przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Dzień dobry. Witam Państwa, witam, Panie Prezydencie.
Prezydent RP:
Witam Państwa, witam Pana.

Taką sobie trochę niefortunną godzinę wybraliśmy na rozmowę.
Prezydent RP:
Dlaczego? Tradycyjną.

Gdybyśmy rozmawiali tuż przed dwunastą albo wręcz o dwunastej, to przynajmniej bylibyśmy pierwsi i w świat poszłaby informacja, czy Prezydent podpisał ustawę o biopaliwach.
Prezydent RP:
Nie można mieć wszystkiego. Macie wywiad z prezydentem, więc trzeba trochę cierpliwości.

Spróbujemy coś wyciągnąć od Prezydenta w tej sprawie.
Prezydent RP:
Nie, nie, wyciągniecie tylko tyle - o dwunastej będzie decyzja, jeszcze mam parę godzin przed sobą i ostatnie rozmowy, już bardziej z prawnikami i legislatorami, aniżeli ekspertami od paliw, biopaliw, rzepaku i tak dalej. Mam mnóstwo ekspertyz, rzeczywiście ta dokumentacja jest ogromna, i podejmę decyzję.

Czyli rozumiem, że ci, którzy mieliby to produkować, przysyłali ekspertyzy świadczące o tym, że ten kształt ustawy jest bardzo dobry i trzeba ją podpisać, a ci, którzy mają wątpliwości...
Prezydent RP:
Ekspertyzy płynęły z trzech stron. Po pierwsze - zdecydowanych zwolenników i być może zainteresowanych produkcją, fachowców od silników, od paliw, od przemysłu samochodowego i petrochemicznego - i tu opinie były nieco różne - i trzecie, dla mnie również bardzo istotne były opinie prawnicze, dlatego że przecież znaleźliśmy się wszyscy w takiej sytuacji dosyć dziwacznej - że decydujemy o sprawie, na której i Parlament słabo się zna, i Prezydent się nie zna, mówiąc wprost, natomiast decydujemy o ustawie. Jednak ja na tym już się znam i moja odpowiedzialność jest przede wszystkich dotycząca kształtu ustawy, legislacji i tworzonego prawa w Polsce. Najlepsza idea może być zmarnowana złym prawem. Z drugiej strony dobre prawo może nawet uratować nienajlepsze pomysły i stworzyć z nich całkiem niezłe normy, ale ostatni głos musi należeć do fachowców od prawa. Jeszcze z nimi przed dwunastą będę rozmawiał.

Czy Pan Prezydent powiedział: "Parlament słabo się zna"?
Prezydent RP:
Na biopaliwach? Oczywiście.

No to po co się zajmuje takimi sprawami?
Prezydent RP:
Zajmuje się jak wieloma innymi, natomiast - moim zdaniem - jest właśnie problem, jak wysłuchać głosu ekspertów, a jak później stworzyć na tej podstawie dobre prawo. Jeżeli Parlament (ale to też dotyczy i rządu, i Prezydenta, więc proszę to traktować szerzej), chce jakby wejść w nie swoje kompetencje, to może się skończyć właśnie tym, że czwartek jest środą, a piątek niedzielą i parę podobnych. Ja to sprowadzam do absurdu nieco, ale pamiętajmy, że główna troska Parlamentu, a moja także w tym procesie jest o jakość prawa stanowionego w Polsce. My musimy mieć dobre regulacje, bo inaczej to będzie wszystko niewiele warte.

