przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Prezydent RP: Dzisiaj dziękuję za to, że przyjęliście moją gościnę, bo jednak późno wróciłem z Poznania, to ładnie z Waszej strony.
A i zdrowie nie najlepsze, sądząc z głosu?
Prezydent RP:
Było zimno, szczególnie wczoraj na Cmentarzu, gdzie myśmy wystąpili z prezydentem Putinem w strojach oficjalnych, na cienkich podeszwach, a tam ładnych parę stopni mrozu było, więc stąd ten katar.
Ale atmosfera podobno była ciepła podobno, przynajmniej Pan tak mówił?
Prezydent RP:
Atmosfera była bardzo ciepła i jak sądzę pierwsze wrażenie z wizyty jest to, że rzeczywiście lody zostały przełamane i tworzymy klimat zaufania. Dzisiaj przejrzałem tylko tytuły prasowe. Zastanawiają się dziennikarze czy to przełom, czy nie przełom. Myślę, że na pewno musimy popracować nad tym, żeby stosunki polsko-rosyjskie nabrały nowej jakości, ale w sensie psychologicznym, w sensie czysto ludzkim, to był na pewno przełom dlatego, że pierwsza wizyta w Polsce prezydenta Putina nie tylko jako prezydenta ale jako człowieka pokazała mu Polskę nadzwyczaj życzliwą, otwartą. Spotykaliśmy się z mnóstwem dowodów sympatii od ludzi, którzy stali na chodnikach, którzy byli w różnych miejscach naszych spotkań. Okazało się, że potrafimy rozmawiać o wszystkim bez jakichkolwiek uprzedzeń i bardzo szczerze. Prezydent Putin również okazał się partnerem bardzo otwartym, serdecznym, więc ta wizyta niewątpliwie była pod tym względem i ważna i interesująca i taka wnosząca ciepłe wiatry, ciepłą atmosferę w naszych kontaktach.
Prezydent Rosji powiedział coś takiego, nie ma w tej chwili spraw, które byłyby kością niezgody w stosunkach polsko-rosyjskich. Czy Pan to słyszał, czy oby na pewno?
Prezydent RP:
Myślę, że tak. Kością niezgody na pewno nie. Możemy mówić o każdej kwestii, ale są trudne tematy i to trzeba wiedzieć. One są zarówno po stronie historycznej, gdy mówimy o zadośćuczynieniu ofiarom stalinizmu, czy ludziom wywiezionym na Syberię. One są niełatwe gdy mówimy o kwestiach związanych z gospodarką, choćby konieczność porozumienia się z Rosją o zmniejszenie dostaw gazu z Rosji. To nie jest dla nich przyjemne, bo to oznacza mniej pieniędzy, ale...
Ale czy to jest do przyjęcia?
Prezydent RP:
Jest do przyjęcia, bo oni są realistami. Oni wiedzą, że współpraca z Polską, bo przecież ta umowa też kiedyś wyekspiruje, kiedyś ona się skończy i zależy im na tym, żeby Polska była partnerem nie na najbliższe kilka lat, ale na dziesiątki lat, bo ten gaz z Rosji do Europy będzie płynął nie chwilę, ale długo. Ja sądzę, że tu jest możliwość porozumienia się, podobnie jak sprawa salda handlowego. Wczoraj prezydent Putin w Poznaniu bardzo wyraźnie zadeklarował, że to, że niekorzystne saldo, deficyt handlu z Rosją to jest 1/3 całego polskiego deficytu handlowego, więc on mówi, że to ich też nie cieszy. Są gotowi, żeby coś zmienić, a dużo zmienić muszą po swojej stronie.
Ale przy takiej strukturze handlowej, Panie Prezydencie, trudno liczyć na szybkie zbilansowanie?
