przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Trudno mówić o kimś, o którym już tak wiele powiedziano od wczoraj, ale – kiedy dowiedział się Pan wczoraj, że zmarł Papież, jaka była Pana pierwsza myśl, jakie były Pana pierwsze słowa?

Prezydent RP:
Nie było słów. Było milczenie i był głęboki smutek. Nie ukrywam, że i łzy, dlatego, że zdarzyła się rzecz, którą przewidywaliśmy, do której byliśmy przygotowywani, ale jednak odszedł Człowiek, któremu tak wiele zawdzięczamy, którego miałem okazję poznać, którego cała Polska przecież znała, kochała i wiązała z Nim tak wiele swoich różnych nadziei, a także ambicji. Miałem, mam poczucie, że to jest wielki fragment historii, to jest – tak jak powiedziałem wczoraj wieczorem – właściwie powód do smutku, ale też i wyrażenia radości, że mieliśmy szczęście być tym pokoleniem, żyć w tym czasie, szczególnie będąc Polakiem, gdy w Watykanie był nie tylko wielki Papież, ale też Polak, najwybitniejszy Polak, który zostawił niewątpliwie ogromny ślad w historii. Nie wiem, które polskie pokolenie będzie jeszcze miało taką okazję i szansę, życzę oczywiście jak najlepiej, ale jestem realistą i wiem, że to może się zdarzyć albo za steki lat, albo w ogóle może się nie zdarzyć.

Kim był Papież dla świata?

Prezydent RP:
Papież był dla świata przewodnikiem i to przewodnikiem, który był pierwszym Papieżem zdolnym wykorzystać nowe możliwości komunikacji. Był wielkim komunikatorem. Pomagała w tym jego znajomość języków, jego umiejętność kontaktowania się z ludźmi, jego chęć spotykania się z ludźmi, podróżowanie, które w pewnym momencie było już przełamywaniem własnego cierpienia, to było wydawałoby się ponad siły tego Człowieka, a jednak On pielgrzymował, trafiał w różne miejsca świata, spotykając się także często z krytyką - przypominam wizytę na Kubie. To był Człowiek, który chciał i otworzył Kościół na wartości uniwersalne, takie jak miłosierdzie, pokój, tolerancja, potrzeba dialogu, powrót do tych podstawowych, zupełnie fundamentalnych wartości człowieczeństwa. Oczywiście dzisiaj czytam różne głosy prasy, gdzie pojawiają się też pierwsze tony krytyczne i nazwijmy to dyskusyjne, ale to jest nieuchronne.

One były.

Prezydent RP:
One były i one teraz – im bardziej będzie ta sytuacja żałobna oddalała się, będą prawdopodobnie podejmowane głośniej. Natomiast niewątpliwie jak Pan pyta, kim był Papież dla świata – był Człowiekiem, który odmienił oblicze naszego regionu, ale i myślę - całego świata, a poza tym był pierwszym Papieżem w historii Kościoła katolickiego, który potrafił trafić właściwie do duszy, do serca każdego z wierzących i niewierzących, wierzących także w innych religiach, trafić w sposób zupełnie niebywały, taki, który pozostanie.

Papież dla Europy?

Prezydent RP:
O Europie mówiliśmy. Dla naszej Europy to jest w ogóle zmiana zasadnicza i historyczna. Wspominam moją rozmowę z Papieżem bodajże z 1997, 1998, 1999 roku, ja tych rozmów miałem ponad 20, gdzie mówiłem mu, że na mnie zupełnie niesamowite wrażenie zrobiło Jego przemówienie w Gnieźnie. W 1979 roku w czasie swojej pierwszej pielgrzymki do Polski Papież, który przecież miał świadomość, że istnieje Związek Radziecki z jeszcze nie takim znowu słabym Breżniewem, że obok mamy NRD z Honeckerem, że mamy cały blok Układu Warszawskiego, że w Waszyngtonie jest Jimmy Carter a nie Ronald Reagan ze swoją koncepcją, powiedział, że być może Jego wybór, Papieża – Słowianina jest dowodem, że Europa może się zjednoczyć, Wschód z Zachodem może się spotkać, że możemy przełamać te podziały, które de facto były podziałami właśnie powojennymi, jałtańskimi. I to dzisiaj brzmi jak proroctwo, wtedy przez niektórych był oskarżany o mesjanizm, a jak mi w tej rozmowie powiedział osobiście – wie Pan, Panie Prezydencie, jak pokazałem tekst mojej homilii Kardynałowi Tysiąclecia, to on powiedział: Karolku, uważaj, uważaj, Karolku. Bo nawet Stefan Wyszyński, postać, która była przecież formowana w sposób jednoznaczny, też miał wrażenie, że być może w tej wizji Europy, która nagle może się zjednoczyć, Jan Paweł II, młody Papież, bo z zaledwie rocznym stażem wtedy, przesadza. A okazało się, że nie dość, że nie przesadził, to jeszcze to się spełniło. To jest niebywała siła Jego przekonań, argumentacji i takiego wpływu przecież nie przez jakiekolwiek instrumenty, szczególnie polityczne na to, co później zmieniło się w naszej części Europy. A jeśli Pan pyta o całą Europę, to myślę, że to papiestwo zostanie zapamiętane jako papiestwo aktywne, docierające do ludzi poprzez bezpośrednie kontakty, poprzez media, czyli nie zamknięte w tym bardzo tajemniczym Watykanie, ale pierwsze papiestwo otwartego dialogu z ludźmi, którzy często myślą różnie, inaczej, a czasami zupełnie na opak.

