przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie Prezydencie na Uniwersytecie Wrocławskim doszło do kolejnej bardzo burzliwej dyskusji miedzy innymi na temat naszej obecności w Iraku. Bardzo krytyczne głosy usłyszał Pan zwłaszcza od młodych ludzi. Nie ma Pan czasem takiej myśli żeby jak najszybciej wycofać się z Iraku, żeby jak najszybciej nasi żołnierze wrócili do Polski, zwłaszcza po takich ostrych dyskusjach?

Prezydent RP:
Ja rozumiem głosy, ja też rozmawiam z żołnierzami, którzy są w Iraku czy szykują się do wyjazdu do Iraku. Oni patrzą na to dużo bardziej spokojnie i racjonalnie. Natomiast oczywiście, że my chcemy się wycofać tak szybko jak to możliwe. Natomiast trudność polega na tym, żeby określić co to jest „tak szybko”, żeby nie zdestablilizować sytuacji dodatkowo w Iraku, nie skomplikować.

Czyli ten 2005 rok według ministra Szmajdzińskiego to byłby dobry....

Prezydent RP:
Byłby dobry, jeśli można jeszcze szybciej to proszę bardzo. Tylko realnie patrząc musimy zaczekać do wyborów, które są w styczniu przyszłego roku w Iraku, do stworzenia nowego rządu, zobaczyć jak nowy rząd będzie określał, definiował zapotrzebowanie na udział sił międzynarodowych, zobaczymy według jakich zasad te siły będą mogły być i wtedy będzie można podejmować racjonalne decyzje. Nie ulega żadnej wątpliwości, że na pewno zmniejszymy udział polskich żołnierzy już od 1 stycznia i być może nawet stanie się to o czym mówił minister Szmajdziński. Tylko on to powiedział jako głośne myślenie i głos w dyskusji. My nie możemy dzisiaj podjąć żadnych decyzji o konkretnej dacie dlatego, że to byłaby zachęta dla terrorystów, to byłaby zachęta: czekajmy do momentu aż się wycofają, a później będziemy nawet wycofujących się żołnierzy, że tak powiem, atakować.

I nie ugnie się Pan pod opinią publiczną, która zdecydowanie jest za wycofaniem wojsk z Iraku.

Prezydent RP:
Nie, nie ugnę się , bo już decyzja została podjęta. Ja ponoszę za nią pełną odpowiedzialność. Moim zdaniem jeżeli coś się zaczyna to trzeba skończyć tak żeby to miało ręce i nogi, żeby to było sensowne i żeby to nie zagrażało ani naszym żołnierzom, ani nie komplikowało sytuacji w Iraku.

Na Dolnym Śląsku bardzo dużo rozmawia się również o stosunkach polsko-niemieckich i ta dyskusja jest podgrzewana nie tylko przez polityków, ale również przez byłych właścicieli nieruchomości, którzy próbują tutaj wrócić i próbują domagać się swoich majątków. Czy według Pana jest jakiś sposób na to żeby zablokować roszczenia zwłaszcza strony niemieckiej wobec Polski?

Prezydent RP:
Roszczeń państwa niemieckiego nie ma i nie będzie. Roszczenia indywidualne Niemców wobec Polski nie będą wspierane przez jakiekolwiek instytucje państwowe Niemiec. To publicznie obiecał Kanclerz Schroeder w czasie swojej obecności 1 sierpnia w Warszawie.

Ale ludzie boją się sądu.

Prezydent RP:
Ale ja myślę, że sądy mają świadomość, polskie na pewno, ale też i niemieckie, czy strasburskie, bo to może być rozpatrywane wyłącznie przez sądy albo tu w Polsce, albo w Strasburgu, że to są konsekwencje II Wojny Światowej. Przecież to nie ci ludzie przyjechali tutaj, taki mieli pomysł, tylko że polskie granice zostały przesunięte, że były to decyzje wielkich mocarstw i że one muszą być w tej chwili - prawa tych ludzi do zamieszkiwania i do własności tego co mają powinny być chronione. Ja myślę, że ta sprawa bardziej żyje w sferze psychiki, aniżeli prawa.

Ale trudno się dziwić, ponieważ ktoś mieszka sobie spokojnie przez 50 lat po czym przyjeżdża ktoś i mówi, że mieszkał tutaj przed wojną, po czym dostaje pozew do sądu, bo się boi o swoją własność.

