przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie Prezydencie, rozpocznę od zacytowania pańskich słów sprzed trzech lat kiedy powiedział Pan, że Pana ambicją jest wprowadzić Polskę do NATO i Unii Europejskiej. NATO mamy za sobą, a co zamierza Pan zrobić, by przed referendum nastroje pro-unijne wzrosły, żebyśmy do Unii weszli.
Prezydent RP:
Nasza rozmowa też temu będzie służyła, ale chcę przede wszystkim zauważyć, że to co obiecałem dzieje się. Jestem słowny, bowiem Polska nie tylko jest w NATO, ale jest liczącym się partnerem. Mieliśmy dużą rolę przy rozszerzeniu Paktu, to się stało, granice NATO są dla nas dzisiaj krótsze niż jeszcze rok temu, bo jest w nim Litwa i Słowacja i jest dużo więcej poczucia bezpieczeństwa dla Polski i Polaków. Jestem przekonany, że rola Polski w Pakcie Północnoatlantyckim będzie nadal rosła - nasz potencjał nas predystynuje do tego, mamy dobrych żołnierzy, dowódców, którzy sprawdzają się w różnych miejscach świata. Odwiedziłem naszych żołnierzy niedawni w Syrii, Libanie, Afganistanie i jestem pod wielkim wrażeniem. Korzystam z okazji, by ukłonić się im na Nowy Rok. Pamiętajmy też, że modernizacja polskiej armii postępuje szparko, zdecydowaliśmy o nowych wozach bojowych, samolotach wielozadaniowych i można powiedzieć, że ten cel - członkostwo Polski w NATO - to nie jest tylko cel polityczny, ale jest to także cel militarny. Jeśli chodzi o Unię i referendum - to co wydarzyło się w Kopenhadze jest nadzwyczaj ważne. Jestem przekonany, że Europa podjęła decyzję słuszną, że my podjęliśmy decyzję słuszną zamykając negocjacje. Teraz jest czas, aby polskiej opinii publicznej bez emocji, bez nachalnej propagandy przedstawić argumenty za Unią i przeciw Unii. W moim głębokim przekonaniu suma argumentów za Unią jest wielokrotnie większa niż przeciwko, ale powinniśmy mówić o niepokojach i obawach. Polska w Unii Europejskiej, to jest Polska najbardziej ekskluzywnym klubie, który potrafi się rozwijać, potrafi chronić wartości, potrafi bronić demokracji, potrafi chronić tradycję, także chrześcijańską. Jest to grono państw, które zapewniły sobie poczucie bezpieczeństwa. Warto być w takim gronie, korzystać z tych samych reguł, dysponować takimi samymi możliwościami, a jednocześnie korzystając ze wsparcia Unii Europejskiej nadganiać dystans jaki mamy przed sobą. Jestem przekonany, że takie argumenty trafią do polskiej opinii publicznej, szczególnie do młodego pokolenia. Będzie kampania, będę jeździł po Polsce, także po to by bezpośrednio spotkać się z państwem, byśmy porozmawiali. Decyduje się wielka sprawa, i co ważne decyduje się suwerennie. Jeśli powiemy tak w referendum będzie tak, jeśli powiemy nie, będzie nie. Rzadko kiedy Polacy mieli taką możliwość decydować suwerennie o swoim losie.

