przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie Prezydencie, kiedy Pan się dowiedział o sprawie Lwa Rywina, słuchacze nie widzą Pana miny, skrzywił się Pan.
Prezydent RP:
Dlatego, że nie będzie tutaj dodatkowej części całej sprawy. Parę dni temu powiedziałem i chcę to powtórzyć, że mam nadzieję, iż cała sprawa będzie wyjaśniona, zarówno przez prokuraturę, jak i komisję śledczą, sejmową. Wierzę, że polska demokracja z tej trudnej niewątpliwie opresji wyjdzie wzmocniona i uważam, że powinniśmy wnikliwie obserwować to, co się dzieje, a nie komentować, nie dodawać nowych wątków, elementów, plotek, przypuszczeń.

Ale ja nie komentuję, tylko zadaję proste pytanie.
Prezydent RP:
Jestem zdania, iż powinniśmy unikać, a szczególnie politycy, a szczególnie ci politycy z pierwszych stron gazet, powinni unikać takich właśnie komentarzy, dlatego że w ten sposób przeszkadzamy komisji w wypełnieniu zadania i ode mnie pani więcej komentarzy nie usłyszy, ani nawet żadnego przesłuchania w tej mierze. Dowiedziałem się pewno w drugiej połowie sierpnia, czyli po powrocie ze swojego wyjazdu nad morze. I najpewniej tą osobą, która mówiła mi o tym był pan Adam Michnik.

I wtedy Pan sobie nie pomyślał, że prokuratura powinna zająć się.
Prezydent RP:
Nie tylko, że pomyślałem, ale sugerowałem, sugerowałem to także Panu redaktorowi. Uważałem, że niewątpliwie najlepszą byłaby, droga prawna. I jak widać dzisiaj miałem rację.

A czy nie sugerował Pan tego Panu premierowi Leszkowi Millerowi, bo Pan redaktor miał tylko obowiązek społeczny, a premier trochę inne obowiązki ma.
Prezydent RP:
Powiem szczerze, że wbrew pozorom tą sprawą tak bardzo detalicznie, jak dzisiaj, nikt się wtedy nie zajmował, tym bardziej, że z zapowiedzi samego redaktora, że toczy się tutaj jakieś badanie, sprawdzanie takiej bardzo trudnej do wyjaśnienia kwestii... Pamiętajmy, że to się działo w kręgu ludzi, których traktowano przynajmniej do tamtej pory, jako osoby poważne. No i tyle.

No to tym bardziej, jeżeli osoby poważne składają takie propozycje.
Prezydent RP:
Dzisiaj mogę tylko powiedzieć i powtórzyć to o czym już sam premier mówił: na pewno nauka, która płynie z całej sprawy, gdy chodzi o urzędników państwowych, wszystko jedno jakiego szczebla, jest prosta - trzeba zawiadamiać właściwe organy państwa niezwłocznie, bez żadnej próby własnej analizy, oceniania. To czasami jest przykre, bo że tak powiem dotyczy osób, które zna się, ale trudno. Tak powinno być i jestem przekonany, że w tej chwili każdy, który chciałby w ten sposób się zachować, czy w podobny sposób - oby takich przypadków nie było - będzie właśnie zagrożony natychmiastowym przekazaniem sprawy prokuraturze.

Ale czy Pan poważnie wtedy potraktował tę opowieść, skoro Pan mówi, że mówił Pan Michnikowi, że powinien zawiadomić prokuraturę.
Prezydent RP:
Ja uważałem, że z punktu widzenia drogi, jaka powinna być to byłaby droga najlepsza. Natomiast oczywiście, ani wtedy, ani nawet dzisiaj, bym powiedział, motywy nie były ani panu Adamowi zrozumiałe, ani premierowi. Ja powiem szczerze, sądzę, że wchodzimy w tej chwili w najbardziej interesującą i ważną fazę, czyli wyjaśnień samego pana Lwa Rywina. I skończmy na tym, zaczekajmy. Jak powiedziałem dziwię się tej chęci komentowania, rozumiem, że to jest temat i trudno powstrzymać się. Ale czym innym jest komentowanie przy stole, w czasie obiadu czy kolacji, czy w gronie rodzinnym, a czym innym jest komentowanie w radio, gdzie to będzie cytowane, gdzie są te stanowiska jednak oficjalne. Chcę także powiedzieć, że ze zdumieniem obserwuję taką gotowość członków komisji do pojawiania się przed kamerami. Wydaje mi się, w świecie, nie jestem aż takim specjalistą, ale na pewno w Stanach Zjednoczonych, członkowie komisji specjalnej nie mogliby tego czynić. Ich praca jest obserwowana. Mają możliwość działania przy otwartej kurtynie i wchodzenie po programach, czy radiowych czy telewizyjnych, dzielenie się wrażeniami, komentarzami, ocenianie psychologiczne świadków, ocenianie psychologiczne członków komisji, to jest już absolutnie niedopuszczalne.

