przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Dzień dobry Państwu. Dzień dobry, Panie Prezydencie.

Prezydent RP:
- Witam Państwa, witam Pana.

I teraz mamy pewien problem, zdaje się, obaj, bo nie wiemy, czy zaciskać kciuki za Adama Małysza, który dzisiaj, być może, zdobędzie drugi złoty medal, czy ewentualnie zastanawiać się nad powodami możliwego kryzysu w koalicji w związku z wczorajszym głosowaniem nad ustawą o wprowadzeniu winiet. Tutaj to kierowcy pewnie będą trzymali kciuki, żeby, broń Boże, tej ustawy nie było tylko.

Prezydent RP:
I jedno, i drugie jest realnością. Przede wszystkim Adamowi Małyszowi życzymy sukcesu, są szanse. A jeśli chodzi o winiety, to tu mamy sytuację o tyle dziwną, że przedłożenie rządowe zostało obalone w istocie głosami koalicjanta, partnera, który tworzy ten rząd, więc myślę, że mogą tu być różne konsekwencje. Dzisiaj będę miał okazję zaraz po tym do rozmów z panem premierem, usłyszę, jak on ocenia tę sytuację. Bardzo jestem tego ciekaw. No, a poza wszystkim pozostaje jeszcze problem, który czy nie jest najważniejszy - Polska potrzebuje dróg, autostrad, finansów na te wielkie projekty, także pieniędzy, które mogą być połączone z pieniędzmi europejskimi, żeby w końcu nie cieszyć się z paru kilometrów nowych autostrad, tylko mieć dziesiątki, setki kilometrów. Być może, rząd musi przemyśleć szybko nową koncepcję, żeby taki specjalny fundusz stworzyć, który pozwoli nam na budowanie autostrad, bo to jest zadanie.

A jak powinien zachować się wicepremier Marek Pol, autor, pomysłodawca tego pomysłu? Czy powinien podać się do dymisji w tej sytuacji? Jak Pan sądzi?

Prezydent RP:
Ja myślę, że on tu ma zadania. Przecież to nie jego głosem czy brakiem głosu rzecz została oddalona. Natomiast zadaniem wicepremiera, ministra infrastruktury jest zaproponować projekt, który przejdzie i który pozwoli nam wreszcie budować autostrady. Przypominam, że premier Miller wielokrotnie mówił, że to jest jeden z tych - jak to mówimy - kamieni milowych tego rządu, żeby rzeczywiście dokonać wielkiego postępu w infrastrukturze. Czas biegnie. Ja myślę, że dzisiaj z premierem będziemy także rozmawiać, co zrobić, żeby tego czasu już więcej nie tracić, niezależnie od porażki z tą ustawą.

Ale to była kwestia targu, jak Pan doskonale wie, Panie Prezydencie. Winiety za biopaliwa.

Prezydent RP:
To mnie tym bardziej irytuje, powiem szczerze, bo to jest metoda polityczna, której ja nie akceptuję, choć wiem, że ona jest. Jeżeli to ma być tak, że poświęcamy ważne projekty albo godzimy się na przyjmowanie złych ustaw, bo to jest wynikiem targu albo czegoś za coś, albo kogoś za kogoś, to to jest fatalne, to jest najgorszy z rodzajów polityki, jaki można sobie wyobrazić. Biopaliwa nie są złym pomysłem. Ustawa o biopaliwach jest złą ustawą. Trzeba tę ustawę po prostu napisać inaczej, ona wtedy ma szanse przejść, ona nikogo nie będzie irytować, ona nie będzie tworzyła wątpliwości natury technicznej, nie będziemy straszyć kierowców, że ich silniki zostaną zniszczone. To jest do zrobienia, bo sama idea biopaliw jest naprawdę ideą słuszną, nie tylko ze względu na rolników, ale ze względu na ekologię. Natomiast jako prezydent ja nie mogę godzić się na podpisywanie ustaw po prostu niedobrych, nie przygotowanych właściwie. W przypadku winiet zdaję sobie sprawę, że tam były również istotne zastrzeżenia merytoryczne. Nie chcę o nich mówić, bo przecież ta ustawa w ogóle jeszcze nie wyszła z Sejmu i do mnie nie dotarła formalnie, natomiast problem pozostaje. Ten problem nazywa się: skąd wziąć duże pieniądze na budowę autostrad, a one są tym bardziej potrzebne, że my nie uzyskamy środków europejskich, jeżeli nie będziemy mieli własnych środków.

Czyli tak: nie akceptuje Pan, Panie Prezydencie, takiej metody coś za coś w polityce, tak?

