przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Witam Państwa. Dziś, w „Co z Tą Polską?” pytanie „co z prezydentem?”. A ja występuję w podwójnej roli: gospodarza programu i gościa. Gościa prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Dobry wieczór Panie prezydencie.

PREZYDENT RP:
Witam Pana, witam wszystkich Państwa.

Ostatni raz w Pałacu rozmawialiśmy 5,5 roku temu, marzec 1999 roku. Wielkie święto, Polskę przyjmują do NATO. Przyzna Pan, że zmieniło się dużo w Polsce, szczególnie wokół Pana.

PREZYDENT RP:
Zmieniło się, szczególnie w tym, co chcieliśmy uczynić. Jesteśmy w NATO, w Unii Europejskiej. Czy wokół mnie? Trochę się zmieniło, trochę się nie zmieniło. Najbardziej zmieniło się w pana życiu. To pan zmieniał zajęcia i pracę…

I dziecko mi się urodziło.

PREZYDENT RP:
I dziecko się panu urodziło, a ja jestem ciągle w tym samym miejscu. Więc witam pana ponownie w Pałacu.

Dzień dobry jeszcze raz. W Pana życiu, Panie prezydencie, też się wiele zmieniło. Którą osobą jest Pan w państwie?

PREZYDENT RP:
Konstytucyjnie oczywiście pierwszą, w społeczeństwie obywatelskim jedną z blisko 40 milionów.

Jeśli jest Pan pierwszą osobą w Państwie, to jak Pan sądzi? W tej notatce, kiedy padło hasło "pierwszy" to o kim mogli pisać?

PREZYDENT RP:
Nie wiem. Te notatki mają to do siebie, że wymagają rozmowy z autorami albo tymi, którzy takie rozmowy prowadzili. Pan Kulczyk twierdzi, że nie powoływał się na nikogo. Ten, który donosił mówi, że nie wprost takie powołanie na pierwszego, w domyśle na mnie miało miejsce. Ja bym nie chciał dzisiaj o tym dyskutować. Niech to rzeczywiście będzie sprawdzane. Natomiast ja jedno mogę powiedzieć. Ja nie mam z tym nic wspólnego. Jestem przekonany, że wielu ludzi w Polsce może mówić o mnie „pierwszy”, ale niektórzy mogą o mnie mówić „trzeci”, „piąty”, „dziesiąty”, „jedenasty”. To nie ma w ogóle żadnego, zasadniczego znaczenia.

Tak. Tylko tu nastąpiła dość intrygująca zmiana. Pan w piątek mówił: „pierwszy” to może o prymasie, o premierze. Dzisiaj widać, z tej notatki jasno wynika, że mowa jest o Panu.

PREZYDENT RP:
Nie, właśnie z tej notatki, moim zdaniem, jasno wynika, że mowa nie jest o mnie.

Jeśli tu są słowa: „Ałganow nie wierzył, by prezydent RP miał realne możliwości wpłynięcia na decyzję w sprawie prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej”. Z tego jasno wynika, że Ałgonow myślał, że „pierwszy” to Pan.

PREZYDENT RP:
Ja myślę, że w rozumieniu rosyjskiego obywatela słowo „pierwszy” oznacza prezydenta, bo taki tam jest system. Z drugiej strony, jeżeli jego rozmówca powołuje się na „pierwszego” a rosyjski partner uważa, że jest to po prostu niepoważne, no to być może tym „pierwszym” jest ktoś inny. Ale my wchodzimy, w tym momencie, w dyskusje o sprawach drugo i trzeciorzędnych.

Ale nie wszyscy w Polsce, Pan prezydent zdaje sobie z tego sprawę, uważają, że jest to sprawa drugo i trzeciorzędna.

PREZYDENT RP:
Ci, którzy chcą wywołać z tego burzę, moim zdaniem popełnią straszliwy błąd, bo myśmy już kilka takich burz w Polsce przeżyli także z udziałem Ałganowa. Natomiast ja mogę jasno powiedzieć, że nikt nie miał i nie ma moich pełnomocnictw szczególnie tam, gdzie nie ma kompetencji prezydenta.

A czy nie sugerował Pan prezydent wczoraj, że mogło chodzić o premiera. „Bo było to pytanie… Przetłumaczcie sobie na łacinę słowo pierwszy, ”primus” to prawie tak jak premier”.

PREZYDENT RP:
„Primus” to jest przede wszystkim prymas, ale przecież nie ośmieliłbym się twierdzić, że chodzi o prymasa.

Czyli nie było żadnej sugestii, że to Leszek Miller?

PREZYDENT RP:
Ale oczywiście, że nie było żadnej sugestii. Po pierwsze z informacji, które ja mam, bo zapytałem wprost o to, zresztą z tego, co mówił, bodajże w telewizji publicznej pan Jan Kulczyk wynika, że on się na nikogo nie powoływał.


A rozmawiał Pan z Janem Kulczykiem w którymkolwiek momencie o Rafinerii Gdańskiej?

PREZYDENT RP:
Nie, w ogóle tych rozmów ani na temat Rafinerii… Jeżeli rozmawiałem z Janem Kulczykiem, w różnych zresztą grupowych, że tak powiem, dyskusjach to, to dotyczyło raczej planu związanego z połączeniem Orlenu z austriackim koncernem i węgierskim koncernem. I to się odbywało… , nie powiem panu teraz dat, bo musiałbym poszperać w kalendarzach. Natomiast to się odbywało przed moimi wizytami czy to w Austrii czy to na Węgrzech. Bo taki plan stworzenia wielkiego środkowoeuropejskiego koncernu miał miejsce. Jeżeli dobrze pamiętam, to Jan Kulczyk był zdecydowanie przeciwny temu, żeby Łukoil czy Rosjanie przejęli Rafinerię Gdańską

Mówi Pan prezydent znowu Jan Kulczyk. Parę dni temu powiedział pan Jan K.

PREZYDENT RP:
Bo jak mówię o tajnej notatce, która nie była odtajniona, to trochę ostrożności procesowej mógłbym…

To wyłącznie była ostrożność procesowa?

PREZYDENT RP:
Oczywiście, to była ostrożność procesowa a trochę również złośliwość. Dlatego, że jest czymś całkowicie niepojętym, że oto ktoś w Polsce otrzymując informację tajną zaczyna jej używać a wszyscy, których dotyka ta informacja nie mogą w żaden sposób odpowiedzieć. I dobrze się stało. Dzisiaj już mówimy Jan Kulczyk, Władimir Ałganow.


A’propos Ałganowa. Czy i kiedy Pan prezydent ostatni raz rozmawiał z Ałganowem?

PREZYDENT RP:
Wie Pan, nie potrafię powiedzieć, ale to jest… sądzę… początek lat ’90 a może koniec lat ’80.


Początek lat ’90 to bardziej 91 czy 94?

