przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Witamy w studiu Programu I Polskiego Radia. Prezydent Aleksander Kwaśniewski. Dzień dobry, panie prezydencie.

Prezydent RP: Witam państwa, witam pana.

Polski dzień na igrzyskach?

Prezydent RP: Oby, oby. Na razie nie wygląda to źle, Robert Korzeniowski na czele i myślę, że przede wszystkim jemu należy się ten złoty medal i życzę z całego serca.

Za chwilę będziemy ponownie na trasie chodu. Uśmiechnął się pan, panie prezydencie, kiedy usłyszał pan słowa trenera o kamiennej twarzy chodziarzy.

Prezydent RP: Tak, tak, myślę, że to będzie bardzo trudny dla Roberta wysiłek, dlatego że ten Rosjanin chce wygrać. No, ale trzymajmy kciuki. Myślę, że on jest znakomicie przygotowany, a poza tym taktycznie potrafi rozgrywać 50 kilometrów.

O chodzie za chwilę. A który raz jest pan na igrzyskach olimpijskich?

Prezydent RP: Już liczyłem, siódmy.

Były to przed laty igrzyska przy radioodbiorniku, z uchem przy radioodbiorniku?

Prezydent RP: Pierwsze igrzyska, które ja pamiętam, to był Rzym, takie jakieś pierwsze telewizory, sąsiedzkie oglądanie i tak dalej. Tokio już pamiętam całkiem nieźle — 64 rok; proszę pamiętać, że ja się urodziłem w 54, więc miałem wtedy 10 lat i sukces Ireny Szewińskiej i naszych bokserów już pamiętam całkiem dobrze. A później te igrzyska były zawsze dla mnie takim ogromnie ważnym wydarzeniem. Sam uprawiałem sport, interesowałem się sportem, byłem szefem Komitetu Olimpijskiego, ministrem sportu, w tej roli przeżywałem igrzyska w Seulu, też już dawno, bo w 88 roku, ale z niektórymi kolegami, którzy są za konsoletą.

Pan prezydent poklepał inżyniera Bogusława Tworka.

Prezydent RP: Tak, bo on też tam był i też pamiętam tamto, zresztą dużo skromniejsze studio. No i od tamtego czasu te igrzyska, jak mówię, są zawsze jakoś dla mnie bardzo ważne, a myślę, że i dla państwa istotne.

Jeśli jest pan tak wnikliwym obserwatorem igrzysk, zmieniło się coś?

Prezydent RP: Zmieniło się bardzo dużo i to i na lepsze, i na gorsze, to znaczy na pewno igrzyska są dzisiaj wydarzeniem o wielkiej skali, świetnie zorganizowanym. Natomiast boję się trochę, że są zbyt duże, gigantyczne, że konkurencji jest za wiele, że trudno skoncentrować zainteresowanie na tych zawodach, które są rzeczywiście ważne, że trochę jest wyścig jeśli chodzi o obiekty, co powoduje, że kraje uboższe wkrótce nie będą mogły nawet starać się o igrzyska olimpijskie. To są poważne problemy. Rozmawiałem już kilka razy na ten temat z Jacquesem Rogge, czyli szefem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Coś trzeba zrobić, a pamiętajmy, że będzie to o tyle trudne, że przed nami jest Pekin o Pekin może być takim albo szczytem, albo zwrotem jeśli chodzi o ideę olimpijską.

Mówi się o gigantomanii igrzysk, ale wydawało mi się, że Grecy dadzą taki pierwszy sygnał, by było trochę skromniej, choćby nawet podczas ceremonii otwarcia.

Prezydent RP: Ja nie wiem, jak to się w końcu stało, że jednak zdecydowali się budować obiekty bardzo piękne zresztą, ale kosztowne. Program został zmniejszony, ale, wydaje mi się, to było tylko kosmetyczne, ponieważ w moim przekonaniu jest szansa na istotne zmniejszenie programu igrzysk olimpijskich. No, ale wszystko jeszcze do dyskusji. Myślę, że takim właśnie momentem zwrotnym będzie Pekin.

Uważa pan, że później igrzyska mogą być bez tej gigantomanii?

