przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie Prezydencie czy stanie Pan w obronie Nigeryjki, która ma być ukamienowana. Jest oskarżona o cudzołóstwo. Czy będzie Pan jej bronił albo prosił o ułaskawienie prezydenta Nigerii?
Prezydent RP:
To jest świeża informacja, nie znam całości kontekstu, ale wydaje mi się, że powinniśmy bronić ludzi przed takimi metodami karania, bo przecież nie mówimy tutaj w ogóle o winie, tylko mówimy o barbarzyństwie jeśli chodzi o sposób ukarania tej osoby. Myślę, że inicjatywa dyplomatyczna jest tu możliwa i sądzę, że cała opinia międzynarodowa będzie działać podobnie.

A czy Prezydent Aleksander Kwaśniewski włączy się w mediację między Watykanem a Rosją?
Prezydent RP:
Ledwie 24 godziny minęły od tekstu w Życiu Warszawy, a już jest tyle nieporozumień, że to wymaga wyjaśnienia. Tu nie ma żadnej ani mediacji, ani nie ma możliwości żeby ustanowić jakiegokolwiek polskiego łącznika. Nieważne czy to byłby prezydent czy ktokolwiek inny i myślę, że mamy do czynienia z faktem prasowym, nadinterpretacją. Ja osobiście jestem bardzo życzliwy idei wizyty Papieża w Rosji, w Moskwie. Wiem, że jest to jedno z wielkich, niespełnionych marzeń Jana Pawła II, wiem także że są kręgi rosyjskie, które są zainteresowane tą wizytą.

Prezydent Putin jest zainteresowany?
Prezydent RP:
Prezydent Putin także. Miałem okazję z nim rozmawiać stosunkowo długo. On już przecież też miał okazję spotykać się z Papieżem i oczywiście po stronie rosyjskiej opór jest Cerkwi, czyli potężnego partnera, który w istocie powinien być współgospodarzem tej wizyty i na razie takiej możliwości nie widać. Natomiast z rozmów, które się toczą na ten temat, czy wymiany zdań, czy poglądów nie należy wyciągać żadnych wniosków o polskiej mediacji, o polskim łączniki, bo to jest po pierwsze nieprawda, a po drugie to może tylko spowodować szkodliwy szum informacyjny. Na temat Rosji rozmawiałem w czasie mojej ostatniej wizyty, zarówno z Papieżem, jak i kardynałem Sodano i dla nich polska opinia jest bardzo interesująca bo zdają sobie sprawę, że my wiemy o wielu kwestiach lepiej niż oni mogą wiedzieć. Również w czasie wizyty prezydenta Putina rozmawialiśmy o Papieżu, rozmawialiśmy o jego roli w świecie. Prezydent Putin podkreśla, że jest to rola godna najwyższego szacunku i on sam bardzo chciał żeby Papież...

A czy rozmawiali Panowie o uporze patriarchy. Patriarcha ostatnio po modlitwie Ojca Świętego powiedział, że jest to agresja.
Prezydent RP:
Stanowisko patriarchy Moskwy znamy od dawna i jest ono zdecydowanie nieprzychylne. Myślę, że chodzi w tej kwestii nie tylko o ocenę ze strony Cerkwi Prawosławnej działalności Papieża, ale tu jest jeszcze wiele innych, że tak powiem, podtekstów czy uwarunkowań, których my nie znamy i o których trudno dyskutować.

Chciałam Panu Prezydentowi zacytować co prymas Glemp powiedział na temat ewentualnej mediacji Pana Prezydenta - "niewątpliwie Pan Prezydent jest tym, który znając bezpośrednio prezydenta Rosji, znając uwarunkowania jakie tam są, rzeczywiście może wpłynąć na pokojowe i przyjacielskie układanie się stosunków między sąsiadami.
Prezydent RP:
Pod taką opinią mogę się podpisać i dziękuję Księdzu Prymasowi, że ją tak wyraził. Natomiast naprawdę tu nie ma żadnej mediacji, bo słuchacze na pewno myślą, że gdzieś tam odbywa się w tej chwili telefoniczna rozmowa z jedną i drugą stroną. Nie, czegoś takiego nie ma, natomiast przy różnych spotkaniach, które przecież mają miejsce otwarcie mówimy o tym i polskie stanowisko jest dla wizyty papieskiej w Rosji jak najbardziej przychylne, ale nie my będziemy organizować tę wizytę, ta wizyta musi być na zaproszenie władz Rosji i Kościoła czy Kościołów rosyjskich.

