przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Straszny ruch, jak na 1 maja w Pałacu Prezydenckim.

Prezydent RP: Nie, nigdy nie było spokojnie. Zawsze to było święto. Dzisiaj jest rzeczywiście szczególnie. Witamy w Europie.

To zadanie już za Panem? Powtórzyć trzykrotnie, że jesteśmy w Europie? Trzeba w to wierzyć?

Prezydent RP: Ja w to wierzę. Wczoraj przeżyłem naprawdę wzruszające chwile na Placu, kiedy flaga europejska poszła do góry i kiedy był nastrój nadzwyczajny, że osiągnęliśmy cel, do którego tyle lat i to nie tylko my, ale także poprzednie generacje dążyły a obecność grobu Nieznanego Żołnierza tak blisko, to wszystko tworzyło taki nastrój wzruszenia, refleksji i radości.

Tym, którzy trzymali transparent z napisem: "Unii- nie" powiedział Pan, że nie mają racji.

Prezydent RP: Bo nie mają racji.

Zupełnie?

Prezydent RP: Moim zdaniem zupełnie.

To proszę użyć takich argumentów, by ich przekonać.

Prezydent RP: Trzeba zacząć od tego, że Polska jest demokratyczna i każdy może mieć hasło, jakie sobie życzy. Po drugie jestem przekonany, że każdy miesiąc, każdy rok obecności Polski w UE będzie dawał dowody, że to jest sensowne, że to pomaga, że przyspieszamy swój rozwój, że nadrabiamy te straty, które mamy do wysoko rozwiniętych państw, że mamy poczucie bezpieczeństwa, że żyjemy w świecie tych samych reguł, tych samych wartości. To jest jeszcze taka dyskusja polityczna, która zasadza się na tym, iż UE ma sens, a drudzy są zdecydowanymi przeciwnikami, ale od dzisiaj to już jest tylko praktyką, dzisiaj już wiemy, jak to będzie wyglądało.

NATO, Unia Europejska. I co dalej?

Prezydent RP: Dalej rozwój.

Właściwie to pytanie chciałem zadać inaczej, ale chyba nie wypada. NATO- pierwsza kadencja Prezydenta Kwaśniewskiego, UE- druga...

Prezydent RP: Trzeciej nie będzie, dlatego, że Konstytucja zabrania. W związku z tym wierzę, że moi następcy i w ogóle Polska, pokaże i w NATO i w UE, że jest bardzo solidnym, bardzo przewidywalnym i jednocześnie bardzo aktywnym, twórczym, kreatywnym partnerem. Polska to nie jest jedno z państw, tylko to jest Polska, czyli to jest miejsce, gdzie buduje się poważne koncepcje, gdzie jest dużo energii, dużo pomysłów, gdzie jest właśnie ta lojalność, która jest wartością, bardzo istotną w Europie i będziemy taką rolę odgrywać.

A co Pan odpowiada tym, którzy krytykują rezultaty negocjacji i warunki, na których nas przyjęto? Że trzeba na to spojrzeć z dłuższej perspektywy?

Prezydent RP: Myślę, że trzeba na to spojrzeć z krótszej perspektywy, dlatego, że wszystkie negocjacje mają to do siebie, że zawsze można powiedzieć, czemu tylko tyle a nie więcej? Negocjacje mają to do siebie, że muszą się w pewnym momencie skończyć. Jestem pewny, że Polska uzyskała w negocjacjach to, co można było uzyskać, a nawet nieco więcej. Ataki na negocjatorów, na negocjacje są bezpodstawne. Ale to też już jest historia. Zobaczymy ile z tego tak naprawdę potrafimy wykorzystać, bo przecież za rok nie tyle będzie ważne, jakie warunki wynegocjowaliśmy, ale będzie ważne, czy skorzystaliśmy ze środków akcesyjnych na poziomie 100%, 80%, 60%.

Jak rozumiem to jest marzenie Prezydenta RP?

Prezydent RP: Tak bym chciał. Nikomu się to nie udało, ale czemu ma się to nie udać Polsce? Na pewno byłbym bardzo zatroskany, gdyby to się okazało 60%.

Jesteśmy na to przygotowani?

Prezydent RP: Uważam, że tak, co więcej, sprawdziliśmy te wszystkie struktury, które przygotowują nas do absorbcji tych środków. To wygląda co najmniej dobrze.

A czy nie ma Pan takiej świadomości, że żyjemy w świecie, w którym Unia jest swego rodzaju deszczem pieniędzy, który na nas spadnie a my ze swej strony specjalnie nie musimy nic robić?

