przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Monika Olejnik: Panie prezydencie Bruksela to jest nasze być albo nie być. Niektórzy twierdzą, że Pan pojedzie, krzywi się Pan troszkę, do Brukseli.

Prezydent RP:
To nieprawda.

Monika Olejnik: Dlaczego nieprawda?

Prezydent RP:
Po Brukseli też będzie Polska i Europa i będą inne sprawy takie dramatyzowanie być albo nie być, jest po prostu niewłaściwe.

Monika Olejnik: No, ale nie wyobrażamy sobie konstytucji bez systemu nicejskiego, bez nicejskiego systemu głosowania.

Prezydent RP:
System nicejski, gdyby przyjęto wszystkie polskie postulaty, będzie trwał, ale gdyby nie przyjęto i przyjęto ustalenia konwentu też będzie przez następne pięć lat miał miejsce. Więc Nicea tak, czy inaczej jest formalną, prawną bazą dla działania Europy i przez co najmniej pięć lat będzie obowiązywać, więc wszelkie dramatyzowanie nie ma sensu. Natomiast trzeba pamiętać, że jeżeli byśmy powiedzieli, że dla nas nasze postulaty to jest być albo nie być, a Niemcy powiedzą, że ich postulaty to dla nich być albo nie być, a Francuzi powiedzą, że dla nich to jest być albo nie być, to w ogóle ta konferencja może się nie zaczynać i skończyć zupełnym fiaskiem. Ja protestuję przeciwko dramatyzowaniu i ustalaniu reguł, które nigdy w Unii Europejskiej nie obowiązywały bo to zawsze była instytucja, która opiera się na kompromisie, na porozumieniu, na poszukiwaniu wspólnych racji.

Monika Olejnik: Ale nie może być tak, że rację mają tylko Niemcy i Francuzi kosztem Polaków. Nie może być tak, że coś ustalono w Nicei i my teraz mamy się zgodzić na to...

Prezydent RP:
Ale niech Pani mnie nie przekonuje, bo ja o tym mówię wszystkim naszym partnerom i to jest najsłabszy punkt ich argumentacji, kiedy oni dezawuują Niceę, którą sami podpisywali. Kiedy ja mówię kanclerzowi Schröderowi, co jutro zapewne powtórzę , że jeżeli to nawet był błąd to był to wasz błąd, a nie nasz błąd. To on słucha, no bo co? Natomiast nie dramatyzujmy bo my możemy się znaleźć w takiej oto pułapce, że nagle okażę się, że nic nas nie zadowala, że nawet wyjście bardzo naprzeciw polskim postulatom, dopóki nie zostanie spełnione sto procent nas nie zadawala, to to byłby błąd. Ja uważam, że koncepcja randez-vous, koncepcja tego co jest jakąś szansą kompromisową jest do zaakceptowania

Monika Olejnik: Randez-vous czyli rozmowa o systemie głosowania po 2006 roku.

Prezydent RP:
Nawet nie 2006. Realnie myślę, że będzie to po 2008, ponieważ będzie kolejna fala rozszerzenia. Rok 2008 to byłby ten moment, rok przed wygasaniem zasad nicejskich, czy przed końcem tego okresu zapisanego w dokumencie, to jest czas by porozmawiać.

Monika Olejnik: Ale to randez-vous nie podoba się ani Francuzom, ani Niemcom, ani Włochom teraz.

Prezydent RP:
Jeżeli będzie tak, jak słychać z mediów, jutro się o tym przekonam w rozmowie z kanclerzem, to znaczy, że konferencja skończy się fiaskiem.

Monika Olejnik: Skończy się fiaskiem i wtedy Polacy powinni powiedzieć "nie"?

Prezydent RP:
Wobec czego?

Monika Olejnik: Wobec konstytucji.

Prezydent RP:
Przecież konstytucji nie będzie.

Monika Olejnik: Ale wobec tych pomysłów?

