przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Jolanta Pieńkowska: Czy wiadomo już coś więcej o bombowej przesyłce, która trafiła wczoraj do polskiego konsulatu w Monachium ?

PREZYDENT RP:
Niemcy sprawdzają, kto mógł być nadawcą. Myślę, że dowiemy się w ciągu paru godzin.

JP: A sądzi Pan, że to będzie do ustalenia ?

PREZYDENT RP:
Nie wiem, tu musimy liczyć wyłącznie na służby niemieckie.

JP: 10 tysięcy euro nagrody dają temu, kto wskaże nadawcę.

PREZYDENT RP:
Więc zaufajmy im. Myślę, że mają doświadczenie. To nie jest pierwszy przypadek. Jestem przekonany, że coś będzie wyjaśnione.

JP: A czy sądzi Pan, że ta przesyłka może mieć związek z pańską piątkową wizytą w Bawarii ?

PREZYDENT RP:
Nie mam pojęcia. Może mieć, nie musi mieć. To nie jest przecież pierwsze tego rodzaju działanie terrorystyczne w Niemczech. Nie wiem.

JP: Ale pierwsza wobec polskiej placówki .

PREZYDENT RP:
Pierwsza wobec polskiej placówki i do tego w Monachium. Być może ma to jakiś związek, być może nie. Nie ma co rozwijać tematu, bo za mało wiemy . Dowiemy się. Akurat Niemcy są akuratni . Są tymi, którzy mają doświadczenie . Jeżeli ich służby przeprowadzą odpowiednie badania, działania , to informacja będzie dużo bardziej precyzyjna.

JP: A czy w związku z tym zostaną zmienione procedury w polskich placówkach dyplomatycznych, bo okazuje się, że ta przesyłka przeszła przez wykrywacz metalu, ale okazało się, że to nic nie dało ?

PREZYDENT RP:
Myślę, że dla służb ochronnych wszystkich placówek to jest kolejne doświadczenie. Przeszła przez wykrywacz metalu i to nic nie dało , to trzeba coś zrobić więcej . I to jest cały czas walka z terroryzmem , oni stosują nowe metody. Jest rakieta, to trzeba odpowiedzieć antyrakietą . I poza tą antyrakietą musi być jeszcze jakaś kolejna kontrola. Może wprowadzenie jakiegoś dodatkowego kodu do maszyn , które badają te przesyłki. Ja nie jestem specjalistą.

JP: Ale rozumiem, że polskie placówki są uczulone i wyczulone ?

PREZYDENT RP:
Polskie placówki są uczulone, polskie placówki są przygotowane . I najlepszy dowód, że na razie - odpukać - nie wiem, w co pukać, bo tutaj mamy pozłacany stół, ale odpukam od spodu, nic się nie wydarzyło, więc wierzmy, że te systemy będą działać. Natomiast jestem przekonany i rozmawiałem wczoraj z ministrem Cimoszewiczem na ten temat, że służby ochronne placówek uczynią wszystko , żeby po prostu wyciągnąć wnioski.

JP: Wspomniał pan ministra Cimoszewicza. Dziś, czy w czasie tego posiedzenia Sejm zajmie się wnioskami o wotum zaufania i dla ministra Cimoszewicza, i dla ministra Balickiego. Jest Pan spokojny o los tych ministrów, czy nie ?

PREZYDENT RP:
Chciałbym być spokojny o los tych ministrów. Bo mamy po pierwsze do czynienia z dobrymi ministrami. W przypadku ministra Cimoszewicza z ministrem o ogromnych zasługach dla spraw, którymi się zajmował w ostatnich trzech latach.

JP: Ale właśnie o to Sejm ma do niego pretensję. Marszałek Oleksy też. O roszczenia niemieckie i o uchwałę Sejmu w tej sprawie.

PREZYDENT RP:
Ja uważam, że nie wolno mieć pretensji do człowieka , który działa jak najlepiej w sprawach za które ponosi odpowiedzialność. A ma również odwagę powiedzieć prawdę , co sądzi o decyzjach innych, z którymi się częściowo tylko zgadza. Ja też o rezolucji Sejmu, czy uchwale Sejmu mam bardzo krytyczne zdanie. Choćby z tego względu, że nie wspomniano tam o ważnych słowach, które wypowiedział kanclerz Niemiec , o ważnych słowach prezydenta Niemiec i jednego, i drugiego, czyli Raua i Koehlera. My w ten sposób odcinamy od siebie tych naszych sojuszników , z którymi można wspólnie walczyć.

