przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie Prezydencie, Platforma Obywatelska proponuje, żeby przyspieszone wybory, jeśli rząd Marka Belki nie uzyska wotum zaufania odbyły się nie 8 sierpnia, ale 5 września. To , Pańskim zdaniem, jest możliwe, czy nie ?

Prezydent RP:
Moim zdaniem i zdaniem części ekspertów nie jest to możliwe, gdyby nie udało się uzyskać wotum zaufania dla rządu Marka Belki. Bo prezydent nie ma takich uprawnień, żeby decydować dość dowolnie, kiedy należy rozwiązywać parlament i ogłaszać wybory.

A konstytucja tego nie precyzuje ?

Prezydent RP:
Konstytucja tego nie precyzuje. Ale pracowałem przecież nad tą konstytucją, byłem przewodniczącym komisji konstytucyjnej, i myśmy przyjęli, jako dość zrozumiałe, że po takich decyzjach, niezwłocznie, czyli tak, jak mówi profesor Winczorek, w ciągu dwóch-trzech dni zapadają decyzje po niezbędnej konsultacji z marszałkami obu izb. I tyle. Natomiast, jeżeli Platforma Obywatelska chce mi na piśmie dać takie uprawnienie, że będę mógł zarządzić wybory wtedy, kiedy będę to mógł uznać za stosowne, to ja oczywiście chętnie z takiego prawa skorzystam. Tylko wtedy proszę dać mi swobodę decydowania , czy to będzie 5 września, czy jakiś październik, czy inny miesiąc. Bo to jest wtedy bardzo silne wzmocnienie pozycji prezydenta i danie mu - takiej właściwie wyłącznej - decyzji , kiedy rozwiązuje parlament i kiedy zarządza wybory. W moim przekonaniu ta koncepcja, mówiąc zupełnie poważnie , ta koncepcja takiego przesuwania w czasie nie jest do obrony.

Ale liderzy opozycji mówią, że sierpień to jest zły termin, bo są wakacje i w imię demokracji powinien Pan się zdecydować na to, żeby to była ta pierwsza niedziela września. Dać szansę wyborcom.

Prezydent RP:
Łamanie konstytucji w imię demokracji to jest bardzo ryzykowna historia.

Ale może wcale nie trzeba łamać?

Prezydent RP:
W moim przekonaniu jest to, niestety, niezgodne z duchem konstytucji. Jak powiedziałem, jeżeli będzie wystarczająco dużo ekspertyz i dostanę je na piśmie, które pozwalają zarządzić mi dowolnie rozwiązanie Sejmu, to oczywiście chętnie przyjmę to do wiadomości. Tylko wtedy proszę dać mi szansę, że to będzie 5 września, 12 września, może jeszcze inny termin. Wtedy prawo jest prawem i ja z tego prawa skorzystam.

Dziś na apel Platformy odpowiada Pan, jeśli nie ma wotum, wybory 8 sierpnia?

Prezydent RP:
To w mojej najlepszej wiedzy konstytucyjnej. Ja występuję tu nie tylko jako ten, który konstytucję ma chronić , ale także, który ją współtworzył . Nie ma innej możliwości. To może być kwestia, może nie 8, może 15. 15 jest zdecydowanie gorszym dniem, dlatego, że mamy i święto, i mamy pielgrzymki , mamy zmianę turnusów, przepraszam, że tak trochę banalnie brzmi, ale to są wszystko jeszcze bardziej komplikujące okoliczności. Natomiast oczywiście cały czas Sejm może przyjąć 2/3-imi swoją umowę polityczną, kiedy te wybory mają być. To jest prawo zapisane w konstytucji. 2/3 posłów może zadecydować, czy to będzie 5 września, czy 12, czy dwudziesty któryś. To jest absolutnie w gestii parlamentu. Tylko, jak rozumiem, trudno się dogadać w tej sprawie.

Ale sytuacja jest taka, że 11 czerwca powołuje Pan po raz kolejny rząd Marka Belki i jak Pan dziś ocenia szanse tego rządu?

