przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
"Mój Kraków"

Uważam, że człowiek, który kocha Kraków, jest po prostu dobrym człowiekiem – te słowa wypowiedziałem podczas mojej ostatniej wizyty w Krakowie, na konferencji „Europa wobec dziedzictwa”. Starałem się w ten sposób podkreślić wielki i dobroczynny wpływ Krakowa, jego historii, na postawy Polaków.

Szacunek do miasta Kraka, jako symbolu polskości wyniosłem z rodzinnego domu i czasów młodości. Z Białogardu i Gdańska było wprawdzie do Krakowa bardzo daleko, ale to tylko wzmacniało legendę Wawelu, Sukiennic, Starego Miasta i Kazimierza. Jako dziecko odbywałem nieliczne i krótkie spotkania z historią tych miejsc. Dopiero działalność w ruchu studenckim i fakt, że zajmowałem się tam sprawami kultury umożliwił mi częstsze i głębsze kontakty z Krakowem. Tu bowiem, w najstarszym polskim ośrodku akademickim, tętniło od ponad pół wieku życie żakowskiej braci – odbywały się barwne juwenalia i festiwale artystyczne, działały liczne teatry studenckie, wydawano pisma społeczno-kulturalne, by wspomnieć tylko słynnego „Studenta”.

Gdy dziesięć lat temu zostałem prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej, moje przywiązanie do tego miasta zyskało nową możliwość wyrazu. Przejąłem bowiem patronowanie Społecznemu Komitetowi Odnowy Zabytków Krakowa. Ta instytucja, skupiająca największe w tej dziedzinie autorytety, już od 20 lat, z mocy ustawy, nadzoruje pozyskiwanie i rozdział środków na ochronę dóbr kultury miasta. Sprawiła między innymi, że górę wzięła koncepcja Krakowa jako historycznej metropolii, której przyszłość zasadza się na rozwoju kultury, nauki, edukacji i turystyki. I której rozwój gospodarczy musi być podporządkowany surowym kryteriom ekologicznym oraz uwzględniać szczególną rangę miasta w polskim pejzażu kulturowym i historycznym.

Odczuwam wielką satysfakcję, że mogłem osobiście przyczynić się do sukcesu misji SKOZK. Nie tylko zabiegając o uzyskanie z budżetu państwa odpowiednio wysokich środków, ale także uczestnicząc w licznych debatach o strategii restauracji zabytków.

Tę satysfakcję odczuwam również zawsze, kiedy z małżonką odwiedzamy i podziwiamy te cuda europejskiej architektury. Gdy spacerujemy po Wawelu, po królewskich komnatach i świeżo odnowionym dziedzińcu, gdy jesteśmy w Katedrze czy w Kaplicy Świętokrzyskiej. Niezapomniane wrażenie zostawiły w nas kilkukrotne wizyty w Bazylice Mariackiej i na Rynku, na którym pojawiły się swego czasu elementy kultury współczesnej – monumentalne rzeźby Igora Mitoraja.

Kraków, ten mój Kraków, jest zawsze pełen tradycji różnych narodów i kultur. Patronowałem więc i patronuję z ogromną satysfakcją Festiwalowi Kultury Żydowskiej. Jego jubileuszowa 15. edycja poświęcona jest właśnie 700-leciu założenia Gminy Żydowskiej w Krakowie i 1000-leciu obecności Żydów w Polsce. W pięknej przestrzeni Kazimierza międzynarodowy tłum z całego świata może co roku obcować z tradycją, którą w ubiegłym wieku próbowano ostatecznie zlikwidować wraz z całym narodem. Nie ma lepszego miejsca do promowania tolerancji i dialogu niż ta dawna żydowska dzielnica – tak bliska geograficznie miejscu potwornej zagłady, KZ Auschwitz – pełna dziś życia, tętniąca tańcem, śpiewem i muzyką.