Prezydent RP:
Może być fatalna.

"My poprzemy was, jeśli wy poprzecie nas w tym przypadku", ale te biopaliwa w przypadku PSL to nie wszystko. Przecież jeszcze jest propozycja, by rząd gwarantował maksymalne dopłaty dla rolników do tych 55, 60 i 65% już z kasy państwowej, żeby to już dzisiaj dopisać, że tak będzie. Ale tego nikt nie zapisze, bo przecież nikt nie ma pojęcia, jaki będzie stan budżetu państwa za dwa lata czy za trzy.

Prezydent RP:
Oczywiście. To są weksle bez pokrycia. Jest decyzja rządu, jest zgoda Unii Europejskiej, żebyśmy mogli z własnego budżetu dokonywać dopłat do tych dopłat bezpośrednich, które będą płynąć z kasy unijnej. Myślę, że w tej chwili trzeba zrobić wszystko, żeby gospodarka ruszyła, żeby pieniędzy w budżecie mogło być więcej, bo wtedy też będzie więcej możliwości płacenia dopłat. Natomiast wpisywanie do ustawy takich weksli, których nikt później nie będzie mógł wykupić, jest, moim zdaniem, też niesłuszne. Wie Pan, na tej samej zasadzie możemy potem napisać ustawę o tym, że rozwój gospodarczy Polski za trzy lata będzie wynosił 7%. No i co z tego? Są realia, których nie można gwałcić, nie można przeskoczyć nad pewnymi faktami...

Ale próbuje się, jak Pan doskonale wie.

Prezydent RP:
No tak, ale to jest błąd. Cóż ja mam więcej Panu powiedzieć? To jest, moim zdaniem, droga niedobra i nie ma co nią iść.

Panie Prezydencie, czy przypomina Pan sobie, jak długo rząd premiera Buzka był rządem mniejszościowym? To było około roku chyba, prawda?

Prezydent RP:
Chyba może nawet i więcej. Prawie dwa lata.

I okazało się, że można było.

Prezydent RP:
Pan coś sugeruje.

A, tak sobie myślę. Może to byłoby jakieś wyjście z sytuacji? Ta liczba konfliktów, sporów byłaby dużo, dużo mniejsza.

Prezydent RP:
Rządy mniejszościowe istnieją. To nie tylko przecież rząd Jerzego Buzka w drugiej fazie był rządem mniejszościowym, ale w wielu krajach europejskich takie rządy działają. Ale jest to, oczywiście, poważne utrudnienie. Pamiętajmy, że to utrudnienie jest tym bardziej istotne, że musimy przyjąć wiele ustaw trudnych, które będą wymagały tutaj i poważnej debaty, i pewno kontrowersje wynikną niemałe, choćby związane z reformą i poprawą finansów publicznych, pracą nad budżetem na kolejny rok. Zobaczymy. Ja nie chciałbym dzisiaj żadnych sądów ostatecznych wyrażać, dlatego że mam przed sobą spotkanie z panem premierem...

O której godzinie odbędzie się spotkanie?

Prezydent RP:
Niedługo, zaraz po naszej rozmowie. I myślę, że usłyszę od niego jego opinię, jak on to ocenia, jak wygląda plan. Jest szefem rządu i tutaj...

Czy to spotkanie jest na jego prośbę?

Prezydent RP:
Wczoraj wieczorem po tym wszystkim rozmawialiśmy telefonicznie i umówiliśmy się na dzisiaj, bo przez telefon trudno o wszystkim dokładnie mówić, natomiast tu postawa i opinie premiera są zasadnicze zupełnie.

Dzisiaj ma dojść do jeszcze jednego interesującego, wydaje się, wydarzenia - konferencję prasową zwołał wicepremier i minister finansów prof. Grzegorz Kołodko i tam wreszcie ma poinformować opinię publiczną poprzez media elektroniczne, poprzez prasę, jak ma wyglądać proponowany kształt reformy finansów państwa. Na razie mgłą tajemnicy jest otoczony. Pan też, zdaje się, nie do końca wszystko wie, Panie Prezydencie.

Prezydent RP:
Nie, nie, ja wiem dosyć dużo.

Ale nie wszystko?

Prezydent RP:
Zapewne, ponieważ jest to dość duży dokument...

Trzynaście rozdziałów.