Grecja, której rozwój obserwuję, jej infrastrukturę, poziom życia, jest jednak negatywnym przykładem. Bowiem prawie dekadę zmarnowała. Pomoc unijna została przejedzona. Co należy zrobić, abyśmy poszli raczej w ślady Hiszpanii czy Portugalii?
Prezydent RP:
Grecy niestety zmarnowali wiele czasu, wchodząc do Unii nieprzygotowani. Nie wykonali zadania domowego przed przystąpieniem do Unii. To jest nauka płynąca z przykładu greckiego - musimy maksymalnie dużo zrobić przed 1 maja 2004 roku. Musimy zmienić kształtowanie polskiego budżetu, musimy znaleźć środki na inwestycje infrastrukturalne, by zaabsorbować środki unijne. Musimy przygotować środki prawne, wykształcić młodych ludzi, nauczyć się angielskiego - to jest możliwe. Musimy maksymalnie dużo tej pracy domowej wykonać wcześniej, abyśmy byli gotowi na spotkanie z Unią Europejską.
W momencie wejścia do Unii musimy bardzo o te środki zabiegać, wykorzystywać i zmieniać zasady działania poszczególnych branż, nawet jeśli to będzie bardzo bolesne, dlatego że to jest polska szansa. Jeśli uda się nam przyjąć te środki, które mamy do roku 2006 to odczujemy silny impuls rozwojowy, bo to są środki na poziomie 6-7 miliardów euro, czyli około 28 milardów dodatkowych złotych. To jest prawie 1/5 polskiego budżetu. Później tych środków może być jeszcze więcej.

Jak ocenia Pan proces wejścia euro? W Niemczech nostalgia za marką ciągle jest żywa.
Prezydent RP:
Myślę, że cały proces wejścia euro okazał się dużo łatwiejszy, niż oczekiwano. Wydawało się, że będzie tej nostalgii dużo więcej - za marką, za lirem, za frankiem, natomiast okazało się, że poszło to bardzo sprawnie, bardzo szybko, euro zostało zaakceptowane, natomiast jeśli są pretensje do euro, to są to pretensje praktyczne, szczególnie w sferze usług, co stało się w Niemczech, gdzie przeliczenie nie było dwa do jednego, ale jeden do jednego. Nastąpiła nieco ukryta podwyżka cen, co nie było dobre. To jest pierwszy rok euro i jest jedno z większych wydarzeń mijającego roku.

Czy jest Pan zwolennikiem naszego jak najszybszego wejścia do strefy euro?
Prezydent RP:
Na pewno jestem zwolennikiem naszego wejścia do strefy euro, ale tu musi być twardy rachunek i byłbym bardzo ostrożny w formułowaniu tego, czy ma to być szybko, czy bardzo szybko. Na pewno nie może to być w jakiejś bardzo dalekiej perspektywie - mamy kilka kwestii ekonomicznych, które musimy uregulować po swojej stronie, poczynając od kształtu budżetu, jego budowania, deficytu budżetowego, urealnienia kursu złotego - przy obecnym kursie złotego nasze wejście do strefy euro byłoby trudne dla polskiej gospodarki. Eksperci mówią o roku 2006 czy 2007, ale niewątpliwie kolejnym celem powinno być wejście do strefy euro, przy wykazaniu maksymalnego spokoju. To nie może być cel polityczny, ale ekonomiczny.

Jak widzi Pan, Panie Prezydencie perspektywy naszej współpracy z partnerami z Europy środkowo-wschodniej już jako członków Unii Europejskiej.
Prezydent RP:
Obecność i w NATO, i w Unii Europejskiej nie powinna być hamulcem dla współpracy regionalnej. Ta współpraca zmieni oczywiście swój główny cel - już nie będzie służyła wprowadzeniu nas do Unii - istnieje natomiast wiele spraw regionalnych, które powinniśmy rozstrzygać w ramach tej współpracy i to może być istotne uzupełnienie współpracy w ramach Unii i NATO. Są na to przykłady i widzę liczne powody do współpracy międzypaństwowej, jaką mają Niemcy z Francuzami, czy kraje skandynawskie w ramach grupy nordyckiej. Powinniśmy współpracować, mamy tu interesy, wspólne problemy, mamy kwestie związane z ruchem osobowym, turystycznym, ochroną granic, walką z przestępczością, walką z terroryzmem. Uważam także, że walka z terroryzmem będzie podnosić wartość każdego z nas - stanowisko wzajemnie popierane, wynikające ze stanowiska grupy jest zawsze mocniejsze, niż stanowisko pojedynczego kraju. Moja prognoza jest tak, że zaraz po wstąpieniu do Unii będziemy mieli pewne problemy ze współpracą regionalną, bo wszyscy zajmą się kontaktami i działaniami w ramach Unii, ale współpracy regionalnej nie wolno zamrozić, ani jej zaniechać. Po pierwszym roku doświadczeń w Unii Europejskiej, współpraca regionalna nabierze nowego blasku. To nie jest współpraca zamiast, ale współpraca wzmacniająca naszą pozycję w Unii.

