przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

W sprawie notatek dotyczących spotkania pana Ałganowa z panem Kulczykiem. Czy Pana zdaniem te obrady powinny być utajnione i te notatki powinny być utajnione i cała sprawa powinna być utajniona? Tak naprawdę niewiele wiemy.

Prezydent RP: Uważam, że sprawa może być, szczególnie po ilości informacji, które i tak są już przecież w mediach obecne - powinna być odtajniona. Jeżeli Sejm chce w innym trybie o tych notatkach porozmawiać, to niech porozmawia nawet tajnie, choć uważam, żeby było to jawne, dlatego że moim zdaniem w tych notatkach, poza faktami już znanymi jest kilka, na których mnie np. zależy, żeby zostało opinii publicznej podane.

Na przykład co, Panie Prezydencie

Prezydent RP:
Za chwilę powiem, ponieważ to jest rzeczywiście w tej chwili rodzaj, nie chcę nazwać tego prowokacją polityczną, ale teatru politycznego, który ma stworzyć wrażenie Bóg wie czego, a tego nie ma. Przejrzałem, dotarłem również do notatki, o której Sejm mówił. To jest krótka, półstronicowa notatka, jednoźródłowa, co oznacza, że ...

Jest niepewna

Prezydent RP:
absolutnie niepewna, nie podpisana ..... To jest pytanie właśnie, kto jest jedynym źródłem. W sprawie owego powoływania się Kulczyka mówi się, że po pierwsze - i to jest napisane w notatce powoływał się nie wprost, po drugie mówił „pierwszy”, co kazało sądzić, że może to prezydent, ale to może być także premier, może być prymas, może być pierwszy uczeń w klasie, albo ktoś inny.

Ależ Panie Prezydencie, wiadomo o co chodzi

Prezydent RP:
Więcej, w tej notatce jest napisane, że Ałganow uważał, że to wszystko, co mówi w tej części, co jest przypisywane Kulczykowi jest niewiarygodne, bo w jego przekonaniu prezydent w tej sprawie nic nie może zrobić. Ałganow, który zna sytuację w Polsce doskonale się orientował. To jest jakiś rodzaj... ja nie wiem, kiedy ta notatka powstała, kto ją robił. Natomiast ona nie przynosi żadnej wartości i jest mi smutno, że jest wykorzystywana dzisiaj do politycznej gry w takiej właśnie atmosferze, co tam jest napisane. Jestem absolutnie za tym, żeby została ona ujawniona tak szybko jak to jest możliwe, ponieważ zamknie to temat. Tego tematu po prostu nie ma.

Wszystko w tej sprawie dotyczącej spotkania Kulczyka z Ałganowem powinno być Pana zdaniem odtajnione.

Prezydent RP:
Oczywiście, że wszystko

Nie ma tu żadnych nerwów

Prezydent RP:
Nie ma żadnych nerwów

Myśli Pan, że jest to czyjaś gra

Prezydent RP:
Po pierwsze mamy z tyłu osobę Ałganowa, który jest jak rozumiem naszym przeciwnikiem.

Naszym to znaczy Polski

Prezydent RP:
Tak, Polski, ja tak go traktuję i muszę powiedzieć z całą świadomością, tak przecież było, jego rola była tego typu w okresie poprzednim, taką rolę odegrał w czasie sprawy premiera Oleksego i myślę, że dzisiaj odgrywa podobną rolę. A więc wszystko, co czyni Ałganow w tej sferze nazwijmy nie swojej profesjonalnej, zawodowej obecnie, czyli energetycznych traktowałbym z najwyższą ostrożnością. W moim przekonaniu to , że pan Kulczyk na to spotkanie poszedł, on twierdzi, że nie wiedział z kim się spotyka, ale zorientował się z kim się spotyka i nie odwrócił się na pięcie ..

Nie wiedział?

Prezydent RP:
To jest szef Rady Nadzorczej dużej firmy energetycznej

Nie znał nazwiska tego szefa

Prezydent RP:
Mógł nie wiedzieć, tym bardziej,....

