przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Jolanta Pieńkowska: Panie prezydencie, mówił pan wczoraj świętujmy do północy, a dziś od rana bierzmy się do pracy. To już 8 godzin mija od północy. Wróćmy jednak do wczorajszego dnia. Spodziewał się pan takiego wyniku?

Prezydent RP:
·Spodziewałem się, że referendum będzie wiążące. Natomiast frekwencja przekroczyła moje oczekiwania i to dość poważnie. Jeżeli wierzyć temu, co dzisiaj już rano wiemy. Natomiast, jeśli chodzi o wynik na tak, to byłem pewny, że on będzie w granicach 80%. Ja nawet stawiałem, że będzie powyżej 80%.

A na jaką frekwencję Pan stawiał?

Prezydent RP:
53,7%.

Nie wierzył Pan w Polaków?

Prezydent RP:
Wierzyłem, jakże nie...

Ale w sobotę pan zwątpił?

Prezydent RP:
W sobotę zacząłem się niepokoić, dlatego, że z moich wyliczeń wynikało, że potrzebne jest między 20-22% w sobotę, żeby spokojnie spać. Ale Polacy pod tym względem mnie zaskoczyli. Takim finiszem bardzo mocnym. No i chyba też trzeba powiedzieć, że zagłosowała ta Polska, której, jak widać się wprost źle nie powodzi.

Ale zagłosowała Polska głównie w niedzielę i niektórzy mówią, po co było robić dwudniowe referendum i się denerwować, skoro Polacy pokazali, że w niedzielę i tak pójdą, jak trzeba.

Prezydent RP:
To dziś już mądrych na to nie będzie. Spróbowaliśmy dwudniowego referendum. Myślę, że jest to doświadczenie, które wymaga analizy. Chyba jednak pozytywne. Bo dające większy komfort nam wszystkim obywatelom. Żeby mieć większe możliwości swobodnego wyboru. I dla siebie. Może, jeżeli bym coś robił, to niedzielne głosowanie przedłużył do 22, bo jednak te powroty. A trzeba liczyć się z tym i życzę tego, żeby coraz więcej Polaków miało działkę poza miastem i mogło wyjeżdżać gdzieś na weekend z domu. To przecież jest oznaka zamożności społeczeństwa, a nie biedy. I chciałbym, żeby mogli spokojniej wracać. Natomiast ja sądzę, że sobotnie głosowanie przyjmie się. Dwudniowe głosowanie się przyjmie, dlatego, że Państwowa Komisja Wyborcza i tu hołd dla niej wykazała sprawność. Nie było żadnych problemów z zabezpieczeniem urn, punktów wyborczych.

Wiadomo, że Liga Polskich Rodzin już zaskarżyć chce do Sądu Najwyższego przypadki łamania ciszy...

Prezydent RP:
Ale nie przez PKW.

… tylko przez media. A czy pan uważa, że media, które robiły to pro publico bono powinny być za to ukarane, czy nie?

Prezydent RP:
Ja mogę mówić o tych mediach, które mogłem obserwować. Telewizji publicznej, telewizjach prywatnych, radiu publicznym i radiach prywatnych, i gazetach. I nie zauważam takich faktów, które mógłbym uznać za łamanie ciszy wyborczej. No może w największym stopniu jedna z gazet, która na przykład, to będzie mi łatwiej powiedzieć, zdecydowała się wydrukować fragmenty mojego orędzia przedreferendalnego. Ja przyznam, że nie liczyłem, iż ktokolwiek...

Był też specjalny, niedzielny dodatek jednej z gazet

Prezydent RP:
Niedzielny dodatek przejrzałem i tam nie ma, moim zdaniem, żadnych elementów, które można by uznać za łamanie ciszy wyborczej. To była po prostu informacja dopuszczona ustawą. Informacja o frekwencji i wypowiedzi ludzi, które przecież też były na tyle, umownie mówiąc ograniczone, żeby nie powiedzieć cenzurowane. W moim przekonaniu tej ciszy nie łamały. Ale jest procedura. Jeżeli jest wniosek jakiejś partii o łamanie ciszy wyborczej, to będzie czas w Sądzie Najwyższym, żeby to rozstrzygnąć. Jestem przekonany, że działania nie dość, że były z jak najlepszych intencji, to nie przekroczyły, w moim przekonaniu tego, co nazywam zgodnością z prawem i dobrym obyczajem.

