przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Panie Prezydencie, cały świat jest wstrząśnięty tym, co się wydarzyło dzisiaj w Londynie, zamachami, które były od rana w Londynie, ale cały świat też był wstrząśnięty tym, co się wydarzyło w Madrycie. Politycy deklarowali, że będą walczyć z terroryzmem, a okazuje się, że znowu terroryści są górą.
 
Prezydent RP: Taka jest natura terroryzmu, że on jest bardzo bezwzględnym i brutalnym, można nawet powiedzieć – bezczelnym przeciwnikiem. Działa znienacka, terroryści często popełniają akty samobójcze, żeby pociągnąć za sobą niewinne istoty. To wszystko jest obrzydliwe, a jednocześnie pokazuje jak bardzo ta walka musi być zdeterminowana i solidarna.

Ciągle się mówi o determinacji. Ale, na czym ta determinacja ma polegać?

Prezydent RP: Chcę powiedzieć, że w Polsce, my sobie nie mamy nic do zarzucenia. Polacy pokazują od początku swoje zdecydowanie i konsekwencję w walce z terroryzmem i jesteśmy tam gdzie powinniśmy być. Nasi żołnierze są w Iraku, w Afganistanie, w tych dwóch miejscach, gdzie rzeczywiście ta batalia się toczy i współpracujemy we wszystkich możliwych dziedzinach, jeśli chodzi o skuteczną walkę z terroryzmem. Natomiast, czego brakuje? Ja myślę, że właśnie brakuje solidarności międzynarodowej, brakuje współpracy NATO, Unii Europejskiej, Rosji, brakuje wspólnego głosu ważnych państw, a nawet nie głosu, a tego działania, że nie ma zgody na akty terroru, nie ma zgody na takie metody i jest gotowość współpracy. Nie wiem ile jeszcze potrzebnych jest sygnałów, żeby w tej sprawie zacząć bardzo jednoznacznie wspólnie działać. Być może fakt, iż w Londynie były zamachy, a w Szkocji odbywa się Szczyt najbogatszych państw świata będzie już takim ostatecznych sygnałem, że trzeba wysiłki zjednoczyć, nie ważne, czy ktoś ma bardziej francuskie na to spojrzenie, bardziej rosyjskie, czy amerykańskie, to w walce z terroryzmem trzeba działać wspólnie.
 
No tak, ale bogate państwa starają się pomóc przynajmniej w deklaracjach biednym państwom afrykańskim, to miały uczynić na Szczycie G-8, a tymczasem terroryści zaatakowali.
 
Prezydent RP: To jest jakiś straszny paradoks, przyznam szczerze, że jeżeli łączyć, a wydaje się to jedną z hipotez możliwych – atak ze spotkaniem G-8, które właśnie po raz pierwszy miało w tej skali dyskutować o pomocy dla najbiedniejszych, o wsparciu dla Afryki, o walce z negatywnymi zjawiskami klimatycznymi i rzeczywiście Tony Blair dołożył tu dużo starań, i czasu i energii i autorytetu osobistego zaangażował i tego nie sposób zrozumieć. Ale można wręcz to zrozumieć tylko w ten sposób, że terrorystom nie chodzi o żadne ważne cele, naprawdę nie chodzi o pomoc najbiedniejszym, to są tylko takie łatwe usprawiedliwienia po to, żeby mordować i żeby w imię swojej obłąkańczej ideologii, koncepcji po prostu zniszczyć innych, zniszczyć i to fizycznie.
 
Trudniej z nimi walczyć skoro nie wiadomo, o co im właściwie chodzi, bo nie chodzi im o pomoc. Niewiadomo, do czego dążą, wiadomo, że są fundamentalistami i wszystko mogą zrobić. Bo jak można walczyć z terrorystami, samobójcami?
 
Prezydent RP: To jest zjawisko zupełnie nowe. W XXI wieku powstało w takiej skali. Myślę, że dzisiaj nie ma na to odpowiedzi. Bardzo oczekuję tego, co powiedzą nam odpowiednie służby brytyjskie, które na pewno analizują przyczyny, kto to zrobił, dlaczego to zrobił, jak mogło to być możliwe, że nikt się nie dowiedział, że kolejny, zmasowany atak w kilku punktach, kilku miejscach odbywa się poza świadomością odpowiednich i wyjątkowo wykwalifikowanych służb brytyjskich. Na to wszystko trzeba odpowiadać, natomiast niezależnie od tych praktycznych odpowiedzi, bardziej technicznych to musi być międzynarodowa solidarność, musi być zdecydowane współdziałanie.
 