Prezydent RP:
Tak. Ale chcę powiedzieć, że to jest interesujący, dojrzały program. Rozmawiałem o tym z panem prof. Kołodko, rozmawialiśmy z udziałem pana premiera w ostatnią sobotę długo na ten temat. No i oczywiście po różnych dyskusjach wewnątrz rządu, także w gronie eksperckim, przychodzi czas, żeby ten program przedstawić opinii publicznej. Tu bym nie naciskał czy nie dziwił się, że przez ileś dni nie mówiono o tym dokładnie, bo to musi być wszystko przemyślane, dojrzałe. Jestem przekonany, że ten program, który prof. Kołodko przedstawia, jest rozumny, jest odważny, jest korzystny i jest niezbędny z punktu widzenia finansów publicznych w Polsce.

A dlaczego może się nie udać?

Prezydent RP:
To wszystko musi być przegłosowane. Ogromna większość rozwiązań, które są w tym programie, musi znaleźć swój wyraz ustawowy, a ustawy przyjmuje Sejm większością. Więc tu jest istotne zagrożenie.

Właśnie, wczoraj mieliśmy przykład.

Prezydent RP:
Natomiast ja mam nadzieję, że finanse publiczne to jest taka dziedzina, gdzie po prostu trzeba trochę wyjść z tych okopów koalicyjno-opozycyjnych na rzecz właśnie myślenia o perspektywie Polski. Więc liczę, że dobre projekty, które są zawarte w tym programie, mogą zyskać poparcie nie tylko koalicjantów, ale także tych środowisk opozycyjnych, które mają poczucie odpowiedzialności za sprawy polskie.

Ale jak Pan doskonale wie, Panie Prezydencie, u nas raczej dominuje wśród naszych polityków myślenie na jutro, no, nawet na dzisiaj, ale na dłuższą perspektywę, to raczej nikt nie myśli.

Prezydent RP:
No i to warto było przełamać, dlatego że poprawa finansów publicznych jest potrzebna państwu polskiemu i będzie ułatwiała zadanie każdemu rządowi, wszystko jedno, czy to będzie rząd lewicowy, prawicowy, centrowy kiedykolwiek. Nie zrobienie tego dzisiaj nałoży bardzo skomplikowany i coraz trudniejszy obowiązek na kolejne rządy. Czyli czasami trzeba przyjąć właśnie taką perspektywę dłuższą i w sumie wygodniejszą, tzn. posprzątanie w pewnym momencie przez obecny rząd może być dla każdego kolejnego, jeżeli o tym marzy opozycja, a przecież o tym marzy, żeby przejąć rządy, co będzie wygodą, a nie problemem.

Czy wiązałby Pan ustawy związane z reformą finansów publicznych z referendum europejskim, czy nie? Czy jedno z drugim nie ma nic wspólnego?

Prezydent RP:
Ma o tyle wspólne, że się to dzieje wszystko w podobnym czasie. Na pewno porządek w finansach publicznych jest potrzebny dla Polski przed wejściem do Unii, bo będzie to wzmacniało nas jako państwo, jako gospodarkę. Natomiast doceniam fakt, że ten rząd chce przedstawić to we właściwym czasie, niczego nie ukrywać, chce przeprowadzić poważną dyskusję ze środowiskami zawodowymi, ze związkami zawodowymi, pracodawcami, z różnymi grupami społecznymi. Czyli krótko mówiąc, chce zachować się bardzo fair, bardzo uczciwie, niczego nie ukrywać. Tym bardziej że ten program, jak powiedziałem, zawiera bardzo wiele sensownych i korzystnych dla obywateli propozycji. My zazwyczaj, jak mówimy "reforma finansów publicznych", to gdzieś tam się odzywa taki dzwonek alarmowy, że to na pewno trzeba będzie coś więcej płacić, zabiorą więcej...

Krótko mówiąc, wyciągną znowu nam z kieszeni.

Prezydent RP:
Tak jest, a ten program, moim zdaniem, idzie właśnie w takim kierunku, żeby wielu środowiskom pomóc, żeby wiele spraw uprościć, żeby dać oddech również gospodarce, żeby pomóc samorządom. Ale posłuchacie prof. Kołodki, będziecie wiedzieć więcej.

No tak, ale pewne rzeczy tak trochę przeciekają do wiadomości publicznej. Czy Pan Prezydent na przykład uważa, że słuszną ideą, słusznym pomysłem jest wprowadzenie zerowej stawki podatkowej? Czyli krótko mówiąc, żeby człowiek nie płacił podatków? To co to za obywatel państwa, jak nie płaci podatków?

