przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

TVP: Wrócił Pan właśnie z Watykanu z uroczystości 25-lecia pontyfikatu Papieża Jana Pawła II. Jakie są pańskie wrażenia ze Stolicy Apostolskiej?

Prezydent RP:
To było bardzo interesujące półtora dnia - wczoraj uroczystości kanonizacyjne, czworo nowych świętych, dwoje z Polski. Dzisiaj to było bardzo osobiste przeżycia związane z urodzinami Papieża i 25-leciem Pontyfikatu. Najważniejsze było to, co Papież powiedział o sprawach europejskich i miejscu Polski w strukturach europejskich. Liczyliśmy, że w związku z dyskusją jaka w Polsce trwa, z referendum, Papież coś powie, ale nie sądziłem, że będzie to deklaracja taka jasna i zdecydowana. W rozmowie, która poprzedzała spotkanie już te wątki, tak przez Ojca Świętego były wypowiadane - kiedyś Unia Lubelska, dzisiaj Unia Europejska. Polska na integracji nie dość że nie traciła, to były to czasy jej rozkwitu. Tak było w latach, kiedy wraz z Litwą i innymi narodami tworzyliśmy owo państwo wielu narodów.

Również dziś Papież powiedział, że wejście Polski do Unii Europejskiej to wyraz sprawiedliwości dziejowej. To najsilniejsze chyba dotychczas słowa i bardzo wyraźne poparcie dla integracji Polski z Unią.

Prezydent RP:
W działalności Jana Pawła II jest ogromna konsekwencja. Zapominany o tym, że w 1979 roku , kiedy jeszcze istniał Związek Radziecki , nie było Solidarności, gdy w ogóle nie wiedzieliśmy co jest możliwe, a co nie, Papież powiedział właśnie, że widzi w wyborze siebie szansę na zjednoczenie Europy Wschodniej i Zachodniej. Później rozwinął to w koncepcję płuc europejskich i była to wizja, która wtedy wydawała się całkowicie nierealna, a dzisiaj wiemy, że ona się spełniła, a Papież od 1979 roku nie tylko swoimi słowami, ale całą swoją działalnością dąży do sklejenia Europy, jej zjednoczenia. Jednak nie na zasadzie rezygnacji z tego co jest charakterystyczne dla poszczególnych części Europy, ale połączenia tego bogactwa, które wnosimy. Stąd Papież mówi dzisiaj - Polska potrzebuje Europy, a Europa potrzebuje Polski. Dokonuje się akt dziejowej sprawiedliwości wobec krajów naszego regionu, Słowiańszczyzny, a z drugiej strony to może tę Europę, którą On świetnie zna, z której jest, ubogacać. To będzie szansa również dla Zachodu, który potrzebuje nowych impulsów, nowej energii. To było bardzo przejmujące, bardzo osobiste i bardzo ważne wystąpienie.

Czy deklaracja poparcia przez Papieża integracji Polski z Unią Europejską przekona tych przeciwników Unii Europejskiej, którzy powołują się na wartości religijne?

Prezydent RP:
Ja myślę, że oni powołują się na wartości religijne, tak jak jest im to wygodne. Nie sądzę, żeby to ich przekonywało, ale my nie mamy większego autorytetu , Kościół nie ma większego autorytetu, niekwestionowanego, z tak wielkim dorobkiem, z 25 latami świadectwa, które daje ten człowiek. Jeśli Jemu nie ufają, to cóż można zrobić. Wydaje mi się jednak, że słowa Papieża są ważne dla wielu, wielu ludzi, którzy się zastanawiają i mają prawo do wątpliwości. O tym też mówił Papież, że rozumie niepokój, czy uda się nam zachować naszą tożsamość, jak będzie wyglądała polska gospodarka czy nie będziemy mieli doczynienia z pogłębianiem się różnic społecznych, czy nie będziemy mieli zawłaszczania tego majątku. Papież te obawy również pojmuje, natomiast w całym rachunku zdecydowanie mówi, że Polska potrzebuje Europy, a Europa potrzebuje Polski.

W czasie tych obchodów 25-lecia Pontyfikatu, widzieliśmy Ojca Świętego w znakomitej formie. Czy jest szansa, że odwiedzi Polskę, kiedy już będziemy w europejskiej rodzinie?

Prezydent RP:
Na pewno Papież jest w bardzo dobrej formie i trzeba powiedzieć, że ostatnie miesiące są bardzo udane. Terapie stosowane są skuteczne i cieszymy się z tego i widać, że Papież jest radośniejszy, bo wiele codziennych dolegliwości nie jest już tak uciążliwe. Papież żyje formułowaniem wizji - nasz Papież nie potrafi siedzieć na miejscu . Dla niego najgorsze byłoby, gdyby nie mógłby być, aktywny, poruszać się, podróżować. Stąd wyjazd do Chorwacji, wkrótce Bośnia i Hercegowina, cały czas w planie Mongolia i wiele różnych koncepcji. W tym też cały czas otwarte zaproszenie do Polski i oby starczyło zdrowia, i oby spełniło się to.

