przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Jolanta Pieńkowska: Pierwsze komentarze po wyborach w Hiszpanii są takie, że wygrała je Al-Kaida, jeśli Hiszpanie zdecydują się wycofać swoje wojska z Iraku, to co wtedy zrobimy my.

PREZYDENT RP:
Niewątpliwie ten zwrot należy tłumaczyć atakiem terrorystycznym, może to, że władza od początku nie starała się formować bardziej ostrożnie opinii na temat udziału ETY. W jakimś sensie jest to niewątpliwie sukces terrorystów ponieważ to był ich cel. Oni chcieli wpłynąć na wybory hiszpańskie i to się udało. Z drugiej strony mam takie wrażenie po wyborach w Hiszpanii, po rozmowach, które miałem kilka miesięcy temu, że partia rządząca była zbyt optymistyczna i pewna siebie. Nie wydaje mi się, że był to tylko jedyny powód tej zmiany preferencji wyborczych, ale tego już nikt nie udowodni.

JP: Ale efekt jest taki, że Hiszpanie zapowiadają - wycofujemy się z Iraku.

PREZYDENT RP:
Tak, to jest oczywiście zapowiedź bardzo ważna, podlegająca jeszcze dyskusji, pamiętajmy, że ona była częścią kampanii wyborczej, a musi być rozpatrywana jako część obowiązków Hiszpanii, które ten kraj wziął na siebie. Ja wierzę że w ogóle jest szansa na zwiększenie roli Nato w Iraku, a Hiszpania jest ważnym członkiem Nato, być może nie obecność samych żołnierzy hiszpańskich w Iraku, ale w ramach zwiększenia zaangażowania Nato-wskiego. Ale problem jest ważny, informuję, że od wczoraj rozmawiamy na ten temat, minister obrony narodowej, szef BBN, z naszymi sojusznikami z USA, wczoraj była rozmowa ministra Siwca z Condoleezą Rice, wiem że Ministerstwo Obrony będzie prowadziło takie rozmowy, MSZ. Musimy być przygotowani również na okoliczność, gdy Hiszpanie zdecydują się tą ważną część naszej strefy stabilizacyjnej opuścić.

JP: I kogo wtedy poprosimy o pomoc, bo to jest 1300 żołnierzy, a minister Zemke zapowiadał wczoraj, że ani jeden żołnierz więcej nie pojedzie.

PREZYDENT RP:
Na pewno nie pojedzie, bo my pracujemy według planu i nie jesteśmy w stanie zmieniać te plany i wysyłać więcej żołnierzy. Nie mamy ich przygotowanych mówiąc wprost, poza tym to też byłoby niepoważne. Cały czas rozmawiamy z nowym sekretarzem Nato o większym zaangażowaniu Sojuszu.

JP: A jeśli Sojusz powie nie.

PREZYDENT RP:
Ja myślę, że może powiedzieć tak, a jeśli powie tak, to w tej sytuacji, która się w tej chwili kroi, nie może być tak, by dziś zostawić Irak w stanie destabilizacji, kiedy naszym zadaniem jest ustabilizowanie.

JP: Ale nie będzie takiej sytuacji, ze w naszej strefie będzie 1300 żołnierzy mniej.

PREZYDENT RP:
Być może jest możliwość zmniejszenia o jakąś część kontyngent. Nie sądzę, by była to 1300-osobowa grupa, poza tym oni są skoncentrowani w jednym rejonie, pamiętajmy, że tam są ciągle Amerykanie, którzy będą chcieli jeśli będzie trzeba zwiększyć swoją odpowiedzialność.

JP: I są Brytyjczycy.

PREZYDENT RP:
I są Brytyjczycy, ale głównie można liczyć na Amerykanów, choć ja nie jestem zwolennikiem zwiększania ich obecności w polskiej strefie. To powoduje różne komplikacje natury psychologicznej. Relacje amerykańsko-irackie są naprawdę skomplikowane.

JP: A jak Pan odbiera te komentarze.

PREZYDENT RP:
Hiszpanie byli akceptowanym uczestnikiem...

JP: A jak Pan odbiera te komentarze opozycji, że to jest taka szansa dla Polski zażądana więcej od Amerykanów, jeśli Hiszpanie się wycofają.

