przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie Prezydencie, które z wydarzeń były dla Pana ważniejsze, czy wstąpienie Polski do NATO, czy to dzisiejsze, wstąpienie do Unii Europejskiej?

Prezydent RP:
Może to do NATO było ważniejsze, bo było wcześniej i było takim pierwszym przełomem. Myśmy po raz pierwszy wchodzili do rodziny państw transatlantyckich, zachodnich, demokratycznych, ale dzisiaj to jest ogromnie ważne. Mam poczucie wielkości tej chwili, w której będę uczestniczył i nie ma co porównywać. Oczywiście wszyscy jesteśmy bardziej doświadczeni, trochę starsi, więc może i emocje są nie tak wielkie. Ale to jest na pewno chwila, i dobrze, że Ateny, dobrze, że Grecja, która zapisze się w naszej pamięci. Dokonuje się w Europie przełom. Europa może stać się zjednoczona, a to, że dzieje się to w kolebce europejskiej cywilizacji, pod Akropolem to też ma swoje znaczenie, chociaż wyłącznie symboliczne.

Dziś już wiadomo, że Unia Europejska to nie jest klub dżentelmenów tylko gildia kupiecka, gdzie trzeba umieć się rozpychać łokciami, żeby coś załatwić. Czy Pan myśli, że my potrafimy się rozpychać łokciami?

PrezydentRP:
To jest i tak i nie. Jest część, nazwijmy ją kupiecka, jak Pan powiedział, gdzie obowiązuje konkurencja, i gdzie musimy odnaleźć się i nie uważam żebyśmy byli nieodpowiednio przygotowani, ale nabędziemy tych talentów. Kopenhaga pokazała, że potrafimy. Dzisiaj jest gorszy moment, ponieważ no dobrze, rządowi udało się wywalczyć dobre warunki, ale na przykład, ile polskich firm skorzysta z tych bardzo dobrych warunków, to jest poważniejszy problem. Natomiast niewątpliwie trzeba pamiętać, że Unia Europejska ma tę część konkurencyjną i że to nie jest miejsce gdzie wszyscy cieszą się z dotacji, z pomocy i nie muszą walczyć o swoje i sądzę, że to jest bardzo ważna uwaga, którą warto naszym rodakom przekazać. Ale jest też druga część tej Unii. Unia buduje standardy, pokazuje jak świat może działać żeby było bezpiecznie, żeby było dialogowo, żeby było tolerancyjnie, żeby różnorodność nie stanowiła problemu, a była wartością, bogactwem, i sądzę, że to również trzeba widzieć. Polska kultura, polski język, polska tradycja, osiągnięcia wielu naszych twórców nie tylko z dziedziny kultury, ale także nauki, gospodarki, będą częścią wspólnoty europejskiej, częścią dziedzictwa europejskiego, więc to też jest ta druga część.

Panie Prezydencie, czy według Pana skończy się podział na starą i nową Europę, na zwolenników wojny, przeciwników wojny, zwolenników Ameryki, przeciwników Ameryki?

Prezydent RP:
Podziały w Europie będą oczywiście istniały, ja nie dziwię się, że kraje bardzo mocne mówią: no co ci mali sobie myślą. Na pewno nie da się Europy budować bez uznania silnej pozycji Niemiec, Francji, wielkiej Brytanii. Na pewno nie można nie docenić doświadczenia europejskiego tych krajów, które budowały Unię Europejską przed pięćdziesięciu laty. Jeśli chodzi o stosunek do Ameryki to myślę, że ten temat będzie nas na pewno przez czas jakiś dzielił, ale nie jest on nie do pokonania. Jak widzę że wczoraj prezydent Chirac dzwoni do prezydenta Busha, Tony Blair spotyka się ze Schroederem, to się bardzo cieszę, bo to jest wypełnienie tego postulatu, który od dawna zgłaszałem, mianowicie żeby rozmawiać, żeby ten dialog był. Mamy przed sobą wiele wyzwań, które są jeszcze nie opisane. Będą kłopoty, a jestem pewny, że Unia Europejska i doświadczenie Unii jest tak silne, że potrafimy sobie z tym dać radę.

Czy według Pana może być tak, jak mówi Jarosław Kaczyński, jak mówił w swoim wystąpieniu sejmowym w czasie debaty europejskiej, że tak naprawdę na wstąpieniu najwięcej zyskają politycy. Pieniądze, które trafią do Polski zużyją politycy, w związku z tym taki szary obywatel będzie jeszcze bardziej niezadowolony, jeszcze bardziej rozczarowany, tym żeśmy do Unii weszli.

Prezydent RP:
Muszę powiedzieć zdecydowanie, że ja w ogóle nie widzę takiej możliwości i mówię to na przykładzie Hiszpanii. Wczoraj rozmawiałem z premierem Aznarem, dzisiaj jesteśmy w Grecji, w Atenach. Jeżeli powstają autostrady, jeżeli powstaje infrastruktura, jeżeli mamy lepszą łączność telefoniczną, jeżeli mamy lepszą ochronę środowiska – to, co to ma wspólnego z klasą polityczną? To jest dla nas wszystkich.