Prezydent RP:
Nie, on płaci podatek, tylko stawka w jego wypadku jest zero. Wie Pan, to jest po prostu rezygnacja z pewnej istotnej fikcji polegającej na tym, że mamy ludzi o bardzo niskich zarobkach i obciążonych w dodatku podatkiem. Moim zdaniem, można byłoby uznać, że oni są opodatkowani, tylko państwo odstępuje od poboru tego podatku ze względu na trudną sytuację finansową. Ja bym tego w takich kategoriach nie traktował, że ktoś, nie płacąc podatku, przestaje być obywatelem. On po prostu ze względu na swoją trudną sytuację ekonomiczną, prosi państwo o umorzenie w tym momencie...

Państwo idzie mu na rękę, tak?

Prezydent RP:
Państwo mu idzie na rękę. Mało tego, chcę dodać, że taki projekt przedstawiony przez lewicowy rząd jest, moim zdaniem, całkowicie zrozumiały także w kategoriach ideologicznych. To jest rzeczywiście lewicowe. Już bardziej...

Przynajmniej w moim wypadku ja tylko teoretyzuję, bo pan prof. Kołodko powiedział: "A skąd pan wie, że to w ogóle jest w moim dokumencie?", więc ja tak sobie...

Prezydent RP:
Ja też nie, ja także teoretyzuję w odpowiedzi na Pana pytanie.

Ale ta 50% stawka jest o tyle istotna i o tyle wiarygodna, że mówią o niej politycy Polskiego Stronnictwa Ludowego. To może tak łupnąć w bogatych tym razem?

Prezydent RP:
Nie, nie, ale pan prof. Kołodko, jak sądzę, i Panu mówił, że tego nie ma w programie.

Ale politycy PSL są przywiązani do tej myśli.

Prezydent RP:
No dobrze, ale to na razie jeszcze nie jest większość w Parlamencie.

I znowu będzie głosowanie jak wczoraj, że coś za coś?

Prezydent RP:
Nie wierzę, żeby... Po pierwsze - stawka 50% byłaby bardzo już wysoką stawką. Prawdopodobnie spowodowałaby więcej ucieczki z pieniędzmi aniżeli chęci płacenia tego podatku. Ja w tej chwili myślę głośno. Natomiast nie ma tego w projekcie i wydaje mi się, że trudno będzie uzyskać większość w Parlamencie dla pomysłu 50% najwyższej stawki opodatkowania.

Ktoś powiedział, bodaj Robert Gwiazdowski, znany ekonomista, komentator ekonomiczny, powiedział że partiom chłopskim bodaj należy zabronić konstytucyjnie wypowiadania się na temat wysokości podatków dopóty, dopóki rolnicy sami nie zostaną opodatkowani. [...]

Prezydent RP:
Nie będę komentował takich wypowiedzi. Każdy ma prawo do pomysłów, każdy ma prawo do swoich projektów. Żyjemy w państwie demokratycznym. Natomiast przechodzą te projekty, które uzyskują większość. I czasami nawet rząd jest przekonany, że ma rację w różnych sprawach, a większości nie może uzyskać. Więc tak to jest, tak działa demokracja.

Panie Prezydencie, we wczorajszych Sygnałach Dnia gościliśmy marszałka Sejmu p. Marka Borowskiego, rozmawialiśmy oczywiście o tym, co dzieje się w Sejmowej Komisji Śledczej ds. wyjaśnienia afery Rywina. Jako że dzieje się dość dużo, nawet z panem marszałkiem zasugerowaliśmy, że być może powstanie komisja śledcza ds. badania działalności Komisji Śledczej w związku z dużymi zmianami personalnymi, jakie zachodzą. Czy działalność tej Komisji w tym momencie, przy takiej rotacji, ma sens?

Prezydent RP:
Działalność Komisji ma sens i ja bardzo chcę, żeby Komisja wyjaśniła całą sprawę, żeby przedstawiła wnioski, żebyśmy wiedzieli, skąd się wziął pomysł, który jest głównym tematem, czyli wyłudzenia tych pieniędzy, i to w oparciu o jakieś domniemane grupy, które miałyby tego oczekiwać. To wymaga wyjaśnienia. Ja sam potrzebuję tego wyjaśnienia, bo chciałbym zrozumieć całą sprawę. I liczę tu na Komisję. Czy rotacja jest dobra? Pewno nie, natomiast z drugiej strony trzeba pamiętać, że są to decyzje posłów, którzy tak obliczają swoje możliwości czasowe, tak obliczają zadania, które mają w Sejmie, i to jest ich też prawo. Kierowałem Komisją Konstytucyjną Zgromadzenia Narodowego i też tam dochodziło do rotacji. Było to całkowicie naturalne. I zakończyliśmy pracę, i mamy Konstytucję. Więc ja myślę, że jeżeli będzie odpowiedzialność - a nie mam powodów nie ufać w odpowiedzialność szczególnie obu pań, które wchodzą w tej chwili do Komisji - to te prace mogą bez zwłoki się toczyć i mogą zakończyć się konkluzjami. I oby tak się stało, bo największym niebezpieczeństwem dla Komisji, samych posłów, i to będzie jeszcze zwiększało rotację, byłoby, gdyby ta Komisja miała obradować strasznie długo.

