przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie Prezydencie wszystko wskazuje na to, ze frekwencja we wczorajszych wyborach samorządowych wyniosła między 35, a 40 procent to są oczywiście dane nieoficjalne, ale jeśli to się potwierdzi, to co?
Prezydent RP:
To mało, szkoda , że tak mało, liczyłem, że będzie wyższa, tradycyjnie w wyborach samorządowych frekwencja nie była jakaś oszałamiająca nigdy.

Ale w wyborach w 98 46 %.
Prezydent RP:
46 %, ale to jest ciągle mało i pokazuje, że długa jeszcze droga do społeczeństwa obywatelskiego, czyli takiego, gdzie ludzie mają poczucie, że coś od nich zależy, że później buduje to odpowiedzialność, wzajemne relacje między obywatelem, można czegoś wymagać z otwartą przyłbicą, krytykować, trzeba dalej pracować, mam nadzieję, że samorządy swoją działalnością będą przyciągać obywateli, zwracać uwagę na siebie i może w następnych wyborach ta frekwencja będzie wyższa.

A czy to znaczy, że wybory bezpośrednie nie zdały egzaminu.
Prezydent RP:
Nie zwiększyły frekwencji, co do tego nie ma wątpliwości, jeśli jest tak, jak Pani mówi. Natomiast bezpośrednie wybory na burmistrza, wójta będą do oceny za dwa lata. Zobaczymy jak oni pracują, jak wyglądają ich relacje z Radą i czy udało się nam osiągnąć drugi cel, mianowicie, żeby była większa odpowiedzialność osoby, żeby to nie rozmywało się, żebyśmy nie mogli mówić, że coś się dzieje, bo jakiś niejasny układ polityczny decyduje tak, czy inaczej. Będziemy mieć wójta, czy burmistrza, znanego z nazwiska i będzie wiadomo, kto czego nie zrobił, czy to się podoba, czy nie, będziemy mogli uczciwie ocenić ten eksperyment. Pierwszy punkt eksperymentu nie wyszedł, to znaczy frekwencji w sposób istotny się nie zwiększyła.

Nie wiemy jeszcze jak Polacy oddawali głosy na partie polityczne, ale przedwyborczy sondaż opublikowany przez Rzeczpospolitą wskazywał, że na sejmowej awanturze najbardziej ucierpiały PSL, Platforma i PiS, zyskały Samoobrona i LPR, co będzie jeśli te sondaże się potwierdzą?
Prezydent RP:
Myślę, że to jest tak, że dziś trzeba się uzbroić w cierpliwość, myślę, że wieczorem będziemy wiedzieli jak to wygląda, moja intuicja jest taka, że wybory samorządowe dość tradycyjnie zakończą się wynikiem, którego nikt nie będzie mógł uznać za swój bezwzględny sukces, czy porażkę, to będzie mniej więcej odwzorowanie układu sił, jaki znamy z niewielkimi stratami, aniżeli zyskami.

A jeśli straty będą znacznie większe niż te z 98 roku?
Prezydent RP:
To wtedy należałoby to analizować, ale moim zdaniem tak nie będzie, moim zdaniem to się utrzyma na podobnym poziomie i z podobnym układem sił, to znaczy SLD z Unią Pracy zajmą pierwsze miejsce.

A jeśli lepsze wyniki uzyskają Samoobrona i Liga niż się tego spodziewano.
Prezydent RP
Zaczekajmy, uważam, że to nie będzie coś radykalnie lepszego. To może być coś o punkt dwa lepszego, zresztą jak widać z frekwencji, niska frekwencja wyborcza ma swe negatywne konsekwencje, bo pokazuje, że nie jesteśmy zainteresowani byciem społeczeństwem obywatelskim, ale niska frekwencja pokazuje też, że nei ma specjalnie nastroju do krytyki, głosowania na nie, szukania nowych twarzy, z danych wynika, że bardzo wielu prezydentów, czy burmistrzów będzie pełnić funkcje dalej, więc niska frekwencja nie pokazuje nastroju rewolucyjnego. Skoro nie, to wydaje mi się, że ugrupowania, które radykalnie formułują swój program nie powinny odnotować większego wzrostu, może być, ale to nic takiego, co powodowałoby wielkiego wzrostu poparcia, co dawałoby powody do oceny, że nastąpiło trzęsienie ziemi na polskiej scenie politycznej.