W czeskiej Pradze będzie Pan miał nowego partnera. Nie wiadomo kto to będzie.
Prezydent RP:
Też nie wiem, kto to będzie. Ja staje się powoli seniorem grona prezydenckiego w Europie, większy staż ode mnie ma Prezydent Chirac, Prezydent Kuczma i po odejściu Prezydenta Havla będę już trzeci na tej liście. Mam nadzieję, że z nowym prezydentem czeskim będziemy współpracować dobrze, a Prezydenta Havla zachowamy w pamięci jako postać zupełnie wyjątkową, wybitną, prezydenta dwóch państw, bo przecież rozpoczynał jako Prezydent Czechosłowacji, później został Prezydentem Czech, pisarz, polityk, osoba bardzo zasłużona dla nas wszystkich. Człowiek, który mówił wiele o wartościach, zasadach, który jako polityk nigdy nie zdecydował się działać wyłącznie na niwie politycznej. Żal, że już kończy działalność, ale jesteśmy zaprzyjaźnieni i wiem, że chce już odpocząć.

Na Ukrainie realizuje się chyba najgorszy scenariusz, tzn. do końca kadencji prezydenta Kuczmy niewiele się wydarzy.
Prezydent RP:
Tak to wygląda i trudno przewidywać inny scenariusz, wierzę, że wszyscy wyciągają wnioski. W ostatnich dniach było ważne oświadczenie Prezydenta Kuczmy, który powiedział, że największą słabością , czy wręcz niepowodzeniem minionego roku było zepsucie stosunków ze Stanami Zjednoczonymi w związku ze słynną sprawą kolczugi. Jeśli Ukraina chce naprawić stosunki z USA, to najwyższy czas żeby to zrobić i podjąć niezbędne wysiłki. Sytuacja wewnętrzna Ukrainy jest nadzwyczaj skomplikowana - linie podziałów biegną nie tylko pomiędzy władzą a opozycją, ale też wewnątrz obozu prezydenckiego, wewnątrz opozycji, trudno jest dziś zorientować się, kto z kim i przeciwko komu. A to grozi utratą czasu, sytuacja będzie niejasna - nasze apele są bardzo czytelne - my nie chcemy się wtrącać, nie mamy prawa zdecydowanie coś mówić, natomiast jako sąsiedzi możemy radzić. Im szybciej wyłoni się jakaś koncepcja politycznej inicjatywy, tym lepiej dla polityki, gospodarki, tym bardziej, że terminarz konstytucyjny biegnie, wybory mają być w październiki przyszłego roku, a stracony czas jest nie do odrobienia. Rozmawiamy z różnymi politykami na Ukrainie, wszystkich namawiamy do respektowania Konstytucji, do działania zgodnie z prawem do budowania prestiżu Ukrainy, do porządkowania spraw wewnętrznych, do aktywności w stosunkach z otoczeniem zewnętrznym, NATO, Stanami Zjednoczonymi, Unią Europejską. Trzeba to robić dalej, bo jak wiele razy mówiłem jednym z ważniejszych czynników kontaktach z Ukrainą, jest cierpliwość. Ja taką cierpliwość wykazuje i niektórzy krytykują mnie, że nadmierną, ale to nie jest prawda. Trzeba być cierpliwym, bowiem punkt startu dla wszystkich przemian na Ukrainie, był dużo mniej korzystny, niż nasz. Nie da się porównać naszego PRL-u z siedemdziesięcioleciem radzieckiej Ukrainy. Polacy zawsze byli jako tako otwarci na świat, w Polsce zdolni ludzie byli na uczelniach, pisali książki, działali w biznesie czy polityce - tam zdolniejsi ludzie wyjeżdżali do Moskwy i tam robili karierę. Kraj tracił istotne siły witalne w postaci ludzkich talentów. Są małe znaki świadczące o tym, że Ukraina szuka porozumienia europejskiego - Siergiej Bubka został doradcą nowego premiera Ukrainy, a jest on Europejczykiem dwustuprocentowym, i myślę że nie dopuści by Ukrainy stoczyła się w peryferyjną czy prowincjonalną otchłań.

