przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie Prezydencie Pan jako wysoki urzędnik na pewno pobiera „trzynastkę”. Zgadłem?

Prezydent RP:
Zapewne zgodnie z przepisami pobieram.

A jak Panu podobała się ta dyskusja w Sejmie, gdzie właśnie sprawę budżetową właściwie przesłoniła sprawa tego, czy płacić sobie „trzynastkę”, czy nie?

Prezydent RP:
Ja myślę, że w dużej mierze to była dyskusja niepotrzebna dlatego, że przepisy mówią o „trzynastkach”, one dotyczą przecież nie tylko posłów, ale i bardzo wiele grup zawodowych w Polsce. Natomiast posłowie mogliby bez takiego rozgłosu te „trzynastki” przekazywać na cele charytatywne. Ja to robię dość regularnie. Mało kto pamięta, że kiedyś półroczną swoją pensję przekazałem dla powodzian w całości. Przekazuję wszelkie honoraria, które uzyskuję za granicą, też na Polski Czerwony Krzyż i nie ma co tutaj robić z tego żadnych sensacji tylko robić swoje i przekazywać...

Panie Prezydencie, Pan co prawda nie ma prawa wetować budżetu już, ale czy Pana niepokoi deficyt budżetowy?

Prezydent RP:
Niepokoi, tylko boję się, że manipulowaniem w samym budżecie niewiele możemy uzyskać. Dużo istotniejszy jest ten pakiet Premiera Hausnera, bo istotne zmiany w systemie polityki socjalnej mogą przynieść oszczędności już w roku 2004. Dlatego ja wspieram to co Premier Hausner proponuje, dyskutujemy o wielu sprawach. Niektóre z nich, jak chociażby zmiany w funduszu alimentacyjnym są bardzo niełatwe, ale w moim przekonaniu konieczne.

Oby Premierowi Hausnerowi starczyło sił i poparcia. O tym budżecie, budżecie 2004 eksperci mówią niemal jednym głosem: to jest tykająca bomba. Posłowie tak jakby nie widzieli dziury, jeszcze dorzucili wczoraj kolejarzom.

Prezydent RP:
I to jest jeszcze do dyskusji w Senacie, a później w Sejmie, dlatego że nie można zbytnio ryzykować. Pamiętajmy, że ta tykająca bomba jest od dłuższego czasu. Pamiętamy dziurę budżetową końcówki rządu Premiera Buzka....

Ja pamiętam również jak dokładnie rok temu mówił Pan o budżecie tym projektowanym w tej chwili: „Liczę bardzo na Grzegorza Kołodkę.” Grzegorz Kołodko nie doczekał końca tego roku.

Prezydent RP:
Liczyłem na Grzegorza Kołodkę. Liczyłem i cały czas liczę, że my uporządkujemy finanse publiczne i niezmiennie twierdzę, że poważna rewolucja wręcz w finansach publicznych jest niezbędna. Ona jest niezbędna i dla naszego bezpieczeństwa, i dla rozwoju gospodarki, a także dla naszego wejścia do Unii Europejskiej. Wiem, że dzisiaj nie ma atmosfery, żeby uczynić to takim jednym cięciem, jednym ruchem. Na to nie ma zgody choćby w Parlamencie, ale wierzę, że czołowe siły polityczne wykażą zrozumienie i plan Hausnera będzie przyjęty, a on w konsekwencji musi doprowadzić do zmniejszenia deficytu budżetowego w tym roku i jeszcze niższego deficytu budżetowego w latach kolejnych.

Wierzy Pan w to, że szesnastoprocentowe SLD, to znaczy mające 16 proc. poparcia SLD zgodzi się na ten plan, który jest niedobrym dla SLD. Jest może dobry dla Polski, ale nie dla SLD.

Prezydent RP:
Uważam absolutnie, że to co jest dobre dla Polski jest równie dobre dla SLD, choć jest trudne, bo dotyka interesów wielu grup, ale widząc determinację i Premiera Hausnera, i poparcie Premiera Millera, a także znając ludzi w kierownictwie SLD, sądzę, że jest tam wystarczająco dużo dojrzałości, żeby wiedzieć, iż nie można chować głowy w piasek. A może właśnie te niskie notowania są właśnie zachętą, żeby decydować się na kroki odważniejsze, bo już miejsc na kunktatorstwo nie ma. To jest czas na wielkie decyzje i które być może nawet jak nie dają efektu wyborczego to ludzi przenoszą do historii.

Ale widzi Pan w tej chwili takie historyczne decyzje Premiera Leszka Millera, które jeszcze SLD są w stanie uratować w 2004?

Prezydent RP:
Ja myślę, że 2004, to jest by przyjąć plan Hausnera i było widać, że jest tutaj determinacja dla poprawy finansów publicznych. Będzie wzrost gospodarczy, on będzie już w tym roku bardzo wysoki, jeden z wyższych w Europie: 3,9 proc. PKB, Niemcy mają około 0, inni mają około 1 proc.