A co powinna zrobić Unia Europejska?
 
 
Prezydent RP: Po pierwsze mieć wspólne zdanie w tej sprawie. Współdziałać z NATO, nie dyskutować czy NATO jest organizacją, która się już przeżyła i swoje cele spełniła, tylko wykorzystać prawdziwe instrumenty, które NATO posiada, wykorzystać fakt, że w strukturach NATO są Stany Zjednoczone i Kanada, dwa ważne kraje, które w Unii są nieobecne i współpracować także z Rosją. Te dwie organizacje powinny blisko współpracować z Rosją, bo problemów Afganistanu, skąd terroryzm też bierze swoje siły, czy w Azji Centralnej nie zlikwidujemy bez współpracy z Rosją.
 
A Prezydent Putin?
 
Prezydent RP: Ja mam nadzieję, tym bardziej, że on jest doświadczony, gdy chodzi o ataki terrorystyczne, że współpracy nie tylko, że nie odmówi, to będzie bardzo rzetelnie to robił. To trzeba wreszcie uczynić, bo słów padło bardzo wiele. Ja mówię o tym bardzo otwarcie, że Polska też swoje zadanie wykonuje i tu nie mamy żadnych wątpliwości co do własnej postawy.
 
Wykonujemy swoje zadanie, Brytyjczycy wykonują swoje zadania w Iraku, a terroryści są górą cały czas.
 
Prezydent RP: W tym momencie są górą. Jak mówię, terroryzm to jest właśnie ten rodzaj choroby cywilizacji, która jak widać jest trudna w leczeniu. Pamiętajmy, że należy łączyć również atak na Wielką Brytanię z aktywnością wyjątkową i skuteczną Brytyjczyków w Afganistanie. Oni wzięli na siebie główny ciężar walki z tym największym szlakiem narkotykowym, który zaczyna się w Afganistanie. Dotyczy produkcji opium, przemytu na zachód. Niewykluczone, że to jest ta przyczyna. No, ale być może jest to wysoka cena, którą Brytyjczycy za walkę z mafią narkotykową płacą, ale też tą walkę trzeba  poprowadzić.
 
Na stronach internetowych organizacji, która przyznała się do zamachu - nie wiadomo czy to ta organizacja - padają słowa gróźb wobec Dani i Włochów. Nas tam nie ma, ale czy my powinniśmy się czuć bezpiecznie?
 
Prezydent RP: My jesteśmy dzisiaj nie bardziej zagrożeni niż parę dni temu, czy paręnaście dni temu, ale oczywiście we współczesnym świecie nie sposób być w pełni bezpiecznym. Atak terrorystyczny może zdarzyć się wszędzie, wiemy o tym. Polskie służby postawione są w stan podwyższonej gotowości. Dzisiaj zarówno na posiedzeniu sztabu kryzysowego rządu, jak i tu u mnie w pałacu przeanalizowaliśmy wszystko co wiemy. Nie wynika z tego żadne zagrożenie.
 
Czy mamy koordynatora? Kogoś kto koordynuje wszystkie służby?
 
Prezydent RP: Ministerstwo Spraw Wewnętrznych jest odpowiedzialne za koordynację. Sztab kryzysowy odbywa się jutro z udziałem premiera, który wraca rano. To wszystko ma swoje struktury. Czy można to jeszcze pozmieniać, nie wiem. Dzisiaj nie pora jest zmieniać, dzisiaj pora jest wykonać zadania. Myślę, że Straż Graniczna, Siły Zbrojne, Policja, Biuro Ochrony Rządu, odpowiednie straże, które pilnują lotnisk, itd. wszyscy wykonują swoje zadania. Jeżeli będą to robić dobrze to będziemy mieli poczucie bezpieczeństwa. W tym dodatkowo ważne jest takie poczucie obywatelskiej troski, nazwę to może trochę nieładnie. Ale jeśli widzimy coś podejrzanego to informujmy się.
 
 
Ale czy według Pana Prezydenta też nie powinna być refleksja dla tych państw, które nie chcą żeby Turcja stała się członkiem UE?
 
