przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie Prezydencie, dzisiaj podczas inauguracji roku akademickiego, powiedział Pan między innymi, że edukacja jest kluczem do pomyślnej przyszłości i że ludzie w Polsce w latach dziewięćdziesiątych dobrze to rozumieją. Ale za tymi słowami w polityce nie idą czyny.
Prezydent RP:
To nie jest dokładnie tak. Na pewno tych czynów jest za mało i na pewno nie znaleźliśmy jeszcze pełnej odpowiedzi co zrobić, żeby - to co rozumiemy - że edukacja jest przyszłością i że od stanu edukacji i nauki zależy pozycja państwa w przyszłości, przełożyć na język corocznych budżetów, decyzji rządowych. Jednak nie można zamykać oczu - 10 lat temu w Polsce studiowało 400 tysięcy młodzieży, dzisiaj studiuje milion osiemset tysięcy. Nakłady na naukę, wolno bo wolno ale wzrastają. Uczelnie są dzisiaj bardzo dynamiczne. Wystarczy spojrzeć na Uniwersytet Warmińsko-Mazurski - są inwestycje i ciekawe plany. Ta nauka na pewno się rozwija, mamy od czego się odbić ponieważ dorobek polskiej nauki przez lata jest znaczący. Byłoby dobrze żeby tych pieniędzy w przyszłości było więcej bo od stanu edukacji i stanu wykształcenia będzie zależała pozycja narodu. Dzisiaj już się nie liczy kto ile węgla wydobywa, czy kto ile ma czołgów. To się liczy tylko w niektórych szczególnych przypadkach kiedy trzeba prowadzić działania wojenne. Natomiast tak naprawdę liczy się intelekt i jak dobrze wykształcona jest młodzież. Tu Polska musi jeszcze wiele wysiłku uczynić.

Co z pomocą dla Uniwersytetu Warmińsko - Mazurskiego ?
Prezydent RP:
Będziemy pomagać. Myślę, że jest to i w interesie Uczelni, władz Olsztyna, województwa i także władz państwowych. W moim przekonaniu, Kortowo czyli Uniwersytet Warmińsko- Mazurski to może być taki bardzo szczególny polski Uniwersytet, inny aniżeli te znane, bo korzystający trochę z oddalenia od wielkich centrów miejskich i korzystający z formuły campusu. To jest pierwszy Uniwersytet, który tak naprawdę może być całkowicie zintegrowany. Będę pomagał i w skończeniu Centrum Humanistyczno-Społecznego, i w budowie centrum sportowego. Mam nadzieję, tu rozmawiałem z Wojewodą, że pomożemy w uzyskaniu obiektów wojskowych, które sąsiadują przez płot z Uniwersytetem. Za parę lat Kortowo może stać się campusem studenckim w stylu światowym z bardzo dobrą kadrą naukową. Ważne jest to, że ten Uniwersytet nie jest tak bardzo związany tradycją więc tu łatwiej się przebijają nowe i nieznane kierunki. Tu można więcej zaryzykować. To nie jest tak jak na wielkich Uniwersytetach, gdzie się mówi "no jak taki wydział - przecież nigdy go nie było" albo "co będziemy likwidować wydział, który ma 100 lat". Niektóre dyscypliny wyczerpują się więc trzeba je likwidować i sądzę, że Uniwersytet Olsztyński ma większe szanse żeby być w takim dobrym słowa tego znaczeniu - nowoczesnym.