Prezydent RP:
Nie wiem o czym mówimy. Jeżeli mówimy o fiasku konferencji to znaczy nie ma traktatu konstytucyjnego. Wtedy Polacy muszą powiedzieć nie co myślą o konstytucji, bo to jest inny temat tylko co powiedzą wobec zarzutów, które będą płynąć z całej Europy, że uniemożliwiliśmy realne rozszerzenie, rozwój Unii Europejskiej, że jesteśmy egoistyczni, że nie potrafiliśmy myśleć w kategoriach europejskich. Takie argumenty będą.

Monika Olejnik: Ale będąc w takiej sytuacji, wiedząc, że będą takie argumenty, mówić "nie" i stać twardo na stanowisku .

Prezydent RP:
Pani Moniko ja rozumiem, że kobieta jest przewrotna, a dziennikarka jest szczególnie przewrotna, ale przed chwilą pani mówiła, że trzeba się twardo trzymać naszego stanowiska. Natomiast trzeba się liczyć z tym, że takie stanowisko ma swoje koszty. Koszty są wysokie i to trzeba wiedzieć. Z naszego punktu widzenia, z polskiego punktu widzenia i to mówię do wszystkich tych, co udramatyzowali debatę europejską, ten kompromis dzisiaj nazywany z francuska randez-vous jest do zaakceptowania i być może jest rzeczywiście szansą na wyjście z tego impasu. Natomiast pamiętajmy, że jeżeli nie dojdzie do porozumienia, ono oczywiście może być odłożone o kilka miesięcy to ta dyskusja będzie nadal trwała. Będzie nadal poszukiwanie kompromisu. Natomiast możemy się zderzyć z taką oto sytuacją, gdzie Unia zamiast się rozwijać i rozszerzać znajdzie się w takim stanie poważnego kłopotu. Ale no cóż wszystko ma koszty i te koszty polska dyplomacja, pan minister Cimoszewicz, czy rząd, pan premier Miller, ja kalkujemy. To jest cały czas żywy organizm. To co się dzieje to proces. My cały czas zastanawiamy się nad tym.

Monika Olejnik: Ale czy warto według Pana prezydenta ponieść takie koszta?

Prezydent RP:
Mówię raz jeszcze, gdyby możliwy był kompromis to uważam raz jeszcze, że warto ten kompromis uzyskać. Gdyby miał być to kompromis na warunkach konwentu, czyli to co proponują wielcy Europy, czyli Francja i Niemcy tego nie możemy przyjąć. Nasze pole manewru jest bardzo ograniczone. Natomiast gdyby się okazało, że nie dochodzi do traktatu, co zresztą według mnie nie będzie nieszczęściem dla ogromnej części państw europejskich, bo tam nie ma też wielkiego entuzjazmu to trzeba się będzie liczyć z tym, że na Polsce właśnie, nie na Hiszpanii skupi się cała europejska krytyka i przekonanie, że nie dojrzeliśmy do współdziałania, do myślenia w kategoriach europejskich. I to trzeba wiedzieć. Tak to będzie. Wtedy ową partię białej flagi, jak to pisał jeden z polityków, będzie można omawiać na różne sposoby. Tylko to nie będzie łatwa dyskusja.

Monika Olejnik: Niektórzy socjologowie twierdzą, że jak Pan pojedzie do Brukseli, zamiast Leszka Millera, przypomnę trzymamy kciuki za Leszka Millera, nawet opozycja trzyma kciuki, że pojedzie do Brukseli, to będzie dla Pana łatwiejszy do zaakceptowania kompromis - "Rzeczpospolita", daje dzisiaj takie wypowiedzi(...).