No tu bym broniła członków komisji, bo się powstrzymują z ocenami, czy ktoś mówił prawdę, czy nie.
Prezydent RP:
No może, to już dobrze, że się choćby już z tym powstrzymują. Natomiast wczoraj słyszałem wyraźnie opinie dotyczące świadków, ich psychologii, psychologii poszczególnych członków komisji. To są zadania dla dziennikarzy, dla ekspertów, dla psychologów, może dla psychiatrów, dla różnych osób, które obserwują i mają święte prawo komentować. Natomiast członkowie komisji, i apeluję o to, powinni zachować nadzwyczajną powściągliwość. Bo wypełniają dzisiaj jedno z najtrudniejszych, ale bardzo potrzebnych zadań.

Oczyszczają, oczyszczają.
Prezydent RP:
My musimy od nich uzyskać wiarygodną informację, zrozumienie tej niezrozumiałej sprawy, ale także i werdykt swoisty, co z tym wszystkim zrobić. W związku z tym powściągliwość sędziów, bo są przecież też sędziami w tej kwestii jest moim zdaniem wymogiem nieprzesadnym.

A czy dobrze, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji była powściągliwa wobec wniosku komisji śledczej, która chciała zawieszenia prezesa Kwiatkowskiego, rada nadzorcza również była powściągliwa i nie zgodziła się na to.
Prezydent RP:
Przecież te wnioski były jednak dosyć wcześnie sformułowane. Później był dalszy ciąg. Są dzisiaj już wypowiedzi samego prezesa i sądzę, że wobec tych wypowiedzi, informacji, które rada również ma, może ona dyskutować dużo bardziej kompetentnie niż wtedy, kiedy wniosek był złożony

Ale wczoraj pan Bogdan Lewandowski, który zgłosił ten wniosek, z SLD, w "Kropce nad i" powiedział, że podtrzymuje ten wniosek, że to w ogóle nic nie zmienia.
Prezydent RP:
To jest jego wniosek i Krajowa Rada zgodnie ze swoimi kompetencjami ma prawo wrócić do tematu, podobnie, jak rada nadzorcza. Natomiast to, co mnie zdziwiło w tamtym wniosku to to, że był złożony zaledwie na początku całej sprawy. Oczywiście tam był splot takich niezręczności, czy nawet można powiedzieć, błędów, jakie telewizja publiczna popełniła, choćby na stronach internetowych, ale dzisiaj też jest więcej materiału, który można ocenić, jak telewizja publiczna relacjonuje. Myślę, że relacjonuje szeroko, obiektywnie i stara się być bardzo w porządku wobec całej sprawy, może nawet bardziej niż inne media. Więc Krajowa Rada powinna działać w ramach swoich kompetencji i nic nie stoi na przeszkodzie żeby ona dokonywała ocen tego, co tam się dzieje.

Ale panie Prezydencie, dla czystości sprawy, czy prezes Robert Kwiatkowski sam nie powinien się zawiesić na ten czas, kiedy działa komisja śledcza, dla dobra dziennikarzy telewizji publicznej?
Prezydent RP:
To jest zupełnie inne pytanie. I to jest moim zdaniem bardzo poważny dylemat, który ma sam prezes.

No on nie ma dylematu, bo mówi, że się nie zawiesi.
Prezydent RP:
Tak, ale pamiętajmy, że on się od razu znalazł, że tak powiem, w sytuacji zmuszenia do tej decyzji. Uważam, trochę się na psychologii znam, że łatwiej uzyskać taką decyzję, jeżeli może być to suwerenna decyzja tej osoby, a nie wtedy, kiedy jest to werdykt. Kiedy jest to w istocie wyrok, kiedy mówi się o zawieszeniu, a tak naprawdę wszyscy mówią o odwołaniu. Wie pani, zawieszenie w ogóle nie jest formułą z punktu widzenia prawa pracy - istniejącą. Może być urlop płatny, bezpłatny, nie ma zawieszenia. Więc ja myślę, że tutaj też powinniśmy wykazać więcej szacunku dla osób tego dramatu i też dać im decydować we własnym sumieniu. Natomiast na pewno...