Pomóc Pan nie może Panie Prezydencie, tylko może pomóc tej wizycie prezydent Putin, który jak Pan mówił chce i wszystko od niego zależy.
Prezydent RP:
W ogóle inicjatywa musi być ze strony rosyjskiej w całości i znając Rosjan wiem, że im bardziej będziemy się w to wtrącać, będzie się o tym głośno mówić tym szanse maleją, dlatego, że Rosjanie to naród dumny i on nie przepada za takimi, że tak powiem, sformułowaniami jak czyjakolwiek mediacja. Natomiast to co jest ważne, o czym też Papież mówi tak trochę filozoficznie - czas ucieka i trzeba wiedzieć, że czynnik czasu też ma tu swoje znaczenie.

Ostatnio widzieliśmy dwóch dumnych Polaków w Parlamencie - to wicepremier Marek Belka i Prezes NBP Leszek Balcerowicz. Kto wygrał pojedynek Panie Prezydencie?
Prezydent RP:
A cóż to za pojedynek?

To był pojedynek na słowa.
Prezydent RP:
Nie, to była wymiana poglądów gdzie każdy z Panów przedstawił swój punkt widzenia, który z natury jest różny, choć wierzę, że na końcu będzie uzgodniony. Inaczej na niektóre sprawy patrzy Bank Centralny, który zajmuje się głównie makroekonomią, siłą złotego i stanem finansów w całości, inaczej patrzy na to Minister Finansów, który odpowiada za finanse publiczne, za budżet, za rozwój gospodarczy, za walkę z bezrobociem, a więc niejako tutaj te pola są - choć komplementarne to nieco różne.

A po której stronie Pan jest?
Prezydent RP:
Ja nie jestem po żadnej stronie, jestem po stronie Polski tzn. z tej dyskusji obronną ręką musi wychodzić Polska, musi wychodzić polska gospodarka i musimy po prostu tak rozmawiać, tak się porozumiewać , żeby to szło ku lepszemu, a nie ku gorszemu. Ja przestrzegam przed konfliktem między Bankiem Centralnym i rządem i uważam, że odpowiedzialność za ewentualny konflikt ponoszą obie strony, także Bank Centralny.

A to jest tak, że właściwie to co się działo w zeszłym tygodniu w Sejmie to wyglądało tak jakby ruch robotniczo - chłopski ruszył na prezesa NBP.
Prezydent RP:
Być może taka konfrontacja musiała mieć miejsce, bo gdzieś te żale trzeba było wylać i przecież już od wyniku wyborczego z zeszłego roku wiemy, że do głosu dochodzą ci którzy reprezentują środowiska sfrustrowane, niezadowolone. Partie, które stawiały na klasę średnią nie weszły do parlamentu. Partie, które uosabiane są z sukcesem reformy, też się gdzieś rozmyły. Dzisiaj właściwie wszyscy chętnie dopiszą się do sukcesu i nikt nie chce dopisywać się do porażek tego okresu minionych 13 lat. Być może to trzeba było przeżyć, choć ja ubolewam nad stylem tej debaty i muszę powiedzieć, że dzieje się coś złego, że tak łatwo można szafować w Sejmie oskarżeniami, pomówieniami, wyrażać się z taką pogardą o ludziach, nie wyłączając z tego i mojej osoby nad czym także boleję bo ja nie mogę jako prezydent powiedzieć w podobnym stylu posłom, którzy bezceremonialnie czy atakują mnie czy obrażają, więc styl debaty na pewno nie był dobry. Natomiast prawdopodobnie taka wymiana poglądów musiała mieć miejsce również i dla dobra publicznego. Dzisiaj jesteśmy na etapie, gdzie zarówno ja, jak i rząd, jak i prezes Balcerowicz, RPP musimy tu zrobić wszystko aby porozumieć się i żeby można było tego tonu, że tak powiem nie kontynuować.

