przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

"Być może przełom"

Prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział w wywiadzie dla PAP, że wizyta rosyjskiego prezydenta Władimira Putina może być przełomem we wzajemnych stosunkach. Przyznaje jednak, że w kontaktach między obu krajami jest wiele trudnych spraw.

Zdaniem prezydenta, nowa międzynarodowa sytuacja Rosji po 11 września nie oznacza, że zamierza ona odbudowywać swoją pozycję imperialną. Jednocześnie prezydent podkreśla znaczenie dobrej współpracy NATO-Rosja, ale bez prawa weta w sprawach wewnętrznych Sojuszu, w tym kwestii rozszerzenia.

Kwaśniewski charakteryzuje Putina jako partnera "konkretnego,
sympatycznego, z wewnętrzną skromnością".

Rosyjski prezydent w środę rozpoczyna oficjalną wizytę w Polsce.

Wizyta Putina będzie pierwszą od ośmiu lat wizytą rosyjskiego
prezydenta w Polsce - jakie oczekiwania Pan z nią wiąże?
Prezydent RP:
Sam fakt, że przez osiem lat nie było w Polsce
prezydenta Rosji, a moja ostatnia oficjalna wizyta w Rosji była w 1996 roku, nadaje już rangę wizycie prezydenta Putina w naszym kraju. Pokazuje, że ma ona znaczenie nie rutynowe, że jest to wizyta o charakterze nowej jakości, być może przełomu. To ocenimy po jej owocach. Na pewno jest to wydarzenie.
Oczekiwania są takie, żebyśmy mogli - w nowej sytuacji, w jakiej znalazł się świat, Polska, Rosja - rozpocząć bardzo efektywną współpracę. Aby dialog polityczny był taki, jaki powinien być dzisiaj we współczesnym świecie, czyli bardzo częsty, nie obarczony nadmiernym protokołem, pozwalający na kontakty bezpośrednie, właściwie w każdym momencie.
Zależy nam bardzo, aby ta wizyta przyniosła możliwości rozwoju współpracy gospodarczej i temu będzie służył dzień pobytu prezydenta Putina w Poznaniu.
Chcemy przekonać naszych rosyjskich partnerów do zainteresowania handlem z Polską, otworzenia większych możliwości dla polskich przedsiębiorstw, inwestorów.
Ta wizyta jest również dobrym momentem, żeby stworzyć
dobrą atmosferę, nie tylko w kontaktach między prezydentami i władzami, ale także, żeby społecznie nieco ocieplić to, co w ostatnich latach wydawało się nie takie znowu miłe.
Jesteśmy sąsiadami, krajami które historycznie są ze sobą związane od setek lat i myślę, że dzięki tej wizycie możemy zbudować dobrosąsiedzkie
kontakty - w rzeczywistym tego słowa znaczeniu. Czasami słowo
"dobrosąsiedztwo" traktowane jest jako wytrych, ale w przypadku stosunków polsko-rosyjskich dobrosąsiedztwo ma rzeczywiście nadzwyczajną treść.
To oznacza: pamiętać o przeszłości, pamiętać o tym, co było dobre, pamiętać o tym, co było złe i budować takie współczesne stosunki, żebyśmy mogli z pełnym przekonaniem mówić, że Polska i Rosja są sobie przyjazne, potrafią również wzajemnie robić interesy.