Prezydent RP: Na pewno w niektórych kręgach tak jest, ale to jest błąd. Unia oznacza z jednej strony szansę, ale z drugiej strony współodpowiedzialność. Myślę, że to, co jest najmniej rozwinięte na razie w naszym myśleniu to jest fakt, że właśnie od 1maja, od dzisiaj ponosimy współodpowiedzialność za to, co dzieje się w tej wielkiej rodzinie 25 państw. I jak, oby tak się nie stało, ale gdyby jakiś tankowiec z ropą rozbił się u wybrzeży Hiszpanii, czy Portugalii to jest to tak samo nasz problem, jak Hiszpanów, czy Portugalczyków. I to jest zmiana mentalności, która nie jest łatwa, ale jest konieczna

Kanclerz Kohl mówił, że nieważne jest to, co jest dobre dla Niemiec, ważne jest, czy jest dobre dla Luxemburga

Prezydent RP: To są bardzo mądre słowa i wierzę, że w Polsce też je zapamiętamy. W Europie trzeba myśleć o tych najmniejszych i wtedy rzeczywiście można budować europejską solidarność. Europa, która myśli w kategoriach największych, najbogatszych, najsilniejszych, staje się bardzo szybko Europą rozbitą, więc to, co Kohl powiedział, ale również to, co my powinniśmy przyjąć do wiadomości, że dla nas troska o tych mniejszych Litwę, Łotwę, Estonię, Słowenię, mówię o krajach przystępujących, jest niemniej ważna niż walka o ten nasz interes. Rzeczywiście nikt z UE nie zrezygnował z walki o narodowe interesy. To też jest siła Unii

Czy jest w Unii miejsce na egoizm narodowy?

Prezydent RP: Na egoizm - nie, na interes narodowy - tak.

Cienka granica czasami

Prezydent RP: To jest cienka granica. Generalnie uważam, że egoizm jest złą cechą, natomiast mądre rozumienie własnych interesów jest czymś naturalnym. To po co mówić o UE? Mówimy o małżeństwie. W małżeństwie tam, gdzie jest kwestia interesów można rozmawiać, natomiast, kiedy zaczyna się egoizm, zaczynają się kłopoty.

O małżeństwie, nie o związku partnerskim?

Prezydent RP: O czym Pan chce. O stosunkach między ludźmi.

Polska goni kraje UE, te najbogatsze? Z kolei UE będzie chciała dogonić Stany Zjednoczone? Z nowymi krajami to się uda szybciej.

Prezydent RP: W jakimś sensie tak. To może być paradoksalne, ale tak jest. Europa musi sobie postawić, jako cel strategiczny, wejście do gry globalnej, tzn. uczynienie z Europy, która już w tej chwili liczy blisko 0,5 mld ludzi, to jest jeden z największych rynków na świecie, po Chinach i Indiach, miejsce rozwoju, które będzie konkurencyjne wobec innych centrów cywilizacyjnych, a tych centrów jest więcej niż tylko Ameryka Północna. To są Stany Zjednoczone i Kanada z jednej strony, to są Chiny, Indie, Azja i Pacyfik, czyli Japonia, Malezja, Singapur i te kraje w tym kręgu, to jest Ameryka Łacińska z Brazylią, więc tych centrów jest więcej. My musimy sprostać wyzwaniom. Natomiast Europa przyjmując słabszych członków obniża swoje średnie dochodu narodowego itd., ale jednocześnie uzyskuje niezwykły potencjał rozwojowy. Jestem przekonany, że rozszerzenie UE jest najlepszą odpowiedzią na to zapotrzebowanie, żeby Europa była właśnie jednym z takich wielkich cywilizacyjnych, rozwojowych centrów.

Czyli najpierw warto podzielić, by potem móc pomnożyć?

Prezydent RP: Nie, warto się otwierać. Byłoby źle, gdybyśmy patrzyli na rozszerzenie wyłącznie w kategorii rynku, czyli zyskujemy rynki, gdzie można sprzedać towar, my przede wszystkim zyskujemy ogromny potencjał. Blisko 40 mln Polaków, ale nie tylko. To są ludzie wykształceni, aktywni i oni będą tę Unię wzbogacać niewątpliwie.

Czy na linii Bugu powstanie teraz nowa granica? Nieprzekraczalna przez wiele lat?

Prezydent RP: Granica powstanie.

Nie mówię o gospodarczej, o mentalnej.

Prezydent RP: To jest nasze zadanie. Myślę, że gdyby patrzeć na te dwa główne zadania polityczne Polski w UE to bym określił je następująco: wymiar wschodni, czyli żeby nie dopuścić do tego, że na wschodzie powstaje jakaś kurtyna, która będzie przeszkadzała nam w kontaktach, czyli musimy być otwarci wobec Ukrainy, Białorusi, Rosji itd. A drugim ważnym elementem naszej polityki powinno być umacnianie więzi transatlantyckiej, utrzymywanie tej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, z Kanadą. Ona jest potrzebna, ona jest naturalna, historycznie również bardzo uzasadniona. Nie powinno być żadnej nowej kurtyny na naszej wschodniej granicy, choć niewątpliwie fakt jest taki, że jesteśmy najbardziej na wschód wysuniętym państwem UE.

