przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie Prezydencie, dla mnie jest to dzień taki szczególny, dlatego że półtora roku temu cykl rozmów z ludźmi godnymi uwagi rozpocząłem od nieżyjącego już Jacka Kuronia, no a dzisiaj kończę właśnie rozmową z Panem, więc mam taką klamrę: dwóch wybitnych ludzi różnych opcji swego czasu.

Prezydent RP
: Ale czemu program się kończy?

Program się kończy, dlatego że otrzymałem list od Dyrektora Trójki, w której ten program jest nadawany, który napisał mi, że program, te rozmowy, wyczerpuje się – wprawdzie nie wiem, co to znaczy, ale mniejsza z tym – oraz że kierownictwo, zarząd telewizji publicznej uznał, że polityk nie powinien prowadzić takich audycji ani być też moderatorem, że będzie prowadzić to dziennikarz. Na koniec podziękował mi i życzył nowych sukcesów w pracy dziennikarskiej, więc po prostu przyjąłem to, bo przecież jest to zrozumiałe, że zarząd ma prawo do takiej decyzji.

Prezydent RP
: Szkoda, z dwóch powodów szkoda. Po pierwsze w telewizji brakuje takich debat publicznych, a ten program odgrywał rolę spokojnej rozmowy o sprawach Polski. A drugi bardziej osobisty powód nie tylko ze względu na Ciebie, ale ja rozumiem, że w przyszłości po zakończeniu kadencji nie mam żadnych szans w Telewizji Publicznej. To smutne.

Bo też będziesz potraktowany jako polityk. No trudno.

Prezydent RP
:To jest też może przestroga dla tych dziennikarzy, którzy chcieliby wejść na drogę polityczną. Niech będą ostrożni.

Panie Prezydencie, w ostatnim okresie zacząłeś mówić bardzo dużo o III Rzeczypospolitej, wystąpiłeś z konkretną obroną III Rzeczypospolitej, czyli okresu transformacji ustrojowej. Dlaczego?

Prezydent RP
: Dlatego, że przede wszystkim uważam, że III Rzeczypospolita jest to jeden z unikalnych wręcz sukcesów polskich i w skali również europejskiej. Jest mało przykładów gdzie bezkrwawo przechodzono z jednego ustroju do drugiego, zmieniano gospodarkę scentralizowaną w rynkową, brak demokracji w instytucje demokratyczne, oczywiście jeszcze niedojrzałe, oczywiście z wieloma wadami, ale jednak. Gdzie kraj wychodził z Układu Warszawskiego i z dominacji radzieckiej do NATO i UE. I przy wszystkich krytykach, jakie można wygłosić, to trzeba powiedzieć, że to jest naprawdę sukces ogromny. Natomiast zauważyłem, że w ostatnich miesiącach rozlega się takie hasło budowania IV Rzeczypospolitej nie jako III poprawionej Rzeczypospolitej, tylko IV na gruzach III Rzeczypospolitej. I w moim przekonaniu dużo gorszej Rzeczypospolitej aniżeli ta, którą mamy ze wszystkimi słabościami. Stąd moja obrona i intelektualna, i polityczna, także i emocjonalna, bo czuję się z tą III Rzecząpospolitą, jak wiesz, związany od początku, od zarania, od Okrągłego Stołu, od wszystkich wyborów, we wszystkich uczestniczyłem jako i wybierany, i nie wybierany, i walczący o głosy choćby w referendum konstytucyjnym czy w referendum europejskim. Także trzeba zrozumieć, że w moim przekonaniu ten dorobek wymaga obrony i czasami żałuję, że to grono broniące, a nawet ci, którzy zgadzają się ze mną są czasami zbyt bierni, zbyt milkliwi.

Dlaczego? Co się dzieje właśnie?