Prezydent RP: Ja myślę, że pytanie o wielokulturowość Europy, o to jak to wpływa na nas wszystkich pozostaje otwarte. Uważam, że przyszłość Europy jest wielokulturowa, że my nie unikniemy, także tu w Polsce, zjawiska napływu ludzi z innych krajów, z innych kontynentów, że procesy demograficzne również sprzyjają temu. Europejczycy są coraz mniej dzietni, są coraz starsi i niewątpliwie ta przyszłość w wyobrażalnym czasie, kilkudziesięciu lat tak wygląda. A wiec skoro wielokulturowi, no to trzeba myśleć pozytywnie o Turcji w UE. Natomiast to na pewno nie jest ani odpowiedź na atak w Londynie, ani tym bardziej nie jest to sprawa na jutro, czy pojutrze, to jest proces, który powinniśmy bardzo poważnie przemyśleć i wiedzieć co ma być z Europą, jak ma wyglądać koncepcja europejska choćby w połowie XXI wieku czyli za lat czterdzieści. To jest otwarte pytanie. Ja swoją odpowiedź mam, moim zdaniem Europa będzie coraz bardziej wielokulturowa.
 
Panie Prezydencie, w sobotę będzie przesłuchiwany przez komisję śledczą Włodzimierz Cimoszewicz. Czy boi się Pan tego przesłuchania przez komisję? Czy boi się Pan o Włodzimierza Cimoszewicza?
 
Prezydent RP: Nie, ja myślę, że Włodzimierz Cimoszewicz jest człowiekiem, który nie ma się czego, po pierwsze bać, po drugie jest doświadczonym i politykiem, i wybitnym prawnikiem. Nie widzę tutaj żadnych zagrożeń, natomiast znam tę komisję i wiem, że spektakl będzie miał miejsce. Bo taka jest natura przynajmniej zachowań niektórych członków komisji.
 
Ta komisja została osłabiona, bo wycofał się jeden członek komisji, został odrzucony przez komisję. Drugi, pan Bujak został dzisiaj wycofany przez SLD. Według Pana słusznie?
 
Prezydent RP: To decyzja SLD. Myślę, że zmęczenie tego typu aktywnością jaką przejawiają niektórzy członkowie komisji nie jest tylko sprawą posła Bujaka. Pamiętam wypowiedzi innych posłów, którzy po prostu z trwogą patrzą na to, jak ta komisja dalece działa poza swoim mandatem, jak bardzo się stała właśnie spektaklem politycznym.
 
Ale jednocześnie rozwija też różne zagadki, dowiadujemy się o historiach niebywałych, o mieszaniu paliwa (...)
 
Prezydent RP: Gdyby zajmowała się tego typu sprawami, gdyby dawała tutaj precyzyjne odpowiedzi to trzeba by było ocenić jej działalność jak najlepiej. Komisje śledcze nie są polskim pomysłem, one były stosowane w różnych krajach i tam gdzie potrafiły dojść do sedna sprawy i potrafiły rzecz wyjaśnić zgodnie z prawem, no to były przecież bardzo przydatne.
 
Przykład komisji rywinowej, która była bardzo przydatna i pokazała jak działa klasa polityczna.
 
Prezydent RP:  Niewątpliwie sama pani się zgodzi, że nie da się porównać komisji Rywina z tą komisją. Jednak tam była dużo większa dyscyplina samej komisji, członków komisji wobec sprawy, którą się zajmowali. Tutaj mamy taką komisję, która czasami właśnie staje się  komisją do spraw wszystkich, do spraw historycznych, bardzo zamierzchłych.
 
Trzymał Pan kciuki za żonę kiedy zeznawała przed komisją?
 
Prezydent RP: Oczywiście, że trzymałem i jestem z niej bardzo dumny, bo była bardzo kompetentna i bardzo dzielna.
 
Czy jak Pan patrzy na to, co się dzieje w tej chwili w Polsce w sprawie lustracji, czy nie wydaje się Panu, że jednak polska klasa popełniła błąd nie otwierając teczek kilkanaście lat temu?
 
