przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Monika Olejnik: Nie wiem czy państwo usłyszeli, Pan prezydent powiedział, że Bryndal to bardzo dowcipna historia. Ale teraz nie będzie Bryndala. Radio Zet gości u pana prezydenta Kwaśniewskiego. Panie prezydencie, czy będziemy rozmawiać po rosyjsku, czy po polsku?

Prezydent RP:
Myślę, że może pani być w kłopocie, bo ja miałem dwa dni dobrego treningu, jeśli chodzi o język rosyjski, ale ze względu na szacunek dla słuchaczy będziemy mówić absolutnie po polsku.

Myśli pan, że to ujęło prezydenta Putina, że właśnie Pan w jego rodzimym języku, czy to nie miało żadnego znaczenia?

Prezydent RP:
To jest przede wszystkim ogromna wygoda. Jeżeli mógłbym cokolwiek młodym ludziom radzić, to żeby się uczyli języków, bo to jest pomoc zupełnie niebywała. I sądzę, że dobre stosunki kanclerza Schrödera z prezydentem Putinem polegają właśnie na tym, że mogą mówić po niemiecku i prezydent Putin mówi bardzo dobrze. Tak więc sądzę, że to łatwiejsze porozumiewanie się wynika również z tego, że my nie potrzebujemy tłumacza, że siadamy do samochodu razem i w tym samochodzie dalej prowadzimy rozmowy i mamy to poczucie, że są to rozmowy zupełnie między nami, czyli można nawet trochę poplotkować.

No właśnie, to o czym panowie plotkowali? Czy plotkowali panowie o polskich politykach, to były trudne rozmowy prezydenta Władimira Putina z przedstawicielami polskich parlamentarzystów?

Prezydent RP:
Powiem pani szczerze, ja mu przedstawiłem całą polską scenę polityczną w takim duchu, że jestem przekonany, że Polska osiągnęła istotny stopień dojrzałości demokratycznej, ale scharakteryzowałem oczywiście wszystkie ugrupowania, które są w Sejmie, żeby też wiedział, czego może się spodziewać. I po spotkaniu w parlamencie on wyszedł bardzo zadowolony, ponieważ jest człowiekiem, który lubi taką dyskusję. Jemu to dużo bardziej odpowiada aniżeli oracje. Tak odczuwam, że prezydent Putin bardzo dobrze się sprawdza w takich sytuacjach, kiedy może rozmawiać w mniejszym gronie, przedstawiać argumenty, natomiast chyba mniejszą wagę przykłada do takich wielkich, że tak powiem, wystąpień czy oracji.

A czy przewidział pan pytania, jakie padną do prezydenta Putina ze strony Antoniego Macierewicza?

Prezydent RP:
No to było stosunkowo łatwe, oczywiście nie przewidywaliśmy pytania, ta tematyka była oczywiście do przewidzenia i to nie był zresztą żaden dla prezydenta Putina problem, bo myśmy od początku, od pierwszej naszej rozmowy tu w pałacu, te wszystkie tematy już omówili. Myśmy mówili o Sybirakach, myśmy mówili o Białorusi i stosunku do opozycji białoruskiej, więc te wszystkie tematy były omówione.

A jaki jest stosunek prezydenta Putina do opozycji białoruskiej?

Prezydent RP:
Jest wielki niepokój. Znaczy, Białoruś na pewno pozostaje istotnym partnerem, natomiast zdaje sobie sprawę, że prezydent Łukaszenka jest partnerem wyjątkowo trudnym.

Czy uważa go za dyktatora bez zasad?

Prezydent RP:
Nie, takich słów się nie używa w rozmowie politycznej, natomiast na pewno uważa go za osobę, która nie jest łatwym kolegą do współdziałania. Ale list został przekazany i zobaczymy...

List żon białoruskich.

Prezydent RP:
Żon opozycjonistów białoruskich, którzy zginęli, którzy zaginęli. Mam nadzieję, że korzystając ze swoich możliwości prezydent Putin to wyjaśni. Natomiast, chcę skończyć, że wrażenia po spotkaniu w parlamencie były zdecydowanie pozytywne. Znaczy w takim sensie, że bardzo dojrzałe, że oczywiście pytania trudne, twarde, ale to jest rzeczywiście demokracja, która się podoba, która jest nie tylko do zaakceptowania, ale która nawet sprawia pewną przyjemność jeśli nawet pytania nie są łatwe.