Moja słabość do Kazimierza wiąże się dodatkowo z siedzibą Stowarzyszenia „Kuźnica”. Lubię prowadzone tam dyskusje, mądre i wolne od zacietrzewienia, skupione na obywatelskiej trosce i polskiej racji stanu. „Kuźnica” to dla mnie też grono przyjaciół. Wśród nich był Andrzej Urbańczyk, o którym nie mogę tu nie wspomnieć. Jako absolwent Wydziału Filologicznego UJ oraz studiów podyplomowych na Akademii Ekonomicznej w Krakowie, jako działacz Rady Uczelnianej ZSP na UJ, szef klubu "Nowy Żaczek" i współzałożyciel „Studenta” był dla mnie kwintesencją krakowskiego życia akademickiego.

Niezapomnianym przeżyciem był dla mnie udział w obchodach 600-lecia odnowienia Uniwersytetu Jagiellońskiego. Uczestnicy tego spotkania, należący do różnych politycznych obozów – wśród nich premier Jerzy Buzek, marszałek Sejmu Maciej Płażyński, a także grupa krakowskich parlamentarzystów – podjęli wtedy wspólnie, zagwarantowany następnie specjalną ustawą, wieloletni program "Budowa kampusu 600-lecia (...)”. Podpisując tę ustawę w 2001 roku mówiłem: Wszyscy: rząd, który w trybie pilnym skierował projekt tej ustawy do Sejmu, Sejm, który przyjął ją właściwie jednomyślnie, Senat, który zaakceptował bez uwag, a także obywatele naszego kraju, którzy częścią własnych podatków wesprą tę inicjatywę - wszyscy możemy i powinniśmy sobie jej pogratulować, złożyliśmy się bowiem wspólnie na wyjątkowe, mądre, pożyteczne i pełne wyobraźni dzieło. Ta zgodność działania we wspólnym interesie, towarzysząca inicjatywom związanym z odnową krakowskich zabytków i rozwojem krakowskiej nauki, tylko potwierdza wyjątkowe znaczenie podwawelskiego grodu dla Polaków.

Kraków jest wdzięcznym miastem. Z nawiązką oddaje dobro, jakiego doświadcza. Nie zapomnę, że podczas wyborów prezydenckich na drugą moją kadencję, w 2000 roku, otrzymałem tu najwięcej głosów spośród wszystkich kandydatów. Nie mniej zobowiązany jestem za to, że w referendum akcesyjnym krakowskie „tak” dla Unii Europejskiej zabrzmiało z mocą przewyższającą średnią krajową.

Kraków to dom dwojga noblistów – Wisławy Szymborskiej i Czesława Miłosza. To miasto ukochał papież Jan Paweł II, którego duch z całą pewnością mieszka przy Franciszkańskiej 3, bo nie sądzę, by Jego niebo mogło znajdować się gdzie indziej – chyba, że na chwilę, na weekend, unosi się nad Giewontem.

O Krakowie i swych krakowskich nauczycielach uniwersyteckich, zwłaszcza o zamęczonym w Sachsenhausen Ignacym Chrzanowskim, wspominał Ojciec Święty, gdy przedstawiałem mu podczas jednej z watykańskich wizyt członka polskiej delegacji, profesora Tadeusza Chrzanowskiego, przewodniczącego SKOZK. „Przecież znam go, znam” – stwierdził Papież witając się z nim serdecznie. A w czasie mojej przedostatniej wizyty, kiedy przedstawiałem ministra Edwarda Szymańskiego jako mojego pełnomocnika do spraw odnowy zabytków Krakowa, Papież powiedział do nas obu dobitnie: „Dbajcie o to miasto, proszę”.

Mogłem więc być pewien, że w dziele troski o Kraków, podobnie jak i o całą Polskę, zawsze otrzymam życzliwą pomoc i wsparcie ze strony Naszego Papieża, a także od następcy Karola Wojtyły na krakowskiej stolicy – kardynała Franciszka Macharskiego. Nie wątpię też, że arcybiskup Stanisław Dziwisz kocha Kraków nie mniej niż jego poprzednicy. I chcę wierzyć, że ta kolebka narodowej kultury i edukacji obywatelskiej, otwarta i twórcza, cieszyć się będzie życzliwą opieką mojego następcy na urzędzie Prezydenta RP.

O jednym mogę zapewnić, Kraków zawsze będzie w moim sercu. Tego miasta nie można nie kochać! 






Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.