PREZYDENT RP:
My cały czas rozmawiamy o tym, jakie powinny być załatwione sprawy relacjach polsko-amerykańskich. Mnie taka filozofia handlu nie odpowiada, dlatego że jesteśmy przekonani, ze w sprawach wiz, czy inwestycji Polski w Iraku, uzbrajania armii irackiej, czyli słynny kontrakt Bumaru, mamy swoje argumenty, przedstawiamy je i liczymy, ze będą poważnie rozpatrzone, natomiast w polityce to jest fatalna postawa, kiedy się mówi: to jak chcecie, żebyśmy dalej pozostawali w Iraku to bardzo proszę, to jest nasz rachunek. Bo nawet jeśli ten rachunek będzie raz zapłacony to szacunek będzie utracony na lata, więc nie łączmy tego w ten sposób, bo to są handle, które mają skutki krótkotrwałe i moim zdaniem niewiele są warte.

JP: Panie prezydencie, pierwsze komentarze też są takie, że jeśli Hiszpanie się wycofają, to zwiększa to ryzyko ataku terrorystycznego w Polsce, minister Siemiątkowski mówił w niedzielę w "Trójce", że nie dość, że mamy podzieloną opinię publiczną i elity w sprawie Iraku to mamy nieprzećwiczone struktury i zerowe doświadczenie w reagowaniu na tego typu zdarzenia.

PREZYDENT RP:
To zerowe doświadczenie jest szczęściem i oby zostało zerowym.

JP: Ale zerowe doświadczenie w reagowaniu na coś co nie wydarzyło się, oby się nigdy nie wydarzyło.

PREZYDENT RP:
Mam nadzieję ze pozostaniemy krajem wolnym od zagrożenia terrorystycznego.

JP: Minister Siemiątkowski mówi, że od hipotezy, że jesteśmy celem nie można uciec.

PREZYDENT RP:
I to musimy wiedzieć i to jest najbardziej tragiczne w tych wydarzeniach hiszpańskich, że jednak potwierdziła się teza, że to był zamach zorganizowany przez ekstremistów islamskich. Oczywiście śmierć ludzi jest takim samym dramatem, czy to robi ETA, czy grupa arabska, ale to nie zmienia faktu, że gdyby to była ETA to mamy do czynienia z problem wewnątrzhiszpańskim. W przypadku grupy nie wiem, czy związanej z Al-Kaidą, czy tylko korzystającej z inspiracji Al-Kaidy mamy do czynienia z terroryzmem światowym. Podejmujemy wszystkie możliwe starania, ćwiczenia, bardzo jest tu rozwinięta sieć wywiadowcza, bo to jest warunek, żeby można było reagować z wyprzedzeniem. Liczę, że moi rodacy wykażą troskę i ostrożność, o wszystkich faktach dziwnych, podejrzanych będą informować służby, Polska jest o tyle krajem wygodniejszym do walki z takimi procesami, że my jesteśmy krajem bardzo homogenicznym, w Polsce osoby o innym że tak powiem charakterze kręcące się są łatwiejsze do zdefiniowania, łatwiejsze do odnalezienia.

JP: Tak, ale taką szansą będzie to Forum Ekonomiczne, które ma być pod koniec kwietnia, gdzie zjadą rozmaici ludzie, tysiące antyglobalistów, a czwartkowe ćwiczenia pokazały, że my tak sobie średnio z tym zagrożeniem radzimy.

PREZYDENT RP:
Myślę, że sprawa Europejskiego Forum Gospodarczego jest bardzo przesadzona, bo przyjedzie tysiąc osób ze świata, to jest dużo mniej niż kibiców Górnika Zabrze, czy Lecha Poznań na mecz Legii, więc nie rozumiem skąd tego rodzaju obawy, że coś tu się może z tego powodu wydarzyć. A o antyglobalistach, jeśli będzie ich tu kilkuset to myślę, że maksimum, jeżeli nasze siły polityczne nie dołączą się do tego, uznając, że te kilka dni przed wejściem do Unii Europejskiej jest dobrą okazją do manifestacji. Ale jesteśmy demokratycznym państwem, trzeba zapewnić możliwość demonstrowania antyglobalistom, jeśli to będą chcieli czynić pokojowo zgodnie z zasadami, bez niszczenia sprzętu, atakowania ludzi, to jest część demokracji, ja bym się tego nie obawiał. Natomiast czy Polska może być celem zamachu ? Oczywiście może, czy jesteśmy do tego przygotowani, oczywiście, musimy.

JP: A czy jesteśmy do tego przygotowani?