Jak długo Białoruś pozostanie taką czarną dziurą na mapie polityki?
Prezydent RP:
Co tam się może zmienić, uczciwie mówię, nie wiem. Tam jest tak daleko do wykształcenia normalnych procedur demokratycznych, że nie podejmuję się niczego przewidywać. Nie zmienia to jednak faktu, że Polska powinna utrzymywać kontakty - nie z prezydentem, który jest nieobliczalny, nie na najwyższych szczeblach - ale tam gdzie jest to konieczne. A jest to konieczne w wielu miejscach - po pierwsze na granicy, gdzie konieczna jest kontrola tej granicy ze wszystkimi jej zagrożeniami, po drugie w kwestii mniejszości białoruskiej w Polsce i polskiej na Białorusi. Musimy zapewnić tym ludziom jak najlepsze warunki do życia, do nauki, do zachowania własnej kultury, tradycji. Po trzecie - przedsiębiorstwa, szczególnie małe przedsiębiorstwa, których jest kilka tysięcy, które działają, dają pracę po obu stronach i tego bagatelizować nie wolno. Sądzę, że trzeba z Białorusią rozmawiać w tych wszystkich strukturach, w których Białoruś jest, jak OBWE, i przekonywać, że coś się musi zmienić. Powinniśmy też naciskać na Rosję, żeby z tamtej strony płynęło więcej impulsów dotyczących rzeczywistych zmian na Białorusi, budowania społeczeństwa obywatelskiego, szanowania reguł. Często mam wrażenie, że nasi rosyjscy partnerzy traktują Białoruś intrumentalnie - nikt nie mówi o regułach, a jedna z tych podstawowych reguł, to dać temu narodowi szansę, żeby się wypowiedział, żeby mógł tworzyć ruchy społeczne, partie polityczne, żeby były tam przynajmniej takie standardy jak w krajach otaczających.

W naszych stosunkach z Rosją poprawiły się stosunki polityczne, ale z gospodarką jest gorzej. Droga do naprawdę dobrych stosunków jest chyba jeszcze daleka.
Prezydent RP:
Wydaje mi się, że te stosunki są dobre - politycznie są bardzo dobre. Na początku roku była bardzo udana wizyta Prezydenta Putina w Polsce, były dziesiątki kontaktów na różnych szczeblach, wspólne komisje, komitety. Politycznie jest dobrze i trzeba to kontynuować. Z gospodarką też jest lepiej, bo jednak deficyt w handlu z Rosją zmniejsza się, natomiast jest kilka kłopotów, bez rozwiązania których trudno będzie iść naprzód. Myślę, że najbliższe miesiące przyniosą jakieś rozwiązanie - jednym z tych problemów jest umowa z 1996 roku z Gazpromem, gdzie płacimy za większą ilość gazu niż potrzebujemy, a skłonność Rosjan do zmiany tego zapisu jest niewielka. Trzeba pamiętać, że Gazprom nie jest w znakomitej sytuacji, więc można zrozumieć, że firma nie chce rezygnować z tych dochodów, które są przewidziane umowami. Mamy w Polsce projekty zmian w przemyśle paliwowym, a Rosjanie wykazują pewne zainteresowanie. Dwa najcięższej wagi problemy są przed nami i ich rozwiązanie spowoduje ułatwienie dla innych kontaktów gospodarczych. Odnotowujemy zmiany jeśli chodzi o kontakty naukowe, kulturalne. Tu jednak weszliśmy w etap trudny, bowiem amerykanizacja kultury postępuje i w Rosji chyba w jeszcze większym stopniu niż u nas. Są jednak grupy zainteresowane polską kulturą, polską literaturą, dlatego trzeba nowych przekładów, promocji tego co w Polsce się dzieje. Bardzo ważną rolę odgrywa pismo `Nowaja Polsza` kierowane przez profesora Jerzego Pomianowskiego. Ważne miejsce debaty o sprawach polsko-rosyjskich, o kulturze. Jeżeli utrzymamy to tempo zmian, będą tego dobre efekty, a okoliczności nam pomagają. Podpisanie porozumienia Rosja-NATO jest zdjęciem jednego z napięć w relacjach europejsko-rosyjskich. Dobra współpraca rosyjsko-amerykańska w dziedzinie walki z terroryzmem jest też dla nas ułatwieniem, bo Rosja przestaje być tym krajem niejasnym, nieczytelnym, nieprzewidywalnym, staje się częścią szerokiego układu międzynarodowego. Wszystko to co wiąże Rosję ze współczesnym światem jest dla nas korzystne, a to że Rosjanie mają swoją siłę i wielki potencjał, to widać niemal co chwilę w kulturze, w tym, że Rosjanka zostaje Miss Europy, że Rosjanie zdobywają Puchar Daviesa. Nie wolno tego narodu niedoceniać, ani tym bardziej lekceważyć, bo potencjał rosyjski jest bardzo duży i należy im się szacunek.

