przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie Prezydencie, czas jest niezwyczajny, czas jest taki, że spełniają się nasze marzenia. Wiele wielkich słów powiedziano dzisiejszego wieczora, dzisiejszej nocy. Wielkich, małych podziękowań. Jaki był dla Pana ten ostatni dzień, drugi dzień głosowania?

Prezydent RP:
Po wczorajszym, sobotnim był ogromny niepokój. Bałem się, że może tych kilku punktów zabraknąć – 2, 3 procent do wymaganej frekwencji. Choć ze wszystkich moich spotkań, z tego co czuję po tylu kampanijnych doświadczeniach byłem pewny, że te 50 procent musi być. A dzisiaj była pełna huśtawka i było po polsku tzn. bez napięć się nie obeszło a końcówka była znakomita. Jestem wdzięczny wszystkim, którzy popracowali, informowali, także mediom, które poruszając się na granicy ciszy wyborczej jednak podjęły pewne istotne ryzyko przypominając o...

I poszła jak lawina...

Prezydent RP:
Poszło jak lawina, co też jest pewną istotną informacją, że ta Polska nie jest tak biedna jak się ją opisuje. Bo jeżeli głównym problemem frekwencji w Polsce jest powrót z działek, powrót spoza miasta milionów ludzi w ciepłą czy gorącą wręcz niedzielę, a później problemem są korki samochodowe to nie jest to obraz kraju bardzo biednego.

Czy te 60% to coś więcej niż taki jednorazowy zryw? To jest pierwsze referendum, które się tak naprawdę udało. Czy jest to jakiś przełom w społecznej świadomości czy nie?

Prezydent RP:
Mam nadzieję. To byłoby dzisiaj zbyt ryzykowne twierdzić, że ten przełom nastąpił. Natomiast uważam, że jest to istotny krok na demokratycznej drodze. W ostatnim referendum konstytucyjnym, które było też ważne, też przeprowadziłem kampanię. Czyli tu jest duża skala porównawcza. Też byli przeciwnicy i byli dużo silniejsi, co było widać w wyniku – 52 do 48 na rzecz konstytucji. Wtedy uzyskaliśmy 43%, dzisiaj około 58. Ale to jest wyraźny i istotny postęp. Czy to jest dowód, że Polska staje się bardziej obywatelska? Chciałbym. Ale z wyrokowaniem bym się jeszcze wstrzymał do kolejnych wyborów. Mam nadzieję, że z tych 60%, także w wyborach parlamentarnych poniżej 50% nie będziemy schodzić. To będzie niżej na pewno, ale powinno być w przyzwoitej granicy 50%. Wiele zależy od bieżącej polityki, nastrojów. Coś się jednak dokonało. Trzeba pamiętać, że akt wyborczy, czego nie docenia wielu polityków, jest jednym z najbardziej intymnych aktów w życiu człowieka. Dlatego, że samo pójście do wyborów wymaga własnej decyzji, a później stanąć za tą kurtyną czy przed sobą samym i zagłosować to jest dyskusja: ja i kartka. Tu nie ma świadków. Można żonę oszukać na kogo się głosowało, znajomych. Ale tak naprawdę każdy wie na kogo głosował i co zrobił. Więc to jest akt bardzo silny, bardzo intymny. Ja wierzę, że ci, którzy zagłosowali w tym referendum będą bliżej działań obywatelskich, bliżej polityki, która jest obecna i ma być obecna. Ona jest częścią i nie ma się co na nią gniewać.

Referendum tworzy nową sytuację polityczną. Jakby ją Pan opisał? Co tak naprawdę politycznie się stało?

Prezydent RP:
Przeszliśmy ten próg co jest istotne. Stworzył się pewien istotny dość szeroki front proeuropejski. Na marginesie nie europejskim, czy anty europejskim pozostały dwa ugrupowanie parlamentarne LPR i Samoobrona. One nie mogą uznać tego referendum za swój sukces pod żadnym względem. Jeśli chodzi o dalsze konsekwencje to moim zdaniem nie będą one wynikały z referendum tylko z sytuacji wewnętrznej. Po dzisiejszej euforii od jutra zaczyna się kolejny problem: jak się najlepiej przygotować do akcesji. Mamy 11 miesięcy i mamy właściwie tylko i wyłącznie ścieżkę krytyczną. I nie dlatego, że ktoś nam będzie nogę podstawiał ale dlatego, że nie mamy czasu na opóźnienia ani błędy. Musimy przez te 11 miesięcy wykonać to zadanie jak najlepiej. I to jest pytanie do rządu na ile jest większościowy, bo twierdzą koledzy z rządu, że są większością.

Referendum niewątpliwie umacnia premiera Millera cokolwiek byśmy nie mówili o rozdzielności referendum i rządu. To jest wzmocnienie. To premier Leszek Miller wprowadza formalnie Polskę do Unii Europejskiej.

Prezydent RP:
Ja myślę, że Leszek Miller ma pełne powody do satysfakcji. Cieszę się, że tak się stało, bo mu się to należy. On prowadził z dużą determinacją ten rząd jeśli chodzi o sprawy europejskie w ostatnich wielu miesiącach. Był bardzo twardym negocjatorem w Kopenhadze, twardszym od innych. Nie wiem czy inny premier uzyskałby taki rezultat, uważam nawet że żaden by nie uzyskał. Charakter Leszka Millera był bardzo użyteczny. I chwała mu za to. Dzisiaj należą się mu słowa pochwały. Natomiast to niczego nie zmienia z problemów, które już są na stole albo te, które zostały w okresie ostatnich miesięcy zamrożone.

Czy to znaczy, że obowiązuje ten 4-punktowy program, plan, który panowie kiedyś zawarli? Jeden punkt został wykonany.

