przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Jolanta Pieńkowska: Panie Prezydencie dwa srebrne medale Otylii Jędrzejczak, świetny występ naszych siatkarzy, na ile medali możemy liczyć w Atenach.

Prezydent RP:
Przede wszystkim gratuluję Otylii, bo to było trudne, w ciągu 45 minut dwa finały. Ona zastanawiała się, czy startować na trzech dystansach, czy na dwóch.Trener, ona, ci którzy jej pomagali, radzili, żeby zaryzykowała. To ryzyko się jak widać opłaca. Przesłałem jej gratulacyjną depeszę i wierzę, że we wtorek na 200 metrów będzie jeszcze lepiej.

No to 3 medale, a inne?

Prezydent RP:
Będzie więcej, świetnie pływają żeglarze, myślę, że tu mogą być medale, wierzę w Agatę Wróbel. Dziś walczy na pomoście Aleksandra Klejnowska, trochę tych medali będzie, ale to nie będzie jakaś oszałamiająca liczba. A poza tym trzeba pamiętać, że w Atenach jest wyjątkowo silna konkurencja. Tam bije się rekordy świata, co choćby widać na pływalni.

A Grecy póki co sprawdzili się w przygotowaniu tych Igrzysk?

Prezydent RP:
Zdecydowanie tak. Myślę, że oni wszystkich wprawili w zdumienie, pokazując po raz kolejny siłę woli improwizacji. My musimy przyjąć do wiadomości, że prawdopodnie w improwizacji Grecy są lepsi od nas, czyli zdążyć na czas, choć to wszystko jeszcze świeże, w ostatniej chwili rulony traw rozwijano w wielu miejscach, ale wioska olimpijska świetnie przygotowana, więc robi to naprawdę dobre wrażenie. A najważniejsze, w Atenach, gdzie olimpiada ma swój sens, ma tradycje antyczne, a Grecy kochają sport, nie tylko wtedy kiedy wygrywają.

A bezpieczeństwo?

Prezydent RP:
Na razie odpukać. Nad Atenami wciąż przemieszcza się wielki Zeppelin, który ma najnowocześniejszy sprzęt, pozwala widzieć wszystko dokładnie, łącznie z zamkniętymi obiektami, który może kontrolować, czy jakieś grupy się przemieszczają, gdzie znajdują się niebezpieczne ładunki. Jest kilkudziesięciu polskich żołnierzy-chemików pod Atenami, są do dyspozycji komitetu organizacyjnego, gdyby coś się nie daj Boże wydarzyło. Nie ma na pewno poczucia niepokoju, ani w wiosce olimpijskiej, ani na obiektach. I powiedział bym, że sposób kontroli - chociaż nie powinienem tego mówić, żeby nikogo nie zachęcać - nie jest tak restrykcyjny, jak na innych Igrzyskach.

Panie Prezydencie, wczoraj zapowiedział Pan zmniejszenie liczby naszych żołnierzy w Iraku. Nikt żadnej konkretnej liczby nie chce podać, czy może Pan powiedzieć ilu żołnierzy pojedzie w przyszłym roku?

Prezydent RP:
Nie mogę tego powiedzieć, choć mamy swój plan, jaki przedstawiliśmy naszym partnerom w koalicji.

Półtora tysiąca, czy mniej?

Prezydent RP:
To będzie znaczące zmniejszenie, ale proszę mnie nie łapać za język, dlatego że trzeba rozmawiać. O zmniejszeniu mówią też Ukraińcy, to trzeba po prostu dogadać, bo być może na końcu okazać się, że ktoś jednak będzie musiał wysłać stu, czy dwustu żołnierzy więcej, a ktoś będzie ich mógł wysłać mniej. Ale na pewno będzie znaczące zmniejszenie, znaczące.

Czyli nie będzie tak, że dwa i pół tysiąca żołnierzy pojedzie znowu, bo podobno o to prosił prezydent Bush premiera Belkę w czasie wizyty w Waszyngtonie.

Prezydent RP:
Nie, nieprawda, że prosił, premier Belka powiedział o naszych zamiarach, lojalnie poinformował o tym, że my chcemy o tym poważnie rozmawiać i te poważne rozmowy się toczą. Myślę, że we wrześniu się zakończą, tym bardziej, że my musimy to wszystko logistycznie opracować. My musimy wiedzieć ilu żołnierzy powinno się znaleźć w Iraku, ale chcę zapewnić, o czym mówiłem w czasie wczorajszego święta, będzie to znaczące zmniejszenie naszej obecności.