Mówi Pan, że nie ma nastroju rewolucyjnego, czy jest Pan spokojny o przebieg dzisiejszych obrad Sejmu.
Prezydent RP:
Raczej tak, po konsultacjach sobotnich jestem przekonany, że raczej będzie spokojnie, gdyby było niespokojnie to mam gwarancje ze strony wszystkich ugrupowań, które przyjąłem, że będą działać, wspierać Marszałka, Prezydium w podjęciu radykalnych działań.

To znaczy włącznie z użyciem straży.
Prezydent RP:
Oczywiście, niedopuszczeniu do blokowania obrad. Sejm musi pracować, tam przyjmuje się ważne ustawy, straż marszałkowska została wymyślona wiele lat temu, nie niedawno, ma swą historię od początku parlamentaryzmu, żeby właśnie pilnować porządku, ktoś kto nie zachowuje się godnie, powinien spotkać się ze zdecydowanym działaniem straży, która czyni to na wniosek Marszałka Sejmu i Prezydium.

Ale nie rozmawiał Pan z Samoobroną, ani Ligą Polskich Rodzin, dlaczego nie zaprosił Pan nikogo.
Prezydent RP:
Dlatego, że tak długo jak Liga Polskich Rodzin nie oceni i nie potępi działań swego parlamentarzysty, Gabriela Janowskiego, trudno rozmawiać, ja byłem przewodniczącym klubu przez jakiś czas i wiem co bym zrobił w takiej sytuacji, nawet jeśli są motywowane stresem, innymi powodami, to wymaga oceny. Klub LPR takiej oceny nie przedstawił.

Ale z drugiej strony słyszałam wypowiedź posłanki LPR, że Prezydent Kwaśniewski jest Prezydentem wszystkich Polaków, a nie z wszystkimi chce rozmawiać.
Prezydent RP:
Staram się być Prezydentem wszystkich, ale muszę przede wszystkim rozmawiać z tymi, którzy chcą respektować reguły, ja nie mogę rozmawiać z ludźmi, którzy chcą działać przeciwko zasadom. Nikt chyba nie oczekuje, że drzwi do Pałacu Prezydenckiego będą otwarte dla ludzi, którzy nie dość, że łamią praw, bo to się może przydarzyć nieszczęśliwie komuś, ale którzy notorycznie z premedytacją to prawo łamią.

Ale Lidze to się przydarza po raz pierwszy.
Prezydent RP:
To dlatego zobaczymy jak będzie dalej, ja nie wykluczam, że jeśli Sejm uspokoi swe prace, zostaną dokonane zmiany w regulaminie, pójdzie to wszystko dalej z jakimś szacunkiem, to jest też ogromnie ważne, bo niezależnie od sporów, musi być widoczny, chodzi o to, by nie przeszkadzać sobie wzajemnie, żeby nie było tyle niewłaściwych, żeby nie powiedzieć, że głupich sformułowań, które płyną z ław poselskich w stronę mówców tylko dlatego, że ktoś jest odmiennej barwy.

Ale słyszałam też wypowiedzi posłów SLD, którzy mówili, że może to dobrze by było, gdyby z ust głowy państwa usłyszała, co Prezydent myśli.
Prezydent RP:
Ale ja mówię o tym głośno i jestem przekonany, że Liga zna moje zdanie, niczego nie decyduję na zawsze i jeśli Liga będzie działała zgodnie z regulaminem, nawet różniąc się w sprawach politycznych będziemy rozmawiać, ja obiecywałem na tym spotkaniu, że chciałbym, by w różnych zasadniczych kwestiach wszystkie grupy mogły się spotkać w Pałacu, żebym miał przedstawiać kwestie wobec nich, tak będzie przed szczytem Natowskim w Pradze, to są sprawy ważne dla Polski, to są sprawy dotyczące bezpieczeństwa na świecie, zaproszę więc przedstawicieli ugrupowań parlamentarnych.

Też z Samoobroną.
Prezydent RP:
Zobaczymy, dziś jest dobry test, zakładam, że po refleksji tego tygodnia, kiedy jednak opinia publiczna dość zdecydowanie oceniła to co się stało, ugrupowania zachowały się niejasno, nieczytelnie i jak Pani mówi, straciły i być może to będzie nawet miało wpływ na rezultaty wyborcze, nie wierzę, by awanturnicy uzyskali dobre poparcie w wyborach, nastroje są inne, a jednocześnie do wszystkich przyszła taka myśl, że jeśli zablokujemy ten Sejm, to sami rezygnujemy z demokracji idziemy w jakieś niebezpieczne nieznane. Budowa instytucji demokratycznych trwa lata, rozbić, zniszczyć jest bardzo łatwo, przyjechałem z Azji Centralnej pod wielkim wrażeniem, jakiego trudu wymaga budowanie demokracji, bo to nie tylko zapis w Konstytucji, to trzeba budować psychologię społeczną, trzeba budować procedury, zwyczaje, to jest proces, który trwa wiele lat, a zniszczyć można w ciągu kilku miesięcy.

