przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Pana ostatnie spotkanie z Janem Pawłem II
Prezydent RP: To było w maju ubiegłego roku, po uroczystościach rocznicowych Monte Cassino. Spotkaliśmy się w Watykanie, Papież był już w formie, powiedziałbym bardzo wyczerpanej, ale to była też bardzo ciekawa rozmowa. Wspominał Monte Cassino, były tam groby jego znajomych ze szkoły, były to oczywiście zdania bardzo pourywane, ale to była ostatnia rozmowa. Natomiast było wcześniej bardzo wiele rozmów niezwykle zajmujących. Ważna była pierwsza, bo pierwsza i to była rozmowa, w której mogłem przedstawić siebie, swój program, zamierzenia i czułem, że Papież słucha tego z uwagą i to było w takim bardzo poważnym dialogu. Później było raczej wsłuchiwanie się w informacje, co się dzieje w Polsce

To było takie spotkanie, które najwięcej w Panu zmieniło, bo dzisiaj słyszymy, że ludzie się pod wpływem Papieża zmieniają

Prezydent RP: Pod wpływem Papieża człowiek zmieniał się cały czas. Jeżeli miał okazję i szczęście spotkać Go, bo to była postać zupełnie wyjątkowa – wszyscy to podkreślają, więc nie chciałbym powtarzać, – że właśnie umiejąca słuchać, która promieniowała mądrością, spokojem, a jednocześnie niebywałą energią mimo słabości fizycznej. Nie było spotkania, w którym Papież nie pytał o Rosję, Ukrainę, o sprawy europejskie, był ciekaw tych informacji, był ciekaw tego, co się dzieje w Polsce

Do Rosji nie udało mu się jechać

Prezydent RP: To było Jego marzenie. Myślę, że takie najbardziej niespełnione boleśnie, bardzo pragnął tego, nie udało się. Gdy mówię o spotkaniach nadzwyczaj ważnych, bo chyba rzutujących na naszą najnowszą, nie mówiąc o tych wcześniejszych, w których nie brałem udziału – to niewątpliwie było spotkanie gdzie mówiliśmy o Unii Europejskiej, integracji europejskiej. To było również wystąpienie papieskie w czasie 25 – lecia pontyfikatu gdzie powiedział słowa: Polska potrzebuje Europy, Europa potrzebuje Polski i powtórzył to, o czym mówił mi w bezpośredniej rozmowie - no tak to jest konieczne od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej, to jest ta nasza droga. A więc takich spotkań było wiele. Potwierdzam też, że rzeczywiście Papież do końca miał niebywałą pamięć. Kiedy wczoraj Krzysztof Penderecki u was mówił o tym, że pytał go czy nadal mieszka na Woli Justowskiej, na Kościółkach, to przypomniało mi się jak w Krakowie, podczas ostatniej wizyty podarowałem mu obraz Nowosielskiego i tłumaczyłem mu o Nowosielskim – znam, znam Nowosielskiego i tu powiedział o nim zdanie, które zadziwiło, bo przypomniał coś z jego życiorysu. Tak że zachował cały czas znakomitą pamięć, a jednocześnie bardzo sympatyczne poczucie humoru

Jutro będzie otworzony, przeczytany testament Papieża. Czy oczekuje Pan z niecierpliwością, czy myśli Pan, że wszystko jest już jasne?

Prezydent RP: Z ogromnym zainteresowaniem. Z tym, że wydaje mi się, że to jest testament duchowy, to są myśli spisywane, – jeżeli jest tak jak powiedziano – od 1979 roku, takie o charakterze bardzo generalnym, bardzo zasadniczym. Być może część z nich została później rozwinięta w postaci encyklik, w wypowiedziach, homiliach, tego nie wiemy i w tym sensie będzie można być rozczarowanym – przecież to już zostało powiedziane i co później. Ale też być może jest to jakiś osobisty dokument, który mówi, co Papież przeżywał od początku pontyfikatu, swoim trochę metafizycznym, mistycznym spotkaniu z przełożonym, czyli z Panem Bogiem. Trudno dzisiaj domyślać się, ale na pewno będzie to lektura zajmująca i na pewno analizowana na różne sposoby

Widzi Pan Panie Prezydencie, co się dzieje w Polsce w tej chwili 150 tys. młodych ludzi organizuje się na błoniach krakowskich, 200 tys. łodzian maszeruje w „białym marszu”. Ludzie patrzą na siebie życzliwie i nastąpiło coś takiego ja tak to odbieram przynajmniej– kierowcy sobie ustępują w korkach. Panu ustępują z obowiązku

Prezydent RP: Bardzo się cieszę z tego, to jest na pograniczu cudownej odmiany i oby ona trwała jak najdłużej, obyśmy ten stan ducha nie traktowali jako chwilowy hołd złożony Papieżowi, ale jako coś, co nas głęboko zmienia, bo ta zmiana jest potrzebna i ją trzeba zaczynać od samego siebie, trzeba rachunek rozpocząć bardzo osobisty. Byłem dzisiaj pod wielki wrażeniem powtórzonego przemówienia z 1999 roku

Pan też słuchał?

