przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Dzień dobry panom, ile sprzedajecie "Przeglądu"? - zapytał na powitanie pan prezydent, Aleksander Kwaśniewski.

No, coraz więcej panie prezydencie...
Prezydent RP:
Ja rozumiem, to dobra odpowiedź, ale jaka jest prawda?

To zależy od dnia, tygodnia...

Prezydent RP:
Pytanie jest proste!!!

Szczytowym osiągnięciem była sprzedaż numeru ze skarbem kibica piłkarskiego. Więcej niż niemieckiego "Kickera"...

Prezydent RP:
A możecie posłuchać rady byłego redaktora? Jeżeli nie chcecie stracić stałej klienteli, to musicie coś zrobić i nie uciekać do tych kolorowych dodatków, ale w którymś z numerów końca tygodnia, w piątkowym lub sobotnim, zrobić ze cztery kolumny takiego bardziej magazynu, więcej tekstu, więcej wielkich wydarzeń sportowych, ale opowiedzianych trochę językiem jakby romantycznego sportu, czyli nie tak krótko, szybko bach, bach, tylko w takich właśnie kategoriach. Macie przecież dziennikarzy. Polkowski, na przykład, jest w stanie wspominać drużynę nawet od roku 1912. Człowiek poznaje, że sport to nie jest jedynie wynik, że to jest wysiłek, poświęcenie, walka, romantyzm, piękna porażka i wspaniałe zwycięstwo.

WARTO DOCENIAĆ NAJWYŻSZY KUNSZT

Nasza gazeta nigdy nie zajmuje się polityką, ale kiedy pojawiła się kwestia wejścia do Unii Europejskiej, to zgodnie postanowiliśmy, że trzeba - przed referendum - uczestniczyć w tym zbożnym dziele i zaprezentowaliśmy stanowiska wielu sportowców. Ku naszej radości - zdecydowana większość była za. Czy sądzi pan, że sport jest jedną z dziedzin, która szybciej przybliży nas do Unii Europejskiej?

Prezydent RP:
Zdecydowanie tak. Uważam, że sport i sportowcy byli w Europie dużo szybciej, niż inne dziedziny. Pamiętajmy, że przez lata byliśmy zamknięci żelazną kurtyną nie z własnej winy i sport był właśnie miejscem, gdzie odbywało się spotkanie tych światów, gdzie była konkurencja, ale na warunkach pokojowych. Sportowcy należeli od początku do tej grupy ludzi, która widziała jak ten świat wygląda, na czym on polega. I przyznam szczerze, że cieszę się, iż sportowcy tak poparli ideę Unii Europejskiej, ale dziwiłbym się, gdyby było inaczej.

Czy nie jesteśmy krajem trochę poszkodowanym: najlepsze, najbardziej wojownicze jednostki wyginęły na wojnach, wyjechały...

Prezydent RP:
Nie, to jest teza, której nie da się udowodnić. W wielu klasyfikacjach Polska plasuje się po koniec czołowej dziesiątki, czyli nie jest źle. Zmienia się natomiast mapa sportowa. Sporty walki będą na przykład odchodzić do społeczeństw mniej rozwiniętych. Tam, gdzie element walki jest bardziej konieczny. Gdy na przykład Szwedzi w mistrzostwach Europy zdobywają medale w boksie, to przecież widać, że nie są to rodowici Szwedzi, lecz imigranci. W Polsce rośnie zainteresowanie sportami wynikającymi z rozwoju cywilizacyjnego, to będzie na przykład żeglarstwo, windsurfing, tenis, kolarstwo.

Czasami przeciwstawia się polskość i europejskość. Czy w nowej sytuacji polski kibic nie przestanie dopingować naszych zawodników, a skieruje sympatię na przykład na Real Madryt lub Manchester United?

Prezydent RP:
Sport stał się globalny i oczywiście dzisiaj kibicujemy swojej reprezentacji narodowej, kibicujemy swoim sportowcom, z którymi jesteśmy związani, bo to są nasi rodacy, mówimy w tym samym języku, gramy im po zwycięstwie polski hymn i to jest normalne, ale przecież nie mogę mieć pretensji, że ktoś kibicuje Realowi Madryt albo Manchesterowi United, bo jak grają te dwie drużyny, to też mam swoje sympatie, komuś bardziej życzę sukcesu, komuś mniej. Kiedy oglądam tenis na najwyższym poziomie, również mam swoich bohaterów. Jednak to wynika z uniwersalności sportu. Przecież nie mam do nich stosunku narodowego, mam do nich stosunek człowieka, który ceni najwyższy kunszt.

