przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Spodziewa się Pan dziś jakichś niespodzianek w Sejmie?

Prezydent RP
: Ten Sejm jest pełen niespodzianek, więc jestem przygotowany na każdą okoliczność, tak bym powiedział.

Chociaż licząc głosy, wygląda na to, że minister Jacek Socha, Minister Skarbu Państwa, ostanie się.

Prezydent RP
: I powinien, dlatego że to jest dobry minister, który przeprowadził kilka prywatyzacji w sposób nie dość, że skuteczny, to także w bliskiej współpracy z Sejmem, gdzie był wielokrotnie.

Ma Pan zupełnie odmienne zdanie od posła Wrzodaka, który twierdzi, że czego minister Socha nie tknął, to zepsuł.

Prezydent RP
: To, że mam odmienne zdanie od posła Wrzodaka, pana akurat nie zaskakuje.

No tak, ale moja osoba jest w tym wszystkim mniej istotna, Panie Prezydencie.

Prezydent RP
: Wniosek jest polityczny. Ocena ministra powinna być merytoryczna, a z merytorycznej oceny wynika, że Socha jest człowiekiem, który zna się na tym, już nie mówiąc o tym, że część argumentacji posła Wrzodaka przecież nie dotyczy jego działalności jako ministra skarbu, tylko wcześniejszej, jako nadzorującego rynek finansowy w Polsce, rynek giełdowy.

A czy uważa Pan, Panie Prezydencie, że profesor Marek Belka słusznie uczynił, zapowiadając, że jeśli minister Socha zostanie odwołany, to natychmiast składa wniosek o wotum zaufania dla rządu; jeśli takiego wotum nie uzyskuje, to podaje się do dymisji.

Prezydent RP
: Jest to prawo premiera, które trudno kwestionować. Premier rzuca swój autorytet na szalę, walcząc o ministra, jest to praktyka stosowana w niektórych sytuacjach. Ja osobiście namawiałbym wszystkich, także posłów, ale także premiera, do większej powściągliwości, dlatego że my w tej chwili jesteśmy w takim momencie, w którym trzeba podjąć tę pierwszą wiążącą decyzję, a nie utrudniać budowania całego kalendarza politycznego takimi dodatkowymi niespodziankami.

Ta decyzja to...?

Prezydent RP
: O jakiej decyzji mówię? Oczywiście, 5 czy 6 maja, kiedy ona będzie głosowana, kwestia skrócenia kadencji przez Sejm bądź nie, bo to określa nam perspektywę wyborczą, tę najważniejszą, parlamentarną. Albo końcówka, 19 czerwca, o którym mówiliśmy, albo przełom września, października. I póki tej decyzji nie ma, to obawiam się takich sytuacji, że oto nagle możemy znaleźć się w kalendarzu, który jest zapisany w Konstytucji, ale który może w ogóle nam nie złożyć się na te daty, o których w tej chwili wspomniałem.

Czyli skoro padła data 5 lub 6, zależy, jak się...

Prezydent RP
: Wytłumaczę, tu nie ma żadnego podstępu. Po prostu piątego odbywa się „marsz żywych” w Oświęcimiu i przyjeżdża premier Izraela Szaron. Myślę, że część polskich polityków, a na pewno premier może być w to zaangażowanych. Więc...

Stąd te ewentualne...

Prezydent RP
: Stąd ewentualne przesunięcie o 24 godziny.

I skoro przyjęto tę datę, to poczekajmy do tej daty i wtedy zdecydujmy?

Prezydent RP
: Tak jest, i w pełni wspieram marszałka Cimoszewicza, który właśnie chce twardo trzymać się tego scenariusza, który został zarysowany. No i niech reprezentanci narodu podejmą decyzję.

Hm. A kiedy pan marszałek powiedział, że tak na jego oko to w Sejmie znajdzie się większość skłonna poprzeć skrócenie kadencji, to zaskoczył pana tą wypowiedzią, czy po prostu...?