A te rozbieżności w sympatiach politycznych, czy wręcz interesach politycznych, że nam bliżej do Stanów Zjednoczonych, do Francji, czy Niemiec. Francuzom i Niemcom, Paryżowi i Berlinowi bliżej do Moskwy ponad nami. Jak to będzie się kształtowało w przyszłości?

Prezydent RP: Na pewno będzie się kształtowało trochę tak, jak Pan mówi dlatego, że sympatie, emocje, one mają swoją logikę. Jeżeli na urodziny kanclerza Niemiec zapraszany jest prezydent Rosji z małżonką, no to jest ich święte prawo. Tak to się ułożyło, natomiast w moim przekonaniu UE w całości jest na tyle silnym organizmem, że musi być tutaj zachowana solidarność, muszą być tu zachowane równe prawa i jestem przekonany, że nie grozi nam most ponad naszymi głowami, Moskwa, Berlin, Paryż albo jakiś inny. Gdy chodzi o sprawy amerykańskie to wczoraj na konferencji europejskiej tu w Warszawie słyszałem takie przesłanie, z którym ja się też zgadzam, że powinniśmy wzmacniać więź transatlantycką a jednocześnie powinniśmy nie narażać tej więzi na tak trudne chwile, jak w ubiegłym roku, jak sprawa Iraku itd., więc to wymaga niewątpliwie przejrzenia stosunków amerykańsko- europejskich i zbudowania pewnych kontaktów, które dawałyby nam poczucie bezpieczeństwa, poczucie rzeczywistego dialogu.

A czy ta iracka sprawa wciąż ciąży na naszym wizerunku w oczach polityków niemieckich, francuskich?

Prezydent RP: Na pewno jest tematem, ale nie jest problemem.

Pytam o to w takim sensie, że oto znowu Polacy mogą mieć swój własny pomysł, nie konsultując tego z nikim mimo tego, że są w tym organizmie.

Prezydent RP: Mamy do tego święte prawo i nikt nam tego nie może odebrać.

To jest kwestia suwerenności.

Prezydent RP: To jest kwestia naszej suwerenności, ale jest też pytanie o efektywność polityki, a polityka jest efektywna wtedy, kiedy można partnerów przekonać. Kiedy nie jesteśmy ani osamotnieni, ani pozostawieni gdzieś tam na boku. Generalnie dialog jest potrzeby i Polska jest tym miejscem, które wykazało, że ten dialog się sprawdza, że prowadzi do zmiany ustrojów i do zmiany polityki i to jest dobry przykład. Nawet ten fakt drobny, można powiedzieć, że Europejskie Forum Gospodarcze w Warszawie skończyło się bez wybicia jednej szyby, bez jednego incydentu, to też jest jakiś taki polski duch, który powoduje, że u nas takie rzeczy odbywają się bezkrwawo i bez niepotrzebnej napastliwości.

Może dlatego, że polski duch nam podpowiedział, by się zabezpieczyć odpowiednio, Panie Prezydencie?

Prezydent RP: To też. Myślę, że w naturze Polaków jest to, że jesteśmy agresywni słownie, a zdecydowanie mniej agresywni w istocie. I to dobrze.

To dzisiejsze rozszerzenie Unii to przecież nie ostatni krok. Mówi się Bułgaria, Rumunia...

Prezydent RP: Bułgaria, Rumunia są bardzo blisko, ponieważ Bułgaria zapewne w tym roku zakończy negocjacje, Rumunia, Chorwacja nieco później, ale należy spodziewać się, że w roku 2007 te trzy kraje staną się członkami UE. Dużo poważniejszy, bo bardziej skomplikowany problem to jest wejście Turcji, negocjacje rozpoczynają się, a tematem otwartym, ale dla nas równie ważnym, który wspieramy to jest Ukraina, to jest Mołdawia, to są te kraje na wschód, które swoje aspiracje europejskie wygłaszają, i które na pewno nie mają w tej chwili jeszcze gotowości, żeby stać się członkiem UE z dnia na dzień, ale powinny rozmawiać o tym, powinny być w naszym polu widzenia.

Ten skład polityków na Europejskim Szczycie Gospodarczym sugeruje, że te państwa mają swoje ambicje i być może kiedyś, tylko, czy to będzie jeszcze Unia Europejska?