Czyli niepotrzebne były obawy strony rosyjskiej przed wystąpieniem prezydenta Putina w parlamencie, którego oczekiwano.

Prezydent RP:
Nie, ja nie chcę w to wchodzić. Ja boję się, że głównie obawy dotyczyły czegoś, co mogło być jakąś taką indywidualną demonstracją, a co później obiegłoby cały świat jako główny obraz z wizyty prezydenta Putina w Polsce. Ale podkreślam, że być może, myśmy nie uzyskali żadnej takiej precyzyjnej informacji dlaczego nie było wystąpienia w Sejmie i domyślamy się co najwyżej, ale ja też po tych dwóch dniach sądzę, że prezydent Putin większą wagę przykłada do takich spotkań bezpośrednich, aniżeli jak mówię wielkich oracji. No bo co by nie mówić, wystąpienie w Sejmie musiałoby być przede wszystkim wystąpieniem politycznym, odczytanym dla nas bardzo cennym, bo to jest jakiś fragment naszej tradycji parlamentarnej. Tu występowała i królowa brytyjska, i kanclerz Niemiec i prezydent Francji, i prezydent Stanów Zjednoczonych, więc my do tego się odwołujemy. Formuła, którą przyjął prezydent Putin, jak sądzę, z punktu widzenia polskich polityków była chyba nawet bardziej interesująca.

Ale to jest tak, że prezydent Putin w przemówieniu sejmowym musiałby się odnieść do historii i dużo czas poświęcić historii.

Prezydent RP:
Być może, ale teraz już spekulujemy. Co by było, nie wiem. Natomiast jedno wiem, że po dwóch dniach tej wizyty prezydent Putin ma niewątpliwie dużo większą wrażliwość na historię jako taką, ale także historię stosunków polsko-rosyjskich, historię Polski. Wykonał kilka gestów własnych.

Czy były one zaskoczeniem dla Pana Panie prezydencie?

Prezydent RP:
Nie, nie były zaskoczeniem dla mnie, natomiast były dowodem, że on przyjmuje argumentację. Myśmy długo rozmawiali o tych problemach historycznych, o państwie podziemnym o tym, jak to było i prezydent Putin ten gest, który tu wykonał w Warszawie, który ja bardzo doceniam, złożenia kwiatów pod pomnikiem państwa podziemnego, chciał uczynić swoim osobistym gestem, poza protokołem i to zrobił.

Ale rozumiem, że przedtem musiał wysłuchać Pana. Pan go do tego przekonywał?

Prezydent RP:
Rozmawialiśmy na ten temat. Poza tym, prezydent Putin nie wiem, czy mając pełną tego świadomość, ale jakby zaprosił do postawienia wielu spraw, ponieważ jeżeli jednym z pierwszych wydarzeń wizyty jest przekazanie teczki osobowej generała Sikorskiego – to zachęca, żeby paroma sprawami się zająć, tym bardziej, że państwo podziemne jest przecież z osobą generała Sikorskiego związane jak najbardziej. Więc to też tłumaczyłem, że to jest to miejsce, w którym też i czcimy generała Sikorskiego, którego dokumenty – świadectwo gimnazjalne, licealne, opinie wojskowe i fragmenty pamiętników – zostały nam przekazane.

Ale prezydent Putin nie poszedł pod pomnik Pomordowanych na Wschodzie.

Prezydent RP:
Myślę, że tutaj już zagrała rolę logistyka, dlatego że ten program był akurat ustalony. Pomnik państwa podziemnego jest bardzo blisko Sejmu, było łatwiej to zorganizować. Pamiętajmy, że są istotne względy bezpieczeństwa i każdy, kto widział czy samolot prezydenta Rosji, czy samochód prezydenta Rosji, to wie.

Czyli nie wynika to ze względów historycznych.

Prezydent RP:
W to wierzę. To jest ten jeden z nielicznych na szczęście – podkreślam: na szczęście, prezydentów – którzy mają ten guzik atomowy. Kiedy mnie zapraszał do samochodu, powiedziałem: to pokaż mi, gdzie ten guzik jest, żebym na nim przypadkowo nie usiadł, a on odpowiedział „nie bój się, to jest schowane”.

Czyli nie pokazał.