Prezydent RP
: Nie wiem, ja myślę, że jest coś w rodzaju takiego tonu nadawanego przez media, przez część polityków, która powoduje, że inne zdanie zaczyna być jakby nie do wypowiedzenia. Być może również przyczyną tego, że ta III RP jest broniona tak słabo, jest zniknięcie w pewnym momencie z krajobrazu politycznego tych ugrupowań, które miały ogromne zasługi dla III Rzeczypospolitej. Myślę o Unii Demokratycznej, o Unii Wolności, myślę o tych środowiskach KOR-owskich, solidarnościowych. Ja nawet uważam, że w jakimś sensie wielki żal, że nie ma w polskim parlamencie AWS czy Solidarności, bo to też by powodowało, że takie przekreślenie dorobku 1989 – 2004 nie byłoby możliwe, bo przecież ci ludzie w sposób absolutnie świadomy, twórczy, oczywiście też popełniając błędy, ale jednak też uczestniczyli w budowaniu tego, co udało nam się osiągnąć. Ja mówię o tym przede wszystkim apelując o uczciwość ocen i nierezygnowanie ze wszystkiego, co nam ta III Rzeczpospolita przyniosła, a przyniosła nam niebywałą zmianę. Naprawdę to jest zdumiewające jak bardzo w Polsce słyszy się gorzkie opinie o naszych przemianach i jak bardzo chwaleni jesteśmy przez wszystkich, którzy to obserwują i nawet zazdroszczą przez tych, którzy przeszli tą samą drogą i udało im się osiągnąć nieporównanie mniej jak choćby Ukraińcom czy Rumunom, czy Bułgarom, czy wielu nacjom, które w tym samym okresie wkraczały w okres przekształceń.

Przyznaję szczerze, że ja jestem przerażony tym takim atakiem w istocie rzeczy na wszystko, co jest dobrego. Nie muszę tu dodawać, że jest wiele rzeczy złych, że jest bieda itd., ale jestem przerażony, dlatego że to, w istocie rzeczy, jest nie pierwszy raz w historii, że jakaś formacja jest czy część formacji, czy fragment jakiś poddawany takiej krytyce, a raczej wdeptywaniu w ziemię. Bo w istocie rzeczy gdzie nie otworzę gazety czy nie posłucham jakiejś wypowiedzi polityka, to mówi, że to wszystko jest do przekreślenia, że tutaj nie ma rzeczy dobrych. Jako historyk, a zwłaszcza ten, który interesuje się Niemcami od ponad ćwierć wieku i jeszcze więcej. No ja np. znam dzieje Republiki Weimarskiej. Republika Weimarska oczywiście powstała w innych warunkach historycznych, prawda, ale ona też została poddana totalnej krytyce. Nic nie było dobrego. Krytykowano, już pomijam w ogóle funkcjonowanie władzy, ale nawet krytykowano bezrobocie czy też mówiono o tym, że jest wielkie bezrobocie, które dokładnie, jeżeli wziąć ilość ludności tam i tu, to mamy takie same liczby po prostu. I tym jestem po prostu przerażony, powiem więcej, że się trochę boję tego. Dlaczego tak się dzieje? Czy możesz powiedzieć, dlaczego się tak dzieje?

Prezydent RP
: Ja myślę, że to porównanie z Republiką Weimarską oczywiście ono jest z innych epok, ale coś w tym jest, tzn. stworzenie nastroju zupełnej frustracji, defetyzmu, odrzucenia instytucji państwa jest niewątpliwie wygodne dla wszystkich, którzy chcą przejąć władzę pod takimi właśnie hasłami. I niewątpliwie ja słyszę tego rodzaju koncepcje choćby w ustach Samoobrony czy Ligi Polskich Rodzin: No zobaczcie do czego ci, którzy byli, doprowadzili, teraz pora na nas, bo my jesteśmy niepokalani, poczęci dopiero parę miesięcy temu i my dopiero pokażemy jak to wszystko powinno być. Po pierwsze to jest nieprawda, bo wiele z tych osób...

Poczęło się znacznie wcześniej.