Przy okazji biopaliw - znam opinię szefa senackiej Komisji Ochrony Środowiska Adama Graczyńskiego z Sojuszu, który powiedział, że powinien Pan ją podpisać, tę ustawę, ale potem ją błyskawicznie trzeba znowelizować.
Prezydent RP:
To jest, moim zdaniem, dyskusyjny pogląd z tego względu, że coraz częściej mamy do czynienia w prawem, które jest bardzo słabe i właśnie z tą nadzieją, że będziemy nowelizować. Mnie zaskoczyła informacja, którą przedstawił wczoraj bodajże rzecznik praw obywatelskich, że Dziennik Ustaw za ubiegły rok liczy 15 tysięcy stron, czyli krótko mówiąc - tego jeszcze w Polsce nie było. Czyli produkcja prawa w Polsce jest ogromna, a jakość - niestety - jest mizerna. I teraz musimy się zastanowić, żeby właśnie nie produkować prawa, które od razu się nadaje do poprawki, tylko jako fabryka prawa (a czymś takim jest Parlament) dawać regulacje, które nie dość, że będą przyzwoite, to będą również stabilne, trwałe, będzie można wokół nich budować jakąś perspektywę, także gospodarczą, dla tych firm, które mają coś produkować.

Pamiętam wystąpienie szefa Senatu Belgii z okazji rocznicy naszego Senatu . Powiedział bardzo interesującą rzecz z doświadczeń w końcu bogatej demokracji belgijskiej, że "parlamentarzyści powinni pamiętać, że czasami brak prawa jest nieporównanie lepszy niż złe prawo", czyli zdecydowanie się, że jakaś dziedzina jeszcze nie jest uregulowana i że niejako życie nią reguluje, a później dopiero tworzymy, ale dobre prawo, to jest lepsze rozwiązanie niż tworzenie złego prawa.

A u nas to jest tak, że jak jest brak prawa, to trzeba tę lukę natychmiast zapełnić.
Prezydent RP:
Dobrze, że rozmawiamy o prawie, legislacji, bo to jest kluczowa kwestia. Również cieszę się bardzo z wypowiedzi marszałka Borowskiego, którą słyszałem bodajże przedwczoraj na rocznicy urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich, że Sejm i on osobiście chce też stanąć na czele takiej wewnętrznej jakby "krucjaty" - może to za mocne słowo - służącej dobrej, porządnej, pozytywnej, stabilnej legislacji. To jest konieczne. My musimy, że tak powiem, wziąć w karby ten proces dużo bardziej niż do tej pory.

Panie Prezydencie, co będzie, jeśli Komisja Śledcza powołana do rozwikłania tzw. sprawy Rywina stwierdzi co innego niż prokuratura? To kto będzie w prawie? Kto będzie miał rację? Na podstawie czego trzeba będzie wyciągać wnioski?
Prezydent RP:
Tutaj nie ma co się zastanawiać. Obie te instytucje powinny wykonać swoje zadanie. Rzecz jest niewątpliwie o charakterze podejrzanym, prokuratura musi to wyjaśnić. Są znamiona przestępstwa. Ja w tej chwili nic więcej nie chcę do tego dodawać, natomiast Komisja Śledcza - ze względu na swój pluralistyczny charakter - powinna dać informacje opinii publicznej, że nie ma tu nic pod stołem, że tu nic się nie ukrywa, że cała sprawa jest transparentna, że wiemy, czy mamy tak duże informacje, jak uda się zgromadzić. I sądzę, że prokuratura musi wykonać swoje zadanie związane z prawem i konsekwencjami prawnymi tego, co się stało, natomiast Komisja Śledcza poza tym powinna dać przekonanie opinii publicznej, że w tej sprawie nic nie jest ukrywane, że wszystko dzieje się otwarcie i że obywatel w Polsce jest o bulwersującym fakcie poinformowany w pełni, że tu nie ma żadnych wątpliwości. I temu służy - jak mówię - ten polityczny, pluralistyczny charakter Komisji.

A czy obie te instytucje powinny działać równolegle? Czy najpierw dać zakończyć prace prokuraturze, a dopiero potem komisja sejmowa?
Prezydent RP:
Nie, powinny działać równolegle i w moim przekonaniu te działania powinny być również od siebie niezależne, to znaczy nie powinny być w żaden sposób wiązane. Prokuratura wykonuje swoje zadanie, Komisja Śledcza powinna wykonać swoje. Nie sądzę, żeby wnioski mogły być radykalnie różne, nie wyobrażam sobie tego.