Prezydent RP:
Ja już niczego nie chcę oceniać, bo wydaje mi się, że tutaj uczestniczymy w jakimś takim chocholim tańcu. Gdzie różne interesy są prezentowane. Na szczęście profesor Belka stara się działać, administrować tym, co należy, Ma parę ważnych zadań. Na pewno to jest przedstawienie zmian w ustawie o ochronie zdrowia, na pewno to jest budżet, na pewno to są sprawy unijne. Na pewno musimy wystąpić z polską koncepcją, przynajmniej wypowiedzieć się w stosunku do tego, co dzieje się w sprawie Traktatu Konstytucyjnego, który będzie decydowany w połowie czerwca. Więc Polska na szczęście ma rząd i rozsądnego premiera. Natomiast, czy on uzyska możliwość dłuższego działania, to zobaczymy. Ja już nie chcę dywagować, kto może poprzeć, kto może nie poprzeć. Tym bardziej, ze interesy są bardzo rozbieżne. Część posłów, która głosowała przeciwko profesorowi Belce w pierwszej fazie, dzisiaj ewidentnie nie jest zainteresowana szybkimi wyborami.

Ale kto poza Romanem Jagielińskim?

Prezydent RP:
Nie wiem. Proszę mnie nie pytać, nie chce mi się spekulować.

Pan prowadzi dalej konsultacje?

Prezydent RP:
Jedynym ugrupowaniem, które w moim przekonaniu jest ważne dla ewentualnej koncepcji rządu jest oczywiście Socjaldemokracja Polska Marka Borowskiego i będę z nim rozmawiał. Także z innymi przedstawicielami tej partii. Bo wydaje się, że tu jest jakaś płaszczyzna porozumienia. I merytorycznego i tego kalendarzowego.

Ale Socjaldemokracja podtrzymuje swoje stanowisko. Tak przynajmniej mówił wczoraj Marek Borowski, że wybory najpóźniej na jesieni.

Prezydent RP:
Ale to już jest temat do rozmowy. Bo tu już można ileś spraw załatwić. Na pewno jesień jest bardziej racjonalna, niż 8 sierpnia i bardziej racjonalna, niż początek września.

Ale wtedy musi być ta zgoda ugrupowań parlamentarnych na samorozwiązanie Sejmu, bo inaczej tego zrobić nie można?

Prezydent RP:
No nie tylko. Są różne inne metody. Choćby metoda poprzez dymisję rządu. Nie, to nie jest tylko i wyłącznie poprzez samorozwiązanie parlamentu. Ale jeżeli pani mnie pyta, z kim będą rozmowy, czy z kim się toczą rozmowy, to informuję, że to jest dzisiaj ugrupowanie, z którym, moim zdaniem, dzisiaj należy rozmawiać.

Pan bez przerwy wraca do ustawy zdrowotnej. A Donald Tusk wczoraj powiedział, że pański upór w sprawie utworzenia rządu Belki wcale nie jest powodowany troską o ustawę zdrowotną, ale troską o polityczne i materialne interesy SLD?

Prezydent RP:
To jest uwaga po pierwsze nieprawdziwa, a po drugie moim zdaniem nieelegancka, żeby nie powiedzieć obraźliwa. Jeżeli dzisiaj ktoś chce powiedzieć, że na tych bardzo rozedrganych nastrojach lepiej robić wybory, to jest ryzykowne. Po drugie mógłbym odpowiedzieć, że pęd do wyborów Platformy Obywatelskiej wynika z pozycji w sondażach i wykorzystania koniunktury, co też uważam byłoby niesprawiedliwe wobec tej partii, bo cenię ją wyżej. Ja osobiście uważam, że w tej partii jest wystarczająco dużo ludzi, którzy mają instynkt państwowy, chociaż czasami, jakby powiedzieć słabnący. Natomiast proszę w ten sposób nie dyskutować. Polska niewątpliwie potrzebuje w tym momencie załatwienia kilku spraw i te sprawy są już od dawna nazwane. Zdrowie, budżet, Unia Europejska, Traktat Konstytucyjny i w spokoju przygotowanie kampanii wyborczej. Która nie będzie naznaczona agresją. A ta agresja staje się straszna. Proszę zobaczyć, co się dzieje na stadionie, co się dzieje na ulicy, co się dzieje przy różnego rodzaju demonstracjach. Jesteśmy w jakimś bardzo trudnym momencie, gdzie rzeczywiście w ludziach jest za dużo napięcia. Więc stonujmy to, opanujmy to. Sejm jest tutaj złym przykładem. Także przecież tego, co się tam dzieje. Więc w moim przekonaniu kilka nawet miesięcy uspokojenia, załatwienia spraw, które należy załatwić będzie stwarzało lepsze warunki dla kampanii wyborczej, będzie stwarzało więcej szans dla partii racjonalnych, a nie populistycznych. I będzie dawało nam lepszy efekt w perspektywie...