Prezydent RP
: Nie, ja też uważam, że...

Wiedział, co mówi, i dobrze policzył.

Prezydent RP
: Nie, ja myślę, że nie ma możliwości w tej chwili policzenia, natomiast na pewno zdarzyło się sporo faktów nowych. Także śmierć Papieża i pożegnanie Papieża ma tutaj pewien wpływ na sytuację. Dlatego sądzę, że to jest trafna ocena. Jest więcej szans na czerwcowe wybory dzisiaj niż było kilka tygodni temu. Ale czy to jest wystarczająco głosów, żeby skrócić kadencję, tego nie wiem. I tego nie wie też marszałek Cimoszewicz. Tego nikt nie wie.

A gdyby tak spojrzeć na geografię polityczną w naszym Sejmie, to Pana Prezydenta zdaniem, komu zależy na jesieni, a komu zależy na wiośnie, której z partii politycznych?

Prezydent RP
: Wie pan, to jest zbyt spekulatywne. Myślę, że...

Opierając się o badania, można by jakieś wnioski wyciągnąć. Ale czy to, aby wystarczający argument?

Prezydent RP
: Te badania nie są oszałamiające. To nie jest tak, że dzisiaj jakakolwiek partia uzyskuje nadzwyczajne dodatkowe punkty, dodatkowe poparcie i w związku z tym powinna tę koniunkturę wykorzystać. Raczej scena się, można powiedzieć, ustabilizowała, te różnice to jest plus minus 2%, więc nie sądzę, żeby to działało. No, są deklaracje, część partii mówiła o tym, że chce wcześniejszych i oczekuję, że będą głosować. Pamiętajmy, że podziały przebiegają wewnątrz partii. Inaczej myśli o przyspieszonych wyborach lider, który jest pewny swojego miejsca, nawet ma pewne marzenia dotyczące działalności rządowej, a inaczej ten, który na przykład boi się, czy w ogóle znajdzie się na liście. Głosowanie nad rozwiązaniem to jest większość dwóch trzecich, 307 głosów oddanych za rozwiązaniem. Jeżeli ktoś by nie chciał tego poprzeć, jest tzw. „głosowanie nogami”, czyli nie uczestniczenie w głosowaniu. Ale, jak mówię, to są spekulacje. Liczę, że wszyscy, którzy coś zdeklarowali w przeszłości, będą konsekwentni. I tak między nami mówiąc, nie wydaje mi się, żeby w sensie efektu politycznego była zasadnicza różnica między wyborami czerwcowymi czy wrześniowymi. Moim zdaniem, to jest jedynie kwestia długości kampanii, to jest kwestia wakacji, które tutaj wchodzą w grę i nie są czynnikiem ułatwiającym kampanię. Ale niech Sejm podejmie decyzję, ja już nie chcę nic więcej mówić, dlatego że to są czyste spekulacje.

A gdyby Panu przyszło kierować partią, która ma 6-7% poparcia, to zdecydowałby się Pan raczej na wiosnę, czy raczej na jesień?

Prezydent RP
: Wydaje mi się, że...

Nie byłby Pan szefem partii, która miałaby takie poparcie.

Prezydent RP
: Dokładnie, dokładnie tak, dlatego że uważam, że to są poparcia małe, za małe, że sens uczestniczenia w polityce jest wtedy, kiedy to poparcie jest dużo większe albo przynajmniej umie się budować koalicje, które potrafią więcej głosów otrzymać. Natomiast, wie pan, wszystkie partie, które są na progu wyborczym przeżywają drżenie serca i niepokój, ale, moim zdaniem, on jest taki sam w czerwcu jak i we wrześniu, jak i w każdym innym momencie, kiedy po prostu trzeba karty wyłożyć na stół, pójść do wyborców i zapytać o ich poparcie.

Ciekawe, czy tych słów słuchają liderzy partii właśnie na poziomie 5-6% poparcia i czy wyciągną z tego wnioski. Panie Prezydencie, w jaki sposób może Pan pomóc w organizacji 25-lecia Sierpnia 80 roku i powstania Solidarności? I czy w ogóle chce Pan pomóc?

