przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie prezydencie, kiedy dowiedział się pan o przeprowadzonych wczoraj zmianach w rządzie ?
Prezydent RP:
: Nie przeprowadzonych, one będą dziś przeprowadzone. To jest związane również ze złożeniem przysięgi przez nowych ministrów. Wczoraj rozmawialiśmy o godzinie 14 z panem premierem, natomiast o zmianach mówiliśmy dużo wcześniej. Co najmniej kilka tygodni temu.

Pan namawiał premiera do tych zmian ?
Prezydent RP:
Nie. To są inicjatywy premiera. Zresztą on musi mieć pełne pole manewru. Jest szefem rządu, współpracuje z tymi ludźmi na co dzień.

Ale mówił Pan, że są tacy ministrowie, którzy się wypalili , wyczerpały im się pomysły i powinni zostać zmienieni ?
Prezydent RP:
Znamy opinie prasy, opinie wyrażane w różnych kręgach eksperckich. Ale chcę powiedzieć, że pan premier zaproponował ten zakres zmian . Zrobił to na samym początku roku. Myślę, że też w ramach takich noworocznych porządków.

Dobrze, że Pan nie powiedział prezentów .
Prezydent RP:
Dla jednych prezentów, dla drugich przykrości. Bo jednak dymisje nigdy nie są przyjemne. Natomiast ciekawym rozwiązaniem, nowym , którym sam jestem zainteresowany , jak ten eksperyment się powiedzie, to jest połączenie ministerstwa gospodarki oraz pracy i spraw socjalnych. Takie rozwiązanie jest w Niemczech praktykowane od niedawna. I wiem, że premier jest pod wrażeniem doświadczeń kanclerza Schroedera. I opinii, że to jest sensowne.

Opozycja mówi, że to jest dość ryzykowne rozwiązanie i minister Hausner może tego po prostu nie udźwignąć ?
Prezydent RP:
Ryzykowne jest na pewno, bo nowe. Nikt do tej pory tego nie praktykował. Ale dlatego, że będzie tym kierował profesor Hausner, to jestem przekonany, że ryzyko jest mniejsze, a nie większe. Profesor Hausner należy do najlepszych ministrów tego rządu . A przede wszystkim muszę powiedzieć, że znam go lata całe , to jest człowiek o ogromnej sile intelektualnej. To jest naprawdę profesor i intelektualista można powiedzieć. A jednocześnie sprawny manager i niezły polityk, więc bałbym się , gdyby ten eksperyment odbywał się z kim innym. A z Hausnerem, to jest , jak myślę szansa na sukces. Choć oczywiście zasadnicze dla mnie pytanie przy tym połączeniu, to jest na ile gospodarka będzie tylko częścią rynku pracy, a na ile będzie częścią rozwoju ekonomicznego. Czyli, żeby nie zgubić przy tym połączeniu czegoś, co jest niezbędne, czyli impulsów rozwojowych.

A czy dobrze się stało, że z rządu odeszli ministrowie Kaczmarek i Piechota ?
Prezydent RP:
Nie wiem, czy minister Piechota odszedł tak z rządu , bo są tu pewne plany zagospodarowania go, ale nie chcę uprzedzać pana premiera

Nie powie Pan jakie ?
Prezydent RP:
Nie. To pan premier decyduje. Prezydent już nawet niczego nie podpisuje. Premier uznał, że pewne koncepcje się wyczerpały, pewne możliwości. No cóż, nasza opinia i moja , i premiera o ministrze Kaczmarku jest bardzo pozytywna. Jest to osoba kompetentna, ale tak jak kompetentna, tak konfliktowa. I to wiemy od lat. Zresztą nie było to niespodzianką, kiedy rozpoczynał swoją pracę. Premier uznał, że na tym etapie potrzebuje kogoś, kto jest może nie mniej kompetentny, ale bardziej otwarty w stosunku do środowisk politycznych. Taka była motywacja, którą przedstawił i ja tę motywację przyjmuję do wiadomości.

Pan podziela to zdanie premiera, że Sławomir Cytrycki jest dobrym i nie kojarzącym się politycznie fachowcem ?
Prezydent RP:
Sławomira Cytryckiego znam bardzo długo. Miałem go okazję obserwować w różnych rolach. I politycznych, i dyplomatycznych, a także w rządzie premiera Messnera , w którym byłem. Jesteśmy przyjaciółmi od wielu lat. I mogę powiedzieć, że jest to osoba o nadzwyczajnych kompetencjach menedżerskich i organizatorskich. I z pewną słabością, która nie musi być słabością , a mianowicie trzymającym się na uboczu. To nie jest osoba, która kocha być na pierwszych stronach gazet , w mediach.