Prezydent RP:
To jest cała aparatura. To jest oczywiście kod. Ja sobie zażartowałem, może nawet mało wykwintnie, ale oczywiście pamiętajmy, że w przypadku czy prezydenta Stanów Zjednoczonych, czy prezydenta Rosji, te względy bezpieczeństwa nie są błahe. To trzeba przyjąć do wiadomości.

Czy ten gest, który był wykonany przez prezydenta Putina pod pomnikiem AK i państwa podziemnego jest gestem zamykającym historię? Według Pana, czy powinien jeszcze być gest na miarę gestu kanclerza Kohla ze strony przywódcy rosyjskiego?

Prezydent RP:
Wie pani, to też nie był jedyny gest niemiecki. I ja myślę, że takich gestów rosyjskich będzie więcej. Ogromnie doceniam to co stało się w Krzyżowej, ale pamiętajmy, że przedtem były Willy Brandt przed pomnikiem Getta, było wielkie wystąpienie prezydenta Herzoga z okazji rocznicy Powstania Warszawskiego. Było ważne wystąpienie prezydenta Raua z okazji 60. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Nie ma czegoś takiego, jak jeden gest, który zamyka sprawę. Natomiast gesty potwierdzają postawy, postawy polityków, postawy państwa, więc ja sądzę, że to co na pewno udało się w czasie tej wizyty uzyskać, to pewne uwrażliwienie. Ja powiem pani tak, wczoraj spotkaliśmy się, znaczy jechaliśmy przez Poznań, jadąc w jedną stronę ja tłumaczyłem, mówiłem o Poznaniu, mówiłem o pomnikach, które mijaliśmy, o krzyżach poznańskich, 1956 roku, o Mickiewiczu i o całej skomplikowanej historii. Pamiętajmy, prezydent Putin był pierwszy raz w Polsce, więc trochę wziąłem na siebie rolę przewodnika i osoby, która jakby zapoznaje z Polską i nie tylko historii tej najnowszej, ale i tej dalekiej, od początku polskiej państwowości. Kiedy wracaliśmy on powiedział - słuchaj to chodź zatrzymajmy się tutaj. Zatrzymaliśmy się. Nie mieliśmy ani kwiatów, ani nic, ale byliśmy pod obu tymi pomnikami, a później grupa studentów doszła do nas, zaprosiłem ich i okazuje się, że wśród tych studentów jest dziewczyna z Kazachstanu, który studiuje filologię angielską, jest Polką. Polka, a skąd, a oczywiście dziadkowie wywiezieni i tak dalej i później w samochodzie on mówi, słuchaj, to dużo ludzi było z Polski wywiezionych z Polski do Kazachstanu? Ja mówię - tak i opowiadam mu całą historię stalinizmu, wywózki, później Paktu Ribbentrop-Mołotow i wywiezienia tych ludzi właśnie po 1939 roku. Rosjanie mają prawo patrzeć na historię z zupełnie z innej perspektywy, bo to wielki kraj, mnóstwo dramatów. Te szczegóły, mówiąc wprost, nie są znane. I w tym sensie, wydaje mi się, że ta wizyta była ważna dlatego, że ona uwrażliwiła, ona pokazała, że wiele jest takich informacji, czy kart, które są nieznane. I sądzę, że to będzie dobrze pracowało, że to w całej polityce rosyjskiej będzie uznawane jako istotne. Oczywiście nie najważniejsze, bo my budujemy to co jest dziś i jutro, ale taki element, który po prostu stanowi istotny fundament.

Drugi krok do historycznego pojednania, bo pierwszy wykonał właściwie prezydent Jelcyn.

Prezydent RP:
No, ja uważam, że w ogóle zasadniczy krok wykonał prezydent Jelcyn pod każdym względem, bo prezydent Gorbaczow zaczął sprawy katyńskie z udziałem prezydenta i właściwie wymuszone to było przez prezydenta Jaruzelskiego. Natomiast tym, który dokonał takiego prawdziwego aktu oczyszczenia i wyjaśnienia był prezydent Jelcyn. I to pamiętajmy, cała prawda została ujawniona i dokumenty zostały pokazane, i był na Powązkach i przy Krzyżu Katyńskim w Warszawie. I w rezultacie mamy cmentarz w Katyniu, więc to też trzeba pamiętać, bo tak łatwo się zapomina. Był Jelcyn ze sprawą katyńską, mieliśmy teraz prezydenta Putina i kwiaty przed pomnikiem Państwa Podziemnego. Ja myślę, że tego rodzaju gestów, które ułożą się w całą filozofię polityczną, powinno być więcej i będą na pewno. Natomiast też nie naciskajmy za bardzo, dajmy tutaj szansę na refleksję rosyjską.