Prezydent RP
: Chcę, chcę i powiedziałbym to, i powtórzę — jestem do dyspozycji. Nie narzucam się, nie chcę, żeby w żaden sposób uznawano, iż prezydent czy urzędy państwowe chcą przejmować inicjatywę. Natomiast nie ma dla mnie żadnej wątpliwości, że jest to rocznica ważna nie tylko dla samej Solidarności, nie tylko dla Polski, ale także dla Europy i świata. I, niestety, jest to rocznica dość zapomniana. Gdyby dzisiaj pytać ludzi w świecie, z czym im się kojarzy wielki przełom...

Z murem berlińskim.

Prezydent RP
: No, na szczęście, będzie tam jeszcze Papież, to jest ten ślad polski, który wyraźnie został w głowach, ale to będzie mur berliński i to będzie bardziej „aksamitna rewolucja” aniżeli na przykład...

W Czechosłowacji.

Prezydent RP
:...Solidarność czy później Okrągły Stół w Polsce. Sądzę więc, że przypomnienie, iż w 1980 roku taki ruch — zupełnie unikalny w skali bloku radzieckiego — powstał, że działał w sposób dialogowy, bo przecież strajki gdańskie zakończyły się podpisaniem słynnych porozumień gdańskich, myślę, że to wszystko jest bardzo ważne. I chciałbym — będę o tym rozmawiał z panem Bogdanem Lisem, jednym z wielkich tego ruchu — o tym, co możemy robić wspólnie i gdzie możemy się wzajemnie wesprzeć, żeby na przykład goście, którzy przyjadą na uroczystości byli odpowiednio znani. A pamiętajmy, że data jest trudna, bo to jest 31 sierpnia, to jest właściwie koniec wakacji i dopiero za tydzień czy za dwa zaczyna się sezon polityczny w większości krajów. Poza tym, o czym już mówiłem, w Polsce już dwukrotnie będziemy gościć głowy państw i szefów rządów. Ponad czterdziestu było na uroczystościach w Oświęcimiu, 60-lecia wyzwolenia obozu, teraz będziemy 16-17 maja ponownie mieć czterdziestu paru szefów rządów, głowy państw na posiedzeniu w szczycie Rady Europy. No, zaproszenie takiego grona trzeci raz w krótkim czasie do tego samego kraju jest niemożliwe, musimy sobie z tego zdawać sprawę. Tak, więc jest wiele komplikacji, które warto omówić. I tam, gdzie mogę być użyteczny, jak powiedziałem, tam, gdzie można korzystać z mojego wsparcia, jestem, oczywiście, gotowy.

Ale czy ma Pan na myśli osoby z pierwszych szeregów polityków aktualnie działających, czy postaci słynne, które już z polityki odeszły? Ot, choćby Vaclav Havel na przykład.

Prezydent RP
: Myślę, że Vaclav Havel... zresztą będzie na Wybrzeżu, bo zaprosiłem go na odpoczynek nad polski Bałtyk i myślę, że na jego schorowane płuca będzie to dobra rzecz, natomiast Vaclav Havel na pewno tak. Trzeba w ogóle poszukać tych wszystkich, którzy albo byli niejako współuczestnikami ruchu opozycyjnego w Europie w tamtym czasie, bo trudniej będzie znaleźć liderów, którzy 26 lat temu byli przy władzy i są jeszcze w takiej formie, żeby przyjechać. Na przykład pani Margaret Thatcher, z którą niedawno się spotykałem, wydaje się, już nie jest w formie, która pozwala na podróże. I tak dalej, i tak dalej, tu jest wiele kwestii bardziej organizacyjnych...

W każdym razie gotowość Pan wykazuje.

Prezydent RP
: Pełną gotowość. I myślę, że w czasie rozmowy z panem Lisem pomówimy o szczegółach.