PREZYDENT RP:
Nie, proszę Pana. 94 to Pan wspomina słynny artykuł Życia, który próbuje ulokować mnie na wakacjach z Ałganowem. I to już jest potwierdzone przez różne instancje sądowe, że mnie tam nie było. Ja byłem w Irlandii, byłem za granicą. W ogóle mnie w tym momencie w Cetniewie nie było. Więc to był czas, kiedy Ałganow był ważnym dyplomatą ambasady rosyjskiej czy jeszcze radzieckiej.


W każdym razie w ostatnich 10 latach żadnych spotkań nie było.

PREZYDENT RP:
Więcej. Sądzę, że gdzieś od 12 lat czy 13 lat może 14 lat w ogóle nie było takich spotkań.


Panie prezydencie, powiedział Pan, że „Mamy do czynienia w Polsce z pełzającym przewrotem”.

PREZYDENT RP:
Tak.

Przewrót to jest wtedy, kiedy ktoś łamie prawo. Czy ktoś w Polsce złamał prawo?

PREZYDENT RP:
Nie. Przewrót to jest sytuacja, w której usiłuje się nagiąć prawo dla uzyskania własnych celów.

A kto nagina?

PREZYDENT RP:
Opozycja, która nie miała nawet wątpliwości, że trzeba rozmawiać choćby z Panem Jagielińskim o próbie tworzenia koalicji na rzecz odłożenia głosowania i budowania, być może, nowego rządu. Więc ci, którzy zawsze tak bardzo obrażali się na to, że ten plankton, że ci wszyscy niezrzeszeni, ta koalicja strachu decyduje o losach Polski i Sejmu. Nagle okazało się, że bez żadnych wątpliwości podjęli z nimi rozmowy. A ponieważ ja już dwukrotnie w Sejmie widziałem atak teczkami, agentami, Ałganowem, to tym bardziej nie waham się powiedzieć, że mieliśmy do czynienia ze świadomą próbą zdestabilizowania sytuacji w Polsce.


To jest szalenie ostry zarzut.

PREZYDENT RP:
To jest szalenie ostry zarzut, który, jak mówię, jest faktem.

Czy Pan prezydent mógłby podać nazwiska tych pełzających puczystów?

PREZYDENT RP:
Proszę pana, pierwszy wystąpił Roman Giertych, jak pamiętam. Później dołączył się do niego pan Jan Maria Rokita. Wiem, że również rozmowę z panem Jagielińskim przeprowadzał pan Jarosław Kaczyński.

Czy Pan prezydent nie ma takich obaw, bo tu mówimy już o nazwaniu posła Rokity pełzającym puczystą.

PREZYDENT RP:
Słowa „puczysta” to nie ja używam tylko pan używa.

Ale „uczestnik pełzającego przewrotu”?

PREZYDENT RP:
Niewątpliwie uczestnik próby zdestabilizowania Państwa Polskiego. Szczególnie w tym momencie, w którym votum zaufania dla rządu Belki, sprawa Kulczyk - Ałganow i cała reszta, naprawdę nie mają żadnego bezpośredniego związku.

I Pan prezydent nie ma obaw, że powiedzmy w czerwcu przyszłego roku, patrząc Panu w oczy przysięgę będzie składał nowy premier Jan Rokita i że to na wejściu nie zbuduje zbyt dobrych stosunków?

PREZYDENT RP:
Proszę pana, ja nie muszę sobie wyobrażać, co wyniknie z wyborów w roku 2005. Ja zaakceptuję każdy demokratyczny werdykt w Polsce, ponieważ jestem demokratą. Dziś widzę, że jestem wręcz obrońcą demokracji i tym, który musi pilnować, żeby ona w żaden sposób nie została ograniczona. Bo to Jan Rokita mówi w swoich wywiadach, że trzeba ograniczyć demokrację, bo ona nie ma wewnętrznej siły samonaprawy.

Pan powiedział, że trzeba szarpnąć cugle…

PREZYDENT RP:
Szarpnąć cugle. A pan Krasowski, który jest dziennikarzem, redaktorem związanym z prawicą mówi, że chodzi de facto o zamach majowy ale bez zamachu.

Poseł Rokita tego nie mówił.

PREZYDENT RP:
No tak, ale niewątpliwie z jego tekstu to wynika, gdy mówi o wymiarze sprawiedliwości i innych rzeczach, ale nie rozmawiajmy o wywiadach posła Rokity, bo jeszcze klasykiem nie jest. Zostawmy to na boku. Natomiast poseł Rokita wszedł ze mną w spór w roku ’94 i ’95 kiedy kandydowałem w wyborach prezydenckich. Poseł Rokita nie chce się dzisiaj przyznać, że to, co on wtedy wieszczył Polsce wraz z moim wyborem na prezydenta zupełnie się nie sprawdziło. Pamięta pan, że on stworzył inicjatywę ¾, gdzie chciał powiedzieć, że 75% z polskiego społeczeństwa Kwaśniewskiego nie zaakceptuje. Mówił tak, że mój wybór oznacza, że nikt z nim nie będzie rozmawiał, że Polska nie wejdzie do NATO i do Unii Europejskiej, że grozi nam białorusinizacja Polski, że w Polsce nie będzie demokracji, że w Polsce będą kartki na mięso, bo to są takie bardzo spektakularne… – jak pan pamięta- happening czy plakat i że tak to będzie wszystko wyglądało. Otóż chcę powiedzieć, że Polska na szczęście wygląda zupełnie inaczej i mam nadzieję, że pan poseł Rokita kiedyś przyzna się, że jego prognozy się nie sprawdziły.


Panie prezydencie, po co opozycja miałaby przeprowadzać ten pucz skoro i tak jest wielce prawdopodobne, że w drodze czysto demokratycznej i tak tę władzę przejmie?

PREZYDENT RP:
Wydaje mi się, ze bardzo niepotrzebnie i bardzo nerwowo jej się do tej władzy śpieszy. Natomiast ją martwią takie dobre informacje dla Polski jak np. że zaczęliśmy wypłacać dopłaty bezpośrednie dla rolników.

Nie jest Pan głęboko przekonany, że martwią. Teraz zarzuca Pan opozycji, że stosuje taktykę, czym gorzej tym lepiej.

PREZYDENT RP:
Niestety muszę to powiedzieć, że wierzę, że nie wszyscy i wierzę, że są tam ludzie, którzy jednak myślą inaczej. Choć ze względu na pewną polityczną poprawność, jaka dzisiaj obowiązuje w opozycji nie są w stanie powiedzieć dobrego słowa o tym, co się dzieje obecnie w Polsce.


A Pan prezydent powiedział: „Wypowiedziałem wojnę tym, którzy chcą walk”. To jak Pan prezydent chce walczyć z tymi, którzy chcą tego pełzającego przewrotu?