Czyli niepotrzebnie komisja poszła za rączką Adama Michnika, który złożył oskarżenia przed komisją wobec Kwiatkowskiego.
Prezydent RP:
Pan Adam Michnik składał swoje informacje i w głosie u Adama Michnika ja nie słyszałem wniosków o zawieszanie kogokolwiek.

Ale oskarżenie było, poważne oskarżenie.
Prezydent RP:
Myślę, że sam Adam Michnik ma też pewien problem, w jaki sposób "Gazeta Wyborcza" powinna, która jest jednak stroną w całej sprawie, powinna przekazywać prace komisji, informować. Wydaje mi się, że też starają się zachować tutaj maksymalnie obiektywizmu, choć czasami wychodzą z roli. Bo kiedy na pierwszej stronie czytałem wniosek, czy postulat zarządu Agory, żeby nie dawać paszportu jednemu z bohaterów, to było wyjście z roli. To jest sprawa prokuratora, który zachował się logicznie, tak jak wobec każdego innego obywatela Rzeczypospolitej w tej sytuacji. Natomiast, dajmy po prostu tym instytucjom, które w demokratycznym państwie są powołane do właściwych działań - pracować. Bo jak każdy z nas będzie chciał być sędzią, prokuratorem w jednej osobie, albo adwokatem, albo jeszcze, że tak powiem, decydować o różnych sprawach - to pogubimy się. Jest, i to też apel i do pani, pani redaktor, mamy prace prokuratury, które muszą się zakończyć odpowiednimi wnioskami.

Tak, ale są to złe prace prokuratury, bo Panie Prezydencie...
Prezydent RP:
Dobrze, ale ocenimy to, ja nie potrafię ocenić czy są złe, czy dobre.

Ale Panie Prezydencie, przepraszam, to komisja śledcza zaleciła różne czynności prokuraturze, która nie wykonała tego. Prokurator Kapusta, kiedy był 3 lutego gościem Radia Zet, na moje pytanie o billingi powiedział, że został zgłoszony wniosek, co nie było nieprawdą, bo został zgłoszony 3 lutego dopiero.
Prezydent RP:
Zapewniam Panią i jestem przekonany, że również powtórzyłby to premier, który bezpośrednio nadzoruje prace zarówno ministra sprawiedliwości, jak i prokuratora generalnego, a także z moich rozmów z prokuratorem generalnym wynika, że dołożone zostaną tu wszelkie wysiłki żeby sprawa została wyjaśniona. I jeżeli w prokuraturze ktoś będzie działał w sposób niekompetentny, opieszały to oczywiście poniesie tego konsekwencje. Dzisiaj w tej sprawie prokuratura nie może zachować się ani niewłaściwie, ani nie kompetentnie, bo to jest wszystko zbyt widoczne.

Ale Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która teraz zabrała się dopiero do działania pod wpływem komisji śledczej, chociaż premier już dawno zlecił Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego sprawdzenie lobbingu w sprawie nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji i całej otoczki tego wszystkiego.
Prezydent RP:
Myślę, że sprawdza. I jestem przekonany, że również Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i pan minister Barcikowski mają świadomość, że tutaj nie mogą popełnić błędu, bo będą ocenieni czy potrafili to zrobić.

Ale dopiero pod wpływem komisji śledczej.
Prezydent RP:
Nie, nie, nie. Wcześniej też, tylko to są trudne sprawy.

Ale wcześniej to pan Barcikowski, minister Barcikowski zaprosił pana Urbana na kolację, prywatną i rozmawiał z nim, co wie na temat sprawy. To było to sprawdzanie.
Prezydent RP:
To jest jedna z form pracy operacyjnej, i każdej agencji wywiadu czy bezpieczeństwa. Ja w ogóle nie dziwię się, że dyskusja odbywa się przy kolacji czy przy śniadaniu, czy w innej postaci, nie zawsze wywiady, czy agencje bezpieczeństwa działają metodą - lampa w oczy i twarde krzesło, bądźmy poważni. Po prostu, Agencja działa, ja jestem przekonany, że wykona swoje zadanie, choć zadanie jest trudne. Bo na przykład przejrzenie dokumentacji, tej czysto finansowej, ekonomicznych przepływów pomiędzy poszczególnymi instytucjami, jak telewizja i partnerzy, to nie jest zadanie na dzień czy dwa. Tu trzeba mieć ekspertów, finansistów, księgowych, tu trzeba zrobić porządny audyt żeby się zorientować, jak to wszystko działało. Więc takie oczekiwanie, które również komisja zgłosiła do Agencji, będzie wymagało czas. Ale ja chcę zakończyć to, bo i zapewnić przede wszystkim, wszystkich państwa ta sprawa nie rozmyje się. I bardzo dobrze i to jest wielka nadzieja dla polskiej demokracji.