Pan powiedział, że świat zapomniał o Solidarności i zapomina o tym, że obchodzi 25-lecie. Ale nie odpowiedział mi Pan...

Prezydent RP
: Zapomniał to za dużo powiedziane, ale na pewno nie pamięta także...

...dlaczego tak się stało.

Prezydent RP
: Wie pan, bo ten świat po prostu bardzo szybko biegnie naprzód.

No tak, ale to taki najprostszy chyba argument.

Prezydent RP
: Z drugiej strony być może my jesteśmy słabsi właśnie w tej promocji, w tym, co trzeba zrobić, może za mało książek w języku angielskim ukazało się na ten temat, może nie stworzono ani jednego filmu, który by przebił się przez publiczność zagraniczną. Jest na pewno wiele powodów, bo można powiedzieć, że przecież o Sierpniu nie zapomniano. Choćby dowodem jest to, że Lech Wałęsa otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla, więc nie można tak powiedzieć, że świat zupełnie był na to obojętny. Natomiast po 25 latach niewątpliwie ten obraz się zamazał. Też trzeba pamiętać, że i pokolenia odchodzą. Więc jest tu wiele obiektywnych kwestii, wiele subiektywnych. Natomiast nie ma wątpliwości, że 25-lecie jest dobrą okazją, żeby przypomnieć, dobrą okazją, żeby również dotrzeć nie tylko poprzez uroczystości, bo to jest za mało, ale poprzez publikacje, poprzez filmy, poprzez dobre wywiady, poprzez dyskusje historyczne, poprzez przypomnienie postaci tamtego czasu, które przecież są ciągle i na szczęście obecne. Nie mówię tylko o Lechu Wałęsie, ale mówię przecież choćby o doradcach, którzy wtedy tam byli: Tadeusz Mazowiecki, Bronisław Geremek, inni. Więc oni są ciągle aktywni, warto z nich korzystać i warto mówić o tamtym czasie.

Jeśli nawet był opór przeciwko Pana obecności pod Bramą nr 2 czy też przy Pomniku Poległych Stoczniowców, tego oporu coraz mniej. Ale być może przyjdzie Panu odpowiedzieć na takie pytanie: a co Pan zrobił dla naszego zakładu? — zapytają Pana ludzie z Solidarności, ze Stoczni Gdańskiej. I co Pan im wtedy odpowie?

Prezydent RP
: Zrobiłem to, że Polska dzisiaj ma 5% wzrostu gospodarczego, jest w Unii Europejskiej i eksport rośnie...

A w Stoczni mogą tego nie odczuwać.

Prezydent RP
: Mogą tego nie odczuwać, ale, wie pan, za koniunkturę w Stoczni czy dekoniunkturę w przemyśle stoczniowym trudno, żeby odpowiadał prezydent czy nawet rząd. Wydaje mi się, ale nie jestem na tyle dobrym specjalistą w tej dziedzinie, że Stocznia Gdańska parę okazji rozwojowych minęła. Z różnych powodów, nie chcę w tej chwili wchodzić w szczegóły. I że dzisiaj na przykład do tej pojawiającej się koniunktury w przemyśle stoczniowym jest na przykład słabiej przygotowana niż inna. Ale nie chcę w tej chwili zamieniać nastroju rocznicowego w dyskusję o tym, kto jakie błędy popełnił, bo zapewne można byłoby mieć pretensje do kolejnych ministrów przemysłu, że za mało było tutaj strategii, ale z drugiej strony na świecie panowała głęboka dekoniunktura w przemyśle stoczniowym. Przecież to nie jest tak, że myśmy tylko coś zaniedbali w budowaniu statków. Nie było odbiorców na te statki. I pamiętajmy, że tak długo jak w wielkich krajach europejskich — Francja, Niemcy — ten poziom rozwoju gospodarczego będzie koło zera czy jednego procenta, no to stamtąd zamówień wielkich nie będzie. Może będą w tej chwili z drugiej strony, wschodnie, gdzie poziom rozwoju jest wyższy. Ale to są sprawy bardzo szczegółowe, branżowe, gdzie można dyskutować bardzo długo, tylko że trudno prezydenta w to wikłać, bo to nie są decyzje, które prezydent podejmuje.