A co zrobić w takiej sytuacji, kiedy na przykład prokurator będzie wzywany przez Komisję i będzie musiał opowiadać o tym, co się dzieje podczas przesłuchań?
Prezydent RP:
Wie Pan, tu nie jestem pewny, jak określa to prawo, bo przecież...

Ma prawo Komisja, żeby tak zrobić.
Prezydent RP:
Jeżeli ma prawo i będzie uznawała, że to jest potrzebne, to być może tak zrobi. Z drugiej strony w moim przekonaniu Komisja ma wszelkie możliwości, żeby wysłuchać tych ludzi, których wysłuchuje również prokurator. Ale wie Pan, nie chcę wchodzić w tej chwili w żaden sposób ani w kompetencje prokuratorskie, ani tej Komisji. Od początku uważałem, że Komisja powinna powstać, że nie może być wrażenia jakiegokolwiek matactwa czy próby uniknięcia właśnie wyjaśnienia i ukazania publicznie całej historii. I zaczekajmy. Mówiąc szczerze, pierwsze dni przesłuchań, informacji, które docierają, mnie osobiście niewiele wyjaśniają. Nie czuję się mądrzejszy po tym wszystkim, co się dzieje, ale bądźmy cierpliwi.

A czy nie dziwi Pana, Panie Prezydencie, że Lew Rywin do tej pory nie został jeszcze wezwany i przesłuchany?
Prezydent RP:
Pytałem prawników i oni twierdzą, jest zgoda prawników w tej mierze, że jeżeli ma być postawiony zarzut, to osoba podejrzana jest przesłuchiwana na samym końcu, bo jeżeli jest wysłuchiwana jako świadek, to później nie ma możliwości bezpośredniego postawienia zarzutu i wydaje mi się, że tu prokuratura działa zgodnie z wymogiem sztuki.

Czy jest Pan w stanie opisać naszą klasę polityczną, nasz tzw. establishment, po rozwiązaniu, po rozwikłaniu tej sprawy?
Prezydent RP:
To jest tak, że niewątpliwie sama sprawa jest i bulwersująca, i zła, i byłoby dużo lepiej, gdyby tego rodzaju wypadki nie miały miejsca. Ale jest takie mądre polskie przysłowie, które mówi, że "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło". Ja mam nadzieję, że ta sprawa, jej nagłośnienie, reakcje publiczne spowodują pewien rodzaj refleksji, żeby nie powiedzieć otrzeźwienia w różnych środowiskach, nie tylko politycznych, bo ja uważam, że ta sprawa to jest bardzo poważny sygnał dla trzech co najmniej środowisk, żeby zastanowić się, jak one powinny działać, współdziałać, jak powinny wyglądać wzajemne kontakty - to są politycy, to jest biznes i to są media. Media, które też jakby tak głęboko weszły w życie publiczne, że te role się zamazują, że mówi się coś na ucho, a coś innego oficjalnie, wszyscy są, że tak powiem, ze sobą dosyć zakolegowani i tak dalej, i tak dalej. Więc ja to powiedziałem już w paru wywiadach, powtórzę i Państwu - my musimy wrócić do pewnych "linii demarkacyjnych", które dzielą te środowiska i które pokazują, że jednak w różnych sferach pracujemy, posługujemy się nieco innymi instrumentami, podlegamy pewnej wzajemnej kontroli, czyli ten stopień przenikania się musi być dużo mniejszy, niż jest w tej chwili. Podkreślam - dotyczy to nie tylko świata politycznego. Dotyczy to również biznesu i mediów, bo media...

Media? To i tak wszyscy, Panie Prezydencie, spotkamy się w Zakopanem.
Prezydent RP:
Na skokach narciarskich?