Chyba, że Lew Rywin powie, że to był blef biznesowy.
Prezydent RP:
To powie, przecież też nie możemy wykluczać, że to może być prawda. Więc, komisja jak rozumiem już ma takie doświadczenie, że oddzieli to co jest dzisiaj zwyczajną formą obrony od prawdy. Ale dajmy im pracować. Dajmy im pracować. Bo w tej chwili odnoszę wrażenie, że z jednej strony jest jakaś wielka niecierpliwość, z drugiej strony niektórzy chcieliby żeby ta komisja trwała najlepiej do kolejnych wyborów, bo to jest jednak przecież miejsce pokazania się. Zauważam, że niektórzy posłowie zaczynają żałować, że nie weszli w skład komisji.

Oj, bardzo.
Prezydent RP:
Właśnie. Trzeba dać tym ludziom, przed którymi jest ogromnie trudne zadanie, pracować. I raz jeszcze apeluję do nich o pracę, o rzetelność i też powściągliwość, szczególnie w tych występach telewizyjno-radiowych, które widzę, że kochają.

Adam mówił o wrogach Agory, tymi wrogami byli Kwiatkowski i Czarzasty. A z kolei pan Kwiatkowski mówi - a kogo się boi Adam Michnik, kto to mówi. Czy to mówi biedny zaszczuty przez władzę opozycjonista, czy to mówi imperator, co Pan na to?
Prezydent RP:
Cóż tutaj komentować.

Imperator, imperatorem jest Adam Michnik, ma olbrzymią władzę, siłę w świecie polityki.
Prezydent RP:
Niech pani mnie nie zmusza do komentarzy, przecież tych słów padło już w tej chwili na tony. Przecież zeznania trwają godzinami, można byłoby tutaj wyciągać różne fragmenty. Jedno nie ulega wątpliwości. Agora zbudowała bardzo silną pozycję. Miałem okazję Agorze z tego powodu gratulować. Uczestniczyłem w bardzo ważnym wydarzeniu, jak otwarcie nowej siedziby Agory, co dla mnie było dowodem sukcesu, sukcesu, który zaczął się tu w tym pałacu. Sam pamiętam taką dyskusję przy okrągłym stole, kiedy w 1989 roku, właśnie Adam Michnik zgłosił ten postulat, utworzenia gazety. Ja wtedy, jako członek kierownictwa rządu powiedziałem, to porozmawiajmy, jak redaktor z redaktorem.

Tak, pamiętam.
Prezydent RP:
I zaczęliśmy się tym zajmować. Gazeta powstała, gazeta odniosła sukces, największy w Europie Środkowej, być może w ogóle największy w Europie.

Sukces, którego boi się rząd.
Prezydent RP:
Ale niech Pani mi pozwoli skończyć. To oczywiście należy pochwalić i cieszymy się z tego. Agora w międzyczasie stała się potężną firmą, bo pamiętajmy, że "Gazeta Wyborcza", co słusznie pan Adam Michnik mówił i Agora, to są jednak nieco inne byty. "Gazeta" jest "Gazetą", "Gazeta" przemawia swoim językiem, swoimi tekstami, natomiast Agora jest po prostu bardzo aktywną firmą biznesową, która troszczy się o rozwój i też, że tak powiem, działa zgodnie z metodami czasami dość zdecydowanymi, brutalnymi, konkurencyjnymi.

Ale jest imperatorem.
Prezydent RP:
Imperator to jest w ogóle słowo z innej bajki. Natomiast niewątpliwie nie można mówić, że Agora jest firmą słabą, czy firmą, która nie potrafi się poruszać na rynku biznesowym, bo się potrafi poruszać. I czasami, pewno to działanie jest związane z jakąś potężną walką konkurencyjną. Natomiast jeśli chodzi o stosunek rządu do Agory, wydaje mi się, że pewne uprzedzenia, czy problemy, które były na początku, były nieuzasadnione. Ja zresztą mówiłem wielokrotnie i członkom Krajowej Rady, i członkom rządu, że ten bój jest po prostu niepotrzebny.