Wczoraj nawet były kłopoty ze znalezieniem jego zdjęcia.
Prezydent RP:
To jest wada raczej archiwów ze zdjęciami. Na pewno jest to osoba, która do tej pory lepiej się czuła jako sztabowiec na zapleczu, niż osoba pierwszej linii. Jest to świetnie wykształcony, znakomicie doświadczony człowiek w tym resorcie, co jest także ważne ze znakomitą znajomością języka angielskiego , po latach w ONZ, w dyplomacji, więc jestem przekonany, że da sobie radę. Najtrudniej będzie mu na pewno prowadzić te niekończące się spory w Sejmie. On tego nie lubi, ale nauczy się.

Opozycja natychmiast uznała, że trudno uznać kogoś, kto był doradcą premierów Messnera i Rakowskiego oraz wicedyrektorem gabinetu prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego i tajnym współpracownikiem resortu bezpieczeństwa PRL za osobę nie kojarzącą się politycznie.
Prezydent RP:
Dlatego uważam, że sformułowanie „osoba nie kojarząca się politycznie” jest w ogóle dziwaczne. Co to znaczy . Pan Cytrycki jest w polityce od dawna . Zawsze, jak mówię, był kompetentnym sztabowcem . Osoba, która oddawała swoje talenty działaniom intelektualno-organizacyjnym. Trochę bardziej na zapleczu przeszedł różne szkoły. Mówię o szkołach politycznych , współpracował z różnymi premierami, pracował za granicą , współpracował z prezydentem Jaruzelskim . Nie widzę w tym niczego ujemnego. Więcej, to jest suma doświadczeń. Natomiast niewątpliwie jest to osoba związana z lewicą. Z tym, że jest to człowiek, który zawsze zajmował się problematyką ekonomiczną, finansowo-organizacyjną. To nie był człowiek związany z ideologią, czy czystą polityką. On był zawsze odpowiedzialny za sprawy związane z kwestiami ekonomiczno-finansowo-organizacyjnymi.

A czy minister Lech Nikolski to jest dobry kandydat na osobę, która ma przygotować unijne referendum ?
Prezydent RP:
Jest dobrym kandydatem, a czy będzie dobrym ministrem, to zobaczymy. Natomiast na pewno Lech Nikolski to jest osoba, która zasady kampanii zna świetnie. Ja z nim pracowałem przy obu swoich kampania prezydenckich. Był w moich sztabach, był w sztabach SLD. Jest człowiekiem świetnie zorganizowanym, bardzo skoncentrowanym, potrafiącym pracować niemalże całą dobę bez wytchnienia. Więc sądzę, że dla zorganizowania przygotowania do referendum, całej tej niewątpliwie trudnej infrastruktury, to jest to osoba bardzo dobra. Czytam tu różne komentarze, że mniej zna sprawy Unii Europejskiej, czy wnętrze Unii Europejskiej. Ale nie widzę wielkiego kłopotu, bo referendum odbywa się w Polsce. I my musimy przekonać polskie społeczeństwo. Argumentacja musi płynąć z Urzędu Integracji Europejskiej, MSZ, z poszczególnych resortów, od grup eksperckich. Przecież trudno, żeby minister odpowiedzialny za referendum wymyślał argumenty dotyczące spraw ochrony środowiska, czy rolnictwa. Ale jako człowiek znający istotę kampanii informacyjnych, kampanii wyborczych jest na pewno kandydatem chyba najlepszym.

Aleksandra Jakubowska zastąpiła Lecha Nikolskiego na stanowisku szefa gabinetu politycznego premiera. Czy to jest awans, czy to jest kara za zamieszanie wokół ustawy o radiofonii i telewizji?
Prezydent RP:
Kara to to nie jest.

Może odsunięcie od prac nad tą ustawą?
Prezydent RP:
Nie wiem, czy tak będzie, bo tak nie musi być. Choć na pewno jest to przejście pani Jakubowskiej do bezpośredniej polityki. Bo szef gabinetu politycznego to jest osoba, która zajmuje się wszystkim, bo jest głównym doradcą, czy organizuje główne opinie dla premiera. We wszystkich sprawach - i tych politycznych, i tych wewnątrzrządowych. Myślę, że ta rola dla Oli Jakubowskiej jest lepsza, bo jest bardziej zgodna z jej temperamentem. Ja miałem wrażenie, że w ministerstwie ona nie może odetchnąć, żeby użyć znanego porównania: pełną piersią. Teraz będzie mogła.