Niemcy mają rzeczywiście w tej chwili kłopot.

Prezydent RP:
Tak, ale ja myślę, że w przyszłym roku ten wzrost może być jeszcze wyższy. To będzie oznaczało jednak tworzenie miejsc pracy, korzystamy na tym nadzwyczaj wysokim kursie euro, polski eksport rozwija się jak nigdy dotąd.

Jedni dostają, ci którzy wzięli kredyty i cierpią.

Prezydent RP:
Ale dla całości gospodarki zasadniczą sprawą są eksporterzy i oni dzisiaj cieszą się, że towary sprzedają dobrze w euro, a komponenty do produkcji kupują tanio w dolarach.

Krystyna się na tym zna, bo ma kredyt w euro. Na szczęście tylko samochodowy.
Panie Prezydencie skoro jesteśmy przy procentach - o 16 proc. SLD mówił Andrzej przed chwilą, jest również 16 proc. Samoobrony. To groźne procenty dla Polski?

Prezydent RP:
Na pewno populizm jest groźny i wszystko to co jest związane z proponowaniem recept nierealnych, często prymitywnych jest niebezpieczne, bo ludzie szczególnie w chwili trudnej chcieliby uwierzyć w takie pomysły, a one nie są do wykonania. Ja mam nadzieję, że jednak do wyborów, które będą - pamiętajmy gdyby trzymać się terminu wiosennego 2005 roku, za półtora roku, że wiele rzeczy jeszcze się uspokoi, że będziemy mieli jeszcze bardziej zracjonalizowaną scenę polityczną. No i będą też sądzę jednak efekty rozwoju gospodarczego, choć nie sądzę, żeby one musiały od razu i automatycznie zmieniać tendencje w preferencjach partyjnych.

Panie Prezydencie, czy śni się czasem Panu w nocy, że to Pan był teraz w Brukseli zamiast Premiera i że ma jakiś scenariusz, który inaczej zakończył tę konferencję.

Prezydent RP:
Niezależnie od tego kto by tam był zakończyłoby się tak samo, bo decyzje co do fiaska w Brukseli zostały podjęte wcześniej. Ja właściwie miałem takie przekonanie po rozmowach z kanclerzem Schroederem w czwartek, czyli dzień przed rozpoczęciem Brukseli, kiedy on powiedział, że tu zgody być nie może i wreszcie trzeba od tego zacząć, na tym się skupić, żeby nie męczyć się i nie ciągnąć tego w nieskończoność. Więc sądzę, że Francja, Niemcy i głównie obrońcy rozstrzygnięć konwentu postanowili wcześniej, że tej konferencji tak naprawdę nie ma, bo jej nie było. Ja nie uważam, żeby to była jakaś decyzja katastrofalna. Na pewno nie jest to żaden sukces Europy, ale czas, który uzyskujemy, to jest czas na dojrzewanie, na dyskusje, na poszukiwanie pewnych rozwiązań nie dotyczących tylko przecież kwestii głosów, ale także instytucji europejskich, preambuły.

Czy ma być rok tak jak proponuje Giscard d’Estaing?

Prezydent RP:
Czuję, że jest to w tej chwili najlepsza propozycja. Moim zdaniem niczego bym nie przyśpieszał. Ten proces dojrzewania musi rzeczywiście potrwać, a jeżeli propozycja wychodzi ze strony przewodniczącego konwentu...

Autora Konstytucji

Prezydent RP:
...w dużej mierze autora Konstytucji, który poszedł trochę na skróty z tą Konstytucją, bo procedury zastosowane w konwencie do przyjmowania poszczególnych rozwiązań były, nazwijmy bardziej w stylu tego właśnie Giscarda, aniżeli w stylu takiej bardzo uporczywej demokracji. Więc być może ten rok to jest właśnie czas, który powinniśmy wszyscy wziąć na namysł, na dyskusje, na poszukiwanie lepszych rozwiązań i chciałbym, żeby w tej debacie Polska już jako pełnoprawny członek Unii Europejskiej miała dużo bardziej poważne miejsce aniżeli do tej pory. Żebyśmy nie skupiali swojej uwagi wyłącznie na sprawach ważenia głosów, ale żebyśmy powiedzieli na przykład, że mamy pomysł na kształt preambuły, że mamy swoje zdanie w kwestiach poszczególnych polityk europejskich, polityki rolnej, polityki bezpieczeństwa. Dlatego chciałbym, żeby w tym pałacu, może nawet i w tej sali regularnie odbywały się posiedzenia swoistego polskiego konwentu, który mógłby nas intelektualnie...