To jest prawdopodobne

Prezydent RP:
To jest prawdopodobne, dlatego, że dzisiaj udział wysokich oficerów KGB w różnych strukturach gospodarczych jest bardzo wysoki. My znamy Ałganowa, nie znamy całej reszty. Moim zdaniem powinienem mieć do niego o to pretensje i mam pretensje, on powinien się odwrócić na pięcie, wyjść i rozmów nie podejmować, nawet, gdyby to miało kosztować go sporo pieniędzy ze względu na kontrakt, który nie dojdzie do skutku. Ale, wczoraj to powiedziałem na konferencji, biznesowo pewnie miało to jakieś uzasadnienie, moralnie moim zdaniem było to całkowicie naganne, żeby nie powiedzieć skandaliczne. Koniec kropka. Nic więcej w tej sprawie...

Panie Prezydencie, może błąd popełniono wtedy, może zamiast utajniać ze strony pana Siemiątkowskiego te wszystkie informacje, wtedy należało ogłosić publicznie

Prezydent RP:
Że Ałganow z Kulczkiem mówią o łapówce dla Kaczmarka?

Na przykład, to wtedy nie mielibyśmy tej afery dzisiaj.

Prezydent RP:
Mielibyśmy, ponieważ prawda nigdy nie byłaby wyjaśniona. A ona dzisiaj jest wyjaśniona. Myślę, że minister Kaczmarek zamiast tutaj bardzo protestować powinien podziękować odpowiedniej Agencji, że się tym zajęła, że wyjaśniła, że on ma certyfikat uczciwości. Inaczej żyłoby to w świecie plotek, w świecie tego właśnie typu pomówień i by do dzisiaj się nie wyjaśniło. Brał - nie brał, było - nie było. Takich sytuacji prasowych, sensacji prasowych byłoby całe mnóstwo.

Minister Kaczmarek powiedział mi przed chwilą na korytarzu, że po wczorajszej konferencji, po ostatnich wydarzeniach bardzo wiele osób zaczęło mu mówić ponownie cześć. Jak Pan ocenia w ogóle rolę pana ministra Kaczmarka w tym wszystkim.

Prezydent RP:
Ja nie chcę oceniać. Myślę, że to jest temat na większą literaturę, aniżeli na taką jednozdaniową odpowiedź. Nie do końca rozumiem intencję.Ja nie rozumiem intencji ministra w wielu kwestiach, nie rozumiem próby jakby niebrania odpowiedzialności za decyzje, które on podejmował, czuję się tym wręcz zasmucony, bo przecież on we wszystkich rozmowach w tamtym czasie mówił mi o swoich koncepcjach, otrzymywał nazwijmy to moralne poparcie z mojej strony i robił to co robił. To są jego decyzje. Dzisiaj próba opowiadania, że ktoś, że coś, że gdzieś to jest niepoważne . Kaczmarek należy do ludzi silnych, twardych , moim zdaniem bardzo przygotowanych do stanowiska, które wypełniał i on musi też odpowiedzieć: proszę państwa, za te decyzje, które miały miejsce - "za czasów mojego ministrowania biorę odpowiedzialność". A to, że są rozmowy, że są tzw. naciski, są dyskusje, że jest wymiana poglądów to zawsze jest, bo inaczej polityki by nie było. To jest w Ameryce, to jest w Polsce, to jest we Francji, wszędzie. To zawsze jest rozmowa, to może być tak, a może być inaczej. Ale minister ten, który ponosi odpowiedzialność jest ostatecznie tym, który decyduje. Tak samo ja mógłbym wobec siebie być nie w porządku, gdybym powiedział, że ja za jakieś decyzje, które leżą w gestii prezydenta nie odpowiadam. Ja nawet przyjmuję odpowiedzialośc za te ustawy, z którymi się średnio zgadzałem, ale uznawałem, że biorę za to odpowiedzialność. Jeżeli zatem Trybunał Konstytucyjny mówi później, że to jest zła ustawa, to ja odczuwam ból bo podpisałem ustawę, którą Trybunał Konstytucyjny zakwestionował.

Rozmawiamy tutaj o Ałganowie, o doktorze Kulczyku, ministrze Kaczmarku. Czy kiedy skończył swoje expose premier to też jest znakiem czasu?

Prezydent RP:
Nie, to jest siła mediów. Ponieważ my nie potrafimy odróżnić rzeczy naprawdę zasadniczych od spraw w sumie drugo- czy trzeciorzędnych. Proszę mi wierzyć, że to, że pan Kulczyk spotkał się z raz – jak twierdził – z Ałganowem to jest sprawa drugorzędna. Oczywiście Ałganow działa na nas jak płachta na byka, ale to nie jest temat. Tematem jest działanie tego rządu, votum zaufania dla tego rządu.