JP: Ale w pańskiej sprawie Sejm nie będzie głosował, a w sprawie ministra Cimoszewicza będzie.

PREZYDENT RP:
I mam nadzieję, że zagłosuje rozsądnie. To znaczy poprze ministra Cimoszewicza, który jest jednym z najlepszych polskich ministrów spraw zagranicznych.

JP: A ministra Balickiego ?

PREZYDENT RP:
Minister Balicki rozpoczął swoją działalność. Załatwił trudną sprawę, czyli ustawy zdrowotnej. W moim przekonaniu powinien pracować dalej . Nie mam żadnych wątpliwości, że jest to również osoba kompetentna. W końcu pan premier Miller i Sojusz Lewicy Demokratycznej wysuwali go jako ministra jeszcze - już teraz nie powiem - ile , naście miesięcy temu.

JP: Jako następcę Mariusza Łapińskiego ?

PREZYDENT RP:
Tak. Popierali go jako kandydata na prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy. I w moim przekonaniu nic się pan minister Balicki nie zepsuł w tym czasie. A więcej, nawet bym powiedział, że wziął na siebie nawet więcej odpowiedzialności , wykazał więcej charakteru. Tym bardziej powinien być doceniony. Natomiast gry polityczne , to jest jak ciężka choroba, a przynajmniej alergia, która człowieka męczy. I w związku z tym proponuję - przestańcie kichać, a zajmijcie się sprawami Polski.

JP: A przepraszam, a to kichanie, to do kogo ?

PREZYDENT RP:
Do mnie, bo dzisiaj kicham. Natomiast...

JP: A myślałam, że do mnie ?

PREZYDENT RP:
A też Pani kicha ?

JP: Nie, nie kicham. Ale myślałam na wszelki wypadek.

PREZYDENT RP:
Nie. Na wszelki wypadek mówię, żeby nie zajmować się sprawami, które może wynikają z sytuacji, ale są drugorzędne. Rząd Belki powinien zostać.

JP: Rozumiem, że to jest pański apel do posłów ?

PREZYDENT RP:
Do tych posłów, którzy popierają rząd Belki. Bo ja nie mam żadnej ambicji, ani nawet nadziei kierować taki apel do tych, którzy są w twardej opozycji do tego rządu. Natomiast ci, którzy uważają, że dla Polski ten rząd jest dzisiaj potrzebny, jest rządem skutecznym , jest rządem, który potrafi uzyskiwać również zrozumienie społeczne , to odpowiedź jest jedna. Nie dezintegrujmy tego rządu. Nie powodujmy dodatkowych kłopotów. A więc „tak” dla Cimoszewicza, „tak” dla Balickiego, „tak” dla rządu Belki.

JP: No właśnie z tym „tak” dla rządu Belki może być kłopot, bo dzisiaj podkarpacki baron SLD Krzysztof Martens mówi, że być może 9, czy 8 posłów z Podkarpacia, którzy są w klubie SLD zagłosuje przeciwko rządowi Marka Belki w piątek.

PREZYDENT RP:
Też to przeczytałem. Po pierwsze nie mówmy baron, bo ja nie wiem, czy to jest sformułowanie pozytywne, czy negatywne.

JP: No dobrze, przewodniczący podkarpackiego SLD.

PREZYDENT RP:
Przewodniczący podkarpackiego SLD pan Krzysztof Martens to jest osoba nadzwyczaj inteligentna i dynamiczna, mówi co powiedział. Ja sądzę, że jest jeszcze czas do rozmów, żeby sobie różne rzeczy wyjaśnić. I znając poczucie logiki u każdego brydżysty, a przypominam, że pan Krzysztof Martens jest wybitnym brydżystą, znakomitym, jednym z najlepszych w historii polskiego brydża . Otóż każdy brydżysta ma poczucie logiki i sensu i wie, że impas nie może być za głęboki.