Dobrze, ale RPP jest w klinczu, jest uchwała, która jak mówi premier Leszek Miller jest przestrogą i materiałem do przemyśleń dla RPP. Premier powiada również, że teraz RPP powinna wziąć pod uwagę, że nie tylko rząd mówi - obniżyć stopy, ale również Sejm.
Prezydent RP:
Jeszcze można powiedzieć, że mówi ulica o obniżeniu stóp itd., to nic nie oznacza. Każda z tych instytucji wypełnia swoje konstytucyjne obowiązki. Domeną Rady są stopy procentowe, nikt nie może za nich podjąć tej decyzji, natomiast uważam, że powinniśmy wrócić do rozmów, do przekonywania się na argumenty merytoryczne i szukania rozwiązania. Zdarzyło się tu kilka, moim zdaniem, rzeczy niedobrych, które być może były źle odczytane przez drugą stronę. Dyskusja nad uchwałą jakby poruszyła RPP. Opinia, którą RPP wyraziła o programie gospodarczym poruszyła rząd, bo oczywiście można było tę opinię sformułować w sposób bardziej, bym powiedział, elegancki. Co tu dużo mówić.

Ale to była opinia elegancka, bez przesady, ja czytałam tę opinię - była merytoryczna.
Prezydent RP:
Powiedzmy, to była opinia mniej więcej taka gdzie daje się urzędnikom dokument pod tym, żeby szukali co tam jest....

No tak, ale konstrukcją programu gospodarczego nie może być obniżenie tylko stóp procentowych.
Prezydent RP:
Jeżeli chce być Pani adwokatem Banku Centralnego to bardzo proszę.

Nie chcę być adwokatem niczyim.
Prezydent RP:
Natomiast w programie rządowym nie ma tylko mowy o stopach procentowych, to jest jeden z warunków, który zresztą jest przez Radę rozumiany. Pamiętajmy, że w styczniu stopy procentowe zostały obniżone o 150 punktów i myślę, że wraz z analizą sytuacji gospodarczej jakaś przestrzeń dla dalszych manewrów jest. Natomiast o co mi chodzi? Chodzi mi o to, żebyśmy wrócili do dialogu merytorycznego, uważam, że jest on realny. Ja radziłem w czasie jednej w ostatnich wypowiedzi publicznych żeby każdy dla takiej trochę intelektualnej rozrywki postanowił nałożyć nie swoje buty i zastanowić się co by robił na jego miejscu. Np. premier Miller co by robił gdyby dzisiaj był szefem Banku Centralnego i zastanawiał się jak bronić niezależności tego banku. Prezes Balcerowicz zastanowił się co robić np. z narastającym bezrobociem i tą frustracją, która jednak jest problemem.

b>Dobrze, ale premier mówi, że RPP to jest ciało polityczne, że działa politycznie, nie merytorycznie, itd.
Prezydent RP: Jest to ciało wybrane niewątpliwie politycznie, natomiast ja oceniam, że...

To było z taką intencją wiadomo jaką.
Prezydent RP:
Więc dobrze, ale ja oceniam, że głównie liczą się analizy ekonomiczne choć niewątpliwie są też wypowiedzi członków Rady, które są ściśle - że tak powiem - wypowiedziami politycznymi. Ale zostawmy to, ja ufam, że dzisiaj nie ma co dzielić włosa na czworo. Dzisiaj tak widzę swoje zadanie: trzeba po prostu ponownie zebrać to grono przy jednym stole i zacząć rozmawiać o tym, co potrzeba zrobić, żeby polska gospodarka jednak zaczęła się rozwijać, żebyśmy nie mieli na koniec roku czteromilionowego bezrobocia. Bo jak ja słyszę tego rodzaju prognozy związane z wyjściem absolwentów ze szkół i szkół wyższych, to mi skóra cierpnie.