Prezydent RP:
Droga Pani ja chcę powiedzieć tak. Polskie stanowisko nie jest stanowiskiem Kwaśniewskiego, czy Millera, czy Cimoszewicza tylko to jest stanowisko Rzeczypospolitej, jest ono jasne, jest solidarnie bronione przez wszystkich. Ono nawet uzyskało szersze poparcie polityczne ze strony także ugrupowań opozycyjnych, ono jest znane. My uważamy, że Nicea jest ważna, że trzeba jej bronić. Ja jestem przeciwnikiem koncepcji umierania za Niceę, bo uważam, że należy najpierw pożyć w Unii Europejskiej, a dopiero później decydować się na gesty dramatyczne. Ale to jest polskie stanowisko, ono się nie zmienia. Natomiast nie ma żadnej wątpliwości, że potrzebny jest kompromis. To jest także stanowisko premiera Millera i Cimoszewicza i moje. Jeżeli miałbym jechać do Brukseli to tylko w sytuacji nadzwyczajnej, gdyby premier rzeczywiście ze względu na wypadek i kłopoty nie mógł jechać, myślę że tak nie będzie. Tylko dlatego, że obecność prezydenta ze względu na: i pozycję formalną i znajomości, pozwala mu działać w kuluarach.

Monika Olejnik: Tylko w kuluarach, bo zgodnie z konstytucją nie ma Pan prawa negocjacji.

Prezydent RP:
To nieprawda.

Monika Olejnik: Jak to nieprawda? Tak mówią konstytucjonaliści

Prezydent RP:
Nieprawda, to mówią źle.

Monika Olejnik: Tak mówi prof. Winczorek, wczoraj w "Gazecie Wyborczej" czytałam doktora prawa, który mówił tak samo.

Prezydent RP:
Nie. To jest jakieś kolejne nieporozumienie. Myśmy w 1995 roku, kiedy objąłem ten urząd uzgodnili z ówczesnym premierem Cimoszewiczem, to było kontynuowane z premierem Buzkiem oraz premierem Millerem, że dokonujemy rozdziału obowiązków, że premier odpowiada za integrację z Unią Europejską i rząd. Bo to jest dziewięćdziesiąt parę procent zadań po stronie rządu, natomiast prezydent negocjuje, odpowiada za sprawy bezpieczeństwa na przykład uczestniczy w szczytach NATO. I trzymamy się tej zasady.

Monika Olejnik: Ale to jest szczyt Unii Europejskiej, szczyt rządowy.

Prezydent RP:
Dlatego będzie minister straw zagranicznych i nawet gdyby był prezydent to obok jest minister spraw zagranicznych, który ma wszystkie pełnomocnictwa rządowe. Tylko rozważamy kwestię teoretyczną. Moim zdaniem nie ma tu żadnych ograniczeń konstytucyjnych, włącznie z tym, że chcę powiedzieć, że na każdy szczyt jest zaproszenie dla head of states i chief of goverments, czyli dla głów państw i szefów rządów. Część państw używa takiej formuły na przykład Finowie jeżdżą w składzie prezydent, premier, Francuzi jeżdżą w składzie prezydent, minister spraw zagranicznych. Każdy ma inną nieco konstytucję.

Monika Olejnik: Ja się pytam Pana prezydenta, bo Pan prezydent tak się trzyma litery prawa w związku na przykład z komisją śledczą, tam uważał Pan prezydent, że są konstytucjonaliści, którzy...

Prezydent RP:
W konstytucji, którą pisałem to tak jest. W sprawie komisji śledczej miałem rację i w sprawie tego szczytu też mam rację.

Monika Olejnik: Niektórzy prawnicy uważają, że nie miał Pan racji Panie prezydencie.

Prezydent RP:
Zna pani tę anegdotę o prawnikach w Ameryce? Myślano, że samochód przejechał jakieś zwierzę, a policjanci powiedzieli: nie, to musiał być prawnik. Dlaczego? Bo nie widać śladów hamowania. To jest taki najbardziej złośliwy dowcip jaki opowiada się w Ameryce o prawnikach. Prawnicy mogą oczywiście różne koncepcje przedstawiać. Ja ich szanuję. Natomiast istnieje również litera prawa, istnieje konstytucja, którą napisaliśmy, która jest dość precyzyjna.

Monika Olejnik: Prof. Winczorek mówi, że nie ale liczymy na to, że pojedzie premier Leszek Miller.