Oceniając stosunki polsko-rosyjskie, co wydaje się Panu w nich
najtrudniejsze?
Prezydent RP:
Wszystko jest trudne. Dlatego, że ciąży na nich historia, a każda ze stron ma swoje obolałości. My mamy zrozumiałe opinie ludzi, którzy przeżyli Syberię, którzy są rodzinami ofiar katyńskich, którym niełatwo jest zamknąć ten etap. Rosjanie pamiętają o swoich ofiarach, ludziach którzy walczyli z Niemcami, tutaj w Polsce, w przekonaniu, że walczą o polską niepodległość.
Jest cały splot wydarzeń historycznych, który nie jest łatwy.
Mamy współcześnie, politycznie niełatwe problemy. Rosja na nowo określa swoje miejsce we wspólnocie międzynarodowej. To widać wyraźnie po 11 września. Polska określiła swoje miejsce - jest ono związane z Unią Europejską, NATO, ale także z jak najlepszymi kontaktami ze wschodnimi sąsiadami, w tym z Rosją. Nasze państwa, które na nowo budują koncepcje polityki międzynarodowej i regionalnej, mają też jeszcze różnego rodzaju wątpliwości. Te wątpliwości właśnie dzięki rozmowom będą rozwiewane.
Stosunki gospodarcze są w stanie, który nie może dawać zadowolenia, ani Rosji, ani nam. Choć wymiana handlowa wzrosła, to jest ona dla Polski bardzo niekorzystna. To wymaga nie tylko mówienia, ale działania. To wymaga szerszego otworzenia rynku, szczególnie dla polskich przedsiębiorstw.
Inny istotny problem: Rosjanie cały czas zastanawiają się, co będzie
oznaczać polska obecność w Unii, czy to będzie oznaczało, że ograniczymy się w kontaktach z Rosją. Zresztą takie obawy wyrażają też Ukraińcy i Białorusini.
Jest więc potrzeba udzielenia im odpowiedzi: że nasze wejście do UE nie jest odwracaniem się placami do partnerów na Wschodzie, że będziemy starali się prowadzić politykę w sposób bardzo otwarty w obu kierunkach - Unii, ale także w stosunku do partnerów na Wschodzie.
Właściwie nie ma tematu, który byłby łatwy w tych rozmowach. Nawet o piłce nożnej będzie się rozmawiało trudno, bo i Rosja i Polska są na mistrzostwach świata, więc być może spotkamy się na jakimś etapie...

Po 11 września proponuje się nowe ułożenie współpracy między NATO a Rosją. Jak Pan to ocenia?
Prezydent RP:
Po pierwsze, są już fakty: podpisanie w 1997 roku porozumienia NATO - Rosja. Oferta bliskiej współpracy NATO z Rosją padła więc dużo wcześniej. Mówiło się tam o współpracy bliskiej, przejrzystej, a więc takiej, która zdejmuje ten wielki problem braku zaufania, jaki przez lata występował między przeciwstawnymi sobie, żeby nie powiedzieć, wrogimi blokami.
Tragedia 11 września 2001 roku nadała temu nowe tempo i nową jakość: ta współpraca stała się rzeczywistą koniecznością dla obu stron. Nie da się inaczej budować bezpieczeństwa międzynarodowego, jak właśnie przy współdziałaniu NATO i Rosji. Rosja może być również bardzo skutecznym i istotnym partnerem w koalicji antyterrorystycznej; jest po prostu potrzebnym uczestnikiem w tych wydarzeniach. Sądzę, że wszystko to, co dzisiaj służy dobrej i uczciwej współpracy NATO z Rosją, jest cenne. My to popieramy z przekonaniem, jako państwo członkowskie NATO.
Dyskusja o Rosji w NATO jest dziś dość teoretyczna. Nie dlatego, że NATO jeszcze nie jest do tego przygotowane, ale przede wszystkim dlatego, że Rosja musi precyzyjnie określić swoje miejsce. Pamiętajmy, że jest to kraj, położony w Europie i w Azji. Jej obowiązki, jej pozycja jest związana z tymi dwoma, zupełnie odrębnymi terytoriami. Trzeba też uwzględnić problem związany z opinią publiczną w Rosji, która do takiej współpracy jeszcze nie jest absolutnie przekonana. Tak więc jest to "melodia" przyszłości. Nie ulega jednak wątpliwości, że współpraca NATO z Rosją jest bardzo potrzebna i może dobrze służyć bezpieczeństwu na świecie.