No tak, tylko skoro od stycznia nie można było uchwalić ustawy zdrowotnej, to jaka jest szansa, że te kilka miesięcy coś w tej ustawie zmieni?

Prezydent RP:
Po pierwsze to nie jest tak, że się nie toczyły jakieś prace. Jest jakiś dorobek. Pracował nad tym minister Sikorski, pracuje teraz nad tym premier Hausner. Ja jestem przekonany, że jesteśmy w stanie wypełnić to zobowiązanie, które nałożył Trybunał Konstytucyjny, to znaczy, żeby 1 stycznie przyszłego roku nowy system, czy system, który wyeliminuje te wszystkie wady został wprowadzony w życie. Tylko do tego potrzeba wspólnej woli. A tutaj tej woli nie ma. Igraszki są albo powiedziałbym wręcz awantury. Natomiast nie ma poważnej pracy.

A sądzi Pan, że w tym Sejmie uda się znaleźć wspólną wolę do zmian ordynacji wyborczej tak, by wprowadzić jednomandatowe okręgi wyborcze?

Prezydent RP:
Ja jestem generalnie bardzo przychylnie nastawiony do tej propozycji. Tylko przypominam uprzejmie, także panu Donaldowi Tuskowi, że ja w styczniu złożyłem ustawę o zmianie ordynacji do Senatu i utworzeniu jednomandatowych okręgów. Ustawa przeszła jedno czytanie. I tyle. Więc już część tej propozycji, o której mówi pan przewodniczący jest. Tylko proszę się nią zająć. Z drugiej strony, jaka jest logika. Mówimy, proszę się nie tłumaczyć ustawą o zdrowiu, bo ona i tak nie przejdzie, a z drugiej strony proponuje się przyspieszanie wyborów - wrzesień i prace nad zmianą konstytucji i zmiany ordynacji. A wszystko to się dzieje nie w maju, tylko w czerwcu, a za chwilę będzie się działo w lipcu i to wszystko się kupy nie trzyma. To jest nielogiczne.

A Platforma uważa, że na wrzesień się zdąży.

Prezydent RP:
Jak się zdąży, to proszę pracować. Ja zresztą poprosiłem ekspertów, myślę, że na początku przyszłego tygodnia, nawet jeżeli już nikt inny nie chce tego wnosić, ja mogę wnieść propozycję zmian w ordynacji takich, które by wychodziły naprzeciw różnym postulatom. Proszę się tym zająć, a zacząć może warto od ustawy leżącej tutaj w Sejmie od stycznia, podkreślam. A jeżeli pani profesor Gilowska mówi, że od stycznia nie zrobiono nic w sprawie ustawy o zdrowiu, to ja pytam, co zrobiono od stycznia w sprawie ustawy o jednomandatowych okręgach do Senatu.

Powinny być jednomandatowe okręgi do Sejmu, czy powinna to być ordynacja mieszana?

Prezydent RP:
Mieszana jest bezpieczniejsza. Na tym etapie politycznego rozwoju Polski, dlatego, że...

Czyli 230 w okręgach jednomandatowych, a 230 proporcjonalnie?