Prezydent RP:
Na szybkie na pewno nie, ale każde 100, 200 a już milionów dolarów, a oby miliard w jakiejś perspektywie zasadniczo zmienia te proporcje. Tym bardziej, że już nawet nie mówiąc o zmniejszeniu dostaw gazu, mówi się, że te dostawy nie będą rosły, takiej potrzeby po prostu nie ma. Są szanse, jeżeli usuniemy wiele barier biurokratycznych, celnych, np. wczoraj dowiedziałem się, że meble średniej klasy clone są według wagi. Meble luksusowe, Włosi w tym są najlepsi, są clone od wartości, więc Włosi płacą ok. 20 proc. wartości swoich mebli cła, natomiast za polskie meble, zresztą są bardzo pożądane, poszukiwane na rynku rosyjskim, bo one są dla tej klasy średniej, dla ludzi nie najbardziej zamożnych, my płacimy cło na poziomie 60 proc.. Prezydent Putin tłumaczył to walką z korupcją, jak i przepisami, które miały coś ujednolicić, ale sam zgadza się słuchając argumentacji polskich przedsiębiorców, że to wymaga zmiany. Liczę na to, że być może uda się zakończyć szczęśliwie negocjacje Rosji ze Światową Organizacją Handlu. Chiny już to osiągnęły, Rosja stara się, to nie są łatwe dla nich warunki, bo oni muszą wiele spraw wewnętrznych uporządkować. Ale gdyby Rosja stała się członkiem WTO, natychmiast mamy zupełnie inną sytuację, jeśli chodzi przynajmniej o cło. Te bariery znikają, natychmiast otwierają wiele możliwości dla polskich przedsiębiorców. Jedno jest ważne, żeby słuchacze sobie uświadamiali, my zawsze będziemy mieli kłopot z Rosją dlatego, że Rosja sprzedaje nam dwa towary – gaz i ropę i właściwie jak długo działa ta maszyna, to nie ma problemu, natomiast my musimy składać swój handel poprzez setki różnych projektów, czyli gdybyśmy chcieli to robić ...
To na warunkach konkurencyjnych?
Prezydent RP:
... na warunkach konkurencyjnych, to nie ma w ogóle żadnego ale, dlatego, że każdy konsument rosyjski ma prawo sobie wybrać odkurzacz z Polski, z Francji czy z Niemiec, to jest jego święte prawo. Natomiast gdybyśmy my chcieli zwiększyć o miliard nasze obroty z Rosją to trzeba prawdopodobnie mówić o kilkuset podmiotach gospodarczych, z których każdy coś zrobi w skali milion dolarów, dwa miliony dolarów, i to dopiero złoży się na ten miliard. Więc trzeba wiedzieć jak wielki aktywności wymaga to z polskiej strony, ale ja widziałem tych przedsiębiorców, oni chcą to robić, oni są, istnieją, oni są realni,
Wspomniał Pan o historii, Panie Prezydencie, o tych elementach związanych z tym co było. Gesty symboliczne prezydenta Putina związane ze składaniem kwiatów pod Pomnikiem Podziemnego Państwa Polskiego i AK przy gmachu Sejmu, o kwiatach pod Pomnikiem Czerwca 56
Prezydent RP:
Kwiatów nie było, bo to się stało bardzo nagle, ale był głęboki ukłon.
Umownie było kwiatami
Prezydent RP:
To było złożenie hołdu.
Prezydent Putin mówił o możliwości zadośćuczynienia osobom represjonowanym przez były Związek Radziecki, powoływał się na stosowną ustawę, przecież ta ustawa na dobrą sprawę żadnemu z polskich obywateli niczego nie da. To jest bardzo długi czas, żeby coś załatwić.
Prezydent RP:
Niekoniecznie
Odszkodowania są minimalne
Prezydent RP:
Chciałbym powiedzieć tak..
To też jest gest symboliczny?
Prezydent RP:
Nie. Sądzę, że prezydent Putin słusznie nastawiony ku przyszłości, człowiek pragmatyczny, tu w Polsce jednak poczuł tego ducha miejsca, czyli ten historyczny splot spraw polsko-rosyjski, jaki widać od tego Pałacu poczynając. Pałac Prezydencki był kiedyś Pałacem Namiestnikowskim. Tutaj był podpisywany Układ Warszawski, tutaj był Okrągły Stół więc on zrozumiał, że Polska to jest to miejsce, gdzie te losy się tak bardzo plątały, gdzie Wschód z Zachodem spotykali się często, równie często i niestety na polach bitewnych. Historyczna edukacja niewątpliwie tutaj miała miejsce i jakby zaprosił do dyskursu sam prezydent Putin przywożąc teczkę personalną gen. Sikorskiego i w pierwszej chwili przekazując tę teczkę, która znajduje się w archiwach rosyjskich. To było swoistą zachętą by więcej o tej historii, przeszłości porozmawiać. Z tych rozmów wyniknęły, moim zdaniem, bardzo dobre gesty, dlatego, że gest złożenia kwiatów na Pomniku Państwa Podziemnego, taki spontaniczny, osobisty, należy docenić. To jest niewątpliwie ważne i zapamiętajmy to. Podobnie jak zupełnie spontaniczna decyzja, kiedy opowiadałem prezydentowi Putinowi historię Poznania. On mówi: słuchaj, zatrzymajmy się tutaj. Zatrzymaliśmy się przy Pomniku Czerwca 56 r., jak wiadomo jest obok pomnik Mickiewicza. Przy obu tych pomnikach byliśmy, spotkaliśmy grupę studentów, którzy akurat wychodzili z uniwersytetu. Jak dalece ta wiedza jest potrzebna to powiem, że wśród tych studentów była Polka z Kazachstanu. Dziewczyna, która studiuje filologię angielską i dla prezydenta Putina było też informacją ważną, że Polacy są w Kazachstanie. Jak to się stało? Dlatego, że edukacja...