PREZYDENT RP:
Działając na rzecz tego, żeby w Polsce zwyciężał zdrowy rozsądek i żebyśmy pokazali tą Polskę, która pracuje, która jest skromna, która robi swoje, która nie podlega manipulacjom politycznym, która nie jest może na pierwszych stronach gazet, bo nie wywołują skandali, ale naprawdę czynią wiele dobrego.

Taka Polska jest też tu Pałacu?

PREZYDENT RP:
Ta Polska jest też w Pałacu, taka Polska jest też w wielu miejscach i ta Polska jest niestety nieobecna w mediach. Na tym polega główny problem.

A jak jest tu w Pałacu, to jest obecna w mediach.

PREZYDENT RP:
Teraz, w tym momencie tak. Ale jakby Pan chciał zrobić analizę tego, co mówi się, jak wyglądają główne wiadomości to tak naprawdę… przecież to jest nieważne, że my mamy 60% wzrost eksportu do Rosji w ciągu pierwszych 7 miesięcy. Nikt o tym nie powiedział. Ja o tym mówiłem 5 razy choćby w ciągu mojej wizyty w Rosji.

Panie prezydencie, Pan powiedział o tej Polsce, która jest ciężko pracująca i ta destabilizująca…

PREZYDENT RP:
To jest wspaniała Polska. Ja jestem dumny, że mogę być prezydentem Polski, ponieważ to jest wielki naród. To jest wielki naród, choć może nie ma jeszcze tej tuby, przez którą mógłby przemówić do innych.

Naród Panie prezydencie bez wątpienia jest wielki, pytanie „czy państwo jest wielkie”. Ale o tym i o tym jak różnie ludzie w Polsce to nasze państwo dzisiaj nazywają, słusznie czy nie słusznie? Ciekaw jestem opinii Pana prezydenta, to już za chwilę. „Co z tą Polską?”. Za kilka minut wracamy do pałacu Prezydenckiego. Zapraszam.

Panie prezydencie, naród rzeczywiście wspaniały, a państwo? Będę się upierał, niezbyt wspaniałe. Funkcjonuje jeszcze jeden cytat z ulubionego posła Jana Rokity. Tydzień temu pan poseł Rokita powiedział w programie ”Co z tą Polską?”, że „Polska to szambo”. A Marek Borowski, który siedział obok powiedział, że „Może aż tak źle nie jest”. Może to za mocne słowo, ale nie polemizował co do zasady, co do treści jak ta polityka polska wygląda. Padło też zdanie, że „ryba psuje się od głowy”. Czy Pan prezydent jako głowa państwa czuje się za taki stan Polski współodpowiedzialny?

PREZYDENT RP:
Oczywiście czuję się współodpowiedzialny za wszystko to co się dzieje w Polsce i za to, co złe ale i za to, co dobre. Jeżeli panowie Rokita i Borowski mówią, że szambo, to rozumiem, iż uznają siebie za współodpowiedzialnych. Żeby było jasne, bo żaden z nich nie urodził się wczoraj i żaden z nich nie został posłem 3 dni temu tylko od ’89 roku…

Ja mówię o Pana szczególnej odpowiedzialności, że ma Pan szczególny mandat.

PREZYDENT RP:
Ja uważam, że polityk, który mówi o swoim środowisku „szambo” sam de facto degraduje politykę i swój udział w polityce. Jedną z największych słabości naszej polityki to to, że nie potrafimy o niej rozmawiać poważnie i szanować siebie nawzajem. Tak, jak bym mógł nie zgadzać się z Rokitą i tak, jak mógłbym polemizować z Borowskim choć bardzo go cenię, to uznaję ich za ważnych uczestników wielkiego polskiego sukcesu od roku ’89. O jakim szambie my mówimy? Mówimy o jednej, drugiej, trzeciej aferze, mówimy o różnych negatywnych nastrojach. Powiedzmy o 15-tu latach sytuacji, która się nam wszystkim nie mieściła w głowach

Panie prezydencie, te 15 lat to jest wielki sukces: konstytucja, Unia, NATO, to jest Pana wielki sukces, ale dzisiaj Polska jest w takim stanie, w jakim jest. I Pan mówi, ze media mówią o tych sprawach negatywnych. A dzisiejsze historie: Ałganow – kto go umawiał, kto nie umawiał, Kulczyk – powoływał się czy nie powoływał, Kapusta – gubi notes w sprawie Orlenu…

PREZYDENT RP:
Gubi notes i nie wiemy dlaczego.

Pan jest prezydentem normalnego państwa, czy to coraz bardziej przypomina republikę bananową?

PREZYDENT RP:
Nie. Powiem Panu szczerze, nie chcę być nadmiernie emocjonalny… Jak ja słyszę, że ktoś porównuje Polskę do republiki bananowej, to naprawdę nie chce mi się rozmawiać, bo to nieprawda.

A państwo polskie nie funkcjonuje trochę jak republika?

PREZYDENT RP:
Państwo polskie ma swoje słabości, Państwo polskie jest na początku drogi budowania instytucji demokratycznej. Gdzie mieliśmy się tego nauczyć i kiedy? Przez 50 lat PRL-u? Przez 20 lat II RP, która zniknęła w wyniku II wojny światowej, okupacji niemieckiej? Przez 123 lata nieobecności Polski na mapie świata? No miejmy trochę odpowiedzialności za to, co mówimy! Polska weszła na drogę demokracji. Polska jest na pewno nienajlepszym uczniem w klasie, ale Polska jest ciągle dla wielu ludzi wzorem. Polska stworzyła przez 15 lat gospodarkę wolnorynkową, instytucje demokratyczne, wolne media. Jakby Pan mnie zapytał, bo to jest lepsza dyskusja dla mnie niż dla Pana, czy mamy wolne media w Polsce?

Panie prezydencie, powiem szczerze, wydaje mi się, że dziś są bardziej wolne niż rok temu. Ale rok temu za sprawą ludzi, za sprawą Włodzimierza Czarzastego, Roberta Kwiatkowskiego…

PREZYDENT RP:
Zostawmy to.

…Danuty Waniek te media nie były wolne. I to są wszystko Pana ludzie i Pana nominacje.

PREZYDENT RP:
Nie. Nie moi ludzie. Ja Panu powiem, że mniej zagrożenia dla wolnych mediów płynie ze strony osób, które pan wymienił a nie innych. Ale zostawmy to. Porozmawiajmy nie jako ci, którzy mają pretensję czy toczą spór w tej chwili. Mamy wolne media. Czy zadowala Pana jakość polskich mediów?

Panie prezydencie, wydaje mi się, że przy wszystkich grzechach polskiego dziennikarstwa jakość polskich mediów jest zdecydowanie lepsza niż jakość polskiej polityki.