Nie, nie, w ogóle - wypoczywając, a to premier, a to biznesmen znany, a to znany dziennikarz. I tak sobie siedzą i rozmawiają...
Prezydent RP:
Nie żądajmy, że tak powiem, cudów. Nie można pod jakimś hermetycznym kloszem trzymać te wszystkie środowiska, żeby nie było żadnych kontaktów. Natomiast w moim przekonaniu one muszą być powściągliwe, one muszą być bardzo ostrożne, mówiąc zupełnie wprost. Właśnie to, że polityk, biznesmen, dziennikarz spotyka się gdzieś na kawie, to musi być zawsze związane z refleksją, czy nie tworzy to pewnego nastroju podejrzenia, niejasności. Taki rodzaj cofnięcia się jakby trochę w tym życiu wspólnym, moim zdaniem, jest potrzebne.

Ja rozmawiałem z prezydentem Bushem - nie teraz, ale poprzednio - o tym, jak to wygląda w Ameryce, bo przecież umówmy się, że takiego przenikania ekonomii, gospodarki, polityki jak w Stanach Zjednoczonych nie ma w żadnym innym kraju. I on powiedział wtedy bardzo interesująco, że wszystkie stanowiska publiczne są wypełniane przez kadencję i na tę kadencję trzeba po prostu wziąć trochę na wstrzymanie, trzeba wziąć pewien rozbrat (może słowo "rozbrat" tutaj będzie źle zrozumiane, zbyt aluzyjnie), trzeba wziąć sobie czas na właśnie zmniejszenie aktywności towarzyskiej, koleżeńskiej...

Może tam jest większa tradycja, Panie Prezydencie, brania sobie (zacytuję) "rozbratu".
Prezydent RP:
Na pewno. I my się tego uczymy. Poza tym pamiętajmy - jesteśmy krajem dużo mniejszym. Pan żartuje sobie z Zakopanego. Niesłusznie. No ale jeżeli się jedzie gdzieś w Polsce w góry, to trudno nie trafić do Zakopanego, a jak się trafi do Zakopanego, to na Krupówkach spotka Pan wszystkich i tak dalej, i tak dalej. Więc żyjemy niewątpliwie pod tym względem w trudniejszym kraju.

Natomiast raz jeszcze - i to jest mój apel do wszystkich środowisk - żeby także o takich wnioskach ze sprawy pomyśleć, dlatego że opinia publiczna chce rozumieć, chce wiedzieć, chce mieć jasność, że jeżeli polityk decyduje o prawie, to czyni to zgodnie z własnym sumieniem, najlepszą wiedzą i w interesie swojego społeczeństwa i wyborcy. I nie ma tu przenikania lobbistów, interesów i tak dalej. Być może, to jest zbyt idealny świat, który przedstawiam, ale przecież ideały są po to, żeby je próbować przynajmniej zrealizować.

Czego Panu brakuje w sprawie Rywina? Jakiej wiedzy? Nazwisk, faktów?
Prezydent RP:
Powiem Panu krótko bardzo - intencji samego głównego bohatera. Ja po prostu nie rozumiem działań Lwa Rywina, tym bardziej że jako człowiek poruszający się w świecie mediów, w świecie kultury, zawsze wykazywał się już nie tylko kompetencją, ale powagą. Więc ja przyznam szczerze, że tego nie rozumiem. I tak długo, jak nie będzie tutaj czytelnego wyjaśnienia, to dla mnie sprawa będzie zagmatwana.

zy rozumie Pan to, że wiceminister w rządzie Rzeczypospolitej ustala poprawki do ustawy z szefem potężnego koncernu medialnego, prywatnego? To Pana nie dziwi?
Prezydent RP:
wi, to znaczy dziwi, jeżeli ustala, jeżeli dzieje się to właśnie gdzieś w ramach różnych interesów, natomiast oczywiście trzeba pamiętać, że prawo nie jest tworzone w próżni. I ja uważam, że nie można formułować takiego postulatu, że w ogóle środowiska zainteresowane jakimś prawem nie będą mogły uczestniczyć w procesie legislacyjnym, tylko one mają uczestniczyć właśnie jako jasno zdefiniowana strona. Nie uważam, żeby o lasach państwowych dyskutować bez leśników, o mediach bez dziennikarzy, o służbie zdrowia bez lekarzy. To byłoby zupełne nieporozumienie.