Wcześniej prezydent nie wiedział o tym?
Prezydent RP:
Wiedział, ale wiedział niedokładnie. A pamiętajmy, że edukacja w Związku Radzieckim, szczególnie edukacja historyczna była bardzo zideologizowana. Tam prawdy było niewiele. Na pewno nie było rozdziału o zsyłkach do Kazachstanu. To trzeba niejako dowiadywać się na nowo. Ale chcę tutaj podkreślić, on jest bardzo otwarty na również i te informacje, te argumentacje i powinniśmy wziąć to za dobrą monetę. Niczego tu nie wypominać, braków w wiedzy historycznej, natomiast wziąć za dobrą monetę, to że jest otwarty na te informacje, które do niego w tej chwili dochodzą. Ale żeby poruszyć sprawę odszkodowań. Jest otwartość ze strony Rosji. Oni mają swoją ustawę o zadośćuczynieniu ofiarom represji stalinowskiej. W tej chwili nasze MSZ-ty, taką decyzję wydaliśmy wspólnie, będą zastanawiały się, jak można włączyć Polaków, polskie ofiary do działania tej ustawy. Prawdopodobnie trzeba będzie znaleźć specjalną formułę, być może będą konieczne odpowiednie rozporządzenia rosyjskie, natomiast niewątpliwie poza kwestiami formalno-prawnymi, które mam nadzieję uda się rozstrzygnąć, będzie zawsze też kwestia ekonomiczna. Dlatego pamiętajmy, że zadośćuczynienie, które otrzymują rosyjskie ofiary jest w naszym rozumieniu...
Czy istnieje możliwość porównania z tym co otrzymują ofiary III Rzeszy?
Prezydent RP:
Tego nie da się porównać
I tak nie za duże
Prezydent RP:
W ogóle zadośćuczynienie dla cierpienia, dla bólu to jest kwestia bardziej moralna niżeli finansowa. Nie ma takich pieniędzy, które mogą za te wszystkie upokorzenia, za utratę zdrowia, za cierpienie być wystarczające. Ale mamy jakąś skalę porównawczą. To są oczywiście odszkodowania niemieckie. Musimy wiedzieć, że Rosji na to dzisiaj nie stać, a nie sądzę, żeby jutro było stać.
Czy te gesty i zapewnienia Prezydenta Putina o możliwości dopominania się o zadośćuczynienie to jest próba ustawienia historii w jakiejś części wzajemnych relacji obecnych, współczesnych?
Prezydent RP:
Myśle, że jest to chęć dokonania pewnego remanentu, żeby on nie był obciążeniem, żeby można było pójść dalej. Ale jest taka gotowość. Niewątpliwie jest taka gotowość, choć to będą tematy trudne, ale tu się dokonała zmiana stanowiska, istotna. Będą działania MSZ-tów. Myślę, że mamy dużą szansę, żeby w ciągu najbliższych kilku miesięcy wiedzieć jak ten problem może być rozwiązany. A czas jest istotnym czynnikiem, no bo mamy do czynienia ze środowiskiem ludzi w odpowiednim wieku, którzy za bardzo czekać nie mogą i nie chcą.
W jednej z opinii na temat wizyty prezydenta Putina spis tematów o których być może Panowie rozmawiali, ale że jako były to rozmowy w cztery oczy, niekoniecznie można się było o nich dowiedzieć, pozwoli Pan, że zacytuję: rozszerzenie NATO na wschód, żegluga przez Cieśninę Pilawską, majątek po b. RWPG, nieruchomości polskie w Rosji, w Moskwie konkretnie i w Warszawie, zwrot dóbr kultury. Czy o tym Panowie rozmawiali, o jednym z tych tematów?
