przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

A Radio Zet gości dzisiaj w pałacu prezydenckim. Aleksander Kwaśniewski, witam Panie prezydencie. Monika Olejnik.

Prezydent RP:
Witam Panią witam wszystkich Państwa. Wszystkiego dobrego w nowym roku.

Dziękuję w imieniu redakcji i wszystkich słuchaczy. Panie prezydencie, czy według Pana premier Leszek Miller powinien ponieść odpowiedzialność polityczną za to co się dzieje w służbie zdrowia. To w końcu premier Leszek Miller bronił pana Łapińskiego i pana Naumana.

Prezydent RP:
Niewątpliwie rząd ponosi odpowiedzialność. Ja tylko cieszę się, że z informacji porannych wynika, że porozumienie z lekarzami jest osiągnięte i ten stan - niewątpliwie niedobry - i może zakończyć się szybko. Nie musimy się obawiać o opiekę zdrowotną, natomiast wnioski powinny być wyciągnięte. My nie możemy zabierać społeczeństwu poczucia bezpieczeństwa związanego z opieką zdrowotną.

Jakie wnioski powinny być wyciągnięte Panie prezydencie?

Prezydent RP:
Jestem po kilku dyskusjach ze środowiskiem medycznym, także z panem ministrem. Organizowałem w Belwederze długą debatę na ten temat. Moim zdaniem trzeba mieć przygotowany racjonalny system, który wyciągnie wszystkie wnioski z tego, co się do tej pory nie udało. Prawdopodobnie będzie konieczność wprowadzenia nowych zmian po decyzji Trybunału Konstytucyjnego bodajże 7 stycznia, więc za chwilę. I liczę, że takie dojrzałe projekty, nie przygotowywane na kolanie, będą przedstawione, żebyśmy uporządkowali wszystkie te sprawy w ciągu bieżącego roku.

Dobrze, ale ja pytam Pana o odpowiedzialność polityczną, o konsekwencje.

Prezydent RP:
Oczywiście jest odpowiedzialność polityczna za wszystko nie tylko za służbę zdrowia. Premier i rząd ponoszą odpowiedzialność za to co się dzieje i to niewątpliwie sławy nie przysparza premierowi, ani rządowi. Natomiast trzeba wybrnąć z tej sytuacji. Ja bym dzisiaj nie szukał głów, a raczej szukałbym rozwiązań, które pozwolą stworzyć w Polsce służbę zdrowia, która będzie racjonalna, która będzie nam dawała poczucie bezpieczeństwa, która będzie potrafiła wykorzystać środki, które są i umiała uzyskać z tych środków więcej. Bo niewątpliwie tajemnicą, o której za rzadko mówimy jest także i to, że my musimy, obywatele muszą więcej płacić za służbę zdrowia. Żyjemy dłużej, bardziej troszczymy się o zdrowie...

Tak, ale Panie prezydencie obywatele więcej płacą. Przecież rząd Leszka Millera podniósł nam składki.

Prezydent RP:
I prawdopodobnie będzie trzeba ją w przyszłości jeszcze podnieść. Dlatego, że dzisiaj koszty opieki zdrowotnej opartej o najnowszą aparaturę są bardzo wysokie. I też trzeba o tym głośno mówić, więc mówię.

A jak uzdrowić Panie prezydencie Sojusz Lewicy Demokratycznej?

Prezydent RP:
Dość medyczne ma dzisiaj Pani pytania. Jak uzdrowić? Myślę, że Sojuszowi potrzebna jest dyskusja i jestem przekonany, że po zakończeniu pierwszego etapu kuracji Leszek Miller w gronie swych współpracowników, tych najbliższych, a potem w szerszym gronie zastanowi się nad tym, co zrobić by partia mogła odzyskać wigor. Żeby mogła być bardziej przekonywująca w swoich działaniach. Na pewno potrzebne są tu i koncepcje programowe i koncepcje organizacyjne, nad którymi wiem, że pracują. I także zapewne decyzje kadrowe, o których nie chcę mówić, bo są one sprawą SLD, ale, moim zdaniem, będzie to również niezbędne.

No nie tylko sprawą SLD, bo Pan jest prezydentem Polski, a rząd jest polski. Czy według Pana w rządzie znajdują się osoby, które powinny opuścić swoje fotele? Ja przypomnę, że Pan doradzał premierowi Buzkowi co powinien zrobić w sprawach kadrowych, więc dlaczego Pan ucieka od...