Są jednak obawy, że Rosja zyska prawo głosu w Sojuszu.
Prezydent RP:
Rosja, tak długo jak nie będzie członkiem NATO, nie będzie miała prawa głosu w sprawach wewnątrz-natowskich. Ale jeśli chcemy mówić o skutecznej walce z terroryzmem, to Rosja powinna mieć prawo głosu. W tych dziedzinach, w których współpraca z Rosją jest konieczna, powinniśmy dać jej możliwość wypowiadania się i współdecydowania.
Jeszcze czymś innym, jest kwestia rozszerzenia NATO: w tej sprawie Rosja nie może mieć prawa weta.

Komentatorzy zachodni zastanawiają się, czy kurs prozachodni to kurs Rosji, czy Putina?
Prezydent RP:
Na pewno jest to kurs Władimira Putina, a czy to jest kurs Rosji, to się okaże.
Po wielu rozmowach z prezydentem Putinem uważam, że jego orientacja
proeuropejska jest uczciwa. On jest człowiekiem bliskim tej kulturze, tej
wrażliwości. Natomiast trzeba pamiętać, że jest prezydentem Rosji, od
Petersburga i Kaliningradu po Irkuck i Władywostok. Musi swoją politykę
konfrontować z opinią publiczną.
Sam Władimir Putin ma wewnątrz Rosji wiele problemów, musi prowadzić politykę pewnej równowagi między kursem europejskim, a kursem związanym z euroazjatyckim charakterem Rosji.
Dzisiaj prosta odpowiedź brzmi tak: prezydent Putin na pewno jest zorientowany europejsko, a cała Rosja jeszcze nie.

Czy nie jest tak, że beneficjentem zdarzeń po 11 września jest właśnie Rosja, która z uwagi na obecność Czeczeńców w otoczeniu ben Ladena uzyskała wolną rękę w działaniach w Czeczenii.
Prezydent RP:
Nikt nie jest beneficjentem tragedii 11 września. Nikt z nas, gdyby mógł odwrócić historię, nie chciałby żeby 11 września 2001 roku się zdarzył.
Sądzę, że to jest ogólna postawa uczciwych ludzi na całym świecie. Po 11 września wpadliśmy przecież w tarapaty, których się nie spodziewaliśmy. Nasze poczucie bezpieczeństwa i optymizmu wyraźnie zmalało - to widać i w Ameryce i w Rosji, w Polsce i Europie.
Natomiast czym innym jest, jak na 11 września reagowano. Nie chcę mówić o reakcjach amerykańskich, czy polskich, które były przewidywalne i prawidłowe, ale trzeba docenić reakcję rosyjską, a może nie tyle rosyjską, co prezydenta Putina. On zdecydował się bardzo szybko - oczywiście kalkując w tym własny interes i licząc, że w ten sposób, niejako udowadnia tę tezę, którą nam przekazywał dużo wcześniej o terrorystycznym charakterze zachowań czeczeńskich. Mimo to trzeba docenić, że prezydent Rosji udzielił natychmiastowego poparcia USA. Od tego momentu zaczęło się zupełnie nadzwyczajne przyspieszenie w relacjach amerykańsko - rosyjskich, we włączaniu Rosji do różnych działań międzynarodowych.
Trzeba zdecydowanie powiedzieć, że prezydent Putin zachował się w takim samym duchu wrażliwości, w jakim zachowała się większość świata i Europy. Stanął na stanowisku odrzucenia i potępienia terroryzmu w jakiejkolwiek formie, niezależnie od źródła czy od usprawiedliwień aktu terrorystycznego.