wydawców, mimo wszystko, w naszym kraju jest dużo więcej jak jeden.
Prezydent RP:
da, dlatego powinno się rozmawiać z całym środowiskiem, powinno się stworzyć płaszczyznę do takiej rozmowy. Komisje sejmowe są właśnie miejscem, gdzie powinny być ławy dla zainteresowanych na pewnym etapie, a później - po wysłuchaniu zainteresowanych - trzeba podejmować decyzje, trzeba po prostu tworzyć prawo, które będzie z punktu widzenia państwa i społeczeństwa najlepsze.

na tej sprawie straci najwięcej? Premier? Naczelny "Wyborczej"? Lew Rywin chyba najmniej w tym wszystkim straci. Z punktu widzenia politycznego.
Prezydent RP:
Stracić muszą ci, czy ten, który, że tak powiem, taką propozycję sformułował, bo inaczej to w ogóle prawo by nie działało. A politycznie, moim zdaniem, straty są poważne, dlatego że wyborca gdziekolwiek w Polsce, właśnie niewiele rozumiejąc z tego, umacnia swoje przekonanie, że ta polityka jest niejasna, nie wiadomo, o co chodzi, w związku z tym nie ma co w niej uczestniczyć, w związku z tym jakby akt głosowania, który jest ogromnie ważnym aktem obywatelskim, staje się mniej wartościowy, czy w ogóle bezwartościowy. Tego typu straty, niestety, mogą być i tego bym się obawiał najbardziej. Ale - jak powiedziałem -wierzę, że polska demokracja z całej sprawy wyjdzie umocniona, dlatego że wyjaśnienie jej, pokazanie - nawet bolesne - jest jednak wydarzeniem. I tu muszę powiedzieć, że "Gazeta Wyborcza" zbiera cięgi i w kręgach towarzyskich mówi się bardzo krytycznie o różnych sprawach, ale przecież to jest pierwszy przypadek, że taka rzecz została ujawniona tak bardzo otwarcie. Więc w tym może być oczyszczenie, w tym może być również - jak mówię - ta refleksja, która jest niezbędna, i na końcu może się okazać, że polska demokracja wychodzi z tego zakrętu jednak silniejsza. Ja w każdym razie będę czynił wszystko, żeby tak się stało.

A osoba premiera w całej tej sprawie?
Prezydent RP:
Premier zachował się...

Tylko proszę nie mówić, Panie Prezydencie, jak się zachował, tylko proszę to ocenić.
Prezydent RP:
Oceniam, że właściwie się zachował, w ogóle doprowadzając czy starając się wyjaśnić to i jednoznacznie odrzucając wszelkie pomówienia, że jest to związane z grupą ludzi z jego formacji politycznej. Natomiast jeżeli można dyskutować o problemie, to czy nie należało wtedy, w momencie, kiedy informacja dotarła, natychmiast uruchomić prokuratora? Sam premier dzisiaj mówi, że oczywiście jest mądrzejszy o to doświadczenie, ale trzeba pamiętać, że właśnie ta rozmowa dotyczyła, czy była w gronie ludzi, którzy się znali, więc istnieje coś takiego, jak postawa dżentelmeńska wobec ludzi. Następnym razem, jestem przekonany, że ani premier, ani nikt, który...

Następnym razem? Tak Pan powiedział?
Prezydent RP:
Jeżeli tak by było. Bo mówię zupełnie szczerze - następnym razem nikt już nie będzie miał wątpliwości, że trzeba tutaj uruchamiać cały mechanizm prawny, bo inaczej to jest właśnie tyle komplikacji, ile jest.

Kończąc ten wątek - swego czasu, bodaj jakieś dwa tygodnie, może trochę więcej, Józef Oleksy powiedział, że nie wierzy w wyjaśnienie tej sprawy do końca. A Pan?
Prezydent RP:
Ja rozumiem, jak mówię, sceptycyzm pana Oleksego, bo on był ofiarą takiej dramatycznej sytuacji, która w istocie do dzisiaj nie jest wyjaśniona. Motywy, osoby - to wszystko gdzieś tam jest zawieszone w próżni, nie wiemy, jak sprawa od początku do końca wyglądała z tym dramatycznym oskarżeniem urzędującego premiera. Ale ja bym jednak był bardziej optymistą z tego właśnie względu, że mamy za sobą również tamtą dramatyczną historię i - w moim przekonaniu - dzisiaj ani premier, ani minister sprawiedliwości, ani gazety, nikt nie może powiedzieć, że to się może rozmyć. To się nie może rozmyć. To musi być wyjaśnione.