Prezydent RP: Więcej, ja w tym uczestniczyłem. Tak wiele rzeczy wtedy uciekło z głowy, może dlatego, że człowiek zaganiany - jedno spotkanie, drugie, nabożeństwo w Warszawie, wszyscy byliśmy pod presją programu, który Papież realizował. Dzisiaj naprawdę wiele z Jego stwierdzeń wydawało się zupełnie nowymi i to była ważna obserwacja. Druga rzecz – oczywiście Papież powiedział nam ogromnie istotne rzeczy, o których powinniśmy pamiętać i które powinny być przemyślane przez każdego z nas, ale to jest konstatacja dość smutna – to było w 1999 roku – gdybyśmy mieli powiedzieć ile rzeczy z tego, co Papież nam mówił, czy wręcz nakazywał - przeszło mimo uszu, czy jak groch o ścianę – to jest dopiero rachunek zasmucający

Ale szukajmy dobrych stron Panie Prezydencie, dzisiaj usłyszeliśmy...

Prezydent RP: Dzisiaj usłyszeliśmy i właśnie ja bym bardzo liczył na to, żeby politycy, którzy w takim skupieniu tego słuchali – to bardzo ważne – nie będą starali się interpretować tylko tych zdań, które są im potrzebne, czy które im się podobają.

Wierzy Pan w to Panie Prezydencie?

Prezydent RP: Chciałbym wierzyć. Jeżeli mamy wierzyć w odmianę, to wierzmy, że są zdolni tak jak okazali się zdolni dziennikarze relacjonując to, co się dzieje w ten sposób – unikając sensacyjności, wykazując wrażliwość, również bardzo intelektualnie rozwijając się – mówiąc zupełnie szczerze, czyli własne myślenie na temat Papieża i pontyfikatu. Tak samo może to dotyczyć każdego z nas, każdej grupy społecznej. Sądzę, że zwycięstwo i ta rola Papieża będzie jeszcze większa po jego śmierci, gdyż jak się okazuje za życia często nie mieliśmy wystarczająco dużo cierpliwości, czasu, czy wytrwałości, żeby dokładnie analizować i wsłuchać się w to, co nam mówił

Niektórzy próbują ten stan ducha, w jakim znajduje się nasze społeczeństwo porównywać do takich przełomowych chwil w naszym kraju jak sierpień 1980 roku, czy pielgrzymka papieska w 1979 roku, czy może np. Tadeusz Mazowiecki z palcami V

Prezydent RP: Każde z tych wydarzeń Polskę ogromnie zmieniało, więc jeżeli w takim stanie śmierć Papieża przyczyniłaby się do zmiany moralnej, do zmiany zachowań etycznych, zachowań politycznych to też nie byłoby źle. Natomiast ja oczekuję trochę więcej, dlatego, że jesteśmy dojrzalsi. Jednak zauważmy, że to wszystko odbywa się na trochę innej płaszczyźnie, już nie walki z komunizmem, bo on jest obalony, nie budowania aparatu demokratycznego, bo on lepszy czy gorszy, ale jest, instytucje demokratyczne działają. Trzeba wykazywać zdolność poprawiania samego siebie, to znaczy nie żądać lepszej jakości od innych, tylko zacząć od osobistych jak powiedziałem rachunków. Jest wielka szansa, że rzeczywiście ten moment takiego pojednania społecznego, wspólnoty, która rodzi się na naszych oczach i która na innej płaszczyźnie, choć nie płaszczyźnie zachowań politycznych, czy zachowań czysto społecznych, ale na takiej płaszczyźnie moralno – etycznej, że to może przynieść skutki może właśnie głębsze.

Jan Paweł II czyni dobro także po śmierci

Prezydent: Taka właściwie jego misja była od początku żeby to ziarno, które umiera, żeby wzrosło i myślę, że największą satysfakcją Jana Pawła II byłoby, gdyby okazało się po latach, że jego dzieło szczególnie w Polsce jest rozwijane, że trwa, że jest zrozumiane, nie ma większych zwycięstw jak te, które odnosi się po śmierci.

