przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Komentarz Prezydenta RP po debacie Bush – Kerry.


Panie Prezydencie, kandydat na Prezydenta Stanów Zjednoczonych senator John Kerry nie zauważył, że walczymy w Iraku, że giniemy w Iraku. Co Pan na to?

Prezydent RP: To jest przykre. Nie sądzę, żeby była to niewiedza.

Było to celowe ?

Prezydent RP: Celowe, żeby udowodnić tezę, że ta kolacja, która poparła działania amerykańskie jest niewystarczająca, czy może za wątła, ale to że senator z dwudziestoletnim stażem niedocenia polskiego poświęcenia jest przykre. Jedno trzeba powiedzieć jasno ta koalicja to przecież nie tylko Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Australia, to jest także udział żołnierzy polskich, bułgarskich, którzy zginęli, to byli także Hiszpanie, którzy tam służyli. Moim zdaniem jest czymś po prostu niemoralnym nie widzieć tego zaangażowania, zaangażowania, które podjęliśmy w przekonaniu, że trzeba walczyć wspólnie z terroryzmem, że trzeba wykazać międzynarodową solidarność, że Saddam Husajn jest niebezpieczną postacią dla świata i w tym sensie, jak mówię, można mówić o naszym rozczarowaniu, że ta postawa i ta ofiara tych żołnierzy jest aż tak bardzo marginalizowana, ale ja to składam wszystko na karb kampanii wyborczej i pewnego przesłania, które może nie wyrażone było przez senatora Kerr´yego wprost, że on bardziej myśli o koalicji, która lokowałaby Stany Zjednoczone wraz z Francją, Niemcami, czyli z tymi, którzy w sprawach irackich powiedzieli nie. Prezydent Bush zachował się jak prawdziwy teksański dżentelmen, czyli walczył o to, żeby docenić udział innych państw w tej koalicji.

Walczył o Pana i walczył o Polskę, bo wymieniał nie raz Polskę i wymienił z imienia i z nazwiska polskiego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Ale ja zastanawiam się, co będzie, jeżeli za miesiąc to John Kerry zostanie 44 prezydentem USA. Kerrry już dziś mówi – zbudujmy nowy sojusz. Nagle się okaże, że u boku Amerykanów walczą Francuzi i Niemcy, czy walczyli, a nie Polacy.


Prezydent RP: Nie to się nie okaże. Uważam, że pole manewru jakiegokolwiek prezydenta, czy to prezydenta Busha, czy to senatora Kerr´yego będzie bardzo ograniczone, dlatego że: po pierwsze w Iraku jest trudna sytuacja. Po drugie będziemy mieli w styczniu wybrane nowe władze irackie. Po trzecie te władze irackie będą prosić o udział wojsk międzynarodowych, po czwarte wycofanie wojsk międzynarodowych z Iraku może spowodować chaos, zagrożenie dla samego Iraku, rozpad tego państwa, a także zagrożenie na granicach. I będziemy proszeni przez kraje sąsiadujące, Arabię Saudyjską, Kuwejt i innych o obecność (...). Wierzę, że kto nie byłby prezydentem Stanów Zjednoczonych w kwestiach zarówno irackich jak i polsko-amerykańskich będzie zachowywał się odpowiedzialnie.

Rozmawiała Justyna Pochanke.



 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.