... prezesa Kalinowskiego

Prezydent RP:
No tu jesteśmy zmienni. Ja o tym mówiłem w swoim wystąpieniu, ale dobrze, że prezes Kalinowski to mówi, ja się cieszę, ja bardzo chętnie witam PSL na tej drodze europejskiej. Ja się zawsze obawiam kiedy PSL zaczyna mieć wątpliwości, bo to jest ważna partia, to jest bardzo ważne środowisko, z którym musimy rozmawiać o Europie i też nie tylko w kategoriach zysków, czy spraw dla polskiego rolnictwa tylko w ogóle miejsca Polski w Europie. I ten konwent powinien mieć takie oto hasło: „Silna Polska w silnej Europie”, bo to dopiero ma sens. To dopiero jest zadanie do wypełnienia.

Panie Prezydencie, kiedy Pan widzi, bo ja widziałem to na zdjęciach, jak przychodzą szefowie opozycji do Premiera w szpitalu no i wszyscy mu gratulują jego postawy w Brukseli, że ani krok od Nicei, to ja nie widzę też możliwości ruchu w tej sprawie.

Prezydent RP:
Po pierwsze trzeba rozmawiać, bo być może, ani to co proponuje konwent, ani Nicea, może są rozwiązania, które są całkiem racjonalne, i które w wyniku dyskusji się znajdą. A kiedy widzę opozycję, kiedy widzę gazety, które suchej nitki na Premierze nie zostawiały, jak go chwalą, to przypomina mi się takie zdarzenie opisane przez Augusta Bebla, socjaldemokraty niemieckiego, który kiedyś w Reichstagu wygłosił przemówienie, to był początek XX wieku i bardzo go opozycja chwaliła, on szedł tymi długimi korytarzami i myślał: „Cóżem ja za głupstwa nagadał skoro oni mnie aż tak chwalą.” Więc ja proponuję, żeby wszystkie pochwały ze strony opozycji traktować oczywiście jako nie z satysfakcją...
Niepokojące?

Prezydent RP:
Nie, ale z pewną dozą ostrożności. Dlatego, że tak mówił Bebel i myślę, że od tamtego czasu niewiele się zmieniło.

„Krzywdę nam zrobił” - to Pana słowa. Jan Rokita swoim hasłem „Nicea albo śmierć”... Zapominamy o tym haśle w 2004?

Prezydent RP:
Walczymy o ten system nicejski, on będzie działał przede wszystkim i co jest dla nas ważne, my go sprawdzimy w praktyce. Zobaczymy czy krytyka tego systemu była uzasadniona, czy nasze zachwyty były uzasadnione. Czyli mamy w tej chwili po raz pierwszy czas żeby to sprawdzić. Ja nie mówię o krzywdzie tylko mówię o błędzie, a nawet głupstwie, które czasami nawet jest groźniejsze niż błąd. Dlatego, że tego typu hasło i ograniczenie polskiej debaty do tylko tego stanowiska, a takie było wrażenie, odnowiło w Europie wszystkie stereotypy na temat Polaków i to niestety większość są to stereotypy niedobre – o tych co to z szablą na czołg i o tych co to nie rozumieją Europy, o tych, którzy, że tak powiem, krew na szańcach i wszystko albo nic, którzy nie mają tego ducha myślenia w kategoriach wspólnych. Ja specjalnie spodziewałem się zresztą tego pytania. Taki cytat znalazłem bardzo istotny z Jeana Moneta, który 50 lat temu, otwierając konferencję Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali powiedział tak: „Jesteśmy tu po to by dokonać wspólnego dzieła, a nie po to by negocjować korzyści, ale szukać korzyści we wspólnej korzyści. I dopiero gdy usuniemy z naszej dyskusji wszystkie partykularyzmy znajdziemy dobre rozwiązania.” Po 50-ciu latach mówiąc szczerze jesteśmy dokładnie w tym samym miejscu. Trzeba umieć nauczyć się szukać wspólnych korzyści broniąc polskiego interesu, broniąc własnych racji, to jest poza dyskusją.

Panie Prezydencie, ale kto pierwszy powie, że można odstąpić od Nicei, zostanie okrzyknięty zdrajcą.

Prezydent RP:
To tylko świadczy o tym....

Nawet Pan bardzo ostrożnie o tym mówił.

Prezydent RP:
Nasze stanowisko, stanowisko rządu, bo absolutnie prawidłowe, było ono ze mną uzgadniane. Myśmy w czasie lata, wakacji bardzo wiele godzin poświęcili na dyskusji z Premierem, Ministrem Spraw Zagranicznych, z Panią Minister Huebner. Spotykaliśmy się tam u mnie na wybrzeżu...

I mimo to Panie Prezydencie rząd pozwolił na wylansowanie za granicą tego hasła.

Prezydent RP:
Nie pozwolił. On został dość cynicznie wprowadzony do takiego narożnika. To była bardzo złośliwa...