Pan się powołał na panie, Panie Prezydencie. Jedna z pań powiedziała, że trochę jej to jednak miesza w życiu, bo się właśnie chciała angielskiego zacząć uczyć, no ale jednak sprawy wagi państwowej są ważniejsze.

Prezydent RP:
No, ale podjęła decyzję.

Pan Prezydent liczy na Komisję, a Komisja będzie, zdaje się, liczyła na Pana. Czy liczy się Pan z wnioskiem o to, by stanął Pan przed Komisją i udzielił odpowiedzi na zadawane pytania?

Prezydent RP:
Gdyby chodziło o meritum sprawy, to niewiele mam do wniesienia i właściwie wszystko to, co mogłem powiedzieć o sprawie, to już powiedziałem. Natomiast jeżeli miałaby być to akcja natury politycznej, to oczywiście jestem przeciwny temu, ponieważ udzielam wywiadów, możemy rozmawiać o polityce w różnych miejscach i Komisja ta nie wydaje mi się odpowiednia dla rozmów z prezydentem o polityce państwa czy o sytuacji w państwie.

Czyli nie stawiłby się Pan na wezwanie?

Prezydent RP:
Nie wiem, nie ma tego wyzwania. Wie Pan, tak długo jak nie ma... Być może pojawią się jakieś bardzo ważne powody, wtedy będę rozpatrywał taki wniosek, natomiast dzisiaj, gdyby chodziło o meritum, czyli o zakres pracy Komisji, to ja nie mam nic do powiedzenia.

Aha, czyli nie ma Pan wpływu na skład Komisji?

Prezydent RP:
Nie mam wpływu na skład Komisji.

Roman Giertych z Ligi Polskich Rodzin twierdzi, że sprzeciwiając się odwołaniu Bogdana Kopczyńskiego z Komisji, Prawo i Sprawiedliwość i Platforma Obywatelska wykonywały ustalenia, jakie zawarły...

Prezydent RP:
Ja w ogóle prosiłem, żeby starać się nie komentować prac Komisji, bo właśnie w ten sposób, poprzez różnego rodzaju takie konstrukcje całkowicie fikcyjne, wprowadzamy tylko, że tak powiem, nowy element, jakiś wątek, który jest bez sensu, a który może zajmować czas i uwagę ludzką. W ogóle sprawa składu Komisji od początku - ani przed zmianami, ani po zmianach - nie była ze mną nigdy i przez nikogo dyskutowana. Jeżeli pan poseł Kalisz zrezygnował, to był tylko tego dnia uprzejmy mi powiedzieć, że nie jest w stanie pogodzić tych wszystkich obowiązków i to powiedział. I tyle.

Czyli to Pana nie zdziwiło, tak? Że zrezygnował.

Prezydent RP:
Nie zdziwiło, bo jeżeli ktoś jest przewodniczącym Komisji Ustawodawczej... Zresztą, przypominam, Komisji stworzonej ponownie w tym Parlamencie jako swoisty filtr dla procesu legislacyjnego, to to już są ogromne obowiązki. Natomiast przy tych obowiązkach Komisji Ustawodawczej i Komisji Specjalnej wydaje mi się, że byłoby to nie do pogodzenia. Oczywiście, można zapytać, czy nie lepiej byłoby, żeby pan poseł zrezygnował z Komisji Ustawodawczej. Ja uważam, że nie lepiej.

Ewentualnie z tych innych funkcji, jakie pełni w Sejmie, np. Międzyparlamentarna Grupa Polsko-Niemiecka.

Prezydent RP:
Wie Pan, wystarczy Komisja Ustawodawcza. To jest pełnoetatowa, można powiedzieć, praca sejmowa. Wszystkie ustawy przecież przechodzą przez tę Komisję. I tutaj wiedza prawnicza, już duże doświadczenie legislacyjne posła Kalisza ma znaczenie. A jeżeli jeszcze dodamy do tego coś, co wiem (jestem zaprzyjaźniony z nim), że w domu jest młoda żona, no to zrozummy, że - tak jak powiedział pan Ryszard - doba ma 24 godziny.

