przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Panie Prezydencie - Antoni Macierewicz ujawnił wczoraj zawartość teczki Jana Kulczyka, teczki przekazanej przez IPN mówiąc, że teczka miała adnotację " jawne". Jak Pan ocenia to postępowanie.

Prezydent RP: Jak najgorzej. Pan poseł Macierewicz nie po raz pierwszy ma za nic zasady, które powinny obowiązywać w komisji śledczej. Zasady poufności, tajności. Jest tym, który z radością przekazuje informacje na zewnątrz i tym samym stawia pod znakiem zapytania działalność komisji i cel, dla którego została ona ustanowiona. Czy chodzi tu naprawdę o wyjaśnienie faktów związanych z Orlenem, z nadzorem skarbu państwa? Tu chodzi po prostu o polityczna grę, o polityczny konflikt, w którym pan Macierewicz czuje się jak ryba w wodzie. Ja oceniam fakt jako naganny, jako złamanie zasady współpracy w ważnych instytucjach. Z jednej strony jest komisja śledcza Sejmu, a z drugiej IPN.

- A czy nie jest tak, że i prezes Instytutu i kolegium popełnili błąd decydując się na to, że przekażą teczki komisji? ··-

Prezydent RP:
Trzeba by dokładnie przeanalizować te zapisy, które dotyczą komisji i właśnie sposobu współdziałania komisji z innymi organami państwa - jak prokuratura, IPN. W moim przekonaniu, jeżeli dokumenty są przekazywane to chronią je klauzule poufności. One są do wiadomości członków komisji, którzy powinni w swojej procedurze je wykorzystać.

- Ale może nie trzeba było ich przekazywać? ··

Prezydent RP:
Być może. Ja chętnie zapytam prezesa Kieresa, kiedy on to oceni jak to wygląda z punktu widzenia IPNu, natomiast przecież podobne wypadki miały miejsce, kiedy poufne dokumenty przekazywała np. prokuratura. Mamy do czynienia z recydywą, mamy do czynienia z takim rodzajem traktowania w komisji, że żadne reguły nie obowiązują - niektórych członków komisji nie obowiązują, no i to jest bardzo niedobre, bowiem dezawuuje to samą komisję. I mówię to bez żadnej przewrotności - nie jako ten, który miał stanąć przed komisją, był wzywany na świadka i odmówił, tylko ten, który patrzy, co się dzieje i uważa, że komisja już dawno przekroczyła swoje uprawnienia i w ten sposób nie służy wyjaśnieniu prawdy, a psuje zasady demokratycznego państwa.

- Pańska teczka do komisji nie dotarła. Prezes Kieres mówi, że zastanawia się po tym, co się stało czy nie zawiesić swojej współpracy z komisją. Powinien przestać przekazywać te teczki czy powinien przekazywać je dalej?

Prezydent RP:
Ja w ogóle nie rozumiem sensu przekazywania tych teczek wobec świadków, którzy mieli być przesłuchiwani, bo to jest w ogóle jakaś niebywała formuła. ·

Tam tez chodzi o pańską teczkę.

Prezydent RP:
No tak, ale jeśli chodzi o moją teczkę to ja mogę powiedzieć tak - ja jej nie widziałem. Ja nie wiem czy ona funkcjonuje jako teczka czy są to jakieś różne dokumenty rozproszone, natomiast przypominam, że w roku 2000 jako kandydat na prezydenta podlegałem procedurze lustracyjnej i sąd lustracyjny - pan sędzia Nizieński....

- Do pańskich sympatyków nie należał...

Prezydent RP:
Na pewno do moich sympatyków nie należał, lecz w sprawie uczestniczył. Mam werdykt prawomocny. Moje oświadczenie jest prawdziwe. Napisałem w nim, że nigdy nie współpracowałem i temat uważam za zamknięty. Podobnie jak za zamknięty uważam temat pana prezydenta Lecha Wałęsy.