A czy po tych ocieplonych stosunkach między Polską a Rosją, myśli Pan, że prezydent Putin przyjmie zaproszenie na praską sesję NATO? Pan chciałby razem z prezydentem Havlem, żeby prezydent przyjechał.

Prezydent RP:
Jeżeli współpraca Rosji z NATO będzie się układała tak, jak do tej pory, to jestem przekonany, że prezydent Putin będzie w Pradze.

Nie wiem, czy Pan czytał wywiad z wiceprzewodniczącym Dumy rosyjskiej, Władimir Łukin powiedział, że „no i po cóż by miał przyjechać prezydent, żeby patrzeć, jak kraje bałtyckie chcą wejść do NATO?” – i tłumaczył w tym wywiadzie, że powinniśmy mówić krajom nadbałtyckim, że z głupoty spieszyliśmy się przy wejściu do NATO, to anachroniczne poglądy?

Prezydent RP:
Komentarzy na temat wypowiedzi Łukina było wystarczająco dużo i nie sądzę żebym coś mógł dodać. Tym bardziej trzeba docenić Putina. Ja sobie uświadomiłem, jak bardzo trudna była i ważna jego decyzja po 11 września, kiedy przeczytałem opinie wielu właśnie polityków rosyjskich, nawet politologów, intelektualistów, którzy mówili: o to jest dobra okazja żeby wreszcie pokazać, należało wam się. My teraz staniemy na czele tego ruchu antyglobalistycznego, antyamerykańskiego. Dość tego nowoczesnego imperializmu amerykańskiego. Mamy wreszcie, że tak powiem powód, żeby odróżnić się i żeby pokazać własne zdanie i budować nową tożsamość Rosji. I Putin, który pierwszy zadzwonił do prezydenta Busha, i który zdecydowanie włączył Rosję do sojuszu antyterrorystycznego wykazał się tutaj wielką wyobraźnią i odwagą, bo to nie było łatwe. Zresztą rozmawialiśmy na ten temat. Naciski były w obie strony, że to jest właśnie ten moment żeby Ameryce powiedzieć nie, co wy sobie myślicie. A on powiedział nie, że tu chodzi o wartości zasadnicze i tu chodzi o terroryzm, który dzisiaj zagroził Ameryce, który i tak grozi Rosji w różnych miejscach i któremu jeżeli nie powie się stop, to rozleje się na cały świat. I to Putin zrozumiał. I sądzę, że jak już mamy trzymać się jakichś koncepcji to lepiej rzeczywiście rozmawiać poważnie z prezydentem Putinem, aniżeli jakoś analizować nadmiernie wypowiedzi przewodniczącego Łukina, który jest sympatycznym, miłym, ale takim frywolnym politykiem.

Czyli rozumiem, że nie ma problemu dla prezydenta Putina wejście państw nadbałtyckich do NATO?

Prezydent RP:
Opinia prezydenta Putina jest krótka i jednoznaczna, jeżeli współpraca Rosji z NATO będzie wyglądała jak do tej pory, czyli będzie się rozwijała, będzie bliska, będzie bardzo przejrzysta, oczywiście, że nie ma żadnego powodu żeby ograniczyć możliwość rozszerzenia NATO o kolejne kraje. Ja bym dużo bardziej przejął się tym, co powiedział ostatnio sekretarz generalny NATO, Robertson, on przedwczoraj powiedział, że nikt nie wejdzie do tego pociągu na gapę.

A my jesteśmy na gapę, Panie prezydencie?

Prezydent RP:
Nie, my już jesteśmy.

Nie, ale czy nie jesteśmy na gapę w tej chwili.

Prezydent RP:
Nie, my nie jesteśmy na pewno.

Patrząc na tę, realizację naszych zadań.

Prezydent RP:
I to musimy wiedzieć, że jesteśmy obserwowani, że niewątpliwie w Pradze, zanim będzie podjęta decyzja o rozszerzeniu, kolejnej fazie, będzie na pewno również taka poważna analiza, jak wygląda NATO z nowymi członkami, jak wygląda współpraca NATO - Rosja i tu odpowiedzialność polska jest ogromna. My zdajemy, w moim przekonaniu ten egzamin, nie bez trudu, ale zdajemy i nie możemy popełnić żadnego błędu. Dlatego, że gdybyśmy popełnili błąd to może być argument użyty przeciwko rozszerzeniu dużo poważniej nawet, aniżeli inne.