PREZYDENT RP:
Chcę Panu powiedzieć, że te jakości są porównywalne. Ja uważam, że mamy powód do dumy. Zarówno z tego, jaka jest wolność mediów i ich jakość, jaka jest siła polskich instytucji demokratycznych, które wykształtowaliśmy w bardzo krótkim czasie 15 lat. I chciałbym bardzo, żebyśmy naprawdę pokazali opinii publicznej, Panom i Paniom, którzy nas słuchają, że to, co jest złe trzeba eliminować, wyrzucać, walczyć z tym. Natomiast nie wolno zmarnować dorobku Polski, który jest ogromny. Oczywiście ja to mówię jako człowiek zaangażowany, bo 9 lat jestem prezydentem. Ja nie mogę przyjąć do wiadomości tezy, że Polska jest w gorszym stanie niż w roku ‘95, bo nie jest. Jest naprawdę w 100 razy lepszym stanie.


Panie prezydencie, jak Pan zaczął o tych mediach publicznych. Pani Waniek intensywnie walczy o to, żeby Pan Ryszard Pacławski wrócił do telewizji i żeby odbudować interesy SLD w telewizji. To, to jest praca na rzecz mediów publicznych czy niepublicznych?

PREZYDENT RP:
Nie, Pan się bardzo myli. Jeżeli chce Pan mówić o takich szczegółach to dobrze.

Nie. Pan prezydent wywołał media, więc ja bym chciał dokończyć.

PREZYDENT RP:
Media wywołałem w sensie generalnym. Jednym ze współtwórców Polski współczesnej są media, które muszą też wziąć część tej odpowiedzialności na siebie. Pan mówił o Pacławskim. Proszę Państwa, Pacławski został wybrany w wyniku konkursu, który miał miejsce w telewizji. Konkurs i dla Pani Waniek i dla mnie był rzeczywiście częścią tego nowego otwarcia. Uznano, że konkurs jest metodą demokratyczną, sensowną, która wyłania kierownictwo. Pan prezes Dworak został wybrany jakby poza konkursem w związku z patem, który miał miejsce.

A Pani Waniek powiedziała, że to zdrada i że nie tak się umawialiśmy.

PREZYDENT RP:
W sprawie Dworaka?

Tak.

PREZYDENT RP:
Nie wiem, być może, ale nie o to chodzi. Chodzi o jedną rzecz, że już raz zasada została złamana. Moim zdaniem zawieszenie Pana Pacławskiego… Ja nie znam szczegółów, od razu mówię i proszę, żeby żadna komisja śledcza mnie o to nie pytała. Mogę powiedzieć jedno – zasady zostały złamane. Okazuje się, że nieważne czy stosujemy metody demokratyczne czy konkursowe, ale ważne żeby nasze było na wierzchu. I to jest cały problem.


Panie prezydencie, ja zacząłem od tej ryby, która się podobno psuje od głowy. Czy Pana nie niepokoi, że mamy drugą wielką aferę? Aferę Rywina, aferę Orlenu i cały czas gdzieś w tle i nie tylko w tle, bo też na pierwszym planie pojawia się pańskie nazwisko i pojawiają się nazwiska ludzi z tego budynku.

PREZYDENT RP:
Nie proszę Pana. Moim zdaniem mówimy o aferach, które są dość dyskusyjne. W sprawie Rywina rzecz jest zakończona i nie da się podać żadnego tropu, który prowadziłby do prezydenta ani Kancelarii Prezydenckiej.

Trop nie, ale jest ten list, który Rywin Panu dał.

PREZYDENT RP:
No dobrze, ale ja żałuję, że tego listu nie pokazałem wcześniej ani nie zgubiłem go w odpowiednim momencie, dlatego że ja nigdy tego listu nie traktowałem jako listu do siebie.

Pan mówi poważnie z tym zgubieniem?

PREZYDENT RP:
To była notatka nawet bez adresata.

Ale Rywin przyszedł do Pana, Panie prezydencie a Pan nie poinformował o tym prokuratora.

PREZYDENT RP:
Nie proszę Pana. Rywin był na zawodach tenisowych i dał mi kopertę a w tej kopercie był nienazwany, nieadresowany dokument będący wersja jego wydarzeń. Kiedy pierwszy raz chciałem zweryfikować ten dokument pokazałem go Adamowi Michnikowi, który powiedział: „Łże jak pies”. Uważam, że słowo „Pies” jest w tym miejscu niewłaściwe, bo bardzo te zwierzęta kocham. To tyle, więc uznałem, że ta wersja nie ma żadnego znaczenia.

Ale jeśli Pan prezydent namawiał Leszka Millera, a namawiał Pan.

PREZYDENT RP:
Tak.

I Adama Michnika. Namawiał Pan żeby z tą sprawą poszli do prokuratury tzn., że sprawa była poważna. I jeśli sprawa była poważna to, dlaczego w tym Pałacu na Pana imieninach, jakby nigdy nic, jest Lew Rywin.

PREZYDENT RP:
To jest błąd, ale błąd wynikający z siły komputera, przez który te kilkaset osób było zapraszanych. Mogę wziąć to na siebie i myślę, że to jest odpowiedzialność moja i moich współpracowników, że wcześniej nie zweryfikowano tych list. Myśmy tutaj lustracji imieninowych nie czynili.


A obraz Kossaka, na który się składał Rywin gdzieś tutaj wisi?

PREZYDENT RP:
Nie wisi, jest gdzieś w magazynie i tyle. Ale wie Pan, czyni Pan problemy ze spraw, które tak naprawdę problemami nie są.

Nie jestem przekonany, że nie są Panie prezydencie.

PREZYDENT RP:
Dlaczego ja uważam, że nie są? Dlatego, że po pierwsze sprawa została wyjaśniona, po drugie jeżeli zostały popełnione błędy to w okresie między lipcem a parę miesięcy później. Sprawa powinna mieć już swój bardzo twardy, prawny i prokuratorski charakter, ale były zgłoszenia. Do dzisiaj przecież jest rzecz w sądzie. Niedługo będą werdykty, wyroki, komisja zakończyła już pracę.

Sprawa nie jest zakończona.

PREZYDENT RP:
Jest zakończona. W jakimś sensie jest całkowicie zakończona.

Sprawa Rywina?

PREZYDENT RP:
No jakże? Oczywiście, że sprawa Rywina.

No jak sąd się zajmie i jak Trybunał Stanu się zajmie niektórymi osobami, to wręcz przeciwnie – jest otwarta.

PREZYDENT RP:
No dobrze, to się będzie tym zajmował. Mamy na to lata. Sądownictwo wszędzie na świecie działa latami. Ja jestem przekonany, ze oskarżenia, które sformułowano w komisji Rywina mogą zakończyć się bardzo podobnie jak oskarżenia wobec siedmiokrotnego premiera Włoch- Andrea Cozzi, który został osądzony mając już chyba 92 lata…

Po 12 latach chyba.