Prezydent RP:
Rozmawialiśmy na pewno o wszystkim, o wszystkich tych tzw. trudnych tematach. Nie wszystko to było w rozmowach prezydentów, bo niektóre z tych tematów jak Pan przeczytał nie nadają się do rozmów prezydenckich, ale były również rozmowy ministrow spraw zagranicznych. I w większym gronie i bezpośrednio. Tam wszystkie te kwestie zostały postawione. Jeśli chodzi o rozszerzenie NATO, to jest istotna rzecz, stanowisko nasze jest jasne. My jesteśmy za rozszerzeniem. Wierzymy, że w Pradze w listopadzie na szczycie nowe kraje zostaną zaproszone do NATO. Rosjanie nie sprzeciwią się temu pod jednym warunkiem, że będzie dalej tak dobra współpraca NATO z Rosją. Nie widzę żadnych powodów dla których ta współpraca miałaby się zmienić w ciągu najbliższego czasu. Jest to przecież w interesie Rosji i NATO, żeby to wszystko szło dobrze. Nie sądzę, żeby tu Rosja, oczywiście nie będzie entuzjazmu, o tym już wiemy, ale też nie będzie jakichkolwiek działań, które by utrudniały proces rozszerzenia. W sprawie rozszerzenia więcej bym uwagi zwrócił na słowa Sekretarza Generalnego NATO Robertsona, który bodajże przedwczoraj powiedział, iż nikt nie zabierze się do tego pociągu na gapę, co należy czytać, że będzie bardzo zdecydowana weryfikacja stopnia przygotowania poszczególnych krajów kandydatów.
Czyli nowym będzie trudniej w porównaniu z Czechami, Węgrami i Polską?
Prezydent RP:
Myślę, że na pewno nie będzie łatwiej. To jest pierwsze. Być może nawet będzie trudniej. Na pewno rozszerzenie będzie związane również z analizą jak wygląda sytuacja w krajach nowoprzyjętych: Polska, Węgry i Czechy, czyli nasza odpowiedzialność w tej mierze też jest bardzo duża. Musimy pokazać, że te zadania, które przyjęliśmy na siebie, spełniamy. Ale sprawa jest, moim zdaniem, na dobrej drodze i jeśli nic tu się nadzwyczajnego nie zdarzy, nie widzę takiego scenariusza, to będzie rozszerzenie. Gdy pytał Pan o dobra kultury, o majątek, to wszystko wymaga pracy na poziomie ministrów spraw zagranicznych i ich współpracowników
A czy to są tematy, które będzie można tknąć, czy to jest jakiś temat tabu?
Prezydent RP:
Nie. Tematów tabu nie ma. Nie było żadnego łącznie z tym, Pan pamięta, że przed wizytą żony białoruskich opozycjonistów napisały list do mnie. Mówiliśmy o tym. List został przekazany. Niestety nie ma informacji jak to wygląda, ale dobrze. To jest jakiś sygnał. Będziemy również to badali, będziemy rozmawiali na ten temat. Nie było ani jednego tematu, który można byłoby uznać, że niewygodnie było podjąć. To jest dobre, ważne w tej wizycie. Natomiast oczywiście musi być dalszy ciąg. Ten dalszy ciąg będzie już bardziej konkretny choćby przez to, że zgodziliśmy się stworzyć taki komitet ds. strategicznych i trudnych na czele z ministrami spraw zagranicznych. Będą tam również przedstawiciele kancelarii prezydenckich. To jest właściwe grono, żeby punkt po punkcie dogadywać się. Żadna z tych spraw nie jest łatwa. Poza tym pamiętajmy, że żyjemy też w krajach, gdzie jednak obowiązują już reguły prawa. I nawet jeżeli prezydenci powiedzą, tak to zrobić to i tak trzeba decyzji, notariuszy, trzeba podpisania czegoś. Czasy w których prezydent decydował od spraw wielkich do najmniejszych już się skończyły. To bardzo dobrze i nie tęsknimy za tym, żeby mieć aż taką władzę.
O ile z punktu widzenia polskiego, to chyba sprawa gazu była najbardziej istotna. Na to zwracano najbardziej uwagę?
Prezydent RP:
Gdybym ja miał hierarchizować to bym powiedział tak: najważniejsze z naszego punktu widzenia było otworzyć ten dialog, stworzyć dobry klimat i dla dalszych rozmów. I druga, doprowadzić jednak do mozliwości zmniejszenia ujemnego salda, czyli dopuścić polskich przedsiębiorców z towarami, z usługami na rynek rosyjski. Na trzecim miejscu mówimy o gazie.
