przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie Prezydencie Nicea albo co?

Prezydent RP:
Albo rozumny kompromis, który oznacza, że będzie obowiązywać Nicea, a spotkamy się za kilka lat, żeby ocenić czy to działa, czy sprawdza się w praktyce i być może dokonać pewnych korekt. Albo Nicea, co zresztą jest faktem, Europa będzie działała wg Nicei w każdym przypadku przez najbliższych wiele lat, albo rozumne rendez – vous za parę lat, które da nam szansę na już dojrzałe spojrzenie na to, co to znaczy Nicea, jak te reguły się sprawdzają w życiu.

No właśnie czy to rendez-vous? na pewno da nam szansę, w tej chwili mamy szansę skorzystania z weta. Niektórzy mówią, że ryzyko tego weta dla Polski było by zbyt duże, ale może Unia umówić się z nami na rendez – voues bez prawa weta.

Prezydent RP:
Nie za bardzo. Weto w ogóle jako metoda jest bardzo ryzykowna, dlatego że cała koncepcja Unii Europejskiej polega od samego początku na poszukiwaniu porozumienia. Gdyby prawo weta było stosowane, a jeszcze gorzej nadużywane, to prawdopodobnie bylibyśmy zupełnie na innym poziomie integracji europejskiej. Ale ponieważ zawsze była wola myślenia w kategorii porozumienia, to dzisiaj nie dość, że piętnastka działa dobrze, to jeszcze jest zaproszonych dziesięć kolejnych państw i drzwi są nadal otwarte i czekamy na Rumunów, Bułgarów, Chorwatów, być może na Turków, na innych. Stąd powinniśmy połączyć te dwie kwestie: walki o swój interes, nie wykluczyć również nie podpisania weta, ale z gotowością do poszukiwania kompromisu. Pyta Pani o kompromis, to jest on już zarysowany, gdzieś tam na poziomie tego już znanego w Polsce rendez-voues. Gdyby nie, to też by świat się nie walił, tylko wracamy do punktu wyjścia. Nicea obowiązuje, będą kolejne konferencję międzyrządowe, będziemy dalej rozmawiać, w kolejnych krajach będą wybory, będą te, bądź inne rządy, nas też czekają wybory. Niech ten temat będzie ciągle gorący i na stole, choć nie sądzę, żeby to pomagało integracji europejskiej.

A na pewno nie pomoże Polsce, to już wyraźnie powiedzieli politycy, nie tylko ci z potęg, czyli politycy francuscy, politycy niemieccy, oni mówią bardzo wyraźnie, że brak konstytucyjnego kompromisu w Brukseli, to jest osłabienie Unii, i Polska jest słaba i Unię w ten sposób osłabia.

Prezydent RP:
Ale to jest bardzo uproszczone spojrzenie, bo ja po pierwsze zauważam, że wyraźnie atakuje się Polskę, a mało się mówi o Hiszpanii...

Ale Polska się wystawiła na ten atak Panie Prezydencie, przynajmniej Polska przebiła się do Europy z hasłem „ Nicea, albo śmierć”, które w dodatku nie jest hasłem rządu.

Prezydent RP:
Pani chce mi mówić o tym haśle, które po prostu jest nieodpowiedzialne, parokrotnie padło niestety i moim zdaniem bardzo zaszkodziło. Pokazywało taką polską kawaleryjską , że tak powiem nieodpowiedzialność, że nam jest wszystko jedno. Nam nie jest wszystko jedno. My chcemy być silną Polską w silnej Europie i to jest cel. Chcemy to osiągnąć. Ja nie mogę odpowiadać za autora, tego moim zdaniem złego sloganu, które zaczęło żyć, bo ono jest identyfikowane już nie tylko ze stanowiskiem rządu, ale jest określane jako stanowisko Polski, że my tak myślimy o Europie.

Szkoda ,że rząd nie przebił się z równie mocnym, ale inaczej brzmiącym hasłem.

Prezydent RP:
Dlatego, że nie mógł. Rząd przyjął bardzo sensowną, tu musze pochwalić ministra Cimoszewicza, koncepcję negocjacyjną, że jesteśmy twardzi. Przedstawiamy nasze argumenty tak szybko jak tylko możliwe. Nasi partnerzy są powiadomieni o polskich wątpliwościach, a jednocześnie jesteśmy otwarci na argumenty, które mogą budować pewien kompromis. W połowie tej drogi przyszło to zawołanie, moim zdaniem nieszczęśliwe, jesteśmy gdzie jesteśmy. Natomiast, gdy pani pyta o stanowisko Europy, to bym powiedział tak: po pierwsze Hiszpania również ma takie samo zdanie jak Polska, mimo, że nikt tam nie krzyczał, Nicea albo śmierć. Dalej, uważamy, ze wiele państw europejskich, choć nie wypowiada tych poglądów głośno, ale jest bliskie naszemu myśleniu.