Ale to chyba nie jest tak do końca, że to nie jest temat. Bo tej jest jakiś fragment góry lodowej.

Prezydent RP:
Nieprawda, właśnie to jest to z czym się fundamentalnie nie zgadzam. To nie jest żaden fragmentu góry lodowej, bo tej góry nie ma.

Myśli Pan, że to wszystko jest tak czyste., że Rosjanie nie próbują tutaj wchodzić różnymi kanałami. Przecież Zbigniew Siemiątkowski również mówił, że nie chciał podejmować pewnych decyzji, bojąc się wejścia agentury. Coś zostało ujawnione i teraz nie możemy mówić, że to jest nieważne. To jest ważne, Panie Prezydencie.

Prezydent RP:
Ja nie mówię nieważne, to jest drugorzędne. Moim zdaniem, jestem o tym przekonany, że Federacja Rosyjska pod prezydenturą pana Putina, nie jest zainteresowana – i tak to oceniam według wiadomości danych – prowokacjami. Nie jest to kraj, który stawia sobie dzisiaj za zadanie zdobycie Polski, usidlenie Polski czy sprowokowanie Polski. Co nie znaczy, że służby nie działają, co nie znaczy, że nie ma interesów. Proszę mi podać jeden przykład, gdzie firmie rosyjskiej udało się – poza dostawami ropy, co jest naturalne bo 86% eksportu rosyjskiego do Polski to jest ropa i gaz – to żadnego inne sukcesu pani nie pokaże. Na tym polega też pytanie i to już bardziej do naszych następców, którzy może będą bardziej wolni od różnych kompleksów i takich właśnie zaszłości: czy biznes rosyjski ma miejsce w Polsce, czy nie, czy on jest od początku naznaczony jakimś negatywnym syndromem. Musimy sobie na to odpowiedzieć. Główna pretensja, jaką Putin wyraża wobec mnie to jest to, że w Polsce nie ma dobrego klimatu do inwestycji rosyjskich. Oczywiście ja tłumaczę, że niby nie jest tak źle. Ale przecież nie ma i taka jest prawda.

Ale może nie ma bo interesy z nami chcą prowadzić tacy ludzie jak Ałganow.

Prezydent RP:
I Putin, Iwanow i inni. Ale tę działalność prowadzą ci, którzy prowadzą. Ludzie mają ogromny bagaż przeszłości. Trzeba zatem spokojnie na to patrzeć, a już na pewno nie używać tego rodzaju spraw do walki wewnątrz Polski. Ja wiem, że mnie pan Rokita nie lubi. Organizował przecież nawet wielką akcję przed wyborami w 1995 roku i dzisiaj zaciera ręce, że może dalej walczyć i walczyć. Tylko jaki to ma sens? Jeżeli dla niego priorytetem jest Ałganow, a nie jestem wiarygodny ja, to ktoś tu zwariował. I nie bynajmniej Prezydent Rzeczypospolitej.

Porozmawiajmy o sprawach pierwszorzędnych, Pana zdaniem. Expose premiera. Trochę długie i trochę…nudne

Prezydent RP:
Tak jest, ja uważam, ze jest to zaleta tego wystąpienia. Ponieważ słyszałem taką opinię, wyrażoną chyba przez pana Martensa, że to jest dobry premier a słaby polityk. Ja uważam, że Polska potrzebuje właśnie dobry premierów, a może nie koniecznie na tym stanowisku wybitnych polityków, którzy troszczą się o swój wizerunek, o swój image, o zaplecze partyjne. To było wystąpienie premiera i nieprzypadkowo – jak sądzę – był cytat z człowieka, który Polsce dobrze się zasłużył Eugeniusza Kwiatkowskiego. Także profesora, także ekonomisty, twórcy Gdyni, Centralnego Okręgu Przemysłowego, wielkiego, wspaniałego człowieka. Filaru II RP. Bo to jest styl Marka Belki, który w polityce nie poczuje się prawdopodobnie nigdy jak ryba w wodzie, natomiast jako pragmatyczny ekonomista, ze znajomością Polski i świata jest naprawdę jednym z najlepszych premierów jakich mamy mieliśmy i obyśmy jeszcze w przyszłości mieli.

To Pan Prezydent powiedział, że notowania premiera są lepsze niż wszystkich partii złożonych razem. Ale ja mam wrażenie, że Polska potrzebuje nie tylko sprawnego administratora, ale przywódcy, który będzie miał wizję Polski na te parę lat. A my mówimy o premierze, który sam myśli o tym, żeby był już czerwiec, bo wtedy skończy swoją misję. Wtedy będzie miał spokój i będzie mógł odpocząć. A my potrzebujemy przywódcy.

