przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie Prezydencie w tym tygodniu odbędzie się bitwa między RPP a rządem. Czy Pan będzie bronił RPP?
Prezydent RP:
Dlaczego bitwa?
A może wojna?
Prezydent RP:
Myślę, że nie wojna tylko dyskusja. Jestem przekonany, że to może być bardzo wartościowa wymiana poglądów bowiem dwa suwerenne ciała, konstytucyjnie określone, i rząd i Rada Polityki Pieniężnej powinny się porozumieć w sprawach dla kraju najważniejszych, czyli rozwoju gospodarczego, strategii tego rozwoju, działań, które trzeba podjąć. Uważam, że z obu stron będzie chęć przede wszystkim porozumienia się a nie bitwy, ani wojny, a tym bardziej szukania usprawiedliwienia dla późniejszych decyzji.
Ale zostało postawione ultimatum, jeżeli Rada Polityki Pieniężnej nie będzie obniżała stóp procentowych, to będzie znowelizowana ustawa o NBP. Zresztą wicepremier Kalinowski nie wierzy w to, że będzie można dojść do porozumienia z RPP i do Pana właściwie będzie należało ostatnie zdanie. Co Pan wtedy zrobi?
Prezydent RP:
Co zrobię to zrobię. Zobaczymy jak będzie. Na razie jestem zdania, że trzeba umożliwić rozmowy. Ten dialog, którego do tej pory nie było, który może być rzeczowy, sensowny. Oczywiście każdy będzie do tego dialogu przychodził ze swoimi obawami bądź planami. Pan prezes Kalinowski, pan prezes Pol zgłosili projekt ustawy, więc oni są już jakby częścią sporu. Ale już np. premier Miller w tym sporze bezpośrednio nie uczestniczy. Wierzę w jego rozsądek i chęć szukania odpowiedzi na pytanie co zrobić, żeby polska gospodarka się rozwijała, jaka powinna być w tym rola banku centralnego, co zrobić, żeby współdziałać, ponieważ jak będą wyglądały stopy procentowe, jest to suwerenna decyzja RPP, jak wyglądać będzie budżet, jest to decyzja parlamentu, jak będzie wyglądała polityka, to jest decyzja rządu. Więc każdy ma tu swoją rolę do spełnienia. Ja raczej bym dzisiaj, gdybym był dziennikarzem, apelował o to, żeby szukać porozumienia a nie już zakładać, że to musi się zakończyć fiaskiem, że to doprowadzi do kolejnych kroków nieprzyjemnych.
To widać, że wicepremier Kalinowski nie jest dziennikarzem skoro domyśla się, że to już będzie fiasko.
Prezydent RP:
Niesłusznie. Najgorsze w polityce są samosprawdzające się prognozy i to negatywne. A jak chcę powiedzieć, że będzie źle, to na pewno możemy zrobić wszystko, żeby było źle. Ale ufam, że premier Kalinowski jest człowiekiem odpowiedzialnym i najpierw postara się zrobić dobrze, że później zrobić ewentualnie źle.
A czy według Pana Prezydenta dobranie kilku osób do RPP oznacza odebranie niezależności RPP?
Prezydent RP:
Nie. W sensie konstytucyjnym nie. Ci ludzie będą decydować we własnym imieniu, w ramach Rady. Zresztą jestem przekonany, że gdyby rozszerzyć skład Rady, to w ciągu kilku miesięcy będziemy mieli ten sam proces, który już miał miejsce, to znaczy uniezależniania się poszczególnych członków Rady, którzy niezależnie przez kogo byli proponowani, komu zawdzięczają tę nominację, będą zachowywać się w sposób bardzo osobisty, powiedziałbym bardzo niezależny i wcale nie wykluczałbym takiego scenariusza, mówię w tej chwili o scenariuszu prawdopodobnym, nie koniecznie spełnionym, że Rada 15-osobowa plus prezes, czyli 16-osobowa będzie równie niezależna może jeszcze bardziej niż ta dotychczasowa. Zależy od składu.
Ale panowie, którzy zamierzają wprowadzić takie zmiany, to właśnie wprowadzą takie osoby, które będą dalekie od poglądów tych osób, które są w RPP
Prezydent RP:
Co dotyczy różnicy poglądów, to nie ma w tym nic złego, natomiast boję się, że ci, którzy kalkulują, że będzie można wpływać na te osoby, które są w Radzie, bardzo się mogą na tym pomylić.