Prezydent RP:
Prof. Winczorka ogromnie cenię. On pracował nad konstytucją i muszę powiedzieć, że zapoznam się z jego opinią. Dlatego, że moja obecność, obecność nawet prezydenta i premiera, to jaki jest tu problem konstytucyjny?

Monika Olejnik: No tu nie ma pewnie żadnego, bo negocjuje premier.

Prezydent RP:
Premier ponosi odpowiedzialność rządową, a prezydent jest głową państwa. Nie widzę tutaj zasadniczych problemów. Ale nie chcę tak jak jeden z pani rozmówców odpowiedział, że prezydent bardzo chciałby, bo nie. Ja uważam, że z innego powodu obecność premiera ma sens w Brukseli. Dlatego, ze jest to ciągłość tych negocjacji. On tym się zajmuje od samego początku, więc jego obecność to jest ciągłość argumentacji, pokazanie, że jesteśmy konsekwentni. To jest także wyczulenie na argumenty innych, bo żaden nowy argument nie może być wprowadzony do debaty. Wszystko zostało już powiedziane. Uważam, że premier Miller i minister Cimoszewicz dzieło zaczęli i powinni skończyć. Natomiast, jak stwierdziłem wczoraj w Krakowie jestem w obwodzie. Jak trzeba będzie jestem do dyspozycji. W tym czasie rozmawiałem z premierami, prezydentami, jutro będę rozmawiał z kanclerzem i prezydentem Niemiec. Na tym polega moja rola by przekonywać, żeby pokazywać im nasze uwarunkowania, żeby także w pewnym sensie swój autorytet kłaść na szali, choćby z tego względu, że mówię, jeżeli te rozwiązania dla Polski były złe to nawet popularny polityk, jak prezydent niewiele tu może uczynić, bo opinia publiczna tego nie zaakceptuje.

Monika Olejnik: No właśnie prof. Lena Kolarska-Bobińska twierdzi, że dla Pana byłoby to łatwiejsze bo Pan ma większą popularność.

Prezydent RP:
Pani Moniko i tak z tej popularności trzeba będzie skorzystać by wytłumaczyć efekty tego szczytu i przekonać Polaków, że tu nie o umieranie chodzi. Chodzi o to, żebyśmy żyli we wspólnej Europie, żeby się Polsce wiodło, jak najlepiej. Jak mówię, jak słyszę to: być albo nie być, całe dramatyczne tony, to jestem przeciw, bo to nie o tym dyskutujemy. Dyskutujemy o silnej Europie i silnej Polsce w Europie. Silna Polska w słabej Europie nie ma sensu, a słaba Polska w silnej Europie tym bardziej nie ma sensu.

Monika Olejnik: I słaba Polska w silnej Europie też nie ma sensu.

Prezydent RP:
Słaba Polska w silnej Europie jest naszym zadaniem w jakimś sensie domowym. Moim zdaniem robimy wszystko, patrząc na wyniki gospodarcze ostatnich miesięcy, one pokazują, że Polska wcale nie jest słaba. Polska ma swoją dynamikę rozwojową i nie musimy tutaj wpadać w kompleksy.

Monika Olejnik: Panie prezydencie, czy nie jest Panu wstyd za klub SLD? Wczoraj Jerzy Jaskiernia powiedział, że Andrzej Lepper powinien być członkiem komisji śledczej, bo będzie mieć duży wkład intelektualny i merytoryczny.

Prezydent RP:
Zmusza mnie Pani do trudnych komentarzy. Cóż ja mogę powiedzieć? Dziwię się.

Monika Olejnik: I co jeszcze?

Prezydent RP:
Moim zdaniem uzupełnianie składu komisji, na finiszu prac komisji śledczej, nie ma w ogóle sensu. A jeżeli jeszcze SLD wychodzi naprzód i popiera takie decyzje to mogę tylko wyrazić zdziwienie.

Monika Olejnik: No, ale czy to świadczy o tym , że SLD naprawdę się już pogubiło? Nie wie co robić bo tak spadają wyniki SLD w sondażach?

