przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Prezydent Aleksander Kwaśniewski zostanie dziś przyjęty na prywatnej audiencji przez Jana Pawła II. Prezydent z Małżonką i towarzyszącymi mu osobami wziął wczoraj udział w uroczystościach z okazji 25-lecia pontyfikatu Ojca Świętego.

Prezydent Aleksander Kwaśniewski przy naszym telefonie. Dzień dobry.

Prezydent RP:
Dzień dobry. Witam pana, witam wszystkich państwa.

Witamy, Panie prezydencie. O której początek audiencji?

Prezydent RP:
O jedenastej. Wyjedziemy stąd, z hotelu o 10.30, ale wcześniej będą jakieś inne rozmowy.

Czy będzie Pan podczas tej audiencji z Małżonką? Czy jeszcze będą inne osoby towarzyszące?

Prezydent RP:
Tak. Tradycyjnie najpierw będzie spotkanie moje, a później Papież przyjmie osoby towarzyszące, czyli małżonkę i inne osoby z Polski.

Na jak długo zapowiadane jest to spotkanie?

Prezydent RP:
Myślę, że powinniśmy być kulturalni i to nie powinno być zbyt długo z prostego względu, że Papież ma wielu gości, jest w formie, w jakiej jest, i sądzę, że te dni wymagają od niego tak wiele wysiłku, że to powinna być przede wszystkim kurtuazja, raz jeszcze złożenie Mu życzeń i podziękowanie za wszystko, co uczynił. Natomiast nie chciałbym rozciągać tej wizyty, bo myślę, że nie wypada.

Czyli nie jest to moment odpowiedni do poważnych rozmów?

Prezydent RP:
Myślę, że zawsze to jest moment do poważnych rozmów, tylko że trzeba wziąć pod uwagę okoliczności, w których to wszystko się dzieje. Te dni są bardzo napięte. Pamiętajmy, że na wtorek planowany jest konsystorz, więc wszyscy kardynałowie, kandydaci na kardynałów. Papież naprawdę pracuje niebywale i myślę, że człowiek dużo młodszy i w dużo lepszej formie fizycznej miałby z takim nawałem zajęć kłopoty, a co dopiero kiedy rzeczywiście to zdrowie nie dopisuje. Więc myślę, że to będzie kilkanaście minut rozmowy i parę minut spotkania z delegacją i tak to się odbędzie. Ale to zobaczymy, zobaczymy.

Panie prezydencie, wczoraj podczas okolicznościowego przyjęcia, jakie wydał Pan dla współpracowników Jana Pawła II, był m.in. kardynał Angelo Sodano, powiedział Pan, że niewiele było wówczas osób (wówczas, czyli 25 lat temu), które wiedziały o nowym następcy świętego Piotra coś więcej niż to, że pochodzi z dalekiego kraju. A co Pan wiedział o Papieżu wówczas, 25 lat temu, wówczas o Karolu Wojtyle?

Prezydent RP:
Myśmy w Polsce wiedzieli jednak trochę czy dużo więcej. Ja wiedziałem sporo, ponieważ miałem okazję nawet w Zakopanem kiedyś wysłuchać jeszcze wtedy kardynała krakowskiego, ale w ogóle przecież to był dla nas wszystkich szok, duma, niespodzianka nadzwyczajna, wydarzenie historyczne. A mówiłem o tym wczoraj, żeby pokazać, jak przez 25 lat ten człowiek wpisał się do historii świata, jak dzisiaj jest jedną z najbardziej rozpoznawanych postaci, cenionych, szanowanych, z wpływem na losy miliardów ludzi, co też podkreślałem. Zresztą to przyjęcie wczoraj tutaj, w hotelu Columbus, który jest bardzo blisko Watykanu, jak twierdzą, było wyjątkowe, bo było mnóstwo i osób z Watykanu, i hierarchów, był kardynał Sodano, ale byli też inni kardynałowie, szef dyplomacji watykańskiej i wielu innych, ale przede wszystkim było ogromne grono międzynarodowe, gdzie wszyscy, niezależnie od kontynentu, z którego pochodzili, podkreślali właśnie ten fakt, jak wielkie znaczenie dla nich, często również w krajach, gdzie katolicyzm nie przeważa, jak wielkie znacznie ma Jan Paweł II.

Mówił Pan także o tym, Panie prezydencie, jak wiele Papież potrafi zdziałać swoim nauczaniem, o tym, że ma odwagę inicjatyw, ma rozmach wizji, charyzmy. A ile my bierzemy do siebie z tego, co mówi Papież?

Prezydent RP:
Każdy musi przeprowadzić swój rachunek sumienia. Myślę, że gdyby spojrzeć na procesy społeczne czy polityczne, to ten efekt jest poważny, bo przecież kiedy mówię o wizjach, to wspominam m.in. rok `79, kiedy Papież mówił o tym, że wybór Polaka, być może, otwiera szansę, jest znakiem na możliwość połączenia Europy, która wtedy była przecież dramatycznie podzielona. Myśmy wtedy mieli i mur berliński, istniał Związek Radziecki, w Związku Radzieckim rządził przecież nie Gorbaczow, tylko Breżniew itd., itd. I to się stało. I patrząc w wymiarze historycznym w krótkim czasie, bo te zmiany między `79 rokiem czy `78, od rozpoczęcia pontyfikatu, no to po 11-12 latach już miały miejsce. Gdy spojrzeć na dialog ekumeniczny, który jest prowadzony, to rzeczywiście tutaj też wiele już się rzeczy zdarzyło. Dzisiaj już nikogo nie dziwi, że te Kościoły są otwarte wobec siebie i że jest dużo więcej zrozumienia, chęci dialogu. Czy jesteśmy lepsi również w tym nauczaniu, żeby być bardziej wobec siebie nawzajem miłosiernymi, życzliwymi, tolerancyjnymi? Każdy musi zrobić rachunek, ale ja sądzę, że jednak świat na pewno z Janem Pawłem II i dzięki niemu jest trochę lepszy niż byłby bez niego. I ufam, że ten jubileusz będzie również jeszcze nakłaniał, żeby każdy - niezależnie od tego, czy wierzy, czy nie wierzy, czy jest członkiem Kościoła katolickiego, czy innego - weźmie do serca, zastanowi się nad tym.