PREZYDENT RP:
Tak, po 12 latach. Ja myślę, że wszyscy, którzy zostali w tej sprawie wymienieni muszą zachować cierpliwość. I za 12 lat jakiś Pan już nieco posiwiały będzie rozmawiał z nami, nie wiem w jakiej telewizji, będzie mówił nam jak my po 12 latach oceniamy uniewinnienie w tego typu różnych kwestiach.


Ciekawe czy będą tylko uniewinnienia?

PREZYDENT RP:
Nawet jak będą skazania, to będzie to dość ciekawa rozmowa za 12 lat.

Mam nadzieję, że szybciej. Panie prezydencie w jednym z wywiadów Pan powiedział: „ Nie chodzi o żaden Orlen, chodzi o polowanie na parę prezydencką. Ja do tego nie dopuszczę.” To co Pan chce zrobić żeby do tego nie dopuścić?

PREZYDENT RP:
Po pierwsze chcę stawić się przed komisją.

Przed poprzednią Pan się nie stawił, nawet Pan chciał zatańczyć czy zaśpiewać.

PREZYDENT RP:
Nie, przed poprzednia komisją nie musiałem się stawić, dlatego, że moje zeznania były w prokuraturze.

I większość w komisji miało SLD i wiadomo, że ten klocek nie przejdzie.

PREZYDENT RP:
Nie, nie, ja naprawdę nie miałem więcej nic do powiedzenia niż było to, co było w zeznaniach dostępnych komisji. Natomiast w tej sprawie ja chcę się stawić, choćby jutro.

A komisja chyba na późniejszy termin wyznacza?

PREZYDENT RP:
Ja wiem kiedy komisja wyznaczy termin.

Wtedy, kiedy będzie miała pełną jasność co do przebiegu spraw.

PREZYDENT RP:
Nie, wtedy, kiedy będzie to element wyborów 2005. I mówię to, Panie redaktorze z absolutną twardością i przekonaniem. To niestety jest gra polityczna. Jeżeli któryś z posłów prawicy ubolewa, że być może trzeba będzie prezydenta 2 razy przesłuchiwać czy 3 razy przesłuchiwać, to ja mówię nie bójcie się, nie lękajcie się. Będzie 2, będzie 3, proszę bardzo. Tylko zapytajcie jutro.


Jak Pan mówi „nie lękajcie się” to, czy to nie jest jakaś ironia. Bo to jest cytat dość ważny w polskiej historii.

PREZYDENT RP:
Biblijny.

Przytoczony przez Papieża. Panie prezydencie, czy Pan nie sądzi, że jednak Pana żona powinna opublikować od A do Z całą listę darczyńców swojej fundacji?

PREZYDENT RP:
Moja żona otrzymała pytanie od prokuratury co do tych firm czy darczyńców, którzy interesują komisję. Odpowiedź został udzielona i mam nadzieję, że zostanie to przekazane opinii publicznej. Natomiast moja żona działa zgodnie z prawem a to prawo również gwarantuje anonimowość czy dyskrecję dla różnych darczyńców, którzy nie chcą być wymieniani. Ja nie wiem jak Pan to czuje, ale ja np. jak komuś przekazuję na różne cele swoje pieniądze, to nie chcę żeby o tym pisano w gazetach, szczególnie żebym ja był wymieniany w jakichkolwiek informacjach itd. Dlatego, że to jest gest mojego serca, to jest moja potrzeba i naprawdę nie oczekuję tutaj żadnych sław ani chwał.

Panie prezydencie mówimy teraz o żonie Cezara. W sytuacji, kiedy Polska Akcja Charytatywna, Polski Czerwony Krzyż, Fundacja Batorego, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, Fundacja ABC 21, wszystkie największe polskie fundacje publikują takie listy, od A do Z. Czy Pan prezydent naprawdę nie uważa, że biorąc pod uwagę czułość i delikatność historii…

PREZYDENT RP:
Nie ma żadnej wątpliwości. Jeżeli tego rodzaju przepisy obowiązują czy będą obowiązywać to będzie to wydrukowane.


Panie prezydencie, to nie jest kwestia przepisów, to jest kwestia pewnych zasad. Żona Cezara musi być czysta. Państwa obowiązują te reguły w pierwszym rzędzie.

PREZYDENT RP:
Oczywiście, że obowiązują w pierwszym rzędzie i fundacja mojej żony jest absolutnie czysta.

No to pokażmy te listy.

PREZYDENT RP:
Ale jest pytanie: co zrobić? Jak zapytać tych ludzi, którzy nie chcą się znaleźć na tych listach i którzy powinni mieć wykropkowane nazwisko tak jak dzisiaj Agencja Wywiady wykropkowała nazwiska tych, którzy te notatki sporządzali. Jeżeli oni mają prawo do zachowania w swoich zasobach nazwiska osób, które pisały te notatki, to czemu fundacja nie może zachować w swej pamięci tych, którzy nie chcą ukazać swoich nazwisk. Nie dlatego, że czynią coś źle, tylko dlatego że są dyskretnymi darczyńcami.

A czy Pan prezydent wyklucza, że niektórzy darczyńcy byli tak dyskretni, że płacili na tę fundację po to, żeby mieć otwarte drzwi do tego Pałacu, na spotkanie z Panem.

PREZYDENT RP:
Absolutnie nie.

Absolutnie?

PREZYDENT RP:
Tak.

Absolutnie, nigdy nie było takiej sytuacji.

PREZYDENT RP:
Wie Pan, to jest argument, który jest dla mnie, powiedziałbym przykry, ponieważ nigdy z żoną na ten temat nie rozmawialiśmy. Ja byłem dumny, że ona pierwsza stworzyła w Polsce formułę żony prezydenta, która zajmuje się jakąś aktywnością społeczną a nie niczym. Nigdy nie rozmawialiśmy o takich kwestiach. Ani ja nie prosiłem żeby ktoś wpłacał, pieniądze na jej fundację ani nigdy ten, co wpłacał nie prosił mnie o cokolwiek.

Chociaż wojewodów Pana żona prosiła o wpłaty, prawda?

PREZYDENT RP:
To była zupełnie inna sprawa, kiedy ona prosiła o ważną akcję typu: motylkowe szpitale, szpital onkologii w Gdańsku czy gdzie indziej. To jest wszystko wyliczalne, gdzie pieniądze wpłynęły i wypłynęły. Te wszystkie fundacje, które Pan wymienił tak samo mają, jak podejrzewam, źródła finansowania ze strony samych firm.

Pokazują to czarno na białym.

PREZYDENT RP:
To można pokazywać, tylko zachowajmy się tutaj jako państwo prawa i zachowajmy się tak, żeby to nie miało wrażenia czy syndromu nagonki. Przyzna Pan, że sposób nawet zapytania komisji był, bym powiedział, mało elegancki.


Panie prezydencie, mnie intryguje, gdy mówi Pan: „Jak będą takie przepisy, to ujawnimy”.