Ale nie chce Pan powiedzieć, czy będzie to półtora tysiąca, czy dwa, czy więcej.

Prezydent RP:
Nie chcę, ale jeśli chce pani wziąć na siebie te spekulacje, to jest to coś koło tego. Ale to pani powiedziała, nie ja.

A kiedy możemy się spodziewać ewentualnej decyzji w sprawie udziału naszych żołnierzy w misji w Sudanie.

Prezydent RP:
To też wiąże się z decyzjami w Iraku, dlatego że przecież w Polsce dysponujemy ograniczoną liczbą żołnierzy, którzy takie misje mogą podejmować. Proszę pamiętać, że w tej chwili w różnych miejscach świata jest blisko 4 tysiące polskich żołnierzy i oficerów.
My nie tylko jesteśmy w Iraku, my jesteśmy w Kosowie, Macedonii, Libanie, na Wzgórzach Golan, czyli w Syrii. Mamy kilkadziesiąt osób w różnych misjach obserwacyjnych, oficerów wysokiej rangi w Saharze Zachodniej, Liberii. Więc jesteśmy zaangażowani, nasze zaangażowanie jest wysoko oceniane, stąd propozycja, by być w Sudanie, ale my to musimy jeszcze realistycznie przemyśleć i gdyby okazało się, że istotnie zmniejszamy nasz udział w Iraku to będzie możliwość udziału Polski w siłach międzynarodowych w Sudanie.

Czyli na razie żadnej decyzji nie będzie.

Prezydent RP:
Pamiętajmy również, że trwa dyskusja o statusie Gazy i pomocy dla tego regionu, więc jest wiele punktów zapalnych, gdzie traktuje się Polskę jako partnera istotnego, który może pomóc w budowaniu pokoju i zapewnieniu bezpieczeństwa. I to powinniśmy traktować jako dowód uznania dla Polski.

Panie Prezydencie ostatnie nominacje premiera, szczególnie Andrzeja Ananicza budzą emocje w samym SLD. Nie boi się pan takiej sytuacji, ze przy ponownym głosowaniu wotum zaufania, SLD powie nie rządowi Marka Belki. Już mówi, że to rząd Aleksandra Kwaśniewskiego, a nie SLD.

Prezydent RP:
To jest rząd Rzeczpospolitej. Im lepszy ten rząd, tym lepiej dla Polski, dla mnie, dla premiera, dla SLD. Przecież chodzi o to, by ten rząd wypełniał jak najlepiej swe zadania. Profesor Belka szuka ludzi kompetentnych i to nie jest takie proste. Chce powiedzieć, że znalezienie szefa wywiadu to była naprawdę trudna praca, rozmowy z paroma osobami i decyzja o panu Ananiczu, którego traktuję jako osobę kompetentną.

Ale tego zdania nie podzielają czołowi politycy SLD za Włodzimierzem Cimoszewiczem.

Prezydent RP:
Ale Włodzimierz Cimoszewicz jest to osoba kompetentna, która może ocenić działalność kilkuletnią.

Działalność dyplomatyczną, a nie wywiadowczą.

Prezydent RP:
Ale działalność szczególnie w takim kraju jak Turcja jest związana z analizą materiałów poufnych i wywiadowczych i analizą tego, co tam się dzieje. To naprawdę wymaga kwalifikacji, nie tylko bywania na rautach i ładnego przemawiania na okolicznościowych spotkaniach, ale także poważnej analizy tego co się dzieje wokół. Pan minister Ananicz tu wykazał się talentami. Ale teraz moja rada dla wszystkich, wczoraj miałem okazję spotkać się z szefem wywiadu w ogrodach Belwederu. Obaj uznaliśmy, że teraz jest czas na pracę, że trzeba pokazać, jak on będzie działał, jak będzie działała ta agencja. Myślę, że do października będzie potwierdzone, że to kandydat kompetentny, że Agencja Wywiadu działa dobrze, że pomaga najważniejszym osobom w państwie w rozpoznaniu sytuacji, która jest na świecie i w podejmowaniu właściwych decyzji.

A bierze Pan pod uwagę to, że SLD zagłosuje przeciwko rządowi Marka Belki.

Prezydent RP:
Gdyby to było z powodu nominacji pana Ananicza, uznałbym to za kuriozalne. Natomiast gdyby uznała, ze nie dzieje się w Polsce tak jak powinno i że to może być problemem dla SLD i lepiej stanąć w obliczu przyspieszonych wyborów niż działać z tym rządem to jest to zupełnie inna sytuacja, oparta o inne przesłanki.