Jan Nowak-Jeziorański mówił, że dla tego głosowania wrócił na stałe do Polski. To było najważniejsze głosowanie w pańskim życiu, czy nie?

Prezydent RP:
To było na pewno głosowanie o najbardziej dalekosiężnych skutkach. My jeszcze zapewne tylko intuicyjnie to czujemy, ale będziemy widzieć, co to znaczy być w tej europejskiej rodzinie. Jestem przekonany, że każdego roku będą kolejne dowody tego, że miało to sens. Umacnia mnie w takim przekonaniu głos wielu ludzi z Europy, którzy też głosowali kiedyś przeciw, a dzisiaj są nawet przewodniczącymi Unii Europejskiej, jak chociażby premier Simitis, który kieruje pracami Unii przez to półrocze. Jestem pewny, że będzie to miało dobre skutki i ta decyzja, w tym sensie była najważniejsza. Inne ważne decyzje były również. Konstytucja na pewno była takim ważnym momentem. A dla mnie osobiście też wybory prezydenckie, bo jednak to było istotne dla mojego życia osobistego. Ale to była na pewno najważniejsza sprawa, w której Polacy się wypowiadali.

Wczoraj świętował Pan, świętował premier Leszek Miller, świętowali panowie osobno. Nie było takiego momentu, kiedy się obaj panowie spotkali. Premier zaraz po spotkaniu u siebie w kancelarii wyjechał do Łodzi. Czy to znaczy, że ta przyjaźń jest coraz bardziej szorstka?

Prezydent RP:
Nie. Myśmy tak planowali. Premier ma swoją poważną ekipę, która była zaangażowana w referendum, w całą procedurę przygotowań do akcesji.

Ale jednak było tak, że i marszałek Borowski był tutaj, i pani minister Huebner była tutaj, więc premier też mógł być ?

Prezydent RP:
Ale to jest trudno mnie zadawać to pytanie. Faktem jest, że ja dla gości miałem wczoraj bardzo niewiele czasu. Ubolewam i przepraszam stąd wszystkich, którzy poczuli niedosyt. Ponieważ zostałem porwany przez media, przez moich partnerów. Było wiele telefonów od prezydentów, od ważnych ludzi Unii Europejskiej. Tak właściwie, jak zniknąłem po tej krótkiej konferencji prasowej z Sali Kolumnowej, to już później tam nie wróciłem. Ale czy to ważne, gdzie cieszyliśmy się? Cieszyliśmy się razem, a mnie najbardziej ujęła radość na ulicach Warszawy. Później, jak jechałem do Fundacji Schumana i na Plac Teatralny, gdzie odbył się malutki, bardzo sympatyczny koncert, to rzeczywiście było widać entuzjazm ludzi. Prawdziwą radość, podniesione dłonie, uśmiechy, pozdrowienia. Wczoraj wieczorem, jak powiedziałem na Placu to był ważny wieczór dla Warszawy, dobry wieczór dla Polski, dobry wieczór dla Europy.

Ale dziś już jest dzień dobry dla Polski, jak pan powiedział i trzeba się wziąć do pracy. Czy ten wynik referendum umocni ten rząd?

Prezydent RP:
To jest na pewno ważny fakt także dla tego rządu. Także mam nadzieję, że ten rząd rozdziela to, co już się stało. Zasługi są także i tego rządu, ale i innych. Od tego, co trzeba zrobić. Wiele spraw jest ciągle do zrobienia. Wiele spraw, świadomie, zostało trochę opóźnionych i odłożonych na później, po referendum.

Na przykład reforma finansów publicznych

Prezydent RP:
Na przykład reforma finansów publicznych. I myślę, że w tej chwili nie ma wątpliwości nie dość, że ten rząd musi powiedzieć, co chce, co proponuje, to jeszcze jak chce zdobyć odpowiednią większość dla swoich projektów.

A sądzi Pan, że powie?

Prezydent RP:
Sądzę, że powie. Ja oczekuję takiego dziś wystąpienia premiera na Radzie Krajowej SLD. Uważam, iż słusznie, że zaczyna od swojego zaplecza politycznego, bo tu musi uzyskać zrozumienie i poparcie.

Mimo, że dzisiaj rano miał być u Pana?

Prezydent RP:
Ale myśmy odłożyli już wcześniej to spotkanie na późny wieczór, bo jest ta Rada Krajowa. Ja rozumiem, że trzeba się do niej przygotować. Premier też miał krótką noc. Myśmy wszyscy położyli się późno nad ranem...