OSOBIŚCIE ZNAJDĘ IM SPONSORÓW

Po zdobyciu przez Francuzów mistrzostwa świata, prezydent Chirac wręczył szefowi francuskiej federacji piłkarskiej czek na pięćdziesiąt milionów dolarów? Kiedy doczekamy czasów, że nasz prezydent lub premier w podobny sposób nagrodzi polskich sportowców?

Prezydent RP:
Od razu odpowiadam i składam gwarancję: jeżeli Polska zdobędzie mistrzostwo świata w piłce nożnej, osobiście zorganizuję te pięćdziesiąt milionów, choćby spod ziemi. Gwarantuję. Znajdę sponsorów... Niech tylko zdobędą mistrzostwo świata. Ja tego nie bagatelizuję, tylko mówię tak: pomoc państwa musi być, to bardzo ważna teza. Niektórzy twierdzą, że sport tak się już skomercjalizował, że to jest niekonieczne. Pomoc musi być, szczególnie jeśli chodzi o szkoły, o centra przygotowań sportowych, o pomoc dla różnych dyscyplin. To musi być. Tak jest na całym świecie i w tym nie ma ani myśli socjalistycznej, ani innej, w tym po prostu jest zwyczajna odpowiedzialność państwa za rozwój sportu.

Na czym polega trudność, że w Polsce nie dopracowaliśmy się porządnego systemu sportowego?

Prezydent RP:
Polega to na tym, że jesteśmy niekonsekwentni, niecierpliwi. U nas nie czeka się na finał. Zmiany są za szybkie. Przychodzą nowi ludzie, już z nowymi pomysłami. Nie można zbudować systemu, kiedy żadnego kawałka jakiegoś systemu nawet nie wypróbowano. Kiedy słyszę kolejne dyskusje o zmniejszaniu lub zwiększaniu liczby drużyn w pierwszej lidze, to mi ręce opadają. Te drużyny spadają, tamte nie... Nie wiem, jaka liczba drużyn jest najlepsza, ale trzymajmy się pewnych reguł przez długi czas, na przykład dwadzieścia lat. Wszystkie sporty, które bezmyślnie zmieniają reguły, wychodzą z obiegu. Dlatego, że żaden kibic za tym nie nadąża. Dlaczego w piłce nożnej nie likwidują przepisu o spalonym? Bo to jest fundament, na którym tę grę postawiono i koniec.

Akcentuje pan potrzebę konsekwencji w dopracowaniu systemu. Jednak niedawno podpisał pan ustawę o Polskiej Konfederacji Sportu, a już wkrótce podpisze pan nową, znowelizowaną, bo gdyby tamta funkcjonowała przez długi czas, jej skutki byłyby opłakane.

Prezydent RP:
W sprawie reform zaufałem ludziom, którzy je proponowali. Tych reform naskórkowych w polskim sporcie jest za dużo. Nie byłem wielkim zwolennikiem przenoszenia sportu do MENiS, chociaż jest tak w wielu krajach. Zaproponowano inne rozwiązania, więc przyjąłem je. Jako prezydent stosuję zasadę, że nie mogę występować przeciwko koncepcjom, które ktoś chce realizować, ale uważam, że tych eksperymentów było za dużo.

Nie boli pana, że akceptuje pan kolejne budżety, w których na sport przeznacza się dużo mniej, niż wtedy chociażby, gdy był pan ministrem sportu?

Prezydent RP:
Boli. Powinna być większa konsekwencja parlamentarzystów, bo przed wyborami mówią, że na sport trzeba przeznaczać więcej, a kiedy przychodzi co do czego, uważają, że są inne potrzeby. Z kolei jednym z głównych problemów polskiej piłki nie jest niedostatek pieniędzy, lecz nadmiar i złe wydatkowanie. Za złą jakość, nie można płacić takich pieniędzy. Jeżeli mamy dzisiaj grupę zawodowych piłkarzy przenoszących się z klubu do klubu, świadczących usługi na niezwykle niskim poziomie, a zarabiających dużo więcej, niż dobrzy fachowcy w wielu innych dziedzinach, jest to chore, demoralizujące. Musi nastąpić zmiana.

TAJEMNICĄ JEST BRAK TAJEMNICY

Z drugiej strony mamy pozostałości źle rozumianej równości. Kiedy w Wiśle Kraków powstała kwestia zatrzymania Kuźby, to szefowie klubu argumentowali, że nie mogą tworzyć płacowych kominów, bo inni się obrażą. To jest jakby wbrew tej idei, by opłacać godziwie kilku superfachowców, a reszta niech kopie za darmo.

Prezydent RP:
W zespołowych grach to nie jest takie proste. Jednak w zachodnich klubach obowiązuje jedna, podstawowa zasada, że wysokość zarobków jest objęta tajemnicą. A w Polsce największą tajemnicą jest to, że nie ma żadnej tajemnicy.