Jakie są perspektywy naszych stosunków, naszej obecności w Azji Środkowej?
Prezydent RP:
To był jeden z celów wizyty w tym rejonie, poza oczywiście celem politycznym, okazywaniem naszego zainteresowania i włączania tych republik do współpracy ze strukturami europejskimi i euroatlantyckimi. To są kraje w trudnej sytuacji, mają wiele żywiołów, z którymi muszą radzić sobie z wszystkimi naraz. Żywioł postradziecki, żywioł islamski, fundamentalistyczny, wymagający wyrafinowanej polityki, tak by nie ranić uczuć religijnych, a jednocześnie nie poddawać się fundamentalizmowi. Trzeci żywioł, to jest niedorozwój gospodarczy - to są kraje, które jeszcze w Związku Radzieckim miały podzielone role. Nagle kraje te zostały odcięte od wielu możliwości, rynki są bardzo ograniczone. Były ze mną grupy biznesmenów, które oferowały wsparcie dla przetwórstwa rolno-spożywczego, w dziedzinie budownictwa, wysokich technologii, poszukiwaniach ropy i gazu. Jest wobec Polski duże zainteresowanie i bardzo dużo sympatii - pamiętają tam naszych żołnierzy z Armii Andersa. Współpracę z tymi krajami możemy zwiększyć wielokrotnie. Polska jest dla nich interesującym partnerem, bo europejskim, bo unijnym, a przy tym z przeszłością gospodarki scentralizowanej, komunizmu, braku instytucji demokratycznych - chcą się uczyć na naszych doświadczeniach, wiedzą, że nie teoretyzujemy, że wiemy co to znaczy sprywatyzować przedsiębiorstwo państwowe, co to znaczy stworzyć rynek, zbudować parlament.

Można spotkać się z taką opinią, że decyzja o zakupie amerykańskich samolotów F-16 to ukłon w stronę Ameryki.
Prezydent RP:
To jest niesprawiedliwe. F-16 jest od lat uznawanym, jednym z najlepszych samolotów wielozadaniowych na świecie, sprawdzonym, jest w ośmiu armiach natowskich, . Kupiliśmy samolot wypróbowany, nowoczesny, sprawdzony w działalności bojowej, kupiliśmy samolot, który będzie podlegał modernizacjom za 20 lat, bo Lockheed Martin będzie istniał i F-16 będzie latał. Czy tak będzie z innymi samolotami na świecie, tego już taki pewny bym nie był. Komisja działała długo, precyzyjnie, uczciwie, transparentnie, Były trzy warunki: walory wojskowe samolotu, warunki finansowe i skutki ekonomiczne. Wybrano F-16 i to jest bardzo dobra decyzja. Wojskowo - to jest bardzo dobry samolot, finansowo warunki okazały się bardzo dobre i będą jeszcze negocjowane, a ekonomicznie Amerykanie zaproponowali nam 9,8 miliarda dolarów offsetu. Komisja weryfikacyjna stwierdziła, że takich pewnych jest 6 miliardów. Rozmawiałem z Prezydentem Bushem przekonując go, że ma być 9,8. Te blisko 10 miliardów dolarów włączone do polskiej gospodarki to nie jest coś nad czym można przejść do porządku dziennego. A nikt nie powie, że firmy amerykańskie są słabe. Wybraliśmy F-16 i włączanie tu polityki jest nieuczciwe.
Samolot jest, pokonaliśmy jedną z istotnych barier niemocy, bo przez lata mówiło się, że trzeba wybrać samolot. Wierzę, że on da nie tylko możliwość latania polskim pilotom na wymarzonym sprzęcie, ale też polskiej gospodarce ogromny impuls rozwojowy. Polskie wojsko ewidentnie się modernizuje i to modernizuje na różne sposoby. Jest szansa, że w ciągu kilkunastu lat będziemy mieli armię mniejszą, 150 000-czną, ale w pełni dopasowaną do potrzeb natowskich i odgrywającą ważną role w tym miejscu Europy.