Ale spełniamy wszystkie wymagania, według Pana jesteśmy takim przykładem dla tych krajów, które ubiegają się o członkostwo?

Prezydent RP:
Na pewno z tych wszystkich nowych kandydatów staramy się wykonać swoje obowiązki, jak najlepiej. Nawet gotowość wysłania wojska do Afganistanu, czy do współdziałania w ramach koalicji antyterrorystycznej świadczy o tym, że tak, że jesteśmy krajem poważnym. Ale oczywiście pamiętajmy, jest jeszcze cała lista zadań, których nie wypełniliśmy i musimy je realizować.

Czy jest szansa na to żebyśmy nie dostawali za dużo gazu z Rosji?

Prezydent RP:
Jest szansa żebyśmy dostawali gazu tyle ile trzeba i trzeba po prostu renegocjować te umowy, które są. Choć, od razu chcę powiedzieć, że moim zdaniem trzeba poprosić jeszcze raz ekspertów żeby bardziej może precyzyjnie pokazali swój sposób myślenia. Nie wiem dlaczego kiedyś mówiono, że trzeba tak dużo gazu, teraz mówi się, że trzeba mniej gazu. Ja sam chętnie poznałbym te ekspertyzy, żeby mniej więcej określić jak wygląda ten poziom realny. Rosjanie rozumieją, że jeżeli nie ma takich potrzeb zużycia gazu to trzeba rozmawiać o tym. Być może tę liczbę, która jest zakontraktowana rozciągnąć w latach, w czasie, żeby to było pewne, że to będzie kupione, ale nie w tym okresie, w którym my nie możemy go zużyć. Renegocjacje, czy w ogóle negocjacje kontraktu gazowego będą miały miejsce. Chcemy żeby skończyły się w ciągu najbliższych dwóch miesięcy. I tu stanowisko rosyjskie jest dość racjonalne, choć dla nich niełatwe. Bo co to znaczy zmniejszyć dostawy gazu z Rosji.

Czyli stracić pieniądze.

Prezydent RP:
Stracić koło miliarda dolarów.

A dlaczego oni mają tracić dla nas, z jakich względów.

Prezydent RP:
Dlatego, że rozumieją, bo tu już zdrowy rozsądek działa. Co zrobić z gazem, skoro nie ma miejsc, w których można go przechowywać, skoro nie można go przekazać dalej, niech on będzie lepiej w zasobach.

Ale z drugiej strony wiedzą, że chcemy dodatkowe źródła gazu z Norwegii.

Prezydent RP:
I tutaj jest właśnie pytanie o naszą konsekwencję, jak my to wytłumaczymy, bo oni też nie protestują i prezydent Putin rozumie świetnie, że dywersyfikacja jest potrzebna dla każdego z państw. Oczywiście Rosja nie ma tego problemu, bo ma własny gaz. Ale to jest kwestia, jak wytłumaczyć różne źródła, ograniczanie. Ale zostawmy to negocjatorom.

Ale wytłumaczył Pan prezydentowi Putinowi?

Prezydent RP:
Wytłumaczyłem. To jest zrozumiałe, tym bardziej, że takim pomocnym argumentem jest terroryzm, oczywiście nie chcę tutaj może straszyć nikogo, ale może się zdarzyć tak, że wydarzenia, choćby tak niespodziewane, jak akty terrorystyczne powodują, że z jakiejś strony tego gazu nie ma. Wtedy musimy być zdolni zapewnić sobie gaz skądinąd. Ale, wydaje mi się, że my za dużo mówimy o samych dostawach gazu i być może tutaj jest ten moment, w którym trzeba zmienić sposób myślenia. Bo my mówimy o gazie, a ja uważam, że trzeba bardziej w tej chwili w Europie tworzyć po prostu sieć przesyłową, czyli bardziej mówić o stacjach benzynowych, aniżeli o samej benzynie. Bo przecież to nie jest tak, że pani musi kupić sobie na rok benzynę i trzymać w garażu. Tylko chodzi o to, żeby pani miała pewność, że są te stacje benzynowe, że jak będzie trzeba to pani kupi raz więcej, raz mniej, raz jeszcze więcej. Więc ja sądzę, że dzisiaj powinniśmy wziąć pod uwagę włączenie Polski do tych wszystkich sieci gazowych, które istnieją i w Niemczech, i Norwegii, i Danii, i w ogóle w całej Europie. Gdyby coś się zdarzyło niespodziewanego, ja tu nawet nie myślę o polityce, powiem szczerze, ja bardziej myślę o takich wydarzeniach charakteru bym powiedział klęsk naturalnych czy działań terrorystycznych, to można się po prostu przełączyć i zapewnić bezpieczeństwo energetyczne tak czy inaczej.