Skoro wspomnieliśmy o zachodnim futbolu, zapytajmy jak pan postrzega Ligę Mistrzów, w której Polska jest dość mocno dyskryminowana? To tak, jakby w kasynie otrzymać tylko jeden żeton i próbować rozbić bank. Działacze europejskiej federacji powinni zauważyć, że bawią się we własnym gronie i praktycznie nie dopuszczają innych.

Prezydent RP:
Całkowicie się z tym zgadzam. To, co proponuje UEFA, jest bardzo ryzykowne. Nie tylko dla Polski, ale także dla ogromnej części Europy, jak chociażby Holandia, czy Belgia. To doprowadzi do pewnych wynaturzeń. Kiedy rozmawiam z Hiszpanami, zwolennikami Realu Madryt, są zaniepokojeni faktem, że Real staje się drużyną wyłącznie gwiazd. Idzie się oglądać gwiazdy, ale - w pewnym momencie - nic z tego więcej nie wynika. UEFA musi coś wymyślić, by się otworzyć na innych, żeby ten pociąg nie jechał wyłącznie w jedną stronę. Bo mam wątpliwości, czy komuś będzie się chciało oglądać siedemnasty mecz Realu z Manchesterem United.

"BOMBASTISCH" HANNAWALDA

Swego czasu był pan wielkim orędownikiem zorganizowania zimowych igrzysk olimpijskich w Zakopanem.

Prezydent RP:
I nim pozostaję. Z tym, że uważam, iż powinniśmy te igrzyska zrobić wspólnie ze Słowakami. Także dlatego, iż jestem zwolennikiem uniwersalizmu. Nie może przecież tak być, że jeśli chodzi o zimę, to zostają tylko Alpy, Stany Zjednoczone, Kanada, Korea i jeszcze Japonia.

Nie należy nastawiać się negatywnie i z góry rezygnować z organizacji wielkich imprez?

Prezydent RP:
Oczywiście, że nie. Dzisiaj, patrząc na sportową mapę Polski, można być optymistą - bo i Poznań z Maltą oraz Areną, Wrocław z Halą Ludową, Śląsk ze Spodkiem oraz wieloma innymi obiektami, wreszcie jeśli chodzi o dyscypliny zimowe - Zakopane. Ja naprawdę byłem na wielu imprezach, ale czegoś takiego jak nasz Puchar Świata w skokach ani nie widziałem, ani nie przeżyłem. To było coś tak fantastycznego, a po zawodach podszedł do mnie Sven Hannawald i powiedział jedno słowo: "bombastisch".

JESTEŚCIE CZĘSTO JEDYNĄ GAZETĄ

Dwa lata temu, podczas naszego jubileuszowego spotkania, wspomniał pan, że podobnie jak niegdyś prymas Wyszyński, zaczyna pan dzień od lektury naszej gazety.

Prezydent RP:
Czytam was niezmiennie. Natomiast czasami - uważam - staracie się być zbyt bezpośredni. Myślę, że gazeta nie musi koniecznie mówić językiem każdego czytelnika. A już ten wywiad z Borisem Peskoviciem...

Nie można jednak zamykać oczu na rzeczywistość.

Prezydent RP:
Nie w tym rzecz. Panowie musicie mieć kontakt z czytelnikiem, bo inaczej to wszystko nie ma sensu. Jednak jednocześnie musicie być dla tego czytelnika przewodnikiem. Pewien standard zachowania oraz kultury języka musi płynąć od was, bo wcale nie wykluczam, że dla dużej części czytelników jesteście jedyną gazetą.

W Sejmie też mówią nieparlamentarnie... Kto bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem!

Prezydent RP:
Panowie redaktorzy, dzień, w którym Sejm zacznie mówić językiem Peskovicia, stanie się dniem, w którym trzeba będzie głośno bić na alarm. Apeluję więc o zachowanie umiaru.

Nie będzie naszym sportowcom gorzej po wejściu do Unii?

Prezydent RP:
Sport w Europie jest od zawsze, konkurencja istnieje w sporcie od zawsze. Sport, przede wszystkim, stoi na talentach. Polska ma czterdzieści milionów ludzi, i jeżeli będzie tutaj normalne życie, dobre wychowanie fizyczne i zainteresowanie sportem, talenty się pojawią. Mądrość państwa powinna polegać na tym, by mogły one się ujawnić i otrzymały jak najwięcej szans. Na pewno Polska z mapy sportowej Europy i świata nie zginie. Weźmy chociażby Roberta Korzeniowskiego. Jest wielkim sportowcem nie na sto, ale dwieście procent! Jestem przekonany, że takich ludzi pojawi się u nas więcej, chociaż nie rodzą się na kamieniu.



 

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.