Prezydent RP:
Proporcje można dzielić, tym bardziej, że wydaje się, iż ten system mieszany być może nie wymagałby zmian konstytucyjnych. Ale ja w tej chwili już spekuluję, tu rozmawiam z ekspertami. Natomiast pamiętajmy, że to jest też próba ryzykowna. Jeżeli ktoś chce wiedzieć, jak wygląda system mieszany, to odsyłam do kraju sąsiedzkiego, do Ukrainy. I bym powiedział, że nie jest to jakiś bardzo zachęcający przykład, a wręcz można powiedzieć, że ryzykowny właśnie ze względu na to, że w wyborach jednomandatowych wchodzi do parlamentu sporo osób, które nie mają żadnych związków politycznych, czy partyjnych, czy grupowych wyłącznie własne interesy. Trzeba się z tym liczyć również, że taki parlament jest dużo bardziej zatomizowany, niż taki parlament wybierany drogą proporcjonalną.

A czy powinno się wprowadzić zakaz kandydowania i sprawowania mandatu przez osoby skazane wyrokiem sądu?

Prezydent RP:
To jest moim zdaniem oczywiste i tu jest tylko pytanie...

Powinno się wybierać przestępstwa, czy za wszystkie przestępstwa?

Prezydent RP:
Ja uważam, że osoby skazane wyrokiem prawomocnym powinny nie zasiadać w Sejmie, choć oczywiście wybór zależy zawsze od wyborców. Pytanie jest słuszne, na które eksperci zwracają uwagę, od kiedy to prawo wchodzi w życie. Żeby ono nie było uznane, że w ten sposób eliminujemy niektóre postacie życia politycznego, dość znane. Bo to może być absolutnie nieefektywne. To może spowodować, że ci ludzie będą mieli więcej poparcia, a nie mniej, jeżeli dzisiaj chcielibyśmy, żeby prawo działało wstecz. Na pewno w Sejmie nie powinni być kryminaliści, mordercy, ludzie, którzy popełnili przestępstwa najwyższej kategorii, no ale już jeżeli mówimy o przestępstwach mniejszego kalibru, które podlegają zatarciu itd, to jest wszystko do dyskusji.

Ale tylko pytanie, czy ten Sejm, bo Pan mówi, żeby dać rządowi Marka Belki jeszcze kilka miesięcy, czy ten Sejm jest w stanie cokolwiek sensownego przeprowadzić po tym, co się działo w piątek?

Prezydent RP:
W piątek działo się coś, co z jednej strony wynika z pewnej...

Czego Pan nie widział?

Prezydent RP:
Na szczęście może. Co jest dowodem choroby toczącej ten Sejm. A z drugiej strony ja bym nawet na miejscu posłów zupełnie już nie przyjmował opinii, że są ostatnią, najgorszą grupą, że tak powiem obywateli, dlatego, że ten Sejm uchwalił ogromną ilość ustaw i to ogromną większością głosów, które są przydatne, potrzebne....

Ale nie ostatnio.

Prezydent RP:
W ostatnich miesiącach się o tym nie mówi. Ja sam podpisywałem ostatnio kilkadziesiąt, co najmniej ustaw związanych z wejściem do Unii Europejskiej, gdzie, pamiętam, wyniki były 400- za, 1 przeciw i 1 wstrzymujący się. O wolnościach gospodarczych, dająca szansę na działalność przedsiębiorstw, dobrze oceniana ustawa. Tak że też bym nie wpadał w taką jednostronność i przesadę. To nie jest... Ten sejm po prostu traci zmysł, kiedy rozpoczyna się dyskusja czysto polityczna.

A nie wstyd Panu za Leszka Millera, który 4 razy podnosił rękę za raportem Jana Łącznego, który stawia przed Trybunałem Stanu i Pana, i samego Leszka Millera?

Prezydent RP:
To chyba jakieś generalnie straszliwe nieporozumienie...

Ale wstyd Panu?

Prezydent RP:
Nie rozumiem go. I w moim przekonaniu mam wstyd.

A pytał Pan go dlaczego to zrobił?

Prezydent RP:
Jeszcze nie. Ale dziś będę miał okazję, bo się spotkamy.