Panie Prezydencie teraz przez chwilę porozmawiajmy o Obwodzie Kaliningradzkim. Rosjanie nie chcą wiz, do tego stopnia są twardzi, że lekko ugina się UE, która proponuje tzw. dokumenty uproszczonego tranzytu. Na to z kolei nie chce się zgodzić Polska. Co Pan o tym sądzi.
Prezydent RP:
Po pierwsze prowadzimy rozmowy. My chcemy żeby traktować przepis z Shengen poważnie, więc wychodzimy ze stanowiska, że skoro mają być wizy to dlaczego mają być różne dla mieszkańców Obwodu Kaliningradzkiego i dla mieszkańców Rosji. Ale w tej chwili nie wchodziłbym w takie szczegóły bo to będzie jeszcze wielokrotnie omawiane. Tak naprawdę tranzyt między Kaliningradem a Federacją Rosyjską i resztą terytorium w małym stopniu dotyczy Polski. Warto wiedzieć, że potok ludzi jeżdżących w tych kierunkach między Litwą a Polską, czyli przez dwa kraje - nazwijmy je tranzytowe - to jest czterdzieści do jednego na korzyść Litwy. Czyli my mamy w całym obrocie między Kaliningradem a Federacją Rosyjską 2,5% - 3% udziału, co naprawdę nie jest dla nas problemem zasadniczym. Mam nadzieję, że będziemy mieli sposób rozwiązania, który pozwoli normalnym, uczciwym ludziom się komunikować, a nam pozwoli również walczyć ze zjawiskami niebezpiecznymi, jak przestępczość, narkotyki czy terroryzm. Sądzę, że jesteśmy tu już bliżej rozwiązania jeżeli dalej i na pewno będzie to do zaakceptowania przez stronę polską. Tym bardziej, że Rosjanie uważają, że korzystanie z polskiego tranzytu powinno być związane z paszportami i wizami bo zdają sobie sprawę, że to może być również z ich punktu widzenia dosyć istotne miejsce gdzie można wyłapywać różnego rodzaju złe zjawiska. Tak że nie sądzę żeby sprawa Kaliningradu była problemem i w relacjach naszych z Rosją i w relacjach Rosji z Komisją Europejską.

A co z wizami
Prezydent RP:
Jeżeli przyjmujemy zasadę Shengen to ta zasada jest następująca - wszystkie kraje unijne między sobą poruszają się bez wiz, a wszystkie kraje spoza Unii mają wizy i wtedy dla nas Federacja Rosyjska jest partnerem, ona nie dzieli się na dwa podmioty. My nie możemy podzielić Federacji Rosyjskiej na Federacją Rosyjską i na Obwód Kaliningradzki. Tym bardziej, że dla nas uproszczony system wizowy między Polską i Rosją polegający na wizach wielokrotnych, wieloletnich i tanich jest ważny ze względu chociażby na Polaków, którzy mieszkają, akurat nie w Obwodzie Kaliningradzkim bo tam ich prawie nie ma, ale mamy Polaków mieszkających na Syberii i innych częściach Federacji Rosyjskiej i zależy nam na tym żeby oni też mogli komunikować się z Polską i Unią Europejską. Więc to jest tylko ten problem, natomiast oczywiście jest problem techniczny i humanitarny, którego nie bagatelizuję tzn. jak zapewnić możliwość komunikowania się obywatelom i mieszkańcom Kalinigradu, którzy mają rodziny czy interesy w Moskwie. Oni powinni mieć tutaj jakiś sposób, który nie będzie zbyt uciążliwy, a na pewno nie będzie pogarszał ich obecnej sytuacji. Ten tranzyt jest tak delikatną sprawą dlatego, że przez lata dla mieszkańców Kaliningradu to nie był problem, jeżeli oni mieli problemy to w ogóle z jeżdżeniem jakie były w dawnym Związku Radzieckim. Natomiast już jak mieli zgodę na jazdę to przecież oni jechali albo w ramach Związku Radzieckiego, albo przez ostatnie 10 lat przez Litwę, gdzie żadne wizy nie były wymagane. Więc teraz jest ten delikatny problem, że każde wprowadzenie nowej regulacji jest jakby utrudnieniem w stosunku do tego co jest. Ale jak już powiedziałem znajdziemy tu rozwiązanie i nie sądzę żeby z tego powodu były jakieś poważniejsze kłopoty.