Tylko że SLD i SDPL muszą się liczyć z tym, że do Sejmu nie wejdą.

Prezydent RP:
To z tego też muszą wyciągnąć wnioski. Ja wierzę, że w SLD po wszystkich doświadczeniach ostatniego czasu naprawdę nie decydujące są decyzje kadrowe, bo to jest nierozsądne, a nawet powiedziałbym małostkowe.

Ale wydaje się, że dla niektórych są decydujące.

Prezydent RP:
Dla niektórych, ale dla całej formacji ważne jest to, co zapowiedziano w expose, czy wiele spraw społecznych jest realizowanych, czy potrafimy załatwić to, co należy w sprawach zdrowia, Unii Europejskiej, odnosimy sukcesy, fakt, że Danuta Huebner zajmie się polityką regionalną to jest wielka korzyść dla Polski. Ten rząd krok po kroku robi to co do niego należy. Ja sądzę, że ci ludzie sprostają zadaniu. Z drugiej strony należałoby powiedzieć, że SLD nie chce pana Ananicza, to jest coś dobrego, że pan Ananicz decyduje się w tak ważnym momencie działać z tym rządem, bo przecież wie, że nie musi mu życia ułatwiać. Może lepiej byłoby przeczekać, ale cieszę się, że są w Polsce ludzie, którzy stawiają sprawy państwa ponad sprawy partii.

Mówi Pan, że patrzy Pan z szacunkiem na ludzi, którzy są w tym rządzie, czy patrzy Pan z szacunkiem na Marka Sadowskiego.

Prezydent RP:
Zdarzyło się nieszczęście, wydaje się, że Marek Sadowski zachowuje się odpowiedzialnie, oddał się do dyspozycji premiera, rozmawialiśmy na ten temat, na pewno jest to dramatyczna sytuacja bardzo dobrego fachowca, bo nikt nie kwestionuje fachowości, ani z lewej, ani z drugiej strony, to jeden z najlepszych znawców tematyki wymiaru sprawiedliwości. Pewnie trzeba będzie podjąć trudną decyzję.

Trudną, to znaczy odwołać Marka Sadowskiego?

Prezydent RP:
To jest decyzja premiera, myśmy na ten temat rozmawiali, ale gdyby sprawy były w procedurze sądowej to trudno wyobrazić sobie ministra sprawiedliwości. Natomiast kluczową rzeczą jest, by nie nastąpiła pomyłka, czy nieznalezienie osoby, która byłaby co najmniej formatu obecnego ministra.

Dziś zbiera się Rada Nadzorcza PKN Orlen, czy powinna odwołać prezesa spółki Jacka Walczykowskiego.

Prezydent RP:
Proszę mnie w ogóle w to nie mieszać, to jest decyzja Rady Nadzorczej, ona powinna taką decyzję suwerennie podjąć. Ja nie mam w tej sprawie opinii, ani nie chcę być nawet kojarzony z tymi kwestiami, bo jest za dużo w tych kwestiach szumu i tyle. Rada Nadzorcza jest po to wybierana, by podejmowała decyzje z całą odpowiedzialnością, jak podejmie dobre to będzie pochwalona, jak podejmie złe, to powinna się spotkać z krytyką. Nic tu w tej sprawie nie mam do powiedzenia.

Premier Belka mówi, że to co się dzieje wokół PKN Orlen to epizodzik i tak traktuje konflikt między ministrem Sochą i Janem Kulczykiem. Pana zdaniem to też jest epizodzik to co się dzieje wokół PKN Orlen.

Prezydent RP:
Ja w ogóle uważam, że wokół PKN Orlen dzieje się za dużo rzeczy, które nie wynikały z istoty działalności tej firmy. Orlen powinien być firmą dobrze zarządzaną, która przynosi zyski, która daje odpowiedni projekt na rynku, która może się rozwijać, co czyniła w ostatnim czasie po przejęciu firmy w Czechach, więc jest moim zdaniem zadanie dla wszystkich tych, którzy zajmują się polityką gospodarczą rozwijania tej firmy i trzeba zapewnić dobre zarządzanie. W tym dobrym zarządzaniu musi być współpraca tych dobrych akcjonariuszy. Skarb państwa jest największym akcjonariuszem, ale nie większościowym, skarb państwa ma 30 procent udziałów, Jan Kulczyk - kilka, czy kilkanaście, jak niektórzy twierdzą. Powinni więc ze sobą współpracować.

Prowadzą otwartą wojnę póki co.