Przez opozycję?

Prezydent RP:
Przez opozycję oczywiście, poza tym...

No przelicytowali się w takim razie politycy.

Prezydent RP:
Nie przelicytowali, tylko moim zdaniem właśnie tak ustawiono rząd, który nie może dokonać żadnego ruchu. Dzisiaj nie ma co dyskutować dalej tylko o Nicei w kategoriach zwycięstwo bądź śmierć, tylko trzeba podjąć rozmowy, a będziemy bogatsi o doświadczenia jak Nicea działa. Jestem przekonany, że gdy okaże się, że Nicea sprawdza się, to również silne będziemy mieli argumenty wobec Francuzów, Niemców, powiemy: „czego się boicie, to działa, to po prostu działa”. Ale gdyby się okazało, że to nie działa, to my sami musimy wyciągnąć wnioski. Natomiast to ustawienie dyskusji w ten sposób moim zdaniem było po prostu niefortunne. Stanowisko rządu popieram od pierwszej do ostatniej chwili. Uważam, że myśmy innej możliwości nie mieli. Przestrzegliśmy naszych partnerów od samego początku, że polskie stanowisko będzie twarde, że jest przewidywalne, że mówimy o tym wcześniej. Temu służyła moja wizyta z Ministrem Cimoszewiczem we Włoszech u Berlusconiego. Tak rozmawialiśmy ze wszystkimi partnerami i temu służyła wizyta u Schroedera, no po to żeby po prostu była jasność. Natomiast świat się na tym wszystkim nie kończy. Unia Europejska będzie dalej szukała rozwiązań. Jeżeli pojawi się na przykład inne rozwiązanie nie konwentowe.

A na przykład Europa dwóch prędkości, to Pana nie przeraża?

Prezydent RP:
Europa dwóch prędkości to nie jest rozwiązanie sprawy głosów, to jest sprawa dużo bardziej poważna. Dlatego, że ja jestem bardzo przeciwny...

To jest rozwiązanie sprawy polskiej w Europie.

Prezydent RP:
Nie, to jest wielki problem europejski, z którym możemy mieć kłopot. Mianowicie podział Europy na tych, którzy osiągnęli więcej, którzy są silniejsi ekonomicznie i słabszych i ta koncepcja jest niestety bardzo obecna w myśleniu wielu polityków europejskich, intelektualistów europejskich, a także wielu obywateli europejskich. Oni do dziś uważają, że to rozszerzenie jest zbyt pośpieszne i takie kraje jak choćby Polska nie są przygotowane do wejścia. Ale żeby ta koncepcja dwóch prędkości się nie spełniła, to my musimy tez wykazać od pierwszego dnia naszej obecności, że jesteśmy świetnym nowym członkiem, że jesteśmy przygotowani, że realizujemy swoje ustalenia, że niczego nie opóźniamy, że umiemy wykorzystywać środki.

No właśnie a propos tego czy wiemy jak wykorzystywać środki. Tu jest jedna z ostatnich depesz z Brukseli. „Polakom chyba na pieniądzach nie zależy, bo zostało im 12 dni do 1 stycznia. Mogliby od 1 stycznia ubiegać się o pieniądze z funduszy strukturalnych, ale ustawodawstwo kompletnie nie gotowe.” Chodzi o ustawę o zamówieniach publicznych.

Prezydent RP:
To jest poważny sygnał. Myślę, że tu powinniśmy działać. To jest dużo poważniejsze niż cokolwiek innego. Bo okazało się, że nie potrafimy skorzystać z tych beneficjów, które przynosi obecność w Unii Europejskiej, to wszystkie nasze polityczne postulaty są też dużo mniej znaczące. Bo to będzie taka trochę opinia o Polsce, że „widzicie goło ale wesoło, nie potrafią załatwić swoich spraw, a bardzo by chcieli stawiać te klocki europejskie.

Z opinii ekspertów dowiadujemy się, że ta ustawa utknęła tak naprawdę nie bez powodu. Dzisiejsza „Rzeczpospolita” informuje o tym, że te właśnie żądania Brukseli w zakresie ustawodawstwa o zamówieniach publicznych naruszą potężne interesy w Polsce branżowe, korupcyjne tak naprawdę.

Prezydent RP:
Tym bardziej ta ustawa powinna powstać i miejmy nadzieję, że rząd i większość parlamentarna uczynią wszystko, żeby to zrobić. Tu nie mamy żadnego pola manewru, tym bardziej jak sama Pani mówi to co chce Bruksela jest na naszą korzyść – zwalczanie praktyk korupcyjnych, ograniczenie działania wielkich grup interesów jest przecież z korzyścią dla polskiej gospodarki i dla jakości życia publicznego, więc tym bardziej trzeba zrobić.