Skoro to nie jest o odebraniu niezależności Radzie Polityki Pieniężnej. No to może niech Panowie znowelizują ustawę o NBP?
Prezydent RP:
Uważam, że jest stan, który został przyjęty przez Sejm, został przeze mnie podpisany, wynika z Konstytucji i powinniśmy stabilizować takie sytuacje. W moim przekonaniu, jest dzisiaj możliwość porozumienia się z tą Radą w obecnym kształcie. Gdyby się okazało, że ze względów czysto ambicjonalnych, jest to niemożliwe, to znajdziemy się w nowym etapie. Do mnie też docierają informacje niepokojące nie tylko ze strony, nazwijmy to umownie parlamentarzystów, którzy mówią: nie ufamy tej Radzie, ona niczego nie zrobi. Trzeba doprowadzić do przesilenia. Ale też słyszę wśród członków Rady, mówię otwarcie, jestem gotów nawet powołać się na informatorów, jak przyjdzie na to pora, jest również takie przekonanie: dobrze, my musimy być tymi ofiarami, które na ołtarzu niezależności Rady spłoną w związku z tym niech oni zmienią tę ustawę, nie wolno się dzisiaj dogadywać z rządem, trzeba powiedzieć zdecydowanie „nie”. Gdyby tego rodzaju nurty miały zwyciężyć po stronie parlamentu i po stronie RPP, to byłoby bardzo źle i przestrzegam przed tym.
Ale jeszcze niedawno Pan mówił, że Pan się nie dziwi RPP, że skoro codziennie słyszy, że ma obniżać stopy procentowe dlatego, że panowie się zamykają...
Prezydent RP:
To są zupełnie inne sprawy, bo czym innym jest jakby komfort podejmowania decyzji bez bezpośredniego nacisku, i to rozumiem, i to trzeba zapewnić Radzie, i to trzeba zapewnić rządowi, to trzeba zapewnić prezydentowi. Nie możemy podpisując bądź nie ustawę do ostatniej chwili być jakby pod naciskiem, pod presją, bo wtedy mogą być decyzje gorsze a nie lepsze. Natomiast uważam, że czymś błędnym jest, jeżeli ze względów politycznych czy ideologicznych niektórzy członkowie Rady mówią „po nas choćby potop”, my będziemy tymi ofiarami, którzy właśnie na ołtarzu niezależności spłoną, a później zobaczymy co się wydarzy. Przestrzegam, wiem jacy to są członkowie Rady i moim zdaniem to jest pozycja błędna.
Ale czy dzisiaj może Pan odpowiedzieć na pytanie, czy Pan by podpisał nowelizację ustawy o NBP, czy nie?
Prezydent RP:
Nie chcę niczego dzisiaj przesądzać, chcę zaufać tym rozmowom, które będą miały miejsce, chcę tym rozmowom pomóc. Wierzę w rozsądek ludzi, którzy zasiądą za stołem. Polacy są takim narodem, który kłóci się, ale na końcu umieją uzyskać porozumienie. Jest to taki trochę polski fenomen.
Zapewne Pan czytał sobotni wywiad dla „Trybuny” ministra Hausnera, który poddał totalnej krytyce Leszka Balcerowicza
Prezydent RP:
Ale też czytałem dzisiaj w „Gazecie Wyborczej” bardzo rozsądny, moim zdaniem, ważny tekst marszałka Borowskiego, który w tym swoim tekście na kolumnach gospodarczych proponuje pewien sensowny kompromis, który mógłby być formą przejścia do kolejnego etapu, czyli współpracy bez zamazywania różnic poglądów i bez jakiejkolwiek utraty suwerenności tych ciał, które Konstytucja powołała do życia dla rządzenia, dla władzy wykonawczej, czyli rządu i dla polityki finansowej, czyli RPP.
Ale widać z wypowiedzi polityków, z wypowiedzi wicepremiera Kalinowskiego, ministra Hausnera, że nie darzą sympatią Leszka Balcerowicza i widać, że on jest właśnie tym..