Panie Prezydencie, a jakiego rezultatu głosowania nad wnioskiem o odwołanie Marszałka Borowskiego się Pan spodziewa.
Prezydent RP:
Jestem przekonany, że Marszałek Borowski zachowa stanowisko i słusznie, bo to Marszałek kompetentny.

Mimo że opozycja mówi, że to Marszałek SLD, a nie całego Sejmu.
Prezydent RP:
Ja nie znam parlamentów na świecie, gdzie spikerem, szefem różnie to się nazywa, nie byłaby osoba z ugrupowania, czy koalicji większościowej. Nie wiem, czy pamięta Pani w Niemczech, gdy trwała ta batalia o to, kto będzie największym ugrupowaniem, SPD, czy CDU, to chodziło o to, kto będzie przewodniczącym Bundestagu, bo tam niepisana zasada brzmi następująco zwycięzca ma prawo do obsadzenia stanowiska.

Kto będzie za a kto będzie przeciw, kto się wstrzyma .
Prezydent RP:
Największe ugrupowanie ma prawo do wystawienia kandydatury na stanowisko Marszałka, tak jak najwieksze ugrupowania mają prawo i powinny być w prezydium Sejmu.
Myślę, że i ta rzecz może być poprawiona, miejsce dla PiSu, które jest trzecim ugrupowaniem opozycyjnym.

Czwartym.
Prezydent RP:
Chyba trzecim, po Platformie i Samoobronie.

Jeszcze po SLD.
Prezydent RP:
Tak jak mówię, SLD i PSL to ugrupowania koalicyjne. PiS, gdyby zdecydował się, mógłby mieć swojego przedstawiciela w parlamencie dla dobra sprawy.

Ale posłowie SLD nie wykluczają, by wicemarszałkiem był ktoś z Samoobrony.
Prezydent RP:
Nie dopuszczam tego, bo po tym wszystkim, co się stało, powinniśmy przyjąć jasne zasady, że próba cywilizowania działaczy Samoobrony, włączenia działaczy do normalnych zachowań.

Ale marszałek Wojciechowski mówił w Trójce, że ośmiu posłów Samoobrony blokowało mównicę, więc on sobie wyobraża, że są tacy posłowie w Samoobronie, z którymi mógłby współpracować.
Prezydent RP:
Niewykluczone, że marszałek Wojciechowski kiedyś stworzy wspólną partię z tymi osobami, to jest jego problem, natomiast jeśli lider Samoobrony i lider tez tej ósemki, którego na tej trybunie widziałem, to tak długo kiedy mamy lidera i przewodniczącego partii, którzy dopuszczają się takich aktów, w momencie szczególnie nagannym, bo ten Sejm był w stanie rozedrgania by nie powiedzieć paraliżu, dolewanie jeszcze oliwy do ognia, to moim zdaniem naganne. Rok prób włączenia Samoobrony do procedur demokratycznych zakończył się niepowodzeniem.

Ale wróćmy do tego, kto będzie za, przeciw.
Prezydent RP:
Na pewno koalicja, PSL tez w znaczącej części, ci, którzy chcą wyjść z tego ugrupowania, zaznaczą to nieobecnością, PSL ma dużo do stracenia, nie wyobrażam sobie, by wicewojewodowie, szefowie agencji chcieli umierać za Marka Borowksiego.

To bardzo merkantylne podejście.
Prezydent RP:
W polityce tez nie da się uciec od interesów. Wydaje mi się, że wstrzyma się PO, PiS, pozostałe ugrupowania zagłosują przeciw.

Przez ostatni tydzień żyliśmy wydarzeniami z Moskwy, czy dziś gdyby Pan wysyłał depeszę, tez by Pan chwalił akcję.
Prezydent RP:
Chwalę, niczego bym nie zmieniał, bo rozegrała się tragedia, zaatakowanie bezbronnych ludzi w teatrze, z ulicy można uciekać, z teatru nie. Ci, którzy przyjechali na przedstawienie nagle znaleźli się w takiej sytuacji, co w takiej sytuacji może zrobić Prezydent, niezależnie od tego, czy to Putin, jak czy ktoś inny, tragiczne od początku, bo każde działanie niesie za sobą ryzyko. To najtrudniejsze decyzje.

