gazety tego najwyżej rozwiniętego świata...

No dobrze, ale czy według Pana premier Leszek Miller wycofa się z tego, bo ostatnio powiedział, że rząd to jest rząd polski, a nie Agory?
Prezydent RP
: Nie wypowiadam się na ten temat. To jest pytanie do premiera Millera. Nie chcę komentować tego rodzaju stwierdzeń. Na pewno to nie jest rząd Agory, na pewno jest to rząd Polski. I jestem przekonany, że rząd, który stara się działać w najlepiej rozumianym interesie, i kraju, i nas wszystkich. Ten spór jest niepotrzebny, moim zdaniem, są możliwości znalezienia rozwiązań ustawowych, które będą racjonalne, które nie dopuszczą do niepotrzebnej koncentracji, która jest niebezpieczna i która niewątpliwie jest problemem także w innych krajach. Natomiast nie będzie to traktowane jako atak na jedną, drugą czy trzecią redakcję, bo nie ma takiego powodu, tym bardziej, że w moim przekonaniu, to co w Polsce udało się uzyskać, jeśli chodzi o wolność mediów, czego dowodem jest choćby i TVN i Pani działalność. To jest też wartość, którą warto chronić, a nie warto jej wystawiać, ani na ryzyko, ani na szwank.

Panie Prezydencie, parlamentarna grupa kobiet proponuje, żeby w organach władzy publicznej, rządowej zasiadały kobiety. Jedna kobieta, jeden mężczyzna. Czy to dobry pomysł?
Prezydent RP
: To są dwie sprawy. Jedna, kobiet powinno być więcej w polityce. Starałem się zawsze to czynić. Szefem mojej Kancelarii jest kobieta. Mam kobiety wśród ministrów. Tak samo było, kiedy byłem w Parlamencie, w partii. Kobiety powinny odgrywać większą rolę w naszym życiu. Natomiast jak to osiągnąć, tu już jest dyskusja. Uważam, że kwoty, to co spróbowano zrobić w tych wyborach, to jest pierwszy krok potrzebny. Natomiast byłoby źle gdybyśmy Polskę podzielili dość sztucznie na dwie...

Tak jest w Szwecji. Szwedzi dają sobie radę z tym. Są zadowoleni.
Prezydent RP
: Doświadczenia skandynawskie są na pewno interesujące, choć z drugiej strony sam słyszałem, że jest narzekanie, iż kobiet jest zbyt wiele w polityce. Tam znowu po latach dochodzi...

Nie, nie. Rozmawiałam z ambasadorem. Bardzo jest zadowolony.
Prezydent RP
: A cóż on ma powiedzieć. Każdy ambasador musi dobrze mówić o swoim państwie. To jest jego obowiązek. Natomiast wiem, że...

Ale on jest zbyt dumny z tego pomysłu...
Prezydent RP
: W Norwegii na przykład twierdziło się w pewnym momencie, że tych kobiet jest w polityce zbyt dużo, że nastąpiło przegięcie w inną stronę. Uważam, że powinniśmy otworzyć naturalne drogi dojścia kobiet do wysokich stanowisk, że nie można tutaj...

No właśnie, a czy dobrze by się Pan czuł, Panie Prezydencie, w Pałacu jako mąż, a Pana żona byłaby prezydentem?
Prezydent RP
: To jest bardzo teoretyczna sytuacja, którą mogę sobie wyobrazić, choć...

A chciałby Pan?
Prezydent RP
: To jest zupełnie inne pytanie. Czy chciałbym – nie wiem. W ogóle reaguję...

Nie wie Pan, czy chciałby Pan, żeby Pana żona kandydowała w wyborach prezydenckich?
Prezydent RP
: Zauważam to coraz częściej, że jak się pojawiamy razem na różnych wydarzeniach, to coraz więcej zainteresowania jest moją żoną niż mną.

Czyli Pan jest zazdrosny?
Prezydent RP
: Jestem zazdrosny. Przyznaję się do tego. Ale mówiąc całkiem poważnie, mam jeszcze trzy lata i kilka miesięcy swojej prezydentury i o tym myślę. Natomiast wyobrażam sobie jeżeli chce Pani zadać pytanie bardziej ogólne, wyobrażam sobie kobietę jako prezydenta Polski.

Nie, jako męża prezydenta?
Prezydent RP
: Też można byłoby to sobie wyobrazić, choć z większym trudem

Ale chciałby Pan, czy nie?
Prezydent RP
: To jest zupełnie inne pytanie. Pani prowadzi tutaj jakąś kampanię, która jest, moim zdaniem, zdecydowanie przedwczesna.

Dziękuję bardzo
Prezydent RP
: Dziękuję Państwu. Do widzenia.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.