przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie Prezydencie, spotykamy się tuż po rozpoczęciu w Krakowie Konferencji Rzeczników Praw Obywatelskich. To ważna decyzja, aby takie spotkanie zorganizować w Krakowie. Czy instytucja RPO na dobre ugruntowała się w polskiej demokracji?
Prezydent RP
: W polskiej demokracji na pewno tak. Ona zresztą powstała, można powiedzieć, przed wybuchem polskiej demokracji - istnieje od 1987 roku. Polskie doświadczenia są bardzo interesujące dla tych, którzy tej drogi demokratycznej próbują jak kraje byłej Jugosławii, jak Ukraińcy, kraje bałtyckie. Myślę, że Konferencja w Krakowie ma właśnie ten walor, że spotykamy się w kraju, który ma wiele do zaproponowania, ma własne ciekawe doświadczenia. To świadczy o randze spotkania. Poza tym - tematyka jest bardzo interesująca, bowiem Konferencja dotyczy roli Ombudsmana w sytuacjach kryzysowych, czyli choćby takich jak choćby w Kosowie, takich jak wobec zagrożeń terroryzmu. Mówiąc najkrócej - jak pogodzić z jednej strony obronę praw człowieka, tych wolności, które nam się należą, z zagrożeniami, które powodują ograniczenia wolności, większą kontrolę ze strony państwa działalności obywateli. To jest bardzo poważny problem, przed którym stoi nie tylko Polska, ale współczesny świat. Stąd waga Konferencji krakowskiej. A ponieważ to jest na Uniwersytecie Jagiellońskim, w Krakowie, więc trudno sobie wyobrazić lepsze miejsce do takiej poważnej debaty.

To znaczy, że już możemy uczyć inne kraje, jak dbać o prawa człowieka?
Prezydent RP
: Niewątpliwie. Proszę zważyć raz jeszcze - od 1987 roku instytucja Rzecznika w Polsce istnieje. Przeszliśmy długą, bo już 13-letnią drogę w demokracji, potrafiliśmy ustabilizować system polityczny w Polsce, z Polski nigdy nie płynęły takie niepokoje jak chociażby z południa Europy. Więc mamy wiele doświadczeń, które na pewno są interesujące - zresztą mówili o tym i Rzecznik rosyjski, którego wysłuchałem i Pani Ombudsman z Ukrainy, mówili o tym również przedstawiciele krajów Europy Zachodniej, że dla nich doświadczenie Polski to jest soczewka, w której skupiają się wszystkie aktualne problemy. A to również bardzo zachęcający przykład, bo umieliśmy je rozwiązać dobrze, z korzyścią dla prawa, dla praw człowieka, a jednocześnie nie tracąc stabilności politycznej i społecznej.

Ten rok będzie przełomowy w naszej drodze do Unii Europejskiej. Myślę zarówno o zakończeniu negocjacji, ale także o tym, żeby utrzymać spadającą niestety popularność Unii wśród obywateli naszego kraju. Co zrobić, żeby w referendum w przyszłym roku okazało się, że jest lepiej.
Prezydent RP
: Ja nie wiem, czy to zaufanie do Unii i zainteresowanie Unią spada. Są badania wskazujące raczej na coś innego. Ale nie zmienia to faktu - musimy o Unii informować. Ta akcja, która się rozpoczęła jest nieco spóźniona, ale ważne, że jest. O Unii trzeba rozmawiać otwarcie - dlatego ja się nie boję głosów sceptyków europejskich czy przeciwników wejścia do Unii. Jeżeli będą uczestniczyć w debacie, jeżeli będzie to dyskusja na argumenty a nie na pięści, czy burdy na ulicach, to moim zdaniem taka debata jest nam też potrzebna. My musimy po prostu zrezygnować w mówieniu o Unii Europejskiej z takiej politycznej poprawności, która obowiązywała całe lata. Trzeba powiedzieć wprost, czego się boimy - czy Polska ma się na przykład bać imigrantów - temat bardzo gorący teraz w Europie Zachodniej, jak Polacy będą mogli znaleźć pracę na rynkach europejskich. To nas interesuje, bo mamy bezrobocie i możliwość uzyskania pracy za granicą ma swój głęboki sens. Co to oznacza dla polskiej gospodarki, dla polskiego prawa, co to oznacza mieć paszport europejski? Myślę, że jak pokażemy wszystkie za i przeciw, to ci, którzy jeszcze się wahają, zrozumieją, że wejście do Unii Europejskiej jest nie tylko z korzyścią dla Polski, ale i dla nas, obywateli, dla każdego pojedynczo i że to oznacza lepsze drogi, dobrą gospodarkę, więcej możliwości kontaktu z najwyżej rozwiniętymi państwami europejskimi i to oznacza oczywiście zwiększony wysiłek dlatego, że my musimy w tej Europie odcisnąć swoje piętno. My nie możemy być jednym z krajów Unii Europejskiej, my musimy być liczącym się krajem Unii Europejskiej. My mamy blisko 40 milionów ludzi, my mamy swoją wielką historię i nie możemy się zgodzić na pozycję jednego z krajów kandydujących czy nowych członków Unii, który cały czas prosi o taryfę ulgową, cały czas przeprasza, że tego jeszcze nie umie, a tego jeszcze nie zrobił. Przez czas jakiś będziemy w takiej roli, ale sądzę, że w ciągu najbliższych kilku, kilkunastu lat Polska musi zdobyć pozycję porównywalną z Hiszpanią. A to jest już wtedy pozycja bardzo licząca się.