PREZYDENT RP:
To będzie ujawnione i będzie tak, jak z tymi notatkami. Nikt nie będzie o nich dyskutował, będzie kolejne polowanie. Przecież chodzi o to, żeby króliczka gonić a nie by go dogonić albo cokolwiek udowodnić. Przecież na tym polega ta cała rzecz. Jeżeli Pan mnie pyta, jako prezydenta, czy ja mam zaufanie do mojej żony i działalności, jaką prowadzi, to mówię, że mam absolutne zaufanie.

Z całym szacunkiem dla opinii prezydenta, ale bardziej mnie interesuje czy społeczeństwo ma do tego zaufanie.

PREZYDENT RP:
Mam nadzieję, że ma.

Panie prezydencie, bo Pan mówił o tych króliczkach i zastanawiam się nie bagatelizuje Pan sprawy. Dzisiaj spotkał się Pan z Waclawem Havlem, który jest ewidentnym, wielkim autorytetem moralnym. Ja sobie, jako obywatel tego kraju, wyobrażam, że w tym miejscu, w tym Pałacu powinien być kompas moralny. Że to pan przywódca narodu, wielkiego narodu- jak Pan powiedział, tym kompasem dysponuje i wskazuje nim jasno drogę. Dlatego jestem zaniepokojony sytuacją, że inne fundacje np. robią coś a Pan mówi, że „jak będzie prawo to zrobimy to”. Kiedy Pan mówi: „Mogę się stawić przed komisją zatańczyć i zaśpiewać”. Czy Państwo uważają, że reguły dotyczące nas wszystkich Państwa, Państwa Kwaśniewskich w tym samym stopniu nie dotyczą?

PREZYDENT RP:
Nie, proszę Pana reguły dotyczą nas wszystkich. Ja jestem pierwszym, który chciałby, aby te reguły były wypełniane jak najlepiej. Tylko mój problem zaczyna być wtedy, kiedy ja wie, że nie o reguły chodzi. Nie chodzi o zasady i nie chodzi o sprawy, tylko chodzi, jak jeden z dawnych polityków mówił, o spór agrarny. A wie Pan co to jest spór agrarny? Kto kogo pierwszy do ziemi. W Polsce był taki polityk, który formułował tezę, że w Polsce mamy spór agrarny, czyli kto pierwszy kogo do ziemi. Otóż ja nie zgadzam się na taką działalność, nie zgadzam się na tego rodzaju metody. Ja nie mam nic do ukrycia, nikt z nas nie ma nic do ukrycia. Jestem przekonany, że Polska w tym czasie, kiedy miałem wielka godność i honor być prezydentem uczyniła wielki postęp. Jesteśmy wskazywani jako wzór dla innych. I tyle. Chcę usunąć wszelkie przeszkody. Tylko, jeżeli Pan mi mówi, dlaczego ja nie chcę się stawić przed komisją, to ja mówię, że chcę się stawić przed komisją. Ja wiem, że ta komisja mnie zawoła w maju, w czerwcu, prawdopodobnie według kalendarza kampanii wyborczej. Oceniam, że będzie to półtora do dwóch miesięcy przed wyborami. Bo to jest cynizm tych ludzi, którzy mówią, że muszą zebrać materiały itd. Ale przecież nie chodzi o to.


To jest prawdziwy obraz, że tam na Wiejskiej jest cynizm a tu jest idealizm?

PREZYDENT RP:
Prawda jest tak, że my mamy te dwie Polski, o których mówiłem. My mamy tę Polskę, która naprawdę ciężko pracuje, która osiąga wielkie sukcesy, która powoduje, że jest więcej eksportu, więcej miejsc pracy, 6% wzrostu gospodarczego, wspaniali ludzie, 2 mln ludzi studiujących i tą wieś, która się rozwija. Z drugiej strony mamy opozycję, czyli ludzi na Wiejskiej, która działa w drugą stronę.

Panie prezydencie, „Mamy dwie Polski” to jest Pana hasło prezydenckie z 1995 roku. Wspólna Polska? Niewiele wyszło.

PREZYDENT RP:
Gdyby pytał mnie Pan o przyczyny moich frustracji, to po raz pierwszy trafiłby Pan w czuły punkt. Otóż naprawdę z bólem mówię, że nie udało mi się stworzyć tego, co uważałem za wielką ideę Polski. Żebyśmy umieli porozumieć się w najważniejszych dla państwa sprawach, żebyśmy potrafili zbudować wspólną Polskę niezależnie od życiorysów i doświadczeń historycznych, od tego, na jaka partię głosujemy, w jakiej jesteśmy. Chciałbym bardzo, ale ja już tego nie zdążę zrobić, żeby Polska rozumowała w kategoriach Europa, pozycja Polski w Europie i wspólne wysiłki. Żebyśmy budowali drużynę, gdzie zbierzemy najsilniejszych ludzi, którzy będą potrafili ze sobą grać i współpracować. A nie kolejna komisja i kolejne dyskusje czy napisali to czy co innego. To jest żenujące.

Panie prezydencie, ja myślę, że w punkt nie trafiłem, w tym sensie, że polska klasa polityczne- tak się ja nazywa, wykazała wielką pozytywną solidarność przy okazji NATO, Unii Europejskiej… Musi Pan to przyznać

PREZYDENT RP:
W sprawie NATO tak, w sprawie Unii Europejskiej nie.

Ale w sprawie Unii Europejskiej większość tych poważnych partii była za?

PREZYDENT RP:
Nie. Niech Pan sobie policzy.

Ale ja mówię o tych poważnych.

PREZYDENT RP:
A które są poważne a które niepoważne? Niech to Pan zdefiniuje.

Poważne są te, które były za.

PREZYDENT RP:
Ale było ich niewiele.

Dobrze Panie prezydencie. W zeszłym roku, w styczniu albo w lutym udzielił Pan Jackowi Żakowskiemu wywiadu i powiedział Pan o tym zblazowaniu świata polityki i świata biznesu i Pan powiedział, że sam czuje dyskomfort, że ta granica zbyt często była przekraczana. Nie przekraczał Pan jej po tym wywiadzie, później?

PREZYDENT RP:
Nie, oczywiście, że nie. Wielu moich znajomych z tego świata ma poważne pretensje, że jakis etap czy epoka się skończyła. My wszyscy byliśmy pionierami po ’89 roku, biznesmeni i dziennikarze byli pionierami i był nastrój zdobywania dzikiego zachodu jaki znamy z westernów. Kontakty były na zasadzie: odnosimy sukces i idziemy dalej. Nie zrozumieliśmy, że czas powoduje poważne zmiany. Zaczynają się bardziej liczyć pieniądze, wpływy, władza itd. I to zepsuło, moim zdaniem, stan Polski w ostatnich latach. Ja jestem jednak ciągle przekonany, że ci, co osiągnęli sukces ekonomiczny jak Kulczyk, Gudzowaty, jak Kluska i jak inni, oni godni szacunku.