- A nie myślał Pan nigdy, aby wystąpić o swoją teczkę? ··

Prezydent RP:
Nie myślałem ani nie mam ochoty żadnej, bo nie jestem tym zainteresowany, po drugie wiem, że w tych opiniach pracowników SB są fakty pomieszane z plotkami, wyobrażeniami, z różnymi zasłyszanymi historiami. Na podobnej zasadzie można czytać prasę brukową, wiec mnie to nie interesuje. Natomiast dziwię się, że bardzo interesuje to niektórych członków komisji śledczej. Zdaje się, że oni chcą to traktować bardzo biblijnie czy ewangelicznie jako teksty czy informacje niepodważone, co jest błędem. W moim przekonaniu trzeba z wielkim krytycyzmem patrzeć na to, co w teczkach jest, oczywiście nie wolno tego odrzucać, bo wiele tam jest informacji do sprawdzenia, ale wymaga to wprawy. Choćby dokumenty dotyczące ojca Hejmo i później ten raport historyków pokazuje jak to jest bardzo skomplikowane. To naprawdę jest swoista karta choroby, która wymaga specjalistów znających się na rzeczy, a nie sensatów, którzy chcą wyciągać z tego pochopne wnioski.

- Wczoraj po posiedzeniu Grupy Refleksyjnej i Pan i minister spraw zagranicznych oświadczyliście, że Polska powinna ratyfikować traktat konstytucyjny, że powinno być referendum. I Francja i Holandia powiedziały "Nie". Wielka Brytania odkłada ten proces, bo Tony Blair boi się klęski. Dlaczego my mamy przeprowadzać referendum nad dokumentem, który zdaje się nie ma szans powodzenia w Europie? ··

Prezydent RP:
To są trzy zupełnie różne sprawy. Po pierwsze Polska powinna wypowiedzieć się w sprawie traktatu, który podpisała, bowiem jesteśmy za dużym krajem europejskim, żeby powiedzieć, że my nie wiemy, my zaczekamy, my chowamy głowę w piasek. Głos Polski będzie bardzo słyszalny, więc w tej sytuacji, jaka jest zainteresowanie mediów światowych polską decyzją będzie nieporównanie większe niż parę miesięcy temu. Więc Polska ma obowiązek powiedzieć, co sądzi o traktacie. Po drugie - ja jestem zdecydowanie zwolennikiem referendum - raz,że jest to forma zwrócenia się do całego społeczeństwa, czyli najbardziej demokratyczna. Poza tym mieliśmy referendum w sprawie polskiej konstytucji, wejścia do Unii Europejskiej. Dość logiczne, że europejski traktat konstytucyjny powinien być w referendum oceniony, a poza tym polska opinia publiczna jest dużo bardziej otwarta na prawo europejskie niż polskie partie polityczne. I teraz trzecia kwestia - kiedy to zrobić? - tej decyzji nie podjęliśmy, dlatego że bardzo ważne jest spotkanie Rady Europejskiej 16 - 17 czerwca, gdzie musimy usłyszeć od Francuzów i od Holendrów, także od Brytyjczyków - jak oni wyobrażają sobie wyjście z tej sytuacji.

- No właśnie - jeżeli oni powiedzą, że prace należy wstrzymać i zacząć procedurę od początku.

Prezydent RP:
To musiałby być głos wszystkich - w tym tych krajów, które traktat ratyfikowały. My tak dużo mówimy o Francji, ale zapominamy, że traktat ratyfikowały Niemcy, Hiszpania, Włosi, no, więc tez nie możemy im powiedzieć, że to był taki żarcik. I zarówno, kiedy będzie decyzja Rady Europejskiej - musi być jasna odpowiedź, w jaki sposób Francuzi, Holendrzy mają wrócić do tego, a Brytyjczycy, kiedy chcą sami wypowiedzieć się w tej sprawie. Gdyby była decyzja o renegocjacjach, w co nie wierzę - to w istocie trzeba liczyć na wieloletni proces z trudnością wytłumaczenia tego faktu krajom, które już ratyfikowały. Natomiast może być decyzja,że dajmy sobie kilka miesięcy i spotkajmy się za kilka miesięcy żeby być lepiej przygotowanym....

