przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie Prezydencie, mówił Pan, że to nie koniec niespodzianek w SLD, rozmawiamy wieczorem czy to już koniec niespodzianek, czy jeszcze nie?

Prezydent RP:
Być może będą jeszcze jak wynika z planów, będzie zmiana w Ministerstwie Skarbu.

No właśnie, Agencje piszą, że Pan Przemysław Morusiak dyr. Departamentu w Ministerstwie Finansów to jest kandydat na to stanowisko, to jest prawda czy nie?

Prezydent RP:
To prawda, że Pan Premier taką kandydaturę zgłasza do konsultacji. Te konsultacje będą w klubie, w partii i u koalicjanta czyli Unii Pracy. Tak, to jest pewne, że to jest człowiek, który nie jest związany z żadną formacja polityczną. Zajmuje się sprawami finansów, jest znawcą banków, giełdy, jest człowiekiem o absolutnej znajomości tematu. Sądzę, ze jest to świetna kandydatura, ale jak mówię, będzie konsultowana.

Czyli ten czas opóźnienia, to że ta nominacja nie nastąpiła dzisiaj, wynika tylko i wyłącznie z tego, że ma być przedyskutowana i z Klubem i z Koalicją?

Prezydent RP:
To wszystko wynikało z głosu kolegów Premiera, że zabrakło czasu.

Panie Prezydencie, a jak to co się dzieje dzisiaj, ma się do deklaracji Pańskiej i Premiera, że żadnych zmian w rządzie do 1 maja 2004?

Prezydent RP:
Nie ma się to najlepiej, ale życie jest bogatsze niż tego typu deklaracje.

Opozycja mówi, że zawsze jak wychodzi Premier i Prezydent i składają jakieś deklaracje, to znaczy, że za trzy tygodnie będą zmiany.

Prezydent RP:
Nie, takiej woli nie było, natomiast wydarzenia pobiegły nieco w innym kierunku, zapewne i sytuacja w Klubie SLD była inna. Żyjemy w bardzo dramatycznych czasach i kiedy patrzy się na inne rządy, to też widać, że te zmiany następują. Wolałbym, aby były bardziej opanowane, bardziej merytoryczne, broniące się w opinii publicznej - te zmiany, które teraz zostały dokonane, ale także i ostatnio spełniają te warunki.

Mówi Pan o sondażach, kiepskich notowaniach i tak się zastanawiam, czy jeden Janik i jeden Oleksy tą wiosnę czynią?

Prezydent RP:
Na pewno są to bardzo dobrzy politycy, z dużym doświadczeniem, więc mogą dużo zmienić. Czy wiosnę uczynią, zobaczymy.

Ale przyzna Pan, że Józef Oleksy, to bardziej Integracja Europejska i sprawy zagraniczne a mniej „Pierwszy Policjant” RP?

Prezydent RP:
Tak, ale to jest wybitny polityk, były marszałek czyli człowiek, który zna prawo, tworzenie prawa, były Premier, który z natury rzeczy zna całą problematykę. To jest także bardzo dobry administrator i menedżer co znamy z jego przeszłości. To jest na pewno wzmocnienie Rządu. Nawet jeżeli w MSW można powiedzieć, że będzie to osoba o podobnych kwalifikacjach do Krzysztofa Janika, który też przecież nie był nigdy Pierwszym Policjantem. Ma inny temperament.

Ale łatwiej mi sobie wyobrazić Krzysztofa Janika z policjantami, niż Józefa Oleksego z policjantami.

Prezydent RP:
Tu się Pani myli. Obaj są znakomicie przygotowani do wyborów, a jednocześnie oddają kompetencje tym, którzy się na tym znają. Czyli policjanci będę robić swoje a oni będą zajmować się sprawami zasadniczymi. Natomiast to co ważne jest, iż Józef Oleksy jako wicepremier Rządu, wchodzi do kierownictwa i w związku z tym będzie miał wpływ na decyzje.

Jak mówią komentatorzy Leszek Miller znowu zachował się błyskotliwie i zneutralizował przeciwnika.

Prezydent RP:
To jest fałszywa ocena, zresztą myślę, że Leszek Miller z czasem dojrzewa do takiego poglądu, że lepiej mieć drużynę dobrą z wybitnymi zawodnikami aniżeli odwrotnie.

A Józef Oleksy nie kryje, że to Pan go bardzo namawiał do tego, żeby wszedł do rządu?