JP: No dobrze, ale z drugiej strony mówi, że oprócz tego, ze Belka jest niezłym premierem , jest fatalnym politykiem, to znaczy "...klepie jęzorem ile wlezie, obraża nas i naszych członków i wprowadza w życie słynną zasadę Gazety Wyborczej, że SLD mniej wolno...".

PREZYDENT RP:
Nie, to ja bym odwrócił pytanie. A czy lepiej byłoby, gdyby on był świetnym politykiem ,a słabym premierem.

JP: No to niech pan zapyta Krzysztofa Martensa.

PREZYDENT RP:
Zapytam, oczywiście, że zapytam. Niech pani mnie nie zachęca. oczywiście, że zapytam. Bo wiem, że to jest źle postawione pytanie. Jeżeli to jest dobry premier, a może jeszcze niedoświadczony , nie do końca ukształtowany polityk, to dla Polski jest lepiej. Gdyby to był wybitny polityk, a takich już mieliśmy, a słaby premier, to skutki byłyby gorsze.

JP: No dobrze, a będzie pan rozmawiał z tą 8-ką, czy 9-tką posłów , czy zagłosują tak, czy inaczej ?

PREZYDENT RP:
Nie. Z 8-ką, czy 9-tką nie będę. W czwartek rozmawiam ze wszystkimi grupami politycznymi, które popierają, czy poparły parę miesięcy temu rząd Belki...

JP: Czyli SLD, SdPL, Unia Pracy i PLD ?

PREZYDENT RP:
PLD i parę takich jeszcze mniejszych grupek.

JP: Na przykład z kim ?

PREZYDENT RP:
Chcę rozmawiać z przedstawicielami mniejszości niemieckiej, choćby z tego względu, że są inne tematy do omówienia. Mam nadzieję, że tu się uda. Jeżeli są takie wątpliwości, o których mówi Martens, to trzeba po prostu rozmawiać.

JP: Unia Pracy mówi, że uzależnia swoje poparcie dla rządu Belki od kalendarium wycofania naszych wojsk z Iraku. Czy premier takie kalendarium w piątek przedstawi w swoim expose ?

PREZYDENT RP:
Premier przedstawi pewną koncepcję. Trudno mówić o kalendarium, bo my mówimy o sytuacji bardzo dynamicznej, zmieniającej się.

JP: Ale minister Szmajdziński próbował przedstawić kalendarium.

PREZYDENT RP:
Przedstawić pewien zamysł . Ja myślę, że jako cel, to jest do bardzo poważnej dyskusji. Czy to się uda ? To zależy od bardzo wielu elementów. Pierwszy, to jest styczniowe wybory w Iraku. Na pewno zmniejszymy kontyngent. Zobaczymy, jak będzie to dalej działało. Zobaczymy , jak nowe władze Iraku określą oczekiwania wobec wojsk międzynarodowych. Polska nie powinna podejmować decyzji w Iraku i obecności w Iraku wyłącznie ze względu na wewnętrzną sytuację w Polsce.

JP: Bez względu na rezolucję ONZ, która wygasa pod koniec przyszłego roku ?

PREZYDENT RP:
Rezolucja ONZ jest ważnym elementem. Być może ta rezolucja będzie powtórzona, ponowiona. Też tego nie wiemy. Natomiast jeżeli weszliśmy, jeżeli jesteśmy obecni w tak ważnym punkcie spraw międzynarodowych, nie możemy myśleć egoistycznie. To nie może być tak, że ja sobie zrobię punkty w kampanii wyborczej, bo uczynię coś, wyciągnę swój klocek, co spowoduje, że upadnie dużo większa konstrukcja.

JP: No tak, ale z drugiej strony rację ma minister Szmajdziński , który mówi, że nie jesteśmy armią amerykańską, czy brytyjską i nie stać nas na to, żeby być w Iraku dłużej, niż dwa i pół roku.

PREZYDENT RP:
Ale to jest święta prawda. Dlatego redukujemy. Ja zresztą chcę powiedzieć od razu. Ja nie krytykowałem ministra Szmajdzińskiego, choć oczywiście można dyskutować, czy taki głos...

JP: Dostał reprymendę od pana, tak, jak od Marka Belki ?