Czyli według Pana prezydenta udało się, przynajmniej nieco, odmienić oblicze naszej polskiej ziemi?

Prezydent RP:
Polskiej ziemi to nie nieco. Polskiej ziemi to zasadniczo. I myślę, że tutaj to w ogóle trudno nawet...

Dyskutować i mieć wątpliwości?

Prezydent RP:
Tak. Myślę, że i tej naszej ziemi w rozumieniu Europy Środkowo-Wschodniej. Sądzę, że też w dużej mierze naszej, tej uniwersalnej, tej globalnej. Wie pan, wczoraj krążąc tutaj, przed uroczystościami po Bazylice, towarzyszyli mi Włosi, którzy są związani z Watykanem, duchowni, nie-duchowni, i oni podkreślali, że ich zdaniem ten pontyfikat to jeden z najważniejszych w ogóle w historii Kościoła. Nie sądzę, żeby to był komplement. Oni po prostu tak sądzą, tak widzą, są blisko i w nich nie ma tego narodowego podtekstu, tej dumy wynikającej, że to Polak, że to nasz, że rodak. Jest takie właśnie obiektywne spojrzenie na wyjątkową zupełnie postać człowieka, który potrafi przełamywać wiele barier. Wczoraj, jeżeli ma pan ten ostatni dokument skierowany do biskupów, kiedy On mówi o Kościele ubogim, o ubóstwie biskupów jako właśnie tej podstawie do pasterstwa, do służby, do znajdowania dialogu z innym człowiekiem, to są bardzo ważne stwierdzenia i niekoniecznie popularne, także w samym Kościele. Więc to jest osoba na pewno o ogromnej odwadze tworzenia wizji i później obrony tych wizji.

Jeszcze jedna sprawa, którą warto poruszyć, a o której mówił Pan wczoraj podczas tego przyjęcia, mianowicie o korzeniach chrześcijańskich jako elementu naszej polskiej tożsamości. Okazuje się, że na poziomie Unii Europejskiej nie jest już tak łatwo z przyznawaniem się i z zapisaniem tej chrześcijańskiej tożsamości na trwałe w traktacie.

Prezydent RP:
To jest trochę, przyznam szczerze, dziwne, bo my nawet nie mówimy przecież o wartościach chrześcijańskich, to nie jest w propozycji. Mówi się o dziedzictwie, o tradycji, właśnie o tej tożsamości. Rozmawiałem na ten temat z kardynałem Sodano. Oni są wdzięczni, że Polska uczciwie sprawę i otwarcie stawia. Wiem, że będzie spotkanie w przyszłym tygodniu kardynała Sodano z francuskim premierem, bo z tej strony płynie dużo oporu, i na pewno będzie tu dyskusja też bardzo zdecydowana i jasna ze strony Watykanu. Trwają rozmowy. Myślę, że tu trzeba sobie zostawiać w tej chwili trochę czasu na negocjacje i jak ja to mówię: czas jest teraz na dyplomację, mniej na takie strzeliste oświadczenia publiczne. Natomiast ministrowie, szczególnie spraw zagranicznych, muszą popracować, tak, żeby właśnie uniknąć nieporozumień, bo według mnie tutaj cały ten spór jest w dużej mierze oparty o nieporozumienie.

Czy Pana wizyta w Lizbonie będzie okazją, by porozmawiać właśnie między innymi choćby o tym?

Prezydent RP:
Na pewno. Tam spotyka się kilku prezydentów. Poza portugalskim będzie prezydent Rau z Niemiec, na czym mi bardzo zależy, bo będzie to w ogóle okazja do rozmowy o relacjach polsko-niemieckich, o takich trudnych kwestiach, jak chociażby o Centrum Wypędzenia, które tworzy się, a wobec którego prezydent Rau ma bardzo zbliżoną do mojej pozycję, czyli jest krytyczny. Będzie prezydent Węgier, Finlandii, Łotwy. Całej list w głowie nie mam, ale na pewno będzie to rozmowa o Unii Europejskiej w przyszłości, i to będzie także zderzenie takich dwóch postaw, tzn. krajów, które znają Unię od środka, no i tych przystępujących. Bo proszę pamiętać, że my się ciągle też musimy uczyć tego, co jest w Unii i warto wysłuchiwać opinii tych, którzy ją znają z tej długoletniej perspektywy. Nie zawsze nasze wyobrażenia są zgodne z praktyką, która w tych strukturach obowiązuje.

Prezydent Aleksander Kwaśniewski specjalnie dla Sygnałów Dnia. Dziękujemy bardzo.

Prezydent RP:
Dziękuję bardzo. Do zobaczenia w Polsce.



 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.