Prezydent RP:
Tego bym nie łączył. Moim zdaniem poparcie dla kandydatury przewodniczącego Samoobrony nic w tych rankingach nie pomoże. Jak Pani pyta, czy pogubił się klub SLD, może pogubił się przewodniczący klubu. Nie wiem.

Monika Olejnik: A jak Pan ocenia, ze Platforma Obywatelska ma teraz 26%, a Sojusz Lewicy Demokratycznej 18%?

Prezydent RP:
Nie oceniam. To jest tendencja, która się zarysowała już wcześniej. Moim zdaniem z punktu widzenia polskiej demokracji jest naturalna. Rysuje się alternatywa polityczna dla obozu rządzącego. Nie widzę w tym żadnej tragedii, pod jednym wszakże warunkiem, że ten obóz alternatywny, będzie miał dobre programy dobrych ludzi i będzie potrafił rządzić. Rządzenie jest sztuką i ci którzy napinają mięśnie przed wyborami, mówiąc jacy to będą wspaniali, później w praktyce okazują się dużo mniej skuteczni, dużo mniej konsekwentni aniżeli mówili. Ale ja nie dramatyzuję. Moim zdaniem to będzie jeszcze podlegało wahaniom. Taka moja dobra rada dla wszystkich by sondaże, badania czytać, wyciągać ale nie traktować jako ostatecznych rezultatów, czy dowodów na własną mądrość albo siłę. To jeszcze będzie zmieniało

Monika Olejnik: Politycy Platformy Obywatelskiej dziwią się, że Pan potraktował tak Platformę Obywatelską w wywiadzie dla Polityki, mówiąc, że jest to bezideowa partia.

Prezydent RP:
No jakby to Pani powiedzieć. Myśli pani, że zmieniłem zdanie w tym czasie?

Monika Olejnik: Nie ja słucham Pana.

Prezydent RP:
To nie chodzi o "bezideowa". Ten sam problem ma SLD. Po pierwsze ja widzę dwie frakcje, czy formacje w ramach Platformy. Nie chcę wymieniać nazwisk, już za chwilę odezwą się jedni obrażeni, drudzy zadowoleni. Więc nie ma sensu. Ale na pewno jest tam frakcja bardziej liberalna w sensie światopoglądowym, w sensie ekonomicznym. I bardziej prawicowa, możne nawet narodowa. Widzę wyraźnie nawiązywania do pewnych haseł narodowych, symboliki. Choćby ta Nicea została tu wykorzystana.

Monika Olejnik: Ale to jest hasło całej Platformy. Nie jest jednego Jana Rokity.

Prezydent RP:
A jest Pani pewna, że przewodniczącego rady programowej Platformy Andrzeja Olechowskiego? Jego również?

Monika Olejnik: Andrzej Olechowski jak widać ma inne zdanie od Platformy. Jest jedyną taką osobą w Platformie Obywatelskiej.

Prezydent RP:
Daję Pani gwarancję, ze jest to jedyna osoba, która miała odwagę, za co go cenię, wyrazić to zdanie. Znam ludzi Platformy. Wiem, że bardzo dużo osób na to hasło umierania za Niceę reaguje podobnie, jak ja reaguję. Oni to wiedzą, oni tego nie powiedzą, bo uczestniczymy w grze politycznej

Monika Olejnik: No Pan widocznie jest bliżej jeżeli Pan o tym wie.

Prezydent RP:
Nie ja spotykam się w różnych miejscach. No pani Moniko, pani też wie, przynajmniej słuchaczy traktujmy poważnie i przecież wiadomo, że czymś innym jest hasło polityczne, a czym innym jest to co się czuje.

Monika Olejnik: Wracając do diagnozy Platformy.

Prezydent RP:
To ona jest podzielona i ona potrzebuje pewnej spoistości i programu. Jeśli chce uniknąć tego, co jest typowe dla partii, które są blisko uzyskania poparcia społecznego. To znaczy tego pospolitego ruszenia, naboru ludzi, którzy interesują się władzą, a nie wartościami.