No tak, ale trzeba stworzyć nowe miejsca pracy, żeby ci absolwenci mieli gdzie pracować.
Prezydent RP:
Ale te miejsca pracy muszą być stworzone przez przedsiębiorców, którzy muszą skredytować część tych miejsc pracy, ten kredyt nie może być tak drogi itd. To nie jest odpowiedzialność polityczna - ani sama obniżka stóp nie wywoła odpowiednich efektów, tu musi być cały kompleks działań, włącznie z bardzo cennym elementem, który znalazł się w programie, czyli pierwszej pracy dla absolwentów, bo my musimy zastosować specjalną politykę wobec młodych ludzi, włącznie z odpowiedzią na pytanie, które jest drażliwe i na pewno niektórzy słuchacze się obruszą za chwilę - trzeba sobie powiedzieć, czy w momencie, kiedy mamy takie bezrobocie a jednocześnie wyż demograficzny, czy możemy tak szeroko zatrudniać ludzi, którym przysługują emerytury i renty, czy nie. Odpowiedź się nasuwa sama, że trzeba tę politykę zmienić. Oczywiście dzisiaj zdrowy, rześki emeryt, który dorabia sobie na pół etatu jest już zły na mnie i uważa, że mu dokuczam, ale cóż zrobić. Mamy w tej chwili wyż demograficzny, który jeżeli swoje życie zacznie od stania w urzędzie pracy i od bezrobocia, to ja nie wiem, co będzie na końcu tej drogi.

No dobrze, ale jeżeli w efekcie się okaże, że RPP nie obniży stóp procentowych, czy Pan Prezydent będzie obarczał Radę, czy będzie ustawa nowelizująca?
Prezydent RP:
Będę obrońcą konstytucyjnych uprawnień i niezależności banku centralnego i uważam, że manipulowanie przy tego rodzaju instytucjach do niczego dobrego nie prowadzi. Powtarzam to, o czym mówiłem kilka miesięcy temu,, swojego zdania nie zmieniam, natomiast oczekuję kooperatywności, współpracy ze strony i banku centralnego, i rządu. A ja jestem do dyspozycji, bo naprawdę zależy mi na tym, żeby było więcej zgody, a nie tego rodzaju debaty i kłótni.

Czy warto było, Panie Prezydencie, manipulować przy ustawie lustracyjnej, wyłączyć pracowników wywiadu, kontrwywiadu spod lustracji?
Prezydent RP:
Mam nadzieję, że tak. Ocenię ten krok dopiero po orzeczeniach sądowych, bo przecież nie zgadzam się z opinią, iż zmiany w ustawie lustracyjnej mają prowadzić właściwie do uśmiercenia lustracji jako takiej.

Ale Panie Prezydencie - uśmiercą lustrację. Doskonale Pan wie, że kontrwywiad, wywiad zajmował się tym, co robi paryska "Kultura", emigracja itd.
Prezydent RP:
Ale to jest do udowodnienia w dokumentach, to będzie wiadomo. Natomiast ja wiem również, że wywiad i kontrwywiad działał na przykład na rzecz ochrony polskiego interesu gospodarczego. I teraz chodzi o to, żeby sąd mógł łatwiej ocenić ten fakt.

...ale jest nierówność, bo niektórzy byli oceniani inaczej, a teraz ci będą oceniani inaczej.
Prezydent RP:
To jest pewien problem. My mamy do czynienia już z pewnym orzecznictwem, które miało miejsce i oczywiście tu nie sposób wrócić do tych spraw ponownie, bo one są zamknięte, wyroki są prawomocne. To jest słabość, ale słabość taka sama jak przy zmianie kodeksów karnych - część ludzi została skazana według starego kodeksu, część - według kodeksu, który dziś obowiązuje, a jeszcze inni będą według znowelizowanych kodeksów. I być może te wyroki mogą być różne w trzech przypadkach, ale to jest moim zdaniem nieuchronne. Natomiast moją intencją w ustawie lustracyjnej było to, żeby sąd mógł łatwiej decydować, mając tę właśnie definicję, co jest tą naganną współpracą i nieprzyznaniem się do współpracy, a co po prostu wynikało z obowiązków służbowych danego człowieka, też tak było.

Ale niektórzy mieli pomieszane obowiązki.
Prezydent RP:
Ja bym tego tak nie generalizował. Gdyby okazało się, gdybym ja miał przekonanie, że każdy, który podjął współpracę z wywiadem i kontrwywiadem jednocześnie działał przeciwko Kościołowi, ośrodkom opozycyjnym itd., to zdecydowanie nie proponowałbym tej zmiany.

Kto Panu, Panie Prezydencie, powiedział, że nie?
Prezydent RP:
Jakąś wiedzę na ten temat mam, jestem siódmy rok Prezydentem...

Były minister spraw wewnętrznych Kiszczak?
Prezydent RP:
Nie. Ja opieram się na tych informacjach, które mam chociażby od kolejnych szefów UOP, od wielu lat w końcu z nimi współpracuję.