A na czym szczególnie zależało prezydentowi Putinowi? Na sprawach obwodu kaliningradzkiego i jego przyszłości wtedy kiedy Polska ew. zostanie członkiem UE? Ta enklawa rosyjska wśród krajów unijnych pozostanie?
Prezydent RP:
Na pewno tak. To jest Kaliningrad i jego miejsce po wejściu Polski do Unii. Podjął prezydent Putin mój pomysł, żeby prezydenci spotkali się w Kaliningradzie na spotkaniu z udziałem przedstawicieli UE, Rady Państw Bałtyckich. Radziłem, żeby stało się to odpowiednio szybko, bo w pierwszym półroczu, żeby jeszcze w trakcie negocjacji, które Polska i Litwa prowadzą z UE być może niektóre elementy uwzględnić. Jak mamy tę politykę prowadzić. Ale to było na pewno bardzo ważne. Drugim ważnym tematem, to jest sprawa kontaktów polsko-rosyjskich w perspektywie UE. On wielokrotnie wspominał o ogromnej ilości osób, które poruszają się między Polską i Rosją. I tak będzie, bo przecież z Moskwy czy w ogóle z Rosji do Europy najwygodniej jest jechać przez Polskę. Lepszej, krótszej i szybszej drogi nie ma. Więc chodzi tutaj o różne formalne obostrzenia, które mogą wystąpić, wizowe i nie tylko i myślę, że dla niego to ważne, żeby Polskę poznać i zobaczyć jak ona wygląda z bliska. Był to pierwszy kontakt z naszym krajem prezydenta Putina.
Jakie reakcje, odgłosy dochodzą do Pana z Ukrainy po wizycie prezydenta Putina?
Prezydent RP:
Nie czytałem w tej chwili opinii prasowych, będę to dzisiaj miał na biurku. Nie sądzę, żeby tu było jakiekolwiek zdziwienie, czy zaniepokojenie, podobnie przecież jak my nie wyrażamy żadnego zaniepokojenia jak odbywają się nieporównanie częstsze rozmowy rosyjsko-ukraińskie, kontakty na szczeblu prezydenckim. Przecież i oni rozumieją nas i my rozumiemy Ukrainę, że nie sposób prowadzić polityki nie uwzględniając Rosji. Ukraina musi w jeszcze większym stopniu uwzględniać Rosję, bo to jest kilkaset lat bardzo bliskich związków, wręcz powiedziałbym, wspólnego państwa. To jest ogromna grupa ludzi mówiących w języku rosyjskim na terenie Ukrainy, wiele związków gospodarczych. Ukraina cały czas przy prezydencie Kuczmie i mam nadzieję, że również przy jego następcy, będzie prowadziła i prowadzi politykę umiejętnego balansu, równowagi między Rosją a Europą. Nam zależy na tym, żeby ona była blisko tej Europy, współpracowała ze strukturami europejskimi, żebyśmy wciągali Ukrainę do różnych form współdziałania dlatego, że wtedy będzie pewność, iż Ukraina zachowa i swoją suwerenność, i zachowa ten bardzo otwarty, proeuropejski kurs. Przecież to nie jest przeciwko Rosji, ani to nie może wykluczać kontaktów z Rosją, które są niezbędne. Odwrotnie. Przy najlepszych strategicznych stosunkach partnerskich z Ukrainą, Ukraina świetnie wie, że musi mieć bardzo dobre stosunki z Rosją. Byłoby niewybaczalnym błędem, żeby Polska takich dobrych kontaktów nie miała.
Przywódcy Rosji i Ukrainy, jak Pan powiedział, spotykają się często czy nawet bardzo często na bazie przyszłości w stosunkach polsko-rosyjskich. Czy są jakieś plany, żeby te spotkania były regularniejsze, częstsze, czy raz na 8 lat?