Prezydent RP:
Polska potrzebuje demokracji, potrzebuje umacniania instytucji demokratycznych, Polska na pewno potrzebuje liderów i ludzi, którzy będą potrafili sprawy przeprowadzać skutecznie i być wiarygodni dla opinii publicznej. Natomiast Polska, z tą potrzebą przywódcy, to jest Polska, która pokieruje się w stronę jakiegoś totalitaryzmu.

Ale skąd, dlaczego przywództwo kojarzy się Panu z totalitaryzmem? Nie ma przywódców demokratycznych państw?

Prezydent RP:
Właśnie nikt nie ma. Niech pani spojrzy w tej chwili na to, co się dzieje we współczesnym świecie. Dzisiaj przywództwo ma charakter dużo bardziej zespołowy. Przywództwo jest oparte o instytucje demokratyczne. Niech pani nie wraca do historii sprzed 40 lat. Więcej pani powiem. Dzisiaj wy media nie pozwolicie na to żeby ktoś był przywódcą i żeby mógł działać w sposób zdecydowany, zmieniać prawa...

Wielka była Margaret Thatcher

Prezydent RP:
Czy ona była tak bardzo wielka, to zostawmy to na boku. Na tej zasadzie był również wielkim politykiem i Mitterand itd. To był inny rodzaj przywództwa. To jest przywództwo ograniczone bardzo poważnie ramami państwa demokratycznego. I ja za tym jestem. Ja zdecydowanie za tym jestem

Czy jest jakaś wizja państwa na następne lata . Czy ma taką wizje Marek Belka. Bo on z tego co dzisiaj mówi, ja sobie skrzętnie notowałam tezy z jego wystąpienia to jest to wizja na 8 miesięcy.

Prezydent RP:
Ależ jaka ona może być?

Polska będzie się rozwijać od 8 miesięcy do 8 miesięcy?

Prezydent RP:
Niech Pani posłucha. Polska dokonała w ciągu 15 lat niebywałego postępu i zmian. Dzisiaj ktokolwiek by nie został na przykład moim następcą będzie miał kłopot ze sformułowaniem, jeżeli to nie będą głupie pomysły, ale jeżeli to będą mądre pomysły , to będzie miał kłopot ze sformułowaniem jakichś wielkich koncepcji. Dlaczego? Bo jesteśmy w NATO, jesteśmy w UE, osiągnęliśmy wielkie historyczne cele, o których w 1989 roku nikt nie marzył. Mamy konstytucję. Oczywiście wiem, że będą się głównie koncentrować na zmianach konstytucji, to wcale nie musi być lepsza, no ale ich prawo. Polska dokonała wielkiej zmiany gospodarczej, dokonuje wielkiej zmiany edukacyjnej. 2 miliony ludzi studiuje. To jest wyższy dzisiaj poziom skolaryzacji niż w Niemczech. Myśmy naprawdę bardzo wiele dokonali i tak naprawdę gdyby dzisiaj spojrzeć na przyszłość Polski to zamiast mówić o przywódcy, o przeciąganiu cugli czy ściąganiu cugli, o tym co czytałem ostatnio w gazecie, że potrzeba zamachu majowego bez zamachu, ograniczenie demokracji bez gwałtu na demokrację, mnie to przeraża. To są chore koncepcje, które moim zdaniem doprowadzą Polskę naprawdę do nieszczęścia. Więcej, ja jestem gotów stanąć na czele ruchu, który będzie bronił w Polsce tych zdobyczy, tych demokracji, które osiągnęliśmy.

Każdy medal ma 2 strony. Pan mówił o sukcesach, o skolaryzacji itd. Ale z drugiej strony jest też fakt , że spadliśmy na ostatnie miejsce w atrakcyjności gospodarczej

Prezydent RP:
Ja przed chwilą czytamłem sondę nowych 10 państw, po Słowacji my jesteśmy drugim krajem.ściągającym inwestycje. Więcej , choćby z moich rozmów wynika, że zainteresowanie inwestycyjne jest ogromne. Wy mówicie: wizyta w Rosji taka, czy inna. Kto podkreślił, że w ciągu 7 miesięcy tego roku polski eksport do Rosji wzrósł o 60 %. Ludzie kochani, cuda się dzieją. Tylko jak mówię, jak będziemy się zajmować Ałganowem, jak będziemy się zajmować kto komu przyłoży i jeszcze bardziej efektownie to my zapomnimy o tym, co dało się osiągnąć. Cały czas ja byłem zdegustowany faktem, że prawie ponad połowa Polaków nie chodzi głosować. Zaczynam być coraz bardziej przekonany, że być może to jest najrozsądniejsza część narodu. Oni zajmują się swoim biznesem, swoimi sprawami, swoim życiem itd.