Prezydent RP
: Poczęło się wcześniej, uczestniczyło w wielu przemianach, a w tym nastroju takiego defetyzmu niewątpliwie można do takich wniosków dojść. Ci się nie sprawdzili, ci się nie sprawdzili, ci też nie dali rady, to może oni. To jest bardzo niebezpieczna tendencja, dość w sumie prostacka bym powiedział, no, ale ona występuje. Natomiast to, co się wydaje mi dzisiaj w Polsce prawdziwym problemem i gdzie nie sposób nie przyjąć krytyki, to jest oczywiście to, że reformy 1989 – 2004, czyli ostatnich piętnastu lat, one niewątpliwe zmarginalizowały część społeczeństwa, którzy nie mają pracy, którzy mieszkają w regionach bez większych perspektyw i którzy mają poczucie nie tylko degradacji, ale także braku perspektyw. To dotyczy także, ja nie mówię wyłącznie o ludziach niewykształconych, mówię także o części polskiej inteligencji, nauczycieli, itd., młodzież niektórych środowisk. Niewątpliwie tak, niewątpliwie czymś, czego obronić się nie da, to jest to, że w tych systemach wolnorynkowych przy niewydolności polskiego wymiaru sprawiedliwości jednak dochodzi z jednej strony do zjawisk korupcyjnych, a z drugiej strony powolności w osądzaniu tych spraw. Korupcja nie jest polskim wymysłem, korupcja istnieje na całym świecie i dużo przed naszymi wydarzeniami miała miejsce, natomiast na pewno jest chorobą, z którą trzeba walczyć. Po trzecie demokracja ma swoją drugą tą brzydszą twarz, to jest to wszystko, co związane jest z wolnością zachowań ludzkich, one mogą być ku dobremu, ale mogą być ku złemu, więc mamy więcej przestępczości, więcej brutalności, więcej działań niekontrolowanych przez państwo. Tu trzeba powiedzieć jasno, że stopień przestępczości tej codziennej wzrósł wyraźnie za demokracji aniżeli wcześniej w okresie PRL, ale to jest cena, którą się płaci, tym bardziej, że mamy otwarte granice, więc jeszcze dochodzi import tych zjawisk.

Nowe elementy...

Prezydent RP
: Nowe elementy, których nie mieliśmy, nie znaliśmy, na szczęście - odpukuję tutaj w co się da - nie mamy na razie zjawiska terroryzmu, ale też jeżeli ktoś ma trochę wyobraźni musi wiedzieć, że i to może nam się przydarzyć i też będzie ceną pewnych zjawisk globalnych, na które mamy ograniczony wpływ. Krótko mówiąc: jest za co krytykować. Tylko ta krytyka ma sens wtedy, kiedy mówimy również o tym, co się udało zrobić. A udało nam się stworzyć gospodarkę, która się rozwija i która jest gospodarką rynkową, zmienić strukturę eksportu z 80% do krajów wschodnich na 80% do UE. Wzrost w tym roku eksportu to jest 40 %. I na zachód, i na wschód.

Ogromny.

Prezydent RP
: Niebywały, po prostu wielki. Oczywiście tu pomagają i kursy złotego do euro i dolara, ale to jest fakt. Jest co sprzedawać. Co by nam kurs pomógł, gdybyśmy produkowali rzeczy niechciane. Produkujemy rzeczy potrzebne. Mamy 2 miliony ludzi na studiach. Ja wiem, że ktoś powie, że niektóre uczelnie prywatne są niewarte tej nazwy, no, ale są. Przecież lepiej, że ci ludzie studiują na tych uczelniach nawet słabszych, niż stoją w kolejce do biura pracy. Mamy do czynienia z rozwijającymi się instytucjami społeczeństwa obywatelskiego, organizacje pozarządowe, samorządy itd. Mamy spokój na granicach – też jest przecież wydarzeniem prawie w naszej historii bez precedensu.

Tak.

Prezydent RP
: Nikt nie bierze pod uwagę. Polska nie zmieniła granic o centymetr. Wszyscy sąsiedzi nasi się zmienili, nikt z sąsiadów sprzed piętnastu lat nie istnieje: nie ma NRD, nie ma Związku Radzieckiego, nie ma Czechosłowacji. Mamy siedmiu sąsiadów, z którymi ułożyliśmy sobie stosunki. Jesteśmy w NATO, czyli mamy gwarancję bezpieczeństwa ze strony największego mocarstwa Stanów Zjednoczonych, jesteśmy w UE – możemy korzystać z jej dorobku, co już polscy rolnicy wiedzą, bo dostali pierwsze dopłaty, więc są dziesiątki rzeczy, które trzeba traktować jako wielki sukces tej transformacji i w ten sposób pokazywać i to dobre, i to złe, i nie budować nastroju odrzucenia, nastroju właśnie jakby braku państwa, nastroju niechęci do tego państwa, co niektóre media czynią. Ja nie mówią o tym, co dziś przeczytałem w tabloidzie, że Polacy czują się w swoim państwie niepotrzebni. W dużej mierze oni czują się niepotrzebni przez to, że taki nastrój się tworzy.