Panie Prezydencie, czy Pan przygląda się procesowi Rywina w sądzie? Czy Pan to porównuje z działaniem komisji śledczej? Czy Panu się nie wydaje, bo jak na to patrzę to wydaje mi się, że polskie sądy nie mają chyba narzędzi do tego, żeby takimi sprawami się zajmować.

Prezydent RP:
Ja wolałbym zaczekać do samego końca. Nie przyglądam się, że Pan mnie pyta, jak to bardzo blisko widzę. Nie jestem przecież ani na sali, ani nie mam informacji....

Ale wiadomo jaki jest stan oskarżenia.

Prezydent RP:
Wiem jak działają polskie sądy. Zmieniamy te procedury cały czas, żeby sądy dzisiaj mogły działać szybciej, skuteczniej. W żaden sposób nie porównywałbym sądu do komisji śledczej, bo to jest zupełnie inna logika działania. Sąd musi poza wszystkim, żeby być sprawiedliwym on musi dać obu stronom szansę pełnego wyjaśnienia.

Panie Prezydencie, ale komisja śledcza też.

Prezydent RP:
Komisja śledcza mając taki skład polityczny myślę, że daje tyle ile daje.

A ile daje? Nie wierzył Pan w jej skuteczność w styczniu.

Prezydent RP:
W skuteczność wierzę o tyle, że dobrze, że tego rodzaju katharsis Polska przechodzi. Choć gdybym miał powiedzieć, że w działaniu tej komisji nie widać inspiracji politycznej to przecież będziemy opowiadać sobie nieprawdę w oczy. Na pewno powinna działalność komisji, to co słyszeliśmy, wpłynąć z jednej strony na istotną poprawę całego systemu legislacji w Polsce, być bardzo poważnym ostrzeżeniem dla polityków, żeby działali w sprawach legislacyjnych dużo bardziej zgodnie z przepisami, a dla świata polityki, biznesu powinno być ostrzeżenie, żeby te związki nie były zbyt bliskie i żeby pamiętać, iż rok 2003 był takim wielkim dzwonem alarmowym dla Polski, żeby po prostu cofnąć się z pewnych praktyk, które są po prostu naganne, które są często na pograniczu praktyk kryminalnych.

Dzwonem alarmowym między innymi dla ministra Dąbrowskiego?

Prezydent RP:
Powinna być dla wszystkich, nie tylko dla niego, dla wszystkich. To jest moment, w którym każdy z nas powinien zastanowić się jak przejrzyście prowadzić swoją działalność, żeby nie było tego rodzaju nieporozumień, czy wątpliwości. To nie jest łatwe i poza tym też nie chciałbym żebyście państwo, gdy kończymy ten rok wpadli w oto taką manierę, że korupcja jest wyłącznie polskim problemem, związek polityki i biznesu jest wyłącznie polskim problemem.

No nie, ale nas interesują przede wszystkim polskie problemy.

Prezydent RP:
Tak, ale to są problemy, które są współczesne i kiedy były minister spraw zagranicznych, szef sądu konstytucyjnego Francji, Pan Dumas jest oskarżany o sprawę ELF-a, wielkiej kompanii naftowej...

No znamy belgijskie kłopoty jeszcze są z przed lat.

Prezydent RP:
Znamy belgijskie, znamy inne ja to mówię nie ku pokrzepieniu serc bynajmniej, nie by znaleźć proporcję w tym wszystkim. My musimy swoją walkę z korupcją stoczyć, ale mając świadomość, że zjawisko ma charakter naprawdę bardzo skomplikowany i nie jest ono do rozwikłania takimi prostymi wyłącznie receptami. Ale ja wierzę, że ten rok 2003, który najwyraźniej mija w Polsce pod trzema hasłami: Europa, Irak i Rywin, że w tej trzeciej części będzie rzeczywiście poważnym ostrzeżeniem. Wszystkie wnioski zostały nie tylko tak generalnie w sprawozdaniu komisji śledczej wyciągnięte, ale indywidualnie każdy z uczestników życia publicznego...

Czy Pan był rozczarowany działalnością sądu , bo ja przyznam szczerze, że tak. Jak patrzę na działalność prokuratora wydaje mi się, że oczekiwałem czegoś więcej.