Prezydent RP:
Nie, nie. Raz na 8 lat to mamy już za sobą. Oczywiście wizyty oficjalne mają swój rytm i żadna wizyta oficjalna kolejna nie odbędzie się lada moment. Na to potrzeba jakiegoś czasu. Ale na pewno będzie dużo więcej wizyt roboczych. Na pewno będą kontakty telefoniczne, bo na takie umówiliśmy się. Powiedziałem tak trochę pół żartem pół serio, ale wierzę, że następnym razem prezydent Putin jadąc do Paryża zatrzyma się w Warszawie, a nie tak jak ostatnio z Paryża będzie przylatywał do Warszawy, dlatego, że nawet okaże się, że zatrzymanie się na 2-3 godziny ma sens, żeby porozmawiać, wymienić poglądy, zjeść wspólnie obiad i być cały czas na bieżąco i ze sprawami i z problemami. Z jego strony jest taka gotowość. Zapraszałem Go na polskie wybrzeże, żeby skorzystał z prezydenckiej rezydencji na Półwyspie Helskim.
Przyjął takie zaproszenie?
Prezydent RP:
Przyjął. Tym bardziej, że to jest człowiek Bałtyku. Tak się złożyło, że my wszyscy jesteśmy znad Bałtyku, bo ja się urodziłem w Białogardzie, a moja żona w Gdańsku. Jego żona w Kaliningradzie, a on w Leningradzie, jakby więc ten bałtycki sentyment zachowujemy wszyscy. Myślę, że to może być też ciekawe. Będzie normalnie. Będzie na pewno zupełnie inaczej niż do tej pory i mamy partnera po stronie rosyjskiej, który jest otwarty na tego rodzaju propozycje, aktywność, kontakty. To jest bardzo ważne.
Czy podczas wizyty prezydent Putin oceniał naszą przyszłość w UE. Próbował zastanowić się czy to ma sens, może jednak komentował to co robimy, nasze negocjacje z Brukselą?
Prezydent RP:
Nie. Ani nie komentował negocjacji, ani w żaden sposób..
Jesteśmy suwerenni, niepodlegli i możemy robić co chcemy
Prezydent RP:
Nie tylko niepodlegli, suwerenni. On świetnie to rozumie. Parę razy mówił, nawet ze spraw natowskich, że gdyby prawdopodobnie był na naszym miejscu, inaczej by nie postanowił. Sądzę, że tu nie ma żadnych wątpliwości. Natomiast jest oczywiście wielka troska rosyjska, żeby z tych procesów jednoczenia się Europy nie być wykluczonym. Oni się tego słusznie obawiają. Ja to podkreśliłem w swoich wypowiedziach, na konferencji w Warszawie, w toaście, żeby Europa, która potrafiła ze sobą współdziałać, która była w jakimś sensie zjednoczona, była Europą rozwoju i postępu. Europa, która była podzielona czy sztucznie czy inaczej zawsze była miejscem konfliktów, wojen i dramatów. Dzisiaj mamy unikalną szansę, żeby ta Europa mogła się rozszerzać. To nie oznacza, że wszyscy muszą wejść do tych samych struktur, bo nie wszyscy są przygotowani, nie wszyscy chcą, przecież my nie możemy naciskać, ani na Finlandię, ani na Szwecję czy Austrię, żeby wstępowali do NATO, bo sobie nie życzą. Nie ma takiej potrzeby. Natomiast fakt, że Europa staje się wspólnym kontynentem, gdzie nie ma barier, gdzie ludzie mogą między sobą i rozmawiać i współpracować, ten ruch myśli, ludzi, towarów jest całkowicie nie ograniczony jest wielką wartością. Dodatkowo dochodzi nowy europejski pieniądz, co jest wydarzeniem historycznym. On będzie obejmował coraz więcej stref europejskich, więc Rosjanie bardzo się obawiają tego, żeby wobec bardzo dynamicznych procesów jednoczenia się Europy nie znaleźć się poza tym procesem. Dlatego, że oni mają świadomość, że są krajem szczególnym, raz że wielkim, dwa, że euroazjatyckim, ale przynajmniej ze strony Putina ta orientacja europejska jest bardzo silna. Bardzo chciałby, żeby w tych różnych formach Rosja liczyła się jako partner i żeby nie tworzono nowej sytuacji, w której wszyscy, czy większość w NATO, niemalże wszyscy w UE plecami odwracają się od Rosji, która staje się, mimo, że krajem wielkim, to jednak swoiście peryferyjnym. I sądzę, że to jest dzisiaj główna troska prezydenta Putina, ale też muszę powiedzieć, że on podjął w tej mierze wiele mocnych działań. Bo jego włączenie się do koalicji antyterrorystycznej, takie natychmiastowe, to wbrew też sporej części środowisk politycznych w Rosji, to było wydarzenie. Wydarzenie ewidentne do tego, żeby Rosję włączyć do tej euroatlantyckiej przestrzeni.