Czyli Pan wierzy, że to będzie wyjaśnione, od początku do końca.
Prezydent RP:
Wierzę, tak jest, jeszcze są bohaterowie historii, którzy - mam nadzieję - będą mówili prawdę i tylko prawdę.

Czy lubi Pan, jak padają propozycje zmiany Konstytucji Rzeczpospolitej?
Prezydent RP:
Nie lubię z tego względu, że już wielokrotnie mówiłem - Konstytucja jest w tej chwili najbardziej stabilnym aktem prawnym, jaki udało nam się w ostatnim pięcioleciu w Polsce stworzyć, i to jest wartość sama w sobie.

Czyli z tego punktu widzenia propozycje Platformy zniesienia wymogu pięćdziesięcioprocentowego progu frekwencji...
Prezydent RP:
Tak, to jest punkt pierwszy, dla którego one są - moim zdaniem - trudne do zaakceptowania, a dwa - jeżeli referendum ma być 8 czerwca, a wszystko na to wskazuje, to też nie ma i czasu na tę bardzo skomplikowaną procedurę zmiany Konstytucji. Poza tym gdyby zmieniać Konstytucję w tym punkcie, to dlaczego nie w innych? Możemy - zamiast poważnej debaty przed referendum - zafundować sobie poważną kłótnię o Konstytucję i o charakter i zakres zmian w Konstytucji. Więc Konstytucja z pewnymi słabościami, ale stabilna, jest ciągle lepszą Konstytucją, niż taka wielokrotnie nowelizowana, która jest traktowana nazbyt instrumentalnie.

Czyli niech zostanie tak jak jest, 50 procent...
Prezydent RP:
I to jest wymóg, i to jest zadanie, i zachęcam Parlament, żeby aż tak bardzo nie dezawuował własnej pozycji, dlatego że - moim zdaniem - to, co proponuję w Ustawie o referendum, że w przypadku, gdyby nie było 50 procent, Parlament podejmuje decyzję, czyli Sejm i Senat, to jest bardzo uczciwe rozwiązanie, bo przecież Sejm i Senat ma demokratyczny mandat, i to jest niepodważalny mandat. W związku z tym jakby ta druga instancja, jeżeli pierwsza jest niewystarczająca, wydaje się całkowicie do rzeczy. Nie rozumiem posłów, którzy mówią: "No jak to? Jak nie będzie 50 procent, to my mamy decydować?". No a kto ma decydować? Przecież to są wybrańcy narodu.

Czyli odrzuca Pan sugestie byłego marszałka Sejmu Macieja Płażyńskiego, który powiada, że co prawda Konstytucja jest aktem bardzo ważnym, ale w pewnych sytuacjach koniecznie powinna czy może być zmieniona?
Prezydent RP:
Nie mogę odrzucić dobrych intencji, które stoją za tym. Platforma i liderzy Platformy są zdecydowanie proeuropejscy, chcą integracji i obawiają się komplikacji, które mogą tu wystąpić, ale sugeruję, żeby mniej mówić teraz o zmianie Konstytucji, a więcej pracować z wyborcami...

Nad frekwencją?
Prezydent RP:
Nad frekwencją. I tak jak dzisiaj jeden z socjologów, pan prof. Rychard, powiedział - trafiać do tych niezdecydowanych, trafiać do tych nieaktywnych, do tych pasywnych, do tych, którzy zazwyczaj głosować nie chodzą, dlatego że to referendum może być ponadpartyjne, a będąc ponadpartyjnym, stwarza jakby dobrą płaszczyznę dla głosowania również tych, którzy dystansują się od życia politycznego czy życia partyjnego w Polsce.