Jaka będzie sytuacja polskiego rolnictwa po wejściu do Unii Europejskiej?
Prezydent RP:
Do Unii wchodzi Polska, więc jeżeli wchodzi Polska to i wchodzą rolnicy, uczeni, młodzi i starzy, i Olsztyn, Zakopane więc wchodzimy wszyscy. Z punktu widzenia propozycji jakie są dla rolników to rolnicy będą tą grupą społeczną, która skorzysta bardziej niż inni. Dlatego, że nawet jeśli przyjmiemy że dopłaty bezpośrednie do produkcji rolnej będą na poziomie 25% to zauważmy, że dopłaty będą do produkcji rolnej, a np. nie będą do działalności naukowej na Uniwersytecie w Olsztynie. Chcę również uprzedzić dziennikarzy, że również nie będzie dopłat bezpośrednich dla waszej pracy. Mówię to trochę żartobliwie, ale po to żeby sobie uświadomić, że wielki potok środków będzie płynął do wsi i rolnictwa, a właściwie jedyną grupą, która będzie mogła otrzymać środki będą rolnicy a nie nikt inny. Żadna inna grupa zawodowa tego typu dopłat bezpośrednich nie będzie miała. I to jest właśnie odpowiedź czy będą korzyści. Natomiast jeśli zaczniemy dyskutować dlaczego będziemy mieli 25%, a nie 40%, 50% czy 70% to rzeczywiście można by powiedzieć, że chcielibyśmy więcej, tylko trzeba pamiętać, że Unia Europejska dzisiaj tych pieniędzy nie ma, bo żeby otrzymać pieniądze skądś to ktoś te pieniądze musi dać. Gotowość państw płacących do Unii na zwiększenie wpłat jest niewielka, myślę tu o Niemcach czy Francuzach. Trzeba się liczyć z tym, że w ogóle dopłaty bezpośrednie będą raczej ograniczone w Unii Europejskiej, ale to na czym Polska będzie mogła skorzystać to skorzysta. Jak pokazuje przykład Hiszpanii, Portugalii, Irlandii czy Grecji to te kraje dokonały wielkiego skoku właśnie dzięki wejściu do UE. Jestem przekonany, że gdyby dzisiaj Irlandia czy Grecja nie były w UE to mielibyśmy do czynienia z takimi głębokimi peryferiami Europy. Mielibyśmy do czynienia z krajami w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej i wysokim bezrobociem.

Czemu dopłaty będą takie niskie ?
Prezydent RP:
Po pierwsze, dopłaty będą się wyrównywać, po drugie będą się tam zmniejszać, po trzecie my mamy własny duży rynek, na którym nasze towary będą konkurencyjne. Poza tym, o czym mówię zupełnie otwarcie - być może nie jest to bardzo popularne o czym powiem - z dopłatami czy bez, w UE czy bez, takiej struktury rolnictwa nie da się utrzymać. Musimy powiedzieć wprost, że mamy rolników bardzo konkurencyjnych i wysoko wydajnych i oni będą mieli perspektywy dziś i jutro, ale mamy jednocześnie takie rolnictwo, które ledwo produkuje na własne potrzeby i ono nie jest w stanie sprostać konkurencji. W takim przypadku jest nieważne czy wchodzimy do Unii czy nie bo w dłuższej perspektywie nie ma możliwości żeby ci rolnicy utrzymali jest. Jest więc pytanie o formę pomocy społecznej dla nich, jest pytanie o miejsca pracy dla ludzi odchodzących z rolnictwa,, ale nie oszukujmy polskich rolników bo ktoś kto nie jest dzisiaj wydolny na polskim rynku w obecnej sytuacji, tak samo nie będzie dużo bardziej wydolny kiedy otrzyma te dotacje. Nawet jeśli otrzymałby bardzo duże dotacje, to nie zmieni faktu, że jest nie konkurencyjny i nie przygotowany do tej konkurencji.