Ale czy wie Pan, co dzisiaj Leszek Miller zaprezentuje na Radzie Krajowej, bo wczoraj zapowiadał, że przedstawi nowy program?

Prezydent RP:
Ja też wysłucham, otrzymam informację. Oczywiście na pewno jest tu wiele spraw, o których wielokrotnie rozmawialiśmy, ale jeżeli jest to jakiś nowy program, czy nowy początek, czy nowe otwarcie, czy w ogóle coś zaskakującego, to o takich kwestiach nic nie wiem.

A wierzy Pan, że może to być coś nowego i zaskakującego?

Prezydent RP:
Ja myślę, że to muszą być przede wszystkim sprawy poważne i niestety trudne. I dlatego chciałbym, żeby zwyciężyła myśl polityczna, nad myślą socjotechniczną. Bo obawiam się, że w działaniach, wielu zresztą polityków jest prymat socjotechniki. To znaczy jest sukces, wykorzystajmy go, coś obiecajmy, coś powiedzmy. Zrobimy, czy nie zrobimy, to jest mniej ważne. Natomiast myśmy doszli do momentu, w którym do kolejnych wyborów, czyli na dłuższy czas, co najmniej kilkunastu miesięcy można odłożyć na bok wizerunki, image socjotechniki i nawet sondaże popularności, czy niepopularności...

Ale właśnie z drugiej strony, czy rząd, który ma tak niskie wyniki w sondażach jest w stanie coś poważnego przeprowadzić? Jeśli nie ma większości, jeśli ma taką popularność?

Prezydent RP:
Dlatego włączam sondaże do tego, co należy odłożyć na bok, dlatego, że one działają zawsze deprymująco i spada nam, to postarajmy się być piękniejsi.

Ale trudno być piękniejszym przy 10% poparciu?

Prezydent RP:
Można, jeżeli się zrobi dobrą kosmetykę. Nałoży odpowiednio dużo pudru i parę innych zabiegów, znanych zresztą z gabinetów.

I co, będzie ślicznie?

Prezydent RP:
Będzie na czas jakiś może ładniej widać. Natomiast moment, w którym jesteśmy i to chce powtórzyć, mówiłem o tym wczoraj wielokrotnie jest bardzo poważny, bo mamy 11 miesięcy do dnia 1 maja 2004, czyli dnia wejścia do Unii. To jest już czas, w którym nie ma ani miejsca na błędy, ani na opóźnienia, ani na eksperymenty, ani na dziesiątki innych rzeczy, które są związane właśnie z tą ścieżką przygotowań. Musimy przejrzeć wszystkie struktury, zobaczyć, czy mamy tam właściwych ludzi, jak są zaawansowane prace, czy dysponujemy prawem, które jest niezbędne, czy jesteśmy przygotowani do absorpcji środków unijnych. Po prostu musimy tak, jak przed ważnym wydarzeniem dokonać przeglądu wojska, przeglądu wszystkiego, co mamy, ekwipunku i być przygotowanym na 1 maja, bo rzeczą najgorszą by było, gdyby się okazało, że właśnie troszczyć się o wizerunek zapomnieliśmy o tym, co jest istotą sprawy.

No tylko pytanie, czy z takim wizerunkiem, te wszystkie rzeczy, o których pan mówi można przeprowadzić, dlatego, że ten rząd nie ma większości i trudno powiedzieć czy ją znajdzie ?

Prezydent RP:
To jest kluczowe pytanie. Dlatego, że tu jest spór. Ponieważ rząd twierdzi, że żadnego ważnego głosowania nie przegrał.

Ale najważniejsze głosowania przed nim?

Prezydent RP:
To jest prawda. I druga rzecz, moim zdaniem nie sposób przeprowadzić reformy finansów publicznych z chybotliwą większością. Dlatego, że jeżeli jest program, który składa się z 10 punktów, to musi być przeprowadzonych 10 punktów. A nie można po głosowaniach wyjść z 5 na tak, z 5 na nie i mówić, że to dalej jest program. Bo to już przestaje być program i nawet nie wiem, czyj to jest program. Ale po to są konsultacje, rozmowy. Będziemy dzisiaj dyskutować wieczorem z panem premierem. Myślę, że na Radzie Krajowej SLD, największej dziś partii, pewien plan zostanie zarysowany. To jest bardzo ważne. Ja jestem przecież człowiekiem, który SLD życzy jak najlepiej, ale także oczekuję, że SLD stanie na wysokości zadania. Że nie ucieknie od ważnych problemów, a pokaże nam, że ma pomysły, ma projekty i ma determinację, żeby je zrealizować.