Ja chciałam Panu zacytować takie zdanie z rosyjskiej prasy: „Polacy nawet wbrew swoim interesom dalej są gotowi bronić interesów Ukrainy, przez której terytorium gaz rosyjski płynie dziś do Europy Zachodniej”. Będziemy bronić interesów Ukrainy, czy nie?

Prezydent RP:
Będziemy bronić interesów Ukrainy, chcemy jak najlepiej dla Ukrainy, ale niewątpliwie są argumenty żeby ta obwodnicy, czy jak to nazwać, Rosjanie mówią pieremyczka żeby ona po prostu powstała i żeby ona poszła z północnej strony Polski.

Mijając Ukrainę.

Prezydent RP:
Mijając Ukrainę w stronę południa. I myślę, że po wielu już rozmowach i także rosyjsko-ukraińskich, polsko-ukraińskich to nie jest projekt konfliktowy. To nie jest dzisiaj sprawa, która zmieniałaby stosunki polsko-ukraińskie. Pamiętajmy, że z Ukrainą mamy inny projekt bardzo ważny, czyli rurociągu dla ropy naftowej z Odessy przez Brody do Gdańska. Sądzę, że tu powinniśmy się skupić, ponieważ na tym bardzo Ukraińcom zależy. Gaz płynie, płynie i przez Ukrainę, płynie i przez Białoruś, płynie przez Polskę, Słowację, więc twórzmy sieć gazową, tak jak dobrą sieć, jak mówię stacji benzynowych, żeby każdy z nas w odpowiedniej chwili mógł sobie kupić tyle ile trzeba i żeby mieć pewność, że jest bezpieczny, że nikt tutaj żadnego, że tak powiem, kłopotu nie uczyni, czy kawału nie wywinie. I tu Rosjanie akurat to rozumieją, choć dla nich to jest temat nadzwyczaj trudny, nadzwyczaj.

Jeszcze chciałam na moment Panie prezydencie przejść do spraw krajowych, mianowicie Pan doskonale wie, ma być nowa ustawa o agencji wywiadu bezpieczeństwa wewnętrznego, dzisiaj „Gazeta Wyborcza” dotarła do projektu tej ustawy i okazuje się, że do służb specjalnych będą mogli powrócić ci funkcjonariusze, którzy zostali zweryfikowani negatywnie.

Prezydent RP:
Nie znam tego dokumentu. Ja mam nadzieję, że zostanie mi projekt przekazany, będziemy nad tym pracować. Nic więcej nie powiem. Służby muszą wykonywać swoje obowiązki. Jeżeli mielibyśmy wracać do weryfikacji, reweryfikacji i kolejnych tego rodzaju aktów w istocie o politycznym charakterze to byłoby fatalnie dlatego, że to oznacza - ja w tej chwili mówię na podstawie tego co mi pani powiedziała, bo to by oznaczało, że właściwie ta historia nigdy się nie skończy. To znaczy dziś weryfikujemy jeszcze ojców, ale już za chwilę będziemy weryfikować synów, później wnuków, a już nasi następcy prawnuków i kolejne pokolenia, to jest to moim zdaniem całkowicie błędne. Ja bym w ogóle nie mówił o żadnych weryfikacjach, bym mówił po prostu o skutecznej działalności służb, gdzie powinni być fachowcy o bardzo wysokim poziomie etycznym i profesjonalnym i tyle. Nie wiem, co tam jest napisane, ale obiecuję, że jak trafi to na moje biurko, poza tym, że oczywiście to i tak trafia, bo każda ustawa trafia na sam koniec, ale jeszcze w trakcie prac nad tą ustawę, wykorzystując obecność moich przedstawicieli w Komitecie do spraw Służb Specjalnych będę oczywiście się wypowiadał na ten temat.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.