PREZYDENT RP:
Myślę że jesteśmy, nie sprawdziliśmy tego i może dobrze, że nie mieliśmy takiej okazji. Natomiast o co ja apeluję to, żeby odpowiednie służby zajmowały się tym bardzo poważnie i żeby była jak najbliższa forma współdziałania obywateli i tych służb.
To nie może być tak, że ktoś widzi jakiś przedmiot poważny w otoczeniu i nie reaguje, nikogo o tym nie informuje. Bo my mamy i pirotechników i roboty pirotechniczne, które mogą podjechać i sprawdzić co to jest.

JP: Tak, ale mamy prowokacje dziennikarskie, jak ostatnie, kiedy dziennikarze wnoszą pakunki i na stadion Legii i wchodzą do stacji uzdatniania wody i nikt na to nie zwraca uwagi.

PREZYDENT RP:
I to jest właśnie straszne, to przecież nie jest kwestia policji, ani wywiadu, ani Biura Ochrony Rządu.

JP: Ale służb ochroniarskich, które sobie lekceważą sytuację.

PREZYDENT RP:
... i służb ochrony stadionu, myślę, że to jest okazja, żebym skorzystał z gościny u państwa i powiedział, że obowiązek walki z terroryzmem spoczywa na firmach ochroniarskich, na dozorcach, tych wszystkich którzy mają nam zapewnić bezpieczeństwo w tym nawet najmniejszym wymiarze, własnego podwórka. W związku z tym, jeśli będziemy to czynić, jeżeli będziemy się informować, jeśli nie będziemy tych informacji bagatelizować, czy skrywać, to szanse na to, by uniknąć takiego ataku jest dużo wyższa. A jak pani mnie pyta, czy Polska może być celem ataku terrorystycznego, oczywiście, że może i to nakłada na nas obowiązki.

JP: Pani prezydencie, Hiszpanie mówią nie tylko o wycofaniu swoich żołnierzy z Iraku, mówią też o tym, że chcą szybszego uchwalenia unijnej Konstytucji, co oznacza, że nie będą bronić Nicei, to znaczy, że zostajemy sami na placu.

PREZYDENT RP:
Tak to dziś wygląda, ale ja znam się na polityce i wiem, że te deklaracje wyborcze, a późniejsze czyny mogą się nieco różnić.

JP: Ale nie muszą.

PREZYDENT RP:
Oczywiście oni zmienią stanowisko, czyli będą dużo bardziej elastyczni, niż rząd Aznara. Zresztą nawet mówiąc zupełnie szczerze ja się spodziewałem, że nawet gdyby wybory wygrała Partia Ludowa, partia Aznara, to z nowym premierem też nastąpiłoby uelastycznienie stanowiska hiszpańskiego, taka była moja prognoza. Natomiast trzeba pamiętać, że w tej dyskusji, która toczy się w Unii Europejskiej, także wokół Traktatu Konstytucyjnego, Hiszpania wiele zyskuje. Ona nie broniła Nicei tylko po to by być sojusznikiem Polski, nie bądźmy naiwni, broniła Nicei, bo leży to w dużej mierze w interesie hiszpańskim. To są te fundusze strukturalne, które by płynęły jeszcze przez wiele lat do Hiszpanii, a które są ważnym czynnikiem modernizacji tego kraju. Jak do pana premiera Zapatero dojdą specjaliści, eksperci, których będzie musiał mieć do spraw europejskich to to stanowisko będzie się wygładzać, ono nie będzie takie białe jak w tej chwili słyszymy, co nie zmienia faktu, ze jesteśmy w tej chwili w słabszym położeniu niż byliśmy kilka dni temu. Trzeba szukać kompromisu, nie zgadzam się tutaj z przedstawicielami twardej linii w Polsce, wierzę, że wizyta Kanclerz Schroedera w Polsce 23 marca rozmowy, do których dojdzie, a które są poprzedzone rozmowami w MSZ, wczoraj był zastępca Joschki Fischera w Warszawie, myślę że będzie ważne spotkanie Cimoszewicz -Fischer, mają przygotować pakiet rozwiązań.

JP: Tym bardziej, że Schroeder mówi, że jest gotów do kompromisu.

PREZYDENT RP:
To trzeba wykorzystać, dlatego, że by znaleźć porozumienie jest potrzebny kompromis obu stron i niemiecko-francuskiej i polsko-hiszpańskiej. Jest taki moment, który musimy zrozumieć, że ponosimy odpowiedzialność nie tylko za polskie stanowisko, ale ponosimy odpowiedzialność za Europę, bo stajemy się ważnym uczestnikiem wspólnoty europejskiej. To jest największy brak w naszym myśleniu, my ciągle rozumujemy co dla nas, a nie co dobre dla Europy.