Czy powinna dalej pracować nad ustawą o radiofonii i telewizji?
Prezydent RP:
Uważam, że nie, ale to jest moje zdanie. Jestem przekonany, że ta ustawa powinna mieć innego gospodarza, po to, aby nie angażowac premiera.

A ma Pan jakiegoś kandydata?
Prezydent RP:
Nie, nie mam. Natomiast, gdyby mnie premier pytał o to, to bym radził, że jednak mimo ogromnego zaangażowania pani Jakubowskiej i jej wiedzy na ten temat, żeby jednak znaleźć zastępstwo, przy jeszcze całym zamieszaniu innego typu. Szef gabinetu politycznego prowadzący tę ustawę bezpośrednio, to jest to niepotrzebne angażowanie premiera i jego autorytetu w jedną z ustaw. W końcu ważną, ja ją doceniam, widać ile kontrowersji ona wywołuje, ale w końcu to jedna z ustaw. Tak samo, jak byłbym przeciwny, żeby szef gabinetu politycznego premiera był zaangażowany w jakąś inną ustawę. Bo, jak, mówię, to w sposób bezpośredni angażuje premiera, który powinien zachować pewien dystans. Było przedłożenie rządowe, jest dyskusja sejmowa, Sejm przegłosuje jakąś ustawę, ona trafi do mnie. Więc premier musi zachować niezbędny dystans, żeby mógł reagować wobec tego, co się wydarzy.

Panie prezydencie. I politycy, i komentatorzy spodziewali się, że te zmiany w rządzie będą głębsze, że odejdą krytykowani ministrowie zdrowia i edukacji. Pan się też tego spodziewał, czy nie?
Prezydent RP:
Nie. Dlatego, że ja jestem w tej sytuacji, że z premierem rozmawiam często. Jeśli chodzi o ministra zdrowia, to przy całej krytyce, jaka jest wypowiadana pamiętajmy, że Sejm przyjął, ja podpisałem pewną koncepcję zmian w służbie zdrowia. Trudno byłoby dzisiaj rezygnować z obecności w realizacji tego projektu głównego autora. Bo to byłoby zupełne rozmycie odpowiedzialności. Przyznam, że nie wiem, czy ten projekt jest dużo lepszy od poprzedniego, czy on się sprawdzi.

A minister edukacji?
Prezydent RP:
Minister edukacji jest, jak sądzę, w podobnej sytuacji. Wiele spraw rozpoczętych, które trwają. Myślę, że jest w tej chwili czas, żeby pani minister Łybacka mogła je kontynuować i pokazać efekty. Ona zdobywa kompetencje. Wczoraj słyszałem, jak wypowiadała się niezwykle kompetentnie w sprawach sportu. Więc tez pamiętajmy, że to jest rok, czy półtora rządzenia. I myślę, że w tej chwili dla premiera będzie ważne, żeby w okresie najbliższych kilku miesięcy zajmować się nie tylko referendum, ale żeby rząd również pokazał efekty swoich działań. Bo drugi rok działalności rządu to jest taki, w którym nie da się już mówić o poprzednikach, to już nikogo nie interesuje. Ani nie można mówić, że właśnie zbieramy doświadczenia. Bo rok to jest 1/4 kadencji, wystarczająco długo, żeby doświadczenia zebrać. Czyli trzeba zacząć myśleć o efektach. Jak rozumiem nacisk premiera na jego ministrów będzie polegał na tym, żeby rok 2003 był rokiem pokazywania efektów, a przynajmniej dobrych procesów, które się rozpoczęły.