Monika Olejnik: A może Pan powiedzieć, że nie żałuje Pan, że nie stanął Pan przed komisją śledczą? W komentarzu "Tygodnika Powszechnego" czytamy: "wysoka cena małej wygranej"

Prezydent RP:
Nie. Tak to jest. Obrona konstytucji, która jest moim zadaniem powoduje takie właśnie koszty. Ja nie żałuję. Ja nic więcej poza tym co w ujawnionych zresztą przez prokuraturę zeznaniach przed prokuratorem nie mam nic do powiedzenia. Ja myślę, że w ogóle sytuacja byłaby taka, że ja stanąłbym przed komisją, byłoby dużo oczekiwań, bardzo dużo widzów, a potem byłoby wielkie rozczarowanie. Potem by się okazało, że prezydent ma bardzo niewiele w tej sprawie do powiedzenia. Później oczywiście komentarze byłyby inne. Jak to prezydent? I tak mało wie w tej sprawie? Albo prezydent wszystkiego nie powiedział, albo coś innego?

Monika Olejnik: Ale warto by prezydent namawiał posła Szteligę, by poseł powiedział "nie" przy głosowaniu nad...

Prezydent RP:
Nie Z posłem Szteligą rozmawialiśmy, jak koledzy, którzy pracowali nad tą konstytucją, ponieważ on był od początku do końca. Ponieważ ja po objęciu urzędu prezydenta odszedłem z komisji konstytucyjnej. On wie co nami kierowało, kiedy pisaliśmy konstytucję.

Monika Olejnik: Ale wcześniej miał inne zdanie?

Prezydent RP:
Bo wszedł w logikę komisji. Wie Pani, ja w takich komisjach, zespołach pracowałem, ja wiem jaka jest wewnętrzna logika. Ja byłem przy okrągłym stole, ja miałem okazję uczestniczyć w wielu takich komisjach. W pewnym momencie i to nie jest zarzut, uważamy, że jesteśmy centrum świata. I to co proponujemy jest ważne. Na przykład komisja śledcza doszła w pewnym momencie do przekonania, że w Polsce jest niezależna władza sądownicza, ale ponad nią jest komisja śledcza, która jest organem sejmu. To jest naturalne zjawisko. I myślę, że poseł Szteliga jest to człowiek inteligentny. I właśnie współtwórca tej konstytucji, przeanalizował te argumenty.

Monika Olejnik: A czy inteligentnym człowiekiem jest wiceprzewodniczący tej komisji pan Lewandowski, który jest również za tym, żeby Andrzej Lepper był w komisji śledczej?

Prezydent RP:
Niech Pani mnie o to nie pyta.

Monika Olejnik: Dlaczego nie?

Prezydent RP:
Co ja mogę powiedzieć?

Monika Olejnik: Przecież to są ludzie SLD. To właśnie SLD chce by osoba pana Leppera znalazła się w komisji śledczej.

Prezydent RP:
Wie Pani, ja myślę, że tu może być inna logika. Jeżeli Samoobrona ma to miejsce w komisji śledczej to może lepiej nie łapać się prawą ręką za lewe ucho. Po prostu wybrać przewodniczącego, prawdziwego lidera tej partii i tyle. To moim zdaniem nie musi osłabiać komisji, może ją w pewnym sensie umacniać i uwiarygodniać. No bo już kto? Jak Lepper nie będzie? To kto?

Monika Olejnik: Pan żartuje chyba.

Prezydent RP:
Nie żartuje. Ja myślę o logice, jaka może towarzyszyć wydarzeniu. To co oczywiście jest poważnym problemem i o czym mówił marszałek Borowski, żeby nie była sytuacja podobna jak z panią poseł Beger, że okaże się że są zarzuty, problemy immunitetu, itd... To by wtedy rzeczywiście dezawuowało tą komisję i cały proces.