A czy z kręgów rządzących, rządowych w zasadzie, nawet nie rządzących, może dostał Pan jakąś informację, Panie Prezydencie, jak taka kampania będzie teraz wyglądała, cała ta akcja, jak ona ma przebiegać? Bo minister Nikolski zapowiadał, że będzie w każdej gminie, ale to trochę mało. Coś więcej na ten temat?
Prezydent RP:
Rozmawiałem z panem ministrem Nikolskim. Przede wszystkim uważam go za osobę kompetentną, kilka kampanii prowadziłem z nim i wszystkie były zwycięskie, więc to też jest jakaś poważna nadzieja. Pomysł obecny, żeby uruchamiać punkty informacyjne w każdej gminie, jest trafny dlatego, że niewątpliwie to, co jest problemem, to niedostatek informacji. Na pewno ta kampania musi mieć w tej chwili dwa etapy. Do podpisania traktatu akcesyjnego - co nastąpi w połowie kwietnia w Atenach -musi być jak najwięcej informacji o Unii, o tym, co jest w traktacie, o skutkach. Myślę - i tu też zgodziliśmy się - że musi być więcej debaty, i takie byłoby nasze oczekiwanie do mediów, że mniej będzie jednostronnej informacji, a więcej debaty, sporu, za, przeciw, skutki, wyobrażenia tych skutków, czyli że rozmowa o Unii staje się bardziej interaktywna, staje się bardziej rzeczywiście wymianą poglądów. A po podpisaniu traktatu akcesyjnego będzie kampania, w której również będę uczestniczył. Chcę odwiedzić wszystkie województwa, chcę spotkać się na dużych spotkaniach, odpowiedzieć na pytania, wytłumaczyć racje, dlatego że jest to niewątpliwie decyzja w rękach narodu. I żeby już nie przesadzać w tych porównaniach, czy to jest najważniejsze w ostatnich stu latach, kilkuset latach czy tysiącleciu, to w ostatnich latach to jest druga tego typu decyzja, która jest złożona w ręce narodu po Konstytucji z `97 roku. Więc uważam, że tutaj powinniśmy doprowadzić do jak najszerszej debaty, włączenia wszystkich, którzy nie tylko są zainteresowani, ale którzy po prostu powinni wiedzieć i powinni w tym referendum wziąć udział.

Panie Prezydencie, jeszcze jedna sprawa, jaka wstrząsa - że Polacy będą mogli wjeżdżać do Stanów Zjednoczonych bez wiz po wstąpieniu do Unii Europejskiej.
Prezydent RP:
Rozmawialiśmy na ten temat. Generalnie problem jest ze Stanami Zjednoczonymi, wizami, w związku z terroryzmem, zagrożeniem i zaostrzeniem przepisów wizowych wobec wszystkich. Trzeba pamiętać, że obostrzenia wizowe nie dotyczą w tej chwili Polaków, bo nie ma powodów, żeby nas jakoś szczególnie dotyczyły, ale Amerykanie po 11 września bardzo usztywnili swoje stanowisko. Możemy rozumieć to i wybaczyć, natomiast co jest istotne: że przepisy dotyczące Unii Europejskiej są dużo bardziej łagodne aniżeli krajów, które nie są w Unii Europejskiej. My chcemy bardzo, żeby od momentu wejścia do Unii Europejskiej uzyskać co najmniej taki sam status jak Unia Europejska. Będą prowadzone rozmowy, będzie spotkanie służb konsularnych i ministerstw spraw zagranicznych - MSZ-u polskiego i Departamentu Stanu - w najbliższym czasie. Całą sprawą zajmuje się w tej chwili pan minister Cimoszewicz, on to koordynuje, była moja w tej sprawie wypowiedź w rozmowie z prezydentem Bushem, był list i stanowisko Marszałka Senatu przekazane wiceprezydentowi Cheneyowi, który jest szefem Senatu amerykańskiego z urzędu. Więc ja myślę, że teraz jest czas dla dyplomatów i dla fachowców, jak to określić, żeby rzeczywiście te sprawy wizowe uporządkować, poczynając od takich pomysłów, które - moim zdaniem - są bardzo trafne, żeby na przykład doprowadzić do częściowej kontroli Immigration Office np. na lotnisku w Warszawie.