PREZYDENT RP:
Nie. Rozmawialiśmy. Być może nie gazeta powinna być takim miejscem, gdzie taki głos się pojawia. Ale żyjemy w świecie tak medialnym, że trudno właściwie wam odmawiać i w związku z tym się mówi, i wiele sygnałów się przecież pojawia. Ale to jest ważny głos w dyskusji. Również ograniczenia potencjału polskiego wojska i ograniczenia logistyczne są tu ważnym elementem. Przecież tego nie można lekceważyć. My mamy takie kadry, jakie mamy, mamy tylu ludzi, ile mamy.

JP: No dobrze, ale padnie data w tym expose premiera, czy nie, data wycofania naszych wojsk ?

PREZYDENT RP:
Nie. Data nie może paść dlatego, że to byłoby nieodpowiedzialne. padnie pewna idea, czy projekt, który realizujemy. Nie może paść data, dlatego że to byłaby zachęta dla wszystkich terrorystów na świecie, że skoro w końcu 2005 roku wszyscy się hurtem wycofają z Iraku, no to hulaj dusza, piekła nie ma. Przecież to jest nieodpowiedzialność. My możemy powiedzieć, jak wyobrażamy sobie, jakie muszą być spełnione warunki, żeby Polska obecność była redukowana. Przecież my chcemy wycofać się z Iraku. Nikt na świecie jeszcze nie powiedział i nie ma prawa powiedzieć, że Polska chce być w Iraku na zawsze, czy chce być okupantem Iraku. To nie jest nasz cel. Natomiast, jak wypełnić jak najlepiej misję stabilizacyjną, to jest pytanie. Być może godne nagrody Nobla.

JP: A jeśli Marek Belka dostanie w piątek wotum zaufania, to kiedy powinny być wybory ?

PREZYDENT RP:
Wszyscy przychylamy się do terminu ostatniej niedzieli maja. Myślę, że trzeba się tego trzymać. I to jest dobry termin.

JP: Panie prezydencie, wczoraj przed sejmową komisją śledczą do spraw PKN Orlen doszło do konfrontacji byłego już zastępcy prokuratora generalnego i byłego szefa prokuratury apelacyjnej. Czy ta konfrontacja i te zeznania, to nie jest kompromitacja polskiej prokuratury i polskiego wymiaru sprawiedliwości ?

PREZYDENT RP:
Nie dlatego, że nie chcę odpowiedzieć, tylko po prostu ja tego nie widziałem, nie słyszałem, jeszcze nie przeczytałem , więc nic pani w tej sprawie nie powiem.

JP: No dobrze, ale kiedy okazuje się, że jeden prokurator naciska na drugiego prokuratora , a ten prokurator tym naciskom ulega, to to nie jest kompromitacja prokuratury ?

PREZYDENT RP:
Jeżeli tak jest, to jest kompromitacja. Ale czy tak jest, to nie wiem. Nie słuchałem, nie widziałem. Jeszcze nie przeczytałem dzisiaj artykułów. Niech pani mi daruje. Nic nie będę komentował. Ja sądzę, że prokuratura w wielu już kwestiach ma tyle materiału do rozważań, że pan minister Kalwas i szefowie prokuratury na pewno będą to analizować. Natomiast ja nie mam takiej prostej odpowiedzi, czy to jest kompromitacja, czy to nie jest kompromitacja. Bo nie oglądałem. A pani miała czas oglądać to wszystko ?

JP: Nie, nie miałam, ale ja przeczytałam dzisiejsze gazety. Bo wstałam bardzo rano, żeby przygotować się do tej rozmowy.

PREZYDENT RP:
Ja byłem na spacerze z moimi psiakami, więc nie znam.

JP: I się Pan nie przygotował ?

PREZYDENT RP:
Nie przygotowałem.

JP: Panie prezydencie, Zbigniew Siemiątkowski dziś mówi w Gazecie Wyborczej, że 31 lipca 2003 roku spotkał się z Janem Kulczykiem. I sporządził z tej rozmowy tajną notatkę, którą przekazał ABW, prezydentowi, premierowi i prokuraturze krajowej. Pamięta Pan tę notatkę o spotkaniu Kulczyka z Ałganowem?

PREZYDENT RP:
Tak. Pamiętam świetnie.