I trzecia kwestia, chyba nas najbardziej interesująca – Papież dla Polski.

Prezydent RP:
W tej sprawie powiedziano już chyba niemal wszystko. Sądzę, że dzisiaj to nie jest nawet kwestia, żebyśmy powtarzali, jak bardzo ważny Papież był dla Polski, jak wiele dał nam dumy, siły, jak pomógł w przemianach w Polsce. Dzisiaj jest pytanie zupełnie podstawowe takie – co wyniknie z nauk papieskich, z tego, co Papież w swoim ogromnym dziele pozostawia, bo to są nie tylko Jego homilie, pielgrzymki, ale także Jego encykliki, to jest Jego postawa, sposób działania i myślenia, to jest to, że on jako pierwszy Papież poszedł do synagogi, do meczetu, czyli przełamywał bariery wydawałoby się nie do pokonania, że on potrafił spotykać się z ludźmi różnych poglądów i namawiał do takich rozmów – pytanie, co z tej nauki zostanie w nas naprawdę, co – kiedy opadną emocje, kiedy nastrój dzisiaj bardzo podniosły i piękny, pokazujący, że Polacy w takich sytuacjach naprawdę zachowują się znakomicie, z wielką godnością - co zostanie na co dzień, co będziemy później słuchać, za miesiąc, za dwa, w wiadomościach, które będzie Pan przekazywał, w rozmowach, ile będzie dobroci, a ile będzie niechęci, ile będzie gotowości do dialogu, a ile będzie nienawiści.

Nawiązuje Pan, Panie Prezydencie, do tego, o czym wielokrotnie się mówiło, że słyszymy Papieża, ale czy aby na pewno go słuchamy.

Prezydent RP:
Tak, tylko przez długi czas mieliśmy ten komfort, że wierzyliśmy, że będziemy mogli Go słuchać i słuchać, i słuchać, i tak po maleńku, ewolucyjnie to się będzie zmieniać. Natomiast dzisiaj mamy sytuację, w której po prostu Papież ze swoim słowem żywym odszedł i jest pytanie, co w nas pozostanie. Gdyby choć trochę tego ducha solidarności, umiejętności rozmowy między sobą, wzajemnego szacunku, zostało, to już bym to uznał za sukces i ważną zmianę, gdyby w nas zostało właśnie przekonanie, że jesteśmy wobec siebie stworzeni do wzajemnej pomocy, niezależnie od poglądów, jakie reprezentujemy. To byłoby moim zdaniem istotne, ale jak będzie – zobaczymy. Ja wierzę, właściwie jestem pewny, że nie może być tak, że tak wielkie dzieło jak dzieło Jana Pawła II zostanie gdzieś zupełnie roztrwonione, w to nie wierzę, myślę, że ono pozostanie. Być może nie będzie to tak mocne, jak byśmy chcieli, czy niektórzy z nas by chcieli, ale jestem przekonany, że Papież nawet tam z góry będzie potrafił czasami, jak zapędzimy się, zagalopujemy, pokiwać nam tą swoją laską, jak pamiętamy.

I może przypomni słowa z Sejmu z 1999 roku: Demokracja musi się opierać na wartościach etycznych, Panowie.

Prezydent RP:
Na przykład. I musi się opierać na wzajemnym poszanowaniu, na tym, że jako społeczeństwo potrafimy ze sobą współpracować. Zobaczymy. Myślę, że to jest zbyt wielka postać, zbyt wiele rzeczy się stało, także w związku z Jego wizytami w Polsce, pielgrzymkami, żebyśmy traktowali ten czas i Jego pontyfikat wyłącznie tak – powiedziałbym – ostentacyjnie, czy dekoracyjnie. To na pewno nas zmienia i zmieniło, ale w jakim stopniu, to oczywiście jest pytanie na przyszłość.

Jest lęk, obawa o to, co potem, co po Janie Pawle II się wydarzy. Ksiądz kardynał Franciszek Macharski chyba bardzo słusznie powiedział, że życie się nie kończy, życie się tylko zmienia?

Prezydent RP:
Myślę, że dla katolików to jest oczywiste i w tym sensie śmierć, przejście do tego innego, jak niektórzy mówią – lepszego, życia jest właściwie czymś całkowicie naturalnym i wręcz napawającym pokojem, o czym mówił sam Papież, kiedy zawracał się do cierpiących w Lourdes. Ja uważam, że oczywiście w Polsce mamy szczególny testament papieski do wypełnienia, bo był to wielki Papież i najwybitniejszy Polak, ale z drugiej strony – Kościół wybierze kolejnego Papieża, on określi linię tego Kościoła na kolejne lata, sądzę, że spotka się w Polsce z jak najbardziej życzliwym przyjęciem, niezależnie od tego, kto to będzie, bo to też są reguły życia – i tego na Ziemi, i tego uniwersalnego.

Bo to życie się tylko zmienia, wracając do słów kardynała Macharskiego.

Prezydent RP:
Ono się zmienia w tym wymiarze duchowym, natomiast pamiętajmy, że moje zadanie, Pana zadanie, nasze zadanie tutaj jest takie, że każdego dnia powinniśmy wykonywać swoje obowiązki i im więcej w tych codziennych naszych wysiłkach będzie dobroci, papieskiego nauczania, tym będzie lepiej dla nas wszystkich. Natomiast tej wielkiej radości, dumy i poczucia siły, jaka płynęła z faktu, że to Polak jest w Watykanie i to po ponad 500 latach włoskich Papieży, tego już niewątpliwie przeżywać nie będziemy i z tym się trzeba pogodzić.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.