przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie Prezydencie - atmosfera na tej "Majówce" jest bardzo pogodna, ale Polakom raczej nie do śmiechu, przy prawie 20 procentowym bezrobociu.
Prezydent RP
: Przede wszystkim dzień dobry państwu. Nie jest ono chyba tak wysokie. Święto jest świętem, natomiast tegoroczne święto to jest trochę pracy i trochę bezrobocia. I myślę, że dlatego te nastroje nie są tak radosne i zdajemy sobie sprawę, że bezrobocie jest dzisiaj społecznym problemem numer jeden, a recepty na walkę z bezrobociem nie są łatwe ani do załatwienia w krótkim czasie. Czuję się tą atmosferę pewnego niepokoju ale też i nadziei, że jednak poprawia się koniunktura w świecie. Jest szansa na większy wzrost gospodarczy w przyszłym roku, a to wszystko powinno w efekcie dać więcej pracy.

Panie Prezydencie, a co Pan myśli o tych wszystkich zmianach w kodeksie pracy, które planuje wprowadzić minister Hausner i rząd. Manifestacja "Solidarności" , 30 tysięcy ludzi na ulicach Warszawy...
Prezydent RP
: Uważam, że bardziej chodziło o zademonstrowanie, że "Solidarność" jest i istnieje, bowiem nie ulega dla mnie wątpliwości, że zmiany w Kodeksie pracy są konieczne. One oczywiście muszą być racjonalne i nie zagrażać takiemu fundamentowi jak godność ludzi pracy. Obecny w istocie nie daje możliwości przedsiębiorcom. On pęta przedsiębiorców, którzy mają tak wiele obciążeń, tak wiele ograniczeń, biurokracji i właściwie nie są zainteresowani w zatrudnianiu dodatkowych osób.

Czyli te wszystkie pomysły ministra Hausnera w pełni Pan akceptuje.
Prezydent RP
: Wszystkie być może nie. Niektóre wymagają, po rozmowach ze związkami zawodowymi, pewnej korekty. Natomiast generalnie - nowelizacja kodeksu jest koniecznością. Jest koniecznością u nas, w Niemczech, we Francji. Wszędzie odbywa się to z protestami, bo nikt tego nie lubi. To jest trochę tak jak lekarstwo, które trzeba przyjąć, a które jest gorzkie i nieprzyjemne. Ale jest konieczne.

Ale Socjaldemokracja w Europie i w Polsce może wysoką cenę zapłacić za te zmiany.
Prezydent RP
: Tą są paradoksy dziejowe. Bywa tak, że konserwatyści, jak choćby w Niemczech wydają mnóstwo pieniędzy, prowadzą do zadłużenia budżetu, a przychodzą socjaldemokraci i w tej sytuacji muszą ten budżet zdyscyplinować i ograniczają politykę socjalną. Pamiętajmy, że idee to jest jedno, a realia to jest często drugie. Jest najlepiej jak idee można pogodzić z realiami, a co robić, kiedy są one w jaskrawej sprzeczności, co zrobić, kiedy chcielibyśmy mieć większą politykę socjalną, ale poprzedni rząd zostawia budżet z 80 miliardami złotych deficytu i dziurą budżetową. Mogę być najlepszym ojcem i kochać swoją córkę, bo kocham miłością wielką, ale jeśli nie mam pieniędzy by jej zachcianki spełnić to po prostu nie mogę ich spełnić, ale przez to nie przestaję być kochającym ojcem, tylko ojcem, który mówi ile ma w kieszeni i co może dać.

Obok bezrobocia dla rządu jak się wydaje wielkim problem jest Rada Polityki Pieniężnej, której Pan broni. Sądzi Pan, że uda się obronić niezależność RPP , bo na moment ta sprawa się odsunęła, ale rząd chyba nie powiedział ostatniego słowa.
Prezydent RP
: Rząd też musi bronić niezależności Rady i Banku Centralnego dlatego, że to jest zapisane w Konstytucji. Ten rząd i każdy inny rząd musi respektować Konstytucję. Natomiast wydaje mi się, że ostrożne decyzje Rady jednak idą we właściwym kierunku. Ja też wolałbym, żeby obniżki były nieco głębsze, ale trudno, żebym zaliczał się do ekspertów finansowo-ekonomicznych w tym stopniu jak członkowie Rady. Ufam, że po głębokiej analizie podjęli taką, a nie inną decyzję i wierzę, że jeżeli sytuacja gospodarcza będzie się poprawiała to można liczyć, że obniżki stóp procentowych będą miały miejsce i to zdejmie napięcie i spowoduje, że nie będzie tak wielkich pretensji do RPP.

Ale skoro rząd mówi, że to ma być "złoty środek" na ratowanie polskiej gospodarki, to może należałoby pomóc rządowi, powiększyć skład o 6 osób i może rzeczywiście stanie się cud.
Prezydent RP
: Ale na czym ten cud ma polegać? Uważam, że nie będzie żadnego cudu. Przecież tych sześciu dodatkowych ekonomistów nie będzie stanowiło nawet większości w Radzie, która jest. Tu raczej chodzi o analizę sytuacji rzetelną, pozbawioną politycznych podtekstów decyzję. Rozumiem oczekiwania rządu i sam jestem zatrwożony faktem, że złoty jest tak silny. Silna waluta narodowa nie jest czymś złym, natomiast jeżeli ona zaczyna być utrudnieniem dla eksporterów i powoduje, że firmy eksportujące mają problemy z rentownością to coś jest nie tak. Ale jestem przekonany, że te informacje docierają do Rady Polityki Pieniężnej i oni tam całymi dniami analizują, bo przecież oni nie mają innego zajęcia jak analizować sytuację ekonomiczną i z niej wyciągać wnioski. Nie lekceważyłbym zupełnie obaw RPP, że rozluźnienie polityki w sprawie stóp procentowych może spowodować wzrost inflacji, czy powrót na ścieżkę inflacyjną. To też byłoby źle. To jest trochę tak, jak konsylium lekarskie - każdy ma trochę racji, ale później trzeba podjąć decyzję - ciąć czy nie ciąć, leczyć zachowawczo czy chirurgicznie i Rada jest w takiej sytuacji.