Nawołuje Pan do obywatelskiego nieposłuszeństwa?

Prezydent RP:
Nie, nie nawołuje, ja dzielę się dramatyczną refleksją. Ja bym chciał żeby głosowało 80, 90 %, żeby aktywność publiczna była wyższa. Ale np. jeżeli te 40 % głosujących to jest tylko partyjny totolotek to jaki to ma sens? Wie pani, dzisiejsza debata – pani mówi nudy. Wystąpienie było na pewno merytoryczne. Przyzna pani, że było pozbawione jakiejkolwiek demagogii. Ale czy pani widziała te salę ?.Czy widzi pani, że tych ludzi to naprawdę niewiele interesuje? I powiem więcej.

Nie wszystkich

Prezydent RP:
Wszystkich nie. Duża część. Mógłbym wymieniać nazwiska, głównie z tych, którzy później będą siedzieli na tym fotelu. I oni absolutnie bez żadnego kłopotu będą krytykowali to wystąpienie. Oni cały czas czytali gazetę ,albo rozmawiali między sobą. Lekarzu, lecz się sam. Niech wysoka izba weźmie pod uwagę, żeby rzeczywiście politykę, działalność państwową, parlamentarną traktować poważnie. Ja wymienię pani co najmniej 20 znanych posłów, obserwowałem to specjalnie, którzy w czasie przemówienia prof. Belki czytali gazetę. Naprawdę.

Pan nakreślił wizerunek Sejmu , który należy rozwiązać.

Prezydent RP:
To nie o to chodzi, że ze zmianą Sejmu uzyskamy wyższą jakość. Przecież wszyscy, którzy znają się na parlamentaryzmie w Polsce twierdzą, że najbardziej odpowiedzialny i służebny wobec spraw był sejm kontraktowy, czyli niedemokratyczny. To nie o to chodzi... Chodzi o to, że trzeba wywołać w sobie tego właśnie ducha myślenia państwowego, że nawet jeżeli uważa, ze przemówienie jest nudne to wysłuchaj.

Ale coś się dzieje , no bo jednak coraz więcej, dzięki prasie myślę i dzięki postawie świata polityki, coraz więcej tych afer znajduje swój koniec

Prezydent RP:
To jest dobra wiadomość,

To nie jest powiedziane, że wtedy było ich mniej

Prezydent RP:
Ale oczywiście, dobrze. Ale jak mniej byłoby afer w Polsce, to jest lepiej dla Polski.. Ja byłem redaktorem naczelnym. Tutaj mamy różną pozycję

Panie prezydencie, z całym szacunkiem to były trochę inne czasy .

Prezydent RP:
Zgadzam się, tylko że dla was sensacja jest materiałem, dla mnie jako prezydenta to jest smutek, no bo wolałbym, żeby tego nie było. Jako obywatele macie mieszane uczucia, bo z jednej strony jest temat, a z drugiej strony może lepiej żeby tego nie było. Polska nie odróżnia się tutaj w sposób dramatyczny od tego świata zewnętrznego. Także jeśli chodzi o media, ja wiem, że jest wiele narzekań na media, ja zawsze leczę się z tych narzekań - jak jestem w Wielkiej Brytanii, czy w Niemczech, czytam ich gazetę. Okazuje się, że jest to mniej więcej dzisiaj norma europejska. Sensacja, to jest pierwsza strona, a na przykład spotkanie prezydentów jakieś tam dyskusje o poważnych sprawach to siódma strona, szósta strona.