- No właśnie wszyscy mówią,że będzie bezdecyzyjnie...

Prezydent RP:
To niemożliwe. Brak decyzji w tej sprawie będzie tez decyzją. Brak zdecydowania się, w którą stronę idziemy będzie w gruncie rzeczy zachętą, żeby spotkać się raz jeszcze i to przedyskutować.

- No właśnie - czy wtedy organizować referendum 9 października

Prezydent RP:
Wtedy to będzie bardzo poważne pytanie. Trzeba liczyć się też z tym, że terminy roku 2006 nie muszą być bardzo wygodne, ale zobaczymy.

- Ale póki, co obowiązuje traktat nicejski. Niektórzy mówią, że on dla Polski jest korzystniejszy.

Prezydent RP:
Czy on będzie korzystniejszy czy nie to okazałoby się w praktyce, natomiast nie ulega wątpliwości, że Europa potrzebuje ram organizacyjnych i pewnego zestawu standardów zapisanych w tym traktacie dla 25, za chwilę 27, a może 28 państw. Ja nie mam żadnych wątpliwości, że porażka traktatu konstytucyjnego opóźnia proces rozszerzenia. Gdybym ja na to patrzył z punktu widzenia bardzo ważnej dla Polski sprawy Ukrainy to dzisiaj bym robił wszystko, żeby ten traktat był przyjęty, bo jeśli my dziś powiemy "nie "dla traktatu to oznacza, że mówimy dla krajów, które kandydują - dla Chorwatów, być może nawet Bułgarów i Rumunów, a na pewno dla Ukraińców, Turków, zachodnich Bałkanów - czekajcie, bo nie jesteśmy gotowi. Musimy sami się przeformować W tym czasie powstaną koncepcje "twardego jądra”, „Europy dwóch prędkości”. To wszystko będzie komplikowało sytuację europejską, a jednocześnie będzie komplikowało działania dla Ukrainy w stronę Europy, bo ta Europa będzie zamknięta. Ja mam taki prosty argument - Europejczycy powinni wyciągnąć wniosek z tego momentu, który wydarzył się po referendum francuskim, bo jeżeli w dwóch stolicach zaciera się ręce, że dobrze, że Europie się noga podwinęła, a jedną z tych stolic jest Waszyngton, który może odreagowywać w ten sposób francuskie stanowisko w ostatnich latach, a drugą stolicą jest Moskwa - to myślę, że normalny Europejczyk powinien mieć dzwonek ostrzegawczy w głowie - idźmy w stronę traktatu, bo to jest z punktu widzenia strategii europejskiej, budowania pozycji Europy jako uczestnika wielkiej globalnej polityki bardzo potrzebne.

- 24 czerwca otwarcie Cmentarza Orląt Lwowskich. To nie jest pierwsza data, jaką słyszeliśmy. Były już zaplanowane uroczystości z pańskim udziałem no i niestety się nie udało. Czy tym razem się uda? ··

Prezydent RP:
Myślę, że się uda. Podpisaliśmy dokument. Jest protokół, który już właściwie mówi o wszystkich szczegółach Wczoraj udało się jeszcze pokonać ostatnia przeszkodę dotyczącą elementów symbolicznych na Grobie Nieznanego Żołnierza. Były rozmowy pana Zinczenko z prezydentem Juszczenką, tutaj stąd jest data.