Prezydent RP:
Bardzo ważny

Czyli referendum europejskie?

Prezydent RP:
Przy pewnych kosztach, które zostały poniesione, bo i przecież skłonność do przecinania takich niejasnych spraw była większa w ostatnich tygodniach niż wcześniej. Ale ten punkt został załatwiony, zostają 3, niemniej może 2 bardzo trudne, a jeden do wielkiej dyskusji. Te bardzo trudne to jest reforma finansów publicznych. Dla niej naprawdę potrzeba większości głosów i obawiam się, choć czekam na wyliczenia, bo wiem, ze takie mają być mi przedstawione, że ten rząd nie ma większości dla tej reformy. A zacznę od tego, że niekoniecznie ten rząd ma jasne stanowisko w swoim gronie. Czyli od tego trzeba zacząć.

Czy ma program po prostu tej reformy, tak to Pan chce powiedzieć?

Prezydent RP:
Chcę powiedzieć, że nie dość, że program, to czy ten program jest programem rządu, czy jest popierany przez rząd, bo wiem, że tam jeszcze trwają dyskusje. Ale to jest program i dla tego programu musi być większość. Ten program musi być częścią przygotowania nas do akcesji, która zawiera również wiele innych elementów nie tylko finansowych. To jest przygotowanie systemów organizacyjnych, to jest sprawa funduszy takich jak SAPARD, jak AIACS, jak inne, gdzie nie tylko potrzeba pieniędzy, ale i całej infrastruktury informatycznej, ludzkiej. organizacyjnej. Więc tutaj trzeba dokonać rachunku, z tym związany jest następny punkt, czyli skłonność do przyjęcia budżetu na rok2004, choć tutaj, może być o większość łatwiej aniżeli w innych sprawach.

Nikt nie chce pozbyć się mandatu przedwcześnie.

Prezydent RP:
Dokładnie, nikt nie chce pozbyć się mandatu i można głosować nie uczestnicząc w głosowaniu, co jest dosyć łatwe. Ale zostaje poza czy później kwestia wyborów. Jeżeli maja być przyspieszone to kiedy. I zostaje sprawa, która moim zdaniem jest istotna, czyli odbudowywanie zaufania nie do tego rządu, ale w ogóle do rządu i w ogóle do instytucji publicznych w Polsce. Moim zdaniem nie da się, nawet po udanym referendum, powiedzieć, że te problemy utraty zaufania przez poszczególne instytucje życia publicznego nie istnieją. On istnieje, jest wyraźne zmęczenie, nie trzeba iść daleko. Przed chwilą byłem na Placu Teatralnym, gdzie wykonano moniuszkowskiego mazura, by podkreślić, z jakim to przytupem wkraczamy do Unii. Ale później idę między ludźmi i wiem, co oni mówią. Oczekiwanie na to, że ta jakość życia w najbliższym czasie w Polsce...

Czy w dalszym ciągu jest oczekiwanie na zmiany?

Prezydent RP:
Ogromne i przede wszystkim oczywiście one są personifikowane to jasne, ale one dotyczą w ogóle zmiany jakości życia politycznego...

Niektórzy mówią o naprawie państwa, Pan też by powiedział naprawy państwa?

Prezydent RP:
Naprawa państwa jest nadużywana, natomiast chodzi niewątpliwie o to żeby uporządkować reguły, zasady, wyeliminować ludzi niewłaściwych, a także, co jest ogromnie istotne wytłumaczyć wiele ze spraw, wytłumaczyć opinii publicznej. I nie wtedy, kiedy one są aferalne, tylko w ogóle. To nie jest proste, ale jak patrzę na wiele innych narodów, także tych krajów europejskich, to widać, ze tam to istnieje. To można na przykład zacząć od wielkiej krytyki programu zmian polityki gospodarczej, co uczyniła na przykład SPD. Po czym po wielu, wielu miesiącach debat, dyskusji, bardzo twardych, bardzo otwartych 90% głosów delegatów na zjazd partyjny ma przyjąć ten wyjątkowo trudny program, którego obawiał się kanclerz Kohl, jeden z najpotężniejszych kanclerzy w historii współczesnych Niemiec.

Ale czy Pan sądzi, Panie Prezydencie, że Leszek Miller będzie miał taką odwagę?

Prezydent RP:
Nie wiem. Będziemy o tym rozmawiać. To jest na pewno dzisiaj przede wszystkim test dla SLD i dla niego. Jeżeli jest taka gotowość, to uważam, że byłaby to kolejna dobra wiadomość dla nas wszystkich. Bo jeżeli nie, jeżeli pomysł jest przeżyć, zobaczyć, to już się nie da. Wiele spraw mogło być nieco zamrożonych do referendum unijnego. W tej chwili już się nie da.

A nie za wiele tych spraw zamrożono do referendum Pana zdaniem?

Prezydent RP:
Może za wiele, ale z drugiej strony...

Dla wyniku warto było, chce Pan powiedzieć?

Prezydent RP:
No właśnie, chcę tak powiedzieć dokładnie. Z drugiej strony ja chcę Pani powiedzieć, ze ja jeszcze w sobotę wieczorem siedziałem z czarną myślą, że może być 48% i wtedy nie byłoby takie pytanie czy nie za dużo zamrożono, a może jeszcze trzeba byłoby coś zrobić więcej. Polityka jest bardzo żywą materią, to jest twórczość, która się odbywa codziennie i tu nie ma dobrych odpowiedzi. Być może można było coś jeszcze zrobić, coś więcej, coś mniej. Rezultat jest taki, z którego możemy być zadowoleni, a realia są takie, że trzeba z każdym z tych problemów dzisiaj się skonfrontować.







Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.