Tak...

Prezydent RP
: Ale przecież kto ma pracę, kto realizuje swoje plany, kto może studiować, kto może robić karierę, dlaczego ma się czuć obco w swoim państwie. Moja zawsze odpowiedź na to: czuj się jeszcze bardziej obecny w państwie i głosuj. Idź głosować w wyborach parlamentarnych, prezydenckich. To nie może być tak, że Polska demokratyczna ma frekwencję na poziomie 50 % w tych wyborach. Więc skąd się to bierze? Bierze się z prawdziwych zjawisk, bierze się z przesadnego pokazywania tych zjawisk i z tworzenia przez przeciwników politycznych, moim zdaniem całkowicie nieodpowiedzialnych, atmosfery klęski. Niestety robiło to SLD w końcówce AWS i to muszę powiedzieć krytycznie wobec ówczesnego lidera opozycji i całej tej formacji, a dzisiaj robią to opozycjoniści wobec obozu władzy z przekonaniem, że jeżeli im się w to uwierzy, to oni wtedy na tym polu, że tak powiem, spalonym będą mogli swoje miraże wypełniać. Jest to błąd. Mądre kraje potrafią zachować ciągłość i szacunek wzajemnie. Ja zawsze mówiłem, że jeżeli polityk chce, żeby szanowano jego, musi szanować innych. A szczególnie także innych polityków, bo inaczej tego szacunku się nie zbuduje. Dla mnie to było ogromnie spektakularne, proszę pamiętać, że ja po 1995 roku po wyborach, to znaczy po tej ostatniej debacie, gdzie mój konkurent Pan Prezydent Wałęsa nie chciał podać ręki a nogę, z Lechem Wałęsą nigdy się nie spotkałem – 9 lat. Ja rozumiem, chodzimy swoimi drogami, staramy się szczególnie za granicą zachowywać wobec siebie fair – on także muszę powiedzieć. Natomiast zobaczyłem w gazecie amerykańskiej International Herald Tribune zdjęcie z otwarcia Biblioteki Clintona w Arkansas w Little Rock: obok siebie idą Bush –obecny prezydent, Clinton – jego poprzednik, Bush senior – poprzednik Clintona i Jimmy Carter. Nie mógł przybyć Gerald Ford ze względu na wiek i chorobę itd.. Wszyscy przemawiają, wszyscy mówią sobie bardzo sympatycznie. Stary Bush mówi nawet o Clintonie: to jest jeden z najbardziej utalentowanych polityków Ameryki, o czym mogłem przekonać się na własnej skórze. Przegrał z nim wybory.

Tak!

Prezydent RP
: I okazuje się, że można w ten sposób w sporze, ale w kontynuacji budować historię państwa. I tak długo jak my się tego nie nauczymy, tak długo będzie źle.

Wracając jeszcze do tej historii. Przypomniały mi się konstytucje z okresu międzywojennego, ponieważ ta IV Rzeczpospolita rzekomo ona ma bardzo dużo rzeczy zmienić, więc myślę, że warto w ogóle powracać do przeszłości, bo przecież to był okres oczywiście nieporównywalny z okresem transformacji, ale jednak Polska odzyskała niepodległość, prawda, budowała od podstaw, scalała, trzeba było scalać te trzy zabory, zupełnie odmienne kultury w istocie rzeczy, w końcu pięć pokoleń żyło w niewoli, no i pojawiła się Konstytucja Marcowa, która była konstytucją na wskroś republikańską i co było interesujące, że ten nowy ustrój w istocie rzeczy, prawda, nowy system polityczny w konstytucji dał wyraz temu, że tamta konstytucja w pierwszym paragrafie zaczyna się od stwierdzenia, że Naród jest suwerenem i że trójpodział władz jest podstawą egzystencji republiki tej, jaka powstała. Potem następuje okres znaczony Przewrotem Majowym w 1926 roku, zmianą elit w 1930 roku, część opozycji idzie do Twierdzy Brzeskiej do więzienia, potem trafia jeszcze do Berezy Kartuskiej i w 1935 roku pojawia się nowa konstytucja. Co jest charakterystyczne w tej nowej, kolejnej konstytucji? Nie naród jest suwerenem, tylko Państwo jest na pierwszym miejscu i traktowane jest jako suweren w istocie rzeczy. Prezydent, jak wiesz, ale to trzeba przypomnieć, otrzymuje niezwykłą władzę, ogromną. Ma prawo nie tylko wydawać dekrety z mocą ustaw, o nie... On wyznacza następcę na przykład itd. itd. I pojawia się formuła, że odpowiada, w systemie niby demokratycznym w końcu, odpowiada tylko przed Bogiem i Historią, czyli nie ma, że tak powiem, żadnej instancji, nie odpowiada przed Narodem, proszę zwrócić na to uwagę. No i charakterystyczny jest także stosunek do społeczeństwa. Ja zapisałem sobie, by nie uronić ani jednego słowa. Otóż: „wartością wysiłku i zasług obywatela na rzecz dobra powszechnego mierzone będą jego uprawnienia do wpływania na sprawy publiczne”.