A mówił Pan Włodzimierzowi Czarzastemu, który był autorem...
Prezydent RP:
Mówiłem, oczywiście że mówiłem.

... antyagorowych przepisów.
Prezydent RP:
... nie wiem czy Pani pamięta, że później była też uchwała Krajowej Rady, gdzie oni niejako zdystansowali się - i to przyjętA jednomyślnie, zdystansowali się do ...

Ale całym ... wszyscy mówią jest Włodzimierz Czarzasty, Włodzimierz Czarzasty, który chciał zbudować koncern anty-Agorowy, a to jest człowiek, który jest z Pana nadania w Krajowej Radzie.
Prezydent RP:
To jest nominacja, tak jest, która była moją nominacją.

Nie żałuje jej pan.
Prezydent RP:
Nie, ja przyjmuję zasadę, że każdy, który jest nominowany przez Prezydenta, Sejm czy Senat, czy do Krajowej Rady, czy do Rady Polityki Pieniężnej, wraz z odebraniem tej nominacji działa zgodnie z prawem i własnym sumieniem. To nie jest tak, że ja mam brygady swoje i w Radzie Polityki Pieniężnej i w Krajowej Radzie, gdzie odbywają się spotkania i oni dostają dyspozycje. Byłoby to w ogóle całkowite przekreślenie sensu tych instytucji, które mają być niezależne. Jeśli chodzi o pana Czarzastego to proszę go pytać, czy on miał plany tworzenia takiego, anty-Agory.

Nie, on nie udziela wywiadów, Panie Prezydencie.
Prezydent RP:
Uważam, że tworzenie w roku 2001, 2 czy 3, czegoś co byłoby na kształt Agory jest niemożliwe, jest po prostu nierealne. A już na pewno coś, co miałoby taki jednostronny wymiar polityczny, co oczywiście nie oznacza, że w Polsce nie może powstać jeszcze jakieś wydawnictwo, czy co innego. Ale ja na przykład nie wierzę, że w Polsce może powstać w tej chwili duża gazeta codzienna. Nie dlatego, że to byłoby źle, bo uważam, że ta oferta gazet codziennych jest dzisiaj za mała. Mnie na przykład, jako namiętnemu czytelnikowi brakuje gazet, nawet tych, które zamknęły działanie, jak "Życie".

Panie Prezydencie, a czy Pan jest namiętnym czytelnikiem "Trybuny", czy zgadza się Pan z tym, że "Trybuna" jest organem Rywina.
Prezydent RP:
Nie, jestem czytelnikiem "Trybuny" i czytam ją codziennie i zżymam się wtedy, kiedy pisze rzeczy, z którymi się nie zgadzam.

Spisek z Pałacu Prezydenckiego......
Prezydent RP:
no ale, uważam to wymaga - i powiedziałem to i napisałem nawet, powiedziałem to nie wiem, w której audycji, żaden spisek wobec ani tego rządu, ani żadnego z poprzednich rządów, a ja z wieloma już pracowałem z tego pałacu za mojej kadencji nie wyszedł i nie wyjdzie.

Ale szef klubu SLD tak mówi.
Prezydent RP:
Miałem okazję z nim rozmawiać: wycofał się, powiedział, że został źle zrozumiany - i dobrze. Powtarzam, żaden spisek nie wychodzi. Rządy muszą działać mając pewność, że ze strony Prezydenta mają życzliwość, a nawet jeżeli krytykę to też życzliwą. Zachowuję się, nie tylko jako Prezydent ale jako obywatel, który ma zdrowy rozum, i który powinien chcieć żeby rząd był lepszy a nie gorszy, bo to przecież leży w naszym, wspólnym interesie. Uważam, że wszystkie teorie spiskowe, które są w tej mierze, mówię teraz o sprawie Rywina, wypisywane, są po prostu spekulacjami, czasami niesmacznymi, czasami niemądrymi. Trudno na wszystko reagować, bo byśmy się wciągnęli w tą, moim zdaniem, niezdrową zabawę. Ale dobrze, że jest "Trybuna" i szkoda, że nie ma "Życia" i dobrze by było jak jeszcze jakaś gazeta, tylko problem jest taki, że dzisiaj na tym rynku się nie da ulokować.