Kiedy odbędzie się referendum w sprawie przystąpienia do UE
Prezydent RP:
Uważam , że dzisiaj mówienie o dokładnym terminie jest przedwczesne z dwóch powodów: po pierwsze, referendum musi dotyczyć czegoś czyli zakończonych negocjacji z UE i porozumienia, które podpisze Polska z UE. W tej chwili trwają prace, mamy jeszcze nie wszystkie rozdziały zakończone. Poza tym pamiętajmy, że będzie to wspólny dokument dla wszystkich 10 państw kandydujących z pewnymi wyjątkami - tam gdzie poszczególne kraje uzyskały jakby inne regulacje. Z informacji, które posiadamy ten dokument będzie miał ok. 7 tysięcy stron i dopiero podpisanie go przez UE i kraje kandydujące daje nam temat czy dokument nad którym możemy zacząć debatować. Tego dokumentu na razie nie ma, liczymy, że do końca grudnia będzie i dobrze byłoby, żeby był. I to jest pierwsze ograniczenie co do daty referendum. Gdyby się okazało, że trzeba jeszcze parę miesięcy nad nim popracować, to wtedy ten termin w maju jest po prostu nie realny. Drugim ograniczeniem jest ustawa o referendum. Ja dopiero wniosę ustawę o referendach, która pozwoli na określenie jak to ma być zorganizowane, jakie regulacje mają dotyczyć uczestników referendum czyli tych, którzy będą agitowali za i tych, którzy będą agitowali przeciw. Myślę, że w ciągu najbliższych miesięcy ta ustawa zostanie przez Sejm przyjęta. Wtedy będziemy mieli dwie istotne przesłanki do wyznaczenia terminu referendum. Przypomnę, że zgodnie z Polską Konstytucją referendum może być ogłoszone przez Sejm, bądź przez Prezydenta za zgodą Senatu. Innych podmiotów nie ma, więc mówienie dzisiaj o terminie referendum jest przedwczesne. Po pierwsze brakuje precyzyjnej materii, a poza tym miejscem gdzie decyzja o terminie referendum może być podjęta to jest albo Sejm, albo prezydent w uzgodnieniu z Senatem.

Jak Pan ocenia sytuację na Ukrainie?
Prezydent RP:
Sytuacja Ukrainy nie jest dobra, przede wszystkim źle się dzieje żeby jakikolwiek kraj, czy przywódca jakiegokolwiek kraju są oskarżani o łamanie ONZ-towskiego embarga. Oczekujemy wyjaśnień, wiem, że Ukraina jest gotowa przyjąć międzynarodowych obserwatorów i inspektorów. Dobrze, że się bardzo szybko zdecydowała na taki krok bo jeśli to są oskarżenia nieprawdziwe to świat musi szybko się dowiedzieć, że są one nieprawdziwe. A jeśli są one prawdziwe to osoby, które ponoszą odpowiedzialność za złamanie embarga ONZ, czyli także embarga pod którym my, Polska podpisywaliśmy się, powinny ponieść konsekwencje. Nie wiem czyje były to decyzja - mówię to oczywiście teoretycznie gdyby tak się okazało - czy te decyzje były na szczeblach ministerialnych, wyższych czy niższych nie wiem. Natomiast sprawa jest poważna i jej nie można od tak odłożyć na półkę. Drugim poważnym problemem są wewnętrzne perturbacje na Ukrainie, które powinniśmy obserwować, ale z tego powodu ani nie ochładzać stosunków, ani nie odwracać się od Ukrainy natomiast cały czas postulować aby miał tam miejsce polityczny dialog, żeby szukać dobrych dla Ukrainy rozwiązań. Polska jest krajem doświadczonym, mamy swoje wspomnienia z okrągłego stołu i różnych trudnych sytuacji, z których wychodziliśmy obronną ręka i chętnie takimi doświadczeniami się podzielimy. Natomiast musi tu być wola i to wola obydwóch stron - rządzących, jak i opozycji. Ukraina przez 12 lat, od kiedy odzyskała niepodległość potrafiła uniknąć dramatycznych sytuacji. Były demonstracje, ale jednak nie było wojen domowych, które obserwowaliśmy wielu miejscach. Pamiętajmy, że Ukraina nie jest daleko od Bałkanów, a przecież wiemy jak tam to wszystko wyglądało i wygląda. Uważam, że powinniśmy wobec Ukrainy prowadzić nadal aktywną politykę - bardzo szczerą i uczciwą. To co nas boli i nam się nie podoba powinniśmy nazywać po imieniu, natomiast na pewno nie ma powodu do odwracania się, zamrażania kontaktów dlatego, że byłby to błąd. Pamiętajmy, że Ukraina dzisiaj to jest ten prezydent, ten parlament, taki rząd, ale Ukraina będzie trwała, będą się zmieniać prezydenci, rządy i my powinniśmy dbać o interesy Ukrainy, a nie przejmować się jak tam wygląda konfiguracja między poszczególnymi elementami władzy dzisiaj, bo to będzie się zawsze zmieniało.