JP: Panie prezydencie wracając jeszcze do Hiszpanii, to tak się średnio sprawdziliśmy, po pierwsze nie było żadnego polskiego polityka w marszu milczenia w Madrycie, po drugie, wczoraj te 3 minuty ciszy tez niespecjalnie się nam udały.

PREZYDENT RP:
Szkoda w sprawie tej obecności w Madrycie, przyczyny są prostsze, ja bym się nie doszukiwał żadnych podtekstów, rozmawialiśmy o 14, kiedy zaczynała się narada wojskowa, co zrobić i okazało się że nie mamy samolotów, którymi można by wysłać do Madrytu. Jedyny samolot, który nie musi mieć dwa, czy trzy międzylądowania Tu-154 był w Afryce, a mamy jeden teraz, drugi jest remontowany, choć niektórym to wydaje się zabawne w takich sytuacjach to takie zaniedbania, czyli brak flotylli samolotów dla rządu, odbija się na tym, ze nie ma kogo wysłać i jak. Mieliśmy nadzieję, że ktoś z ministrów naszych jest w Brukseli i wsiądzie do samolotu z Prodim, czy Solaną, ale tak nie było. Była pani ambasador Bernatowicz, więc można powiedzieć, ze reprezentacja była na co najmniej właściwym poziomie.

JP: A 3 minuty ciszy.

PREZYDENT RP:
A 3 minuty ciszy to przyznam szczerze nie rozumiem problemu, ja wiedziałem o tych 3 minutach od piątku, kiedy Unia Europejska o tym powiedziała, wiedzieli o tym wszyscy zainteresowani. Uczciliśmy to w Kancelarii, pracownicy i wszyscy.

JP: Tylko dlaczego ta informacja dalej się nie rozeszła

PREZYDENT RP:
To ja mogę zapytać, dlaczego media jej nie przekazały. Ja po raz pierwszy słyszę, że media czekały aż premier Miller wyda jakąś dyspozycję. Do tej pory działaliście bez dyspozycji premiera, nawet wręcz przeciwnie.

JP: Ale bez złośliwości, czekaliśmy na oficjalny komunikat z Centrum Informacyjnego Rządu, a tego komunikatu nie było.

PREZYDENT RP:
Oczywiście bez złośliwości. Pani redaktor w innych sprawach dajecie sobie radę bez tych komunikatów. Myślę że może coś zawiodło w tym natłoku wydarzeń weekendowych, że nie poinformowaliście, nie poinformowaliśmy o tym, co zostało postanowione przez UE w piątek.

JP: Jak Pan odbiera głosy polityków SLD i UP, że 2 maja Leszek Miller powinien odejść.

PREZYDENT RP:
Ja rozumiem, ze ta dyskusja jest nieuchronna i partie mają do tego wszelkie powody, raz przygotowania do wyborów europejskich, dwa - wybory przyszłoroczne do parlamentu.

JP: 12 procent poparcia.

PREZYDENT RP:
Tak jest, to powoduje, że dyskusja będzie trwała i ja to rozumiem. Jako prezydent ja mam jedno zadanie, żeby Polska w sposób jak najlepszy i przewidywalny robiła to, co wynika z naszego kalendarza, 1 maja Polska wchodzi do Unii i do 1 maja musimy przygotować wszelkie struktury.

JP: To Pan mówi, do 1 maja żadnych zmian, dlatego mówię 2 maja.

PREZYDENT RP:
Stąd będzie posiedzenie Rady Gabinetowej, rozmawiamy w sprawie systemu AJAX, stąd jest wiele spraw, które nie są głośne, ale bardzo ważne, by wszystkie segmenty, wczoraj rozmawiałem z panią minister komisarz Huebner, chodzi o to, by te segmenty zgrać tak, by 1 maja Polska mogła z przekonaniem powiedzieć, że wchodzimy przygotowani i działamy dalej, później te mechanizmy będą się zazębiać.

JP: Z premierem Leszkiem Millerem.

PREZYDENT RP:
Z tym rządem, dlatego, że jeśli teraz zajmiemy się rekonstrukcją rządu, a w przypadku premiera oznacza to dymisję całego rządu, to oznacza wotum zaufania dla rządu, to mamy co najmniej dwa tygodnie.