Prezydent RP: Muszą być. Jeżeli one mają być uniwersalne, one muszą być po prostu odpowiednio okrojone, dlatego że dzisiaj, kiedy patrzę na przykład na wysiłek organizacyjny, finansowy, to uważam, że zaledwie kilka państw stać na to, żeby organizować igrzyska olimpijskie. To są, oczywiście, Chiny, to jest Japonia, to są Stany Zjednoczone, może zjednoczona Europa, bo już żadne państwo europejskie samo, Australia, no i właściwie lista jest wyczerpana. I to jest problem, bo dla krajów typu Polska na przykład to jest dzisiaj zupełnie niedostępna dziedzina. Organizacja igrzysk olimpijskich przekracza absolutnie możliwości finansowe, organizacyjne takich krajów, jak my.

Igrzyska wróciły do korzeni, tak mówi się o igrzyskach w Atenach. Pana wrażenia?

Prezydent RP: W tym sensie bardzo dobre, dlatego że tu się czuje atmosferę olimpijską. Tu jest wiele analogii i do tych igrzyska nowożytnych, i starożytnych, jest bardzo ładny klimat ze strony samych Greków, którzy sportem się interesują, kochają sport. Tak że pod tym względem niewątpliwie te igrzyska są bardzo udane. Natomiast gdybym miał już porównywać obecność na stadionach, to Sydney było dużo bardziej imponujące, bo tam właściwie nie było zawodów z pustawymi trybunami, a tu się zdarzają. Więc pod tym względem widać, że Grecy czy wielu Greków wybrało jednak wypoczynek poza Atenami, aniżeli obecność na igrzyskach. I trochę szkoda.

Kilka konkurencji rozegrano w antycznych miejscach, bardzo ważnych dla ruchu olimpijskiego, dla sportu. Pchnięcie kulą w Olimpii, bieg maratoński kończył się na kamiennym stadionie, na którym rozegrano pierwsze igrzyska.

Prezydent RP: Piękne symbole, bardzo ładne symbole, tylko szkoda właśnie, że nieco zepsute, bo zwycięzczyni pchnięcia kulą na Olimpie jest zdyskwalifikowana. Więc widać, że piękne symbole, niestety, czasami przegrywają z tą dość brudną praktyką.

Mówi się, że sport jest chory, a chcielibyśmy, żeby sport był taką bajką dla nas. A jednak właśnie doping, jednak to jest bardzo widoczne na tych igrzyskach.

Prezydent RP: Może dlatego, że rzeczywiście wydano mu zdecydowaną walkę i to dobrze. Myślę, że jest szansa, żeby igrzyska i w ogóle sport był bardziej czysty i to zdecydowanie. I te liczne dyskwalifikacje w sumie, jakie tu się zdarzają, to jest moim zdaniem właściwa droga. Natomiast problem innego typu jest bardzo poważny — co zrobić, żeby człowiek przekraczał sam siebie, żeby pokonywał te bardzo trudne granice własnych możliwości. I tutaj, niestety, obawiam się (i to nie dotyczy tylko sportu), że to poszukiwanie właśnie tej cudownej tabletki czy jakiegoś dopingu ono będzie we współczesnym świecie coraz bardziej obecne. Po prostu żyjemy za bardzo dynamicznie czy chcemy po prostu wygrywać za wszelką cenę, a to powoduje, że się sięga po takie środki, które są nie dość, że niedozwolone, to są bardzo niekorzystne dla ludzi. Więc walka z dopingiem będzie na pewno jedną z najtrudniejszych, ale koniecznych, którą trzeba prowadzić. I mam nadzieję, że te igrzyska pokażą, że nie ma tutaj żadnego pardonu, że tu nie ma żadnych ulg ani wyjątków.

Sport nie jest inny od otaczającej nas rzeczywistości, jest też chory, ma wiele złego?

Prezydent RP: Nie, ja uważam, że w ogóle sport jest ciągle lepszy od otaczającej rzeczywistości, dlatego że tutaj wynik jest wynikiem, ktoś lepiej biega, ktoś gorzej, ktoś jest sprawniejszy, ktoś mniej. Więc tutaj jednak ten sprawdzian jest dość czytelny. Natomiast niewątpliwie ze względu na pieniądze, które są związane ze sportem, ze względu na właśnie gigantyczność tych wydarzeń, jak igrzyska, to prowokuje do szukania dodatkowych możliwości, dodatkowego wspomagania i w tym sensie ten sport jest bardzo narażony na takie pokusy. Jeżeli ktoś jest bardzo dobry, a chce być najlepszy, to jak mu wytłumaczyć, żeby nie próbował wziąć czegoś, co jest niedozwolone? Myślę, że mamy przed sobą i pracę wychowawczą, ale także taki klimat, który trzeba stworzyć nie dopuszczenia, nie pozwolenia na to, żeby korzystać ze środków niedozwolonych.