 
Prezydent RP: To był problem, który myśmy przecież wtedy dyskutowali, myśmy przyjęli kilka ustaw, które miały ten cały proces cywilizować. To była ustawa o Instytucie Pamięci Narodowej, to była ustawa, tak zwana lustracyjna i one działają. Myślę, że gdybyśmy się trzymali prawa, które w Polsce obowiązuje, to byśmy uniknęli bardzo wielu nieporozumień. Dwadzieścia tysięcy spraw, deklaracji lustracyjnych zostało sprawdzonych przez Rzecznika Interesu Publicznego, działają Sądy Lustracyjne, IPN ma możliwość udostępniania materiałów osobom pokrzywdzonym, także badaczom, także dziennikarzom. A więc mechanizmy są stworzone. Czy takie pełne, bez żadnych ograniczeń wyrzucenie tego wszystkiego na stół byłoby dobrą sprawą – nie wiem. Ja uważam, że w ogóle bardzo wielu ludzi patrzy na te dokumenty ubeckie jako na prawdę objawioną. Jestem przeciwnikiem tej koncepcji.
 
No mamy przykład dzikiej lustracji ostatnio Andrzeja Przewoźnika.
 
Prezydent RP: Jestem bardzo przeciwko temu, bo po pierwsze, właśnie co to znaczy tego rodzaju lustracja, co to znaczy jakaś notatka kaprala, który zresztą dzisiaj mówi, że to nie była prawda, a dotyczy to człowieka, którego zasługi dla demokratycznej Polski są niepodważalne. Zupełnie szczerze, to co kapral bodajże Kosiba myśli o Andrzeju Przewoźniku w roku dziewięćdziesiątym mnie w ogóle nie interesuje. Ja wiem, co Polska zawdzięcza Przewoźnikowi choćby przez jego zaangażowanie w sprawie otwarcia i w ogóle odnowienia Cmentarza Orląt we Lwowie, co zawdzięczamy, gdy chodzi o 60. rocznicę zbrodni wołyńskiej i jego zaangażowanie, jak bardzo trudną sprawą było Jedwabne i jego niezwykle pozytywna rola w tym dziele i w procesie wyjaśniania całej kwestii, i tak dalej i tak dalej.
 
Ale kapral Kosiba doprowadził do tego, że Szef Kolegium IPN-u, pan Radoń, powiedział, że pan Andrzej Przewoźnik nie ma już prawa kandydować.
 
Prezydent RP: Nie wiem, na jakiej podstawie Prezes Rady powiedział w ten sposób. Moim zdaniem to byłoby całkowite zakwestionowanie reguł i prawa i takiej zwyczajnej, rozumianej potocznie uczciwości. Nie może być niesprawdzony dokument, wobec którego osoba pomówiona czy zainteresowana nie może się ustosunkować, przesądzać o tym czy można w ogóle startować i to przecież nie w sytuacji przesądzonej, ale w pewnej konkurencji personalnej, programowej, jaką jest wybór prezesa IPN-u. To z daleka wręcz wygląda na próbę utrącenia jednego z kandydatów, co jest tym bardziej niedopuszczalne. Natomiast apeluję raz jeszcze o to, żeby nie traktować tego, co jest w teczkach, co jest subiektywną opinią jednego czy drugiego oficera czy podoficera Służby Bezpieczeństwa jako jedyną prawdę o człowieku, który ma za sobą dorobek, ma za sobą dziesiątki udowodnionych, udokumentowanych dobrych uczynków. To jest rzeczywiście przyjęcie ubeckiej wizji świata jako obowiązującej, a przeciwko temu jestem z całego serca.
 
Panie Prezydencie, Pana żona stawiła czoło komisji, Włodzimierz Cimoszewicz też. Nie żałuje Pan, że Pan nie miał odwagi stanąć?
 
Prezydent RP: Nie. To nie jest absolutnie kwestia odwagi. Więcej, ja uważam, po tych doświadczeniach także mojej żony z komisją, gdzie właściwie tematyka jest nieograniczona i momentami komisja jest takim najbardziej surowym sądem nad osobą, a z drugiej strony czasami przechodzi w taką rolę kawki imieninowej czy w taką wspominkową imprezę, że prezydent nie powinien się tam stawiać. Kto będzie moim następcą nie wiem, ale będę rekomendował każdemu prezydentowi, aby powołując się słusznie na przepisy konstytucyjne po prostu nie doprowadzał do sytuacji, kiedy jego funkcja, jego informacje mogą być używane przeciwko interesom państwa polskiego i przeciwko prezydenturze jako takiej.
 
Tak, tylko żeby od razu powiedział to, a  nie na końcu. Dziękuję bardzo, gościem Prosto w oczy był Prezydent Aleksander Kwaśniewski.
 
 
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.