Prezydent RP:
W momencie, gdy jest tyle zadań na głowie, a jednocześnie opinia publiczna jest tak sfrustrowana działaniami rządu, trzeba postawić na najlepsze. Trzeba grać najlepszym zespołem jaki możemy sobie wyobrazić. Józef Oleksy jest niewątpliwie wzmocnieniem tego zespołu. Wzmocnieniem tego Klubu parlamentarnego, czy szerzej SLD jest objęcie funkcji przewodniczącego Klubu przez Krzysztofa Janika.

A jak na to wzmocnienie Rządu wpływa postać Marka Pola, który jak widać nie zamierza być odwołany i nie zamierza ustąpić?

Prezydent RP:
Marek Pol jest szefem partii koalicyjnej, z tego tytułu musi być w rządzie, jest w rządzie i trzeba uszanować to. Tu polityka jest bezwzględna i rachunek jest prosty. Z tymi głosami jest łatwiej, bez tych głosów jest trudniej.

Nawet jeśli opinia publiczna i tez posłowie SLD wystawiają Markowi Polowi takie oceny, jakie wystawiają?

Prezydent RP:
Marek Pol jest bardzo inteligentnym człowiekiem i z pewnością nie przejął się tymi krytykami. Ale układ koalicyjny ma to do siebie, że trzeba go respektować, bo inaczej koalicje stają się tak słabe, że nieużyteczne. Rozumiem decyzję, która została podjęta i wierzę, że Marek Pol, jako Minister Infrastruktury zrobi wszystko, żeby było lepiej, choć też bądźmy realistami, autostrad nie buduje się z dnia na dzień.

Panie Prezydencie, mówił Pan, że nie może być mowy o zmianie na stanowisku szefa rządu, że to byłoby niedobre przed naszym wejściem do UE, a czy powinny zostać rozdzielone funkcje Premiera i szefa rządzącej partii?

Prezydent:
To jest decyzja po pierwsze Premiera.

Premier mówił „nie zamierzam”.

Prezydent RP:
Premier mówił „nie zamierzam” i to jest jego decyzja. Z drugiej strony jak ja słyszę, że zawsze i wszędzie w socjaldemokracji było tak, że Premier i szef rządu i szef partii to była jedna osoba, to chcę od razu powiedzieć, że różnie bywało. Ale ja bym się tym dziś nie zajmował, ważne jest to, żeby ten rząd odzyskał dynamikę wraz z tymi zmianami. Skupił się na tych sprawach o których mówił Premier, mówią wicepremierzy, ministrowie. No a wtedy nawet jeżeli nie będzie poprawy w sondażach, przecież to jest niezależne od rządu, to będą widoczne efekty. Będziemy mieli to, co będzie dokonane, a tych dokonań jest dużo. Hausnera plan, rozwój gospodarczy, budżet i istotne decyzje, które muszą być załatwione.

A jeśli ta spadkowa tendencja sondażowa się nie odwróci, to co wtedy?

Prezydent RP:
Będą wybory. Będziemy mieli układ sił politycznych i rządowych.

Ale wybory będziemy mieli najwcześniej w maju 2005

Prezydent RP:
Tak, dlatego, że wydaje mi się to jest rozsądniejsza data wobec problemów roku 2004. Jednak wejście do UE to jest zadanie ogromne i tutaj fundowanie sobie kampanii wyborczej, wyborów, trudności być może, bo przecież tego też przewidzieć nie możemy ze składaniem nowego rządu...Byłoby trudniej. Z drugiej strony...

Pamiętajmy o tym, jakie były Pańskie deklaracje

Prezydent RP:
Deklaracje były w innym momencie. Związane z warunkami, które miały być spełnione, a nie zostały. Po drugie wynikały wtedy z woli SLD. Bo to przecież propozycje złożone przez szefa SLD, a SLD później się z tych propozycji wycofało. Prezydent nie możliwości rozwiązywania Parlamentu w dowolnej chwili. Ja mam tylko dwa takie tytuły; albo nie ma rządu, albo nie ma budżetu. Oba warunki nie mogą być spełnione - mamy rząd, budżet będzie. Prezydent nie ma nic do rzeczy. Natomiast czy jest większość parlamentarna, która byłaby gotowa zagłosować za samorozwiązaniem parlamentu to chętnie sam zobaczę. Ale nie namawiam, nie namawiam w roku 2004.

Ale namawia Pan na wiosnę 2005.