Mówił o tym Andrzej Lepper właśnie, że pan Ryszard Kalisz, przyjaciel prezydenta, powinien zrezygnować z członkostwa w Komisji. No i nie minęło kilka godzin i pan poseł Kalisz zrezygnował.

Prezydent RP:
Ale z innych powodów. Nie z powodu apelu pana Leppera, tylko właśnie z tych powodów, które przedstawił, które takie są. I tu nie ma co szukać drugiego czy trzeciego, czy czwartego...

Panie Prezydencie, na podstawie tego, co się dzieje w tej chwili w Komisji, jakich zmian trzeba by dokonać w zapisach, które te komisje tworzą? Bo dowiadujemy się o wielu rzeczach, które w jakiś sposób w takiej normalnej pracy przeszkadzają?

Prezydent RP:
Ja bym dzisiaj niczego nie zmieniał w pracy Komisji, bo wie Pan, Komisja pracuje według ustawy, według regulaminu, który przyjęła. I dajmy jej popracować. Dajmy jej popracować. Jeszcze są kolejne przesłuchania, będą, myślę, istotne informacje. No, dajmy popracować. Ja bym dzisiaj niczego nie zmieniał, niczego bym tutaj nie manipulował przy zasadach pracy Komisji, dlatego że przejdźmy to doświadczenie od początku do końca, zobaczmy, jakimi...

A na przyszłość? [...]

Prezydent RP:
Zobaczymy, jakimi konkluzjami to się skończy. Jeżeli okaże się, że Komisja, korzystając z tych umocowań, jakie ma, potrafi przedstawić nam wiarygodnie wyjaśnienie tej sprawy, no to znaczy, że to działa i można wtedy mówić o drobiazgach. Gdyby okazało się na końcu, że nie ma takiej możliwości, to trzeba zacząć od początku, czyli ocenić mechanizm, który powoduje, że mimo wysiłku, mimo poświęconej straszliwej pracy, bo to są już długie, długie godziny, to za chwilę będą doby całe tych przesłuchać, nie udaje się wyjaśnić, no to trzeba wtedy zastanowić się nad wzmocnieniem mechanizmu. Poza tym pamiętajmy, że Komisja jest Komisją, ale cały czas trwa praca Prokuratury. I ja uważam, że to jest bardzo istotne.

Właśnie to się toczy równolegle - i Prokuratura, i Komisja pracują jednocześnie. Czy to jest dobrze, czy to jest źle?

Prezydent RP:
Są zdania podzielone ekspertów. Niektórzy twierdzą, że to nie jest dobrze, natomiast ja tu jestem mniej ekspertem prawniczym, a bardziej ekspertem społecznym. Otóż, moim zdaniem, byłoby z punktu widzenia opinii publicznej dyskomfortem, gdyby to się działo wyłącznie w Prokuraturze, czyli za zamkniętymi drzwiami, żeby przecieki tylko docierały do prasy, żeby były różne spekulacje prasowe, a jednocześnie brakowało tego elementu konfrontacji, czego opinia publiczna oczekuje. W moim przekonaniu, Komisja Śledcza w tym kształcie, właśnie z transmisjami, z pracą przy otwartej kurtynie, spełnia bardzo istotną rolę informacji i wzmacniania przekonania opinii publicznej, że sprawa jest załatwiana, że jest dążenie do załatwienia tej sprawy. Ona w istocie nie tylko uwiarygadnia samą Komisję, ale strukturę państwa, która w takich sytuacjach aferalnych powinna dążyć do wyjaśnienia sprawy w pełni i przy pełnej otwartości.

I Pan w to wierzy, Panie Prezydencie?

Prezydent RP:
Wierzę. I mało tego - byłbym bardzo niezadowolony i uznałbym to za wielką porażkę polskiej demokracji, gdyby okazało się, że brakuje nam na końcu wyjaśnienia sprawy.

Panie Prezydencie, co Pan miał na myśli, mówiąc: "Jesteśmy - premier i ja - zdecydowanie przeciwni różnym harcom niektórych naszych kolegów, którzy wypowiadają uwagi nieuprawnione, nie oparte na faktach, powtarzają plotki albo im zaprzeczają". To po wtorkowym spotkaniu grupy prominentnych działaczy Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Pana, tu, w Pałacu.