Prezydent RP:
W polityce sympatie czy bardzo osobiste podejście do jednego czy drugiego ważnego urzędnika państwowego, to już nie ma zupełnie sensu. Na pewno mógłbym powiedzieć, że jest i vice versa. No więc umówmy się, uczucia tu nie są gorące, ani bardzo przyjacielskie, ale to niczego nie zmienia. Demokracja polega na tym, że w odpowiednich momentach wyłania ludzi, którzy pełnią swoje obowiązki. Muszą je wykonywać jak najlepiej i muszą być gotowi do współpracy z innymi. Ci inni, wyłonieni również w wyborach demokratycznych muszą wykazać się gotowością współpracy tych, których nie lubią, może by nie chcieli widzieć na tych miejscach, ale na tym polega kohabitacja, współistnienie. Ona nie dotyczy tylko prezydenta i rządu, ona dotyczy także rządu i prezesa banku, rządu i szefa NIK-u, przedstawicieli różnych struktur władzy, którzy są. Na tym polega ciągłość władzy, demokracja, pluralizm demokratyczny, który jest niezbędny. Uczucia mnie nie interesują, co to ma za znaczenie?
Proszę powiedzieć, Panie Prezydencie, czy nowelizacja ustawy o NBP przeszkodzi nam w wejściu do Unii Europejskiej, czy nie?
Prezydent RP:
Uważam, że zamieszanie wokół Narodowego Banku Polskiego zaszkodzi. Nie sądzę, żeby Unia Europejska mogła mieć jakieś zastrzeżenia konkretne dotyczące przepisów, natomiast niewątpliwie na rynkach finansowych świata, wobec naszych partnerów zagranicznych, kroki, które byłyby nie zrozumiałe, czy które byłyby uznawane za niezgodne ze standardami europejskimi, ograniczającymi niezależność banków zaszkodzą.
Ale ta nowelizacja ustawy ogranicza, według Pana czy nie ogranicza?
Prezydent RP:
Moim zdaniem, jeśli nawet ona byłaby tylko retuszem, bo tak chcą przedstawić autorzy, retuszem, to zaszkodzi, bo będzie przyjęta przez świat zewnętrzny jako zamach na niezależność.
Ale trudno dziwić się też premierowi, który powiada, że RPP to nie jest ciało apolityczne, bo przecież zostało wybrane przez AWS i UW. Z kolei wicepremier Kalinowski mówi, że Pan broni RPP, bo Pan ma też tam swoich przedstawicieli
Prezydent RP:
Mam swoich przedstawicieli i starałem się, żeby oni byli równowagą do tych przedstawicieli, którzy zostali wyznaczeni przez Sejm i Senat. W ogóle chcę powiedzieć, unikam jak mogę dyskusji co jest polityczne, a co jest apolityczne. Wszyscy jesteśmy w jakimś stopniu polityczni. A czy Pani jest apolityczna? Czy Pani kiedykolwiek...
Tak, jestem apolityczna
Prezydent RP:
Nawet nie zdaje sobie Pani sprawy, jak w tej chwili telewidzowie się uśmiechają. Jak Pani jest apolityczna, to ja jestem silnie religijny. To jest mniej więcej ten sam problem. Polityka jest wokół nas, jest w nas, jest częścią naszego życia. Nie jesteśmy pod kloszem i nikt dzisiaj w Polsce nie może powiedzieć z czystym sumieniem, że jest apolityczny. Takich ludzi nie ma.
Ale premierowi chodziło o to, że ci ludzie zostali wyłonieni przez te partie a nie inne i to oznacza, że zostali wybrani przez te partie, które zbankrutowały gospodarczo i dlatego nie powinni mieć miejsca w RPP
Prezydent RP:
Dlatego wymyślono parę konstrukcji ciał politycznych, czy ciał państwowych w Polsce, żeby one nie podlegały tego rodzaju koniunkturom. To jest RPP, to jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, to jest parę innych instytucji i to jest oczywiście całe sądownictwo, gdzie są kadencje i gdzie my nie patrzymy na to, kto jakie ma poglądy. Niewątpliwie członkowie RPP mają poglądy polityczne i oni nie ukrywają tych poglądów. Natomiast jest czymś istotnym, że przyjęliśmy reguły gry i te reguły gry oznaczają okres 6-letni.
Ale nie potrafił Pan tego wytłumaczyć, Panie Prezydencie, premierowi, który po raz kolejny to powtarza, dzisiaj rano w „Sygnałach Dnia”, że to jest ciało polityczne i to jest źle.