Prezydent RP
: Postawa państwowa...

Tak, państwo będzie oceniać czy obywatel dostatecznie przykłada się w swojej działalności do tego, by umacniać państwo i wtedy ma prawo zabierać głos w sprawach publicznych. Dlaczego ja o tym mówię? Przepraszam bardzo za dość długi wywód, bo jak teraz czytam różne artykuły, różne wypowiedzi o tym, że trzeba wzmocnić państwo, że to państwo, które jest, jest państwem zgniłym, takim, owakim, to nie mogę sobie przypomnieć tego okresu.

Prezydent RP
: Ja jestem przekonany, że do wszystkich porównań historycznych trzeba zachować należyty dystans, bo...

Ja lubię wszystko porównywać...

Prezydent RP
: Słusznie, bo w istocie to się powtarza, choć w nieco innych scenografiach i w innych warunkach. Tu nie ma takich bezpośrednich odniesień, ale spór między mną a tymi, którzy wieszczą IV Rzeczpospolitą w istocie tego dotyczy. Co jest wartością nadrzędną. Parę dni temu miałem spotkanie w Fundacji Batorego, gdzie mówiłem o Rzeczpospolitej i sposobie jej naprawy. Powiedziałem, że dzisiaj w Polsce nie jest problemem nadmiar demokracji. Dzisiaj nie należy właśnie mówić, że oto ściągnijmy cugle, zmniejszmy demokrację, stwórzmy rzeczywiście mechanizmy państwowej kontroli itd., bo to nam się rozmywa. Dzisiaj jest odwrotna moim zdaniem recepta potrzebna: budowania jeszcze bardziej społeczeństwa obywatelskiego. Wciągnięcie obywateli do świadomego udziału w wysiłku zbiorowym, czyli odpowiedzialności za gminę, za miasto, za kraj, czyli głosowanie, czyli patrzenie na ręce tym, którym się powierzyło władzę, rozmowa z nimi itd. Ja dużo bardziej wierzę w to niż w jednego wybieranego nawet bardzo demokratycznie prokuratora generalnego, który będzie miał zająć się stu tysiącami spraw, milionem spraw, nie wiem. Poza tym ta różna filozofia, którą wyrażasz tutaj tą Konstytucją Marcową i Kwietniową, ona również polega na tym, że społeczeństwo obywatelskie zakłada zaufanie, a w sumie w stosunkach między ludźmi nie ma niczego ważniejszego niż zaufanie, czyli wiem, że mogę powierzyć ci moje sprawy, moje kłopoty, mój dom, moją sytuację i wiem, że odwzajemnisz mi tym samym, aniżeli państwo niedemokratyczne, totalitarne czy bardzo właśnie sformalizowane, gdzie tym spoiwem ma być strach, gdzie spoiwem ma być nieufność. Przecież proszę zauważyć, że to, co dzisiaj się dzieje choćby wokół Komisji Śledczej, zaczyna budować pewien taki bardzo niedobry model państwa nieufności. Po pierwsze rozmawiam – mogę być podsłuchany, po drugie rozmawiam nawet ze znajomym – on może mieć magnetofon, po trzecie to może być wykorzystane przeciwko mnie. Ja nie chcę żyć w państwie, gdzie każda rozmowa, nawet towarzyska, musi się zaczynać od tego znanego z filmów amerykańskich stwierdzenia: Wszystko, co teraz mi powiesz może być wykorzystane przeciwko tobie. No bo są te dwa państwa. Ja jestem za państwem i społeczeństwem obywatelskim, w którym mówimy: słuchaj, ile byś nie miał kłopotów czy własnych przemyśleń, nieuczesanych koncepcji, możesz mi zaufać, możesz mi się zwierzyć z tego. Ja ci będę chciał pomóc albo ci nie pomogę, bo nie potrafię. Natomiast dzień, w którym każdy z nas w stosunkach służbowych czy towarzyskich będzie musiał zaczynać od tego, że wszystko, co będzie powiedziane, może być wykorzystane przeciwko tobie, będzie jakimś powrotem do miękkiego totalitaryzmu albo miękkiego orwellizmu, ale nazywajmy to jak chcemy, ale to będzie chore państwo, to będzie chore społeczeństwo i przed tym należy przestrzegać. Jak ja słyszę, że demokrację trzeba ograniczyć, ale nie czyniąc gwałtu demokracji oczywiście albo że trzeba zrobić zamach majowy ,ale bez zamachu, albo że trzeba np. zrezygnować z nominowania w sposób suwerenny sędziów, tylko to musi być decyzja polityczna, bo sędziowie są jakąś korporacją, że wpływ polityki musi być właściwie we wszystkich dziedzinach, bo to ma usprawniać państwo. To ja mogę tylko pogratulować samopoczucia tym politykom, którzy uważają, że są na tyle oświeceni, na tyle odpowiedzialni, na tyle będą panować nad swoimi współtowarzyszami czy zapleczem, że to się po prostu nie wyrodzi w kolejną, jak to już kiedyś powiedziałem, za co mnie krytykowano, karykaturę państwa demokratycznego. Bo takie ryzyko jest i doświadczenia wszystkich po kolei tych, którzy usiłowali właśnie w ten sposób działać, właściwie są pesymistyczne. Ja nie znam ani jednego przykładu, ani Franco, ani Salazara, ani innych nie da się uznać za tych, którzy odnieśli na końcu sukces. Sukces odnieśli ci, którzy poszli w stronę demokracji i społeczeństwa obywatelskiego.