Prezydent RP:
Ja jestem w sytuacji, w której właściwie nie powinienem z założenia komentować działań niezawisłego wymiaru sprawiedliwości. Rozpatrzmy jak to będzie na końcu. Na pewno jednym z problemów współczesnej Polski jest jakość sądownictwa, jest szybkość w podejmowaniu decyzji. Staramy się to jak można usprawniać, budżety na sądownictwo co roku są wyższe. Parę dni temu w tej sali wręczałem blisko trzysta pięćdziesiąt nominacji nowym sędziom, żeby od 1 stycznia mogli rozpocząć pracę, żeby te sądy miały kadrę, która będzie sądzić, no ale to nie zmienia.... Zmieniliśmy kodeks postępowania karnego, kodeks karny, stworzyliśmy drugi szczebel sądownictwa administracyjnego. Tylko sądzę, że są to wszystko zmiany, które wymagają czasu, bo tu nie wystarczy tylko zmiana prawa, tu musi być jeszcze zmiana obyczajów. Tu musi być na przykład powszechne przejście sądów do działalności dwuzmianowej. Była taka historia w jednym z sądów w Polsce, gdzie delegacja Unii Europejskiej przyjechała o 14:30, okazało się, że nikogo nie ma. Myśleli, że to jest pora lunchu, później się okazało, że następnego dnia nikogo nie ma, bo sąd uznaje, że nie ma co dłużej pracować. Takie zjawiska są, trzeba z nimi walczyć, ale jeżeli będziemy konsekwentni w tej mierze, to jestem przekonany, że będzie postęp.

Panie Prezydencie wywołał Pan przed chwilą jeden z tych najważniejszych tematów 2003 roku – Irak, amerykańscy chłopcy dostali na Święto Dziękczynienia w prezencie Prezydenta Busha. Co dostaną nasi?

Prezydent RP:
Prezenty już pojechały, są to...

A Prezydent na miejscu czyli wiem, że nie jest prezentem.

Prezydent RP:
Prezydent na miejscu, prezentem nie jest. Na pewno ...

Jedzie Pan?

Prezydent RP:
Na pewno taka wizyta będzie miała miejsce, ale nie potrafię dzisiaj powiedzieć nic o terminie.

Ale w okresie świątecznym?

Prezydent RP:
Mówię Pani, nie mogę nic powiedzieć...

Ja rozumiem, że to będzie tak samo tajemnicze jak ten świąteczny indyk tak się chyba to nazywa. Tajny indyk.

Prezydent RP:
To musi być odpowiednio zrobione. Dzisiaj wiem, że Premier Aznar też taką metodą.. Nie może być inaczej, dlatego że w Iraku stan zagrożenia jest ciągle wysoki, a nawet w ostatnich tygodniach wyższy. W związku z tym ze zrozumiałych względów i żeby nie narażać gości, i żeby nie narażać samych żołnierzy to trzeba robić mądrze, więc moja wizyta na pewno kiedyś będzie miała miejsce, ale tego dzisiaj Państwu nie powiem.

Ze względów bezpieczeństwa nie pytamy kiedy, ale Panie Prezydencie teraz w takim razie z Iraku do Polski. Pan się zaczął w ostatnim czasie znowu interesować SLD zapowiada Pan takie spotkanie z SLD. Ja tak sobie myślę, czy to jest przymierzanie „starych nowych kapci”?

Prezydent RP:
Potrzebujemy lewicy. Potrzebujemy partii, która będzie mocno wpisana w krajobraz. Na pewno ta partia przeżywa kłopoty i warto o tym rozmawiać. Ja nie mam żadnych planów indywidualnych związanych z SLD. Natomiast ponieważ mam tam bardzo wielu ludzi, których przecież znam od lat, to sądzę, że takie zastanowienie się wspólne jest niewątpliwie konieczne. Tym bardziej, że zbliżają się ważne wydarzenia: wybory europejskie, wybory parlamentarne, wybory prezydenckie. Mówiąc zupełnie wprost, takiego nagromadzenia ważnych wyborów i w krótkim czasie w Polsce jeszcze nigdy nie było.

No właśnie i „baron” Martens mówi na przykład a propos wyborów prezydenckich, to wszystko o czym Pan mówi Panie Prezydencie to jest 2004 i 2005 poszczególne wyborcze lata, „baron” Martens mówi: „Nie czekajmy. Pójdźmy już dziś do Pani Jolanty Kwaśniewskiej i porozmawiajmy z nią, żeby ją poprzeć”.

Prezydent RP:
Należy do bardzo licznej grupy osób, która chce pójść do Pani Jolanty Kwaśniewskiej przekonywać ją.

A co Pani Jolancie Kwaśniewskiej mówi mąż w tej sprawie?

Prezydent RP:
Mówię, że to jest decyzja nadzwyczaj trudna, że na pewno ma jeszcze spokojnie prawie chyba rok, żeby zastanawiać się. Ona akurat istotę sprawowania tego urzędu mogła obserwować bardzo blisko. Jest osobą, która stworzyła po raz pierwszy w historii Polski wizerunek i nie tylko wizerunek, ale aktywność pierwszej damy. To jest naprawdę już osiągnięcie, że kobieta znalazła się w życiu publicznym nie uczestnicząc bezpośrednio w polityce, ale będąc rozpoznawalną, skuteczną, pomocną, tworzącą naprawdę interesujące programy i charytatywne, i zdrowotne, i edukacyjne. Muszę powiedzieć, że ...