Może dlatego, że Prezydent to taka ostatnia instancja dla wielu osób...

Prezydent RP
: No, wie pan, dlatego to mówię...

...do którego trzeba się czasami odwołać, by się dowiedzieć prawdy, nawet jeśli ona jest bardzo gorzka albo jeśli nie jest to prawda do końca.

Prezydent RP
: Wydaje mi się, i to raz jeszcze podkreślam, że kilka okazji rozwojowych było i one także ze względu na wnętrze Stoczni nie zostały do końca wykorzystane. Ale to jest gorzka opinia i nie chcę, żeby ona skupiała uwagę, bo naprawdę nie to jest najważniejsze.

Czyli sierpień — Gdańsk, a jak wczoraj napisała Gazeta Wyborcza, maj — Moskwa.

Prezydent RP
: Wszystko na to wskazuje. Uroczystości są przygotowywane przez stronę rosyjską, zaproszenia zostały wysłane. Tu od razu chcę wszystkim państwu powiedzieć — zaproszenia są do konkretnych ludzi, więc te postulaty, które niektórzy zgłaszają, przeciwnicy mojego wyjazdu, że może niech jedzie premier czy kto inny, to nie jest tak. Albo pojedzie prezydent, albo nikt nie pojedzie, i to jest ta alternatywa, zresztą do której gospodarz ma prawo. To nie jest Rada Europy, którą my organizujemy i gdzie jak nie może przyjechać prezydent, przyjeżdża premier, a jak nie może przyjechać premier, przyjeżdża minister spraw zagranicznych, bo tu reprezentowane są państwa, a na takich uroczystościach można przyjąć pewną formułę, że zaproszenia są i państwowe, i do poszczególnych osób. Ale poprosiliśmy w związku z tymi nowymi informacjami, które media przyniosły o choćby obecności Kim Dzon Ila w co — powiem szczerze — średnio wierzę, bo z tego, co ja wiem, to on lubi podróżować pociągiem, więc rozumiem, że gdyby miał być 9 maja, to już gdzieś za chwilę powinien wyruszyć w tę podróż, żeby dotrzeć na czas. To mówię z pewnym przekąsem. Natomiast...

Prezydent Łukaszenko ma dużo bliżej.

Prezydent RP
: No tak, ale prezydent Łukaszenko na tych uroczystościach przy całej naszej krytyce dotyczącej jego osoby i jego polityki, braku demokracji na Białorusi, ma jednak ten szczególny tytuł, że naród białoruski był tym narodem, który w stosunku do ludności poniósł największe straty w II wojnie światowej. I trudno byłoby sobie wyobrazić nieobecność Białorusi, nie mówię, że prezydenta Łukaszenki, ale Białorusi na tych uroczystościach. Tak samo jak nie mogliśmy sobie wyobrazić, żeby nie było Białorusi w Auschwitz na uroczystościach, gdzie przedstawiciel Białorusi był, nie Łukaszenko, ale przedstawiciel, szef parlamentu. Więc chcę powiedzieć, że wszystkie te narody radzieckie, które kiedyś żyły w granicach Związku Radzieckiego, uczestniczyły w II wojnie i jakiś tytuł do uczczenia swoich ofiar na pewno mają...

Odnoszę wrażenie, że obecność Kim Dzon Ila to raczej będzie problem dla George’a Busha, w końcu Stany Zjednoczone uznają Koreę Północną bodaj za „kraj bandycki”, jak to się oficjalnie nazywa w ich nomenklaturze politycznej, amerykańskiej nomenklaturze politycznej.