A nie ma Pan wrażenia, Panie Prezydencie, że to czasem Unia ma wobec nas wygórowane żądania, propozycje, prośby?
Prezydent RP
: Jest w tej chwili okres negocjacji, a więc każdy formułuje opinie i postulaty dość ostre, rygorystyczne. Unia w stosunku do Polski ma wiele oczekiwań i nadziei, bo to jest jednak potężny rynek, potężny partner i obaw dlatego, że jesteśmy dużym krajem. Dzisiaj jak się mówi o rozszerzeniu, to trzeba właściwie powiedzieć o dwóch rozszerzeniach - o kraje niewielkie typu Słowenia, Estonia po 2 miliony ludzi, gdzie oczywiście to nie spowoduje zasadniczych perturbacji wewnątrz Unii i to drugie rozszerzenie to jest Polska, może jeszcze Czechy i Węgry, bo to są kraje, które ze względu na swoją wagę, na swój potencjał będą nieco zmieniały i układ sił wewnątrz Unii, i całą sytuację Unii Europejskiej. My musimy zrozumieć, że Unia Europejska patrzy na nas z jednej strony z nadzieją - oto wielki kraj wchodzi do tej struktury, ale i z pewnymi niepokojami. A poza tym, co też musimy wiedzieć, tak jak w Polsce są zwolennicy rozszerzenia i wejścia Polski i przeciwnicy, tak są również tacy i w Unii Europejskiej. Tam są również przeciwnicy dalszego rozszerzenia. My musimy wiedzieć, że nie wszyscy kochają Polskę, że są ludzie, którzy po prostu wobec Polski zachowują się obojętnie, a niektórzy wręcz niechętnie - niektórzy mają różne pretensje do nas, często te pretensje mają jeszcze swoje historyczne podłoże i wojenne, i powojenne. Więc trzeba pamiętać, że to jest żywa dyskusja, w której różni ludzie zabierają głos i też musimy się liczyć z tym, że niektóre z naszych słabości czy wpadek są traktowane jako argument przeciwko Polsce. dlatego tak ważne jest, żeby prowadzić rozsądne negocjacje, ale przede wszystkim, żeby Polska była w dobrej formie, żebyśmy mieli rozwijającą się gospodarkę, stabilny system polityczny, żeby Polsce nie groziły jakieś niezrozumiałe wydarzenia, które będą osłabiać nasz prestiż i będą zawsze stawiać znak zapytania - co ci Polacy chcą, o co im chodzi.

Zdążymy, Panie Prezydencie? Bo w grudniu, w Kopenhadze zdaje się zapadną bardzo poważne decyzje jeśli chodzi o rozszerzenie. Mówił Pan o recesji, można dodać tutaj bezrobocie. Do czasu przyjęcia nas do Unii, do 1 stycznia 2004 roku, zostało naprawdę niewiele, bo to tylko 19 miesięcy...
Prezydent RP
: Zdążymy, musimy zdążyć z negocjacjami jeżeli chcemy w Kopenhadze, na szczycie być zaproszeni do Unii Europejskiej. Recesja i bezrobocie, czy osłabienie tempa, bo recesja to jest za mocne słowo, osłabienie tempa rozwoju gospodarczego i bezrobocie to nie są tematy Unii Europejskiej nieznane. I to nie są warunki naszego wejścia, że dopiero jak będziemy mieli wysoki wzrost, albo zlikwidujemy bezrobocie, to wejdziemy do Unii. To byłoby absurdalne oczekiwanie. Natomiast jakie jest oczekiwanie Unii? Że w Polsce kierunek przemian, kierunek działań będzie prowadził do zwiększenia tempa rozwoju gospodarczego i do zmniejszenia bezrobocia. Przecież na tym nam zależy. Powiem więcej - czy byśmy byli w Unii, czy nie bylibyśmy w Unii, to musimy robić wszystko, aby rozwój gospodarczy był szybszy, a bezrobocie mniejsze czy żeby go w ogóle nie było. Natomiast ja jestem przekonany, że dzięki wejściu do Unii Europejskiej, dzięki szybkiemu wejściu, my możemy łatwiej sobie z tym poradzić, to znaczy możemy szybciej wrócić do wysokiego rozwoju gospodarczego i możemy mieć więcej miejsc pracy. Dlatego między innymi ta kampania jest tak ważna, że Unia Europejska stwarza nam nowy impuls. Możemy dzięki temu niektóre ze swoich problemów pokonać szybciej.

Na koniec - pytanie, które dotyczy wszystkich Polaków, także Prezydenta. Czy był już u Pana rachmistrz Panie Prezydencie?
Prezydent RP
: Otrzymałem kwestionariusz i obiecałem, że spiszę się sam, a mam tutaj pewne doświadczenia, bo w 1970 roku byłem rachmistrzem spisowym. Oczywiście później, jak wypełnię kwestionariusz i pojawi się u mnie rachmistrz, przekażę mu ten kwestionariusz. Zachęcam wszystkich Państwa, żeby drzwi dla rachmistrzów były otwarte, żeby udzielić im prawdziwych informacji, bo to jest ta fotografia, której potrzebujemy jako społeczeństwo po to, żeby mieć dobre projekty - rozwoju gospodarczego, budowy mieszkań, edukacji. Pamiętajmy, że czasami takie spojrzenie w lustro jest potrzebne, żeby wiedzieć, jak się ubrać, jak się uczesać i ten spis przypomina w jakimś sensie takie właśnie działanie, tylko że nie pojedyncze, a całego społeczeństwa.

Dziękuję Panu bardzo za rozmowę



 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.