Prezydent RP:
To nie jest wcale dobrze, gdy mniejszościowy akcjonariusz ma przewagę. Tu niewątpliwie zostały popełnione błędy, bo wybór na przewodniczącego rady przedstawiciela akcjonariusza mniejszościowego mógł wzbudzać różne wątpliwości.

A jest Pan po stronie Marka Belki i Jacka Sochy w tym co robią w sprawie Orlenu.

Prezydent RP:
Jeśli celem rządu, ministra skarbu jest przywrócenie normalności, to całym sercem jestem za i wierzę, że ten proces kształtowania Rady Nadzorczej, ta rada dziś też nie jest do końca reprezentatywna, bo brakuje tam przedstawicieli niektórych akcjonariuszy. Mam nadzieję, że znajdziemy dobry zarząd dla Orlenu i będzie święty spokój w tej firmie, żeby ona mogła się skupić na tym co jest najważniejsze, czyli produkcji, sprzedaży, nad rozwojem, planami ekspansji, co jest zapisane w różnych projektach, w kierunku węgierskim, czy innym, coś trzeba robić, żeby ta firma nie została uwikłana w bieżącą politykę ze stratą dla Orlenu.

Panie Prezydencie, kiedy był Pan pytany o zmiany wprowadzone przez Senat to ustawy zdrowotnej to mówił pan, ze jest pan przeciwko jakimkolwiek przywilejom dla kogokolwiek, wczoraj prymas Józef Glemp ostro skrytykował zmiany w tej ustawie, nakazujący m.in płacić składkę klerykom i misjonarzom, czy oni powinni być zwolnieni z tej składki czy nie.

Prezydent RP:
Ja bym nie chciał tak dyskutować na zasadzie, że ktoś coś powiedział, szanując prymasa. Rzecz wymaga poważnego zastanowienia, w tym sensie zgadzam się z opinią senatora Piesiewicza, że trzeba siąść, zobaczyć co to oznacza, żeby nie wylać dziecka z kąpielą, by nie utrudnić życia paru tysiącom ludzi, którzy do tej pory korzystali z takiego systemu, być może te decyzje, które są podejmowane, są podejmowane zbyt szybko, zbyt nerwowo, bez zbytniej analizy. Natomiast jeśli ktoś chce bronić zasady równego dla wszystkch dostępu do służby zdrowia to równy dostęp oznacza że nie ma wyjątków, że pani, że kleryk, ma takie samo prawo jak każdy inny.

Czyli składkę płacić powinni.

Prezydent RP:
Nie ma żadnych kart VIP-owskich, żadnych przywilejów, każdy może dysponować swoim losem, ubezpieczać się w prywatnych firmach. Jeśli natomiast uważamy, że Polska nie dojrzała jeszcze do takiej równości, musimy pewnym grupom zapewnić pewne szczególne warunki traktowania, to wtedy trzeba pokazać jakie są to wyjątki, ale chciałbym, żeby ta dyskusja nie odbywała się na poziomie czysto politycznym, kto za Kościołem, kto przeciwko, bo to bez sensu. Wiązanie z tą sprawą kwestii funduszy kościelnych w jedną, czy drugą stronę, bo oczywiście te fundusze kościelne były rodzajem rekompensaty za utracone mienie, ale co to ma do systemu ochrony zdrowia. Trzeba skupić się na tym, co jest zapisane w ustawie zdrowotnej.
Może należałoby rozmawiać z Kościołem w ramach komisji wspólnej rządu i Episkopatu.

Prezydent RP:
Zawsze należy rozmawiać, należy wyjaśnić intencje, bo jeśli intencją jest równy, jednakowy, bezdyskusyjny dostęp do publicznej ochrony zdrowia, to odpowiedź jest prosta. Wszyscy mają równy dostęp, włączając w to marszałka Sejmu, Senatu, czy premiera. Można przyjąć taką tezę, tylko pytanie, czy do tego dojrzeliśmy, czy to nie spowoduje wielu efektów ubocznych, na przykład ambasadorzy, bo ta decyzja zniesienia przywilejów VIP-owskich dotyczy też korpusu dyplomatycznego, a tu jest zasada wzajemności. Im bardziej korpus korzysta z tej możliwości, tym bardziej my możemy ją zapewnić naszym ambasadorom, placówkom w świecie. Jak z tego zrezygnujemy, przerwiemy system, który działa. Więc namawiam do rozwagi, a nie włączania tych spraw do debaty politycznej.

Dziękuję za rozmowę.




Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.