Czy pytał pan prezydenta Putina o sprawy Czeczeni?
Prezydent RP:
Rozmawialiśmy, ja pytałem, pytali parlamentarzyści, pytali dziennikarze. Stanowisko jest takie. Integralność terytorium rosyjskiego to jest to za co on odpowiada jako Prezydent. Jest gotowość do rozmów i dialogu, ale wobec tak silnych ekstremizmów jakie panują po stronie czeczeńskiej to wygląda to tak jak wygląda. Nie chcą prowadzić wojny, bo tak im się to podoba tylko, że nie znajdują innych metod. Zdają sobie również sprawę, że tak jak każda wojna to ona przynosi również wydarzenia niekontrolowane, a więc i śmierć ofiar cywilnych i również działania nazbyt brutalne w stosunku do osób niewinnych, różnego rodzaju przestępstwa To jest bardzo wysoka cena, którą się płaci. To co mógłbym powiedzieć ze swojego wrażenia z rozmów, to że jeszcze takiej pełnej koncepcji co z tym problemem zrobić po prostu nie ma, że to jest rodzaj dolegliwości, która może trwać długo ze względu na brak możliwości porozumienia się. Nie widać dzisiaj gotowości do dyskusji, do jakiegoś czeczeńsko-rosyjskiego okrągłego stołu, żeby znaleźć rozwiązania, które byłyby akceptowane. Ale my naciskamy na to i myślę, że to jest obowiązek opinii międzynarodowej żeby cały czas mówić, iż oczekujemy rozwiązań pokojowych, a nie wojennych. To nie jest jedyne miejsce o którym mówiliśmy, bo przecież mówiliśmy też o sytuacji na Bliskim Wschodzie i takich miejsc, których sprawy toczą się już długimi latami i dobrego końca nie widać, jest więcej niestety.
Tak zbliżając się do końca, czy coś Pana zaskoczyło podczas tej wizyty?
Prezydent RP:
Może nie tyle zaskoczyło co ucieszyło. Właśnie ucieszyła ta otwartość nie tylko Prezydenta Putina, ale innych członków delegacji rosyjskiej. To jest już nowa generacja polityków, która właśnie zachowuje się inaczej. Pamiętam różne spotkania w przeszłości, one miały zawsze tę część oficjalną, później miały część nieoficjalną, która była bardzo nieoficjalna, byle o tym nie mówić i było zawsze też wiele tematów do których się podchodziło z dużym trudem. Natomiast prezydent Putin i myślę, że również wykazał to w polskim parlamencie, bez żadnego ociągania odpowiadał na pytania przecież całego spektrum politycznego Polski. Jest człowiekiem, który nadaje nowy styl, rozmawiajmy, nie ma tematów zakazanych, żyjemy w wolnym świecie, pytania mogą być bardzo trudne, może nawet czasami nie najmądrzejsze, ale one muszą padać, żeby ta dyskusja była szczera. Więc ten styl i to podejście do rozmów bardzo mnie ucieszyło, może nie zaskoczyło, bo Putina spotkałem wcześniej, ale ucieszyło.
Z nadzieją na przyszłość?
Prezydent RP:
Teraz wiele zależy od nas. Boję się dwóch rzeczy. Boję się takiej naturalnej inercji, była ważna wizyta, wszyscy się trochę zmęczyli, spotkań było bardzo wiele teraz będzie chęć złapania oddechu, ale to złapanie oddechu nie może się zmienić w inercję, w nic nie robienie, po obu stronach zresztą. I po drugie boję się biurokracji, może bardziej rosyjskiej biurokracji, niż naszej, ale naszej też się boję.
Nasza też sporo potrafi
Prezydent RP:
Chodzi o to, żeby to wszystko nie utonęło. Weszliśmy niewątpliwie na nowy etap, w którym można wiele spraw załatwić szybciej, lepiej, skuteczniej. Stawiam sobie za zadanie żeby rok 2002 był właśnie takim, w którym zamkniemy wiele z remanentów, otworzymy nowe możliwości, podpiszemy brakujące umowy, coś się już udało przyspieszyć. Wczoraj parafowana została umowa o współpracy lotniczej, co pozwala naszym samolotom latać na zupełnie innych warunkach nad Syberią, co skraca drogę do Azji, być może dla LOT-u to też będzie ważnym argumentem w ich rozmowach z nowym partnerem zagranicznym, że dysponujemy taki prawem. Jest ogromnie dużo kwestii, które są w tej chwili na stole, tylko one wymagają dalszej pracy dlatego, że to jest natura spotkań prezydentów. Powiedziałem to wczoraj przedsiębiorcom – słuchajcie myśmy drzwi otworzyli, ale ilu z was ten próg przejdzie, ilu pójdzie za nami to od was zależy, natomiast nie możecie narzekać, że nie ma klimatu, że drzwi są zamknięte, bo one są otwarte. Putin wczoraj jasno powiedział – zależy nam na likwidacji ujemnego polskiego salda, pracujcie, więc pracujcie.