Monika Olejnik: Pan Lepper mówił o Panu, że jest Pan największym darmozjadem w kraju.

Prezydent RP:
Wciąga mnie pani w jakieś zupełnie niepotrzebne dyskusje.

Monika Olejnik: Dobrze, to na koniec chciałabym zapytać, czy jest Pan za tym by rozwiązać parlament?

Prezydent RP:
Absolutnie nie. To traktuje jako typowy i nawet nie zdumiewający krok opozycji, ale w bardzo złym momencie. Nie da się jednym tchem popierać rządu i premiera w negocjacjach nicejskich i w tym samym dniu rozmawiać o rozwiązaniu parlamentu.

Monika Olejnik: Ale opozycja nie mówi, że w tej chwili.

Prezydent RP:
Mówi, mówi. Przecież nikt tego nie czyta zagranicą w szczegółach, czytają, że w Polsce domagają się rozwiązania parlamentu. Oznacza to że jest jakiś stan próżni, zawieszenia. Znaczy rząd nie ma swojego mandatu itd. Tak się w polityce nie pracuje. Ja uważam, że cała dyskusja kiedy powinny być wybory, jak ten scenariusz powinien dla Polski wyglądać za czas jakiś to jest moim zdaniem po zakończeniu trzech rzeczy: konferencji międzyrządowej, planu Hausnera i przyjęciem budżetu.

Monika Olejnik: Czyli w czerwcu.

Prezydent RP:
Może w czerwcu, może później. Nawet może być wcześniej. Jak PSL mówi by wybory robić razem z wyborami do Parlamentu Europejskiego to nie mogę powiedzieć, że jest to zła idea bo sam to proponowałem. Premier Miller był również bliski takiej myśli. Natomiast dzisiaj mamy inne zadanie. Wprowadzanie takich elementów, jak rozwiązanie parlamentu jest po prostu politycznym błędem. Nie da się krzyczeć bronimy Nicei, jak życia, a z drugiej strony rozwiązujemy parlament. To jest po prostu niekonsekwentne.

Monika Olejnik: Za granicą mogą też przeczytać taką informację, że pan premier obiecał Panu, ze poda się do dymisji 15 grudnia.

Prezydent RP:
Którego roku?

Monika Olejnik: No tego roku.

Prezydent RP:
No nie wiem co Pani czyta.

Monika Olejnik: "Nie"

Prezydent RP:
Nie to jakieś zupełne plotki.

Monika Olejnik: Tygodnik "Nie" Jerzego Urbana

Prezydent RP:
Widzę, że ma Pani dzisiaj tendencję do cytowania klasyków. Raz jeszcze mówię, dyskusja o scenariuszu politycznym jest możliwa po przejściu trzech kolejnych prób: konferencja rządowa, plan Hausnera, budżet. Nie kombinujmy i nie próbujmy tego w tej chwili gmatwać, rozrabiać. Jako prezydent będę robił wszystko, żeby ten plan przeprowadzić. To jest plan minimum. A później trzeba się zastanowić co robimy z wyborami i co robimy z innymi sprawami, bo one i tak zostaną przed nami. Proszę trochę spokoju i wejścia bardziej w nastrój świąteczny, aniżeli taki nerwowy jaki nam towarzyszy w ciągu ostatnich miesięcy.

Monika Olejnik: Dziękuje bardzo i może Pan przesłać pozdrowienia premierowi Leszkowi Millerowi.

Prezydent RP:
Nie, my kontaktujemy się telefonicznie. Niekoniecznie na antenie. Ale oczywiście wierzę, że rehabilitacja przebiega dobrze i naprawdę z całego serca chciałbym by premier poleciał do Brukseli. Bo tu chodzi o ciągłość negocjacji. Wiem, że to będzie ciężka dla niego próba, bo trzeba tam siedzieć godzinami. No, ale co robić?

Monika Olejnik: Dziękuję bardzo. Radio Zet gościło prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Dziękuję bardzo.

Prezydent RP:
Dziękuję Pani, dziękuję Państwu.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.