A sądzi Pan, że notowania rządu mogą wzrosnąć po tych zmianach?
Prezydent RP:
Ja nie przeceniam takiego efektu, dlatego, że zazwyczaj o kilka punktów to wzrasta. To jest proces i zjawisko krótkotrwałe, dlatego, że opinia o rządzie kształtuje się przede wszystkim poprzez własne samopoczucie. Każda zmiana daje niewielki kredyt zaufania, ale później jest ważne, czy jest więcej miejsc pracy, czy jest wzrost gospodarczy, czy jest poczucie optymizmu społecznego. Czy przedsiębiorcy mają więcej dobrego nastroju. Czy jest ten lepszy nastrój konsumentów. To działa na opinię o rządzie i myślę, że dla tego rządu dużo ważniejsze będą dwa wskaźniki. Ja oddzielam oczywiście sprawy europejskie, referendum, to jest inna historia. Dla tego rządu ważne jest to, czy uda się uzyskać 3,5% wzrost PKB , bo to da poczucie rozwoju i czy będą zmiany na rynku pracy. Gdyby ten wzrost plus działania rządu, plus to, co zaproponuje profesor Hausner w tej chwili dało efekt w postaci miejsc pracy, pewnej nadziei, szczególnie w tych regionach, w których tej pracy nie ma to to będzie wpływało na ocenę prac rządu, bo to tak naprawdę określa nastroje.

Politycy opozycji pytani wczoraj o te zmiany uważają, że premier przeprowadził je po to, aby odwrócić uwagę opinii publicznej od sprawy afery korupcyjnej Lwa Rywina i Gazety Wyborczej.
Prezydent RP:
Nie sądzę. Choć zawsze jest jakiś kontekst zmian. Można powiedzieć, że od czegoś się uwagę odwraca albo chce się ją skierować gdzie indziej. Mamy początek roku, to jest dość naturalny czas na remanenty. Jeżeli nawet gdzieś tam w tle jest chęć odwrócenia uwagi, to jako polityk nie potępiam premiera , dlatego, że czymś zabójczym byłoby dla rządu zajmowanie się aferą, z którą, jak twierdzi rząd nie ma nic wspólnego. To jest dziś zadanie dla prokuratury i dobrze, że zajęła się pracą. Szkoda, że tak późno. Będzie komisja sejmowa, nie mam wątpliwości, że zostanie stworzona. Będziemy mieli kilka miesięcy politycznej batalii w tej komisji i nicowania rządu na wszystkie strony. I nie dziwię się, że rząd chce robić swoje, uciec nieco do przodu. Więc nawet, jeśli jest taki kontekst tej decyzji, to ja nie widzę w tym nic nagannego.

Powiedział Pan, że szkoda, iż prokuratura tak późno zaczęła śledztwo , to znaczy, że uważa pan, że premier już w lipcu powinien poinformować prokuratora generalnego o tym, co zaszło ?
Prezydent RP:
Rozumiem motywy premiera . Rzecz do dzisiaj wydaje mi się niezrozumiała, a miejscami wręcz absurdalna. Więc jego przekonanie, że to jest coś dziwacznego jest zrozumiałe. Choć dzisiaj prawdopodobnie, gdyby zdarzyła mi się podobna sytuacja, to ja wyciągam podobny wniosek. Gdyby cokolwiek, również tak absurdalnego zdarzyło się i to z grona osób, które znam, zdarzyło się mnie, to dzwonię do prokuratora i proszę BOR o zatrzymanie osobnika w sekretariacie. Bo co robić. Nawet, jeżeli jest to jednostka chorobowa, a nie przestępcza.

Premier mówił wczoraj, że informował Pana, jeszcze zanim ukazał się ten artykuł w Gazecie Wyborczej. Ale pan to też tak potraktował?
Prezydent RP:
Z tymi informacjami było tak, ze przecież one krążyły. I głównym źródłem informacji nie był premier, ale pan redaktor Michnik , który powiadomił bodajże wszystkich w Polsce. Natomiast dla mnie fakt, że nie ma żadnych publikacji dodatkowo stwarzał wrażenie, że mamy do czynienia może z jakimś towarzyskim wydarzeniem. Ja przyznam, że przez długi czas sądziłem, że to nie może być nagrane. Było tu wiele tak niezrozumiałych elementów, że traktowane to było jako taka towarzyska plotka i wydarzenie o charakterze nieralistycznym.

Ale jak dziś Pan na to patrzy, to co?
Prezydent RP:
Dziś patrzę na to w ten sposób, że reakcja powinna być szybsza z każdej strony.

A pańskiej również ?
Prezydent RP:
Z mojej nie. Dlatego, że ja jestem tutaj osobą, która się dowiaduje o czymś i tyle. Jestem jednym w tym całym łańcuchu informacyjnym. Gdybym ja do prokuratora szedł z każdą plotką zasłyszaną to pół Warszawy miałoby już kłopoty. Gdybym ja mówił to, co słyszę o różnych sytuacjach rodzinnych, to ćwierć Warszawy byłaby już w sali rozwodowej. Ja nie mogę w ten sposób traktować informacji, które do mnie docierają.