Prezydent RP
: Tak jest, dlatego między innymi konsultujemy z Unią Europejską, chcemy mieć jasne stanowisko. Jeżeli Unia Europejska uznaje, że tak jest, chcemy i powinniśmy być na tych uroczystościach, a myślę, że to jest też motywowane nie tylko tymi wielkimi kwestiami oddania honoru i tak dalej, ale też praktycznymi. Otóż 10 maja jest szczyt Rosja–Unia Europejska, zaraz po tym, następnego dnia, i sądzę, że to jest szczyt, który może być w istocie na najbliższe kilka lat najważniejszy, bo on określi stopień współpracy Rosji i Unii Europejskiej albo stopień oddalenia Rosji i Unii Europejskiej. Albo to zamknie wiele tematów, wydaje się dzisiaj, że może zamknąć, bo układy, porozumienia są przygotowane, albo w związku z napiętą sytuacją polityczną może to tworzyć wiele kłopotów i pól konfliktowych. Więc myślę, że i z tego względu Unia Europejska jest zainteresowana, żeby na tych uroczystościach być.

Zyskał Pan poparcie, Pana obecność w Moskwie zyskała poparcie ze strony profesora Zbigniewa Brzezińskiego, byłego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta Jimmy’go Cartera, ale w tym oświadczeniu, które przekazał Polskiej Agencji Prasowej, jest mowa przede wszystkim o generale Wojciechu Jaruzelskim. Czy generała Jaruzelskiego Pan zabiera ze sobą do Moskwy?

Prezydent RP
: Proszę pana, nie chcę w tej chwili mówić o szczegółach czysto technicznych, natomiast rozumiem i dla mnie to jest kwestia tak przedstawiona od samego początku, że strona rosyjska zaprasza również grupę polskich kombatantów, którzy uczestniczyli szczególnie w tym froncie wschodnim, ale w ogóle kombatantów II wojny światowej. I wśród tego grona jest pan generał Jaruzelski, który niewątpliwie jest żołnierzem II wojny światowej, który przeszedł szlak bojowy i który ma wszelkie tytuły, aby uznawać go za kombatanta tej wojny. I na razie jesteśmy na tym etapie. Zaproszenie przez generała Jaruzelskiego zostało przyjęte. Przyznam szczerze, że on pytał o opinię wiele, wiele tygodni temu. Nie oponowaliśmy z tego względu, że ma ten tytuł moralny jako kombatant tam być. Natomiast zobaczymy. Ja dzisiaj słyszałem, że w którymś z programów Polskiego Radia ma być rozmowa z panem generałem Jaruzelskim. Ciekaw jestem jego stanowiska, bo przecież jest to ogromnie mądry człowiek i osoba o wielkim doświadczeniu, i tym dobrym, i tym dramatycznym. Myślę, że on czyta, słucha tego wszystkiego, więc myślę, że powinniśmy i my zaczekać na jego opinię w tej sprawie.

No, profesor Brzeziński w słowach nie przebiera, pisząc o generale Jaruzelskim: „Ostatni namiestnik sowiecki w Polsce, osoba, która zgniotła Solidarność”, racja...

Prezydent RP
: To trzeba w tej chwili wrócić do dyskusji historycznej. O tym już mówiliśmy wielokrotnie, mówiliśmy...

A czy będzie w polskiej delegacji jechał, czy będzie jechał osobno? Jeśli pojedzie.

Prezydent RP
: Polska delegacja, jeśli mówimy o polskiej delegacji, która jedzie, składa się z jednej osoby.

Czyli z Pana.

Prezydent RP
: Prezydent Rzeczypospolitej. Tam nie ma więcej delegacji. Natomiast osoby, które przyjadą z Polski, na pewno może być ich więcej. I przede wszystkim powinni być to kombatanci. Natomiast, oczywiście, że będą w jakiejś formie uczestniczyć w tych uroczystościach, na przykład polski ambasador w Moskwie i tak dalej. To wszystko jest w założeniach takiego spotkania.

Jak przekazać światu polską pamięć historii II wojny światowej? Jak Pan to zrobi?