Tylko ja po raz kolejny pytam, z kim ? Skoro lider PiS mówił, że może pan orędziem zmusić premiera Leszka Millera do ustąpienia, a Platforma Obywatelska na swojej konwencji ogłaszała koniec państwa Leszka Millera, a lider PSL napisał między innymi do pana list o budowaniu nowego rządu. No to z kim ta większość? Z Samoobroną ?

Prezydent RP:
Myślę, że to są pytania ważne, ale nie najważniejsze. Najważniejsze to jest z jakim programem chcemy wejść do Unii.

Ale ktoś ten program musi poprzeć?

Prezydent RP:
Tak. I będziemy o tym rozmawiać. Jeżeli okaże się, że jednym z warunków bezdyskusyjnych są personalia, to będziemy również rozmawiać o kwestiach personalnych. Ale dzisiaj jest poniedziałek rano. Ja bardzo proszę panią redaktor o szansę, żeby te 3 dni można było wykorzystać na rozmowy. Coś z nich się powinno urodzić. 1, 2, 3 scenariusze na przyszłość, jako minimum. Dlatego, że także opinia publiczna, pomimo radości wczorajszej nocy potrzebujemy jasnych sygnałów. Robimy to, a tego nie robimy. Idziemy w tym kierunku, a nie w innym. Z takimi ludźmi, a nie innymi. Myślę, że w ciągu paru dni, może nie tych 3 dni najbliższych, ale tego tygodnia i następnego będziemy mieli koncepcję precyzyjną, która będzie czytelna dla społeczeństwa i która pokaże, że wiemy, o co nam chodzi i umiemy przygotować się do mocnego wejścia do Unii.

Ale ten nowy początek, to powinno być nie tylko przedstawienie nowego budżetu i reforma finansów publicznych, ale to powinno być także wyjaśnienie wszystkich afer, które ciągną się za SLD ?

Prezydent RP:
O ile możliwe. Ja uważam, że tu trzeba wykazać determinację w sprawie wyjaśnienia. Choć oczywiście to jest w gestii sądów, to jest w gestii prokuratury. Plus większą wrażliwość na sygnały, które się pojawiają. Nie może władza czekać, aż sprawa się wyleje. Jeżeli pojawiają się zastrzeżenia, to trzeba mieć mechanizmy wewnętrzne...

Tak, jak wyrzucenie panów Łapińskiego i Naumana ?

Prezydent RP:
To było post factum. To było o wiele za późno i na tym polegają właśnie straty. Po to są gremia partyjne, żeby różne postawy oceniać. Po to są kontrole wewnątrz-rządowe, żeby wiedzieć, czy dany minister działa dobrze, czy nie. Czy można mu ufać, czy nie. I to, co jest ważne, co podkreślano w ostatnich miesiącach w publicystyce, ale to, co jest tak, że przez ludzi wypowiadane na takich spotkaniach, w których ja uczestniczyłem, wobec polityków oczekiwania są wyższe, a nie niższe. I kryteria uczciwości, moralności, odpowiedzialności również są wyższe.

I o tym też Pan będzie rozmawiał z premierem?

Prezydent RP:
Oczywiście, że tak. Dlatego, ze jakość rządzenia, sposób rządzenia, styl rządzenia jest częścią skuteczności rządzenia. Tego nie da się oddzielić. Nie można być skutecznym politykiem działając w złym stylu. Bo nie pozyska się społeczeństwa dla bardzo wielu ważnych spraw.

Jednym z punktów czteropunktowego planu, który przedstawiał premier w pańskiej obecności były wcześniejsze wybory. Wczoraj premier zapytany o termin wcześniejszych wyborów powiedział, że teraz to trzeba wszystko przemyśleć

Prezydent RP:
Wszystko trzeba przemyśleć.

Ale czy to znaczy, że tych wcześniejszych wyborów nie będzie?