Przegrywali ci, którzy próbowali, zresztą dotyczy to też ustrojów komunistycznych, socjalistycznych, na ogół kończyli samotnie, bo jednak potem nadchodził jakiś okres, kiedy upadali, ich pomniki likwidowano, zresztą to nie było tylko w tej części Europy.

Prezydent RP
: Dzisiaj czytałem informację, że Pinochet ma być oskarżany. Co się okazuje, nawet przykład sanacji tego samego dotyczy, nawet jeżeli pierwszym hasłem było koniec z tym bezhołowiem, koniec z tymi wszystkimi korupcyjnymi praktykami, to na końcu po tych latach kilkunastu okazało się, że tą ekipę tak samo drążyła i korupcja, i przywileje grupowe i nierówności, które powstawały itd., czyli to nie jest tak, że człowiek nawet mając świadomość tych grzechów, które trzeba zwalczać, jest na zawsze immunizowany na tego rodzaju zachowania czy zjawiska. Trzeba być bardzo ostrożnym, ten mechanizm demokracji, społeczeństwa obywatelskiego jak Churchill mawiał: mimo że nienajlepszy, to niczego lepszego nie wymyślono.

Wspomniałeś o podsłuchach. Mnie się przypomniała taka anegdotę, którą mi opowiadał Cyrankiewicz, którego zdrowo podsłuchiwano, jeśli tak można powiedzieć, w okresie stalinowskim, ale myślę, że i później też. On miał dość niewyparzony język. I jak ten, który przepisywał z tej taśmy, napotykał na to słowo, którego on bardzo często używał, to okazał się estetą i kropki stawiał, żeby nikogo nie urazić.

Prezydent RP
: Czyli jak widać, wśród podsłuchujących jest jakaś etyka zawodowa.

Tak, ale ja nie chciałbym, żeby ta etyka zawodowa miała możliwość przejawiania się, mówiąc delikatnie. A mnie przeraża to, że co chwilę słyszę, że kogoś podsłuchiwali. No, ale to jest inny temat.