Nie ma pan wrażenia, że przed laty na igrzyskach były wielkie indywidualności, żyliśmy tymi sportowymi legendami, a brak ich obecnie? Odnosi pan takie wrażenie?

Prezydent RP: Nie za bardzo. Myślę, że po Marku Spitzu takiego pływaka, jak Michael Phelps nie było. Więc nie, nie, te gwiazdy są i one są w bardzo wielu dyscyplinach. I myślę, że na to absolutnie nie można narzekać. Szkoda, że z naszej strony może jest ich mniej. Ale była Otylia Jędrzejczak, której gratuluję, wielki sukces. No i wierzę, że tą gwiazdą, taką, która pokazuje sens konsekwentnego uprawiania sportu będzie Robert Korzeniowski.

Igrzyska to także możliwość spotkania wielu polityków. Interesują się sportem, interesują się igrzyskami?

Prezydent RP: Jedni bardziej, inni mniej, ale rzeczywiście my tu jesteśmy w dużej grupie, można powiedzieć. Dzisiaj jeszcze spotkamy się u przewodniczącej komitetu organizacyjnego na obiedzie i wtedy będzie jeszcze możliwość porozmawiania może mniej o igrzyskach, a bardziej o polityce. Ale są obecni, właściwie nie ma zawodów, żeby nie pojawiały się głowy państw, głosy koronowane. Wszyscy to bardzo przeżywają. A to, co jest przyjemne, że igrzyska pozwalają być bardziej prywatnie, więc jesteśmy bez krawatów, jesteśmy bardziej wśród kibiców aniżeli kiedykolwiek indziej.

A może pan zdradzić, kto najbardziej przeżywa, kto najbardziej interesuje się sportem?

Prezydent RP: Zapalonymi kibicami jest para królewska hiszpańska. Wczoraj spotkaliśmy się na stadionie lekkoatletycznym. Widziałem łzy w oczach prezydenta Adamkusa, kiedy wręczano złoty medal dla dyskobola Alekny. Większość prezydentów czy premierów utożsamia się ze swoimi zawodnikami bardzo, więc nie obawiają się dopingować, krzyczeć i klaskać, kiedy się dobrze dzieje, ale też jesteśmy zasmuceni, kiedy nie wychodzi, tak jak wczoraj choćby Markowi Plawgo, który gdyby pobiegł tak jak w eliminacjach, mógłby mieć medal, a pobiegł jak pobiegł.

Panie prezydencie, pomyślne meldunki z trasy chodu, ale do tej pory sukcesów za wiele w Atenach nie odnieśliśmy.

Prezydent RP: No, nie odnieśliśmy. I w ogóle chcę też powiedzieć, że to będzie bardzo jeszcze trudny wysiłek dla Roberta, ponieważ ten Rosjanin jest młody, jest silny i spragniony sukcesu. Więc wierzymy wszyscy, że zakończy się dobrze, ale tych, którzy oglądają, namawiam, żeby zachowali spokój, bo będzie jeszcze nerwowo.

Jest pan wielkim kibicem. Czego brakuje polskiemu sportowi?

Prezydent RP: Bardzo wielu rzeczy. Myślę, że jesteśmy dobrzy, ale właśnie nie bardzo dobrzy. I ten brak jest wszędzie widoczny, od sportu młodzieżowego poczynając, od wychowania fizycznego w szkołach, pieniędzy, które są zbyt ubogie gdy chodzi o czołówkę sportową, organizacje związków sportowych, które myślę, że jeszcze nie weszły w nową epokę, że ciągle żyją trochę starymi sposobami, metodami. To wszystko powoduje, że ten sport w Polsce jest w tym miejscu, w którym jest. Pamiętajmy poza wszystkim, że i Polacy nie są specjalnie usportowieni, my nie jesteśmy narodem tak kochającym sport, uprawiającym sport, jak Norwegowie, jak Amerykanie choćby w tej części, która tym się interesuje. My jesteśmy bardziej właśnie kibicami, u nas są rodzynki, u nas są indywidualności, a brakuje takiego masowego traktowania sportu jako części codziennego życia. No i to widać, widać, kiedy porównujemy siebie choćby do Włochów czy Francuzów, gdzie sukcesów jest zdecydowanie więcej, ale też jest więcej usportowienia.