Żona Beckhama zawsze będzie na pierwszej stronie

Prezydent RP:
Zdrady żony przez Beckhama. Pamięta pani „Progressive Leaders” – główny temat wtedy, który ukazał się w „Independent”, to był temat George`a Besta, który po przeszczepie wątroby poszedł do pubu i znowu pił. Komentarz był, czy George Best jest odpowiedzialny za własną wątrobę, tylko brakowało puenty, bo puenta Besta powinna być taka: po cóż ja bym miał mieć tę nową wątrobę, jeśli bym nie mógł się napić, na przykład. Żyjemy w takim świecie i to trzeba przyjąć. Natomiast co jest ważne – nie tracić z pola widzenia tych wszystkich pozytywnych rzeczy, które się dokonują, żeby one nie zgubiły się w szumie aferalnym, bo to nie jest cały obraz Polski. Proszę naprawdę mi wierzyć, że jeżeli Pani zobaczy na wyniki gospodarcze, na wiele firm, na wielu ludzi, także na ogromną część tego parlamentu, która może jest mniej znana z imienia i nazwiska, ale pracują w komisjach nad ustawami, to jest ten pozytywizm ciągle obecny. I chwała Bogu

Panie Prezydencie, uderzyło mnie w przemówieniu Marka Belki takie sformułowanie: mój rząd będzie musiał bronić w Sejmie wielu ustaw. Jak to bronić? To jest opozycja rząd-Sejm? Pana zdaniem, Marek Belka teraz uzyskując to wotum zaufania, bo wszyscy przypuszczamy, że je uzyska, ma siłę rządzić, ale czy też może przestać oglądać się na Sejm? Już nie musi się tak bardzo liczyć z tym zapleczem, może podejmować na przykład decyzje personalne nie oglądając się na to zaplecze?

Prezydent RP:
Jeżeli uzyska dzisiaj, ja tego nie mogę zapowiadać, bo przecież jeszcze głosowanie jest przed nami, ale nie mam żadnej wątpliwości, że po uzyskaniu tego wotum zaufania przynajmniej jeśli chodzi o decyzje personalne, jest całkowicie wolnym premierem w rozumieniu własnej odpowiedzialności.

Czyli nie musi się oglądać na zaplecze?

Prezydent RP:
Oczywiście. Natomiast czym innym są decyzje i budżet, bo pamiętajmy, że nieprzyjęcie budżetu też skutkuje wcześniejszymi wyborami. Natomiast ja ludzi traktuję z wielkim kredytem zaufania od początku. Wierzę, że ten Sejm jest naprawdę gotowy pozałatwiać te wszystkie ważne sprawy, które dla Polski są potrzebne. A to jest nie tylko budżet, to jest np. wspomniana przez Belkę Ustawa o szkolnictwie wyższym, która z mojej inicjatywy jest tutaj przekazana, nic się nie dzieje. To jest KRUS, to jest na przykład moja ustawa o jednomandatowych okręgach do Senatu.

A do Sejmu nie?

Prezydent RP:
Do Sejmu nie, uważam, że do Sejmu jest za wcześnie. Jednomandatowe okręgi do Sejmu to jest następne 12 do 20 lat, ale do Senatu spróbujmy, niech to będzie. To jest np. ta propozycja Belki i Kleibera dotycząca zmian w systemie finansowania nauki i badań naukowych, związku badań naukowych z przemysłem i tego kredytu innowacyjnego, który jest bardzo ważny, bo to jest stworzenie puli pieniędzy, która może być wykorzystywana przez tych, którzy mają dobre pomysły. Czyli akcelerujemy postęp naukowo-techniczny w Polsce. Aż mi się wierzyć nie chce, że nie znajdziemy większości dla takich ustaw. Załamałbym się, mówiąc szczerze, bo dlaczego nie.

Jeszcze wracając do tego wątku – czy Pana zdaniem Marek Belka powinien przestać w ogóle się interesować tym, co dzieje się w Sejmie, w te wszystkie układy wewnątrz SLD, teraz jest kampania wyborcza w SLD i w ogóle się nie przejmować?

Prezydent RP:
Tak jest. Premier nie powinien się tym przejmować, liderzy partyjni są od tego, żeby się tym zajmowali. Ja obiecałem, że po piętnastym podejmiemy rozmowy dotyczące przyszłości lewicy, bo już to czynię bardziej jako człowiek związany z tą formacją i uważam, że taki dialog jest potrzebny.

Co to znaczy, że rozpocznie Pan rozmowy? Będzie Pan namawiał do zjednoczenia?

Prezydent RP:
Tak, do jakiegoś znalezienia wspólnej formuły współpracy, tak.

A Pan stanie na czele tego zjednoczenia?

Prezydent RP:
Nie, nie stanę na czele, bo jestem prezydentem do końca przyszłego roku, ale uważam, że to jest potrzebne.