- Bardzo musieliśmy ustąpić? ··

Prezydent RP:
Obie strony musiały ustąpić. Akurat ten ostatni kompromis to było ustąpienie ze strony Ukrainy. Najważniejsze, że cmentarz jest odbudowany, że on w istocie jest w charakterze historycznym, choć oczywiście brakuje takich elementów jak lwy. To już byłoby za trudne dla strony ukraińskiej przyjąć te lwy, które z ich strony są dowodem obcej dominacji. Cmentarz jest w dobrym stanie, jest przygotowany do otwarcia i powinien być miejscem polsko-ukraińskiego pojednania. Pojadę na otwarcie. Będzie tam też prezydent Juszczenko. Żeby jeszcze to wszystko potwierdzić to 16stego jadę na parę godzin do Kijowa, bo tam się odbywa taki rodzaj światowego forum ekonomicznego, jakie 2 lata temu mieliśmy w Warszawie, więc jakby jeszcze umocnimy to przekonanie, że 24 we Lwowie powinniśmy się spotkać na uroczystościach otwarcia Cmentarza Orląt.

- Miesiąc temu mówił Pan, że namawia, namawiał i będzie namawiał Włodzimierza Cimoszewicza do startu w wyborach prezydenckich. Włodzimierz Cimoszewicz powiedział "nie". Zmieni zdanie? ··

Prezydent RP:
On jest pod bardzo silną presją, nie tylko moją, ale i bardzo wielu środowisk, bardzo wielu osób nie związanych bezpośrednio z polityką. To są trudne dla niego rozmowy, bo zdaje sobie sprawę, że są oczekiwania. Jeżeli ja naciskam to też z tego względu, że okoliczności się w ostatnich tygodniach zmieniły. Nieudane referendum francuskie, holenderskie, trudna sytuacja w Europie wymaga od Polski aktywności, wymaga znajomości rzeczy. Wymaga prezydenta, który nie będzie uczył się tych tematów, ale będzie umiał zarządzać, będzie miał partnerów w Europie

Mówi Pan tak jakby był przekonany, ze Włodzimierz Cimoszewicz te wybory wygra.

Prezydent RP:
Miałby szansę. Ja uważam, że startować w wyborach należy po to żeby wygrać. Ja go nie namawiam do startu, żeby dostał nagrodę za udział. Tu chodzi o wygranie. I oceniam szansę Cimoszewicza jako poważną. Oczywiście nikt nie może dać gwarancji,ze się wygra, ale ja mówię też do wyborców. Polsce potrzeba prezydenta, który dobrze się porusza w sprawach europejskich i Włodzimierz Cimoszewicz jest tu na pewno najlepszym kandydatem. Czy się zdecyduje - zobaczymy? Czasu jest coraz mniej, więc tak czy inaczej ta decyzja, jeżeli miałaby zapaść - albo potwierdzająca wcześniejszą, że nie - to jest kwestia dni, a jeżeli się zmieni to też to jest kwestia dni.

- A to nie jest tak, że Włodzimierz Cimoszewicz straci w oczach wyborców, bo jego przeciwnicy polityczni powiedzą natychmiast - w tak ważnej sprawie zmienił zdanie. ·

Prezydent RP:
Zapewne tak będą mówić. Jak cieszyli się z tego, że Cimoszewicz ustąpił to przecież nie było tylko uznanie dla charakteru Cimoszewicza, ale tez na zasadzie "kamień z serca" czy baba z wozu" - to były takie dwuznaczne okrzyki uznania i dzisiaj zapewne będą one inne, bo przyszedłby bardzo poważny konkurent. Ale ja patrzę na to w innych kategoriach - Polska potrzebuje prezydenta, który będzie umiał działać w tej sferze, a to jest naprawdę ważna domena prezydenckiej pracy.

- A Marek Borowski nie mógłby być takim kandydatem?

Prezydent RP:
Ja nie kwestionuję umiejętności Marka Borowskiego, Jerzego Szmajdzińskiego czy tych wszystkich, którzy w końcu tez dotykali polityki międzynarodowej, ale oni sami dobrze wiedzą, że porównania z byłym ministrem spraw zagranicznych, byłym premierem nie ma. Nawet ilość kontaktów osobistych ma istotne znaczenie. Europa opiera się w dużej mierze na spotkaniach nieformalnych. To, że Cimoszewicz jest zaprzyjaźniony z Fischerem, z Perssonem, z politykami brytyjskimi, francuskimi, skandynawskimi, no to tego się nie da nauczyć w ciągu tygodnia albo dwóch. To trzeba albo mieć w bagażu albo nie.