Prezydent RP:
Po pierwsze, chcę powiedzieć, to jeden z takich już ostatnich wątków tej dyskusji, dyskusji tradycyjnej. Na początku roku spotykamy się, żeby powiedzieć sobie o głównych zadaniach. Mówiliśmy więc i o reformie finansów, mówiliśmy o przyspieszeniu rozwoju gospodarczego, mówiliśmy o rynku pracy, mówiliśmy o Unii Europejskiej, o referendum, o Iraku, o prezydencie Chiraku. Zakres tematów był bardzo duży. I też powiedzieliśmy na końcu o pewnych zasadach współdziałania. Jeśli chodzi o plotki, no to zna Pan te plotki, słyszał Pan o nich. Ja nie chcę ich powtarzać ponownie, ponieważ niepotrzebnie byśmy wracali właśnie do plotek. Apel dotyczył tego, żeby tak nie robić, bo to wprowadza zamieszanie.

A jak ktoś by tak zrobił, to co?

Prezydent RP:
No to powinien przynajmniej spotkać się z bardzo poważną reprymendą ze strony szefa, wszystko jedno, czy szefa rządu, czy szefa klubu, czy prezydenta w stosunku do jego współpracowników, dlatego że czasy są zbyt wymagające, żeby właśnie tracić czas i siły na tego rodzaju harce, jak ja to nazywam, czy plotkarstwo. To zajmuje później strony w gazetach, pytania, Pan mi też zajmuje teraz czas. Słynny ośrodek pozaprezydencki...

Ale to co ja mam zrobić? Mam przeprosić?

Prezydent RP:
Nie przeprosić, tylko - jak mówię - przecież to nie uwaga do Pana, tylko do tych, którzy właśnie takie różne rzeczy formułowali. Więc mam nadzieję, że ten apel poskutkuje. I tu chodzi też o to, żeby do opinii publicznej trafiały rzeczywiste fakty, informacje, oceny, opinie, a nie takie właśnie spekulacje korytarzowo-towarzyskie.

A to była demonstracja jedności, to spotkanie wtorkowe środowiska SLD-owskiego z prezydentem?

Prezydent RP:
Któryś z kolegów dobrze to nazwał - może bardziej troski. Wie Pan, kiedy była pierwsza rocznica rządu, ja się spotkałem z rządem w Kancelarii Premiera. To przedstawiając taką pokrótce analizę, powiedziałem, że to, co stało się w roku 2002, to, co czeka w trzecim, czwartym i piątym, to z tego jasno wynika, że rok 2002 z tego wszystkiego był najłatwiejszy. Biorąc pod uwagę kłopoty, które rząd miał, no to zabrzmiało może mało optymistycznie. Niestety, to się potwierdza. Kolejny rok jest bardzo trudny, on jest zasadniczym egzaminem, jakim będzie referendum europejskie, bo ono zadecyduje o przyszłości Polski, ale zobaczmy, co się dzieje wokół. Mamy problem Iraku, bardzo skomplikowany, z wieloma nieznanymi jeszcze konsekwencjami. Mamy napięcia w Unii Europejskiej. Mamy bardzo poważne i nerwowe reakcje ze strony niektórych polityków z niektórych stolic europejskich, także w stosunku do krajów kandydujących, także...

Właśnie, czy Pan już rozmawiał telefonicznie z prezydentem Chirakiem?

Prezydent RP:
- Jutro mamy tę rozmowę.

To jest potwierdzone, tak? Że dojdzie do niej.

Prezydent RP:
Tak, tak.

I co Pan powie prezydentowi Francji?

Prezydent RP:
Będziemy rozmawiać o sytuacji. Będziemy rozmawiać o procesie rozszerzenia. Mam nadzieję, że będzie to szczera, ale...

Czy będzie Pan też mówił o tym, że mamy prawo do własnego zdania?

Prezydent RP:
Ja myślę, że to jest jasne. Zresztą ja uważam, że...

Jak się okazało, nie do końca dla prezydenta Francji.

Prezydent RP:
No tak, no ale chciałbym bardzo, żebyśmy wrócili do normalności. Otóż my nie jesteśmy zainteresowani jakimkolwiek podgrzewaniem atmosfery w relacjach z kimkolwiek z Unii Europejskiej. A po drugie - my również jesteśmy bardzo przeciwni temu rysującemu się podziałowi, który występuje czy w Unii Europejskiej, czy w NATO, dlatego że on jest po prostu niebezpieczny. Niebezpieczny i dla tych organizacji, i niebezpieczny dla świata. Więc będziemy starali się być krajem, który bardzo konstruktywnie buduje stosunki. Ma, oczywiście, prawo do swojego zdania, nie po to Polska zdobywała suwerenność, żeby dzisiaj zrezygnować z tego, i to jest poza dyskusją. Natomiast też nie powinniśmy być czynnikiem niepokoju. My nie powinniśmy wprowadzać ten cały, i tak już rozedrgany układ, w jeszcze większe drgania.