Ale będzie chciała się ubrudzić polityką?

Prezydent RP:
To jest zasadnicze pytanie. Myślę, że to jest najtrudniejsza odpowiedź, najtrudniejszy dylemat. Wiele zależy od tego jacy naprawdę kandydaci się pojawią. Proszę pamiętać, że gdyby pojawili się kandydaci...

Nikt nowy się chyba nie urodził na polskiej scenie. To wiadomo przecież kto się pojawi.

Prezydent RP:
Wydaje się, że są lepsi i gorsi. Gdyby pojawili się tacy, którzy realnie w tych wyborach mogli wygrywać, a jednocześnie zapewnić stabilizację, zapewnić kontynuację tego stylu prezydentury, który ja uprawiam, a który jak widać jest popierany skoro tak wiele osób chciałoby żeby Pierwsza Dama była następnym Prezydentem, to być może decyzja będzie łatwiejsza, ale znając dynamikę wydarzeń społecznych, to różnie może być. Tak że ja tutaj żadnej kropki nad „i” nie stawiam.

Słyszał Pan Panie Prezydencie, że żona jest popierana ze względu na Pana właśnie?

Prezydent RP:
Muszę być nieskromny, ale w jakiejś części na pewno tak, dlatego że w przekonaniu tych, którzy do niej przychodzą była by to taka najbardziej naturalna i oczekiwana kontynuacja tego stylu prezydentury.

Panie Prezydencie, a czy to prawda, że Pan by chciał, żeby Pan Jaskiernia przestał być szefem Klubu SLD?

Prezydent RP:
Niech Pan nie włącza mnie tutaj przed Bożym Narodzeniem w debaty nie dość, że wewnątrz SLD-owskie...

Nie, nie. Mówił Pan, że potrzebujemy lewicy. Zaraz Panu powiem dlaczego pytam i mi się to jeszcze z żoną kojarzy. Jak Pan mi odpowie czy chce się pozbyć...

Prezydent RP:
SLD ma problem. Będzie o tym dyskutować, jak będą chcieli znać moje zdanie, to nawet nie muszą pytać, bo je znają.

A my możemy poznać?

Prezydent RP:
Nie wciągajcie mnie do tego. Naprawdę przed świętami jest mnóstwo rzeczy...

Słyszałem wypowiedź polityka SLD, Pan zgadnie kto to, ale ja mu obiecałem, że nie podam jego nazwiska,

Prezydent RP:
Widzi Pan, Pan tez nie chce wszystkiego powiedzieć.

Że to właśnie jest taka intryga, że Pan chce przejąć klub SLD, dlaczego on się stał zapleczem politycznym dla żony.

Prezydent RP:
Nie...

Pan wie kto to mówił?

Prezydent RP:
Domyślam się, ale to jest absurdalne. To jest całkowicie absurdalne. SLD jest potrzebne na polskiej mapie, SLD powinno działać, SLD powinno przetrzymać ten trudny moment. Powinno się skupić na sprawach programowych, powinno poważnie podejść do tych różnych zarzutów, które wobec różnych środowisk i grup w partii są stawiane. Trzeba odmienić, co już ma miejsce zresztą, styl rządzenia i trzeba zacząć więcej rozmawiać nie tylko w swoim gronie, ale także ze społeczeństwem, z ludźmi. To co dzisiaj jest wielkim problemem SLD, to jest utracenie bezpośredniego kontaktu z wieloma wyborcami w ostatnich dwóch latach.

To jest w tej chwili jak mówią sami członkowie SLD „równia pochyła”, a lider co widać wyraźnie w rankingach i sondażach jest już zupełnie inny. Jak Pan ocenia Platformę jako przyszłego lidera, partię rządzącą?

Prezydent RP:
Do rządzenia...

Powiedział Pan bardzo ostro w swoim czasie o Platformie: „partia bezideowa z podziałami wewnętrznymi.”

Prezydent RP:
Wydaje mi się, że jest to partia, która na pewno musi też wyklarować swój program polityczny, bowiem to pęknięcie, czy taka istotna różnica wewnątrz tej partii jest widoczna. Między tym środowiskiem liberalnym, które znam, a tym środowiskiem bardziej konserwatywnym, prawicowym, które ostatnio przejęło kierowanie tą partią. Istnienie Platformy jest ważne, bo mamy oto partię prawicową, centroprawicową na polskiej scenie.

Mamy partię, która bardzo wyraźnie mówi o gospodarce.

Prezydent RP:
Tak jest. Mamy partię, która również dysponuje ludźmi i moim zdaniem dla demokracji to jest bardzo korzystne, że taka alternatywa istnieje. Tak jak dobrze było, że SLD istniał w czasach rządów AWS-u, tak dobrze, że dzisiaj jest Platforma, dlatego że później na tym polega możliwość dokonania wyboru. Do rządzenia jeszcze jest długa droga, bo raz, że półtora roku do wyborów, 20 proc. to jest ciągle nie 40 na przykład, które miało SLD w wyborach, ale oczywiście to jest też dobry czas dla Platformy na pracę, już nie uznawać, nie dzielić tylko stanowisk, ale pracować nad programem.