A nie uważa Pan, że też popełnił błąd nie namawiając SLD do tego, aby poparło raport Tomasza Nałęcza. Udało się Panu nakłonić Krzysztofa Janika do tego, aby głosował za rządem Marka Belki i klub SLD i Unii Pracy głosował za rządem. To może trzeba było do tego, żeby poparli raport Tomasza Nałęcza?

Prezydent RP:
Ja cały czas przekonywałem. I myślę, że tutaj dołożyłem wszelkich starań. I mówiłem o tym publicznie. I dzisiaj mógłbym powiedzieć - i co nie miałem racji, miałem rację. Ale tam były, jak sądzę, innego typu kalkulacje, innego typu dyskusje.

I chyba przekalkulowali?

Prezydent RP:
Dokładnie. Dzisiaj powinni tylko żałować. Dlatego, że ja powiedziałem: największym błędem, jaki można było w tej całej sprawie zrobić, to doprowadzić, że głosowanie nad raportem nie jest w sprawie, którą konkretnie komisja śledcza rozpatrywała, tylko de facto stało się głosowaniem o moralności SLD, bądź niemoralności SLD. I to jest oczywiście dla formacji politycznej rzecz bardzo bolesna i dotkliwa i przegrana niestety. Więc tym gorzej.

A rozmawiał Pan już z marszałkiem Oleksym, co zamierza z tym dalej robić?

Prezydent RP:
Rozmawialiśmy. Ja myślę, że tu trzeba trochę uspokoić nastroje i oddać głos ekspertom. Dlatego, że tu nawet nie chodzi o tę konkretną sprawę. Tu chodzi bardziej o to, że z tego musi wyniknąć nauka dla kolejnych komisji, dla procedury sejmowej. Na pewno ta procedura zapisana w ustawie o komisji śledczej, jako finał jest błędna. Dlatego, że głosowanie na temat jakby prawdy, to zaczyna przypominać głosowanie w Sejmie, gdzie jest 7 wniosków mniejszości, czy tydzień ma 2 dni, czy 5, czy 7, czy 9. I wygrywa któryś dość przypadkowo. To jest bez sensu.

Ale na razie sytuacja jest taka, że raport Zbigniewa Ziobro został przyjęty . I opozycja zapowiada, że jeśli nie w tej, to w następnej kadencji będzie chciała postawić Pana przed Trybunałem Stanu.

Prezydent RP:
Wie pani, ja się spodziewam, że opozycja będzie... Skąd w ogóle ten atak opozycji. Z prostego względu. Dzisiaj już nie ma co atakować SLD, bo w sondażach jest nisko i nie odgrywa większej roli. Więc został jeszcze tylko Kwaśniewski, który ma popularność, który ma jakieś społeczne zaufanie...

I który nie powiadomił prokuratury o popełnieniu przestępstwa?

Prezydent RP:
Nie mógł tego zrobić. Bo ja do dzisiaj uważam, że to jest jakaś absurdalna zupełnie propozycja. W momencie, kiedy z jednej strony osoba informująca mnie, jako dziennikarz mówi, że będzie prowadzone śledztwo dziennikarskie z drugiej strony premier mówi, że podjął w tej sprawie wszystkie niezbędne działania informujące odpowiednie struktury, to o czym ja mam powiadamiać.

I nie zamierza Pan już żadnych dodatkowych wyjaśnień składać?

Prezydent RP:
Nie zamierzam. Ja nie mam już nic do dodania. Proszę... Pan przewodniczący Giertych może jeszcze oczywiście zaproponować tortury, wyrywanie paznokci, parę jeszcze innych działań, które, że tak powiem, jako wybitny adwokat uważa za dozwolone. Ale to nie ma sensu, to po prostu nie ma sensu.

Panie prezydencie. W poniedziałek przyznał Pan na konferencji prasowej, że prosił Zbigniewa Siemiątkowskiego o to, by sprawdził, czy nie ma żadnych przeciwwskazań do powołania profesora Belki na stanowisko premiera. Dziś Rzeczpospolita pisze, że Agencja Wywiadu złamała prawo dokonując sprawdzeń w teczce, którą tajne służby założyły Markowi Belce. Nie mają takiego prawa, bo poprawkę do tego przed trzema laty złożył Zbigniew Siemiątkowski.