Druga strona mówi, że ta milcząca większość jest po jej stronie, czyli przeciwko nam.

Prezydent RP:
Zostawmy milczącą większość. Natomiast ja bym zwrócił uwagę na takie pytanie: jeżeli konferencja w Brukseli zakończy się niczym, to moim zdaniem trzeba zapytać przede wszystkim Francję i Niemcy, jeszcze bardziej Niemcy, dlaczego nie udało znaleźć się kompromisu, dlaczego to oni się tak uparli.

...a dziwi się Pan Niemcom, że się tak upierają?

Prezydent RP:
Nie dziwie się, ale też nie można kierować pytań tylko w jedna stronę. Więc jeżeli mamy ponosić współodpowiedzialność za Europę, za jej sukcesy i porażki, to wtedy, pytanie uczciwe brzmi do Polaków, Hiszpanów, Niemców, Francuzów może jeszcze do kogoś, dlaczego to się nie udało? Wierzę, że to się może ciągle udać, choć szansę oceniam jako ograniczone, ale może się udać. My nie musimy absolutnie przyjmować takiego punktu widzenia, że to my dzisiaj ponosimy odpowiedzialność za nie porozumienie, ponieważ to nie porozumienie urodziło się w Nicei bez naszego udziału. Myśmy zorganizowali referendum na podstawie traktatu Nicejskiego, po prostu trzymamy się reguł, a inni te reguły chcą zmieniać i niech oni się tłumaczą także, dlaczego uważają, zanim Nicea weszła w życie, że ona jest już do niczego nie użyteczna.

Niezbyt wąska jest ta furtka, którą rząd sobie zostawił, taką furtkę kompromisową?

Prezydent RP:
Ta furtka nie jest wąska, ona była by szersza, gdyby właśnie nie te wybryki retoryczne jakie miały miejsce, no ale jest jak jest.

Zapyta Pan jutro w Berlinie, czemu tak walczycie, czemu się tak upierać?

Prezydent RP:
Tak, tym bardziej, że nie jest to moja pierwsza rozmowa z kanclerzem i kanclerz kiedyś też mi powiedział, że ten kompromis nocny w Nicei to był błąd, na co ja mu mówię, ale to przecież był wasz błąd nie nasz. Oni maja poczucie tej słabości, że układ nicejski przecież wyrósł z przekonania o solidarnej Europie, podpisanego przez Niemców, Francuzów i pozostałych uczestników piętnastki.

No ale brzmiał tak jakby mieli poczucie siły...

Prezydent RP:
Kanclerz jakby liczy na słabą pamięć, kiedy mówi jakim sposobem można się zgodzić, żeby osiemdziesiąt milionów Polaków i Hiszpanów miało 54 głosy, a 82 miliony Niemców – 29 głosów. Jak się można zgodzić? Moja odpowiedź jest prosta, przecież tyś się na to zgodził nie ja, to ty podpisałeś porozumienia Nicejskie, nie ja. Więc jeżeli dzisiaj przed wejściem tego systemu w życie już uważasz, że jest to błąd, może masz rację tylko daj to sprawdzić w praktyce. Dzisiaj usłyszałem wypowiedź pana premiera Luksemburga, zresztą inteligentnego człowieka, który mówi iż może warto przesunąć na rok 2014 i ta data mnie ujęła, bo wtedy będę miał sześćdziesiąt lat i sądzę, ze już bez większych emocji będę patrzył na to, co się w tej mierze wydarzy, natomiast dzisiaj.

Nie wiemy, co najbliższe lata w Unii Europejskiej nam przyniosą Panie Prezydencie, wspomniał pan komentarze, jeszcze jeden, dwa, czeski, słowacki. Polska zrobiła błąd taktyczny oddzielając jedna część z całej konstytucji i deklarując, że za nią umrze, to jest ten błąd nie zrozumienia, wybicia tego właśnie hasła to powiedział dziś czeskiej agencji szef czeskiej dyplomacji. Powiedział, że Czechy odwrotnie niż Polska nie koncentrowały się na jednej sprawie, będą próbowały realizować swoje interesy przez cały kontekst, cały tekst konstytucji.