A nie dowiadywać się o tym, że nie wjedzie się do Stanów, będąc już w Stanach.
Prezydent RP:
Tak jest. I, że tak powiem, przeżywać dramat wysyłania, przesyłania. Pamiętajmy, że...

Można jeszcze dostać pomarańczowy mundurek i kajdanki na ręce także w skrajnych przypadkach.
Prezydent RP:
To nie dotyczy tylko nas, to jest taka uroda, że tak powiem, służb imigracyjnych Stanów Zjednoczonych.

Czyli na razie sprawą wiz zajmują się politycy na wysokim szczeblu. A co z tego wyniknie?
Prezydent RP:
Moim zdaniem jest duża szansa. To był jeden z istotnych tematów rozmów, poza Irakiem, poza offsetem. I myślę, że mamy tutaj szansę na postęp.

"Wielki elektryk Aleksander Kwaśniewski" - tak wyczytałem w jednej z gazet. Ma Pan włączyć oświetlenie Wielkiej Krokwi, tak? Podczas zawodów o Puchar Świata w skokach narciarskich.
Prezydent RP:
Myślę, że sformułowanie "wielki elektryk" jest zarezerwowane już dla kogoś innego, więc nie jest trafne. Natomiast jeżeli mam włączyć, to włączę. Podobno działa.

Ale dostał Pan takie zaproszenie rzeczywiście?
Prezydent RP:
Do włączenia jeszcze nie, natomiast jadę i spotkamy się z prezydentem Chorwacji, który też odwiedza Kraków i Zakopane, i będziemy na tym konkursie. Mam nadzieję, że pogoda nie przeszkodzi w organizacji, a to oświetlenie krokwi to rozumiem, że to jest już tylko czysta symbolika.

Ale to będzie połączone z jakimś urlopem, wypoczynkiem, z rodziną Pan wyjeżdża, czy to będzie taka oficjalna obecność Prezydenta?
Prezydent RP:
To jest weekend, który spędzę w Zakopanem, i spotkanie z prezydentem Chorwacji. Mam nadzieję, że będzie to również radość z dobrego występu Adama Małysza, ale to już jest - jakby powiedzieć - dużo bardziej w jego...

Ale nie ma Pan żadnych tendencji do potępiania naszego zawodnika, który nie odnosi od pewnego czasu sukcesów?
Prezydent RP:
Nie, nie, ja bardzo cenię ludzi, którzy są wybitni, utrzymują się od kilku lat w czołówce światowej, natomiast znam zasady sportu. Sport ma to do siebie, że nie wystarczy być samemu odpowiednio dobrym, ale jeszcze zawsze można spotkać lepszego od siebie, który ma lepszy dzień, który jest lepiej przygotowany, który jest młodszy - to jest zawsze najbardziej bolesne, że przychodzą ci młodzi, szesnastolatkowie, i skaczą jak natchnieni, a my mamy swoje lata. Nie wiem, czy Pan to tak odczuwa, ale jak ja mówię o tych młodych, to właśnie też i dlatego, że oni wchodzą do różnych dziedzin.

My to się, Panie Prezydencie, nie starzejemy, tylko nasze dzieci. Proszę o tym pamiętać.
Prezydent RP:
Pamiętam.

Za cztery godziny i piętnaście minut Prezydent Rzeczypospolitej zdecyduje o tym, czy podpisze Ustawę o biopaliwach. Już tylko tyle czasu zostało, Panie Prezydencie. Na ten temat w Programie I Polskiego Radia będziemy mówili około godziny czternastej pięć, może dziesięć. Zapraszamy do słuchania Jedynki. Dziękujemy za rozmowę, Panie Prezydencie.
Prezydent RP:
Dziękuję Państwu, dziękuję Panu. Do usłyszenia.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.