Prezydent RP:
W tej sprawie może być spokojny, że sądy będą działały zgodnie z duchem i prawa i historii, a ten duch jest jednoznaczny. Te decyzje o zmianie granic Polski zapadły w Poczdamie, wcześniej w Jałcie i obecność ludzi ze Lwowa przecież tu we Wrocławiu, używam akurat tego przykładu, jest tego efektem. Oni z największą chęcią pozostaliby we Lwowie, tylko podjęto decyzje żeby wypędzić ich ze Lwowa, a znaleźli swoje siedlisko tu we Wrocławiu. I moim zdaniem nikt dzisiaj rozsądny w Europie i na świecie nie może tego koła historii odwrócić. To się po prostu stało i wierzę, że władze Wrocławia również będą regulowały te wszystkie kwestie własnościowe, które powinny być dokładnie, ostatecznie uregulowane żeby nie było stanu tymczasowości.

A czy przez te napięte stosunki polsko-niemieckie, mówię miedzy innymi o uchwale sejmowej, nie powodują, że możemy stracić swoją szansę w UE, bo naszym ambasadorem w UE byli dotychczas Niemcy.

Prezydent RP:
Nie mówmy o napiętych stosunkach, mamy problem, ten problem to jest roszczenia najpierw wypędzonych i pani Stainbach, później Powiernictwa Pruskiego, ale to jest margines – głośny, hałaśliwy margines – i wierzę, że politycy niemieccy będą umieli sobie poradzić. Z drugiej strony my nie możemy też ulegać takiej psychozie, bo byłoby najgorszą rzeczą, że oto kiedy zdarzył się ten cud, kiedy jesteśmy z Niemcami w jednym, bloku militarnym czyli NATO, w UE, nagle zaczynamy sobie psuć stosunki dwustronne, to by było tragiczną pomyłką, i dla Niemców, i dla Polaków. My powinniśmy to wszystko uregulować, pomysł powołania grupy ekspertów i prawników, którzy by pomogli to wszystko uporządkować jest dobrym pomysłem, trzeba dać poczucie pewności wszystkim mieszkańcom ziem zachodnich w Polsce. Ja mówię o tym z własnego doświadczenia, urodziłem się w końcu w Białogardzie i też pamiętam jak rodzina, kolejne pokolenie tych Niemców, którzy mieszkali w naszym mieszkaniu przyjechali kiedyś bardziej z ciekawości niż z jakimiś roszczeniami do Białogardu. To jest część historii, jeżeli ją traktujemy wyłącznie sentymentalnie nie ma problemu, kiedy zaczynamy mieć roszczenia to po prostu wielka pomyłka, błąd i nie powinniśmy tym zatruwać naszych stosunków. Ja bym tu nie przesadzał, Niemcy zdają sobie sprawę z wagi Polski, z wagi dobrego sąsiedztwa z Polską i myślę, że z UE będą po prostu starali się, aby Polska była dla nich dobrym partnerem. Więc nie obawiam się jakichś nadzwyczajnych komplikacji. Natomiast jeżeli będziemy dyskutować o pieniądzach, to oczywiście, że będą kłopoty.

Spokojny jest Pan o rząd Marka Belki, bo w piątek już głosowanie o wotum zaufania?

Prezydent RP:
Dopóki nie ma wyników na tablicy nie można być spokojnym. Będę jeszcze jutro prowadził konsultacje polityczne z niektórymi ugrupowaniami, tymi, które do tej pory popierały rząd Belki.

Ale jeszcze niedawno był rozłam w samym SLD i kilku posłów z podkarpackiego chciało głosować przeciwko. Później decyzja personalna spowodowała, że pan Krzysztof Martens powiedział, że będzie głosował jednak za rządem Marka Belki. Nie widzi Pan tutaj takiego targu politycznego?

Prezydent RP:
Targ zawsze jest jakiś polityczny. Ja ubolewam, że dotyczy kwestii stanowisk personalnych, bo to po raz kolejny powoduje, że ludzie myślą, że władza to jest wyłącznie kwestia stanowisk i wpływów. Natomiast tu chodzi bardziej o kwestie programowe, a w sprawach programowych, rząd Belki, moim zdaniem wypełnia zadania dobrze.

No tak, ale przecież posłowie, którzy do niedawna byli jeszcze zbuntowani domagają się ewidentnych konfitur płynących z władzy.

Prezydent RP:
Te konfitury na Rzeszowczyźnie to jest, że tak powiem, malutka łyżeczka. To nie ma się czym przejmować. Nie znam przyznam szczerze tego sporu, nie wiem o co tam poszło, ale to nie jest nic poważnego. Dobrze, że chcą zagłosować „za”, bo my potrzebujemy stabilności. Dzisiaj wejście w kolejną fazę, znowu dwóch tygodni dla Prezydenta, dla Sejmu, dla Prezydenta to byłaby zbyt wyczerpująca procedura.