Kto na tym straci, kto na tym zyska, Panie Prezydencie, na całej tej aferze. Jak widać traci rząd.
Prezydent RP:
Na razie tracimy wszyscy w istocie, nawet Pani i ja, ponieważ jest już ładnych kilkanaście minut naszej rozmowy, dzieją się sprawy w Iraku, były wypowiedzi prezydenta Chiraca, jest dzisiaj premier Kasjanow w Polsce.

Tak, ale to jest największa afera korupcyjna, panie prezydencie, którą wszyscy się interesują.
Prezydent RP:
Wirtualna troszkę, bo na szczęście te pieniądze nigdzie się nie pojawiły, mówiono o pieniądzach. Różnica między aferą Enronu w Stanach Zjednoczonych, a aferą Rywina, polega na tym, że tam były miliardy dolarów i prawdziwe, a u nas mówi się o 17,5 milionach.

Tak, ale tu poznajemy mechanizmy władzy, jak to wszystko wygląda i w jakim kraju żyjemy.
Prezydent RP:
Tak jest. No i dobrze, że została ujawniona, dobrze, że pracuje komisja. Dzisiaj tracimy wszyscy, bo poświęcamy temu strasznie dużo czasu. Ale traktujmy to jako rodzaj terapii, którą trzeba przejść. Mam nadzieję, że ona się w niedługim, niedługim - oceniam miesiąca, dwóch - czasie skończy i będziemy wiedzieli. Osoby winne zostaną ukarane. Jak powiedziałem polska demokracja wyjdzie z tego mocniejsza, no a wszyscy będziemy mogli wrócić do tych zadań, które są. Przecież mamy referendum unijne przed sobą i tak dalej, i tak dalej.

Tak, Panie Prezydencie, proszę powiedzieć, czy polski rząd nie za słabo zareagował na słowa prezydenta Chiraca, który powiedział, kazał nam siedzieć cicho.
Prezydent RP:
Nie. Polski rząd, zresztą rozmawialiśmy na ten temat i pan minister Cimoszewicz w Brukseli zareagował w sposób właściwy. Otóż słowa prezydenta Chiraca były niewątpliwie niewłaściwe, nie na miejscu, niesprawiedliwe i pokazujące taką koncepcję europejską, z którą się nie sposób zgodzić.

Ale szantażował nas, że możemy nie wejść do Unii Europejskiej.
Prezydent RP:
Ponieważ jest to jednak przywódca Francji, kraju, który odgrywa w tym wszystkim wielką rolę, to koncepcja, żeby nie dolewać oliwy do ognia, żeby zachować się spokojnie i żeby raczej spróbować wyjaśnić sobie stanowiska, jest dużo mądrzejsza, niż dzisiaj pójście do takiej walki. Poprosiłem wczoraj ambasadora Francji żebyśmy zorganizowali rozmowę telefoniczną z prezydentem Chirackiem, my po prostu z Francuzami musimy rozmawiać, niezależnie od słów, które padły, które jak powiedziałem były niezasłużone, niesprawiedliwe i moim zdaniem złe jeśli chodzi o koncepcję europejską.

I co Pan powie Chiracowi, nie wiem czy panowie są na ty, co ty gadasz?
Prezydent RP:
Och, jest cher Jacques i cher Aleksander, a nawet cher Olek. Czyli: drogi Jacques`u i drogi Olku, tak się rozmawia.

Pan powie: drogi Jacques`u, co ty opowiadasz?
Prezydent RP:
Oczywiście, że tak mniej więcej to się zacznie.

Czy - jak śmiesz mówić o nas tak.
Prezydent RP:
Nie, nie, uważam, że naprawdę w tej chwili powinniśmy zachować tutaj maksymalnie dużo spokoju. Trochę, jak w każdym związku ludzi, jak są złe słowa, ktoś musi zachować się bardziej rozsądniej, spokojniej i doprowadzić ponownie do dialogu.

Ale pewnie prezydent de Gaulle przewraca się w grobie.
Prezydent RP:
Wie pani...

To może zakończymy, dziękuję bardzo. Gościem Radia Zet... To właściwie Radio Zet gościło u prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.
Prezydent RP:
Dziękuję bardzo, rzutem na taśmę pani Monika jednak poruszyła jeden z ważnych tematów. Dziękuję bardzo.


Rozmawiała Monika Olejnik



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.