Prezydent RP:
Takie mamy już solenne bardzo obietnice SLD i myślę, że one zostaną spełnione. Tym bardziej, że one z punktu widzenia polskiego scenariusza są korzysta. Oznaczają, iż wybory parlamentarne i prezydenckie będą odpowiednio odsunięte w czasie. Czyli nie będziemy mieli wyborów po kolei takich, które zniechęcą ludzi do głosowania. Natomiast gdyby w maju na przykład 2005 były wybory parlamentarne a w październiku wybory prezydenckie, to jest wystarczająco dużo czasu, żeby to wszystko było dobrze zorganizowane, przyniosło poważną debatę polityczną i zachęciło obywateli do głosowania i przyniosło rezultaty jakie naród sobie życzy. Siła wyborów na tym polega. Ludzie zdecydują.

Panie Prezydencie dziś w Sejmie debata o polskiej polityce zagranicznej - posłowie opozycji ale nie tylko krytykowali i Pana i rząd za uległość wobec Stanów Zjednoczonych. Pan za chwilę zaczyna wizytę w Stanach Zjednoczonych; wizy, offset, Irak. Gdzie mamy jakie szanse, czy Amerykanie są w stanie ustąpić w jakikolwiek sposób?

Prezydent RP:
Mam nadzieję, że wykażą elastyczność i niektóre najbardziej absurdalne, niepotrzebne rzeczy wyeliminujemy. Choć oczywiście zniesienie wiz w prostym rozumieniu to będzie proces, to nie wydarzy się z dnia na dzień.

A jeśli nie będzie tej elastyczności, to my wprowadzimy jakieś zaostrzenia?

Prezydent RP:
Cały czas to mówię, że nie wolno się w tej sprawie ośmieszyć a już na pewno nie wolno działać przeciwko własnym interesom. Obostrzenia wizowe, na przykład to o czym się mówi, wprowadzenie opłat wizowych czy lotniskowych głównie będzie dotyczyło Polonusów, którzy z paszportami amerykańskimi przyjeżdżają do Polski, bo to jest ciągle znakomita większość tych, którzy do Polski przybywają. To takie uderzenie, które jest przeciwko administracji amerykańskiej ale tak naprawdę przeciwko bardzo konkretnym ludziom, na którym nam powinno zależeć. Ja bym radził więc tu zdrowy rozsądek, walkę o to, by ten reżym został w końcu zniesiony. Na pewno to wymaga wysiłku także od polskiej strony, choćby tego, żeby nie łamać przepisów amerykańskich, żeby nie wpadać do komputerów amerykańskich, które mają bardzo długą i dobrą pamięć.

Zwłaszcza teraz będą miały, kiedy i skanowanie odcisków i zdjęcia.

Prezydent RP:
No tak, ale to będą miały o człowieku, natomiast informacje o tym, kto przedłużył wizę ponad termin wydania, kto pracował nielegalnie, kto był złapany na przekroczeniu przepisów, kto miał mandat i nie zapłacił. Te informacje już są, a teraz tak naprawdę jak się zobaczy listę, tych problemów, które mamy, to są najbardziej banalne a jednocześnie najbardziej typowe przypadki.

Panie Prezydencie a co z pieniędzmi dla naszej armii i inwestycjami w Iraku?

Prezydent RP:
Ja myślę, że jest możliwy istotny nie tylko postęp ale dogadanie się co do paru projektów. Jedziemy z przygotowanymi, naszym zdaniem, bardzo dobrze projektami. Choćby wyposażenia armii irackiej przez Bumar - i zobaczymy jak to będzie wyglądało. I sądzę, że są dobre wiadomości związane z offsetem, bo jednak ten projekt przebiega dobrze

A co Pan powie Amerykanom, jak zapytają dlaczego pułkownik Polko, który tak bardzo pomógł w Iraku nie jest już dowódcą Gromu, a wkrótce ma być odznaczony wysokimi odznaczeniami amerykańskimi?

Prezydent RP:
Jest to decyzja do której ma prawo. Naród tak wolny jak Amerykanie rozumieją, że jak ktoś rezygnuje i to jest jego decyzja, to rezygnuje, o czym tu mówić. Ja bardzo cenię pułkownika Polko, uważam go za świetnego żołnierza.

Żałuje Pan, że odszedł?

Prezydent RP:
Żałuję, ale mogę sobie wyobrazić, że cztery lata kierowania Gromem, to czas, który wyczerpuje i być może dojrzał do momentu, w którym chce zająć się czymś innym. Następny szef Gromu jest naprawdę też wybitnym fachowcem, znakomitym oficerem. Sądzę, żeby były jakieś kłopoty tym bardziej, że Grom jest to pierwsza liga światowa. To jest przekonanie moje, sztabu generalnego i każdego, że to trzeba chronić. Takich atutów za wiele nie mamy.

Dziękuje bardzo.



 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.