A jak to świadczy o lewicy, przed takim ważnym głosowaniem się dzieli.

Prezydent RP:
Czasami dobre rzeczy rodzą się w bólu. Dajmy lewicy szansę, niech przejdzie ten test 15 października, czyli wotum zaufania. Później mam nadzieję, że lewica zacznie rozmawiać ze sobą na temat jakichś koncepcji działania wyborczego.

Czy myśli Pan, że lewica jest w stanie wyłonić wspólną listę do wyborów ...

Prezydent RP:
Ja im tego życzę i namawiam do tego. Czy jest w stanie? Nie wiem, zobaczymy, ale myślę, że będzie trochę czasu żeby o tym rozmawiać.

Łatwiej będzie lewicy wyłonić wspólnego kandydata na Prezydenta, Pan widzi swojego następcę?

Prezydent RP:
Ja powiedziałem o pięciu osobach, które by mogły kandydować w tych wyborach. Natomiast jeżeli nie będzie zgody w wyborach parlamentarnych, to myślę, że będzie bardzo trudno znaleźć wspólnego kandydata.

Pan Marek Borowski później w sondażu wypadł najlepiej z tej piątki, która Pan wymienił. To jest najlepszy kandydat.

Prezydent RP:
Jeżeli tak uważa opinia publiczna to ja nie będę z nią polemizował. Natomiast moim zdaniem rozmowa o wspólnym kandydacie lewicy w wyborach prezydenckich będzie związana z dyskusją na temat wyborów parlamentarnych i wyborów senackich. Prawdopodobnie będą okręgi jednomandatowe więc to będzie bardzo podobne do wyborów prezydenckich.

Panie Prezydencie czy zamierza Pan w jakiś sposób wpłynąć na posłów żeby uchwalili zakwestionowaną przez Trybunał Konstytucyjny ustawę o abonamencie radiowo-telewizyjnym.

Prezydent RP:
Nie, nie będę wpływał, niech się Sejm zdecyduje.

Posłowie się kłócą, a polskie radio publiczne może upaść.

Prezydent RP:
Sytuacja jest dokładnie taka: jeżeli nie będzie abonamentu, to trzeba przyjąć, mówię tutaj teoretycznie, to trzeba przyjąć wtedy, że radio publiczne i telewizja publiczna będzie miała dokładnie te same prawa udziału w rynku reklam jak media komercyjne. Bo do tej pory ograniczenia dla radia czy telewizji wynikały z faktu, że ona dysponuje środkami z abonamentu. Okazało się, że nie, no to mamy do czynienia z tym samym rynkiem. Myślę, że w tej sprawie nawet telewizje i radia komercyjne są zainteresowane żeby ten abonament był płacony.

A posłowie są zainteresowani tym według Pana?

Prezydent RP:
Nie wiem, zobaczymy. Posłowie w Polsce są czasami mało przewidywalni.

No tak, ale teraz niech Pan zwróci uwagę, że polityka wkroczyła do debaty o mediach publicznych, czy myśli Pan czy posłowie w tych kilku miesiącach są w stanie wznieść się ponad wyżyny polityczne?

Prezydent RP:
Czy posłowie są w stanie? Oby. Ja mam nadzieję, że gdzieś tam pozostał zdrowy rozsądek, że jest odpowiedzialność za ustawy, którymi się zajmują, za sprawy, na które mają wpływ. Ja mogę tylko wyrazić nadzieję, że tak będzie. Polski Sejm często zachowuje się dość nieprzywidywalnie, ale sprawa abonamentu dla mediów publicznych jest dzisiaj kwestią powiedzenia czy media publiczne mają być de facto na tych samych prawach jak komercyjne, bo abonament jest tym elementem wymaganym w stosunku do mediów publicznych. Ja osobiście uważam, że media publiczne są potrzebne, uważam, że mają one pewną misję do spełnienia i dlatego uważam, że rodzaj podatku czy abonamentu powinien być płacony i tyle. To jest moje zdanie, ale jak zadecyduje większość posłów to zobaczymy.

Jak Pan zareagował na kolejny już ranking opublikowany. Jest Pan najseksowniejszym politykiem w Polsce.

Prezydent RP:
Z uśmiechem. Ja rozumiem, że to są żarty.

Dziękuję bardzo.

Prezydent RP:
Dziękuję bardzo.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.