Ale czy dziś Pan uważa, że tak, jak mówił w zeszłym tygodniu marszałek Borowski mamy do czynienia z chorym teatrem wyobraźni, czy z aferą korupcyjną ?
Prezydent RP:
To jest do wyjaśnienia. Dla mnie ciągle brakuje wyjaśnień najważniejszych. Pana Lwa Rywina. Uważałem go i uważam ciągle za osobę, która była i jest kompetentna w swojej dziedzinie mediów, filmu, kultury. Uważałem go, teraz już nie mogę niestety tego powiedzieć za osobę poważną. Jestem zdumiony tym wszystkim, co się wydarzyło i oczekuję jego wyjaśnień. Bo tu jest właśnie klucz. Bo albo to jest wybryk wynikający z chwili słabości psychicznej czy nagłych potrzeb finansowych, albo w tym jest rzeczywiście jakiś spisek, jakiś plan, jakaś grupa i wtedy trzeba znać nazwiska tej grupy. I trzeba wyciągnąć wszelkie konsekwencje.

Tak, jak napisał Jerzy Urban, że Lew Rywin może nas zaskoczyć, bo to on może kryć w sobie mroczną tajemnicę.
Prezydent RP:
Jeżeli ją kryje, to proszę, żeby ją odkrył i przekazał prokuraturze, ponieważ niewątpliwie nie może być w Polsce tak, że gdzieś na zapleczu, tak blisko świata polityki, świata mediów działają jakiekolwiek grupy, które chcą mieć takie wpływy i odgrywać taką rolę. I uważam, że to jest dziś zadanie prokuratury, żeby całą sprawę zbadać do samego końca.

Grzegorz Kurczuk ma nadzieję, ze tę sprawę uda się wyjaśnić w ciągu dwóch tygodni. Pan ma taką nadzieję?
Prezydent RP:
Nie wiem. Dziwię się, ze ciągle są wzywani różni ludzie do złożenia zeznań i wyjaśnień. Natomiast główny obwiniony milczy i to milczy od wielu miesięcy.

A premier powinien być przesłuchany w tej sprawie?
Prezydent RP:
Premier będzie przesłuchany w tej sprawie, jak nie przez komisje, to przez prokuratora. Nie mam żadnych wątpliwości. Nauka płynie jedna, czy nawet dwie z tej historii. Pierwsza, że oczywiście trzeba reagować nawet jeżeli to są absurdalne sprawy. Oczywiście ci, którzy mają z tym bezpośrednio do czynienia, nie na zasadzie plotek. Przestrzegam przed nadawaniem każdej plotce biegu prawnego, bo to jest po prostu szaleństwo. A drugie, myślę, że poważniejsze. Trzeba chyba wrócić do pewnej linii podziału, bardziej czytelnej, miedzy biznesem, mediami i polityką. Sądzę, że ten okres taki bohaterski i pierwszy polskiej demokracji powinniśmy zamknąć. Uznać, że znamy się. Polska nie jest krajem zbyt wielkim, Warszawa nie jest miastem za dużym. Wszyscy jesteśmy jakoś tam znani sobie nawzajem, ale pewne linie demarkacyjne muszą być wyraźniejsze. Media zajmują się tym, co do nich należy , politycy tym, co jest ich domeną . Biznes też. Tych spotkań wzajemnych, tego przenikania się jest być może za dużo. One powodują później wiele nieporozumień.

Jak odbiera Pan sygnały płynące z Trybuny, to, co pisze naczelny Marek Barański, który próbuje Pana uwikłać w tę sprawę pisząc, że Lew Rywin był gościem na Pana imieninach ?
Prezydent RP:
Jeżeli mówi, że był gościem, to jest prawda. Było ponad 600 gości, wśród nich zaproszony, jak co roku, Lew Rywin . Ja nigdy nie ukrywałem, że znamy się, to nie była żadna wielka zażyłość i na pewno nie była to przyjaźń . Była to znajomość wieloletnia. I na tej liście pan Lew Rywin był. I z tego, co wiem był tu bardzo krótko, bo jak rozumiem czuł się nienajlepiej w tej całej sytuacji. Wszystko działo się przed ogłoszeniem artykułu, bo tak naprawdę pierwszym poważnym ujawnieniem był artykuł 27 grudnia. Natomiast, jeśli chodzi o wszystkie inne pomysły Trybuny, to ja mogę tylko z przykrością powiedzieć, że jeżeli czynią to w intencji obrony premiera to czynią to niemądrze, dlatego, że żaden plan przeciwko temu rządowi, czy jakiemukolwiek innemu nie płynie z pałacu prezydenckiego. I to, co redakcja czyni jest po prostu nierozumne. Ja myślę, że są tu jakieś problemy psychologiczne w stosunku do mnie osobiście. Nie chce tego rozwikływać, ponieważ już wystarczy nam jeden przypadek Lwa Rywina, po co rozpatrywać kolejne przypadki.