Jak Pan przyjmuje spekulacje na temat możliwości zastąpienia przez Pana Koffi Annana?

Prezydent RP:
Po pierwsze chcę powiedzieć, że to nie jest dla mnie nowość, bo takie rozmowy ze mną się toczyły. Ja nie jestem wielkim entuzjastą tego pomysłu.

Kto prowadził takie rozmowy?

Prezydent RP:
Bardzo wielu partnerów i z Europy Środkowo-Wschodniej, ponieważ jakby idea jest taka, że po różnych terytorialnych propozycjach, teraz jest czas na Europę Środkowo-Wschodnią. I Europa Środkowo-Wschodnia szuka kandydata i w związku z tym rozmawiano ze mną – i Czesi, i Słowacy, i Rumuni, i Bułgarzy, kogo tam jeszcze chcecie. Rozmawiali Amerykanie, jeszcze parę lat temu, to nie jest sprawa zupełnie nowa. Rozmawiają inni, natomiast ja jestem sceptyczny. Jestem sceptyczny przede wszystkim dlatego, że w moim przekonaniu kluczową rzeczą jest to, co się stanie jeszcze w czasie kadencji Koffi Annana, czyli gotowość ONZ do reformy. Gdyby ONZ okazał się niezdolny do reformowania, to uważam to zajęcie za absolutnie...

...nasza propozycja złożona...

Prezydent RP:
Tak, ale nie tylko, tu chodzi przede wszystkim o to, że wielkie mocarstwa powinny poprzeć reformę Narodów Zjednoczonych. Dlatego, że znalezienie się w roli kolejnego Koffi Annana to jest coś, co mi absolutnie nie odpowiada.

Czyli Pan uważa, że ONZ jest niewładny nie tylko rozwiązać jakiś problem, ale zapobiec czemuś.

Prezydent RP:
ONZ jest w ogóle wytworem sukcesu po II wojnie światowej i to jest umowa zwycięzców. Tak powstała Karta Narodów Zjednoczonych, tak powstał skład Rady Bezpieczeństwa, a świat się zmienił przynajmniej trzy razy bardzo poważnie. Pierwszy raz – kiedy zaczęły się wielkie procesy integracyjne, czyli choćby Unia Europejska. Dla mnie na przykład niezrozumiałe jest, że w Radzie Bezpieczeństwa nie ma miejsca dla Unii Europejskiej, całej tej struktury. Drugi moment, w którym znowu ONZ minął się z historią to był rozpad Związku Radzieckiego – nagle w ONZ powstało blisko 200 państw. Nagle ta równowaga strachu przestała istnieć. I trzeci problem ONZ to są procesy globalne – ONZ jest niegotowe do solidarnej odpowiedzi w takich problemach jak AIDS, jak niesprawiedliwość społeczna, głodna Afryka, terroryzm i okazuje się, że dzisiaj ONZ jest bardziej sumą narodowych egoizmów, czy państwowych egoizmów, niż organizacją międzynarodową zdolną do podejmowania wyzwań globalnych, wie pan – to stać na czele takiej organizacji o tak ograniczonych możliwościach to jest dobre dla dyplomaty, który kocha spotkania, papiery. Ja dwukrotnie byłem szefem tych wielkich obrad ONZ-owskich w 2000 roku na sesji milenijnej i później w Johannesburgu na Szczycie Ziemi, gdzie byłem szefem jednego z najważniejszych obrad – ja zrozumiałem tajemnicę ONZ – to jest organizacja blisko 200 państw gdzie każdy chce mówić i nikt nie chce słuchać, trochę podobnie do polskiego Sejmu. Gdyby była gotowość do zmian, gotowość do reformy, do bardzo poważnego zmienienia koncepcji Narodów Zjednoczonych to wtedy moim zdaniem w naturalny sposób – nie mówiąc o sobie – na czele powinien stać polityk a nie dyplomata, a więc taki, który nadaje...

Czyli Pan

Prezydent RP:
Ja jestem politykiem, mnie radość z notatek dyplomatycznych nie wystarcza. Więc to jest jedno, a po drugie sprawa jest jeszcze i tak trudna, bo przecież Polska jest w NATO, i w Unii Europejskiej, co akurat w ONZ nie pomaga, bo ogromna większość jest poza tymi strukturami. Dyskusja jest ciekawa, moje poglądy są znane, one są znane również Kofi Annanowi, bo wielokrotnie miałem okazję z nim o tym rozmawiać.