JP: Czyli ten rząd do następnych wyborów.

PREZYDENT RP:
To jest pierwsza sprawa, druga, 1, 2, 3 mamy uroczystości w Polsce i za granicą, zaczyna się od wejścia do Unii, więc ja w ogóle myślę, że to jest czas, w tym całym polskim bałaganie my przejdziemy obojętnie obok sprawy, która jest przynajmniej dla znaczącej części ważna.

JP: Ale ten premier i ten rząd wywołają w ludziach nadzieję?

PREZYDENT RP:
To nie chodzi o premiera, Polska wchodzi, premier Miller jest tylko jednym z obywateli, którzy wchodzą do Unii.

JP: Jest premierem tego rządu.

PREZYDENT RP:
Dobrze, jest premierem. Byli przed nim premierzy, będą po nim premierzy, przecież 1 maja my nie świętujemy urodzin, tylko wejście do Unii, jakaś obsesja...

JP: Nie nami, ale politykami też.

PREZYDENT RP:
Staram się leczyć tę obsesję i tłumaczyć na czym ma to polegać.

JP: Ale dopuszcza Pan taką możliwość, że będzie rozłam w SLD, grupa skupiona wokół Marka Borowskiego w SLD wyjdzie.

PREZYDENT RP:
To jest niewykluczone też, jeśli taka decyzja zostałaby podjęta to ona jest bardzo brzemienna w skutki, to jest próba leczenia formacji, przy użyciu twardych środków naprawczych.

JP: Będzie Pan odradzał, czy namawiał.

PREZYDENT RP:
Ja nie odradzam, ani nie namawiam i radzę poważną dyskusję na ten temat. Jeżeli to miałaby być szansa na zbudowanie, odtworzenie, odbudowę formacji, która miałaby szansę istnieć, to byłoby sensowne, bo każdy kraj, w tym też Polska nowoczesnej lewicy potrzebuje. Gdyby to miało być przyśpieszenie destrukcji to to byłoby złe. Byłoby moim zdaniem nawet niekorzystne z punktu widzenia państwa.

JP: "Trybuna" pisze, że to pańska inicjatywa.

PREZYDENT RP:
Proszę mi nie cytować "Trybuny", bo to fantasmagoria, ja nawet nie chcę tego prostować, bo musiałbym się tym zajmować. Inicjatywa marszałka Borowskiego nie była nawet ze mną konsultowana, dowiedziałem się o tym, jak wielu innych po fakcie. Jeżeli "Trybuna" chce koniecznie wiedzieć kto pytał mnie o zdanie co ma robić, to był Krzysztof Janik. Więc nie rozumiem skąd ten...

JP: I Pan mu powiedział, żeby został szefem SLD.

PREZYDENT RP:
W tej sytuacji tak, powiedziałem, że to szansa na szukanie lepszych konceptów, bo Krzysztof Janik ma pewną siłę spajającą, to człowiek, który nie kieruje się egoizmem, to człowiek gry zespołowej.

JP: Ale mówi się, że niezależnie od tego kto by stanął na czele to z tym rządem notowania SLD się nie poprawią.

PREZYDENT RP:
Ale nie dała mi pani dokończyć o rządzie, ja uważam, że momentem w polityce weryfikującym wszystko są wybory, będą bardzo niedługo, 13 czerwca, w moim przekonaniu po 13 czerwca jeśli już mówić o ocenie sytuacji, to to jest ten okres. Moje stanowisko, które przedstawiłem jest znane także w SLD i trzymam się tego, bo to daje szanse na załatwienie planu Hausnera, załatwienie tych wszystkich progów. Dla partii daje to czas na dyskusję wewnętrzną, dla tych którzy chcieliby tworzyć rząd, a musi ich być większość muszą się zastanowić nad tym jaka jest personalna alternatywa dla Leszka Millera, bo jeżeli miałby to być kolejny casting tym razem na premiera, to jestem zdecydowany to odrzucić.

JP: Czyli miałoby być 15 czerwca.

PREZYDENT RP:
14 czerwca, bo w sposób obiektywny będziemy wiedzieć jak społeczeństwo to ocenia, wszystkie partie, jak jest zaangażowane w wybory, frekwencja będzie o tym mówić, to będzie pierwszy materiał niesondażowy, ale pierwszy materiał do poważnej analizy politycznej i wyciągnięcia wniosków wszystkich, podkreślam wszystkich.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.