Prezydent RP:
To nie jest ciało polityczne. To jest dzisiaj ciało profesjonalne z poglądami politycznymi. Ale nie da się do jednego worka wrzucić poglądów politycznych p. Grabowskiego i p. Rosattiego, p. Ziółkowskiej i p. Józefiaka. Nie chcę w tej chwili mówić o oczywistościach. Ci ludzie są powołani do tego, żeby jak najlepiej działać, jeśli chodzi o rynek finansowy w Polsce, o finanse publiczne, o stopy procentowe, o te działania, które są przypisane Radzie.
Ale podobno szkodzą i przez to jest taka sytuacja gospodarcza.
Prezydent RP:
Musi być spór. Uważam, że to spotkanie, które ma się odbyć, ono jest ważne, bo to jest pierwsze spotkanie merytoryczne, to będzie pierwsze spotkanie, gdzie nie będziemy mówić, ubezwłasnowolniają Radę bądź nie, uniezależniają bądź nie. Politycznie, nie politycznie. Chcemy i rząd chce i Rada chce i p. premier Miller chce i prezes Balcerowicz chce i ja chcę, żeby do takiej dyskusji doszło w której będzie rozmowa, co zrobić, żeby polska gospodarka się rozwijała, czy stopa procentowa jest tu czynnikiem istotnym czy nie, czy inflacja, która będzie miała mniej niż 4 proc. w ub. roku, to już jest coś z czego możemy być zadowoleni, czy to jest ciągle mało bo ma być zero na przykład. Czy przy wielkim bólu, jaki ten rząd miał - deficyt graniczący do 40 miliardów, to jest coś co powinno się spotkać z uznaniem Rady, czy nie. Moim zdaniem powinno się spotkać z uznaniem Rady. Ale w tej chwili jesteśmy w momencie, gdzie z dyskusji takiej wokół Rady przejdziemy do dyskusji o sprawach najistotniejszych – przyszłości polskiej gospodarki. A za przyszłość polskiej gospodarki jest odpowiedzialny rząd i Rada Polityki Pieniężnej. Ale ja nad tym czuwam, panuję i mam swoje instrumenty, które użyję, jeżeli będzie taka potrzeba.
I konsekwentny, tak jak Pan powiedział
Prezydent RP:
Będę bardzo konsekwentny dlatego, że za dużo widziałem błędów gospodarczych, które później przekształcają się w nieszczęścia. Widziałem to w roku 1988-89, kiedy byłem członkiem rządu, widziałem to również później. W związku z tym na mnie w tej sprawie można liczyć. Może nawet bym powiedział, że jestem w tej mierze nadwrażliwy, i to mówiłem wszystkim kolejnym premierom z którymi miałem okazję współpracować. Tu nie wolno popełnić błędu.
Czyli rozumiem, że powiedział Pan premierowi Millerowi, że nie może premier Miller liczyć na Pana w tej kwestii?
Prezydent RP:
Myślę, że w tej kwestii myśmy się porozumieli z premierem Millerem w pełni. I doceniam to, że trzeba przede wszystkim rozmowy o meritum, o tym co jest najważniejsze.
Czy cieszy Pana to, Panie Prezydencie, że Leszek Miller został „Człowiekiem Roku” tygodnika „Wprost”?
Prezydent RP:
Uważam, że Leszek Miller ma absolutnie powody i są argumenty, żeby był „Człowiekiem Roku” minionego. Stworzył formację polityczną, nie tyle stworzył, co stworzył jej ramy organizacyjne, które wygrały wybory, wygrał wybory, jest premierem, stworzył koalicję rządową. Sądzę, że niewątpliwie jemu ten tytuł się należy. No, ale kiedy czyni to tygodnik „Wprost”, to powiem szczerze, że jest w tym coś, jak to nazwać najdelikatniej, hipokryzja, to byłoby chyba mało, to trzeba jednak nazwać obrzydliwość.
Dlaczego?
Prezydent RP:
Dlatego, że tygodnik „Wprost” od wielu, wielu lat zajmował się przede wszystkim atakowaniem tej formacji, formacji lewicowej, osobiście Leszka Millera. Już nie wspominam o haniebnym zupełnie działaniu i współudziale tygodnika w akcji przeciwko premierowi Oleksemu. Mam swoje, ze tak powiem, wspomnienia z tego co tygodnik pisał, mówił o mnie i w stosunku do tych ludzi, którzy ze mną współpracują. Muszę powiedzieć, rozumiem wolty, rozumiem zmiany poglądów, ale żeby te zmiany poglądów odbywały się z jakiejkolwiek autorefleksji, bez jakiegokolwiek...