Wizyta była oficjalna, tylko Pańska małżonka osamotniona była nieco Panie Prezydencie?
Prezydent RP:
Była trochę osamotniona. Prezydent Putin tłumaczył nieobecność małżonki. Dziwię się, że służby prasowe, rosyjskie nie chciały tego jakoś bardziej oficjalnie powiedzieć, bo on powiedział rzecz bardzo oczywistą, oni mają dwie córki 15 i 16 lat, teraz są wakacje w Rosji, bo tam był Nowy Rok, było Boże Narodzenie prawosławne i one są na wakacjach, na nartach ze swoją mamą w jednym z państw europejskich i to była główna przyczyna tego, że prezydent był tutaj w Warszawie bez małżonki. Ale spotkaliśmy się, bo moja żona była obecna w końcówce naszego obiadu, który mieliśmy w cztery oczy, a później była cały czas na kolacji i prowadziła również jak sądzę interesujące rozmowy
Okazja do spotkania obu pań jeszcze będzie
Prezydent RP:
Mało tego, zaprosiliśmy Panią Putin i zapytał prezydent Putin, czy dzieci mogą przyjechać, my mówimy dzieci też, gdyby tylko była taka okazja, że chcą przyjechać do Polski, do Warszawy, zobaczyć nasz kraj to będziemy mile witać.
Albo nad morze?
Prezydent RP:
Myślę, że trzeba Warszawę pokazać, trzeba pokazać Kraków. Wczoraj wielkie wrażenie na prezydencie Putinie zrobił Poznań dlatego, że Poznań to jest to spotkanie dwóch stylów architektonicznych, tego wielkopolskiego, nazwijmy niemieckiego, czy pruskiego z tym renesansowym włoskim, który jest na rynku. Jak przejechaliśmy uliczką do starego rynku, to on mówi, że jakby w zupełnie innym mieście się znaleźć, tym bardziej, że rynek jest pięknie odnowiony, ratusz jest również po renowacji. Weszliśmy tam do środka, obejrzeliśmy muzeum miasta Poznania, byliśmy w bardzo dobrej restauracji, nazwy nie podam, żeby nie być oskarżonym o krypto reklamę, ale widziałem, że robi to wrażenie. Pytał mnie o Kraków, o Gdańsk o inne miejsca, więc na szczęście mamy pięknych miejsc w Polsce dużo, będzie szansa na zaproszenie prezydenta Putina jeszcze wielokrotnie.
Gdyby przedłużył pobyt Panie Prezydencie mogliby panowie obaj jechać do Zakopanego?
Prezydent RP:
Moglibyśmy, ale w związku z tym pojadę z małżonką i będę na konkursie skoków
Z nadziejami na sukces?
Prezydent RP:
Tak, ale bez przesady, to jest inna konkurencja. Naprawdę trochę znam się na sporcie, zajmowałem się tym. Adam Małysz należy do najlepszych zawodników.
A to o nim mówimy?
Prezydent RP:
O nim mówimy. Należy do najlepszych zawodników na świecie. Natomiast nie sposób wygrywać zawsze i trzeba pamiętać, że może znaleźć się zawodnik, który skacze nie gorzej, ale i lepiej, w związku z tym szykujmy się na igrzyska. To będą bardzo trudne igrzyska. Adam Małysz spowodował w zeszłym roku, że inni się wzięli bardzo do roboty i dzisiaj już wszyscy mają fizjologów, psychologów, jedzą bułkę z bananem i jak widać poziom się bardzo podwyższył. Pamiętajmy, że sport to są zwycięstwa, ale sport to jest również walka, to jest również konkurencja gdzie jeżeli się samemu zrobiło to co można było zrobić, trzeba docenić sportowca. Widzę u wielu moich rodaków taki zawód – czemu on nie wygrywa. Ja też chciałbym żeby wygrywał i życzę mu tego z całego serca, ale to jest sport.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.