A ci, którzy są po przeciwnej stronie, po prawicy, to są przeciwni temu...
Prezydent RP:
I tak, i nie, wciąga mnie Pani w dyskusję, która....

Na przykład pan Krzysztof Kozłowski uważa, że to jest zniszczenie lustracji.
Prezydent RP:
Chętnie z nim podyskutuję jak będzie więcej czasu. Moim zdaniem - nie, bo przecież dobrze wiemy, że część tego grona ludzi związanych z wywiadem i kontrwywiadem została przejęta, działała i do dziś działa. Oczywiście można powiedzieć - niech się nie pchają na wysokie stanowiska. To też jest inna metoda. Myślę, że ta ustawa pod tym względem nie zmienia tego stanu rzeczy.

Czy podziękuje Pan panu Lepperowi za to, że poparł tę ustawę, bo właśnie dzięki głosom Samoobrony ustawa została poparta?
Prezydent RP:
Ja nie oceniam, kto ją popierał, jaki był układ sił na sali sejmowej, ustawa została przyjęta. Myślę, że w orzecznictwie sądu lustracyjnego okaże się, że było to jednak korzystne.

A co Pan powie na słowa A. Leppera, który mówił do Leszka Balcerowicza: Niechlubny ojcze Samoobrony, czy stoi Pan za aferą FOZZ i czy jest w nią umaczany jaśnie nam panujący Aleksander Kwaśniewski?
Prezydent RP:
Uważam, że to są skandaliczne wybryki, które mają miejsce w parlamencie, dziwię się, że nie są natychmiast przerywane ze strony prowadzących obrady. Po pierwsze z FOZZem nie mam nic wspólnego, nigdy nie miałem nic wspólnego z tym, co się działo w innym momencie historii, daleko bardzo ode mnie, a poza tym to są tego typu znane zabiegi socjotechniczne, że: powiedzmy cokolwiek, a później ta osoba będzie musiała tłumaczyć się, że czegoś nie uczyniła.

A nie dziwi się Pan Leszkowi Millerowi, premierowi Polski, który się spotyka z przewodniczącym Lepperem po tym, jak padły oskarżenia na polityków i rządowych, i opozycyjnych?
Prezydent RP:
Trochę się dziwię, trochę się nie dziwię. To znaczy ja się z Andrzejem Lepperem nie spotykam. Natomiast rozumiem, że premier ma pewien kłopot, jak odmówić jednej z grup parlamentarnych spotkania, jeśli o to prosi.

A Prezydent potrafiłby odmówić?
Prezydent RP:
Tak, dopóki nie zaobserwowałbym, istotnego przewartościowania, chociażby w stylu działania, w sposobie mówienia i przeprosin w stosunku do osób, które zostały przez niego obrażone, plus zakończenie spraw, które są w sądach. Trudno, żeby dzisiaj rozmawiać, czy próbować jakiejkolwiek politycznej debaty z tego typu liderami.

A czy można prowadzić debatę z PSL, które ma co chwilę inne zdanie co do Unii Europejskiej? Wierzy Pan, że PSL poprze rząd tak naprawdę w sprawie UE?
Prezydent RP:
Mam nadzieję. Tak dojdziemy za chwilę, że w ogóle nie ma z kim rozmawiać, co nie jest prawdą. Ja oceniam, że PSL w sprawie Unii Europejskiej jest głęboko podzielone. To znaczy mamy tam do czynienia ze zwolennikami i przeciwnikami. To jest kłopot pana prezesa Kalinowskiego. Z moich rozmów z prezesem Kalinowskim wynika, że on rozumie naszą drogę do Unii, choć oczywiście jest w kleszczach, bo jest między Arturem Balazsem a Andrzejem Lepperem. Można mu tylko współczuć.

Między Pękiem i ...
Prezydent RP:
...i troszkę między swoimi oponentami. Natomiast PSL jest partnerem koalicyjnym, głosy PSL są ogromnie ważne, mam nadzieję, że tu się porozumiemy, pierwszy dobry przykład jest - ten kompromis w sprawie ziemi jest moim zdaniem dobrym znakiem. Co będzie dalej, zobaczymy.

Już jest oprotestowywany. Dziękuję bardzo, Radio ZET gościło dzisiaj u Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.