Ale dziś Lwa Rywina by pan do siebie nie zaprosił?
Prezydent RP:
Nie, nie zaprosiłbym z tego względu, że oczekuję wyjaśnień. Ja się sam czuję tym wszystkim w jakimś stopniu urażonym, ponieważ stracił zaufanie, to mogę powiedzieć na podstawie tekstu , ale nie mam wyjaśnień. Jest wiele miesięcy, żeby spróbować sprawę wyjaśnić, żeby powiedzieć ludziom, których zna się i, jak sądzę cieni się, tu mówię o sobie, co się stało.

Wczoraj pańska kancelaria rozesłała do redakcji lakoniczny komunikat , że w dniach 12-14 stycznia leci Pan do Stanów Zjednoczonych i spotka się pan z prezydentem Bushem . O takich wizytach wiedzieliśmy wcześniej. Dlaczego ta wizyta była do tej pory trzymana w tajemnicy?
Prezydent RP:
Bo jakby urodziła się stosunkowo niedawno. W związku z całą sytuacją, która jest, z sytuacją międzynarodową, sytuacja także w naszych relacjach po rozstrzygnięciu przetargu na samolot wielozadaniowy.

Czy pan będzie rozmawiał z prezydentem Bushem o F-16, czy o Iraku?
Prezydent RP:
Przede wszystkim o Iraku. Ja jestem po wizytach w Syrii i Libanie, także interesuje prezydenta Busha, jakie tam są reakcje, jakie są opinie z tej części świata.

A czy Pańskim zdaniem wojna w Iraku jest dziś nieunikniona?
Prezydent RP:
Nie można powiedzieć, że jest nieunikniona. Natomiast ostatnie deklaracje Saddama Husajna , oskarżenie inspektorów o szpiegostwo, utrudnianie im pracy , to wszystko wróży nienajlepiej. Ale ja będę także przekonywał prezydenta Busha do tego, o czym mówiłem mu już w Pradze, że cierpliwość jest wartością samą w sobie i trzeba mieć i raport i wiedzieć, jak to wszystko wygląda. Że argumentacja, która popłynie do opinii światowej w tej sprawie na tak, czy na nie musi być bardzo precyzyjna. To nie może być jakaś tam wojenka. To musi być poważny i zrozumiany przez opinię światową plan demilitaryzacji Iraku ze wszelkimi konsekwencjami.

Myśli Pan, że prezydent Bush przyjmie pańskie argumenty?
Prezydent RP:
Na pewno warto o tym mówić. Wysłucham również jego argumentów. Po drugie chce powiedzieć, że prezydent Bush w sprawie Iraku zachowuje się z dużym spokojem. Przecież pamiętajmy, że już ta wojna była ogłaszana przez media wielokrotnie. I mówiono, że uczyni to bez ONZ. Sprawa jest w Organizacji. Więc słucha różnych opinii. I ponieważ będzie takie spotkanie i prezydent Bush chce tego spotkania, myślę, że to będzie dobra okazja. Będziemy też mówić o szansie, jaką stwarza przetarg polskiej gospodarce. Obiecuje się nam 10 miliardów offsetu, to są ogromne pieniądze. I będę chciał, bo to też jest przygotowane, żeby po mojej wizycie odbyła się wizyta premiera i grupy ministrów zajmujących się sprawami gospodarczymi, by można było niektóre projekty ostatecznie omówić, może nawet przyjąć. Tak że ta nasza ofensywa waszyngtońska. Bo ta wizyta będzie kontynuowana wizytą premiera i ministrów powinna dać nam właśnie pewność, że otrzymujemy duży impuls rozwojowy dla naszej gospodarki właśnie w związku z tym przetargiem.

Dziękuję za rozmowę.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.