Ale aż tak godni szacunku, żeby Pan prezydent mający za sobą majestat RP chodził na otwarcie stajni syna Pana Gudzowatego?

PREZYDENT RP:
Być może ta stajnia… ale ja uważam, że tak.

Że tak?

PREZYDENT RP:
Tak. Tak samo jak uważam, że w tym czasie pionierskim, kiedy trzeba było pokazywać sukcesy i wzorce było właściwe z mojej strony, że ja miałem kontakty z Panem Wejchertem, dlatego, że to też były historie sukcesu.

Ale ja nie mówię Panie prezydencie, że to nie byli ludzie sukcesu, że nie zasługiwali na szacunek. Mówię o tym, co Pan sam powiedział, że ta linia nie powinna być przekraczana. Bo potem mamy takie historie - czy Kulczyk się powoływał czy się nie powoływał?

PREZYDENT RP:
Proszę pana, to jest historia, moim zdaniem, trudna do wyjaśnienia. Będzie wyjaśniał to Pan Kulczyk, podejrzewam, przed komisją. W moim przekonaniu się nie powoływał, bo po co miałby się powoływać skoro wszyscy wiedzą, że jest człowiekiem poważanym zarówno u prezydenta jak i u innych polityków w Polsce. Jeżeli zawiodłem się na czymś, to na tym, że tworząc w pionierskim okresie budowania Polski demokratycznej i wolnorynkowej nagle okazało się, że interesy są tak potężne i myślę, że afera Rywina był pierwszą, która pokazała prawdziwy splot interesów. Prawdziwy konflikt.

Pan wcześniej tego nie widział?

PREZYDENT RP:
W sposób tak namacalny – nie. Dlatego, że ja nie uczestniczyłem w żadnych innych sprawach, które dotyczyły np. rynku spożywczego, czy innego. Sprawa Rywina tak nagłośniona przez media pokazała, że starzy przyjaciele mogą stać się nowymi wrogami. To wszystko zmieniło.

Teraz mówi Pan, że to sprawa poważna, a 10 minut temu mówił Pan, że „to taki list i co ja mam z tym zrobić?”

PREZYDENT RP:
Niech Pan zostawi ten list, bo w tej chwili mówi Pan o argumencie, który jest niepoważny. List został przekazany i na jego podstawie nikt nie sformułował żadnej zasadniczej tezy poza tym żeby mnie skierować do Trybunału Stanu. Przyjmuję, że każdy prezydent w Polsce wcześniej czy później musi się znaleźć w Trybunale Stanu to i tak jest lepsze rozwiązanie niż w przypadku Narutowicza, który został zastrzelony. Więc spokojnie. Ja patrzę na to z absolutnym dystansem i nie obawiam się niczego, bo mam czyste sumienie. Jak mówił Kant: ”Spokój moralny w duszy i niebo gwiaździste nade mną”

Ale nie tak czyste i nieużywane jak u Leca?

PREZYDENT RP:
Nie, nie. Moje jest, że tak powiem używanie i konfrontowane z wieloma poważnymi problemami, z którymi muszę konfrontować się codziennie. Nie, nie. Zostawmy to na boku.

Panie prezydencie, Pan wspomniał, że posłowi Rokicie się nie udało, bo to ¾ to miało być przeciwko Panu, potem ¾ było za Panem. Już za chwilę dalszy ciąg programu i między innymi wyniki najnowszych sondaży z poparciem dla Pana. Już za chwile wracamy do Pałacu Prezydenckiego, „Co z tą Polską?” rozmowa z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim.

PREZYDENT RP:
Bardzo proszę.


I ponownie jesteśmy w Pałacu prezydenckim. Panie prezydencie, ten kryzys państwa, zły stan państwa mimo ewidentnych sukcesów, o których Pan mówi. Z czym absolutnie się zgadzam, z opinią, że to były wielkie sukcesy. Czy Pan prezydent mógłby wskazać na jakąś swoją inicjatywę –powiedzmy -z ostatnich dwóch lat. Konkretna inicjatywa, której celem byłoby zdecydowane poprawienie stanu tego państwa.

PREZYDENT RP:
Krótko odpowiadając po pierwsze ja uważam, że sformułowania o złym stanie państwa, o kryzysie państwa są tylko po części prawdziwe. Nie możemy tu wpadać we frustrację, bo zgubimy to, co udało nam się osiągnąć. Pytał Pan o inicjatywy. Reforma sądownictwa, sądy administracyjne i II instancja. Już nie wspominam o konstytucji i wszystkich kwestiach, które wzmacniają tę konstytucje. Ustawa o szkolnictwie wyższym, Moja ustawa z ostatnich miesięcy jednomandatowe okręgi do Senatu.

Dlaczego nie dla całości?

PREZYDENT RP:
Dlaczego nie do Sejmu? Dlatego, że trzeba ten eksperyment przeprowadzić bezpieczniej. Najpierw spróbujmy do Senatu a dowiedzmy się jak to w Polsce działa i będziemy wiedzieli jak to jest w Sejmie. Tylko informuję Pana, że ani ustawa o szkolnictwie wyższym, ani ustawa o jednomandatowych okręgach nie została jeszcze odpowiednio przedyskutowana.

To widać, bo w sądownictwie dzieje się fatalnie i w prokuraturze także dzieje się fatalnie.

PREZYDENT RP:
W prokuraturze może bardziej, w sądownictwie wydaje mi się, że wychodzimy na prostą. Mamy 10 tyś. sędziów i wydaje się że w Polsce ta liczba powinna być wystarczająca. Mamy nowe prawodawstwo, które w moim przekonaniu jest dobrym instrumentem.

Być może, nie będziemy musieli 12 lat czekać na te historie z prawem?

PREZYDENT RP:
Być może. Sąd Najwyższy już uporządkował opóźnienia.


Czy Pan mógłby powiedzieć jedno zdanie, jedno najważniejsze zdanie wypowiedziane przez Pana w ostatnich dwóch, trzech latach.

PREZYDENT RP:
Ważnych zdań jest całe…

To jedno, kluczowe, które byłoby przesłaniem dla nas, obywateli.

PREZYDENT RP:
Polska ma wielką szansę. Silna Polska w silnej Europie. To jest mój testament, który ja zostawiam.

To każdy mówi, że Polska ma wielką szansę. A takie przesłanie, które by definiowało nasze myślenie.

PREZYDENT RP:
Silna Polska w silnej Europie. Silna Polska oznacza wielkiego naszego wysiłku a silna Europa oznacza również silnego, europejskiego myślenia. A ta literka „w” oznacza, ze my musimy pozbyć się myślenia prowincjonalnego i stać się współtwórcami europejskiej przyszłości. Gdybym miał motto przyjąć mojej prezydentury to, to jest właśnie to hasło.

Opozycja widziałaby inne motto.