Były przeprosiny w ubiegłym tygodniu w tygodniku „Wprost” dla premiera Millera i..?
Prezydent RP:
Te przeprosiny dotyczyły sprawy sądowej, której tygodnik „Wprost” nie mógł wygrać. To jest cena zdecydowanie za mała. Natomiast gdzie jest tekst „Wprostu”, który byłby poświęcony temu, że jednak formacja lewicowa, formacja SLD pomaga polskiej demokracji.
A może coś się zmieniło w mediach, Panie Prezydencie, bo tygodnik „Nie” Jerzego Urbana atakuje Leszka Millera i poddaje totalnej krytyce czas jego rządu, a oto tygodnik „Wprost” daje nagrodę?
Prezydent RP:
Gdyby miało się okazać w trzecim miesiącu rządów lewicy, że „Nie” jest głównym pismem opozycyjnym, a „Wprost” jest głównym pismem SLD-owskim, to znaczy, że ja oszalałem i na pewno i Pani też nie czuje się najlepiej. Więc powiedzmy, że nie w tym jest rzecz. Rzecz jest po prostu w przyzwoitości. Rzecz jest w tym, żeby pamiętać co się pisało.
A Jerzy Urban jest nieprzyzwoity atakując L.Millera czy też atakując Pana żonę?
Prezydent RP:
To jest inna sprawa. Jerzy Urban zachowuje swoją postawę krytyka wszystkich i wszystkiego od samego początku. To jest postawa, która czasami się podoba czasami nie. Natomiast muszę powiedzieć, że taki styl jest tego pisma i nie powiem, że są to teksty, które sprawiają, jak szczególnie dotyczą nas samych, przyjemność, ale to jest inny temat. Natomiast pismo liberalne, pismo związane z operacją Milczanowskiego, związane ze wszystkimi ruchami antylewicowymi w Polsce, które dzisiaj w sposób taki z dnia na dzień zmienia front i nawet nie przepraszając, czy nie weryfikując swoich poglądów, uważa, że nic się nie stało w ostatnich latach, no to jest, moim zdaniem, dowód, że w dziennikarstwie jest problem z etyką.
A Pan, Panie Prezydencie, nie był „Człowiekiem Roku” tygodnika „Wprost”?
Prezydent RP:
W 1993 roku. To było 8 lat temu. I te osiem lat były bardzo istotne lata, bo od tamtego czasu, od 93 r., gdy otrzymałem ten tytuł głównie za to, że nie zostałem premierem i nie chciałem brać władzy, to później już były nieustanne ataki. A to co ukazało się w tygodniku „Wprost” na temat Józefa Oleksego ze słynną okładką, to jest, moim zdaniem, rachunek, którego nie sposób spełnić ot takim jednym czy drugim aktem.
Ale musi Pan pamiętać, że to była zupełnie inna sytuacja, że o J.Oleksym mówił minister spraw wewnętrznych, który..
Prezydent RP:
Pani miała odwagę któregoś dnia powiedzieć, że jest Pani z tego powodu przykro
Mówi Pan o ministrze spraw wewnętrznych
Prezydent RP:
Tak. Pomyliła się Pani, miała Pani odwagę powiedzieć, że jest Pani przykro, tygodnik „Wprost” tego nigdy nie zrobił. Jeżeli sądzi, że umizganie się wobec nowej koalicji czy nowego premiera, zamyka tamten etap, to uważam, że to jest właśnie upadek zasad etycznych.
To premier Leszek Miller nie powinien przyjąć tego tytułu?
Prezydent RP:
Powinien przyjąć, bo to się jemu należy. To jest zupełnie inny temat. Niewątpliwie, gdyby zapytać, a takie jest pytanie, kto wpłynął najbardziej na wydarzenia w roku 2001 w Polsce, to sam bym odpowiedział Miller. Tylko istnieje jeszcze, jak mówię nie tylko jest ten Cyryl ale są i metody. I uważam, że metody są nie do zaakceptowania. Nie zgadzam się, nie zgadzam się, żeby 6 czy 7 lat brutalnej publicystyki wobec lewicy zostało zamknięte jednym tortem, który zostanie podany jednego dnia jednemu człowiekowi. Na to ja, ten który współtworzył lewicę polską, który ma poczucie własnej godności, po prostu się nie zgadzam.
Dziękuję bardzo.
Rozmawiała: Monika Olejnik



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.