Panie Prezydencie, ale po raz pierwszy pojawiły się w notowaniach notowania partii prezydenckiej - 10 proc., czy Pan uważa, że to sukces? To porażka?

Prezydent RP:
Uważam, że to coś zupełnie fenomenalnego, dlatego że jeżeli coś co nie istnieje, co nawet nie ma jakiegoś zalążka, co jest tylko taką percepcją...

Ale ma lidera.

Prezydent RP:
Ma lidera, ale to jest byt, o którym my w ogóle nie wiemy czy kiedykolwiek powstanie i to ma już 10 proc.. Ja uważam, że to naprawdę jest ...

Że warto?

Prezydent RP:
Nie, nie sądzę. To też musiałoby mieć swoją opinię. To byłby rodzaj ugrupowania, gdyby było tworzone przez Prezydenta właśnie na jedne wybory.

To może być ten języczek u wagi między tym malejącym SLD, a rosnącym PO.

Prezydent RP:
No tak, ale ja jestem człowiekiem, który chce się polityką zajmować poważnie. Otóż poważne zajęcie...

Polska scena polityczna jest niepoważna.

Prezydent RP:
W dużej mierze niestety jest mało poważna, a trzeba powiedzieć, że sens jakiejkolwiek dodatkowej listy, dodatkowego bytu wśród tych partii, które istnieją polega na tym, że oto wyłania się grupa ludzi, która potrafi się zidentyfikować programowo, na przykład z tą koncepcją integracji europejskiej, stworzyć się i wtedy uzyskując wsparcie prezydenckie uzyskać więcej głosów, a nie mniej. To ma sens, bo to są konkretni ludzie, którzy zakasują rękawy, którzy idą na spotkania, wiece, itd. Natomiast jak Prezydent ma stworzyć przy biurku listę a później z tymi kandydatami jeździć, i pokazywać, że to jest właśnie ten człowiek, no to to jest moim zdaniem bardzo mało poważne, a dwa, że to jest obliczone na bardzo krótką metę. Na jedne wybory.

Czyli europejska scena polityczna.

Prezydent RP:
Nie. Ja uważam, że wybory europejskie mogą, naprawdę mogą...

Ja pytam teraz o Pana Panie Prezydencie.

Prezydent RP:
A o mnie za chwilę. Natomiast jeśli chodzi o wybory europejskie, to chcę powiedzieć, że ja bardzo zachęcam te ruchy społeczne, które pojawiły się przed referendum, w czasie referendum, żeby pomyślały o takiej strukturze, o takiej liście europejskiej, bo to byłoby potrzebne.

A „Ordynacka” to jest taka partia Pana zdaniem?

Prezydent RP:
”Ordynacka” to jest w ogóle inna historia. „Ordynacka” szczerze mówiąc nie może być, aż tak bardzo zaangażowana w te działania europejskie. Ludzie z „Ordynackiej” tak, ale przecież nie struktura jako całość. Partie mogą powstać tam, gdzie rzeczywiście są społecznie potrzebne, maja ludzi i wtedy to ma ręce i nogi. Ilość meteorytów, które krążyły po polskim nieboskłonie partyjnym w ostatnich piętnastu lat była wystarczająco duża i nie ma potrzeby, żeby było ich więcej. Tak samo uważam, że nie ma sensu tworzenia partii z różnych, że tak powiem, polityków różnych partii, bo to tez nie tworzy żadnej nowej zasadniczej jakości.

Panie Prezydencie to są tak naprawdę ostatnie sekundy tego wywiadu, jeszcze nie ostatnie sekundy tego roku, ale pewnie wszyscy życzylibyśmy sobie, żeby w 2004 może więcej nam wszystkim się udało, to są Pana ostatnie sekundy tego wywiadu Panie Prezydencie.

Prezydent RP:
Chcę podziękować za ten wyjątkowo trudny rok. Życzę aby święta były spokojne, rodzinne, żebyście Państwo odpoczęli i nabrali sił do kolejnego roku 2004, który zapewne będzie również trudny, ale wierzę, że przyniesie nam wszystkim dużo więcej spokoju satysfakcji i kończąc następny rok będziemy mieli przekonanie, że nie tylko dzięki hasłom jesteśmy widziani w Europie, ale jesteśmy liczącym się krajem w tej wspólnej Europie, a wszystkim nam będzie to przynosiło i satysfakcję, i nadzieję na kolejne lata. Wszystkiego dobrego Pani i Panu, wszystkim widzom TVN-u.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.