Premier Leszek Miller zastanawia się czy nie odwołać wizyty na Ukrainie. Dzisiaj w "Sygnałach Dnia" powiedział, że będzie o tym rozmawiał z Panem. Czy Pan doradzi czy odradzi mu wyjazd?
Prezydent RP:
Poprosiłem o spotkanie Premiera, Ministra Spraw Zagranicznych i moich współpracowników. Zastanowimy się, bo tu przecież nie chodzi o tę jedną imprezę na Ukrainie, tylko o cała naszą politykę wobec Ukrainy. Pamiętajmy, że Polska prowadzi politykę ukraińską nie tylko na Ukrainie i z Ukrainą, my prowadzimy ją także z wieloma partnerami zagranicznymi. O Ukrainie mówimy w Waszyngtonie, w Paryżu, w Berlinie i gdzie się da, więc musimy tutaj też mieć ocenę sytuacji. Moja opinia będzie taka jaką przed chwilą przedstawiłem - mówić jasno o problemach, mówić o naszych zastrzeżeniach, natomiast nie powinniśmy odwracać się plecami do Ukrainy.

Czyli Premier jedzie?
Prezydent RP:
To już Pan wyciągnął ten wniosek, ja wysłucham jutro wątpliwości Premiera. Jest takie znane powiedzenie przypisywane różnym osobom - mówił tak Słonimski, czy jak inni twierdzą Kotarbiński - "jeśli nie wiesz jak się zachować, zachowuj się zawsze przyzwoicie". Myślę, że to jest także w polityce dobra zasada, a dzisiaj przyzwoicie jest rozwijać kontakty gospodarcze z Ukrainą.

Czy weźmiemy udział w ataku na Irak jeśli poproszą nas o to Stany Zjednoczone?
Prezydent RP:
Jeżeli będzie taka potrzeba, jeżeli poproszą... - na razie żaden z tych warunków nie istnieje jeszcze. Nie ma co rozważać, nie wiem skąd w ogóle to podniecenie. Trwa praca nad nową rezolucją Narodów Zjednoczonych i Polska bardzo to wspiera. Myśmy od początku mówili, że nasz stosunek do sprawy irackiej składa się z następujących punktów. Punkt pierwszy: my wierzymy w informację, że Saddam Hussain ma broń masowego rażenia i tę broń może użyć, i uważamy, że dzisiaj nieodpowiedzialnością świata byłoby zamykać na to oczy i obudzić się kolejnego 11-go września. To wtedy już my będziemy ponosić odpowiedzialność. To nie jest tak jak przed 11 września ubiegłego roku, gdzie to się wszystko wydawało nierealne. Dzisiaj to jest realne, możliwe, osiągalne. Punkt drugi: uważamy oczywiście, że nie może być to indywidualna akcja Stanów Zjednoczonych, jest potrzebna poparcie społeczności międzynarodowej. I stąd jesteśmy zdania, że potrzebna byłaby nowa, ostra, zdecydowana rezolucja NZ, nad którą prace trwają, i ta rezolucja powinna określać wysokie wymagania wobec Iraku, żądać rozbrojenia, żądać zniszczenia jeżeli mają broń masowego rażenia, a w przypadku niespełnienia dać szansę na działanie wojskowe. Trzecie punkt naszego stanowiska to utrzymanie jak najszerzej tej koalicji antyterrorystycznej, która utworzyła się po 11 września, a to nie będzie łatwe, bo jak wiemy świat arabski jest bardzo niechętny wszelkim działaniom w Iraku, sam się też obawia tego. I czwarte, to oczywiście gdyby przyszło do działania, to my będziemy zastanawiać się i nad udzieleniem poparcia politycznego dla takich działań, i jeżeli będziemy proszeni, będziemy myśleć o możliwości udziału militarnego. Ale to jest wszystko: jeżeli, jeżeli, jeżeli. My się do tego nie pchamy, to nie jest tak, że polscy żołnierze przebierają nogami i już chcą jechać. My jesteśmy w wielu miejscach na świecie, wypełniamy trudne misje - przypomnę, że jesteśmy na Wzgórzach Gollan, jesteśmy w Kosowie, jesteśmy w Afganistanie. Nie mamy zbyt wielu takich wyspecjalizowanych jednostek, wiec to też nie będzie - teoretycznie, jeżeli - żaden wielki udział, natomiast my rozumiemy co to znaczy być sojusznikiem lojalnym, i Polska może rozumie to lepiej niż inne kraje co to oznacza współodpowiedzialność, międzynarodowa solidarność, i co to oznacza nie podejmować działań kiedy jest zagrożenie. Ja przypominam, że w latach 30-tych z Polski płynęła myśl uformowana przez Marszałka Piłsudskiego, tak zwanej "wojny prewencyjnej" Hitlera, wtedy odrzucona przez Anglię i Francję. Dzisiaj warto by się zastanowić, czy gdyby takie działania w latach 30-tych zostały podjęte, czy może udałoby się uchronić świat przed dziesiątkami milionów ofiar, przed wyniszczeniem niemalże całego narodu żydowskiego, przed zniszczeniem dziesiątek miast. Warto też i taką perspektywę w swoim prognozowaniu przewidzieć.