Jakim sojusznikiem w 2003 roku możemy być dla Stanów Zjednoczonych?.
Prezydent RP:
Polska powinna być bardzo mocnym, aktywnym, strategicznym, czytelnym partnerem Stanów Zjednoczonych i ze względu na naszą pozycję w regionie, i ze względu na nasz interes, a także ze względu na fakt, że mamy wiele więzi - ostatni spis ludności w Ameryce mówi, że prawie 11 milionów Amerykanów przyznaje się do polskich korzeni. To są rożne korzenie, różne pokolenia, są to Polacy, Żydzi polskiego pochodzenia, i to jest potężna grupa ludzi, która buduje swoisty pomost pomiędzy nami. Polska jest oczywiście krajem suwerennym i zawsze będzie wypowiadała swoją własną opinię. Natomiast fakt, że Ameryka chce tak blisko z nami współpracować, że traktuje nas tak poważnie, czego dowodem była choćby moja wizyta oficjalna w USA, na najwyższym poziomie politycznym, ceremonialnym - to z tego powinniśmy się cieszyć. Dobre stosunki z Ameryką, nie osłabiają naszych stosunków europejskich, a wręcz przeciwnie - one je wzmacniają, nawet jeśli towarzyszy temu zawiść lub ukrywana pretensja, to w istocie im lepsze ma Polska stosunki z Ameryką, lepsze ma stosunki z Rosją, im lepiej wypełnia swoją rolę regionalną, im bardziej troszczy się o sprawy Ukrainy - to wszystko buduje pozycję międzynarodową Polski.

Czy będzie wojna z Irakiem? Czy konflikt jest nieuchronny?
Prezydent RP:
Czy on jest nieuchronny - jest możliwy, ale jeżeli Saddam Hussein zdecyduje się wykonać rezolucję Narodów Zjednoczonych to nie musi być wojny. Obawiam się, że Saddam Hussein tej rezolucji nie wykona, i wtedy my jako społeczność międzynarodowa staniemy w sytuacji, w której będziemy musieli coś z tym zrobić. Nie można ignorować rezolucji ONZ, opinii świata. Trzeba tu jednak zachować cierpliwość, czytać materiały, inspekcja zakończy się 28 stycznia 2003 roku i zobaczymy co z niej wyniknie. W tym duchu rozmawiałem z Prezydentem Bushem w Pradze i ostatnio telefonicznie. Natomiast jest faktem, że pozostawienie broni masowego rażenia w rękach nieodpowiedzialnych może zaowocować kolejnymi wydarzeniami takimi jak 11 września. Kto wtedy usprawiedliwi nas, polityków za naszą nieudolność, czy brak podjęcia akcji. Po 11 września 2001 roku żyjemy w świecie o wiele bardziej skomplikowanym, niejasnym, w którym jest znacznie mniej miejsca dla takich uczuć pięknoduchowskich, a więcej miejsca dla zdecydowanych działań, racjonalnej analizy.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.