Ale czy takie przyzwolenie Zachodu nie może spowodować próby odbudowania mocarstwowej pozycji Rosji?
Prezydent RP:
To jest trudne pytanie, mogę tylko spekulować na ten temat. Mam przekonanie, po moich rozmowach z prezydentem Putinem, że w jego koncepcji nie ma odbudowy imperialnej pozycji Rosji. W koncepcji Putina jest przywrócenie wysokiego prestiżu Rosji na arenie międzynarodowej, a jednocześnie uporządkowanie spraw wewnętrznych.
Mówiąc najkrócej: Władimir Putin chce Rosji demokratycznej, Rosji z dobrą ekonomią, i Rosji, z którą liczą się na świecie. Prezydent Rosji nie chce - tak to rozumiem - być gościem dopraszanym do spotkania G7 plus jeden. W jakieś perspektywie chciałby być członkiem spotkania G8, już bez tego "plus". Uważam, że te starania powinniśmy powitać z zadowoleniem, bo - z naszego punktu widzenia - ze wszystkich możliwych koncepcji Rosji, ta jest niewątpliwie najlepsza.

Jakie mogą być konkretne efekty wizyty?
Prezydent RP:
Sam fakt wizyty ma już swoje znaczenie. Stosunki między naszymi państwami nabiorą normalnego tempa, chociaż na pewno wszystkich spraw nie zamkniemy. Na świecie już dawno skończyło się z takim działaniem, że jest wizyta oficjalna i wtedy wszystko musi być podpisane, zamknięte. Tak się po prostu nie da. Dla tej wizyty ważne będzie, że wrócimy do normalnego rytmu kontaktów, konsultacji i rozmów. Stworzymy klimat wzajemnego zainteresowania i zaufania.
Na pewno muszą być uregulowane sprawy gazu, bo to jest główny nurt naszej współpracy gospodarczej. I pewnie szybko tego nie zmienimy, mimo naszych starań. Na pewno ważne są umowy dotyczące inwestycji, ułatwień i gwarancji dla polskich przedsiębiorstw. Będziemy starać się, żeby uczynić w tej sprawie istotny postęp. Mam nadzieję, że będziemy bardzo poważnie dyskutować o współpracy z okręgiem kaliningradzkim, bo jest to region sąsiadujący z Polską. Chcemy, żeby ten okręg był jak najbardziej związany i z Rosją, i włączony też do współdziałania europejskiego oraz bałtyckiego.
Sądzę, że po tej wizycie będziemy mieli rok ciężkiej pracy, żeby te zapóźnienia, które są w różnych dziedzinach, polikwidować.
Żebyśmy już za rok, wizyty polityków rosyjskich w Polsce, czy polskich w
Rosji, przedstawiali jako normalne, wynikające z dobrych kontaktów,
z kalendarza, a nie jako kolejne przełomowe i "odmrażające".

Anatolij Rachlin, trener Putina w judo, mówi o nim: "nigdy nie okazywał strachu, zawsze atakował, nie bał się przegranej, był odważny, śmiało szedł do walki, obce jest mu pojęcie wycofać się, przegrać". Jakim partnerem jest Putin?
Prezydent RP:
W sprawie judo nic nie mogę powiedzieć, nigdy nie walczyłem na macie z prezydentem Putinem; mogę z nim zagrać w tenisa, mogę jeździć na nartach, ale na pewno nie będę z nim uprawiał judo, bo on te dyscyplinę zna - ja byłem lekkoatletą.
Natomiast, jakim jest partnerem? Z moich rozmów - a miałem ich już kilka - wynika, że jest partnerem bardzo konkretnym, sympatycznym, z wewnętrzną skromnością, co oczywiście jest zawsze mile widziane, szczególnie w przypadku prezydentów wielkich państw. Jest bardzo dobrze przygotowany do rozmów, bardzo konkretny, z - powiedziałbym - dużą bezpośredniością, tylko innego typu; nie jest to bezpośredniość wylewna, jak bywa u Słowian, tylko utrzymana w pewnych ramach. Zachowuje niezbędny dystans, chociaż rozmowy są otwarte, bardzo szczere - jesteśmy w końcu przedstawicielami tego samego pokolenia. Różnica wieku między nami to 2 lata.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.