Prezydent RP
: Będę miał okazję mówić o naszej ocenie II wojny światowej i skutków II wojny światowej, bo myślę, że sama ocena wojny światowej jest tutaj dosyć oczywista, a dzisiaj najbardziej trzeba walczyć o tę pamięć, która pokazuje, że zakończenie II wojny światowej nie oznaczało wolności dla wszystkich państw, które zwyciężyły w wojnie z faszyzmem, że Polska i inne kraje Wschodniej i Środkowej Europy miały ograniczoną suwerenność, kraje bałtyckie utraciły swoją suwerenność. I o tym po prostu trzeba mówić i trzeba właśnie wskazywać, że dopiero ten zryw Solidarności, a później „wiosna ludów” 1989 roku doprowadziła do uzyskania przez nasz region prawdziwej suwerenności, wolności i możliwości budowania państw demokratycznych. Będę miał okazję o tym mówić 7 maja we Wrocławiu, gdzie odbędą się uroczystości w związku z zakończeniem walk we Wrocławiu, tej słynnej obrony Festung Breslau przez oddziały niemieckie. Więc Wrocław jest tym miejscem, które jest — jak napisał Norman Davies — mikrokosmosem swoistym, więc ono powinno skupić uwagę innych również krajów, narodów, a może również mediów...

Potem 8 maja...

Prezydent RP
: 8 maja, będziemy w Moskwie starali się uczcić pamięć tych Polaków, którzy już po wojnie zostali tam zamordowani. I 9 maja to jest uroczystość na placu, gdzie jest też jeden tylko mówca, to jest prezydent Federacji Rosyjskiej, w związku z tym wszystkie oczekiwania, że to będzie jakiś panel historyczny i że tam odbędzie się wielka debata historyczna, są po prostu nie na miejscu. Zresztą trudno nawet mieć pretensję do prezydenta Rosji, że on tak właśnie to organizuje, bo przykład już był — w Normandii jedyną osobą przemawiającą i wobec królowej brytyjskiej, i prezydenta Busha, i prezydentów, premierów był prezydent Chirac, dlatego że jeżeli otworzy się listę mówców, no to na kim ją zamknąć, kto powinien przemawiać, a kto nie? Zasada jest taka, że przemawia gospodarz. Natomiast my będziemy zapewne mieli okazję i wcześniej, i później do wypowiedzi. Choć na przykład nie wiem, jak media rosyjskie będą te wypowiedzi przekazywać swojej opinii publicznej, na to przecież nie mamy wpływu.

Czy myśli Pan o sobie w kontekście wizyty w Moskwie, że „jestem w sytuacji niezręcznej”?

Prezydent RP
: Wie pan, niezręcznej... Zapewne jest to taka uroczystość, która wzbudza emocje. Tylko oddzielmy dwie rzeczy — emocje związane właśnie z całą historią, komplikacją i tak dalej, i tutaj, oczywiście, one są zrozumiałe i one są dosyć trudne nie tylko przecież dla nas, ale dla innych uczestników także, od takiej postawy, bym powiedział, dosyć aroganckiej w stosunku do Rosjan, przeciwko czemu jestem z całego serca, bo...

Nawet wtedy, kiedy oni są aroganccy wobec nas?