Prezydent RP:
Ja uważam, że wcześniejsze wybory powinny być. Tą datą najodleglejszą jest to, co było proponowane przez sam SLD i osobiście Leszka Millera, czyli wiosna 2005. Myśmy zastanawiali się i jest przecież cały czas ten plan Leszka Millera dotyczący wyborów w czerwcu 2004 roku, połączonych z wyborami europejskimi. Myślę, że to jest różnica między czerwcem, a wiosną 2005 już nie jest jakaś radykalna. To już nie jest cały rok, to jest może 8-9 miesięcy. I oczywiście jest również pytanie dość istotne z punktu widzenia aktywności społecznej w Polsce. Czy nie jest zbyt ryzykowne, szczególnie dla wyborów europejskich połączenie z wyborami polskimi. To znaczy, czy te europejskie nie znikną gdzieś zupełnie w tle. A może odwrotnie, może w ten sposób nabiorą wagi. Na to jeszcze gotowych odpowiedzi nie ma. Sądzę, że pomogą nam socjologowie. Oni też powinni przeanalizować wynik referendum. Coś zdarzyło się dobrego. I frekwencja blisko 60%, tego dawno w Polsce nie było. Oczywiście waga sprawy była taka, że należało się spodziewać, że ta frekwencja powinna być wyższa, ale ja ufam, że to, co wczoraj się stało i przedwczoraj, to jest jednak jakiś istotny krok naprzód. Na drodze demokratycznej. Że my powinniśmy od wczoraj już nie mieć kłopotów z osiąganiem tych 50% w jakichkolwiek wyborach w Polsce. Ufam, że jakaś aktywność społeczna jednak wybuchła i ona nie spłonie, jak papierek na wietrze, tylko będzie długotrwała.

Panie Prezydencie, o 10:00 Pańskim gościem, zamiast Leszka Millera będzie wicepremier i minister finansów Grzegorz Kołodko. Czy przychodzi po to, żeby powiedzieć, że jutro podaje się do dymisji ?

Prezydent RP:
Nie sądzę. Wczoraj z nim widziałem się, rozmawiałem. Nie sprawiał wrażenia człowieka, który podaje się do dymisji. Umówiliśmy się na poważną rozmowę o reformie finansów publicznych.

A czy sądzi Pan, że konflikt Hausner-Kołodko jest do zażegnania...

Prezydent RP:
Nie wiem.

...skoro przez ostatnie tygodnie było tak, że jak minister Kołodko pojawiał się na Radzie Ministrów, to wtedy nie było Jerzego Hausnera i odwrotnie ?

Prezydent RP:
Nie wiem. To jest dla mnie pytanie zbyt trudne, bo ja nie uczestniczę w posiedzeniach Rady Ministrów.

Ale rozmawia Pan z oboma panami ?

Prezydent RP:
Rozmawiam. I znam źródła tych konfliktów. Czy można je pokonać ? Uczciwie mówię, że nie wiem.

A czy pańskim zdaniem Leszek Miller będzie miał kontrkandydata na kongresie SLD ? Niech się Pan nie uśmiecha, Panie Prezydencie.

Prezydent RP:
Uśmiecham się, bo ja widzę, że jak moje prognozy okazały się dość zbliżone do rezultatów, to pani patrzy i pyta mnie, jakbym był prorokiem w każdej sprawie. Chce powiedzieć, że nie wiem.

A powinien mieć?

Prezydent RP:
Demokracja na tym nie traci, a zyskuje. Uważam, że zawsze, kiedy są kontrkandydaci...

A jest ktoś w SLD, kto gotów byłby stanąć przeciw Leszkowi Millerowi?

Prezydent RP:
Zadaje mi pani bardzo trudne pytania, musiałbym spekulować. Uważam, że na pewno SLD nie jest partią, gdzie nie ma postaci ukształtowanych, doświadczonych, które mają dobre pojęcie o polityce. Czy one są gotowe w takiej batalii wziąć udział , nie wiem? Czy mają odpowiednie poparcie wewnątrz SLD, to też trudno mi o tym wyrokować, dlatego, że proszę pamiętać, że ja w SLD w ogóle nie byłem. Ostatnia partią, w której byłem członkiem i działałem, to była Socjaldemokracja RP. Więc SLD jestem, jak powiedziałem życzliwy i spotykam się z wieloma ludźmi przy różnych okazjach...

Ale na kongres Pan nie pójdzie?

Prezydent RP:
Na pewno odpowiem na zaproszenie, w postaci choćby listu. Czy pójdę? Też tego nie zdecydowałem. Generalnie na kongresy partyjne nie chodzę. Ale być może sytuacja jest tak historyczna, że warto.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.