Prezydent RP:
Nie uciekam. Wie Pani dyskutujemy sprawy kadrowe w rządzie i przecież jeśli szykują się jakieś zmiany to na ten temat rozmawiamy. Gdybym ja miał dzisiaj ocenić ten rząd z punktu widzenia jakości poszczególnych ministrów to pamiętajmy , że było wiele zmian, że do niektórych osób dochodzono długa drogą, jak choćby do prof. Hausnera. Oceniam, że jest to rząd merytorycznie niezły może poza dwoma, trzema pozycjami, o których głośno nie powiem Pani, ale premier zna moją opinię. I właściwie jeśli rząd czegoś dzisiaj potrzebuje to bardzo konsekwentnie realizowanego programu, który będzie widoczny. Natomiast czym innym jest SLD rozumiany jako klub parlamentarny, jako wojewódzkie rady i całe to zaplecze polityczne.

Czy to zaplecze polityczne powinno się zmienić? Myślę tutaj o przywódcy klubu SLD Jerzym Jaskierni, który powiązany jest z panem Skórką, z panem Huszczą nie tylko w sprawie gier hazardowych, ale panowie są razem w Instytucie Studiów Strategicznych. Czy Pan prezydent o tym wie?

Prezydent RP:
Tego nie wiem, dowiaduję się od Pani. Ja bym tego nie wiązał w ten sposób. Oczywiście są artykuły, które też czytałem, rozumiem, że prokuratura co do prof. Jaskierni umorzyła swoje dochodzenie. Natomiast (trudno) wchodzić w te kwestie, ponieważ musiałbym je potwierdzać lub nie, a nie mam takich potwierdzeń co jest prawdziwe, a co nie. Natomiast jest zupełnie inna sprawa. Jeśli mówię o konieczności zmian w klubie to raczej w przekonaniu, że klub powinien stać się bardziej aktywną częścią tego pakietu politycznego, który reprezentuje SLD, że nie może być tylko miejscem, gdzie przeprowadza się inicjatywy rządowe, ale gdzie się ma własne inicjatywy, gdzie się umie rozmawiać ze społeczeństwem, z wyborcami. Tych funkcji klub moim zdaniem w sposób należyty nie pełni. A mówię o tym na tyle kompetentnie, że sam byłem szefem klubu i wiem, jak to można robić.

Tak, ale klub też mówi, że nie może być maszynką do głosowania, nie może się poddawać temu co chce rząd, a rząd nie tłumaczy klubowi, więc klub nie może tłumaczyć...

Prezydent RP:
Zapewne tutaj też jest wielki problem, jak ułożyć relacje rząd – klub, żeby decyzje były zrozumiałe i żeby klub też w sposób świadomy mógł powiedzieć o niektórych sprawach rządowi, słuchajcie to nie jest dobra droga. Przecież ci ludzie mają własne głowy, często wielkie doświadczenie. Uważam, że to jest wielka radość, kiedy można liczyć na dobre pomysły z klubu. Dlatego, że wzbogaca się całą ofertę programową partii, czy rządu.

Dlaczego Pan dwukrotnie ostrzegał posłów SLD przed panem Huszczą? Czy to prawda co napisała „Rzeczpospolita”, że na jednym ze spotkać powiedział Pan, że pan Huszcza jest agentem?

Prezydent RP:
Nie wie Pani to są wszystko takie plotki, o których nie ma sensu dyskutować. Natomiast dlaczego mówiłem publicznie to, co mówiłem, to dlatego, ze pamiętam działalność pana Huszczy z okresu, kiedy przewodniczyłem SdRP, zakończyła się ona bardzo burzliwym rozstaniem. Jestem przekonany i tak oceniam tamtą działalność, że ona była bardzo niewiarygodna i źle służyła naszej formacji, mojej, wtedy, formacji politycznej. I stąd ten brak zaufania.

No dobrze, ale co robił rozprowadzał pieniądze?

Prezydent RP:
Nie wiem proszę Pani. Jako skarbnik proponował rozwiązania ekonomiczne, nazwijmy to absolutnie oparte o fałszywe przesłanki także o fałszywe osoby w moim przekonaniu. Fałszywie nie w rozumieniu, że nie istniejące, ale po prostu, które nie miały na celu żadnej działalności ekonomicznej, a raczej wyskubywanie tych środków na swoje jakieś tam projekty. Tak to oceniam, ale to jest historia za chwilę sprzed 14 lat.

Historia sprzed 14 lat, ale mimo to Pan ostrzega przed człowiekiem...

Prezydent RP:
Bo moim zdaniem spowodował wielkie szkody dla tej formacji i nie rozumiem dlaczego osoba, która spowodowała takie szkody ma być na salonach ludzi, którzy to wszystko wiedzą.

No właśnie na salony przychodzi pan Iwiński, pan Jaskiernia, pan Nieporęt. Pan się dziwi? Przecież Pan nie ma żadnego wpływu na to. Pan przestrzega, a oni chodzą.