Prezydent RP:
My też to robimy. Dyskusja się skoncentrowała na Nicei, ponieważ ta koncentracja jest zarówno po naszej stronie jak i po stronie europejskiej, to już każe sądzić, że mówimy o ważnej sprawie. Gdyby to była nie ważna sprawa jak dziesiątki innych podnoszonych w tej debacie to byśmy machnęli ręką i nikt by nie wiedział, czy choćby nawet taka wydawałoby się dyskusyjna kwestia skład komisji europejskiej, jeden kraj jeden komisarz itd. to wszystko już zostało niejako określone. Uważam że dyskusja na temat Nicei tak naprawdę gdyby odrzucić polityczną poprawność i takie, że tak powiem dyplomatyczne zaklęcia, które temu towarzysza dotyczy zasadniczej dyskusji o przyszłości Europy. I to jest pytanie, czy Europa ma się integrować według tych samych zasad tylko z różnymi potencjałami, bo nie da się dzisiaj porównać Polski do Niemiec, Słowenii do Francji, czy kogoś tam jeszcze do kogoś. Czy to ma być Europa, która będzie zintegrowana, a jednocześnie będzie zdezintegrowana koncepcją czy to dwóch prędkości , czy twardego jądra, czy jeszcze pierwszą, druga, trzecią ligą jakie są de facto w Europie. Nasza odpowiedź jest bardzo precyzyjna. My uważamy, że Europa może integrować się na zasadzie solidarności, na zasadzie współdziałania bez tworzenia różnic, które będą nijako politycznie narzucone. Bo czym innym są te różnice naturalne, jedni są mali drudzy są duzi, jedni są bogatsi inni są biedniejsi, to są inne sprawy. Natomiast, gdyby się okazało, że to jest gdzieś tam w tle pomysłu konwentu i że Europa nie może się zintegrować w kształcie 25, czy za chwilę 27, czy 28 państw, to mówimy o innej filozofii Europy. Uważam, że nasze stanowisko w tym względzie, nawet jeżeli ono jest bolesne dla partnerów europejskich, to ono jest silne, bo my mamy rację.

I nie możemy zostać sami z tą racją Panie Prezydencie.

Prezydent RP:
Być może. Więcej Pani powiem dziennikarz BBC pytał mnie w wywiadzie, czy się nie obawiamy, że będziemy sami, że będziemy płacić za to nadzwyczajną cenę, cierpieć? Odpowiadam, że jest to złe pytanie do polskiego Prezydenta, dlatego że jeśli chodzi o cierpienie to nie ma państwa i nie ma narodu, który jest większym specjalistą w sprawie cierpienia, jak Polacy. Myśmy byli oszukiwani przez naszych sąsiadów, myśmy byli miejscem rozlicznych wojen, nawet spokojni Szwedzi jak zdecydowali się podbijać Europę szli przez Polskę. W ogóle nie używajcie tego argumentu. Jak trzeba będzie po cierpieć to po cierpimy, ale na końcu tej drogi racja będzie po naszej stronie. I wie Pani to przekonanie że to my mamy rację dodaje nam tę siły, inaczej byśmy jej nie mieli.

Idealnie na koniec pasuje cytat z najnowszej „Polityki” Polska dyskusja o konstytucji europejskiej nie pokazała naszej europejskiej myśli tylko nasze historyczne lęki, strachy, że znów nas ktoś wykorzysta i upokorzy.

Prezydent RP:
Na pewno to, co się stało po referendum w debacie publicznej w mediach było fatalne, dlatego że myśmy zaczęli mówić o Europie, jak o jakimś dramacie, który niemalże musi spowodować same straty i to jest oczywiście wizja nieprawdziwa. Ale chcę Panią zapewnić, że mądra Europa XXI wieku to ta, która zna swoje korzenie, zna tradycje, jest świadoma swojej przeszłości a jednocześnie odważnie rozwiązuje problemy współczesne i za taką Europą jesteśmy. Nie zgadzam się, że w Europie współczesnej, w Europie zintegrowanej Irlandczyk, Portugalczyk, nie zna historii XX wieku, nie zna historii totalitaryzmu, nie zna historii Polski, dlatego że po prostu nie wypada. Tak samo jak nam nie wypada nie znać historii rewolucji francuskiej, czy tradycji chrześcijańskich europejskich, czy roli Wielkiej Brytanii. Po prostu w Europie musimy być, lepiej wykształceni, aniżeli ci którzy po prostu do tej całej przeszłości maja stosunek całkowicie nieodpowiedzialny i na tym to polega. Chcemy mądrze połączyć historię, która jest w nas z przyszłością, która jest wyzwaniem, któremu sprostamy.

Oby się udało.

Prezydent RP:
Więcej Pani powiem, bez Polski to się na pewno nie uda, a z Polską to się może udać.


Rozmawiała Justyna Pochanke








 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.