Prezydent RP
: Nawet wtedy, dlatego że mądrość człowieka polega na tym, że na arogancję nie odpowiada arogancją. My powinniśmy być tymi, którzy jednak rozumieją, że to jest taki moment w historii Rosji, szczególnie w XX wieku, kiedy oni są wrażliwi, może są nadwrażliwi, w związku z tym powinniśmy zachować się rozumnie, a, niestety, w wielu wypowiedziach polskich, nawet kiedy to jest kamuflowane, czuje się taki właśnie wątek pewnej arogancji. I nie przeszkadza nam spotkanie bardzo różnych ludzi, którzy często mają kłopoty z kontaktami wzajemnymi czy nie utrzymują dyplomatycznych kontaktów, gdy dzieje się to, nie wiem, w Waszyngtonie, w Rzymie czy w Paryżu, czy na plażach Normandii, a w Rosji, czy w Moskwie to zaczyna urastać do rangi wielkiego problemu. Komplikacja jest, bo II wojna światowa zakończyła się, przyniosła zwycięstwo nad faszyzmem, ale podzieliła Europę. No i przecież ten podział Europy był powodem i „zimnej wojny”, i zagrożenia nuklearnego, o którym nawet Papież w swoim testamencie wspomina, co widać, jak głęboko ta obawa tkwiła w nim, i zniewolenia części nacji, ograniczenia suwerenności dla wielu państw. To wszystko jest częścią jednak tego, co się stało, spuścizny po II wojnie światowej. I dlatego to jest trudne, dlatego to jest tak trudne, że oceny mogą być różne. My mamy swoją ocenę, w moim przekonaniu prawdziwą i opartą o fakty, ale jest to na pewno uroczystość z tych, które wzbudzają kontrowersje.

Na koniec, Panie Prezydencie, kiedy podali sobie Panowie z Lechem Wałęsą dłoń, Pan wrócił do kraju i powiedział, że jesteśmy znowu w krainie normalności i dobrego obyczaju. Minął tydzień od uroczystości pogrzebowych Jana Pawła II. Jesteśmy w krainie normalności i dobrego obyczaju?

Prezydent RP
: Jeśli chodzi o relacje pana Lecha Wałęsy i moje, tak.

Potrzebne mi było to zdanie, by, że tak powiem, nieco szerzej spojrzeć na tę sprawę.

Prezydent RP
: Jeśli chodzi o nasze relacje wzajemne, tak, jesteśmy w krainie normalności i dobrego obyczaju. Tak zresztą odczytuję zaproszenie Lecha Wałęsy na uroczystości Solidarności.

Z Lechem Wałęsą. A dalej?

Prezydent RP
: A dalej jest różnie. Mogę to powiedzieć z wielkim bólem, kiedy widzę jednego dnia kibiców jednających się na stadionie w tak bardzo egzaltowany sposób, a później widzę, że na tych stadionach znowu się biją i raptem te wydarzenia dzielą dwie czy trzy doby, no to mi jest bardzo smutno i widać, że te nauki ciągle jeszcze są bardzo powierzchownie rozumiane. Póki jesteśmy w nastroju emocjonalnym, to jesteśmy gotowi być dobrymi ludźmi, ale jak przychodzi taka sytuacja już, nazwijmy, rutynowa, czyli jesteśmy na meczu, to wyłazi z nas bestia. No więc to źle, to bardzo źle. Z drugiej strony, też żeby nie wpaść w jakiś straszliwy krytycyzm skierowany wyłącznie wobec Polaków, oglądałem mecz Milan–Inter w Mediolanie, dwie drużyny włoskie, kraj, który papieża miał nie przez dwadzieścia siedem lat, tylko przez ponad tysiąc w różnych okresach, i tam dochodzi do jeszcze gorszych wydarzeń. Jest w ludziach mnóstwo agresji, jest w ludziach mnóstwo złości. Okazało się, że ten tydzień, rekolekcje, jak to nazwano, jest niewystarczający.

Natomiast wierzę, że są ludzie i ludzie. Mamy tych, którzy ciągle się biją i nie potrafią się pohamować, ale myślę, że mamy też ludzi, u których nastąpiła pozytywna odmiana, którzy mówią nieco ciszej, którzy są bardziej życzliwi, którzy częściej się uśmiechają, którzy choćby podjęli jakieś ciche zobowiązania wobec własnych rodzin, że są lepsi dla małżonków, dla dzieci, dla najbliższego otoczenia. Ja wierzę, że takich ludzi jest całe mnóstwo, tylko ich nie będzie widać w telewizji, bo jak to pokazać?

Była to wiara Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Aleksandra Kwaśniewskiego. Dziękuję bardzo, Panie Prezydencie, za rozmowę.

 
 
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.