JP: I ta notatka mówiła o tym, że zagrożone jest bezpieczeństwo państwa ?

PREZYDENT RP:
Nie. To nie chodziło o zagrożenie bezpieczeństwa państwa. Wie pani, ja jestem tu w trudnej sytuacji, bo notatka do dziś ma klauzulę tajna.

JP: Szkoda, że nie może Pan jej odtajnić.

PREZYDENT RP:
Nawet być może mogę odtajnić. Mogę sugerować . Zresztą cóż to za tajna informacja, która przestała być tajna. Ale tu chodzi o moje obowiązki, moje przepisy, które mnie ograniczają. Mogę tylko wyrazić pewną uwagę, że to jest właśnie Polska. To znaczy tak długo, jak sprawa toczy się w odpowiednich strukturach, może być tajna. Kiedy w piątek dokumenty wpływają do Sejmu, to w niedzielę są w programach radiowych , w poniedziałek są w gazetach i na tym polega polska tajność.

JP: Czasem jeszcze wcześniej.

PREZYDENT RP:
Czasami wcześniej. I to muszę powiedzieć z przykrością. To znaczy, że najbardziej tajną wiadomością w Polsce jest to, że nie ma żadnej tajności. Ta notatka jest mi oczywiście znana, bo była mi przekazana oficjalnie , normalną drogą.

JP: Przez ministra Siemiątkowskiego ?

PREZYDENT RP:
Przez ministra Siemiątkowskiego . Zostały wdrożone wszystkie procedury służbowe, urzędowe. Sprawa toczyła się ileś tam miesięcy . I to chce powiedzieć opinii publicznej i to chce powiedzieć również zainteresowanym bardzo jasno. Pointa, zapisana również w dokumentach jest taka, że nic z tego, co szpieg A powiedział w tej notatce...

JP: No to powiedzmy, że szpieg A powiedział , że panowie Kaczmarek i Gierej wzięli od Łukoil-a łapówkę w wysokości 5 milionów dolarów.

PREZYDENT RP:
A ja pani mówię, że nic, co powiedział szpieg A w tej rozmowie nie potwierdziło się.

JP: Czyli Wiesław Kaczmarek jest w tej sprawie czysty ?

PREZYDENT RP:
Absolutnie takie są, że tak powiem ostateczne rezultaty działań służbowych, operacyjnych i wszystkich, które zostały podjęte . Nie zgadzam się z tymi opiniami, które mówią, że tym się nie zajęto. Tym się zajęto bardzo formalnie. Bardzo zdecydowanie, bardzo jasno.

JP: Zbigniew Siemiątkowski mówi, że przez kilka miesięcy służby inwigilowały Wiesława Kaczmarka. Wiesław Kaczmarek mówi, że jego zdaniem procedury w tym wypadku zostały złamane.

PREZYDENT RP:
Ja nie wiem, co mówi pan Siemiątkowski , co mówi pan Kaczmarek...

JP: Ja wiem, bo ja mam to przed sobą.

PREZYDENT RP:
Dobrze, jak pani cytuje, to proszę ich pytać, bo ja nie będę komentował wypowiedzi obu panów, których zresztą dobrze znam. Natomiast jedno mogę powiedzieć , z mojego punktu widzenia, prezydenckiego. Sprawa się rozpoczęła od notatki , sprawa została przeprowadzona drogą służbową . Finał tej sprawy jest taki, że nic z tych zarzutów, które tam zostały sformułowane przez szpiega A nie zostało potwierdzone.

JP: A jaka była Pana pierwsza reakcja, jak pan dostał tę notatkę ? Wezwał Pan Wiesława Kaczmarka, zadzwonił, zapytał czy to prawda, czy nieprawda ?

PREZYDENT RP:
No nie, przecież to jest notatka tajna, to jest notatka, która nakłada na nas wszystkich całkowity, że tak powiem obowiązek nieinformowania . Oczywiście, że nie. Nikogo z bohaterów tej opowieści nie wzywałem. Nigdy nikomu na ten temat nie starałem się mówić. Natomiast oczywiście są do tego służby. Przecież państwo polega na tym, że ma wykształcone służby, które mają się takimi sprawami zajmować.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.