PREZYDENT RP:
Nicea albo śmierć albo inne równie nieodpowiedzialne.


Czy Pan prezydent uważa, ze przez tych 9 lat, odpowiednio wykorzystywał Pan w pewnych momentach gigantyczne poparcie dla siebie? Odpowiednio w sensie promując trudne projekty nawet gdyby ceną była utrata własnej popularności.

PREZYDENT RP:
Tak. W 3 kwestiach tak to uczyniłem. Konstytucja ’97 roku i referendum, które wygraliśmy bardzo dużym wysiłkiem i mówiąc szczerze tak prawie na brzuchu.

Druga kwestia?

PREZYDENT RP:
Drugą kwestią jest oczywiście Unia Europejska i również nie mniej trudne referendum i zwycięstwo w tym referendum i wprowadzenie Polski do zupełnie innego klubu, który, moim zdaniem, daje nam wiele gwarancji przy szalonych eksperymentach, które Polacy mogą sobie zafundować to i tak to będzie w miarę normalne.

A trzecie?

PREZYDENT RP:
A trzecia to jest to, że uszanowałem demokrację, że potrafiłem współpracować z kolejnymi rządami, potrafiłem zapewnić dobrą jakość koabitacji z rządem czteroletnim premiera Buzka i AWS-em, ze z mojej strony nigdy nie było nawet cienia zagrożenia dla demokracji, zasad demokratycznych, standardów demokratycznych. Co jak patrzy Pan na długa historię Polski jest wielkim osiągnięciem.

Tak zdefiniowana prezydentura, tak sądzę, że była tak zdefiniowana na początku jako prezydentura antyWałęsy, który nie wszczyna awantur, próbuje promować, budować dialog, to rzeczywiście zadziałała. Czy Pan się nie boi, że w tym ostatnim roku, który jest przed Panem misternie budowana konstrukcja takiej prezydentury, misternie budowany Pana wizerunek, że to wszystko może się rozsypać pod wpływem ciosów?

PREZYDENT RP:
Ciosy będą i ja patrzę na to z pewną pobłażliwością, choć to czasami złości - nie ukrywam. Dlatego, że to my sami wystawiamy sobie gorsze świadectwo niż zasługujemy na nie. To jest przykre, kiedy ja muszę słuchać Barosso, który przyjeżdża do Polski, Verheugena, Havla, czy innych, którzy mówią: „Słuchajcie, wyście odnieśli taki sukces.”

Oni muszą być mili jako goście.

PREZYDENT RP:
Nie, oni mówią prawdę. Poza tym za chwilę wracają do siebie, gdzie maja takie same problemy. Pan mówi o wielkim autorytecie Havla. Havlowi łatwiej jest być autorytetem w Warszawie niż w Pradze, niestety.

Może to on powinien zostać następnym prezydentem Polski?

PREZYDENT RP:
To nie byłby taki zły pomysł gdyby wielu innych nie miało ambicji.


Panie prezydencie obiecałem te sondaże. Są 2 sondaże. Pierwszy to niereprezentatywny, bo głosowali internauci na stronie Wirtualnej Polski. Pytanie brzmiało: Czy zgadzasz się z niektórymi politykami opozycji, że prezydent Aleksander Kwaśniewski powinien zostać odsunięty od władzy? Tak – 52%, Nie – 42%, 6% nie ma zdania. Ale zaznaczam, to jest bardzo istotne, to jest sondaż, powiedziałbym, w pewnym sensie doskonale niereprezentatywny. Drugi sondaż jest reprezentatywny, bo został przeprowadzony przez firmę, która przewidziała wyniki wyborów europejskich jak żadna inna. Czy akceptujesz sposób sprawowania prezydentury przez Aleksandra Kwaśniewskiego? Tak – 40,2%, Nie – 44,3%, Nie wiem – 15,5%. Jeśli te wyniki Panie prezydencie potwierdzą się w następnych sondażach to znaczy, że nie jest dobrze.

PREZYDENT RP:
To można patrzeć z dwóch stron. Mamy moment ataku na prezydenta i walki z prezydentem i muszę powiedzieć, że jak na siłę tych ataków i jedność mediów z opozycją to te wyniki nie są złe.

Panie prezydencie, jeszcze jedno pytanie. Pan powiedział w swoim drugim wystąpieniu inauguracyjnym: „Chcę żeby Polacy byli dumni ze swojego prezydenta”. Czy uważa Pan, że dzisiaj ten wielki naród, jak Pan powiedział, może być dumny ze swojego prezydenta?

PREZYDENT RP:
Ale to nie jest pytanie do mnie. Chciałbym by byli dumni. Staram się wszystko robić żeby byli dumni. Myślę, że jak minie czas, jak już odejdę, jak przysypie mnie już popiołem i trochę platyną to będzie tak jak z tymi ludźmi, których nie ceniliśmy, których odrzucaliśmy w wyborach a dzisiaj otrzymują zasłużone, w moim przekonaniu, oklaski i głosy jak premier Mazowiecki, premier Buzek. Ostatnio byłem na spotkaniu w Łomży, gdzie rolnicy gorąco klaskali premierowi Millerowi. Polska to jest taki kraj, gdzie naszym świętem narodowym powinien być Dzień Zmarłych. My tak naprawdę cenimy tych, których już nie ma a słabo cenionych, którzy są, działają i są aktywni. Więc ja przyjmuję to wszystko z pokorą, nie kłócę się ani sondażami ani badaniami. Proszę mi jednak pozwolić pamiętać, że na mnie, w pierwszej turze wyborów 2000 roku, gdzie wygrałem, co jest ewenementem w Europie Środkowej głosowało prawie 12 mln ludzi. Ja będę się starał wszystko uczynić, żeby ci ludzie byli zadowoleni. Mam to poczucie, że naprawdę osiągnęliśmy bardzo wiele i żadna notatka agenta czy quasiagenta czy kogoś jeszcze tu nie ma prawa tego zniweczyć. Żeby nie wiem ile głosów było na ten temat ile huku i szumu. Proszę państwa, Polska jest na dobrej drodze, Polska może być krajem silnym i liczącym się w Europie Ja swoją istotną cegłę, już nie cegiełkę, do tego dołożyłem. A jak ludzie będą oceniać za parę lat? No cóż poddaję się temu osądowi. Natomiast mam naprawdę silne wewnętrzne przekonanie, że takich 10 lat w historii Polski tak naprawdę nie było. I nawet, jeżeli moja rola w tym wszystkim była skromniejsza aniżeli chciałbym ją widzieć, to był to dobry czas dla Polski.

Panie prezydencie, bardzo Panu dziękuję za rozmowę, Państwu dziękuję za tę godzinę z prezydentem Kwaśniewskim i za tę godzinę z programem „Co z tą Polską?”, który na antenie jak zawsze za tydzień o godzinie 21.35 w telewizji Polsat. Dziękuję bardzo, dobrej nocy.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.