Prezydent RP: A czemu nie? Wie Pan, myślę, że to jest właśnie taki problem, który jest narzucany bardziej z zachodu, żeby określić Europę jako coś bardzo konkretnego, bardzo precyzyjnego, a ja uważam, że np. granice geograficzne w UE nie odgrywają tak istotnej roli. Właściwie dyskusja o tym, gdzie jest Europa w sensie geograficznym kończy się tym, co przeżyłem ostatnio, że premier Brazauskas mówił, że centrum Europy jest 22 km od Wilna, prezydent Iliesku mówi, że jest gdzieś tam w Rumunii, prezydent Ukrainy mówi, że jest gdzieś tam na Ukrainie, a prezydent Rau mówi, że jest od Fraknfurtu kilkadziesiąt kilometrów, więc ja nie wiem, gdzie jest centrum Europy w rozumieniu geograficznym. Wiem natomiast, że Europa to jest kontynent, który o ile będzie podzielał te same wartości, o ile będzie działał według tych samych reguł może być bardzo szeroki także po kraje kaukaskie, Azerbejdżan, Armenia, Gruzja, na pewno z Ukrainą i Mołdawią, także z perspektywami dla Białorusi i zasadniczym pytaniem, właściwie jedynym pytaniem, które - poza Turcją - Turcja jest problemem, bo to jest nie tylko kwestia kontynentalna, to jest kwestia religii. To byłby pierwszy przypadek, kiedy do UE wkracza państwo muzułmańskie, państwo islamu. Natomiast prawdziwy problem w sensie politycznym to jest Rosja, która musi sama zdefiniować swoją pozycję, czy jest krajem bardziej europejskim, czy euroazjatyckim, czy szczególnym, specjalnym, które odgrywa swoją indywidualną rolę. Natomiast pamiętajmy, że dla nas w mówieniu o Europie powinna być np. kultura. I niech Pan mi powie dlaczego Proust ma być europejski a Dostojewski już nie? Choć obaj poruszali bardzo podobne problemy w istocie. Dlaczego europejski ma być Ravel ze swoim Bolero a nie Chaczaturian. Przecież tu nie ma żadnych granic. Jesteśmy w tym samym kręgu.

Może dlatego, że kultura znosi granice?

Prezydent RP: Nie, także kultury to nie dotyczy, bo też znajdziemy takie momenty w muzyce, gdzie tę granicę widać wyraźnie. Tutaj tej granicy nie ma.

Czy opinia publiczna ma świadomość tego wydarzenia, jakim jest wejście Polski do UE, Pana zdaniem? Ma świadomość szans, możliwości, perspektyw?

Prezydent RP: Mam nadzieję, że tak.

Nadzieja, takie piękne słowo.

Prezydent RP: Wie Pan tego się nie da w ten sposób...

Czy my wiemy? Bo jeśli naszą na temat Unii wiedzę ograniczyć do tego, że możemy przewieźć 110 l piwa, umówmy się to wiedza o mechanizmach funkcjonujących, ale na nieco niskim poziomie.

Prezydent RP: To nie jest niski poziom, bardzo wyrafinowany. Ja nie wiedziałem tego, co Pan powiedział. Widzę, że Pan jest dużo bardziej wprowadzony w tematykę. Mówiąc wprost, ja sądzę, że będziemy mimo wszystko, mimo tego, że słyszymy, przeżywamy. Wczoraj widziałem pierwsze strony gazet, wszystkie były unijne, wszystkie były we flagi unijne, więc na pewno jakaś emocja jest obecna, natomiast ja przyjmuję, że będziemy do Unii dojrzewać. Ważne, żeby na Unię patrzeć w kategoriach więcej tu jest szans niż problemów, więcej tu jest możliwości niż obaw. To będzie w dużej mierze zależało o was, od mediów, od dziennikarzy dlatego, że jeśli zaczniemy dyskutować o tym, że nie 110 a 100 litrów albo jeszcze coś innego, to może utopić tę Unię właśnie w takiej miałkości, w takich problemach, które nie mają większego znaczenia, a które mogą tworzyć zły nastrój. Natomiast wierzę, że Polacy, na pewno wczoraj na Placu Piłsudskiego w Warszawie - takie wrażenie miałem ja i inni - że jest to chwila ogromna.

Dla kogo. Dla którego pokolenia?

Prezydent RP: Dla nas jest to szansa i wielka satysfakcja, że doprowadziliśmy do tego. Jeżeli żal mi, to żal mi, że nie mogłem się cieszyć z moim ojcem, który nie żyje, z moja mamą, z wieloma ludźmi, którzy też tego pragnęli, którzy tego sobie nie wyobrażali, ale to było ich marzenie. Dlatego być może ta bliskość grobu Nieznanego Żołnierza wczoraj przy wciąganiu flagi UE

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.