Prezydent RP:
Oczywiście nie mam wpływu i nigdy nie chciałbym mieć wpływu na to, gdzie ktoś chodzi. To by oznaczało, że żyjemy w kraju już tak totalitarnym, że nawet nie wiem, czy taki totalitarny kraj istniał kiedykolwiek. Więc ja oczywiście nie wiem, gdzie ludzie chodzą. Chodzi o pamięć i przyzwoitość. A pamięć mamy w tej sprawie identyczną, bo byliśmy w tej formacji i nie ma co dalej tej dyskusji ciągnąć. Po prostu trzeba się zachowywać przyzwoicie.

Pozwoli Pan, że pociągnę bo o tych plotkach napisała „Rzeczpospolita” to nie jest jakaś gazeta brukowa. Ona napisała, że pan powiedział, że to jest agent. W tym artykule powiedziano, że Pan Huszcza może mieć papiery na Pana, na pana żonę. I co Pan na to? Powiedział Pan, że agent, czy nie?

Prezydent RP:
Nie powiedziałem agent, bo przecież nie mam żadnych dowodów na to, że pan Huszcza jest agentem, więc proszę mnie nie montować w ten rodzaj przekłamania dziennikarskiego. To się zdarza nawet takim gazetom, jak „Rzeczpospolita ”. Przecież informacja, że tu odbywały się narady, gdzie rozpatrywano moją rolę w odbudowywaniu Sojuszy Lewicy Demokratycznej też jest nieprawdziwa. Takich narad, takich spotkań nie było.

Czyli Pan nie widzi siebie na czele SLD w przyszłości?

Prezydent RP:
Wie Pani, powiedziałem to w wywiadzie z Mieczysławem Rakowskim, że trudno wyobrazić sobie działalność po zakończonej prezydenturze, powrót do działalności partyjnej. Powiedziałem drugie zdanie, ze w polityce nigdy nie mówi się nigdy. Jaka będzie sytuacja w roku 2006, jak będzie wyglądała polska scena polityczna, co będę robił, jaka będzie moja przydatność to wszystko są jeszcze dzisiaj bardziej prognozy oparte o niejasne dane. Tylko tak możemy dyskutować.

Ale szczęśliwi są panowie Szmajdziński, Oleksy i pan Celiński i wszyscy mówią, że byłoby to bardzo dobrze gdyby Pan został na czele...

Prezydent RP:
Tym bardziej mi miło, że uważają mnie za człowieka, który może wnieść i aktywność i nowe idee do tej formacji. Ale jak mówię rozmawiamy o perspektywach, które są bardzo mgliste i dotyczą lat 2006 i później. Nie wiem czy jest sens dyskutować o tym.

No dobrze. Czy Leszek Miller jest dobrym przywódcą rządu i SLD? Tak albo nie?

Prezydent RP:
To nie da się tak powiedzieć. Generalnie tak, generalnie uważam, że jest dobrym przywódcą SLD. Mało tego - silnym przywódcą, bo jak widać żadna alternatywa nie wykrystalizowała się wewnątrz SLD co też jest jakimś dowodem na jego pozycję. Jeśli chodzi o rząd to ocena powinna być bardzo zniuansowana. Rząd ma za sobą...

Ale czy można łączyć jedno i drugie? Czy udaje się to Leszkowi Millerowi?

Prezydent RP:
Można łączyć, można nie łączyć. Są różne przykłady...

Ale ja się pytam czy się udaje Leszkowi Millerowi?

Prezydent RP:
Gdybym był dzisiaj na jego miejscu to musiałbym się zastanowić tylko nad jedną sprawą, czy w tej sytuacji zdrowotnej, w której się znalazł rzeczywiście ogromny wysiłek połączenia funkcji szefa partii i szefa rządu jest możliwy. Ale oczywiście proszę tego nie traktować jako sugestię, czy cokolwiek innego. To są po prostu ogromnie trudne zadania.

I na koniec krótkie pytanie. Czy Danuta Waniek odnowiła krajową radę proponując pani Sokołowskiej pisanie kodeksu etyki?

Prezydent RP:
Będę rozmawiał o tym z Danutą. Słyszałem, że tak nie było, ale chyba tak było.

No nie, są dowody.

Prezydent RP:
Jeśli są dowody to tym gorzej. Ja uważam, ze krajowa rada powinna poważnie przeanalizować to, co stało się z ustawą.

I co Pan powie pani Danucie?

Prezydent RP:
Żeby to przeanalizowała i nie popełniała takiego rodzaju błędów. Dlatego, że po co?

Dziękuję bardzo. Powiedział „Po co?” Aleksander Kwaśniewski, prezydent Polski. Dziękuję

Prezydent RP:
Dziękuję.



 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.