Panie Prezydencie, wróćmy do początku naszej rozmowy. Zawsze tak sobie o sporcie rozmawiamy na zakończenie, a czas nas powoli dogania. Bodaj Vajslog powiedział - jeden z najlepszych skoczków niemieckich w historii - że gdyby Adam Małysz nie zdobył dziś złotego medalu na K-95, byłaby to taka sama sensacja, jak była nią ta, kiedy zdobył złoty medal na skoczni 120-metrowej. Pewnie wygra?

Prezydent RP:
Wie Pan, ma wielkie szanse, skacze świetnie, jest w znakomitej formie. Napięcie już nieco odeszło, bo złoty medal jest, więc będzie to czynił z taką prawdziwą radością skakania...

Jak on to robi, że potrafi wygrać w tym konkursie, w którym trzeba wygrać?

Prezydent RP:
Wie Pan, to jest dla mnie bardzo miłe - zresztą to powiedziałem panu Tajnerowi, z którym znamy się i ja go cenię bardzo, że to zwycięstwo jest o tyle ważne, że pokazuje klasę Małysza, ale też pokazuje wreszcie, że istnieje myśl szkoleniowa, że to nie jest wszystko przypadkowe, że po prostu jak wyjdzie i tyle. Że jednak ta przerwa, ten ostatni okres przygotowań, że to wszystko zostało przeprowadzone jak trzeba i nagle pokazali polscy trenerzy, że umieją to robić, co zazwyczaj umieli Niemcy robić. I to mi się bardzo podoba, ponieważ dowodzi, że jakiś rozwój myśli szkoleniowej występuje...

A już dziennikarze trenera Tajnera, pamiętam, zwalniali.

Prezydent RP:
Ach, dziennikarze... O dziennikarzach pogadamy za chwilę, bo będę chciał złożyć życzenia z okazji Waszej rocznicy. Natomiast chcę powiedzieć jeszcze tylko jedną uwagę. Proszę Państwa, sport składa się z sensacji, tak że pamiętajmy, że sensacje mogą być te bardziej przyjemne i mniej. Ja wierzę, że Adam wygra, ale jeżeli po pięknej walce znajdzie się ktoś lepszy, no to też trzeba umieć to uszanować.

Tak, tylko myśmy mieli ciąg sukcesów - wczoraj Wisła miała awansować, dzisiaj Małysz ma zdobyć złoty medal. No, na Wisłę poczekamy jeszcze do środy. Nie nadaje się murawa do tego, by na niej grać. Zdarza się zima w naszym kraju, można było przewidzieć chyba, nie?

Prezydent RP:
Jestem trochę zdumiony tymi decyzjami, no bo jeżeli organizuje się rundę spotkań w lutym, to mniej więcej dwie trzecie Europy w lutym może mieć kłopoty z murawą - czy podgrzewaną, czy niepodgrzewaną. A gdyby spadł śnieg i tego śniegu spadło po kostki, no to co robić? Jeżeli UEFA jest tak silne, że może zapewnić pogodę w wybranych miejscach, to niech próbuje to zrobić, ale...

Decyzję o przesunięciu meczu podjął Norweg zresztą, żeby było ciekawiej.

Prezydent RP:
To jest tym bardziej dziwne. Więc nie wiem, jaką oni mają teraz pogodę i stadiony. Boję się, że w Norwegii w tej chwili w ogóle gra się na śniegu.

Dobrze, do środy poczekamy. I tak wygramy.

Prezydent RP:
Sport zwycięży i lepsi będą w dalszej rundzie.

Panie Prezydencie, dziękujemy bardzo za rozmowę.

Prezydent RP:
I ja dziękuję. I korzystam z okazji - 30 lat Sygnałów Dnia, jutro uroczystości, a dzisiaj okazja do życzeń dla Państwa, wszystkich, którzy ten program tworzą i szczególną aurę tego programu. No i wszystkim Słuchaczom również powodzenia i następnych dekad z Sygnałami Dnia.

Dziękujemy. A co Pan robił 30 lat temu? Pamięta Pan?

Prezydent RP:
30 lat temu to ja miałem 18 lat. Zaraz... który to był rok? Siedemdziesiąty trzeci. No tak, to była matura.

To był rok Wembley.

Prezydent RP:
I to był rok Wembley, w październiku, tak. To już były studia, wtedy już byłem w Gdańsku.

Piękne to były czasy. Młodsi byliśmy o 30 lat.

Prezydent RP:
Byliśmy młodsi o 30 lat.


Prezydent RP: - Dziękuję bardzo, do usłyszenia.


Rozmawiał: Krzysztof Grzesiowski



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.