- A czy jeśli Włodzimierz Cimoszewicz nie wystartuje to SLD powinien wystawić własnego kandydata na prezydenta czy nie? ··

Prezydent RP:
Zapewne wystawi. Ja uważam, że jako partia, która będzie uczestniczyła w wyborach parlamentarnych czy prezydenckich zapewne 18 czerwca zdecyduje się na swojego kandydata i nawet łatwo przewidzieć, kto będzie. ··

Jerzy Szmajdziński? ··

Prezydent RP:
No zapewne tak.

- A jakie ma szanse?

Prezydent RP:
Sądzę, że rosnące, bo odnoszę wrażenie,że SLD po zmianie liderów - nowym impulsie związanym z młodymi otwartymi ludźmi, którzy tez przecinają linie lewicowych tabu jak choćby kwestia wiary, historii przynależności do PZPR odzyskuje nieco pozycję. Wiec ta pozycja będzie na pewno lepsza niż jeszcze kilka tygodni temu, ale czy wystarczająca żeby walczyć o zwycięstwo - zobaczymy.

- A jak Pan ocenia decyzję Partii demokratycznej, która wystawiła Henrykę Bochniarz w wyborach prezydenckich.

Prezydent RP:
Suwerenna decyzja Partii Demokratycznej.

-Był Pan zaskoczony? ··

Prezydent RP:
Nie, nie byłem, bo wiedziałem, że o tej osobie się mówi i miałem okazję do wielu spotkań z politykami tej partii. Zobaczymy. To, że kobieta to jest niewątpliwie ważny argument, bo w Polsce kobiety powinny szerzej w życiu politycznym brać udział. Na ile to będzie budowało obraz partii i dawało efekt w wyborach parlamentarnych i prezydenckich - zobaczymy.

- A jak Pan ocenia decyzję Lecha Kaczyńskiego, który zakazał Parady Równości w Warszawie?

Prezydent RP:
Źle oceniam, ponieważ w moim przekonaniu my musimy umieć organizować i pozwalać na organizacje tego rodzaju demonstracji, które są reprezentowane przez różnego rodzaju mniejszości. Oczywiście bez urażania uczuć jakichkolwiek innych obywateli. Natomiast demokratyczne państwo nie może zakazywać demonstracji czy to mniejszości seksualnej czy to narodowej, zawodowej czy każdej innej. To jest decyzja bardziej o charakterze ideologicznym, politycznym prezydenta miasta aniżeli organizacyjnym, bo Warszawa jest wystarczająco dużym miastem, żeby nie było to w kolizji ani z uczuciami innych ludzi ani z porządkiem publicznym. Uważam, że taka decyzja nie powinna mieć miejsca. Natomiast powinny być jasno określone ramy dla tej demonstracji tak jak dla każdej innej.

18 czerwca imieniny Lecha Wałęsy w Gdańsku. I Pan i Pańska małżonka dostali zaproszenie. Pojedziecie?

Prezydent RP:
Muszę powiedzieć, że byłem zaskoczony tym zaproszeniem, ale też ujęty, bowiem to traktuję jako bardzo ładny i daleko idący gest ze strony państwa Danuty i Lecha Wałęsów, bo to są podwójne uroczystości. Jest tam parę małych problemów - ja 18 - stego mam obowiązki w Krakowie, ale w ciągu dnia. Wydarzenie jest wieczorem, a żona ma 15 czerwca imieniny, więc może to trzeba jakoś połączyć. Zobaczymy. W każdym razie samym zaproszeniem jestem bardzo ujęty.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.