Mówi pan o potrzebie zmian. Pora uderzyć ręką w stół trochę mocniej?

Prezydent RP: Myślę, że każde igrzyska są momentem oceny i ona będzie przeprowadzona przez Polski Komitet Olimpijski, który w moim przekonaniu wykonał swoje zadania tak dobrze, jak tylko mógł, bo niczego zawodnikom nie brakuje ani jeśli chodzi o sprzęt, o psychologów, lekarzy, trenerów i tak dalej. Natomiast gwiazd nie rodzi się na kamieniu. Więc musimy nastawić się na długi marsz i pracować, od młodych ludzi poczynając. Myślę, że to połączenie sportu z edukacją, co zostało zaproponowane kilka lat temu, powinno kiedyś dać efekt, ale nie dlatego, że Ministerstwo się nazywa Edukacji i Sportu, tylko dlatego, że wreszcie młodzi ludzie będą mogli ten sport uprawiać, że wszędzie będą sale gimnastyczne, że będą pływalnie, że będą dobrzy instruktorzy. Jesteśmy czterdziestomilionowym narodem i myślę, że są następcy i Korzeniowskiego, i ci, którzy pójdą śladem Otylii Jędrzejczak. Nie wierzę, żeby w Polsce nie było nie tylko talentów, ale ludzi, którzy są gotowi podjąć ten wysiłek, bo to jest straszliwie trudny wysiłek. Natomiast mamy moment kryzysowy. Wielkie gwiazdy nie zawodzą, ale odchodzą, natomiast nowych gwiazd jest mało.

Mamy nadzieję, że Robert Korzeniowski nie będzie miał żadnego kryzysu na trasie chodu. Będzie pan na stadionie?

Prezydent RP: Tak, tak, myślę, że wszyscy będziemy. Ja zresztą bardzo chciałem właśnie dzisiaj być, żeby — niezależnie od wyniku — uszanować Roberta Korzeniowskiego za jego wspaniałą karierę. Pamiętajcie państwo, że to jest nie tylko wybitny sportowiec, ale to jest wspaniały ambasador Polski. On jest znany, on jest bardzo ceniony, on jest szanowany przez właściwie nie tylko kolegów sportowców, ale cały ten światek olimpijski, sportowy. Robert mówi w kilku językach, jest człowiekiem nadzwyczaj inteligentnym, otwartym, sympatycznym. No i wielkim sportowcem, bo nawet w tym tempie, ale każdy z nas gdyby przeszedł 50 kilometrów, to przekona się, co to jest za wysiłek.

Dziękujemy bardzo za wizytę w studiu. Trochę inne to studio na igrzyskach olimpijskich w Atenach.

Prezydent RP: No tak, tak, ale muszę powiedzieć, że w ogóle ten obiekt Centrum Prasowego robi imponujące wrażenie. Nie wiem, co oni tu po igrzyskach będą robić, ale w tej chwili muszę powiedzieć, że takich warunków dla mediów nie stworzono nigdy jeszcze.

Dziękujemy bardzo. Prezydent Aleksander Kwaśniewski był gościem Programu I Polskiego Radia. Na trasie chodu Robert Korzeniowski w czołowej grupie. A teraz na stadion, będziemy kibicowali Robertowi, no i chyba innym polskim sportowcom, dzisiaj także wiele ich występów.

Prezydent RP: No i oby były sukcesy, żeby właśnie potrafili postawić kropkę nad i, bo to, co jest najbardziej frustrujące, to jest najlepszy wynik w eliminacjach i później bardzo słaby wynik w finale. To trzeba odmienić, to muszą być najlepsze zawody z możliwych i wierzę, że przykład Roberta Korzeniowskiego będzie dla innych również ważny, że tak będą jak on poważnie i konsekwentnie traktować siebie samych i sport.

Dziękujemy bardzo. Prezydent Aleksander Kwaśniewski prosto z Aten.

Prezydent RP: Dziękuję bardzo.



 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.