Do ostatniej chwili ważyły się losy referendum na Słowacji. Czy jest szansa abyśmy nie przeżywali takiego horroru, 7 i 8 czerwca. Czy wierzy Pan w to, że frekwencja u nas spokojnie przekroczy 50%?

Prezydent RP:
Myślę, że spokojni możemy być o rezultat. Wyraźnie widać, że zwolenników jest coraz więcej i przybywa, dlatego że argumenty są bardzo mocne. Jak ja jestem na spotkaniach wielotysięcznych i przeciwnicy ograniczają się prawie wyłącznie do gwizdania i zagłuszania tych spotkań, to pokazuje to, że tutaj nie ma żadnej argumentacji. Ja chętnie dyskutuję, kiedy mówimy o gospodarce, o podatkach, o cenach, o płacach, o programie socjalnym, o obrocie ziemią, o dostępie do uczelni za granicą - rozmawiajmy. To są wszystko bardzo poważne kwestie, które na pewno są tematem. Natomiast, jeśli przeciwnicy albo gwiżdżą, albo mówią, że Moskwa i Bruksela to jest to samo, albo posuwają się do czegoś, co Krzysztof Piesiewicz nazwał słusznie bluźnierstwem - stawiając znak równości między symbolami Unii Europejskiej, a sierpem i młotem - to jaka tu może być dyskusja; mówimy o różnych światach, o różnych doświadczeniach, o czymś co jest całkowicie nieprzystające. Jestem więc spokojny, jeśli chodzi o zwolenników, natomiast frekwencja w Polsce jest wielką niewiadomą. To się dzieje od 1989 roku. Przyznam, że trudno mi zrozumieć, dlaczego naród, który tak bardzo walczył o demokrację, który jako pierwszy w regionie wywalczył sobie demokrację, kiedy przyszło do tej wolności demokratycznej nie chce z niej korzystać, albo korzysta w połowie. Być może jest tu jakaś skaza, nie potrafię tego wyjaśnić, bo tego nie da się położyć jedynie na karb polityki. W wyborach kiedy po raz pierwszy głosowano na opozycję frekwencja też nie była oszałamiająca.

To co zrobić w takim razie, jeśli po pierwszym dniu referendum, kiedy będzie można poinformować jak była frekwencja, okaże się, że była ona daleka od oczekiwanej. Czy politycy powinni przerwać ciszę wyborczą i agitować za udziałem?

Prezydent RP:
Cisza wyborcza jest zapisana w prawie i nie może być przerwania ciszy wyborczej w rozumieniu powrotu do kampanii. Wydaje mi się, że nie tylko politycy są ważni dla wielu mniejszych środowisk, dla których ważniejsi od polityków są znani ludzie w tym regionie, nauczyciel, lekarz, właśnie ksiądz, czasami artysta, który tam działa i być może właśnie oni powinni zachęcać bardziej aktywnie. Dzisiaj, ja bym w ogóle o tym nie dyskutował, zobaczymy jak będzie. Mamy jeszcze parę tygodni przed sobą, dzisiejsze wydarzenie było na pewno istotne i zobaczymy jaki będzie tego efekt. Ja założyłem, że niczego w swojej kampanii nie zmieniam, i także nie ufam sondażom. Te bardzo optymistyczne odkładam na bok, trzeba robić swoje i być może w sobotę po pierwszym dniu głosowania, będziemy mieć wyniki, które nie będą powodowały żadnej potrzeby nerwowości, tylko dopełnienia aktu w niedzielę i spokojnego oczekiwania na rezultat. Ta batalia trwa i to co jest ważne - to jest decyzja naprawdę najważniejsza w ostatnich dziesięcioleciach, nie ma usprawiedliwienia dla nieobecności i siedzenia w domu , tego referendum nie da się porównać do kolejnych wyborów - stąd prośba, aby wziąć udział, prośba aby skorzystać z tego europejskiego przywileju, który w tym przypadku jest także obowiązkiem wobec kolejnych pokoleń.

Nie ufa Pan sondażom, nie ufa Pan także dzisiejszemu CBOS-u, wg którego 79% Polaków deklaruje chęć wzięcia udziału w referendum....

Prezydent RP:
Nie to, że nie ufam, ja je odkładam na bok. Uważam, że dzisiaj nie ma się co nimi przejmować. Mogą one albo wytrącić z tego rytmu, w którym jesteśmy, albo mogą wprowadzić w błąd. Można uznać, że coś jest już pewne, a wcale pewne być nie musi. Prawdziwa próba jest 7 i 8 czerwca. Powinniśmy pracować . Ten ruch pro unijny jest szeroki, mamy tu partie polityczne, organizacje społeczne, bardzo wiele znaczących postaci i myślę, że wspólnymi siłami utrzymamy tę temperaturę, Jeśli wsłuchamy się w słowa papieskie to powinna być i frekwencja.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.