Prezydent RP
: Ja też uważam, że jeśli mówimy o etyce zawodowej, choć ja to powiedziałem z przekąsem, to jest pytanie, dotyczące takich właśnie działań codziennych dziennikarzy, urzędników, czy polityków. Gdzieś trzeba postawić tamę, dlatego, że inaczej sami będziemy zmierzać, tym bardziej, że techniki się niewątpliwie rozwinęły – dzisiaj już niczego nie trzeba, żadnych kabli, ale to przecież chore. Trzeba żyć w świecie, który jest budowany na zaufaniu, nawet, jeżeli przykrością będzie zawiedzenie tego zaufania, ale to jest przykrość nieporównywalna wobec tego, że można żyć w świecie zupełnie stotalitaryzowanym.

Na zakończenie pytanie: Co jest twoją nadzieją, jeżeli chodzi o Polskę?

Prezydent RP
: Ja jestem pewny dobrej przyszłości Polski, niezależnie od tego, co się będzie działo w polityce, jakie wybory będą miały miejsce, bo to jest kwestia dwóch, czterech, sześciu lat, to będzie się zmieniało. Mamy niebywały potencjał w postaci młodzieży. Należymy do najmłodszych narodów europejskich – dwa miliony ludzi studiują w Polsce. Wierz mi, że największą przyjemność sprawia mi, kiedy jestem na uniwersytecie w Liege, w Paryżu, w Brugge, w Niemczech, gdzie rozmowy i wykłady mam po angielsku, dyskusja toczy się po angielsku i ktoś świetnie mówi w tym języku. Nawet nie wiem, kto to jest. Później spotykamy się w kuluarach i okazuje się, że to studenci z Polski. Jest kilkadziesiąt tysięcy młodych ludzi, którzy studiują w tej chwili za granicą, którzy absolutnie nie mają żadnych kompleksów, którzy są pełni werwy, i którzy, co mnie najbardziej cieszy, przychodzą do mnie i mówią: my chcemy pracować w Polsce, proszę nam pomóc znaleźć miejsce. I ja jestem spokojny i o te służbę cywilną i o dyplomację polską, jestem spokojny o wojsko polskie, bo widzę tych naszych oficerów kształcących się na uczelniach zachodnich. Mamy naprawdę młode pokolenie, które jest wolne od PZPRu, wolne od Solidarności, wolne od stanu wojennego, wolne od tej całej historycznej traumy, które szczególnie ty, ale i ja, jakoś tam nosimy. To jest największa szansa. Istotne jest tylko, żeby jej nie zmarnować. Żeby oni przyjeżdżając do Polski wiedzieli, że są tu potrzebni, oczekiwani i uzyskują oferty i możliwości działania. Bo oni inaczej znajdą pracę – jak nie w Brukseli, to w Waszyngtonie. Jak nie w Waszyngtonie, to w Paryżu. Natomiast nam powinno zależeć na tym, żeby ten kolosalny potencjał wspaniałej, polskiej młodzieży wykorzystać, bo to jest prawdziwa przyszłość Polski demokratycznej, Polski europejskiej i Polski bez kompleksów, i to jest najważniejsze, bo my jesteśmy krajem, ze względu na historię, na wszystkie swoje przeżycia, zakompleksionym. A oni są tymi, którzy poruszają się w kulturze europejskiej całkowicie nieograniczeni. Ze wspaniałą znajomością języków, ze wspaniałym poczuciem humoru, z tym polskim esprit, który jest świetny, jest prawdziwą solą i pieprzem ich zachowań. Oni mają to przewrotne poczucie humoru i są wszyscy dziećmi i Gombrowicza, i Mrożka, i tego przewrotnego dowcipu, który też buduje ich pozycję wśród rówieśników.

Panie Prezydencie, dziękuje serdecznie, życzę wszelkiej pomyślności w nowym roku, bo już się nie spotkamy. Też się podpisuję pod tą nadzieją, uważam, że to jest coś, co napawa optymizmem. I oby to młode pokolenie nie zostało zmarnowane. Dziękuję Panu.

Prezydent RP
: Dziękuję Panu, dziękuję Państwu i życzę wszystkim spokojnych świąt i pomyślności w nowym roku.


 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.