Jarosław Kaczyński mówił o tym, że zwiększy się pula pieniędzy, która trafi do Polski, a więc zwiększy się pula łapówek. Budowa autostrad, budowanie infrastruktury spowoduje, że będzie można dawać więcej łapówek i na tym właśnie skorzystają politycy.

Prezydent RP:
Ja myślę, że Unia Europejska akurat pod tym względem jest tak już doświadczona, że możliwości łapówek czy możliwości korupcji związanych z pieniędzmi Unii są bardzo niewielkie. Oni choćby przeszli przykład grecki, więc są naprawdę doświadczeni i nie będzie to takie łatwe. A z drugiej strony niech Jarosław Kaczyński też wierzy i sobie i klasie politycznej, że im zależy na czymś więcej niż tylko na własnych kieszeniach. Ja jestem przekonany, że pieniądze unijne będziemy w Polsce umieli wykorzystać dla rozwoju, dla dróg, autostrad, bezpieczeństwa, ochrony środowiska, infrastruktury. Będziemy widzieli efekty Unii Europejskiej nie 1, 2 czy 3 maja przyszłego roku, kiedy wstąpimy, ale za kilka lat absolutnie dotykalnie, namacalnie, co do tego nie mam wątpliwości. Wszędzie tak się stało: w Irlandii, Portugalii, Hiszpanii.

Myśli Pan, że Unia wyznaczy też wyższe standardy dla polityków, że politycy będą tych wyższych standardów przestrzegać?

Prezydent RP:
Jeżeli już Pan cytuje Jarosława Kaczyńskiego, to ja mogę zacytować Mieczysława Rakowskiego, który w jednym ze swoich felietonów napisał, że on jest za Unią między innymi dlatego, żeby Polskę zmusić do tego, żeby przyjęła te standardy. On nazwał to bardziej ostro: rozbuchana słowiańszczyzna znalazła swoją kotwicę w postaci pewnych reguł, które są niezbędne. Ja zgadzam się z tym poglądem. Niewątpliwie wejście do Unii Europejskiej spowoduje, że będziemy znali reguły, które obowiązują i trzeba się będzie do nich stosować, nawet, jeżeli w niektórych kwestiach będą uwierać, nawet, jeżeli będziemy na tyle odważni i nowatorscy, że uznamy, że one uwierają, że one nie są takie wygodne, jakie powinny być. To nie zmienia faktu, standardy musza być przyjęte.

Czy wierzy Pan w ostrzeżenia socjologów, którzy mówią, że frekwencja w polskim referendum będzie bardzo niska?

Prezydent RP:
Nie, raczej nie. Ja oczywiście wszystkie te przestrogi biorę pod uwagę. Natomiast mówiąc szczerze, mój problem jest inny. Mam nadzieję, że Unia Europejska jest tym tematem, który wzbudzi nieco więcej emocji wśród Polaków niż inne. Ale nasz problem polega na tym, że do żadnych wyborów poza wyborami prezydenckimi nie chodzi więcej niż pięćdziesiąt procent. Oczywiście będę przekonywał i budował nastrój i emocje. Wczoraj zdarzyła się rzecz ważna, mam nadzieję, że przez Waszą stację też przekazana, prezes Kalinowski powiedział tak dla Unii Europejskiej, to jest bardzo istotny element w budowaniu nastroju, w pokazywaniu, że tych zwolenników jest coraz więcej, mają imiona i nazwiska.

Ale w kampanii prezydenckiej ma Pan godnego przeciwnika. Kto według Pana tu, w kampanii referendalnej może być dla Pana takim godnym przeciwnikiem?

Prezydent RP:
Dla mnie? Nie, w tej kampanii ja widzę przeciwnika w postaci tego, że wszyscy są przekonani, że wejdziemy, niekoniecznie każdy chce dołożyć do tego rękę. To jest właśnie problem, to jest inna kampania. Największa frekwencja była w mojej kampanii z prezydentem Wałęsą, no ale umówmy się, to był już pojedynek najwyższej wagi ciężkiej. Nic więcej już nie można było w ostatnich dziesięciu latach większego wymyślić. Dzisiaj to jest właśnie ten problem. Na szczęście mamy też przeciwników Unii Europejskiej i to będzie nas różniło od Węgier, bo oni będą jednak w jakimś sensie budować atmosferę. Natomiast najważniejsze jest przekonanie Polaków, że to jest decyzja nadzwyczaj ważna i tu nie można powiedzieć, „a i tak się stanie”, nie, to się musi stać z naszym udziałem. To jest nasza wielka wewnętrzna odpowiedzialność. Mam nadzieję, że uda mi się przekonać.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.