Kiedy Pan leci do Rzymu?

Prezydent: Lecimy w piątek w nocy, będą dwa samoloty.

W czwartek.

Prezydent: W piątek rano, w nocy powiedziałem, czyli, o czwartej, po czwartej są wyloty tak żebyśmy mogli około godziny ósmej trzydzieści, jak sądzę być na Placu Św. Piotra. Jest ostatecznie ustalony skład polskiej, oficjalnej delegacji. Dzięki staraniom Pani ambasador Suchockiej, dzięki różnym wysiłkom, jakie były podejmowane. Muszę też uszanować stanowisko Watykanu, który uznał, że Polska jednak zasługuje na nieco inne potraktowanie, więc nie dość, że będziemy na początku linii delegacji siedzieć, to otrzymaliśmy dziesięć miejsc i mogę powiedzieć, że delegacja będzie składać się z Prezydenta i jego małżonki, marszałka Sejmu, marszałka Senatu, premiera Marka Belki a także byłego prezydenta Lecha Wałęsy i jego małżonki, Tadeusza Mazowieckiego byłego premiera, Wiesława Chrzanowskiego byłego marszałka Sejmu oraz Pani Hanny Suchockiej byłego premiera obecnie ambasadora w Watykanie a więc mogę powiedzieć.

Czy Lech Wałęsa wejdzie w skład delegacji?

Prezydent: Jest w dziesięcioosobowej, oficjalnej delegacji RP. Myślę, że to jest ważne wydarzenie, w ten sposób łączymy historię i teraźniejszość ludzi, którzy w tym ostatnim dwudziestoleciu uczestniczyli w najważniejszych wydarzeniach, w podejmowaniu bardzo istotnych decyzji, jak widać jest to skład również pluralistyczny. Będziemy w tej dziesięcioosobowej grupie, wśród delegacji z ponad stu pięćdziesięciu krajów, wokół trumny Papieża siedzieć.

Czy jest to coś w rodzaju, nie wiem czy mogę tak to nazwać - czy jest to coś w rodzaju pojednania między Panem Prezydentem a Panem Lechem Wałęsą?

Prezydent: Jestem otwarty i z szacunkiem odnoszę się do Pana Prezydenta Wałęsy, od zawsze. Od dawna, już zostawmy kampanię wyborczą, która jak zawsze ma swoją temperaturę. To było prawie dziesięć lat temu, ale myślę, że obecność Lecha Wałęsy wśród nas jest dobrym znakiem. Nie chcę mówić o pojednaniu, dlatego, że to każdy musi mówić w swoim imieniu. Natomiast na pewno jest dobrym znakiem, że Polska jest w tej sytuacji razem, że obaj polscy prezydenci są razem, że tak różne postaci sceny politycznej będą wspólnie żegnać Ojca Świętego. Amerykanie przyjeżdżają w grupie trzech prezydentów i to dwóch byłych i to także, którzy ze sobą walczyli w kampanii prezydenckiej. Nie sądzę żeby starszy Bush, ojciec Bush miał jakieś nadzwyczajnie miłe wspomnienia czy miłe uczucia do Billa, do Billa Clintona, no, bo takie są przecież niestety reguły demokracji, że ktoś wygrywa, ktoś przegrywa ale są momenty w których to jest nieważne, bez znaczenia. Znaczenie ma Jan Paweł II, znaczenie ma jego dorobek, jego osobowość to, co nam zostawia i jestem przekonany, że Jan Paweł II cieszy się z tego gdzieś tam, że właśnie świat chce być razem, że będzie prezydent Izraela, że będzie prezydent Iranu, że będą prezydenci Stanów Zjednoczonych, że będzie również cały świat religijny na Placu Świętego Piotra, bo spełnia się jedna z jego największych misji właśnie ta dialogu, rozmowy, tolerancji, poszukiwania porozumienia ponad wszelkimi podziałami czy to religijnymi, czy to politycznymi. Można powiedzieć, że świat dojrzał do tego żeby zrozumieć w pełni, może jeszcze nie w pełni, ale już bardzo głęboko, przesłanie polskiego Papieża. Powinniśmy się z tego cieszyć i nie powinniśmy tutaj dawać złych przykładów. Sądzę, że skład oficjalny delegacji Rzeczypospolitej jest przykładem dobrym.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.