Prezydent RP:
Nie wiem. Ja nie chcę w tej chwili wchodzić w dyskusję, czy Agencja ma prawo, czy nie. Natomiast ja patrzę na to z innej strony. Ponieważ, jak wiadomo były różnego rodzaju, czy plotki, czy nawet spekulacje prasowe , kiedy pan profesor Belka był wicepremierem...

Wtedy złożył dymisję zresztą.

Prezydent RP:
Złożył dymisję. Choć naprawdę nie z tego powodu. Złożył dymisję bo...

Bo nie chciał kopać się z koniem.

Prezydent RP:
Czyli nie z Agencją Wywiadu, tylko z własnym premierem. Toteż, żebyśmy tutaj nie demonizowali spraw. I to był główny powód. Natomiast, ponieważ taki szum miał miejsce, jest czymś naturalnym, że ja zastanawiając się, kto mógłby zostać premierem i na tej liście był pan profesor Belka, zapytałem osoby, do których po pierwsze mam zaufanie, a po drugie służbowo one jakby powinny coś w tej sprawie wiedzieć, czy są jakieś przeszkody, żeby desygnować profesora na to stanowisko. I otrzymałem, że nie. I to jest dla mnie, przecież po to te instytucje są.

A gdyby Zbigniew Siemiątkowski złamał prawo, to co?

Prezydent RP:
Moim zdaniem prawa nie złamał. Jestem o tym przekonany. A poza tym proszę też zrozumieć, że państwo w ten sposób zostało zorganizowane, żeby były odpowiednie służby, gdzie można o coś takiego zapytać. Jak jestem chory, pytam lekarza, jak potrzebuję porady duchowej, pytam księdza , jak potrzebuje informacji, czy coś stoi na przeszkodzie w sprawach bezpieczeństwa kraju, czy nie, no to pytam szefa Agencji Wywiadu i szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Nie wyobrażam sobie, żeby z takich instrumentów nie korzystać, bo mogę domniemywać, że gdyby było inaczej, to byłoby pytanie - no jak, panie prezydencie, miał pan jedną agencję, drugą i pan nie zapytał. A później coś się okazuje, że jest na rzeczy itd.. To w ogóle nie jest związane z procesem lustracyjnym, ponieważ on się toczy według innego trybu.

I na koniec. Czy po tym, co się przedwczoraj stało w Iraku, po porwaniu jednego z Polaków pracujących dla Wrocławskiej Jedynki polscy przedsiębiorcy powinni się stamtąd wycofać?

Prezydent RP:
To jest bardzo trudny moment, bo oczywiście porwanie jest dramatem i tego człowieka i jego rodziny. Ale z drugiej strony trzeba pamiętać, że jeżeli chcemy na tym rynku irackim coś zrobić, to trzeba być obecnym. I to nie jest kraj, gdzie wyłącznie porywają, choć także porywają. Ale to jest kraj, gdzie są pieniądze, gdzie są projekty, gdzie jest bardzo wiele potrzeb. Gdzie jest naprawdę możliwość działania...

I gdzie niestety trochę się nas omija.

Prezydent RP:
Pomija się może w tych decyzjach, które zapadają na szczeblach najwyższych. Ale na dole nie. Dlatego, że kto będzie budował jakieś osiedle w Karbali, Nadżafie, czy gdzie indziej, to na pewno nie są decyzje, które zapadają ma szczeblu rządowym, tylko tam na miejscu. Czym się handluje, co się sprzedaje, a co kupuje. To jest kraj arabski, który naprawdę na handlu się zna i na biznesie lepiej, niż Słowianie. W związku, z czym tam trzeba być po prostu obecnym. I trochę przyjąć to ryzyko na siebie. Ci, którzy nie chcieliby robić interesów kiedyś w Ameryce też mieliby dzisiaj zapewne kłopoty, czy nie istnieliby. Ryzyko zawsze związane jest z takim trudnym okresem, pionierskim, kiedy jest dużo ryzyka, jest dużo trudności, ale to ryzyko trzeba podejmować.

Dziękuję za rozmowę.




Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.