Ale znając skłonność wielkich ciał, choćby jak Unia Europejska, czy ONZ to samo reformowanie się to nie nastąpi. Co będzie Pan robił w grudniu przyszłego roku?

Prezydent RP:
Nie wiem. Ja w ogóle staram się o tym dzisiaj nie myśleć i koncentrować na czymś innym, to są takie dyskusje, które pojawiaja się po drodze. Natomiast mam mandat do wypełnienia, ten mandat jak widać z sytuacji nie jest łatwiejszy, a trudniejszy. Rok 2005 będzie niezwykle trudny, bo będziemy mieli chyba cztery razy wybory – będziemy mieli wybory sejmowo – senackie, będziemy mieli pierwszą turę wyborów prezydenckich i druga turę prezydenckich i gdzieś dołączone do tego referendum w sprawie traktatu konstytucyjnego

Słyszałam jak Pan mówił, żeby to połączyć z wyborami prezydenckimi. Mi się wydaje, że to zły pomysł, że wybory prezydenckie bardzo osłabią pod względem tego kto jest za Konstytucją, a kto jest przeciw Konstytucji

Prezydent RP:
A ja uważam, że to jest bardzo dobrze. To jest dobry moment o przyszłości Polski w Unii Europejskiej. Ja uważam, że akurat ten argument, który Pani przytoczyła ja traktuję zdecydowanie za tym, żeby tak było. Ja chciałby wiedzieć kto z kandydatów – przypominam ja nie kandyduję – będzie „za”, a kto „przeciw”

Po co się spieszyć, może trzeba przesunąć to głosowanie, to referendum dalej

Prezydent RP:
To jest już poważniejszy argument, jeżeli z kalendarza europejskiego będzie wynikało, że ... to można rzeczywiście dyskutować – może 2006, ale moje przekonanie 2005, jesień – to jest ten termin, w którym będziemy musieli, powinniśmy to zrobić – to jest argument, który ja przyjmuję, pierwszego – nie. Moi zdaniem to, że będziemy wiedzieli, czy pan Lepper jest za traktatem, czy przeciw, to........

Może temu służą debaty różnego rodzaju

Prezydent RP:
Niech ludzie maja ten związek, niech wiedzą na kogo głosują i jak. Czyli mamy cztery takie, trzy na pewno wydarzenia, mamy 60 – lecie wyzwolenia obozu Auschwitz Birkenau i spotkanie kilkudziesięciu liderów świata, mamy 17 maja Szczyt Rady Europy – blisko 40 przywódców i mamy wielkie uroczystości, które chciałbym żeby się bardzo udały – 25 – lecie Solidarności, czyli Sierpnia 80

Ale to Pan będzie je organizował?

Prezydent RP:
Ja złożyłem bardzo jasną deklarację – zrobię wszystko, żeby tym obchodom pomóc.

Pojedzie Pan?

Prezydent RP:
Jeżeli ma być to problemem, to gotów jestem nawet nie pojechać. Różnica między mną, a moim poprzednikiem jest taka, że ja jestem człowiekiem otwartym, a on zacietrzewiony, no co ja na to poradzę i tyle. Więc ja zrobię wszystko, żeby było dobrze. Polska na pewno nie może stracić wielkiej okazji w postaci pokazania tego wkładu, który wniosła do współczesnej Europy. To jest jakiś rodzaj przypominania, że nie Mur Berliński, bo Mur Berliński był konsekwencją 1980 – 81 i tego co się działo w Polsce, więc ja zrobię wszystko, żeby było dobrze, a czy będę, czy nie będę to jest bez większego już znaczenia. Jak będą prezydenci to jakoś trzeba będzie to pozałatwiać.

Teraz rozpoczęły się zapytania do premiera Belki po expose, czy Pan będzie chciał być tutaj aż do utajnienia. Czy jest Pan tak pewien wyniku?

Prezydent:
Nie jestem pewien wyniku, ja nie jestem pewny godziny kiedy to będzie. Problem nie polega na tym, czy jestem pewny wyniku, bo ja nigdy nie jestem pewny wyniku, proszę pamiętać, że jestem człowiekiem, który ma ducha sportowego, więc dopóki mecz jest niezakończony to nic nie jest wiadomo. Jak powiedział trener Górski – dopóki piłka w grze wszystko może się wydarzyć.

Tu w Sejmie piłka w grze jest cały czas. Dziękujemy Panie Prezydencie



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.