Czy Pan Prezydent zostałby Sekretarzem Generalnym NATO?
Prezydent RP:
W ogóle na ten temat ani nie rozmawiam, ani nie myślę, to też jest wszystko jeszcze nie teraz. Ja mam jeszcze trzy lata i trzy miesiące prezydentury przed sobą, i staram się ten mandat wypełnić jak najlepiej z pożytkiem dla Polski. Sądzę, że mi się to jakoś udaje. Świat będzie się w tym czasie zmieniał, ile jeszcze będzie różnych rozdań, możliwości - zobaczymy. Pamiętajmy, że trwa kadencja George`a Robertsona, który jest aktywnym sekretarzem generalnym NATO. Pamiętajmy, że Polska jest świeżym członkiem NATO, kilkuletnim zaledwie, i to też jest pytanie, czy NATO już dojrzało, żeby takie funkcje już powierzać ludziom z nowym państw. Pamiętajmy również - co jest ważne - że nigdy osoba, która piastowała w kraju tak wysokie stanowisko, nie była Sekretarzem Generalnym. Zazwyczaj było to stanowisko dla byłych ministrów obrony narodowej czy ministrów spraw zagranicznych (Solana był ministrem spraw zagranicznych wcześniej, Robertson był ministrem obrony). Gdyby mnie dzisiaj ktoś oficjalnie, na przykład ze strony amerykańskiej, niemieckiej czy innej, spytał co o tym sądzę, to po prostu musiałbym mieć czas na zastanowienie, ale ponieważ nie pytał, to się nie zastanawiam, a rozumiem, że gazety muszą żyć swoim życiem, więc różne spekulacje mają miejsce. Osobiście powiem, że dużo bardziej jest mi przyjemnie, kiedy spekulacje dotyczą takich scenariuszy czy mam być Sekretarzem Generalnym czy nie, niż na przykład miałoby to dotyczyć scenariusza: "czy pójdę sobie na ryby i oby jak najszybciej", więc świadczy to jakoś, że moje kwalifikacje są doceniane również przez polskie media - co mnie cieszy.
Dziękuję bardzo i również pozdrawiam wszystkich słuchaczy, wszystkich Państwa, i chcę pochwalić raz jeszcze Uniwersytet Warmińsko-Mazurski. Macie naprawdę Państwo znakomitą uczelnię z wielkimi perspektywami, która w moim przekonaniu będzie znacząca dla całego regionu. To będzie taka wizytówka regionu już bardzo niedługo. Wszystkiego dobrego.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.