A jeśli użyto gazów bojowych.
Prezydent RP:
Zobaczymy, wydaje mi się, że to z technicznego punktu jest trudne, gaz bojowy powoduje śmierć natychmiast, od początku te działania były pod jęte dla ratowania zakładników przy założeniu, że mogą być pewne straty i uniemożliwieniu terrorystom użycia ogromnej ilości materiałów wybuchowych.

Ale chyba nikt nie przypuszczał, że straty będą tak liczne.
Prezydent RP:
Prawdopodobnie nikt takiej akcji jeszcze nie przeprowadził. Inaczej takie gazy działają w otwartych warunkach, inaczej w teatrze, inaczej na ludzi w pełnej formie fizycznej na przykład terrorystów dobrze przygotowanych w stresie takiej akcji, mogą to przyjmować łatwo, a ludzie osłabieni po trzech dniach, zaczekajmy na ostateczne informacje.

Ale tych informacji nie ma, jak przy Kursku.
Prezydent RP:
Ta mentalność jest jednak tak zsowietyzowana, że jak zdarzają się takie sytuacje, to blokada sytuacji, próba ukrycia faktów, które prędzej czy później wyjdą na jaw.

Może gdyby je ujawniono łatwiej byłoby tych ludzi ratować.
Prezydent RP:
W Rosji tez jest tak, ze przywódcy są często niedoinformowani. Ci generałowie, którzy podjęli decyzje i pomylili się tez to ukrywają. Jestem przekonany, że tak było w przypadku Kurska, to nie jest tak, że jedyną osobą która wie wszystko, gdyby poszło dobrze to Prezydent by wiedział wszystko. Ale zdarzyły się kłopoty to nie musi wiedzieć, choc domaga się takich informacji.

Prezydent Putin powiedział, że jeśli dziś rozpocznie się konferencja poświęcona problemom Czeczeni, a raczej się rozpocznie, to on nie weźmie udziału w szczycie to on zbojkotuje szczyt Unia Rosja.
Prezydent RP:
Tu jest nieszczęśliwy splot terminów.

Duński rząd mówi, że niewiele może zrobić, bo to nie on organizuje konferencję.
Prezydent RP:
Myślę, że rzeczywiście nic nie może zrobić. Ja bym w tej sprawie dał sobie trochę wolnego, trzeba tez dać ochłonąć samemu Prezydentowi Putinowi. Myślę, ze w pierwszych chwilach po akcji tez miał poczucie, że dokonała się rzecz wspaniała, uratować zakładników, przy niewielkich stratach i zakończyć akcję, teraz widzi, że to jest bardziej skomplikowane, więc nie martwiłbym się tą konferencja czeczeńską, ani czy on będzie na szczycie, życie ureguluje te sprawy, Rosja musi współdziałać z Unią, Unai deklaruje, że będzie współpracować z Rosją, Ale pozostaje jeden problem - Czeczenia.

Właśnie czy Rosja się zdecyduje zaatakować.
Prezydent RP:
Zobaczymy, tu mamy trochę podobną sytuację, jak w przypadku ataku na teatr, można mówić o mniej złych scenariuszach. Gdybym miał przekonanie, że dziś wyjście wojsk rosyjskich z Czeczenii zamyka fale przemocy, to można by powiedzieć w ciemno tak, ale tu nie ma takiej pewności, jeśli się posłucha przywódców krajów ościennych, oni się boją, uważają, że część Czeczeńców jest włączona do międzynarodowych struktur terrorystycznych, ze to się nie skończy. Jeśli Pani chce mnie zapytać, czy należy podjąć dialog, to ja powiem tak. Zobaczymy, on na pewno dysponuje dużo lepsza analizą niż my tutaj, ważne jest, by na konferencji poza żądaniem autonomii, było też jasne potępienie aktów terroru, tego, co się stało, bo nic nie może usprawiedliwiać nawet bojownika, by pójść do teatru i grozić życiu 700 ludzi, a nawet jednego, tak długo, jak będziemy mieć usprawiedliwienia terroryzmu, tak długo będzie musiała Rosja walkę prowadzić, pytanie jest do obu aktorów tego szekspirowskiego dramatu - Prezydenta Putina i Czeczeńców czy jest tam siła, żeby zrezygnować z przemocy.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.