Rozumiem, że rozmawia Pan na ten temat z premierem ....
Prezydent RP
: Rozmawiam ze wszystkimi. Rozmawiam z premierem, wicepremierem i ministrem finansów, który jest dla mnie wielkim autorytetem, bo jest to profesor ekonomii, mój współpracownik i doradca. Ja mu ufam i na przykład oczekiwania profesora Belki są jednoznaczne w stronę obniżania stóp ale na pewno nie w stronę jakiś rewolucji, jeśli chodzi o stopy procentowe. On też zdaje sobie sprawę, że ten mechanizm składa się z wielu czynników i nie można go rozregulować. Rozmawiam także z prezesem Balcerowiczem, z niektórymi członkami Rady, z tymi których do niej desygnowałem, bo zależy mi też na uzyskaniu opinii z ich strony, co jest realne, co jest możliwe, jakie są zagrożenia, Jestem przekonany, że będą dalsze kroki we właściwą stronę, a to będzie zmniejszało napięcie wokół Rady.

Pan powiedział takie zdanie, że na koniec swojej prezydentury chciałby widzieć Polskę w Unii Europejskiej. Co Pan myśli o realizacji tego planu w sytuacji, kiedy rząd zamyka stanowisko negocjacyjne np. w sprawie budownictwa, chodzi o VAT w budownictwie i teraz chce go otwierać? To stało się przecież tak niedawno?
Prezydent RP
: Rząd był tu w trudnej sytuacji ponieważ ten podatek 22-procentowy został zaproponowany, czy zgodził się na niego poprzedni rząd. Ze względów taktycznych, powiedziałbym, rząd Leszka Millera postanowił zamknąć ten rozdział negocjacyjny. Dzisiaj, po analizie, chyba też słusznie doszedł do wniosku, że jednak trzeba spróbować odwojować VAT 7-procentowy, po to, żeby był to impuls rozwojowy dla polskiej gospodarki.

Czyli to tylko technika negocjacyjna?
Prezydent RP
: To była na pewno technika negocjacyjna. Natomiast czy nam się to uda - nie wiem. Ja bym nie dramatyzował. Gdyby to był jedyny przypadek w negocjacjach z Unią Europejską, że tak się dzieje, że robi to Polska, to bym się obawiał. Ale ponieważ takie sytuacje się zdarzają i również postępują tak inne kraje i poprzednio tak się zachowywały, więc bym nie przesadzał z nerwowością. Być może uda nam się znaleźć okres przejściowy dla VAT-u w budownictwie. To byłby niewątpliwie sukces. Gdyby nie, to jesteśmy w punkcie wyjścia, czyli to też nie jest jakaś strata w sensie negocjacyjnym, ale to może być kłopot dla polskiej gospodarki.

A te nastroje antyeuropejskie w Europie, we Francji. W Polsce Liga Polskich Rodzin coraz silniejsza...
Prezydent RP
: To są na pewno ważne symptomy, których nie wolno nie doceniać. Musimy analizować to co dzieje się w Austrii, we Włoszech, we Francji. Nie wolno też przesadzać. Le Pen nie uzyska radykalnie więcej głosów aniżeli cztery lata temu, czy pięć lat temu. On nie wygra tych wyborów. Siła proeuropejska we Francji jest nieporównanie większa niż antyeuropejska. Natomiast jest niebezpieczne, że tak łatwo można wykorzystywać nastroje, nastroje nacjonalistyczne, antyimigracyjne, w istocie antyeuropejskie, że można straszyć cudzoziemcami, nowymi kandydatami w Unii Europejskiej czy członkami w Unii Europejskiej. To wszystko jest niedobre. Ale to jest częścią prawdy o nas. O Europie, o nas. Tak samo Liga Polskich Rodzin jest częścią prawdy o Polsce, o Polakach, Tacy Polacy również żyją obok nas, myślą i mają prawo do wyrażania swoich poglądów. Natomiast nie są to, na szczęście, poglądy większościowe.

Panie Prezydencie, na koniec Pana ulubione pytanie: Pan już wie, co Pan będzie robił po zakończeniu prezydentury?
Prezydent RP
: Nie wiem. Chcę przypomnieć, że mam przed sobą sporo jeszcze pracy, bo to jest 3,5 roku. Jest wiele do zrobienia. Przy tym zadaniu -Unia Europejska - jest nie tylko zakończenie negocjacji, ale i referendum, a później wpisanie od roku 2004 Polski w Unię Europejską tak żeby nasze zdania, nasza opinia coś znaczyła. Więc to też będzie zadanie dla Prezydenta. I myślę głównie o tym. A co później będzie, zobaczymy.

Dziękuję bardzo



 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.